Witam !
Będę Wam wdzięczna za Wasze historie z trzecim w tle

.
Moja córka ( 5 lat ) od zawsze miała problemy z ogromnymi katarami ale badana
była przez laryngologa 2,5 roku temu i nie stwierdzono przerostu trzeciego
migdała .
Niestety od roku walczę z jej wiecznie zapchanym nosem , mała sapie jak
parowóz , śpi na siedząco , chrapie .
Trudno jest jej się nad czymś skupić , jest nerwowa , wybuchowa .
Nie pomagały sterydy do nosa , Zyrtec , normalne krople .
Wreszcie parę dni temu odwiedziłam ponownie laryngologa - stwierdził przerost
trzeciego migdała i obrzęki w nosie ( alergiczne).
Asia dostała Buderhin , antybiotyk (na 8 dni ze względu na to że migdał jest
zropiały i po gardle sączy się ropa ), Polcortolon i szczepionkę do nosa
POLYVACCINUM .
Ale w/g pani laryngolog najrozsądniejszym wyjściem byłoby wyciąć migdał - jest
duży , zropiały i mała okropnie się męczy .
Jaką Wy podjęłyście decyzję - osuszałyście , zwlekałyście , czy wycinałyście ?
Opiszcie zabieg, jak uspokajałyście dziecko , czy maluchy bardzo się bały ?
Będę wdzięczna za każdy post .
Pozdrawiam . Lizbetka