Dodaj do ulubionych

nie bedzie w domu

28.08.08, 19:01
pewnie nawet drogami natury nie bedzie. w ogóle pewnie bedzie planowe CC...
jestem w załamce i rozbitce.
ohydne paciorkowce skresliły mnie u Irenki. siedze i chlipie...
Obserwuj wątek
    • oldzinka Re: nie bedzie w domu 28.08.08, 20:01
      No tak. Biednemu wiatr w oczy.
      A czemu myślisz, że będziesz miała cc?
      • sugarxxx Re: nie bedzie w domu 29.08.08, 10:54
        Oldzinko, daj spokój z takim strasznymi stwierdzeniami.

        Ciociu Cesiu, zdaje się że nie wszystkie położne domowe skreślają kobiety z
        paciorkowcem. A w ogóle coraz bardziej mam wątpliwość, ze poród jest zjawiskiem
        fizjologicznym...
        okazuje sie że co druga kobieta ma tego paciorkowca. I co? Szpital. Żenujące to
        jest. Co jest zatem fizjologią? kobieta druga ciąża, drugi poród, bez poronień,
        bez paciorkowca, ułożenie główkowe. do 5 dni po terminie. Ile takich jest? 5%?

        A poza tym, nie wszystko złoto co się świeci. Ja w końcu wylądowałam w szpitalu,
        który okazał się o niebo przyjaźniejszy od Domu Narodzin. Szpital na
        Madalińskiego. Nikt się nie rwał do medykalizacji porodu. Oxy dostałam po ponad
        24h od odejścia wód. Wszyscy mili i pomocni (no prawie smile)

        Dasz radę, czy to w szpitalu czy w domu smile
        • fraktusia Re: nie bedzie w domu 29.08.08, 11:27
          Ja właśnie mam paciorkowca i moja położna bez problemu odbierze poród w domu.
          Inna sprawa, że ja sama się zastanawiam nad tym, czy się zdecydować, gdyż
          wszędzie jest napisane, że powinno się podawać w czasie porodu antybiotyk. Ja
          antybiotyk biorę teraz. Mam nadzieję, że coś uleczę do porodu, ale muszę chyba
          porozmawiać z moją lekarką prowadzącą, czy zgodzi się wypisać receptę na
          zastrzyki, które położna by mi podawała co 4h w domu. No i jednocześnie przyznać
          się przed nią do porodu w domu, co będzie na pewno bardzo męczące i będę się
          musiała sporo tłumaczyć. Ale wydaje mi się, że takie zastrzyki byłyby najlepszym
          sposobem zabezpieczenia się przed problemami z dzidziusiem.
          Ciociu Cesiu, jakiego masz paciorkowca, jeśli można spytać? Ja mam
          streptococcusa, być może to od rodzaju tej bakterii była uzależniona decyzja
          Twojej położnej?
          I jeszcze jedno pytanie: bierzesz teraz jakieś antybiotyki?
      • juleg Re: nie bedzie w domu 29.08.08, 12:47
        To dziwneuncertain ja miałam przez całą ciążę schizę "bakteryjną" Irena była wyluzowana i ciągle uspokajała, natomiast ja co tydzień robiłam posiewy jak wariatkasmile nic z nich nie wynikało, ale i tak tylko jakies specjalne wymazy z kilku miejsc są podobno wiarygodne. Miałyśmy po porodzie robić wymaz z ucha Iga, ale w końcu i ja wyluzowałam i oczywiście nic mu nie było.
        No nie wiem co zrobić;/ co powiedziała dokładnie Irena, leczysz się teraz?
    • sugarxxx Re: nie bedzie w domu 29.08.08, 10:57
      ciociacesia, napisałam na gazetowego priva
    • ciociacesia troche bardziej dokładnie 29.08.08, 14:24
      przy wtępnej rozmowie Irenka kazała zadzwonic jak przyjda wyniki
      posiewu i od razy powiedziała ze jesli wynik bedzie pozytywny to ona
      sie nie podejmuje
      paciorkowiec to ten paskud - stepococus aga cos tam... bardzo liczny
      oczywiscie. dostałam globulki zeby go troche przetrzebic... wiem ze
      sa polozne ktore nie robia problemu ale ja uparłam sie na Irenke i
      skoro ona uzalezniła decyzje od wyniku posiewu to widac tak ma byc.
      jak ona sama powiedziala - nie zawsze to co my sobie wymyslimy i
      zaplanujemy jest dla nas najlepsze. jedyne czego nie moge darowac to
      ze Adrian wygadał sie moim rodzicom i teraz entuzjastyczna radosc
      mojej mamy ze hurra mam komplikacje i nie moge rodzic w domu...

      do tego mam idiotyczna sytuacje w pracy - juz trzeci dzien
      przychodze do pracy bez umowy... sie mi była skończyła 26tego sad a
      ja zeby mi było w zyciu łatwiej poprosiłam o zwolnienie przy
      poprzedniej wizycie i lekarkja tak sie rozpedziła ze do 28go
      wypisała (ja kurcze chcialam na 3 dni - zeby oddech złapac - ale
      pomyslałam co mi szkodzi ciut dłuzej) zanim sie połapałam jaka
      głupote zrobiłam zwolnienie poszło do ZUSu i ja teraz drze z
      niepokoju czy uda sie mnie jeszcze zatrudnic przed porodem sad
      szefowie obiecali mi umowe na rok i podwyzke, chociaz postawili
      warunek ze musze w ciagu tego roku do pracy wrócic i popracowac pare
      miesiecy, ale sprawy sraciły tempo jakos i poprzednia umowa wygasła
      a ja sie zamartwiam co to ze mną bedzie...

      a tak obok tego - wyszło mi znów białko w moczu i mam mierzyc
      cisnienie co dzien, lekarka zdołowała mnie swoim podejsciem - jestem
      w 36tym tygodniu a ona juz chce sie na CC umawiac...

      głowa małego cały czas na gorze. dzis cała noc twardy brzuch miałam
      albo mi sie zdawało, czuje sie jak kupka nieszczescia a do tego nie
      mam nic dla małego jeszcze naszykowane. no moze oprócz pampersów smile

      w przyszłym tygodniu wyjasni sie kwestia mojej umowy i wtedy pojde
      sobie na żelazną zapytam czy by mi nie chcieli obrotu zewnetrznego
      wykonac. musze tylko cierpliwie czekac na rozwój wypadków,
      • nuit4 Re: troche bardziej dokładnie 29.08.08, 15:53
        praca sie nie przejmuj bo: jesli pracujesz w Polsce (a rozumiem ze tak wink )to
        maja obowiazek zatrudnic cie do dnia porodu,potem masz jeszcze macierzynski,do
        wykorzystania zalegly urlop wypoczynkowy i moga ci pojsc na reke zeby cie na
        wychowawczym potrzymac (nic ich to nie kosztuje).

        wiem ze sa jakies cwiczenia na obrot dziecka (cos mi swita o pocyji: kleczenie
        na foteku z glowa oparta o podloge czy jakos tak wink w kazydm razie zdaje sie ze
        na tym forum jest link do takich metod,po angielsku)
        • juleg Re: troche bardziej dokładnie 30.08.08, 07:47

          -Na jodze kiedyś ktoś opowiadał mi o asanach, popędzających dziecko do ułożenia prawidłowego. Poza tym olej gadanie o cc, przy Tulku tez mi wmawiano, ze juz tylko cc mnie czeka a jakos w 38tc obrócił się niespodziankowosmile trzymam kciuki!
      • 987ania Re: troche bardziej dokładnie 29.08.08, 22:22
        > ze Adrian wygadał sie moim rodzicom i teraz entuzjastyczna radosc
        > mojej mamy ze hurra mam komplikacje i nie moge rodzic w domu...
        >
        u mnie też ogólna radość w rodzinie, że nie urodziłam w domu.

        A w pracy umowa jest automatycznie przedłużana do końca macierzyńskiego.
        • ciociacesia ta radosc w domu 30.08.08, 22:53
          to jest potwornie przykra, od poczatku ukrywałam sie z moim pomyslem bo miałam,
          złe przeczucia...

          a umowy mi niestety automatycznie nie przedłuzą bo podspadam pod wyjątek od
          ustawy czyli miałam umowe o prace tymczasową... wyglada na to ze wszystko jednak
          bedzie dobrze bo szef nie jest swinia, ale ja i tak sie martwie ze w ostatniej
          chcwili cos tam sie okaze nie tak...

          bo albo sie matwie o poród albo o prace smile nie potrafie matrwic sie o obie
          rzeczy - jesli jedno sobie odpuszczam to marwie sie o drugie. i ostatnio do
          porodu podchodze ze coo ma byc to bedzie, a pracą sie troche martwie... w
          przyszłym tygodniu powinno sie wyjasnic...

          cwiczenia na odwrócenie znam z grubsza, troche nie mam siły ich robic po całym
          dniu w pracy... własciwie to na nic nie mam wtedy siły a usnac nie moge bo mysle
          o tym ile jeszcze rzeczy musze w mieszkaniu uporzadkowac... gadam do małego,
          czasem go strasze troche, czasem po dobroci, jeszcze troche czasu ma
    • konfietka.14 Re: nie bedzie w domu 09.09.08, 11:51
      o ile pamietam z Irena tez mozna rodic w szpitalu tylko ze przez dom
      narodin.podpisuje sie umowe z DN i rodisz w szpitalu z wybrana
      polozna w Wolominie/nie polecam/ i ktoryms z warszawskich nie
      pamietam ktory.kosztowalo to 2500 ale to i tak nie duzo w porownaniu
      z przykrymi wspomnieniami na cale zycie
    • ciociacesia urodziłam! 25.09.08, 17:44
      corka jest! dostłam sie do sw.Zofii w rece poloznej ze szkoly rodzenia -
      najpierw przebila mi pecherz, porem zapodala kroplówke ale na koniec oszczedziła
      moje krocze i ogolnie poszło jak po masle, chociaz to bardziej zbieg okoliczosci
      niz czyjakolwiek zasluga. w szpitalu bylam 4 dni - stanowczo za długo, ale juz
      jestem w domu i powoli staram sie ochłonac z euforii
      • sugarxxx Re: urodziłam! 25.09.08, 18:37
        Jak się cieszę! Gratuluję!
        Napisz jak to z tym pęcherzem i kroplówką było. Czy nie dało się zaprotestować?
        Czy ta położna była opłacona czy z dyżuru?
      • kaakaa GRATULACJE!!! 25.09.08, 19:01
        I czekamy z niecierpliwością na szczegóły, bo zapowiada się ekscytująco...
        • jola-kropek Re: GRATULACJE!!! 25.09.08, 19:33
          ochlonac z euforii???? kobieto! ciesz sie! GRATULACJE!!!
          • 987ania Re: GRATULACJE!!! 25.09.08, 20:12
            i ja też gratuluje.
            • soldie Re: GRATULACJE!!! 25.09.08, 23:14
              Gratulacje jak najbardziejsmile
          • ciociacesia cieszyc to ja sie zamierzam 25.09.08, 21:18
            tylko w tej euforii biegam i robie jakies mało wazne pierdoły zamiast w koncu
            odpoczac. pobyt w szpitalu moze byc bardzo meczacy smile szczegóły pewnie niedługo
            napisze, teraz mam nawał pokarmu a moj mały laktatorek usypia przy piersi, i juz
            wiem o co chciałam spytac doradce laktacyjnego smile
            • kaakaa Re: cieszyc to ja sie zamierzam 25.09.08, 21:20
              ciociacesia napisała:

              > i juz
              > wiem o co chciałam spytac doradce laktacyjnego smile

              Do usług! Pytaj!
              • monicus Re: cieszyc to ja sie zamierzam 25.09.08, 21:30
                kaakaa zna sie na wszystkim. i auto naprawi, i porod odbierze smile
                gratuluje ciocia! ciesz sie ciesz, bo one za szybko rosna.
                • kaakaa Re: cieszyc to ja sie zamierzam 25.09.08, 21:45
                  monicus napisała:

                  > kaakaa zna sie na wszystkim. i auto naprawi, i porod odbierze smile

                  Oooo, to się poczułam urażona... auto naprawić mogę spróbować (choć za efekt nie
                  ręczę) ale _ODBIERAĆ_ nikomu niczego nie zamierzam a już na pewno porodu bym nie
                  odbierała, toż to szczyt bezduszności taki poród komuś ODEBRAĆ...
                  • monicus Re: cieszyc to ja sie zamierzam 25.09.08, 22:21
                    co za "fopa" z mojej strony smile zwracam honor. a ja chcialam na ten kurs
                    laktacyjny ale pani powiedziala ze z dzieckiem przy piersi nie mozna... a na 12
                    h to ja go nie ostawie.
                    • kaakaa OT - w sprawie kursu 25.09.08, 22:24
                      To albo coś się zmieniło albo Cię pani w trąbę robi.
                      Ja byłam na kursie jak mój najmłodszy miał coś z 7 miesięcy i był
                      niereformowalnym cycoholikiem. Cięgiem ze mną na sali oczywiście nie siedział
                      (nie wytrzymałabym tego) ale jeździł z nianią po pobliskim parku i regularnie
                      meldował się do karmienia. Nikt nie robił z tego problemu.
                      • monicus Re: OT - w sprawie kursu 25.09.08, 23:25
                        no niestety pani mie tak wprost napisala sad a szkoda, bo napalona bylam
              • ciociacesia teorie to ja znam 25.09.08, 22:26
                nawet obrazki mam w poradniczku, ale jakos praktyka mi nie idzie smile troszke
                powinnam tego odciągnąć bo mi piersi ekplodują, ale nie potrafie... a mała
                troche strajkuje jesli chodzi o pomoc w tym temacie - ogranicza sie do jednej
                piersi smile ale jakos poradzimy sobie. cala noc przed nami, rano tate wyslemy po
                laktator

                jest taka słodziutka, mogłabym na nia patrzec i patrzec - zwłaszza jak spi.
                ostatnio pojawiło mi sie cos takiego ze jak place to probuje co moze by nie tak
                i w koncu zalamuje rece i place razem z nia. dwie ostatnie noce w szpitalu tak
                wygladały, ale do rzeczy - bedzie relacja bo mała spi z tata a ja nabuzowana
                emocjami musze sie wypisac

                w sobote na kolacje zrobilismy sobie szaszłyki, do tego piwko desperados -
                skusiłam sie na łyczka, jakos poem nas naszło na naturalbne metody stymulacji
                szyjki, potem ogladalismy horror, po horrorze bałam sie isc spac wiec czytalam
                ksiazke, siedzielismy tak do 3 w nocy - jak juz sie nasiedzielismy to
                zarzyczyłam sobie zeby mnie utulic do snu no i jak sie polozyłam to mi wody
                odeszły. a raczej zacełam przeciekac, ale ja myslałam ze to juz akcja na całego.
                skurcze byly - delikatne i krotkie, chociaz dos czeste wiec zaczełam sie pakowac
                - do Adriana tak pol zartem pol serio ze 'hahaha, trzeba byc gotowym, haha'
                potem mu powiedzialam jak sie sprawy maja i ze chce jechac do szpitala. wiem ze
                wpadłam w panike, ze moze troche za wczesnie i w ogole ale paciorkowce w
                posiewie wiec postanowiłam ze trzeba i juz - zreszta nastawialam sie na
                pielgrzymke po szpitalach
                pojechalismy pierwszym dziennym autobusem o 5 smile ttus przed wyjsciem koniecznie
                chciał sie uczesac bo jak to tak ze go dziecko nieuczesanego zobaczy smile
                na izbie przyjec akurat mieli kobiete do cesarskiego ciecia po mnie przyszła
                jeszcze jedna babeczka w podobnej sytuacji i sobie czekałysmy, oddychałysmy i
                smiałysmy sie ze skurczy - ja chodziłam w koleczko po tej izbie, zeby mi
                skurzyki nie znikały i czekałysmy na przyjecie przez lekarza.
                a dyzur mial ten sam doktrek ktory obwiescil mi obrót mojej pociechy tydzien
                wzesniej. bylo mu barzo przykro ze tym razem nie ma dla nas dobrych wiesci, ze
                musi nas odeslac i w ogole - juz nam wypisywal odmowe przyjecia kiedy wpadla
                polozna i za[proponowala ze mnie jeszcze do ktg podlaczy a jego wołaja na gore
                do szycia. no to si podlaczylismy na siedzaco i sobie siedzielismy jakos w
                miedzyczasie zrobila sie 7 rano, potem wrocil doktor i obwiescil ze ma dla nas
                miejsce smile juz dostałam gumowa obraczke na reke kiedy weszla pani w
                zaawansowanej akcji w dodatku w drugiej ciazy wiec wszyscy nia sie zajeli a ja
                siedziałam załamana bo nie byłam pewna czy to nie naczy ze dla mnie nie ma juz
                miejsca... w koncu kolo 8 weszlismy na porodówke - wybralismy sale morelwa - bo
                byla pierwsza z brzegu smile i czekalismy co dalej... troche sie czulismy zagubieni
                a ja mocno rozczarowana rozmiarami sali i brakiem worka sako i jakism takim
                ogolnym wrazeniem. potem przyszla nasza polozna, przedstawila sie(szkoda ze nic
                nie pamietam), zbadala, podlaczyla do ktg (było juz po 9, poprzedni zapis
                skoczyl sie jakos o 6:40). potem popatrzyla na wyniki na badanie i kazala
                pracowac nad skurczybykami coby bardziej efektwne byly - no to skakałam na pilce
                chodzilam po sali ale czulam sie coraz bardziej zmeczona - nie skurzami tylko
                tak ogolnie - moglabym sobie spac i to chyba nie tylko w trakcie przerw ale i w
                samych skurczach. nie pamietam teraz czy juz po tym pierwszym badaniu czy po
                nastepnym polozna powiedziala zetrzeba bedzie przebic pechrz - chyba po tym
                pierwszym - troche protestowałam, ale jej argumenty byly logiczne - albo to albo
                kroplówka z oxy - nie pozwla mi rodzic kilkanascie godzin bo mam syfiaste
                bakterie w posiewie a tu jest szpital i niestety obowiazuja pewne procedury...
                nie miałam sily na jej argumenty, juz wtedy wiedzialam ze marne szanse zeby mi
                sie udalo urodzic aktywni bo zamiast odpoczac musialam 'pracowac nad skurczami',
                sie robiły coraz fajniesze te skurcze ale postepu nie dawały - jakos od 13 czy
                14 dostałam kroplówe z oxy - bylo mi juz niemal wszystko jedno - chcialam zeby
                juz cos zaczelo sie dziac i zebym mogla wejsc do wanny smile wanna z poczatku
                pomagała - potem juz nie - chodziłam po scianach i gadałam głupoty... w koncu
                nakrzyczałam na polozna ze chce cesarke albo znieczulenie albo cokolwiek -
                najlepiej niech mnie dobije smile cesarki nie mieli akurat na stanie ale
                znieczulenie owszem - myslalam ze ponizej 4 cm mi nie przysługuje wiec wczesniej
                nie prosiłam (ciagle miałam zerowy postep) od razu mi sie lepiej zrobilo jak
                poszla wołac anestezjologa smile a kiedy w drzwiach zamiast niego stanal Adrian z
                kawą muslalam ze czyms w niego rzuce - to było trudne - 3 skurcze w totalnym
                bezruchu - chcoaciaz jak wtedy sobie pomyslalam - tak bez ruchu to jest do
                wytrzymania - kiedy wiesz ze nastepny moze bedzie ostani odczuwalny smile
                i ta cudowna roznica - wyraznie odzuwalna bo najpiew znieczulilo mi lewa strone
                dopiero po paru minutach i przechyleniu ciala na prawo sie wyrównało. cud miod i
                poziomki - lezenie pod ktg - potem badanie - miał byc masarz szyjki ale okazał
                sie zbedny - 4 cm - tylko głlowka jakos nie bardzo fajnie sie wstawiała - koniec
                konców mialam polozenie potylicowe przednie - ustawienie II - moze wam to cos
                mowi bo mi nie bardzo - mialam sie krecic na pilce ale polozna nie bardzo mogla
                wybadac w ktora stron wiec kzala mi ylko obnizac ta głowke a nie krecic nia na
                razie i tak ja sobie obnizalam a w miedzyczasie zaczely nadciagac parte -
                wykrylam j w idealnym momencie - druga dawka znieczylenia wpasowala sie
                dokladnie za pirwszym bolacym skuczem - poprosilam polozna o pozycje wertkalna,
                ochrone krocza ale na razie mialam lezec na prawym boku i rotowac głowke smile wiec
                lezalam grzecznie. potem wysikłam sie z pomoca cewnika bo osobiscie juz nie
                bylam w stanie - znieczulenie i lek ze urodze na kibelku mnie skutecznie
                blokowały. potem parłam przy drabinkach - z poczatku bez efektów ale na luzie,
                potem coraz barziej zmeczona i i zapominalam o oddychaniu do brzucha miedzy
                skurczami, jak jeszcze bylo lekko poruzylam miedzy skurczami temat przecinania
                pepowiny i odklejania lozyska smile dosalam ochrzan ze mam nie gadac tylko rodzic
                smile a adrian malo mnie ni zabil wzrokiem ze ja takie zamiast rodzic sobie gadam
                smile polozna zaproponowala pozycje na czworaka na lozku ja sie zgodzilam - tylko
                przerazalo mnie kiedy w miedzyczasie kazala mi sie lasc na boku na lozku i przec
                po kilka razy - balam sie ze urodze i mnie porozrywa albo ona mnie ponacina. w
                koncu wdrapalam sie na to lozno na czworaka - zostałam pouczona ze mam sie
                słuchac i wykonywac polecenia - sama nawrzeszczalam na polozna ze ma nie nie
                nacinac (zakladała rekawiczki i cos brzękłelo w zestawie na stoliku), a potem to
                juz z gorki - przec nie przec, sapac, oddychac, bolało jak rodziło sie czoło -
                potem chwila ulgi - szyja, potem juz tylko rotowanie barkow i plum - mała była z
                nami. lozysko urodziło sie samo, Adrianowi zbyt trzesly sie rce zeby przeciac
                pepowine, mala odpychała głowe i nie chciala ssac - no i darła sie w niebogłosy
                i nie dala uspokoic, po jakiejs godzinie czy wiecej zabrali nam ja na badania i
                po 22 dotarlismy na sale - oddzial ginekologiczny - polecam - fajne polozne i
                sympatyczne salowe tylko psychika siada a ja niestety bylam tam 4 dni sad
                jesli jeszcze tego nie napisalam to szpital na zelaznej smile
                • kaakaa Re: teorie to ja znam 25.09.08, 22:58
                  Ale przeżycia miałaś! Jednak ogólnie, mam wrażenie, że poszło całkiem nieźle.
                  No, w każdym razie, powodu do załamania nerwowego nie widzę wink

                  A w sprawie tego położenia, to jak rozumiem było to położenie podłużne główkowe
                  (czyli głową w dół a pupą do góry), ustawienie II, ułożenie przygięciowe -
                  potylicowe przednie. Tłumacząc z polskiego na nasze, znaczy to tyle, że malutka
                  wstawiała się prawidłowo - potylicowe przednie znaczy, że dziecko rodziło się
                  buźką skierowaną do krocza a potylicą spod spojenia łonowego (czyli prawidłowo),
                  ustawqienie II oznacza, że grzbiet malutkiej w czasie wstawiania się do wchodu
                  miednicy był po prawej stronie Twojego brzucha, czyli po urodzeniu się główki
                  przy rotacji barków malutka odwróciła się buźką do Twojego lewego uda. Mogło być
                  jeszcze dopisane IIA lub IIB - A oznacza grzbiet dziecka bardziej od strony
                  brzucha mamy a B grzbiet dziecka bardziej od strony pleców mamy. Ot i tyle.

                  A w sprawie odciągania - doradzam bardzo ostrożne postępowanie - jeśli nie
                  planujesz odciągać w celu zwiększenia laktacji (a jak rozumiem problemem jest
                  nadmiar a nie niedobór), to lepiej robić to ręcznie niż laktatorem. Polecam
                  zimne okłady (mogą być z liści kapuścianych) zaraz po karmieniu i ciepłe
                  bezpośrednio przed karmieniem lub odciąganiem. Ciepło dobrze działa na wypływ
                  pokarmu - jeśli nie planujesz zbierać tego, co odciągniesz, to można próbować
                  odciągać ręcznie pod ciepłym prysznicem. Tylko trzeba pamiętać, że odciąganie
                  dodatkowo pobudza laktację, więc należy tego środka używać bardzo ostrożnie.
                  Jeśli pokarmu jest faktycznie za dużo to można pić szałwię - działa hamująco na
                  laktację. A tak poza wszystkim, to nawał w 3-4 dobie jest zjawiskiem
                  fizjologicznym, choć wiem, że trudno w to uwierzyć jak się ma wrażenie, że zaraz
                  piersi eksplodują...
                  • 987ania Re: teorie to ja znam 26.09.08, 09:39
                    kaakaa napisała:

                    > Ale przeżycia miałaś! Jednak ogólnie, mam wrażenie, że poszło całkiem nieźle.
                    > No, w każdym razie, powodu do załamania nerwowego nie widzę wink

                    Teoretycznie powodu do załamania nie ma. Ale mój poród choć szybszy i bez
                    przebijania pęcherza i oksytocyny, tak mnie zraził do kolejnych porodów, że
                    obecnie mam wkładkę i przez 5 lat nie będę jej pewnie wyjmować oraz przechodzę
                    depresję i muszę brać leki. Mnie mój poród załamał. Nie chcę kolejnego dziecka.
                    Już sama myśl że jeszcze raz mam chodzić w ciąży i rodzić działa jak najlepsza
                    antykoncepcja.

                    Ciociu bardzo przytulam.
                    • ciociacesia dziekuje aniu 26.09.08, 09:52
                      ja mialam tylko troche blusika w szpitalu, bo jednak samemu walczyc z dzieckiem
                      cala dobe to bardzo meczace i ten strach ze wezma go znow na oddzial noworodkowy
                      na badania a ja znow nie bede umiala sie postawic i byc przy małej w trakcie
                      pobierania

                      sam porod na szczescie przebiegal mi w radosnej ekscytacji - czesc przed
                      znieczuleniem słabo pamietam - jeden z ostatnich skurczow na oxy a przed
                      znieczuleniem udało mi sie wziac na spokojnie jak w ksiazce - 'otwieram sie,
                      rozluzniam, dziecko sie rodzi' itd, ale reszta była rozwrzeszczana i raczej
                      spieta - zmeczenie zrobilo swoje - w ogole nie pamitam juz tego bólu, wiec
                      napalam sie na kolejny poród
                      • 987ania Re: dziekuje aniu 26.09.08, 09:57
                        w ogole nie pamitam juz tego bólu, wiec
                        > napalam sie na kolejny poród

                        bardzo zazdroszczę. Ja pamiętam, aż za dobrze, mimo znieczulenia. Nie dość, że
                        musiałam wywalić na nie 600zł, to jeszcze zadziałało na pół godziny.
                        Następnego porodu sobie jeszcze nie wyobrażam.
                        • ciociacesia no u mnie to wszystko szczesliwy zbieg okolicznosc 26.09.08, 10:06
                          ten brak miejsc i doktor Jurij ktory miejsce znalazl, polozna jdna przez caly
                          poród, znieczulenie w odpowiednim momencie i idealnie wpasowana druga dawka
                          wszystko bardziej łut szczescia niz czyjas zasługa, ale parcie wspominam jako
                          fantastyczne doswiadczenie, tylko mnie jeszcze odbyt boli a przy kasłaniu daje
                          niesamowicie nieprzyjemne odczucia smile
                        • totorotot Re: dziekuje aniu 15.10.08, 00:48
                          987ania napisała:

                          > w ogole nie pamitam juz tego bólu, wiec
                          > > napalam sie na kolejny poród
                          >
                          > bardzo zazdroszczę. Ja pamiętam, aż za dobrze, mimo znieczulenia. Nie dość, że
                          > musiałam wywalić na nie 600zł, to jeszcze zadziałało na pół godziny.
                          > Następnego porodu sobie jeszcze nie wyobrażam.

                          Wiesz co, Aniu? Jeśli było aż tak źle, to bądź jednak przejma zachować tą traumę dla siebie, a nie straszyc wszyskich dookoła wizją tragedii porodu. Musisz brać odpowiedzialność za swoje słowa, ponieważ nic dobrego ani sensownego one nie wnoszą, a złego strachu i emocji w nich cała masa. Przez takie gadanie jak Twoje bałam się porodu, który okazał się cudownym przezyciem, pomimo oksytocyny, nacięcia, parcia na leżąco (z mojej zersztą woli) i wszystkich tych "krzywd", którymi Tobie podobne forumowiczki straszyły mnie przez kilka miesięcy.
                          Podobnie jak Ciociacesia planuję już kolejny poród i kolejnego dzidziusia smile
                          • totorotot Re: dziekuje aniu 15.10.08, 00:53
                            aha i nie miałam znieczulenia, nie zapłaciłam położnej, tyle że się bidulka nagimnastykowała próbując namówić mnie na "naturalne" pozycje smile Druga w nocy a ona trenuje przysiady hihi bo na wstępie jej powiedziałam, że ja chcę naturalnie rodzić, że miałam rodzić w domu, że ma mi to umozliwić; a jak przyszło co do czego to nie chciałam nic robić tylko kimać na łóżku pomiędzy skórczami.
                            • 987ania Re: dziekuje aniu 15.10.08, 12:37
                              Tobie również zazdroszczę i ciesze się, że poród Ci się podobał i jesteś z niego
                              zadowolona. Widocznie mnie ból matki polki przerósł i również mam prawo o tym
                              napisać.
                              • ciociacesia porod jak porod 18.10.08, 23:26
                                teraz to dopiero jest jazda
                                • 987ania ciocia 19.10.08, 21:41
                                  a jak sobie radzicie? Bo ja znowu u mamy siedzę bo mnie samej nic nie wychodzi.
                                  • ciociacesia co ty opowiadzasz, aniu 21.10.08, 19:24
                                    na pewno ci swietnie idzie smile ja twardo siedze w miescie - czasem wapada siostra
                                    czy kuzynka - pozmywa, kartofle obierze, chwile pogada, ale raczej jestesmy
                                    tylko we dwie jakos tak do 20. raz idzie nam lepiej raz gorzej. ostatnio znów
                                    mam schize ze mleka za mało, bo Nina sie przy piersi jakos szarpie, niby ssie,
                                    ale dalej marudzi. ogolnie ostatnio marudzi wiecej i cizko ja uspokoic. co jakis
                                    czas chodze i placze probujac ja ululac. albo rzucam niecenzuralnym słownictwem
                                    na sasiadke halasujaca kiedy usiluje odpoczac, albo na Adriana ktory bardzo po
                                    pracy zmeczony za mało w moim mniemaniu pomaga, jak sie na niego bardzo złoszcze
                                    to planuje wyjazd do mamy własnie, ale zanim przyjdzie co do czego cała złos mi
                                    zawsze przechodzi

                                    podpieram sie nosem czasem ale zalezy mi zeby duzo czasu z mala spedzal, zeby go
                                    znała i lubiła, no i wiem ze bardzo by za nia tesknil, a ja za nim, bo kiedy zła
                                    na niego nie jestem to jestem zakochana jak na poczatku znajamosci smile

                                    ogolnie jakos sobie radzimy z naciskiem na jakos smile w domu jest chlew totalny,
                                    dzis nie mam juz zadnych czystych garnkow, zaraz troche pozmywam, bo mam ochote
                                    na kisiel - moze zdaze ugotowac puki mała spi. pranie wstawiam jak zaczyna
                                    brakowac pajacyków dla niny smile sprzatam troche kiedy ma ktos przyjsc w
                                    odwiedziny, ogolnie dom jest w stanie rozkładu smile

                                    a pepek odadł dopiero wczoraj - w 29 dobie smile to chyba jakis rekord
                                    • fraktusia Re: co ty opowiadzasz, aniu 21.10.08, 21:31
                                      Ja też, gdyby nie moja mama, chodziłabym brudna i głodna. Nie myślałam, że aż
                                      tak sobie nie będę dawała sama rady. Na szczęście przeprowadzać się nie muszę.
                                      • 987ania Re: co ty opowiadzasz, aniu 22.10.08, 12:52
                                        ja mam remont i bałagan po nim, małą Zosię i swoją depresję. Biorę leki,
                                        przesiaduje u mamy i czekam na lepsze czasysmile I ciągle mam poczucie, że tracę
                                        czas na niczym. Ot, takie rozterki młodej matki.
                                        • ciociacesia to poczucie uciekajacego czasu 22.10.08, 16:49
                                          jest straszne.staram sie cieszyc chwilami z dzieckiem ale samej to tak jakos...
                                          brakuje nam taty, no i czekam az ten robaczek zacznie cokolwiek kontaktowac, bo
                                          puki o mam wrazenie ze zyje własnym zyciem majac totaknie w nosie otoczenie, w
                                          tym mnie
                                          • 987ania Re: to poczucie uciekajacego czasu 23.10.08, 15:22
                                            ja na antydepresantach skończyłam. Ot, takie uroki macierzyństwa. Życzę Ci
                                            więcej siły.
                                            • ciociacesia siła zawsz potrzebna 23.10.08, 18:23
                                              chociaz ja puki co bardzo łagdne objawy blusa mam. oby do osiemnastki smile

                                              pisalas w innym watku ze uzywasz laktatora medeli, mozesz zdradzic jaki model?
                                              bo ja sie nad kupnem harmony zastanawiam...
                                              • 987ania Re: siła zawsz potrzebna 23.10.08, 19:04
                                                na początku taki zwykły medela ręczny a teraz od koleżanki pożyczyłam ten
                                                silniczek, który sam odciąga mini electric chyba się zowie
                                              • kaakaa Re: siła zawsz potrzebna 23.10.08, 21:01
                                                Ciocia, może będę wścibska... jak by co, to zignoruj moje pytanie. Ale dręczy
                                                mnie wiec zapytam: Na jaki grzyb Ci laktator? Do pracy będziesz wracać? Wyjechać
                                                gdzieś musisz? O co chodzi???
                                                • monicus Re: siła zawsz potrzebna 23.10.08, 21:30
                                                  moze to propaganda smile e czasami sie przydawa. mie sie przydawal przy obu. z takimi cyckami jak moje wydaje sie wrecz niezbedny czasami.
                                                  • kaakaa Re: siła zawsz potrzebna 23.10.08, 21:55
                                                    Znaczy, że co? Taka klęska urodzaju, że dzieci nie dojadały?
                                                • ciociacesia no niestety 23.10.08, 22:26
                                                  mam do pracy wracac za czas niedługi (jakies 5 miesiecy) i juz zapasy chce robic wink
                                                  a tak serio to chciałabym sie w koncu piwa napic smile i do dentysty na leczenie
                                                  kanalowe musze isc. i oczywiscie mam schize ze za mało mam mleka wiec nie
                                                  zaszkodzi troche postymulowac smile moze adrian ma racje i po prostu głupieje od
                                                  tego macierzyństwa...
                                                  • kaakaa Re: no niestety 23.10.08, 22:47
                                                    Ja jakaś niekumata jestem, bo nie widzę związku między
                                                    A) piwem a laktatorem
                                                    B) leczeniem zębów a laktatorem
                                                    Wypij sobie kobieto to piwo (byle nie za duże), wylecz zęby i posłuchaj czasem
                                                    chłopa swego smile
                                                    A do postymulowania to chyba lepszy mały głodomór niż laktator i oszczędność
                                                    kasy przy okazji, bo taki laktator to nie tani sprzęt, oj nie.
                                                  • ciociacesia no cos ty 23.10.08, 23:19
                                                    sumienie by mnie zezarlo jakbym miala dziecko piwek nakarmic... starczy mi
                                                    wyrzutów za to ze mi sie taka mała urodziła. z laktatorem zrobilabym zapasik i
                                                    podkarmila piskle dopuki piwo z cyca nie wywietrzeje wink
                                                    z zebami to osobna historia. moja ukochana entyskta rezyduje daleko strasznie,
                                                    nie bardzo mi sie usmiecha ciagnac dziecie ze soba na te okolicznosc - znowuz
                                                    chcialam zostawic jej mleko w lodowce, zglodnieje to sobie podgrzeje tongue_out
                                                    w ogole to z pewnoscia masz racje, ale mi sie chyba jakas czkawka odbija syndrom
                                                    wicia gniazda. wiłabym i wiła smile
                                                  • kaakaa jakie wyrzuty sumienia??? 24.10.08, 11:59
                                                    Ciocia, specjalnie dla Ciebie:
                                                    "Kobieta karmiąca piersią może wypić (...) niewielką ilość alkoholu (np. lampka
                                                    wina) ale po nakarmieniu dziecka." Źródło: Żukowska-Rubik, Banaszkiewicz,
                                                    Nehrig-Gugulska "Odżywianie w czasie karmienia. Używki." W: Nehrig-Gugulska i
                                                    Żukowska-Rubik (red.) (2006) "Karmienie piersią. Podręcznik."
                                                    A to bardzo dobry podręcznik jest i autorki to mądre, wykształcone laktacyjnie
                                                    kobiety (obie redaktorki książki są międzynarodowymi doradcami laktacyjnymi),
                                                    które wykarmiły po stadku dzieci.
                                                    Nie przeginaj więc, kobieto... Tylko, w żadną stronę, nie przeginaj. Niech to
                                                    piwko będzie małe i nie za mocne smile
                                                  • ciociacesia no chyba ze wieczorkiem 24.10.08, 14:30
                                                    bo tak to ja nigdy nie mam pewnosci czy za 5 minut znow nie zazyczy sobie
                                                    dokarmiania. albo np nie uleje hektolitrow ktore wipila i nie poprosi o dolewke
                                                    swiezego, bardzo rozrzutnie sobie kobietka dysponuje moim mlekiem smile
                                      • ciociacesia eee brudna i głodna 22.10.08, 13:08
                                        nie kiedy chadzam. Nina własciwie nic nie robi tylko je i ulewa smile a mi sie juz
                                        nawet nie chce tetry na ramie klasc jak ja nosze, bo ulewa w dowolnej odleglosci
                                        czasowej od ostatniego karmienia, nawet troche mnie to niepokoi, ale pediatra
                                        mowi ze to normalne, a adrian krzyczy ze jej wyszukuje choroby, wiec chodze cala
                                        w mleku na roznym etapie trawienia smile tylko koszulki zmieniam co jakis czas i
                                        piore razem z dzieciowymi rzeczami. od kiedy wychodze z domu tylko na godzinne
                                        spacerki mam duzo mniej swoich rzeczy do prania - majtki, koszulki nocne i dresy
                                        smile a tetra jest dla gosci - jak w ludzkim stroju chca dziecko ponosic smile

                                        glodna tez bywam, bo czesto robimy sie glodne w tym samym momencie - Nina ma
                                        wieksza sile przebicia wiec ma pierwszenstwo przy posilkach smile
                                • monicus Re: porod jak porod 20.10.08, 09:30
                                  heh, przy drugim to juz pikus smile na pocieszenie
                            • totorotot Re: dziekuje aniu 16.10.08, 20:31
                              skurczami mialo byc smile
                  • ciociacesia no bola te piersi, to fakt 26.09.08, 09:47
                    pocieszam sie ze przejdzie i ze to juz niedługo, ale mała bardzo kaprysnie ssie
                    i nie jest mi łatwo przystawic ja do obu piersi na jdno karmienie - mam wrazenie
                    ze jesli nie dam jej jednej piersi tyle ile sama sobie zazyczy to sie nie naje -
                    bo proba zabrania piersi i podania drugiej konczy sie po prostu zakonczeniem
                    ssania i protestem

                    na razie to całe przystawianie to dla mnie duzy stres i ciesze sie jak głupia za
                    kazdym zarek kiedy uda mi sie nasadzic mała na piers i nie koncy sie to
                    stanowczym odepchnieciem sutka i np. zassaniem raczki albo po prostu rykiem
                    syreny alarmowej smile

                    ze szpitala wyniosłam przekonanie ze trzeba trosze odciagnac jesli mała za mało
                    zciągnie bo porobia sie zastoje - troszke w sensie do uczucia pierwszej ulgi -
                    no i zeby odrobine rozruszac piersi przed przystawieniem, coby łatwiej było
                    chwycic i ssac. i tak sie własnie zastanawiam - jesli samo kapie z piersi to
                    musi mi wystarczyc zamiast odciagania? bo kapie własnie...

                    a sam poród oceniam super. troche nerwówki, zmeczenia za duzo, ale nawet nie
                    jestm rozczarowana soba ze nie dałam rady czy cos - widac tak miało byc,
                    zwłaszcza ze po znieczuleniu wszystko ruszyło samo niemalze

                    co do ułozenia to z tego co mowiła polozna mała nie do konca sie wstawiała jak
                    trzeba w kanał i troce trwało to jej opuszczanie - dlatego to moje lezenie na
                    prawym boku, a potem bierne czekanie az sie opusci - Adrian mówił ze wyszła
                    twarzą do moich posladków - taka mała mumia smile rotacji barków nie widział bo
                    akurat wrzesczałam 'niech pani przestanie!' kiedy polozna sprawdzała czy na szyi
                    nie ma pepowiny - kiedy spojrzal znowu mała była juz z nami cała - to było
                    cudowne uczucie

                    było jedno pekniecie sluzówki - koniec konców pani załozyła 3 czy 4 szwy bo
                    jeszcze cos jej tam przeciekało smile

                    a to załamanie psychiczne to kiedy okazało sie ze wszystkie dzieci w moim pokoju
                    maja zoltaczke i leza pod lampami, albo na lampach - nie wypuscili nas bo
                    drugiego dnia polozna pomylila sie przy wazeniu a ja za pozno zauwazyłam ze
                    wpisała w karte 2135, a ze mała nie chciala budzic sie na karmienie co 3 godziny
                    i ssała po 5 minut to juz miałam wizje zoltaczki i tygodniowego pobytu na
                    odziale. no i te kryzysy kiedy nic nie pomagało - siedziałysmy i plakałysmy
                    razem - drugiej nocy polozna dała jej troche mieszanki ze strzykawki - to ja
                    uciszyło a prawie 4 godziny

                    a w domu najlepiej - jest tata - ponosi, utuli, przewijac sie nauczył, wesprze
                    psychicznie, no i mozna spac we trojke w wielkim lozku, bez strachu ze mala sie
                    sturla jak pojde do lazienki - chociaz wozeczki szpitalne to dla mne rewelacja,
                    to niestety nie zawsze da sie tam przelozyc spiace dziecko

                    i jeszcze Adrian sprawdził się świetnie przy porodzie, dal na siebie nakrzyczeć
                    i był bardzo pomocny smile a teraz nie mam problemu żeby mu zaufać przy opiece nad
                    mała, trochę go poprawiam ale mam nadzieje ze nie odczuwa tego jak krytykę bo
                    przy uciszaniu ma wolna rękę i bardzo go chwale, bo naprawdę jego sposoby działają
                    i jeszcze ze szczegółów technicznych: - nie miałam problemu z welfonem - w
                    sensie nie mogłam na niego narzekać chociaż przeszkadzał, bo od razu dostałam w
                    niego antybiotyk, wiec jak najbardziej byl uzasadniony smile w karcie wpisali mi 7
                    godzin pierwszej fazy i 50 minut drugiej - interesowało mnie zwłaszcza to
                    drugie, bo zupełnie straciłam poczucie czasu przy tych drabinkach

                    chyba pojde obudzic ssaka bo ostatnio walczylysmy z piersiami jakos o 5:40
                    • kaakaa Re: no bola te piersi, to fakt 26.09.08, 10:40
                      Ciocia, w sprawie odciągania napiszę, bo uważam, że to bardzo ważne (choć pewnie
                      już wielokrotnie to słyszałaś lub czytałaś) - jeśli nie chcesz zwiększyć ilości
                      produkowanego pokarmu, to odciąganie należy ograniczyć do minimum. W zasadzie są
                      tylko dwie okoliczności, w których można (ale NIE koniecznie TRZEBA) odciągać,
                      gdy jest za dużo:
                      1. Gdy dziecko ma trudności z prawidłowym przystawieniem, bo pierś jest zbyt napięta
                      2. Gdy mama ma uczucie, że pierś jest baaardzo pełna (boli) a dziecko w żaden
                      sposób nie daje się nakłonić by ją opróżnić.
                      W obu tych przypadkach ilość odciąganego pokarmu nie powinna przekraczać 5-10 ml
                      (czyli ok. łyżeczki do łyżki). Tak na prawdę, to chodzi tylko o to, żeby
                      pobudzić odruch oksytocynowy powodujący skurcz pęcherzyków mlecznych i wydalenie
                      pokarmu. Laktator nie jest do tego potrzebny. W zasadzie wystarczy tylko
                      stymulacja brodawek i często mleko płynie samo. Twoja intuicja, że to może
                      wystarczyć zamiast odciągania wydaje mi się jak najbardziej słuszna. Odciąganie
                      po karmieniu (nawet jeśli dziecko wypiło bardzo niewiele) zawsze będzie działać
                      stymulująco na laktację i nie bardzo rozumiem jak może to być odciąganie "do
                      uczucia pierwszej ulgi" skoro pierwszą ulgę już się odczuło zaraz po
                      przystawieniu dziecka.

                      I jeszcze słów parę o karmieniu z obu piersi. Skoro Twoja malutka nie ma ochoty
                      przestawiać się w trakcie karmienia na drugą pierś, to może wie, co robi? W
                      przypadku większości dzieci karmienie tylko z jednej piersi w czasie jednego
                      karmienia zazwyczaj jest bardziej korzystne - powoduje, że dziecko dostaje
                      więcej mleka II fazy (bardziej pożywnego), więc lepiej przybiera na wadze;
                      zmniejsza dawkę laktozy przez co dziecko rzadziej ma problemu typu kolka, czy
                      wzdęcia; poprzez łagodniejszy wypływ pokarmu w II fazie sprawia, że dziecko przy
                      karmieniu łyka mniej powietrza, więc też zmniejsza wzdęcia i kolki; dziecko
                      dostaje mniej pokarmu objętościowo (ale za to pokarm bardziej pożywny) więc
                      mniej ulewa bo się tak nie przejada. W związku z powyższym, patrząc
                      podręcznikowo i statystycznie, dla Twojej córeczki karmienie z jednej piersi
                      przez min. 15-20 minut ma szanse być optymalne z punktu widzenia zaspokojenia
                      jej potrzeb. Wcale nie musi chcieć i potrzebować więcej. To, że nie ma ochoty
                      przestawiać się z "napoczętej" piersi, którą łatwo trzymać w buźce i z której
                      mleko leci w odpowiednim tempie na pierś przepełnioną, do której trudno się
                      przystawić a po chwili mleko leje się tak, że trudno nadążyć z łykaniem, jak dla
                      mnie, świadczy o wrodzonej inteligencji Twojego dziecka. Może więc warto zaufać
                      malutkiej i pozwolić jej najeść się do syta z jednej piersi? Nawet za cenę tego,
                      żeby z tej drugiej trochę ręcznie upuścić dla odczucia ulgi. Sugerowałabym
                      raczej częstsze karmienie - np. przerwy nie dłuższe niż 1,5-2 godziny - na
                      zmianę raz z jednej piersi a raz z drugiej, niż forsowanie na siłę karmienia z
                      obu piersi. Ważne tylko, by malutka nie kończyła karmienia zbyt szybko - np. po
                      3-5 minutach. Jeśli zbyt szybko po przystawieniu zasypia, to można próbować ją
                      przed karmieniem dobrze rozbudzić - np. przebrać - a do karmienia trochę
                      rozebrać, to mniej się będzie męczyć przy jedzeniu i będzie w stanie wykonać
                      większy wysiłek. Bo takie jedzenie dla noworodka, to naprawdę ciężka praca.

                      Życzę powodzenia i wierzę, że z każdym dniem będzie coraz lepiej.
                      • ciociacesia kurcze zegarka pod reką brak 26.09.08, 11:18
                        i nigdy nie jestem pewna ile ona jadła, ale obawiam sie ze nie przekracza 10
                        minut, a rozbudzona nie zawsze chce sie w ogóle przystawic - teraz slicznie
                        zjadła - z jednaj piersi - chyba z 10minut - i zaczela sie krztusic wiec
                        rzuciłam na ramie i tam usneła, niestety nie odbekała - wiec polozyłam na boczku
                        i spi z tatą. chyba sprobujemy ja wspolnymi siłami wykąpac dzis
                        mowisz ze poza bolem nic mi w te piersi nie grozi jesli mleko nie wypłynie? no
                        to wytrzymam - chociaz zaluje ze przez to nie mozemy sie na lezaco karmic ani
                        spac na boku, ale to przeciez tylko kilka dni - zreszta jak ja przewijam to samo
                        mi zaczyna sikac smile
                        tylko sie troche boje tych zastojów - najbardziej boli na gorze i pod pachą u
                        gory, niestety mam problem bo stanik ma za luzny obwód i nie trzyma jak nalezy -
                        polecasz raczej w staniku czy bez?
                        • kaakaa Re: kurcze zegarka pod reką brak 26.09.08, 15:31
                          ciociacesia napisała:

                          > i nigdy nie jestem pewna ile ona jadła, ale obawiam sie ze nie przekracza 10
                          > minut, a rozbudzona nie zawsze chce sie w ogóle przystawic - teraz slicznie
                          > zjadła - z jednaj piersi - chyba z 10minut - i zaczela sie krztusic wiec
                          > rzuciłam na ramie i tam usneła, niestety nie odbekała - wiec polozyłam na boczk
                          > u
                          > i spi z tatą.
                          Tak "podręcznikowo" to 10 minut to zazwyczaj dzieciom za mało, ale bywają takie
                          zestawy mama-dziecko, u których to wystarcza. Trzeba obserwować małego człowieka
                          - jeśli po jedzeniu śpi spokojnie przez dłuższy czas (nie 15 minut) i prawidłowo
                          przybiera na wadze, to widać tak macie.
                          Tego odbekiwania to bym nie demonizowała - niektóre dzieci nie odbekują i wcale
                          im to nie przeszkadza.

                          > chyba sprobujemy ja wspolnymi siłami wykąpac dzis
                          Jeśli czujecie, że to jej potrzebne, to kąpcie smile

                          > mowisz ze poza bolem nic mi w te piersi nie grozi jesli mleko nie wypłynie?
                          Oj, tak to nie mówię, oczywista sprawa, że grozi, jak każdemu - zastój,
                          zapalenie i inne przyjemności w konsekwencji. Tylko obawiam się, że ściągając
                          duże ilości pokarmu zwiększasz ryzyko takich problemów a nie zmniejszasz, bo
                          powodujesz wzrost produkcji mleka, którego Twoje dziecko i bez tego nie
                          przejada. Zamiast "masowego" ściągania sugeruję rozgrzewanie piersi przed
                          karmieniem lub odciąganiem (lepiej się opróżnią ze zgromadzonych zapasów) i
                          okładanie zimną kapustą po karmieniu lub odciąganiu - będą działać trochę
                          hamująco i łagodząco (zimno) oraz przeciwzapalnie (sok z kapuchy).

                          > no to wytrzymam - chociaz zaluje ze przez to nie mozemy sie na lezaco karmic ani
                          > spac na boku, ale to przeciez tylko kilka dni - zreszta jak ja przewijam to sam
                          > o
                          > mi zaczyna sikac smile
                          > tylko sie troche boje tych zastojów - najbardziej boli na gorze i pod pachą u
                          > gory,
                          Proponuję próbę przystawienia małej "spod pachy". Dziecko zawsze najlepiej
                          opróżnia tę część piersi, od strony której ma żuchwę.

                          >niestety mam problem bo stanik ma za luzny obwód i nie trzyma jak nalezy
                          > polecasz raczej w staniku czy bez?
                          Jeśli stanik, to polecam dobrze dobrany - dół raczej ciasno trzymający pod
                          biustem, miseczki bez usztywniaczy nie za małe (raczej z zapasem) i szerokie
                          ramiączka. Chyba, że bardziej lubisz bez stanika. Ja staniki lubię a przy
                          karmieniu doceniam szczególnie, bo mleko leje się ze mnie z byle okazji a
                          używając stanika mam gdzie włożyć wkładkę. Ale to kwestia indywidualna - jedni
                          lubią a inni nie.
                    • monicus Re: no bola te piersi, to fakt 26.09.08, 15:05
                      no nie! znowu mieszanka! mieszanka lekarstwem na wszystko. ghhhr
                      • ciociacesia mieszanka 26.09.08, 16:17
                        tej mieszanki to było malutko - i nie wymysliłysmy nic innego zeby ja uciszyc.
                        ssac chciała, ale piers jej nie zaspokajała wypiła tyle co ze strzykawki po
                        piersi jej polozna podała, ze 3 kreseczki do buzi reszta spłyneła po piersi.
                        spała mi potem jak aniołek smile
                        • 987ania Re: mieszanka 26.09.08, 16:39
                          mnie ta "straszna: mieszanka wczoraj życie uratowała a raczej mojej małej. Z
                          tego stresu nie mogę nic ściągnąć a muszę wychodzić na kilka godzin z domu.
      • imbirka Re: urodziłam! 29.09.08, 17:16
        Gratuluję! Piękną masz córeczkę! i ciesze się, że choć w szpitalu, poród był pozytywnym przeżyciem smile
    • ciociacesia i jeszcze taki szczegół mi sie przypomniał: 26.09.08, 10:35
      kazdy moj kotant z lozkiem porodowym konczyl sie drgawkami - kladłam sie na
      badanie czy ktg i od razu cała chodziłam jak pralka starego typu smile a przez cały
      poród grała eska rock smile na druga faze chyba polozna wylaczyła
      • soldie Re: i jeszcze taki szczegół mi sie przypomniał: 26.09.08, 12:32
        Ciocia, opis twojego porodu czyta się jak opis imprezywinkFajnie , ze jesteś taka
        nakręcona,wynagradza ci to ten cały stres w czasie ciążysmile Wszystkiego dobrego!
    • ciociacesia matko, ale sie załatwiłam 27.09.08, 15:47
      3 filizanki szalwii od wczoraj i moj nawał gdzies sobi poszedl. teraz sie
      stresuje ze mam za mało mleka, zwłaszcza ze ina sporo potrafi ulac. poczucie
      odpowiedzialnosci za malgo czlowieczka strasznie daje mi sie we znaki
    • ciociacesia popadam z paniki w euforie i z powrotem 27.09.08, 17:57
      domyslałam sie ze bedzie ciezko, ale nie myslałam ze tak trudno rozgryzc placz
      takiej kruszyny. objadła sie i spi, ale ja chodze tylko i sie trzese - czy sie
      najada czy jej nie za ciepło, czy nie ulała wszystkiego co zjadła i co zrobic
      zeby ja brzuszek nie bolał...

      i własnie pytanie - kiełki brokuła mozna? bo na zelazo dobre sa, ale z drugiej
      strony nie wiem czy nie wzdymaja i mam dylemat - wiem ze forum nie na temat -
      ale ufam osobistemu doradcy laktacyjnemu. na razie pije rumianek i koperek - mam
      nadzieje ze to jej pomorze na trawienie?
      • kaakaa Re: popadam z paniki w euforie i z powrotem 27.09.08, 22:27
        Rumianek i koperek włoski pić możesz do woli (pod warunkiem, że na ten pierwszy
        nie jesteś uczulona). Można jeszcze kozieradkę i czarnuszkę - jak byś chciała po
        tej szałwii trochę poprawić wink (Swoją drogą to zaszalałaś z tą szałwią, nie ma
        co - trzy filiżanki jednego dnia? Toż jedna dziennie to świat i ludzie. Z
        resztą, to ohydne jest więc nie wiem jak można zmusić się do wypicia taaaakiej
        ilości... Ale czegóż to matka nie zrobi dla własnego dziecka...)
        Z kiełkami brokuła, to najlepiej zapytać malutką - trudno mi za nią decydować,
        czy będzie je znosić dobrze, czy nieszczególnie. A na żelazo polecam buraczki -
        surowy sok albo w dowolnej innej postaci - i zieloną pietruszkę - można
        posypywać wszystko jak leci - zupy, sosy, ziemniaki, kanapki itp.
        A dziecku na trawienie to najbardziej szkodzi nerwowa mama, niestety sad Taki
        maluch współodczuwa z Tobą wszystkie emocje i jak Ty się denerwujesz to ona też
        odczuwa niepokój a to na trawienie dobrze nie wpływa.
        Relaksik, więc, ciociu!
      • kasiaimichael Piekna ta Twoja Dziewczyna 29.09.08, 15:18
        Zobaczylam wlasnie zdjecie, bo malo mam czsu na komputer tutaj i uwazam ze Twoja
        coreczka jest absolutnie sliczna. Gratuluje i ciesze sie ze porod mialas udany smile
        • kropkaa Re: Piekna ta Twoja Dziewczyna 29.09.08, 17:29
          Też dopiero teraz czytam i oglądam i... jest śliczna! Imię też
          piękne.
          Dobrze, że wszystko dobrze sie skończyło, Mała do końca dostarczała
          adrenaliny z tym ułożeniemsmile
          Dla Śliczniutkiej wszystkiego dobrego i pomyslnego, i zdrowego, a
          dla Mamy radości zamiast małej czy większej panikiwink Okres
          noworodkowy, gdy wszytsko jest takie nowe i pierwsze tak krótko
          trwa - po co marnować go na zamartwianie się...
          • ciociacesia dziekuje 29.09.08, 20:41
            mała własnie dała czadu - marudziła przez 2 godziny az opadłysmy z sil obie i
            chyba bedzie chwila ciszy, ale pewnosci nie mam, tata wybyl spodnie kupic wiec
            powoli mi siadło wszystko i byłam bliska nawrzeszczenia na biedne dziecko aby
            bardziej komunikatywnie wyrazilo swe potrzeby... co to bedzie jak Adrian na zjaz
            sie uda, chyba nie dam sobie rady

            a teraz konkret - kuzynka przyniosła mi nasiona kozieradki - nada sie to na
            mleko? zaparzyc z tego herbatke czy wcinac ziarenka? i jaka dawka na poczatek
            zeby znow nie przesadzic jak z ta szałwią?
            • kaakaa Re: dziekuje 29.09.08, 20:59
              W sprawie kozieradki - robi się z tego odwar. Proponuję 1 łyżkę (nie czubatą)
              sproszkowanych nasion (zmielić w młynku do kawy albo utłuc w moździerzu) zalać
              szklanką wody i pogotować przez 5 minut, odstawić pod przykryciem na jakieś pół
              godzinki, przecedzić a potem popijać. Proponuję na początek nie więcej niż
              szklankę dziennie smile Ostrożnie, bo mleko może nabrać po tym specyficznego
              aromatu (coś jak curry) a nie każdemu dziecku to odpowiada.

              Wierzę, że jak Adrian na zjazd się uda, to poradzicie sobie koncertowo. Radzę, i
              Ty też w to uwierz i będzie przepięknie smile
            • monicus Re: dziekuje 29.09.08, 22:28
              kurcze moj ma dopiero 8 mcy a ja juz zazdroszcze wszystkim grubym i
              swiezoupieczonym. i juz chyba ze 3 razy ogladalam zdjecia niny
              • jola-kropek Re: dziekuje 15.10.08, 18:13
                wez nic nie mow.... ehh... dobrze ze sie zabezpieczylam dziesiecioletnie... bo
                jeszcze by z tych moich checi cos bylo...

                a na zdrowy rozum to wiem, ze nie teraz, nie moge, bo kurcze nie da rady sad((
    • ciociacesia dziewczyny, szukam pediatry 29.10.08, 12:19
      dobrego i kompetentnego pediatry w warszawie. ten z przychodni jakos kiepskie na
      mnie wrazenie zrobil. mała bedzie niedługo objeta prywatnym ubezpieczeniem z
      pracy tatusia, wiec nie chciałabym znów wybierac lekarza na oślep...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka