Dodaj do ulubionych

do mamy Sigvaris

05.07.05, 13:26
Przede wszystkich bardzo dziękuję, że dzięki Pani dowiedziałam się jak ważne
jest badanie kału.
Moje dziecko (ponad 3 lata) od od ponad 2,5 lat ma zaparcia, (teraz niby AZS -
początki), miała/ma obniżone napięcie mięśni i wiele innych chorób, była
przebadane przez autorytety lekarskie i miała wszelkie możliwe badania na
zaparcia i bardzo wiele pszeszła, nigdy żaden lekarz nie zalecił jej
jakichkolwiek badań kału!!! Teraz czytam wszystkie posty na ten temat i
zastanawiam się czy to nie w tym problem...?
Droga Sigvaris szukam w Trójmieście PORZĄDNEGO laboratorium. Dzwonię i pytam
i w każdym co innego mówią... Już sama nie wiem do którego się udać...
Dzwoniłam do pracowni parazytologicznej - badanie kału w kierunku grzybów,
lamblii, pasożytów i bakterii robią w trzech próbach co 2-3 dni każda. Należy
dostarczyć 3 próbki z kałem. Problem w tym, że jak zapytałam ile czasu trwa
badanie w kierunku grzybów to odpowiedzieli, że oni ich nie hodują ale jak
znajdą (nie wim co) to wtedy robi się gdzieś (inne laboratorium) na hodowlę
grzybów... Nic nie rozumiem co oni robią i czy tak to powinno wyglądać? Może
mi Pani podpowie... Koszt tego badania (na wszystko) też mnie zaskoczył tylko
36 zł (w innych laboratoriach od 50 do 100zł za całość).
W innym lab. badanie w kierunku lamblii wykonują testem immunoenzymatycznym
elisa (koszt testu 74 zł)(?). Przeczytałam w jednym z Pani postów, że to jest
złe badanie...
Większość lab. sprawia wrażenie jakbym była pierwszą osobą od kilku lat
zainteresowaną przeprowadzeniem tych badań.
Proszę niech Pani napisze w jaki sposób powinny być przeprowadzone badania
("łopatologicznie") i czy w pracowni parazytologicznej (według Pani) powinni
je dobrze wykonać? Dodam tylko, że kliniki weterynaryjne nie chcą dokonywać
tych badań... Pomocy...
Obserwuj wątek
    • moniq74 Re: do mamy Sigvaris 05.07.05, 13:43
      Niedawno przechodziłam przez to samo... tylko w innym miescie. Z Sigvaris
      śmiałysmy sie że panie z laboratorów pewnie sie zastanawiają, czy to
      przypadkiem nie jakas kontrol... Wszędzie pytałam o to samo...
      Sigvaris nie raz szczegółowo pisała jak sprawdzac wiarygodnośc laboratoriów.
      Może spróbuj poszukac jej postów w archiwum. Mi daleko do wiedzy Sigvaris o
      metodach itd., ale jedno jest dla mnie oczywiste, jeśli laboratoria "chwala"
      sie że maja bardzo mało przypadków lamblii, pasożytów, to zacznij szukac
      innego... Bo to jest po prostu niemozliwe...
      A test immunoenzymatyczny zły nie jest, warto go potwierdzić badaniem
      mikroskopowym, ale sa tez i tak doświadczone laborantki, że tylko metoda
      mikroskopową znajda cysty lamblii... Dlatego przede wszystkim pytaj o ilośc
      zachorowań, bo mozna dostac zawrotu głowy o tych wszystkich jakże sprzecznych
      informacji.
      Nam sie udało wykryć gliste przy pierwszej próbce


      Powodzenia
      • sigvaris Re: do mamy Sigvaris 05.07.05, 14:41
        Witaj Karolu.
        Nie jestem żadna pani. Tylko Sigvaris. I jestem taką samą mama jak Ty.
        Tylko, że trafiłam do dobrego lekarza wtedy gdy z moim dzieckiem było źle. Oj
        źle było. I tyle. A to co piszesz w zarysie o Waszej historii to skandal!! JAK
        PRZY ZAPARCIACH NIE SPRAWDZIĆ U DZIECKA KAŁU!!! No jak można wymyślić nawet coś
        takiego, żeby nie zrobić badania kału?! Nie wiem. Nie wiem. Ale chyba to trzeba
        zostawić i myśleć do przodu, bo inaczej to człowieka paraliżuje.

        Wracając do laboratoriów.
        Sądząc po ilości próbek (że co dwa dni pobranie i trzy próbki) to wydaje mi
        się, że ta przychodnia parazytologiczna robi badania metodą mikroskopową (bo
        będzie porównywać kał). I dobrze. Zleć im badania.
        Pewnie na dokładkę jak znajdą grzybnię (taki fragmencik grzyba) to dla
        potwierdzenia dają go do hodowli, żeby sprawdzić czy to jest to. Tylko poproś
        ich, że jak dadzą tę grzybnię (jeśli wogóle będzie) do hodowli do innego
        laboratorium, to żeby hodowali go ze 2 tygodnie ze względu na pleśnie... i dla
        pewności.
        Pytałaś czy miewają chorych na lamblie? Moniq74 ma rację w mieście gdzie ona
        mieszka, dała takiego czadu wywiadowczego wśród laboratoriów... ale widac
        opłaciło się.
        W każdym razie to laboratorium parazytologiczne wydaje sie (niestety tylko
        przez internet smile) no .. wydaje się, że dobre jest. Zawsze możesz sprawdzić
        jeszce próbkę gdzie indziej. Poczekajmy zobaczymy, co parazytolodzy powiedzą.
        Tak na marginesie parazytologia to nauka o pasożytach właśnie, może wybrałaś
        najlepiej jak mogłaś? kto wie? zobaczymy.
        Kochana, trzymamy kciuki. Pisz jak Wam idzie.
        • karola40 Re: do mamy Sigvaris 05.07.05, 15:05
          Dziękuję bardzo. Dam znać jak wyszły badania.
          • dora1976 Re: do karola40 05.07.05, 16:27
            Cześć!
            ja też jestem z trójmiasta i własnie poszukuję dobrego laboratorium, po
            przebytej biegunce moj synek dziwnie sie zachowuje i ma nadal brzydkie kupki a
            pani pediatra stwierdziła ze nie da mi skierowania i jesli chce mogę zrobić
            prywatnie. Gdzie jest to laboratorium o którym piszesz? cena mnie troche
            zszokowała bo za test na lamblie zapłaciłam 20 zł.
            • karola40 Re: do dora1976 06.07.05, 08:18
              Pracownia parazytologiczna mieści się przy ul. Jaśkowa Dolina 7 w Niepublicznym
              Zakładzie Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem (tel. 341-15-67). Cena za
              badanie z trzech próbek na grzyby, lamblie, pasożyty i bakterie to 36 zł. Ja
              również byłam zdziwiona (pozytywnie) bo w wielu laboratoriach badanie tylko na
              lambie waha się między 20 a 80 zł. Tak czy inaczej my spróbujemy...
              • yola33 Re: do dora1976 06.07.05, 09:56
                Ja też jestem z Trójmiasta i też chyba tam się zdecyduję na badania, ale
                najpierw od poniedziałku zaczynamy testy na Polankach w szpitalu, to może tam
                dr M. coś nam podpowie innego.
                A czy wystarczy jedna seria próbek (tj. chyba 3-ch)na badanie na lambie,
                grzyby, pasożyty, czy trzeba na każde z tych badań przygotować osobne próbki?

                Pozdr.
                Jola
    • karola40 Re: do mamy Sigvaris - coś mamy!!! 01.09.05, 12:30
      Badania zrobiliśmy w pracowni parazytologicznej. Opis:cysty i trofozoity
      pasożytów Eudolimax nana, Euteromonas hominis; bardzo liczne ziarna skrobii
      (zespół złego wchłaniania???), bardzo liczne ziarniaki (wskazany posiew).
      Wyniki widziało 3 lekarzy (pediatra, gastroenterolog i dermatolog) wszyscy
      chórem orzekli, że nic nie ma niepokojącego, a córcia za dobrze wygląda na
      zespół złego wchłaniania (?!?!)
      Dziecko wysypało na całym ciele - drapie się do krwi. Elidel nie pomógł i inne
      maści zalecone przez pediatrę też. Diety (najróżniejsze) bez efektu.
      Wkońcu wykłuciłam się o skierowanie do alergologa. Zrobiłam posiew kału,
      badania krwi i moczu. Posiew wyszedł dziwnym trafem OK (był robiony w innym
      laboratorium i trzymany 7 dni)...
      Zdziwiłam się bardzo gdy alergolog powiedziała, że euteroromanas hominis to
      pasożyt, który należy leczyć!!! Podobno to wiciowiec! Zapisała nifuroksazyd 4*5
      ml. Skóra jest w złej kondycji - więc na chwilę obecną trudno jej stwierdzić
      czy to AZS. Ma do tego duże wątpliwości. Powiedziała nawet, że to może być od
      tego paskudnego pasożyta.
      Muszę komuś zaufać w leczeniu córki - zaufam jej. Co będzie dalej - zobaczymy.

      Może ktoś z Was drogie mamy mógły mi napisać coś więcej na temat tego wyniku
      kału. Co to za paskudztwo? Czy lek został dobrany poprawnie? Jaka może być
      reakcja dziecka po tym leku? Czy konieczna jest jakaś dodatkowa dieta?
      Dziękuję za wszelkie rady i wasze doświadczenie.
      • sigvaris Re: do mamy Sigvaris - coś mamy!!! 01.09.05, 22:32
        Coś nie tak z nazwami, sorry Karola.

        Znalazłam tego pierwszego, jego nazwa to Endolimax nana. (Eudolimaxa nie ma).
        To jest ameba! Występuje w książkach medycznych razem z takimi jak Balantiidium
        cal, Blastocistis hominis, Enramoeba his. Występuje jako osobny rozdział
        chorób. Innymi rozdziałami w tej książce jest lambioza, malaria... Więc jest
        to ameba rozpoznana w książkach medycycy w Polsce. Niestety do samej książki
        nie mam dostępu! Nie dziś, a teraz w necie znalazłam tylko spis treści.
        W innym miejscu znalazłam, że jest to ameba glebowa, może dostawać się do
        ludzkiego organizmu z pól zasilanych ludzkimi fekaliami. Jeszce gdzie indziej
        znalazłam, że może być w kształcie nitkowatym (mam nadzieję, ze ta lekarka nie
        pomyliła tego z wiciowcami, bo kształt tej ameby nijak ma się do wiciowców).
        W innym jeszcze wypatrzyłam, że nie POWINNA dawać objawów chorobowych... ale
        jest także oporna na leczenie...

        Druga nazwa albo jest zła, albo ja nie potrafię nic znaleźć! Znalazłam
        Alternomonas hominis - ale nie ma nic po polsku i zdaje się to byc raczej
        bakterią.
        Enteromonas hominis - to jednak na 100% nie wiciowiec, tylko znów albo
        pierwotniak, albo ameba. Niestety opisy są po angielsku, jednak jest to język
        tak specjalistyczny, że nie dam rady z tłumaczeniem. Jednak Enteromonas hominis
        jest w jednym rozdziale z lamblią i innymi pierwotniakami! Czyli musi być
        pierwotniakiem lub amebą!
        Tu masz link w języku angielskim, sama zajrzyj lub pytaj na forum, może ktoś
        lepszy ode mnie da radę przeczytać. Daj to w odrębnym poście.
        www.soton.ac.uk/~ceb/Diagnosis/Vol3.htm
        Po polsku w necie o nim nie ma słowa. Tzn. może jest, mnie się nie udało
        znaleźć.

        Szanuję tą panią alergolog, ale Wam potrzebny PARAZYTOLOG lub LEKARZ CHORÓB
        ZAKAŹNYCH. Niech te badania dostanie ktoś kto specjalizował się te 3 lata w tym
        temacie a nie zaliczył egzaminik na ogólnych studiach medycznych. Będziesz
        spokojniejsza. Tym nardziej, ze wygląda to tak, że żaden z nich nie jest
        wiciowcem! Wiciowce leczy się inaczej i innymi lekami. A skóra może być taka od
        pasożyta! Przecież ja tylko dlatego pisze o tych pasożytach na forum alergie,
        gdzie jest najwięcej problemów ze skórą, świądem, plamami!!!

        Karola a tak swoją drogą, gdzie Ty znalazłaś TAKIE LABORATORIUM!!!????
        Napisz koniecznie!

        • karola40 Re: do mamy Sigvaris - coś mamy!!! 02.09.05, 08:35
          Dziękuję za odzew. Faktycznie nazwy mogłam poprzekręcać ponieważ, były napisane
          długopisem (bazgroły). Upewnię się lekarki czy to wiciowce czy niciowce (może
          znowu coś przekręciłam...sad)
          Badanie robiłam w Gdańsku na ul. Jaśkowa Dolina. Zastanawiam się czy i kiedy
          powinnam powtórzyć badanie?
          Dam znać czy jest jakaś poprawa skóry...
          Dziękuję i sorry za literówkę.
          • sigvaris Re: do mamy Sigvaris - coś mamy!!! 02.09.05, 10:03
            HA! Karolu! Ty masz w zasięgu świetnych lekarzy od różnych pierwotniaków i
            ameb! To Instytut Medycyny Tropikalnej w Gdyni. Może tam uda Ci się dostać do
            jakiegoś lekarza. Oni są super doświadczeni w walce z różnymi "cudami".
            Zwłaszcza, że to drugie "coś" wygląda na towar z importu... W Polskich
            opracowaniach nic o nim nie znalazłam... Za to są opisy angielskie, włoskie i
            francuskie... Lekarz moze dać Ci tam skierowanie i leczysz się w ramach NFZ.
            Tym bardziej pytanie: co z pozostałymi członkami rodziny? Przecież leczenie
            tylko dziecka może nie załatwić sprawy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka