Witajcie!
Dzisiaj byliśmy na wizycie kontrolnej u Chińczyka. Zadałam mu nurtujące mnie
pytania i śpieszę napisać Wam co wiem nowego, lub co wiem dokładniej.
Niestety nie zapytałam o kilka rzeczy, o które miałam zapytać

- wszystko
dlatego, że ich nie zapiasałam, a ja jak nie zapiszę to mam dziurę w pamięci.
Nie zapytałam np. czy może to być rosół z indyka lub czegoś innego tłustego.
No nic, następnym razem zapytam

A póki co napiszę co wydaje mi się ważne,
a już wiem.
Najważneijsza sprawa - powiedziałam Chińczykowi, że namąciłam w okolicy
puszczając w eter co mi poradził

Chińczyk przestrzegł mnie i wszystkich
przed robieniem czegokolwiek na wałasną rękę. Powiedział, że trzeba to
dostować do konkretnego przypadku, wieku dziecka, przebiego choroby itd.,
żeby nie narobić problemów.
Następna sprawa - olej kokosowy. Nie stosować! Olej kokosowy wprawdzie ma
niezły skład pod wzgledem stosunku kwasów nasyconych do nienasyconych ale tez
pod względem składu jest bardzo daleki tłuszczowi człowieka. I w tej kwestii
nie różni się za wiele od innych tłuszczów roślinnych. Mamy dawać Zosi
tłuszcze ZWIERZĘCE.
Jeśli idzie o tłuszcze zwierzęce oprócz tego z rosołu z kury, bardzo dobry
jest smalec gęsi. A już najlepszy jest łój, czyli tłuszcz z krowy - jest on
szczególnie wskazany dzieciom z astmą i dzieciom zagrożonym astmą. Ale jak
oprócz rosołu, małej dam tłuszcz zebrany z tego w czym gotowałam gołębia to
tez będzie dobrze.
Zyrtec - jak już wspominałam Wam, gdzieś po 2 tygodniach od odstawienia
Zyrtcu Zosi zrobiły się nie wiadomo dlaczego czerwone policzki. Po ponownym
wrowadzeniu Zyrtcu następnego dnia wszystko zeszło. Chińczyk mówi, że to nic
dziwnego - mała już zdążyła się przyzwyczaić do Zyrytcu i nie powinnam
odstawiac jej go nagle tylko bardzo powoli - zmniejszać dawkę o jedna kroplę
nie częściej niż raz na tydzień. Mam się nie przejmowac okresowym "nawrotem" -
leczenie to proces, problem nie znika jak za dotknięciem czarodziejskiej
różdżki, poprawa będzie stopniowa, ale u małej alergia nie będzie już
postępowala i mogę przestać martwić sie ewentualną astmą. I ja mu wierzę
Z tego co wystudiowałam, Chinczyk ma 100% racji.
Nadal mamy stosować zioła.
Mówiłam mu też o problemach z dostępem do wiejskich kur. Mówi, że te są
oczywiście najlepsze. Ale jak nie mam, to mogę kupić w Tesco za prawie darmo
takie rosołowe kury (dokładnie tak powiedział "w Tesco"

. Mam szukać
tłustych, MAŁYCH kur na rosół. To, ze mają być małe jest wręcz kluczowe -
takie nie są faszerowane świństwami na przyspieszony wzrost.
To tyle. Więcej grzechów nie pamiętam
Pozdrawiam,
Iza.