Dodaj do ulubionych

Chińczykowa dieta:)

11.04.05, 12:29
Mobilizuję się,żeby wam zdać relację jak u nas po wizycie u Chińczyka i
przejściu na dietę. więc tak:
4 tyg. temu ,byliśmy u Chińczyka(pisałam o tym ,jaką dietę zalecił).Na
początku ja zmieniłam dietę zupełnie- na 'tłuszczową", przy czym zaczęłam jeśc
wszystkie alergeny(sery, jaja itp), Maja zaczęła jeść tłusty rosół.Maja
dostała zioła na "apetyt". Po kilku dniach ją wysypało- dzwonię do Chińczyka,
powiedział,żebym zadzwoniła we wtorek ,wysypka powinna zacząć schodzić.
Zadzwoniłam w poniedziałek z pretensami,że wysypa nie schodzi-
powiedział,żebym się nie przejmowała, przyśle mi zioła na alergię-po nich od
razu będzie poprawa.(zioła szły 8 dni)
Od wtorku wysypka zaczęłą schodzićsmile)),a ja czekałam spokojnie na zioła...
Potem były święta, i ja wbrew zakazom Chińczyka(cukrów ZERO) zjadłam kilka
kawałków ciasta z czekolada, rodzynkami i innymi świństwami pysznymi...
Maję wysypało trochę- alę się niezbyt przejęłam ,bo wiedziałam że za chwile
będę mieć zioła...
po tygodniu stosowania ziół, "pozwolił" wprowadzić Mai żółtko. więc
wprowadziłam, chociaż się bałam, byłam pewna,że coś jej będzie.- poprzednio,
przed wizytą u chIńczyka dałam jej żółtko na własną rekę i darła się całą
noc(brzuch bolał),a następnego dniia była straszna wysypa!!!!!!!!!
Więc się bałam nieprzespanej nocy ,ale dałam- pół żółtka - nic! nastepne dni
już całe żołtko i nic- żadnej wysypki, ni bólu brzuszka!!
Jestem sama tak zaskoczona-skórka ładna, kupki też , Maja dobrze śpi, No i ja
jem takie pyszne i wartościowe rzeczy...
Odczuwam ogromną wdzięczność dla Izy , że się z nami podzieliła informacjami..
Dziecko mi zdrowieje z dnia na dzień i wiem ,że to dobra droga, chociaż na
początku miałam watpliwości, szczególnie po tych wysypkach. Myślałam ,że nic z
tego nie będzie, a tu taka rewelacja! Zresztą Chińczyk mówił mi na
początku,żebym poprawy oczekiwała za ok. miesiąc ..Gdyby mi ktoś powiedział
półtora miesiąca temu,że ja i moje dziecko za niedługo będzie normalnie jadlo
to pomyślałabym,że chory jakiś...
Więc pomyślcie, może nie warto się głodzić? Acha jak tylko weszłam do
Chińczyka i powiedziałam,że moje dziecko ma alergię, to odpowiedział,że skoro
karmię- to w takim razie ja żle jem i dlatego ma alergie...
Pozdrawiam
Kasiua
,
Obserwuj wątek
    • puza1 Re: Chińczykowa dieta:) 11.04.05, 13:16
      baaaardzo to optymistyczne smile
      Cieszę się razem z Wami i życzę dalszych sukcesów.
      Mój Kacper (12 mies.) też dostaje rosołek i choć nie wiem czy on go chroni
      przed alergenami (niestety mimo podawania rosołku uczulaja go ziemniaki i
      kalafior) to przynajmniej sam rosół go nie uczula a dostarcza pewnie troche
      wartosciowych składników.
      Ale mam pytanie do mam podajacych maluchom rosołek - jak go przyrządzacie? Bo
      coś mam wrazenie że mój maluszek coraz mniej chetnie je ten rosołek.
      Puza
      • kado1 Re: Chińczykowa dieta:) 11.04.05, 13:22
        ja gotuję dla wszystkich-więc ze wszystkimi warzywami jakie zwykle dawałam do
        rosołu.Maja na początku w ogóle nie chciała rosołu- dlatego dostała te zioła na
        poprawę apetytu- teraz się zajada...
    • setia Re: Chińczykowa dieta:) 11.04.05, 13:37
      kado1 napisała:

      odpowiedział,że skoro
      > karmię- to w takim razie ja żle jem i dlatego ma alergie...

      he he, kto wie czy za pare lat lekarze nie beda sie kajac, ze zalecali matkom
      karmiacym diete eliminacyjna?
      chociaz znajac lekarzy, dojscie do tego odkrycia zajmie im troche wiecej czasuwink
      • noemip A u nas tak... 11.04.05, 14:06
        Ja też byłam u Chińczyka w zeszły poniedziałek. Dawno nie pisałam o tym, co się
        u nas dzieje... Otóż po 2, czy 3 dniach od rozpoczęcia diety było źle, miałam
        mocno zaczerwienione, suche policzki. Takie reakcje występują u mnie 4-5 godzin
        po zjedzeniu alergenu. W ten sposób zorientowałam się, że to prawdopodobnie
        śmietanka. Nati też zaczęła robić kwaśnosłone, rzadkie kupy ze śluzem.
        Wyrzuciłam masło i śmietankę. I: wczoraj była całkiem dobra kupa (co prawda
        pachniała kwaśno), a dzisiaj super. Moje policzki też są w porządku, właściwie
        od dawna nie miałam takiej gładkiej cery. W dalszym ciągu mam wysypkę, Nati też
        ma trochę na krzyżu (ale to może być od pieluszki) i trochę chropowatą buzię,
        ale z tym da się żyć...
        Po minikawałku glazury czekoladowej też miałam czerwone poliki, więc na razie
        wstrzymam się od głównych alergenów i od chemii.
        W pierwszych dniach prawie w ogóle nie trawiłam tego tłuszczu, schudłam ok. 1,5
        kg i w 4 dzień rano poczułam się bardzo źle, miałam nudności, drętwiały mi ręce
        i nogi. Ale przeszło i od tej pory nic mi nie jest. Fajnie się czuję, i jem
        naprawdę prawie wszystko. Aż trudno uwierzyć. Żałuję, że nie spotkałam
        wcześniej tego Chińczyka.
        Nati rzeczywiście bardzo smakuje rozcieńczone ziółko. Kasiu, dzięki za radę$ I
        b. się cieszę, że u Was wszystko w porządku. Ja na razie spróbuję gołębia, bo
        tolerowała, jak jadła przeze mnie smile, potem przyjdzie czas na rosołek. smile)
        • kado1 Re: A u nas tak... 11.04.05, 14:17
          Noemi, a czy dzwoniłaś do Chińczyka, w sprawie tych wysypek? Bo nam
          mówił,żebyśmy nie zmieniali diety- to co mówi naprawdę ma sens, mimo,że mówi
          niewiele...Ja zdałam się całkowicie na niego, nie modyfikowałam diety, choćby po
          to żeby wypróbować jego teorię- sama jestem zaskoczona,że jest słuszna. A
          dzwoniłam do niego naprawdę często, jak tylko miałam jakąś wątpliwość.
          pozdrawiam
          Kasia
    • noemip Re: Chińczykowa dieta:) 11.04.05, 22:02
      Wiesz co, nie dzwonilam, ze nie wiem, po prostu nie mam juz zaufania do
      przetworow mlecznych, poza tym nie wiem, czy uwierzylby, bo pytalam, czy
      dziecko nie zareaguje na smietanke, mowil, ze nie ma prawa, jak smietanka jest
      powyzej 18 proc. Po trzecie, maz odradzal mi dzwonic... Ale chyba zadzwonie
      jutro.
      Pozdr

      NoÉmi
      • kado1 Re: Chińczykowa dieta:) 11.04.05, 22:15
        Noemi, zadzwoń koniecznie! Pomyśl, jeżeli już się zdobyłaś na wysiłek i
        pojechalaś, zapłaciłaś za wizytę to nie ma sensu leczyć dziecka po swojemu, bo
        może to prowadzić znów do diety eliminacyjnej. Wypróbuj Chiń czyka- zobacz co
        wymyśli. Poza tym, myślę że nie jesteś w stanie zjadać takiej ilości tłuszczy
        nie jedząc masła i śmietany.(ja nie byłabym) Telefon kosztuje niewiele- z
        Chińczykiem nie pogadasz za długosmile, ale na pewno coś Ci poradzi.
        Pozdrawiam
        kasia
      • izado Re: Chińczykowa dieta:) 12.04.05, 10:55
        Szkoda, że do tej pory nie dzwoniłaś. Skoro zdecydowałaś się pojechać do niego,
        zacząć stosować do jego zaleceń, to od tego on jest żebyś pytała go o wszelkie
        wątpliwości i zgłaszała wszelkie niepowodzenia. Tylko w ten sposób możliwa jest
        Wasza współpraca potrzebna do dostosowania tego co robisz do konkretnego
        przypadku Twojego dziecka.

        Iza
        • kerstink Re: Chińczykowa dieta:) 12.04.05, 11:21
          Bardzo mi sie podoba, ze mozna sie skonsultowac telefonicznie w razie
          watpliwosci. Takiej mozliwosci czesto nie ma ze zwyklymi lekarzami i
          alergologami. A tak powinno byc, przeciez nie mozna miesiace czekac na nastepna
          wizyte.
          K.
          • noemip Re: Chińczykowa dieta:) 12.04.05, 11:50
            Dobrze, nie trzeba tak od razu. Zreszta Iza, jak dobrze pamietam, Ty tez
            wycofalas zoltko na poczatku.
            To prawda, ze nie jestem w stanie zjesc tak duzo tluszzczu bez smietanki. Nic,
            do drugiej jeszcze troche czasu...
            Z moim "dawnym" alergologiem tez mozna bylo rozmawiac telefonicznie, wrecz
            prosil o to.
            • izado Re: Chińczykowa dieta:) 12.04.05, 12:21
              noemip napisała:

              > Dobrze, nie trzeba tak od razu. Zreszta Iza, jak dobrze pamietam, Ty tez
              > wycofalas zoltko na poczatku.

              Obawiam się, że źle pamiętasz smile

              > Z moim "dawnym" alergologiem tez mozna bylo rozmawiac telefonicznie, wrecz
              > prosil o to.

              Mnie Chińczyk powiedział wyraźnie "gdyby coś się działo, dzwońcie".

              Iza
    • gagia Re: Chińczykowa dieta:) 12.04.05, 14:23
      Raz jeszcze gratuluje kado1 sukcesusmile To naprawde daje nadzieje na wyjscie z
      blednego kola alergii, co dotad wydawalo sie przy naszych alergologach
      niemozliwe.

      Mam pytanie techniczne: jak przechowujecie rosol? Zapewne jest spora ilosc po
      ugotowaniu, jak dlugo taki rosol wytrzyma w lodowce? Czy mozna go zamrozic?

      Podkreslam, ze nie probuje sobie 'radzic bez Chinczyka', ale chce sprobowac li
      tylko rosolkuwink Musze ostroznie, bo jak dotad wszelkie zwierzece rzeczy nam
      szkodzily...
      pzdrsmile
      • dagu75 Re: Chińczykowa dieta:) 12.04.05, 14:58
        Czy możecie mi dac namiary na Chińczyka? Bo ja juz nie mogę. 25 mam wizytę w
        CZDz na testy skórne. Ale liczę sie, że nic nie wyjdzie. Może od razu uderzę do
        Chińczyka? Ile się czeka na wizyte i ile kosztuje?
        Daga
      • kado1 Re: Chińczykowa dieta:) 13.04.05, 09:40
        nie pisałam wcześniej, bo nie miałam dostępu do komp. Ja przechowuję w lodówce
        2-3 dni, jest w porządku. Raz zamroziłam w słoiczkach- był zjadliwy, ale już mi
        tak nie smakował.(ale to może kwestia psychiki-tak mówi mój mążsmile
    • barbapa1 Re: Chińczykowa dieta:) 12.04.05, 15:13
      to jeszcze ja dołacze sie z pytaniem smile
      Czy Chinczyk pytal o jakiekolwiek badania typu morfologia, mocz, kal itp ??

      Pozdrawiam
      Barbapa1

      PS Ja po waszych postach tez coraz bardziej sie przekonuje do wizyty u tego
      Pana smile
      Izado, nastepne wizyty powinnas miec za darmo wink


      • noemip Relacja o rozmowie :) 12.04.05, 21:29
        Rozmawialam z Chincz. Mam dalej jesc maslo i smietanke, objawy maja przejsc.
        Nie moge nic nowego podawac dziecku az do nastepnej wizyty. W tym sek, ze Nati
        ostatnio buntuje sie przed jedzeniem, z wyjatkiem piersi, plackow gryczanych,
        amarantusa z oliwa i sloiczkow z dynia, ktorych ostatnio nie ma w sklepach!!
        Czasem skubnie jeszcze troche salaty albo kilka rodzynek. Chinczyk mowi, ze nie
        szkodzi, bo ona jest jeszcze malutka. Ale nie tak calkiem, bo ma 19 m-cy... Mam
        nadzieje, ze przynajmniej moje mleko jest teraz bardziej wartosciowe...
        Chinczyk obejrzy moja wysypke przy nastepnej okazji. W miedzyczasie
        zorientowalam sie, ze wysypka Nati to na pewno od pieluszki. Zalamka, bo tego
        wczesniej nie bylo.
        A ja znowu tak troche dziwnie sie czuje, mam nadzieje, ze to nie od smietany.
        Mam jeszcze kilka zmartwien:
        -czy ten tluszczyk nie wyladuje na sciankach zyl?
        -co sie dzieje z chemia zawarta np. w wedlinach (nawet w ekologicznych jest
        jakas „sol peklowa” i temu podobne)? Beda sie gdzies magazynowac w organizmie?
        -co sie dzieje z watroba i woreczkiem zolciowym przy takiej diecie?

        Ja nie przechowuje rosolku, bo na razie nie daje malej.
        Ch. nie prosil o zadne wyniki.
        Jak wynika m. i. z tego watku, nie warto probowac kuracji Chinczykowej bez
        Chinczyka. smile Ja tez wczesniej probowalam podawac bazanta ze smalcem bazancim -
        uczulenie, probowalam jesc smalec gesi - uczulenie.
        • izado Re: Relacja o rozmowie :) 12.04.05, 22:01
          To i ja dodam swoją relację po dzisiejszej wizycie u Chińczyka smile
          1. Jego zdaneim moja Zosia jest już prawie wyleczona smile Moim zdaniem bardziej
          to "prawie" niż wyleczona ale jestem dobrej mysli smile
          2. Jeśli mi się uda warto zmienić Bebilon pepti na mleko kozie (w mieszankach
          jest tona olejow roślinnych i węglowodanów sad Mam zacząc od 50 ml mleka
          koziego. Ja zacznę od łyżeczki smile
          3. Jeśli mała teraz na coś źle zareaguje mam NATYCHMIAST to odstawić. Skoro
          tego nie toleruje nie należy jej tego narazie podawać.
          4. Zwłaszcza dzieciom (choć dorosłych też to dotyczy) z warzyw należy podawac
          wyłącznie te, które rosną w danym sezonie, ewentualnie mrożonki ale wszystko to
          mają być warzywa rosnące wyłacznie w strefie klimatycznej, w której sie
          mieszka. W ogóle dieta ma być prosta, bez udziwnień, egzotyki i innych cudów w
          postaci żywności przetworzonej.
          5. Dawkę ziół mamy zmniejszyć do 2 kpsułek na dzień.
          6. Z maseł te, które są dotępne w Polsce tylko President nie zawiera olejow
          roślinnych (sprawdzali to swego czasu). Wprowadziliśmy korektę do jego danych -
          President juz też zawiera oleje roślinne sad Niech Was nie zwiedzie napis na
          maśle, że wyłacznie ze śmietanki - standartowo dodaje się około 10% olejow
          roslinnych. Pisze o tym dla wszystkich którzy planują lub zaczęli używac masła
          ghee, bo masła z dodatkiem oleju nie da rady dobrze sklarować.


          noemip napisała:

          > Mam jeszcze kilka zmartwien:
          > -czy ten tluszczyk nie wyladuje na sciankach zyl?

          Nie smile To tak nie funkcjonuje. Nic Ci nie będzie jednak pod jednym wraunkiem -
          jeżeli przy okazji zwiększenia tłuszczu w diecie nie zapomnisz ograniczyć
          węglowodanów i białka.

          > -co sie dzieje z chemia zawarta np. w wedlinach (nawet w ekologicznych jest
          > jakas „sol peklowa” i temu podobne)? Beda sie gdzies magazynowac w
          > organizmie?

          Ja właściwie wędlin nie jadam.

          > -co sie dzieje z watroba i woreczkiem zolciowym przy takiej diecie?

          Nic złego jeśli zachowasz warunek, który napisalam wyzej. Dla woreczka
          żółciowego to wręcz lepiej, bo przy tłustej diecie żółć w nim nie zalega, jest
          ciagle nią przepłukiwany co zmniejsza ryzyko powstania kamieni żółciowych.

          > Jak wynika m. i. z tego watku, nie warto probowac kuracji Chinczykowej bez
          > Chinczyka. smile

          Bardzo celna uwaga smile

          Iza.
          • setia Re: Relacja o rozmowie :) 14.04.05, 13:11
            izado napisała:
            > 6. Z maseł te, które są dotępne w Polsce tylko President nie zawiera olejow
            > roślinnych (sprawdzali to swego czasu). Wprowadziliśmy korektę do jego
            danych -
            >
            > President juz też zawiera oleje roślinne sad Niech Was nie zwiedzie napis na
            > maśle, że wyłacznie ze śmietanki - standartowo dodaje się około 10% olejow
            > roslinnych.

            To niemozliwe, chyba jakies dziwne masla badali. Przeciez wiele mleczarni ma
            certyfikat Iso 9001, musza wiec spelniac pewne wymagania i jesli na opakowaniu
            podaja, ze jest to maslo extra z zaw. tl. 82% nic o tluszczach roslinnych nie
            wspominajac to nie ma prawa ich tam byc.
            • izado Re: Relacja o rozmowie :) 14.04.05, 20:12
              setia napisała:

              > To niemozliwe, chyba jakies dziwne masla badali. Przeciez wiele mleczarni ma
              > certyfikat Iso 9001, musza wiec spelniac pewne wymagania i jesli na
              opakowaniu
              > podaja, ze jest to maslo extra z zaw. tl. 82% nic o tluszczach roslinnych nie
              > wspominajac to nie ma prawa ich tam byc.

              Niestety są sad Ja szukając przyzwoitego masła sprawdziłam wiele. Sprawdzałam
              tylko te droższe i tylko te, które rzekomo maja tylko śmietanke i 82 - 82,5%
              tłuszczu. I zdecydowana wiekszość wyraźnie śmierdzi margaryną (ja mam taki
              węch, że podobno z powodzeniem mogłabym pracować jako pies policyjny smile Nawet
              zadzwoniłam do producenta jednego z tych maseł - ciekawe po co, naiwna!
              Mój Mąż, który w swojej firmie w ma system zarządzania jakością ISO 9001, mówi
              że nie ma to nic wspolnego z końcowa jakością produktu. System ten zapewnia
              prawidłowy system, prawidłową dokumentacje i takie tam. W żaden sposób nie
              wpływa na to, czy "poza papierami" własciciel nie powie pracownikowi żeby do
              kadzi z masłem wlał kilka litrów oleju.
              Nie twierdzę, ze wszystkie masła mają dodatek oleju, ale naprawdę zdecydowana
              większość ma.

              Iza.
            • monaluiza Re: Relacja o rozmowie :) 14.04.05, 21:52
              setia napisała:

              > To niemozliwe, chyba jakies dziwne masla badali. Przeciez wiele mleczarni ma
              > certyfikat Iso 9001, musza wiec spelniac pewne wymagania

              Pewne, ale nie te o których piszesz smile ISO nie ma nic do tego. System ISO to
              tylko standaryzacja procesów, a nie kontrola specyfikacji. Można produkowac
              zupełne badziewie ... zgodnie z ISO.

              Mona
    • noemip Re: Chińczykowa dieta:) 12.04.05, 21:31
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=19889920&a=19921181
      namiary na Chinczyka.
      • kado1 Re: Chińczykowa dieta:) 13.04.05, 09:59
        Noemi, cieszę się że zadzwoniłaś. Ja na początku teź się często dziwnie czułam
        na tej diecie(osłabienie poranne, czasem mnie mdliło), ale to przechodzi. Może
        po śmietance się żle czujesz ,bo się stresujesz że Ci zaszkodzi?
        Ja wcześniej nie byłam w stanie pomyślec,że mogłabym zjeść tyle śmietanki,masła
        i w ogóle tłuszczu- od razu mi się robiło niedobrze (bo myślałam- to takie
        niezdrowe) A teraz się zajadam i jest pyszne...
        Jeżeli chodzi o wędliny to również nie jem ,po prostu nie lubię. Ale ostatnio
        zrobiłam sobie pyszną rzecz - kupiłam boczek surowy, nie wędzony, i upiekłam w
        piekarniku z kminkiem i czosnkiem- wspaniały!! Mój mąż patrzył na mnie jak na
        jakie zjawisko, jak z zachwytem wcinałam- nigdy wcześniej nie tknełam boczkusmile
        A na biad robię często karkówkę wieprzową- też b. dobra. jakbyś nie wiedziała co
        gotować napisz na adres gazetowy- dokształcę się jeszczesmile)
        pozdrawiam
        Kasia
        • puza1 Re: Chińczykowa dieta:) 13.04.05, 10:26
          Kado, jesli możesz to i mnie oswieć w tym przyrządzaniu potraw :o)))))) Po
          prostu jestem zielona jesli chodzi o komponowanie diety, a już jak tu zrobić
          aby zwiększyć ilość tłuszczu (do tej pory raczej starałam się go unikać) a przy
          tym zmniejszyć zjadanie białek i węglowodanów ???? Próbowałam na forum zadawać
          takie pytania aby mi pomogły komponować dietę ale w sumie nadal nie wiem.
          A pomysł z boczkiem wydaje mi się rewelacyjny (boczku do tej pory mało jadłam
          no bo przecież taki tłusty wink).
          Puza
          • kado1 Re: Chińczykowa dieta:) 13.04.05, 11:03
            Iza jest Ekspertemsmile)))))))) w końcu jest na diecie od 6 lat.- ja dopiero
            miesiąc, dopiero się uczę, często robię błędysmile,ale napiszę:
            Zaznaczam, że jako matka karmiąca zjadam nieco więcej białka-gdzieś
            wyczytałam,że norma to-0.8-0.9 na kg.ciała, + 25% dla karmiących
            Więc tak na śniadanie jajecznicę ja- 2 jajka +1 żółtko(na maśle klar., lub boczku)
            + przezroczysta kromka chleba z dużą ilością masła( masło z chlebemsmile
            Acha, jak planuję na obiad naleśniki- wtedy zjadam mniej jajek na śniadanie. Iza
            pisała też ,że daje do jajek( ona do żółtek) ser żoółty, lub pomidor..
            Potem zwykle w południe piję sobie kawkę z dużą ilością bitej śmiet.-30% lub
            36%.(150-200 ml! smiet)
            Obiad -zwykle zupa na rosole, można robić różne , ( pomid., barszcz ukr.,
            ogórkowa,i inne) z garstką makaronu, lub jakiegoś innego- ryżu, czy kaszy, czy
            też ziemniaków- to oczywiście trzeba sobie wszystko liczyć,żeby się zgadzało
            wagowo. ( Ja mam zjadać 70 gr. weglowod)
            Mieso tłuste- jak pisałam wieprzowina - duszona, kotlety mielone. czasem robię
            inne- kaczkę lub królika z dużą ilością sosu śmietankowego z czym kto chce(
            musztardowy, pomidorowy ...) do tego surówka jakaś tam (kapusta, pomid.
            ,marchew- jakie lubicie, )
            Czasem naleśniki z 1 jajka i 3 żółtek + kilka łyżek mąki + 36% śmiet. + woda..(z
            serem i śmietanką, lub na ostro- mięso miel.sos pomid., ser żółty) jakieś warzywa.
            Wieczorem,jak wszystko przeliczę to czasem zjadam jeszcze jakąś kanapeczkę (np.
            z boczkiemsmile, lub pastę z sera białego,żółtego z ogórkiem np. Używam niewielkie
            ilości majonezu, .Smażę na maśleklarowanym, lub smalcu...
            Uff...
            Pozdrawiam
            Kasia
            • setia Re: Chińczykowa dieta:) 13.04.05, 12:02
              a czy do nalesnikow z serem i smietanka dodajesz cukier?
              • kado1 Re: Chińczykowa dieta:) 13.04.05, 12:27
                nie, nie mogę..ale jak je zlożę w trójkącik i podgrzeję na masełku sklarowanym,
                to są dobre.
                • noemip Re: Chińczykowa dieta:) 13.04.05, 16:26
                  Super pomysly na zarcie!
                  Ale ja chyba jem mniej... I nie jestem taka pomyslowa. Po prostu po tej diecie
                  nie mam kultury jedzenia. Po prostu jem, co jest pod reka.
                  Ale polecam jajecznice z duza iloscia natki pietruszki oraz pasztet. Sprobuje
                  tez kiszki, tylko musze uwzglednic, ze tam jest kasza. Co za heca! I to
                  wszystko bezkarnie!
                  Gdzie mozna znalezc jakas tabele z iloscia weglowodanow, bialka i tluszczu w
                  produktach?
                  pozdr

                  N
                  • tolka3 Re: Chińczykowa dieta:) 13.04.05, 17:01
                    republika.pl/dieta__optymalna/ tam jest tabela.
          • izado Re: Chińczykowa dieta:) 13.04.05, 20:44
            Ja boczek (oczywiście surowy) robię albo rolowany - z ziołami, albo faszerowany
            czym się podoba. Piekę go w piekarniku. Dobry jest i na zimno, i na ciepło.
            Robię też boczek w plastrach - kroję na takie grubsze, posypuję przyprawami
            wedle uznania i piekę w piekarniku. Czosnek w obu przypadkach obowiązkowy.
            Podaję z sałatką warzywną.
            Boczek, przed pieczeniem, marynuję przynajmniej przez noc w przyprawach.
            Pychotka smile

            Iza.
            • kado1 Re: Chińczykowa dieta:) 13.04.05, 20:58
              Mam od Izysmile

              www.twojadieta.info/kalorie/
              www.optymal-btw.aktis.i.p.pl/kalkulator.html
              Ja też marynuję przez noc boczek. Właśnie muszę skoczyć po kminek do sklepusmile
              • marill1 nie poznaję tego forum... 13.04.05, 21:35
                • marill1 Re: nie poznaję tego forum... 13.04.05, 21:37
                  trochę za wcześnie poszło enter...
                  ale forum o alergiach czy nie?
                  zwrot o 180
                  smacznego
                  pozdrawiam
                  • monaluiza Re: nie poznaję tego forum... 13.04.05, 21:50
                    marill1 napisała:

                    >
                    > ale forum o alergiach czy nie?
                    > zwrot o 180
                    > smacznego

                    Bo nareszcie jest coś o jedzeniu, a nie o głodzeniu smile))))))))

                    Mona
    • sta.ania Re: Chińczykowa dieta:) 13.04.05, 22:12
      Czytam, czytam.. dodam coś od siebie. nasz pediatra , który jednoznacznie nie
      jest narodowości chińskiej,. rdzenny Polak, praktykujący przez lata w USA,
      gastrolog, miesiąc temu jak usłyszał o mojej diecie, (dodam skrajnej) złapał
      się za głowę. Natychmiast polecił dużo więcej tłuszczu i jeśc praktycznie
      wszystko, byłam bardzo sceptycznie nastawiona i nie odrazu się zdecydowałam.
      Szkoda że rezygnacja z wczesniejszej diety zbiegła się z właczeniem Bebilonu
      Pepti. Ja jedząc już wszystko (i karmiąc oczywiście) i zastępując dwa posiłki
      Pepti zuważyłam b. duże zmiany - na dobre na skórze mojego synka. Głównie
      problem tkwił w zmianach skórnych (nigdy kupy)- a teraz zpowodzeniem testujemy
      indyka (gerber) i brokuły. Dodam - Jaś ma 6 msc-y.
      Pozdrawiam
      ania
      • noemip Re: Chińczykowa dieta:) 14.04.05, 12:08
        Dzieki za linki!
        Mialyscie racje - jem maslo, smietanke, a kupy w porzo.
        Buzia tez mniej szorstka. Kto wie, moze prawie niewidoczne zmiany powoduje to,
        ze czesto ja caluje, nawet jak wczesniej pilam kawe ze smietanka. (Od
        zabawek "mlekozernego" dziecka miala np. typowe "mleczne" objawy).
        Ludzie, taka szkoda, ze nie mialysmy kontaktu do tego Chinczyka wczesniej,
        zanim zaczelysmy sie glodzic - nie?

        • kado1 Re: Chińczykowa dieta:) 14.04.05, 12:32
          szkoda, szkoda...
          ale za to teraz można docenić jedzeniesmile
        • izado Re: Chińczykowa dieta:) 14.04.05, 12:49
          noemip napisała:

          > Ludzie, taka szkoda, ze nie mialysmy kontaktu do tego Chinczyka wczesniej,
          > zanim zaczelysmy sie glodzic - nie?

          Lepiej późno niż wcale smile))

          Iza.

    • lgosia1 Re: Chińczykowa dieta:) 16.04.05, 11:04
      z uwagą dopiero zaczęłam studiować wasze doświadczenia w chińczykowej
      dieciesmile)) ale miałam okazję widzieć się z naszą pediatrą i zdałam jej relację.
      I wyobraźcie sobie, że ona słyszała o możliwości skuteczności tej diety. Tylko,
      że przestrzegała przed zgubnym wpływem na trzustkę. Mówiła o jakiś wynikach
      badań przy okazji diety kwaśniewskiego. Podobno dieta jest super skuteczna
      jeśli chodzi o odchudzanie natomiast trzustka po niej jest w opłakanym stanie.
      Ciekawa jestem czy Chińczyk bierze pod uwagę ewentualne kłopoty z trzustką. A
      może jak we wszystkim chodzi o jakiś umiar?
      • izado Re: Chińczykowa dieta:) 16.04.05, 11:41
        lgosia1 napisała:

        > Ciekawa jestem czy Chińczyk bierze pod uwagę ewentualne kłopoty z trzustką.

        Nie bierze, bo nie ma podowu żeby brał.
        Jak przeczytałam co powiedziałą Twoja pediatra na temat zalezności między
        spożyciem tłuszczu, a trzustką to aż sie boje na co leczy dzieci, gdy mają np.
        katar. Na wątrobę? smile

        > A
        > może jak we wszystkim chodzi o jakiś umiar?

        A co to znaczy "umiar"?

        Iza.
        • noemip Re: Chińczykowa dieta:) 16.04.05, 18:33
          A czy ten tluszcz nie oklada sie na sciankach zyl?
          A co z watroba?
          Oytam, bo ludzie martwia sie o mnie, ze jem tyle tluszczu.
          • monaluiza Re: Chińczykowa dieta:) 16.04.05, 20:58
            noemip napisała:

            > A czy ten tluszcz nie oklada sie na sciankach zyl?

            Krótko mówiąc - nie ! Kiedyś izado, to ładnie opisała na tym forum. Poszukaj w
            wyszukiwarce. Odkładanie się złogów cholesterolu następuje w pewnych
            określonych warunkach. Co wcale nie oznacza, że odkładanie takie następuje bo
            zjadamy tłuszcz. Są ludzie, którzy jedzą stosunkowo bardzo tłusto i nie mają
            śladu miażdzycy, ale są np. wegetarianie, lub ludzie, którzy prawie nie jedzą
            żadnego tłuszczu i mają mocno zaawanasowaną miażdzycę. Kluczem w tym wszystkim
            jest ile energii(procentowo) organizm czerpie z tłuszczów , a ile z
            węglowodanów.

            Tak się składa, że przy bardzo wysokim spożyciu węglowodanów tzn. kiedy ponad
            70% energii jest właśnie z nich, poziomy cholesteroli są w normie. To samo
            dzieje się kiedy np. 70% energii pochodzi z tłuszczów. Czyli... jeśli sobie
            wyobrazisz, taką krzywą gdzie na osi odciętnych masz stosunek węglowodanów do
            tłuszczów , a na osi rzędnych poziom cholesterolu, to taki wykres przypomina
            krzywą Gaussa, tzn. ma kształ dzwona. Najwyższy punkt na tej krzywej, czyli
            najbardziej niekorzystny dla człowieka wypada wtedy, kiedy ilość energii
            pobierana z węglowodanów jest 45 do 50%. W praktyce właśnie odpowiada to
            sposobowi żywienia na zasadzie "wszystkiego po trochu" wink) czyli "z umiarem",
            jedzenie w sposób "zbalansowany" itd..itp...

            > A co z watroba?

            A nic. Jeśli są to tłuszcze zwierzęce, to tylko ok. 10% dostaje się żyłą wrotną
            do wątroby. Reszta piersowym przewodem limfatycznym jest wprowadzana
            bezpośrednio na obieg. Chyba, że ... zamiast tłuszczów zwierzęcych, ktoś
            faszeruje się tłuszczami roślinnymi, bo niby takie zdrowe, wtedy rzeczywiście
            wątroba jest poważnie obciążona sad( dlatego, że takie tłuszcze najpierw żyłą
            wrotną trafiają do wątroby, przy czym , przy ich utlenianiu następuą bardzo
            niekorzystme zjawiska. Rzuć okiem na :

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=20186329&a=20186329
            > Oytam, bo ludzie martwia sie o mnie, ze jem tyle tluszczu.

            Tak długo jak nie jesz zbyt dużo węglowodanów (przypomnij sobie w/w wykres), to
            nie ma potrzeby się obawiać. Ludzie tak Ci mówią, bo nie wiedzą jak organizm
            funkcjonuje, a ponieważ przez całe lata słyszą, że tłuszcze są "be" to tak Cie
            straszą. Na szczęście Twoj organizm, ma gdzieś takie komentarze i robi swoje.

            Mona
            • izado Re: Chińczykowa dieta:) 16.04.05, 22:04
              Do tego co napisała Mona dodam jeszcze tylko to co mnie zawsze zadziwia w
              stosunku tych (przede wszystkim lekarzy), którzy straszą tym tłuszczem smile Jak
              to jest, że dieta, która leczy to co rzekomo nieuleczalne (np. z mojego
              podwórka: alergia, łuszczycowe zapalenie stawów), a więc ma korzystny wpływ na
              organizm, równoczesnie ma wyniszczać organizm. Jak to niby ma funkcjonować?
              Naturalna poprawa stanu jednego ma pogarszać drugie? Przeciez to absurd! Ci
              sami lekarze twierdzą, że jest odwrotnie - że "zepsucie sie" jednego prowadzi
              do "psucia się" drugiego.

              Iza.
      • monaluiza Re: Chińczykowa dieta:) 16.04.05, 20:28
        lgosia1 napisała:

        > I wyobraźcie sobie, że ona słyszała o możliwości skuteczności tej diety.

        To świetnie, tylko czy cokolwiek zrobiła w tym kierunku, żeby to poznać i
        zastosować z korzyścią dla jej małych pacjentów ?

        > Tylko,
        > że przestrzegała przed zgubnym wpływem na trzustkę.

        Czy to na pewno jest lekarz "od ludzi" ? sad((

        > Mówiła o jakiś wynikach badań przy okazji diety kwaśniewskiego.

        Wygląda na to, że słyszała, że dzwoni, tylko nie wie w którym kościele, a z
        tego co piszesz, to.. nie wie na pewno!

        > Podobno dieta jest super skuteczna jeśli chodzi o odchudzanie natomiast
        > trzustka po niej jest w opłakanym stanie.

        MONUMENTALNA bzdura !! Czy naprawde ma ona dyplom lekarza ? Sprawdź. Może
        pomyliła trzustkę z wątrobą ? Ale jeśli tak .. to co z niej za lekarz ?

        > Ciekawa jestem czy Chińczyk bierze pod uwagę ewentualne kłopoty z trzustką.

        Nie bierze, bo on z kolei jest prawdziwym lekarzem takim "od ludzi" wink)))

        > A może jak we wszystkim chodzi o jakiś umiar?

        Widzsz, to jest tak ...

        Organizm nie kieruje się czyms takim jak pojęcie umiaru. Kieruje się on pewnymi
        określonymi prawami biochemii bez względu na czyjeś "widzimisię". No bo... co
        to jest umiar ? Akurat tak się zdarza, że na pewno nie jest to : wszystkiego po
        trochu !

        Mona
        • noemip Re: Chińczykowa dieta:) 17.04.05, 21:08
          Dzięki za odpowiedzi.
          Mam jeszcze takie "filozoficzne" pytanie:
          czy taka ilość tłuszczu występuje w naturze?
          Chodzi mi o to, że zastanawiam się, dlaczego natura tak chciała, żeby taka
          dieta była korzystna dla organizmu człowieka. PRzecież jak człowiek się
          pojawił, to nie spacerowały tłuste świnie w dżungli. To skąd on brał tyle
          tłuszczu?
          • lgosia1 Re: Chińczykowa dieta:) 19.04.05, 14:19
            ja nie twierdzę, że moja pediatra jest dobrasad(( Niestety. Nauczyłam się od
            prawie dwóch lat stosować zasadę ograniczonego zaufania do lekarzy - też
            niestety. Już wiele przygód miałam. Ale tak samo jak stosuję tę zasadę do
            swojej pediatry, tak samo stosuję ją do Chińczyka. A ponieważ sama nie jestem
            lekarzem, za bardzo nie mam możlwości zweryfikowania kto ma rację. Zasiałam tu
            wątpliwość, bo właściwie jaką macie gwarancję dziewczyny, że Chińczyk ma
            rację????
            Szczerze mówiąc jestem załamana tym stanem rzeczy, że jeśli się samemu nie
            wyedukuje na jakiś temat - to nie ma co ufać lekarzom. Sama się zastanawiam nad
            wybraniem się do Jaworza. I zbieram argumenty przemawiające zasmile Skuteczność
            jest dla mnie po tej wypowiedzi mojej lekarki o trzustce trochę za małym
            argumentem. Chyba zacznę od tego, że spytam się dokładnie w czym ten tłuszcz
            tej trzustce szkodzismile
            • lgosia1 Re: Chińczykowa dieta:) 19.04.05, 14:26
              a wracając do naszej pediatry i pytania izado czy gdy dziecko ma katar to ona
              leczy na wątrobęsmile)))?
              Ona ma właśnie "takie" podejście. Wybiera mniejsze zło, tzn nie pozwoliła mi
              podawać wit.D w trosce o jakiś narząd(oczywiście nie pamiętam jakisad((()
              ryzykując ewentualną krzywicą. I tu akurat niekoniecznie się myli. W Anglii,
              gdzie jest o wiele mniej słońca niż u nas podawanie wit. D jest zabronione. Ma
              kontrowersyjne podejście takie trochę nikonwencjonalne, no ale Chińczyk też
              zbyt konwencjonalny nie jest prawda?
              • lgosia1 Re: Chińczykowa dieta:) 19.04.05, 14:31
                monaluiza skąd wiesz, że, jak napisałaś chińczyk jest prawdziwym lekarzem takim
                od ludzi? Może twoja odpowiedź na to pytanie rozwiąże moje wątpliwości, czy
                jechać na ten drugi koniec Polski czy nie?
              • izado Re: Chińczykowa dieta:) 19.04.05, 20:36
                lgosia1 napisała:

                > Ona ma właśnie "takie" podejście. Wybiera mniejsze zło, tzn nie pozwoliła mi
                > podawać wit.D w trosce o jakiś narząd(oczywiście nie pamiętam jakisad((()
                > ryzykując ewentualną krzywicą. I tu akurat niekoniecznie się myli. W Anglii,
                > gdzie jest o wiele mniej słońca niż u nas podawanie wit. D jest zabronione.

                Polecam lekturę stron o żywieniu dzieci w UK.
                Przykładowy fragment o witaminie D wklejam:

                "Vitamin D
                Sunlight helps the body to make vitamin D and for some babies and toddlers,
                sunlight alone may provide sufficient levels of this important vitamin
                (remember to apply sunscreen to your child and take care that they do not to
                burn). Vitamin D is crucial for children because the body uses it to help get
                calcium into the bones. Good sources of vitamin D are oily fish and well-cooked
                eggs (for babies over 6 months).

                Some childhood diseases that we thought we'd got rid of, like rickets, which is
                caused by vitamin D deficiency, are actually on the increase in the UK and ROI,
                so it's important to make sure your baby or toddler receives a regular supply.


                It is recommended that all pregnant and lactating women and children under 5
                take vitamin supplements of vitamins A, C and D, these can be obtained from
                your family health clinic. Breast fed babies should begin vitamin
                supplementation of vitamins A, C and D at 6 months however if there is any
                doubt about the mothers vitamins staus, supplementation should begin at 1
                month. If bottle-fed, babies should receive supplementation if they are
                consuming less than 500ml of infant or follow on formula (after 6 months). "

                www.smanutrition.co.uk/science/fatsolublevitamins.htm


                I muszę Cie zmartwić, nie wynika z niej, że jest to zabronione w UK. Wprost
                przeciwnie, jest zalecane ze względu na wzrost zachorowalności u dzieci na
                choroby związane z niedoborem tej witaminy.

                Iza.
              • setia Re: Chińczykowa dieta:) 19.04.05, 20:43
                lgosia1 napisała:
                nie pozwoliła mi
                > podawać wit.D w trosce o jakiś narząd

                nerki oczywisciesmile i tu zaczyna mi sie podobac ta Twoja pediatrasmile
                • izado Re: Chińczykowa dieta:) 19.04.05, 20:54
                  setia napisała:

                  > lgosia1 napisała:
                  > nie pozwoliła mi
                  > > podawać wit.D w trosce o jakiś narząd
                  >
                  > nerki oczywisciesmile

                  Masz na myśli nadmiar witaminy D czy w ogóle jej doustne podawanie?

                  Iza.
                  • setia Re: Chińczykowa dieta:) 19.04.05, 21:01
                    mysle o doustnym podawaniu D3, ktore wiekszosc learzy zaleca "z urzedu"
                    wszystkim dzieciom, nie dostosowujac tego do konkretnego przyp. badz tez
                    bezmyslne zwiekszanie do horendalnych dawek podazy tej wit.+ wapnia kiedy
                    dziecko zaczyna wykazywac objawy krzywicy, bez rozwazenia takich mozliwych
                    przyczyn jej niedoboru jak zaburzenia wchlaniania, czeste u alergikow wlasnie,
                    co skutkuje zazwyczaj kamica nerkowa w mlodym wiekusad
            • izado Re: Chińczykowa dieta:) 19.04.05, 20:29
              lgosia1 napisała:

              > Skuteczność
              > jest dla mnie po tej wypowiedzi mojej lekarki o trzustce trochę za małym
              > argumentem. Chyba zacznę od tego, że spytam się dokładnie w czym ten tłuszcz
              > tej trzustce szkodzismile

              O tak, koniecznie zapytaj, a potem napisz, bo umieram z ciekawości.
              Niezmiennie zadziwia mnie troska lekarzy o dzieci względem jedzenia większych
              ilości tłuszczu i ich kompeltny brak zainteresowania destrukcyjnym wpływem
              węglowodanów w jedzeniu. Gorzej, faszeruje się dzieci owocami, kaszami,
              kleikami, chrupkami, a nawet glukozą, jakby wysokie poziomy insuliny we krwi
              były bezkarne i bez wpływu na zdrowie dziecka w przyszłości.

              Co do skuteczności Chińczyka - wystarczajacym arguementem dla mnie, by do niego
              pójśc było to, że alergolodzy nie mają mi nic do zaoferowania oprócz zalecenia
              diety eliminacyjnej i gdybania czy alergia u mojego dziecka posunie się dalej
              czy nie. Wystarczającym argumentem by nadal leczyć dziecko u "mojego" Chińczyka
              jest to jak wygląda i jak się ma moje dziecko. Bo wygląda jakby w życiu nie
              miało AZS - skóra "wyczyszciła się" po kilkunastu dniach stosowania diety
              prawie całkowicie, a jedyne 2 placki na plecach jakie zostały również jakiś
              czas temu odeszły w niepamięć. Moje dziecko obecnie dostaje już tylko 2 krople
              Zyrtcu, zamiast 2 razy dziennie 3-ech i zmniejszam Zyrtec zgodnie z zaleceniami
              Chińczyka, stopniowo, a nie zgodnie z zaleceniem alergologa i pediatry, nagle
              (co skończyło sie ponownym jego wprowadzeniem).
              Ale o tym, żeby do niego pójść zdecydowałam sama i nikogo nie namawiam by to
              robił, bo każdy musi zdecydowac o tym również sam.

              Jeśli chodzi o to czy Chińczyk jest lekarzem, odpowiadam: jest.

              Iza.
              • noemip Re: Chińczykowa dieta:) 19.04.05, 21:17
                Iza, a jak tam mleko kozie????
                • lgosia1 Re: Chińczykowa dieta:) 19.04.05, 22:55
                  dziewczyny!!! jak ja wam zazdroszczę tej całej wiedzy!!! Szczerze. Mnie to
                  każdy lekarz może wcisnąć jakikolwiek kit. Nic niestety nie potrafię
                  zweryfikować. Siedzę jedynie od czasu do czasu na forum i przeraża mnie moja
                  niewiedza. Nawet za bardzo nie mogę podyskutować z tą moją pediatrą, bo
                  właściwie nie mam na czym oprzeć swoich argumentów. No chyba, że jakieś wasze
                  wypowiedzi podrukujęsmile
                • noemip Załamka 20.04.05, 11:37
                  Po konsultacji z Chińczykiem zjadłam trochę żółtego sera (b. małe kawałki,
                  popijając dużymi ilościami śmietanki tortowej). A dzisiaj Nati miała krew w
                  kupie! W nocy trochę płakała przez sen. Na szczęście nie było jakiegoś
                  szczególnego niepokoju, ani ulewania, jak to zwykle się działo po nabiale albo
                  mieszankach „leczniczych” (he he), ale i tak jestem załamana. Cóż, trzeba
                  będzie dzwonić...

                  Zapytam przy okazji: jaki żółty ser jeść? Bo podejrzewam, że większość to
                  chemia. Jakieś drogie oscypki ze specjalnego sklepu?
                  A jakie ryby? Mnie Chińczyk powiedział, żeby jeść białko najlepiej w postaci
                  jajek i ryb.

                  Jeszcze 3 pytania do Izy:
                  1. Co Zosia dokładnie je na śniadanie, II śniadanie, obiad itd.?
                  2. Czytałam, że mleko krowie nie nadaje się dla dzieci poniżej 3 lat, bo jest
                  niedobre dla nerek. A co z mlekiem kozim?
                  3. Jak się smaży na maśle, to powstają niezdrowe związki. Ale czy to prawda, że
                  jajecznicę można smażyć na niesklarowanym maśle, bo jajka się ścinaja już w
                  temp. 60 st. i wtedy masło się nie pali? A jak się podgrzewa coś, np. zupę,
                  gdzie jest śmietana albo masło, to jest źle?

                  Dzięki za odpowiedzi, mam nadzieję, że innym też się przydadzą, dlatego pytam
                  na forum.


                  • setia Re: Załamka 20.04.05, 11:40
                    oscypki odradzam, sa strasznie nasolone. podobno najbezpieczniejsza jest
                    mozarella, ale nie mam jakiejs sprawdzonej.
                    • kado1 Re: Załamka 20.04.05, 11:53
                      My kupujemy sery żółte" President" Można je kupić w dużych sklepach.
                      Współczuję Ci tych przejść, mam nadzieję,że bedzie dobrze.Oczywiście dzwoń do
                      Chińczyka- ja dzwoniłam do niego na początku chyba z 8 razy- jak tylko mi się
                      coś nie podobało..
                      Pozdrawiam Kasia
                  • izado Re: Załamka 20.04.05, 13:56
                    Noemip!
                    Przede wszystkim i nade wszytsko koniecznie dzwoń do Chiczyka. KONIECZNIE!

                    Menu mojej Zosi:
                    8.00 - Bebilon pepti 7 miarek, 210ml wody
                    11.00 - 125g tłustego rosołu z kury z żółtkiem i odrobiną warzyw
                    14.30 - Bebilon pepti 7 miarek, 210ml wody
                    17.30 - 200g warzyw z mięsem i tluszczem
                    20.15 - Bebilon pepti 7 miarek , 210ml wody, 4 płaskie łyżeczki kleiku
                    kukurydzianego

                    Jako źródło białka ja poleciabym Ci narazie jajka. Rybom daj spokój. Nie tyle
                    ze wzgledu na same ryby, ale na trucizny, które w nich sa, bo pływają w
                    trującej wodzie sad

                    Sery żółte trochę niebezpieczne - syf + grzyby używane przy produkcji.
                    Jeżlei juz to lepiej ser biały z toną smietany.

                    Mleko krowie jest be, bo ma za dużo białka w stosunku do tłuszczu (obciąża to
                    nerki i układ pokarmowy). Moi znajomi (rodzice dziecka niealergicznego)
                    rozwiązują to tak, że mieszają mleko krowie ze śmietaną 30%-ową. Mleko kozie
                    jets bardziej tluste od krowiego. Pytałaś czy już daję Zosi. Ciągle nie, bo nie
                    udało mi sie jeszcze znaleźć takiego "prosto od kozy". Tych w kartoniku boję
                    się ze względu na stabilizatory, ale Chińczyk pwoiedział, ze i takei mogę dać.
                    Poszukam jednak jeszcze takei czystego.

                    Tak, zeby jajko się ścięło potrzebna jest stosunkowo niska temperatura. Ja
                    akurat nie robię na maśle tylko na boczku. Poza tym w przyapdku tłuszczow
                    nasyconych (które przeważają w tłuszczach zwierzęcych) temperatura robi
                    duuuuużo mniej paskudztwa - najgorzej jest z wielonienasyconymi czyli olejami
                    roślinnymi, tam wolne rodniki pwstają lawinowo już na patelni lub garnku,a
                    potem dodatkowo w organizmie.

                    UFF, mam nadzieję, ze to co napisałam ma rece i nogi, bo muszę leciec i
                    potwornie się śpieszyłam smile

                    Nic się nie martw, tylko dzwoń do Chińczyka smile

                    Iza.
    • noemip Re: Chińczykowa dieta:) 21.04.05, 17:03
      Dzięki za odpowiedzi!!

      Dzwoniłam do Chińczyka, ale nie dostałąm odpowiedzi, czy jeść te sery czy
      nie... Powiedział tylko, żebym jedła też inne tłuszcze, nie tylko z mleka (ale
      jem) i żebym jadła też zielone liście (ale jem). W międzyczasie po żółtym serze
      ja też miałąm podobne do Nati objawy... Potem następne kupy dziecka wyglądały
      normalnie, nie zawierały krwi, tylko odrobinę śluzu (ostatnio miewała takie,
      jak jadłam więcej śmietanki. Może rzeczywiście trochę za dużo tej śmietanki.)
      Zaryzykowałam biały ser, z duuużą ilością masła i śmiet., ale potem miałam
      nudności i czerw. poliki. uncertain Kompletnie straciłam ochotę na sera, więc chyba
      nie będę jadła do następnej wizyty, a wtedy spytam się wprost, czy ma jeść, czy
      nie...
      Zresztą chyba nie przypadkiem nie lubiłam masła i serów aż do porodu... Być
      może ja tak funkcjonuję, że nie mogę, nawet z tluszczem i trzeba to przyjąć...

      Tylko to w takim razie co jeść, co zawiera wapno? Żółciak odpada, ryby
      odpadają. Jest jeszcze mak, ale nie wiem, jak zareagowałybyśmy na niego... plus
      zawiera chyba sporo oleju roślinnego... Jem wapn (węlan wapnia), ale ponoc on
      nie wchłania się tak dobrze jak z jedzenia. A ja ostatnio byłam na granicach
      osteoporozy i fajnie byłoby trochę zreparować te kości, nie mówiąc o zębach
      (zaczęły mi się łamać).

      Iza, u nas w Krakowie mleko kozie bywa w sklepach eko. POnadto mam kontakt do
      producentów:

      Janeczka i Michał Kacprzykowie
      Zawadka Rymanowska k. Dukli
      tel. 013 4330183
      kom. 0 502 337768
      www.wczasy.com/agrokacprzyk (tylko o ceramikach i noclegach)

      Rodzinę mają w Warszawie, więc myślę, że czasem jest transport od nich do W-wy.
      Tylko że wydaje mi się, że oni się zajmują głównie serami. Trzeba zapytać, czy
      mają też mleko na sprzedaż.

      Pozdr

      smutna No. z wesołą Nat.
      • izado Re: Chińczykowa dieta:) 21.04.05, 23:38
        noemip napisała:

        > Dzięki za odpowiedzi!!
        >
        > Dzwoniłam do Chińczyka, ale nie dostałąm odpowiedzi, czy jeść te sery czy
        > nie...

        Jego czasem trzeba przycisnąć smile Kiedy ja jestem u niego zwykle kilka razy
        wstaje przekonany, że to już koniec, a ja go sprowadzam spowrotem na krzesło
        następną seria pytań smile

        > Być
        > może ja tak funkcjonuję, że nie mogę, nawet z tluszczem i trzeba to przyjąć...

        Myślę, że to wszystko wymaga czasu. Im później się zaczyna, tym trudniej jest
        odkręcić to co się "zepsuło".

        > Jem wapn (węlan wapnia), ale ponoc on
        > nie wchłania się tak dobrze jak z jedzenia. A ja ostatnio byłam na granicach
        > osteoporozy i fajnie byłoby trochę zreparować te kości, nie mówiąc o zębach
        > (zaczęły mi się łamać).

        Tu Mona podała namiary na bazę danych.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=22993636&a=23000870
        Jak wpiszesz wapń w tamtejszą wyszukiwarkę to Ci wyświetli rośliny (albo
        wszystko) np. od takich z największą zawartością wapnia.
        Na osteoporozę rzeczywiście najlepsze są ryby, a dokładniej ich ości, a jeszcze
        dokładniej sardynki, a jeszcze dokładniej te z puszki w oleju własnym. Mnie
        ostatnio udało się przypadkiem tak skutecznie upiec pstrąga w piekarniku, że
        ości też miał jadalne smile

        >
        > Iza, u nas w Krakowie mleko kozie bywa w sklepach eko. POnadto mam kontakt do
        > producentów:

        Dziękuje za namiar. Na wszelki wypadek zapisałam, ale ja jestem z Katowic. W
        tutejszym ekosklepie mają tylko sery i jogurty kozie, bo mówią, że mleko im za
        daleko wozić. Moja Mama wyszukała w swojej okolicy ludzi z kozami i może za
        tydzień, najpóźniej dwa, będę miała mleko prosto od kozy smile

        Iza.
        • noemip Re: Chińczykowa dieta:) 22.04.05, 14:57
          Dzięki za post! Strasznie ciekawa jestem, co będzie po kozie, napisz proszę,
          jakie będą rezultaty.
          Nat po białym serze robiła "tylko" kwaśną kupę. Doszło do tego, że moje dziecko
          megaalergik reaguje słabiej... Ale to ona dostaje zioła i ecomer, to fakt.
          Powiem o tym Ch-owi.
    • jamila Re: Chińczykowa dieta:) 27.04.05, 23:29
      Witajciesmile

      Mam pytanie co do Chinczykowej Diety - czy sadzicie, ze to jest to samo,
      co "dieta Kwasniewskiego"? Wyglada na to, ze chyba tak, ale objasnijecie mnie
      prosze.
      Pozdrsmile
      • monaluiza Re: Chińczykowa dieta:) 28.04.05, 09:01
        jamila napisała:

        > Witajciesmile
        >
        > Mam pytanie co do Chinczykowej Diety - czy sadzicie, ze to jest to samo,
        > co "dieta Kwasniewskiego"? Wyglada na to, ze chyba tak, ale objasnijecie mnie
        > prosze.

        Nie ma znaczenia jak to nazwać. Ważne jest, to jak funkcjonuje organizm
        człowieka. Oba podejścia są dobre tzn. obaj w/w panowie proponują mniej
        węglowodanów (szczególnie prostych), mniej białka (u dorosłych), zamianę
        tłuszczu z roślinnego (czyli wielonienasyconego) na tłuszcz zwierzęcy czyli
        nasycony. To wszystko jest zgodne z mechanizmami biochemii człowieka i
        fizjologii.

        Mona
        • malagonia6 Re: A ja mam pytanie do izado ;-) 28.04.05, 14:16
          Z uwagą sledzę wątek o chińczykowej diecie, o tłuszczach, żółtku. Jest to dość
          przekonywujący sposób leczenia alergii. Gdy podałam do zupek mojej córci trochę
          tłuszczu z rosołu, rzeczywiście jej skóra zrobiła się ładniejsza. Ja jednak nie
          o tym. Poza tym nie chcę stosować leczenia na własną rękę.
          Mam do Ciebie pytanie. Piszesz o wpływie tłuszczów zwierzęcych na organizm, a
          mnie interesuje jedna rzecz. Jak "odkręcić" taką przemianę tłuszczu, która
          powoduje, że mam wysoki poziom cholesterolu (ten ogólny). Jestem chyba dowodem
          potwierdzającym Twoje wypowiedzi. W zasadzie całe życie jadłam małe ilości
          tłuszczów zwierzęcych no i w czasie, kiedy w ogóle przestałam jeść mięso
          okazało się, że mam podwyższony poziom cholesterolu. Jestem dość młoda, więc
          trochę się obawiam o to co może być dalej. Niemniej czy Twoim zdaniem, sama
          zmiana diety, wprowadzenie tłuszczów zwierzęcych pomoże. Oczywiście zaczęłam
          jeść mięso, smalec domowy ze skwarami jest pycha, ale jakoś za dużo nie mogę
          tego zjeść, jajek też jadam mało. Czytałam o Twojej diecie, o Twojej chorobie
          (mam też problemy ze stawami). Czy wg Twojej wiedzy mam jakąś szansę. Wyczytane
          na forum informacje zmieniły mój pogląd na temat tłuszczów, choć przyznam Ci
          się, że gdy po badaniach (to było jakieś 5 lat temu) okazało się, że
          cholesterol mam wysoki, pomyślałam czy to nie jest trochę na zasadzie
          paradoksu. Znam ludzi, którzy wcinają całkiem sporo tluszczów zwierzęcych i
          cholesterol mają ok.
          Będę Ci bardzo wdzięczna za odpowiedź.
          Pozdrawiam
          Ada
          • monaluiza Re: A ja mam pytanie do izado ;-) 29.04.05, 12:18
            malagonia6 napisała:

            Coś nie widac izado.. pozwalam sobie ja na odpowiedź :

            > Jak "odkręcić" taką przemianę tłuszczu, która
            > powoduje, że mam wysoki

            tzn. jaki ?

            > poziom cholesterolu (ten ogólny).

            Całkowity poziom cholesterolu nie ma dużego znaczenia diagnostycznego. Istotne
            są frakcje HDL, LDL, trójglicerydy... przydałoby sie też badanie CRP.

            > Niemniej czy Twoim zdaniem, sama
            > zmiana diety, wprowadzenie tłuszczów zwierzęcych pomoże.

            Niestety nie. Ważne jest zmniejszenie węglowodanów przy zwiększonej podaży
            tłuszczów. Inaczej będzie jeszcze gorzej.

            > Oczywiście zaczęłam
            > jeść mięso, smalec domowy ze skwarami jest pycha, ale jakoś za dużo nie mogę
            > tego zjeść, jajek też jadam mało.

            Nie chodzi o jedzenie dużo. Głównie chodzi o zmniejszenie węglowodanów do
            wartości takiej, przy której zaczynają dopiero powstawać ciała ketonowe w moczu
            co możesz bardzo łatwo sprawdzić kupując w aptece paseczki testowe. Spożycie
            węglowodanów należy trzymywać na takim poziomie, żeby ciała ketonowe przestały
            się pojawiać.

            > Znam ludzi, którzy wcinają całkiem sporo tluszczów zwierzęcych i
            > cholesterol mają ok.

            Dlatego,że poziom cholesterolu we krwi w niewielkim stopniu zależy od ilości
            cholesterolu w diecie, ale silnie zależy od towarzystwa weglowodanówsmile

            To tyle, bo ... to nie to forum smile))

            Mona
            • jamila A ja mam pytanie do MONALUIZY & IZADO ;-) 29.04.05, 12:33
              Wobec powyzszego, mam prosbe do Ciebie, Monaluizo jak rowniez do Izado:
              jestescie juz specjalistkami od tluszczow, diety i Chinczyka - prosze Was o
              linki do najardziej 'naukowych' fragmentow Waszych postow/fragmenty naukowej
              teorii o tluszczach nasyconych lub cokolwiek, co moge zaprezentowac naszmu
              alergologowi. Jako ze jest osoba o otwartym umysle, sadze, ze to ma sens
              (zreszta juz zapowiadalam, ze to zrobie), a ja nie chce grzezznac w dyskusji, w
              ktorej nie mam w reku 'naukowych' przykladow. Bardzo Was prosze o linki (lub
              teksty), ktore moge bezposrednio przekazac lekarzowi.
              Serdecznie pozdrawiam i licze na Wasza pomocsmile
              • gagia Re: A ja mam pytanie do MONALUIZY & IZADO ;-) 02.05.05, 00:12
                I ja sie przychylam do tej prosby. Takie zestawienie linkow/
                materialow 'naukowych' lub syntetycznych mogloby sie przydac. Mam nadzieje, ze
                Monaluiza znajdzie na to chwile...

                Pozdrsmile

                gagia
              • izado Re: A ja mam pytanie do MONALUIZY & IZADO ;-) 02.05.05, 20:54
                Nie wiem dokładnie co w tym względzie ma do zaoferowania Mona. Ja ze swojej
                strony wklejam link do wątku, który jakiś czas temu założyłam, w którym
                podawałam namiary na publikacje naukowe w specjalistycznych czasopismach
                (Pediatrics, European Respiratory Journal, Allergy i inne), wraz z fragmentami
                przetłumaczonymi (bo publikacje są w języku angielskim) - dotyczą roli
                tłuszczów nasyconych w zapobieganiu alergii i wielonienasyconych w jej
                stymulowaniu.
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=21668486&v=2&s=0

                Jeśli chodzi o tłuszcze w ogóle, to co piszę na ten temat nie ma jakichś
                szczególnie tajemniczych źródeł, jest jedynie podstawową wiedzą z zakresu
                biochemii i fizjologii. Ja mam w domu akurat "Biochemię Harpera". Jeśli chcesz
                mogę nieco w niej pogrzebać i wskazać konkretne rozdziały i strony, w których
                można znaleźć to o czym piszę, bo w wersji elektronicznej tego nie posiadam.

                Publikacje naukowe możesz wydrukować i zanieść do lekarza. Swoją droga jestem
                ciekawa co lekarz na to, bo w takiej sytuacji trudno mu będzie podpierać się
                psuedoargumentem pt. "to bzdura" smile Nasza pediatra z uwagą słucha tego co jej
                mówię na ten temat i jesteśmy właśnie umówione, że na następną wizytę przyniosę
                jej trochę tych publikacji, z chęcia poczyta. Jednak to, że jeszcze jej ich nie
                dostarczyłam nie przeszkadza jej w wysyłaniu swoich pacjentów do "mojego"
                Chińczyka smile - wie co to alergia i wie, że ona, jako lekarz tak naprawdę nie
                ma żadnej skutecznej broni do walki z nią, a zdrowie dzieci i zdrowy rozsądek
                są na szczęście dla niej ważniejsze od konwenansów.

                Iza.

                PS. Długo nie pisałam nie z powodu lekceważenia Was smile - na osiedlu
                przebudowywali nam serwer internetowy i byłam odcięta od świata.
            • malagonia6 Re: Dzięki mona za odpowiedź ;-) 29.04.05, 16:32
              Że to, nie TO forum, zdążyłam zauważyć, ale sporo obie z izado pisałyście na
              temat tłuszczów zwierzęcych nie tylko w kontekście alergii dzieci. Stąd moje
              pytanie. Myślę, że generalnie mój stan zdrowia i nawyki żywieniowe mają jakiś
              związek ze zdrowiem mojego dziecka wink)))) Pozdrawiam
              • noemip Żółtko 04.05.05, 22:28
                Hej, przyszłam ze świadectwem smile)
                przywiozłam z Węgier książkę pt. "Alergie - dziedziczenie - zapobieganie",
                napisaną dla pacjentów przez dwoje tamtejszych alergologów, facet to jakiś
                członek Węg. Ak. Nauk itd. itp. i tam cały czas powtarzają, że kwasy tłuszczowe
                n-3 mają korzystny, a n-6 negatywny wpływ na rozwój alergii. I że kobiety,
                którym w ciąży podawano n-3, rodziły dużo mniej dzieci z alergią. Ponadto we
                wstępie był ciekawy fragment o tym, że Chińczycy już kilka tysięcy lat temu
                rozpoznali astmę i znależli ziółko, które łągodzi jej objawy i to ziółko
                zawiera takie substancje jak jeden z dzisiejszych "zachodznich" leków. Nie
                wiem, co to za substancja, bo to książka dla laików.

                Tyle o teorii. A tak to wygląda teraz u nas w praktyce:

                W piątek wpadliśmy do Chińczyka. Dał jakieś inne ziółka, tym razem kapsułki.
                Nati strasznie nie smakują, niestety... No i miałam wprowadzić żółtko z
                rosołem, czego Nati też nie chce jeść. Ale Chińczyk powiedział, że można je z
                czymś mieszać, więc dzisiaj zrobiłam kotlety warzywne z przetartym żółtkiem i
                tłuszczem z kury (ma słabość do kotlecików). Pierwsza kupa po żółtku była
                kwaśna, dzisiejsza już dobra. Były poliki, ale teraz już ich nie ma. W tej
                chwili jedyny objaw to dość brzydka wysypka na pupie. Powiedziałam o tym
                wszystkim Chińczykowi, ale mówi, żeby nie przestać dawać. Zresztą w piątek
                ostrzegał, że dziecko moze mieć objawy, przecież nie jest jeszcze wyleczone.
                Mam dużo lepsze wrażenie odnośnie tej drugiej wizyty niż za pierwszym razem.

                Napiszę jeszcze coś o sobie. Pod koniec diety eliminacyjnej czułam się
                fatalnie, miałam doła, byłam słaba... A teraz mam energię i czuję się jak
                człowiek. I mogę jeść (prawie) wszystko co pan mąż albo rodzinka... tyle że w
                odpowiednich ilościach.

                Pozdrawiam wszystkich z klubu i spoza smile

                Noémi
                • izado Re: Żółtko 04.05.05, 23:08
                  Super!! Bardzo się cieszę smile)))

                  Iza.
                  • kado1 Re: Żółtko 05.05.05, 07:58
                    Noemi! strasznie się cieszę również! Ja Mai wprowadziłam mleko kozie i po
                    tygodniu super skórki, też ją trochę wysypało, i tęż Chińczyk mówił, że mam
                    kontynuować mleko. Na szczęście wysypka jest niewielka i oczywiście nie swędzi,
                    i mam nadzieję,że za chwilę zniknie...
                    Pozdrawiam
                    Kasia
                    • noemip Re: Żółtko 05.05.05, 12:10
                      Kasiu, ja tez b. sie ciesze!
                      Ale optymistyczny watek smile
                      Mam nadzieje, ze Nati tez bedzie mogla pic mleko kozie za jakis czas. W zeszlym
                      roku jak jadlam kilka lyzeczek koziego jogurtu, to miala straszna kolke, ale
                      mam nadzieje, ze to juz przeszlosc...
                      Iza, dostalas juz mleko "prosto od kozy"?
                      • bajonek Re:Jadę do chinczyka - pierwsza wizyta 05.05.05, 13:20
                        I ja też dołączam się do leczenia przez chińczyka a raczej moje dziecię. Tylko
                        że my jedziemy z Warszawy ale zrobimy sobie weekend w Zakopanym. Taka mała
                        wycieczka. nasza desperacja nie zna granic.

                        Pozdrawiam
                        Beata
                      • izado Re: Żółtko 05.05.05, 14:32
                        noemip napisała:

                        > Iza, dostalas juz mleko "prosto od kozy"?

                        Tak, mam zamówione. Rodzice mi znaleźli w okolicy smile Teraz pozostaje mi tylko
                        spróbować dać je Zosi.

                        Iza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka