witam, juz nie wiem co mam robic. zaczelo sie od ropy w oczku, maly dostal
biodacyne i oko sie poprawilo. potem doszla goraczka no i lekarz przepisal
augmentin (diagnoza - zapalenie gardla i migdałów) , na kontroli stwierdzil ze
jest poprawa z gardłem, abntybiotuyk kazal dawac do piatku. w piatek kontorla
- u innego lekarza niestety - i zmiana antybiotyku na klacid

(( - dodam ze
maly juz mial sie lepiej, nie goraczkowal, kaszel sie zmniejszyl. no i po
dlugim namysle dalam klacid. po 3 dniach - zatkany nos, dochodzi teraz kaszel.
a mi juz rece opadaja. czy antybiotyk nie dziala juz na mojego syna????
dodam ze maly jest "prawdopodobnie" alergikiem - jest na wyziewach flixotide i
dorazie przy duszacym kaszelku ma podawany berodula. syn od wrzesnia chodzi do
przedszkola, jakos sie trzymal a od stycznia jakas klatwa nas dopadla - 3 razy
swisty w oskrzelach i teraz te dziadowskie gardlo. juz nie wiem co robic??
czy kiedys u was tez antybiotyk nie dzialal?zastanawiamk sioe czy nie pojsc z
synkiem do homeopaty?bo ile mozna podawac antybiotyk??
poradzcie cos (((