23.05.05, 13:20
nawiazujac do tematu ktory pojawil sie niedawno, dotyczacy pasozytow,
szczegolnie lamblii:
1 mozna sie nimi zarazic pijac nieprzegotowana wode, wliczajac w to wode
butelkowana
2 w przypadku wykrycia u dziecka, cala rodzina powinna poddac sie leczeniu, a
nie samo dziecko
3 ewidentnie choroba brudnych rak, czyli nalezy rygorystycznie przestrezgac
mycia rak w kontaktach z dzieckiem i wymagac tego bezwzglednie od gosci,
czesto myc zabawki ktore maluch bierze do buzi, unikac picia wody przy
kapieli, zakaz spozywania piasku w piaskownicy, czeste wycieranie raczek na
spacerze chocby husteczkami
4 90% przypadkow przebiega calkiem bezobjawowo, lub z objawami sugerujacymi
zupelnie inne dolegliwosci
MASOWO SPRAWDZAJMY OKRESOWO NASZE POCIECHY!!!
Obserwuj wątek
    • julamimi Re: lamblie 23.05.05, 13:28
      troszke mnie podlamalas sad ze woda kranowa, to powiedzmy, ze moge przyjac do
      wiadomosci... ale jesli i butelkowana... to przeciez rownie dobrze lamblie moga
      byc w sokach dla dzieci... a dorosli moga sie zarazac pijac np soki
      kartonowe... i mycie rak nic tu nie da sad

      przeciez to sie robi walka z wiatrakami sad

      pozdr
      • izia30 Re: lamblie 23.05.05, 14:05
        sokow kartonowych dzieciom sie nie daje, a te z buteleczki sa pasteryzowane.
        zawsze przestrzegam mamy ktore twierdza ze daja wode z butelki bez przegotowania
        i nic sie nie dzieje, a przeciez zagotowanie kubeczka wody raz dziennie nic nie
        boli...
        • julamimi Re: lamblie 23.05.05, 14:34
          z ta pasteryzacja punkt dla Ciebie smile
    • patyska Re: lamblie 23.05.05, 14:20
      no, fajnie, tylko ze caly cywilizowany swiat odchodzi od "sterylizowanego
      zycia", bo okazalo sie, ze czystosc jakos tak niepokojaco czesto idzie w parze
      z alergia...
    • sigvaris Re: lamblie 23.05.05, 15:04
      Wiecie, że siedzę sobie teraz przed kompem i się cieszę... Wiecie to?
      Oj jak ja się cieszę, że temat walki z pasożtami żyje już swoim niezależnym od
      moich rozpaczliwych postów, życiem!
      Choć ciekawa jestem, czy ktoś tu by się teraz nie przyznał, że uważałyście z
      początku mnie za obsesyjną mamusię z żółtymi papierami...

      Niestety to co pisze izia30 nie jest mi obce. Dlatego powiem szczerze, że
      martwi mnie że tak dużo eMam pisze, że ma ujemne wyniki... Moim zdaniem lamblie
      są ... tylko nie miały szczęścia do laboratoriów...

      Myślałam tu na forum o kampanii pt. Furazolidon - bez badań. Ale to jednak nie
      są kompletnie kompetencje laika.. takiego jak ja. Chociaż Pyrantelum od 2 roku
      życia można by dawać już bez badań (przynajmniej eliminowałoby się robale i tak
      nie wychodzą w badaniach, nijak). Albo podawać te leki i bez badań w
      rozpaczliwych sytuacjach jak nasza.
      No nie wiem, czy znowu ktoś na mnie nie nakrzyczy. To zastopuję w tym miejscu.
      • patyska Re: lamblie 23.05.05, 15:10
        ja na Ciebie nakrzycze wink podejrzewam, ze ten furazolidon to nie jest cos jak
        powiedzmy wegiel na rozwolnienie, nie jest obojetny dla organizmu. to
        antybiotyk? a ja nie wyobrazam sobie faszerowania mojego alergika antybiotykami
        "na wszelki wypadek". wiec poki mi na antalla nie powiedza ze mamy lamblie wink
        to nic nie dam. i Twoja akcje, za przeproszeniem, uwazam za niebezpieczna wink
        • agata9991 Re: lamblie 24.05.05, 14:49
          Rozumiem ból wszystkich rodziców, którzy zmagaja się z robalami, ale wyrażanie
          ubolewania nad tymi, którym robale nie wyszły i pocieszanie, że "na pewno są
          tylko nie miały szczęścia do laboratorium", uważam za głęboki nietakt-bez obrazy.
      • kruffa Re: lamblie 23.05.05, 15:29
        Nie gniewaj się, ale podawanie leków na własną rękę - tak na wszelki wypadek to
        głupota. Ja nawet witamin na własną rękę dziecku nie podaje - zawsze uzgadniam
        to z lekarzem, a co dopiero "regularne" leki.

        Kruffa
      • sigvaris Re: lamblie 23.05.05, 21:33
        Napisałam "myślałam" w czasie przeszłym. Napisałam o sobie że
        jestem "laikiem". I sprawa wykracza poza "moje kompetencje". Proszę nie
        krzyczeć smile))) drogie Panie.
    • ndowson Re: lamblie 23.05.05, 21:49
      a ja zaczynam powoli bac sie tej sterylnosci. Czy aby nie powodujemy, ze nasze
      dzieci staja sie slabsze i mniej przez to odporne na wszelkie choroby? Zreszta
      wielu alergologow potwierdza, ze alergia jest tez pochodna zbyt sterylnego
      otoczenia.
      Rozumiem, ze lamblie budza niepokoj, ale na boga nie piszmy, ze jak wyjdzie
      wynik ujemny to zapewne laboratorium zawiodlosmile
      • kruffa Re: lamblie 24.05.05, 07:32
        Mam takie same uczucia w stosunku do czystości smile)
        Nasza niania dzieli dzieci na czyste i szczęśliwe i ona chce (podobnie jak ja)
        aby moje dziecko było szcześliwe smile)
        Brudu się nie boję, bardziej boję się chemii która nas otacza. I wiedzę, że
        małej "naturalny" brud nie szkodzi, ale chemia juz tak.

        Kruffa
    • izia30 Re: lamblie 24.05.05, 08:44
      ale zaraz, kto tu mowi o sterylnosci???
      nie zrozumialyscie mnie!!!
      wode nalezy bezwzglednie gotowac aby pozbyc sie z niej np cyst lamlii, czy
      innych rownie groznych mikrobow. lamblie to pierwotniaki, pasozyty ukladu
      pokarmowego. nalezy ich unikac tak samo jak ameby, tasiemca czy glisty. w
      przypadku zakrojonych na szeroka skale badan miesa pod katem wlosnia glist
      tasiemcow czy innych nikt nie mowi o starylnosci, a przeciez gotowanie wody w
      celu unikniecia lamblii to to samo, tak samo rowniez czeste mycie zabawek czy
      raczek po piaskownicy.to nic innego jak higiena
      zupelnie inaczej ma sie dbanie o zwykle codzienne otoczenie malucha, tu
      rzeczywiscie nie trzeba wszystkiego pucowac 2 razy dziennie bo taka sterylnosc
      to glupota.
      nalezy odroznic stosowanie zasad higieny od glupiej sterylnosci!
      • sigvaris Re: lamblie 24.05.05, 10:32
        Izia.. powiem Ci że (pamiętasz jak dopytywałam o tą wodę w kranach)
        uświadomiłam sobie, że jesteśmy bezbronni.
        Moje dziecko pije wodę podczas kąpieli. Teraz teoretycznie jestem w stanie ją
        przegotować do wanienki dziecięcej (3 czajniki wrzątku i 4 ostudzonych i 15
        minut jest OK), ale potem, juz za chwilę... wanna!
        Nie da rady gotować... trzeba się sprawdzać (jeśli się ma dobre, wiarygodne
        laboratorium..) jak piszesz w jakichś regularnych odstępach czasu. Obawiam się,
        że higiena nic tu nie da. Nawet zwykła nie przesadna higiena.

        Ostatnio złapałam się tym, że podczas grila u znajomych unikałam innych dzieci
        chodząc z moim dzieckiem po ogrodzie. Bałam się, że jak tamte poślinione
        rączęta dotkną buzi mojego dziecka, albo wpakują mu swoje paluszki do buzi..No
        to znów jakaś lamblia albo inne paskudztwo!! I szpital i znów horror...
        To bzdura, nie zamknę mojego dziecka w wieży. Musi mieć kontakt z rówieśnikami,
        z dziećmi, z ludźmi. Cóż może się zarazić w każdej chwili, ale musi rozwijać
        się też społecznie. A ona aż się rwała do tych obślinionych paluszków, swoimi
        obślinionymi rączętami...

        Dlatego nie bardzo wierzę, że istnieje skuteczne nawet ograniczenie ryzyka
        zarażenia. Pasożyty są wszechobecne. I bardzo popularne, niestety. Możemy się
        tylko badać i sprawdzać... tak mi się wydaje, że tylko i wyłącznie.
        Możemy jeszcze zachęcać inne mamy do tego samego i w ten sposób zmniejszać
        ryzyko ciągłych zarażeń...
        • izia30 Re: lamblie 24.05.05, 12:19
          oczywiscie ze ryzyka nie ograniczysz do zera, dziecko musi miec kontakt z
          "brudem " i rowiesnikami, a co do wody z wanny....tyle razy powtarzalam malej ze
          to bee. ze nie wolno pic, ze w koncu uwierzyla, kropla drazy skałe.
          • sigvaris Re: lamblie 24.05.05, 12:23
            moja "skała" ma raptem 8 miesięcy... oj ciężko będzie Iziu...
            • izia30 Re: lamblie 24.05.05, 12:49
              a ty myslisz ze ile miala moja mala?
              do wanny poszla jak miala 8 mcy, zrezygnowalysmy wtedy z gotowania wody
              (wczesniej miala po kranowie wysypki) wiec byl dodatkowy stres. teraz ma 2 latka
              , "tresura " wiec trwa od ponad roku, raz jest lepiej raz gorzej ale caly czas
              do przodu. i nikt nie mowi ze bedzie latwo.
              • sigvaris Re: lamblie 24.05.05, 12:53
                oj uśmiałam się..a no nie mówił, że będzie łatwo...a jak dojdzie jeszcze
                przedszkole? Możesz sobie to wyobrazić!!!!!! Ja po tych jazdach będę widziała
                wielkie lamblie w każdym kącie!!!
                smile)))))
                • izia30 Re: lamblie 24.05.05, 13:04
                  a po co az przedszkole!
                  ten dzien kiedy dziecko zrobi 1szy krok w zyciu to prawdziwy dzien zaglady!!!!!!!!
                  • sigvaris Re: lamblie 24.05.05, 13:12
                    RAAAAAANYYY JUUULLEEEK !
                    aż żeby TAAAAAK?
                    • izia30 Re: lamblie 24.05.05, 13:37
                      a slowo "nie wolno...." bedziesz powtarzac przez sen....
                      • sigvaris Re: lamblie 24.05.05, 13:48
                        Wiesz co, tu mi troche mieszanie się zrobiło...Bo...
                        A ja marzę i śnię żeby moje dziecko nadrobiło zaległości ruchowe po tym całym
                        zamieszaniu...(ma 8 miesięcy nie siada, nie ma widoków na wstawanie, ciągle
                        jest słaba i ma nawyk prężenia (wyprostu) nóg, co uniemożliwia jej wiele
                        pozycji, np. do raczkowania, do przewrotów, do siadania...).
                        Czyli źle śnię już teraz? Jasny gwint.
                        Tak swoją drogą to się martwię tymi opóźnieniami.Oj, martwię się. Te cholerne
                        lamblie!
                        • izia30 Re: lamblie 24.05.05, 13:55
                          ale spokojnie, kazde dziecko siada i chodzi indywidualnie, kazde w swoim tempie!
                          na razie nie mow o opoznieniach!
                          tu nic nie ma ksiazkowo i na sile!
                        • agastaga nie na temat 24.05.05, 16:52
                          Tak czasem z "rozpędu" zaglądam na alergie. Z synem też nie raz nie dwa miałam
                          przejścia, choć ostatnio trochę innego rodzaju. Piszesz o nadrabianiu
                          zaległości... Mój syn chorował sporo (alergie, tasiemiec, refluks żołądkowo-
                          przełykowy no i dodatkowy palec). Jak mawiała moja nauczycielka: w przyrodzie
                          nic nie ginie, tylko zmienia właściciela. Mój Robert ma obecnie 5 lat i
                          opóżnienie już zanika, ale na roczek był do "tyłu" 8 miesięcy - tyle ile zajęło
                          nam zdiagnozowanie chorób i podjęcie leczenia. Pierwsze siadanie na roczek,
                          pierwszy krok w wieku 17 miesięcy, pierwsze słowo 3 latka (wtedy pierwszy raz
                          powiedział mama). Daj czas swojemu dzieckusmile
                          • izia30 Re: nie na temat 25.05.05, 10:53
                            tak na marginesie moja polonistka powtarzala " wprzyrodzie nic nie ginie, tylko
                            zmienia postac"
                            pozdrawiam.
                            sigvaris, a moze dla wlasnego spokoju idz do neurologa?
                            • sigvaris Re: nie na temat 25.05.05, 15:14
                              Dzięki dziewczyny. Oj kochane jesteście. Bardzo.

                              Iziu, podaj mi nazwisko na dowolnie wybrana literę alfabetu, przy założeniu,
                              że jest taki naeurolog w Warszawie - możesz być pewna BYŁAM. Mogę tu
                              natychmiast podac nazwiska wszystkich. Ale obawiam się, że tylko wstydu bym im
                              narobiła, bo prawie wszyscy obstawiali onanizm. Wśród tych nazwisk jest trzech
                              profesorów.... My długi to mamy zaplanowane przez najbliższe 12 miesięcy
                              oddawać. Po pierwszej diagnozie w CZD, wszedzie chodziłam prywatnie, żeby nie
                              czekać. Mała miała dwukrotnie robione EEG, 4 krotnie USG przezciemiączkowe.
                              Byłam na ginekologii dziecięcej, endokrynologii (podejrzewając za neurologami,
                              że może wczesniej dojrzewa???!!! dałam się robic w bambuko równo). A dziecko w
                              grudniu miało 3 miesiące życia.....

                              Myśmy przez pierwsze miesiące, czyli grudzień, styczeń, luty - szukali tylko
                              wśród neurologów i alergologów... Jakby mi ktoś wtedy coś o lamblii powiedział,
                              to bym pomyślała, że śpiewa lamba..dę. A gdyby poruszył temat pasożytów to bym
                              się chyba obraziła...

                              Oj, głupi człowiek był. Dlatego teraz tak propaguję..
                              A dzisiaj na hasło neurolog to mi niedobrze. Ale się chyba nie dziwisz...
                              Gdybym w lutym zamiast słuchać neurologów (kazali mi co niektórzy czekać aż z
                              tego samo wyrośnie)przeleczyła dziecko na pasożyty nie byłoby tego opóźnienia.
                              SHIT!!!!
                              • izia30 Re: nie na temat 30.05.05, 12:45
                                skoro masz juz neurologow za soba, a lmblioza jest juz leczona, to jestem pewna
                                ze twoje dziecko teraz juz szybko zacznie doganiac innych, po prostu organizm
                                twojego maluszka mial zastoj rozwojowy z powodu niedozywienia (lamblie oblepily
                                sluzowke jelita cienkiego zaburzajac wchlanianie, ale to juz pewnie wiesz)
                                to co jeszcze moge ci zasugerowac to zebys z ta lamblia udala sie do lekarza z
                                jakiegos szpitala gdzie maja oddzial zakazno pasozytniczy, bo oni tam zeby
                                zjedli na takich przypadkach, i to z czym lekarz pediatra sobie nie do konca
                                radzi, wylecza szybciutko.
                                przydalaby sie takze pewnie jakas dodatkowa stymulacja dzidziusia, jakas
                                rehabilitacja
                                • sigvaris Re: nie na temat 30.05.05, 13:45
                                  Tak, tak o tym niedożywieniu to juz pisałam w chyba pierwszym moim poście na
                                  tym forum:
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=22274618
                                  Pewnie czytałaś...
                                  Na rehabilitację chodzimy od 1-wszego lutego. Na własne życzenie, bo żaden z
                                  lekarzy/profesoró nic nie widział złego w rozwoju dziecka... poza małym
                                  obniżeniem napięcia w rączkach i ciut wzmożonym napięciem.... w nogach. Dziś
                                  dziękuję Panu B. za to, że zaczęłam te rehabilitację w lutym. Bo nie wiem, co
                                  by było.
                                  Dziś będę miała wyniki z przychodni chorób metabolicznych. Do przychodni
                                  trafiłam za poradą gastroenterologów (pediatrzy juz od dawna niezbyt sobie z
                                  nami radzą) wink)) Oj, Iziuuuu a mogło być tak prosto, jak się patrzę po tych
                                  placach zabaw.....
                                  • izia30 Re: nie na temat 30.05.05, 14:10
                                    jeszcze bedziecie tam szalec, uszy do gory i do roboty!
    • polyana1 Re: lamblie 30.05.05, 14:25
      Witajcie.
      Czytam Was już od jakiegoś czasu, ale raczej się nie udzielałam. Dzisiaj
      odzywam się po raz pierwszy. Mam dwójkę fantastycznych dzieciaków, niestety -
      alergików. W przypadku starszej córki (4 l.) przed wizytą u alergologa
      zrobiliśmy badanie na obecność pasożytów w kale. Natomiast maluch (7 mies.)
      został przebadany przez p. alergolog bez jakiejkolwiek wzmianki na temat
      badania kału na obecność pasożytów. Poczułam lekki niedosyt i dzisiaj
      wyprosiłam ogólną o skierowanie na badanie obu dzieciaczków. Tak więc pod
      koniec tygodnia będę miałą wyniki.
      Mam małe pytanko w związku z tym. Jak przechować kupkę? Mały wypróżnia się raz
      w tygodniu a badanie robią tylko w czwartki?
      Pozdrawiam
      Ania
      • izia30 Re: lamblie 30.05.05, 21:49
        mozna probowac w lodowce...
        ale nie wolno jej trzymac chyba dluzej niz 48 godzin.
        zapytaj w laboratorium czy mozesz uzyc jakiegos lagodnego popychacza zeby
        dziecko zrobilo kupke.
        u nas doskonale dzialal zawsze proszek troisty, ale tylko szczypta na koncy
        lyzeczki (na trzonku) rozpuszczona w kropli wody i podana do buzi zakraplaczem.
        kupa zawsze byla nastepnego dnia.
        • polyana1 kupka 31.05.05, 12:03
          Pierwszy raz słyszę o takowym preparacie. My od miesiąca przyjmujemy Debridat.
          Ale przecież nie mogę cały czas dawać małemu chemii aby jego jelitka pracowały.
          Pozdrawiam
          Ania
          • izia30 Re: kupka 31.05.05, 12:38
            to bardzo stary srodek, maja go jeszcze w niektorych, tych lepszych aptekach,
            kosztuje okolo 2 zl.
            niegdys bardzo dawno temu dawano go niemowletom majacym wlasnie zaparcia, i kolki.
            teraz juz wszyscy o nim zapomnieli.
            jezeli macie nagminne problemy z zaparciami to dawaj dziecku duzo pic (moja musi
            wypic ok 600ml) i to jest warunek prawidlowego wyprozniania, najlepszy jest sok
            z zywego jablka (te z butelek sa obrabiane termicznie a jablko gotowane
            zatwardza), mozesz tez dawac wiecej buraczkow, tez dobrze robia.
          • monaluiza Re: kupka 31.05.05, 13:23
            polyana1 napisała:

            > Pierwszy raz słyszę o takowym preparacie. My od miesiąca przyjmujemy
            Debridat.
            > Ale przecież nie mogę cały czas dawać małemu chemii aby jego jelitka
            pracowały.

            Właśnie. Taki maluch , a już prawidłowa motoryka jelit zależy od chemii sad
            To , że proszek troisty jest "stary" nie oznacza , że "zdrowy". Proszek troisty
            to wyciąg z rzewienia plus magnez.
            Powinnaś zwiększyć w diecie Twojego dziecka ilość tłuszczu . Problemy z
            wypróżnianiem się znikną.

            Mona
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka