11.08.07, 14:53
cześć wszystkim
mam pytanie. chodzi mi o język migowy. lekarze z ktorymi sie
zetknlam odradzaja nauke jezyka migowego jako pierwszego. To znaczy
uwazaja ze jesli malemu pokaze teraz znaki to on nie bedzie chcial
mowic bo miganie jest latwiejsze, a tym samym zaprzepascimy szanse
na dobre opanowanie mowy. Czy moze ktos z was ma doswiadczenia w tym
zakresie albo zna jakies wiarygodne badania przeprowadzone na ten
temat? Łażąc wszedzie po internecie spotkalam sie tez z opiniami
odwrotnymi: niektórzy wrecz wprost mowili ze migowy moze pomóc w
nauce mowy. Jednym slowem juz cala głupia jestem i nie wiem kto ma
racje.
Obserwuj wątek
    • martaoli Re: j.migowy 11.08.07, 15:07
      Witaj.
      Moja coreczka ma dopiero 4 miesiace wiec my jeszcze o tym nie
      myslimy , ale spotkalam przypadkiem rodzicow 14-letniego chlopca .
      Potrafi migac , ma aparaty nie chce implantu poniewaz nie chce sie
      uczyc mowic !!! Dla mnie SZOK !!! Ja osobiscie uwazam ze lepiej
      nauczyc sie mowic i slyszec . Oprocz tego ze Olenka nie slyszy ja
      mialam okres w swoim zyciu tez w swiecie ciszy .
      pozdrawiam serdecznie Marta mama Oli obie niedosluch gleboki
    • niewyspany77 Re: j.migowy 11.08.07, 15:38
      anamalia napisała:

      > cześć wszystkim
      > mam pytanie. chodzi mi o język migowy. lekarze z ktorymi sie
      > zetknlam odradzaja nauke jezyka migowego jako pierwszego. To znaczy
      > uwazaja ze jesli malemu pokaze teraz znaki to on nie bedzie chcial
      > mowic bo miganie jest latwiejsze, a tym samym zaprzepascimy szanse
      > na dobre opanowanie mowy. Czy moze ktos z was ma doswiadczenia w tym
      > zakresie albo zna jakies wiarygodne badania przeprowadzone na ten
      > temat? Łażąc wszedzie po internecie spotkalam sie tez z opiniami
      > odwrotnymi: niektórzy wrecz wprost mowili ze migowy moze pomóc w
      > nauce mowy. Jednym slowem juz cala głupia jestem i nie wiem kto ma
      > racje.

      Sa wiarygodne badania, ktore mowia jasno: dzieci gluche gluchych rodzicow
      osiagaja lepsze wyniki w nauce i szybciej sie socjalizuja niz dzieci gluche
      rodzicow slyszacych. Jesli sama nie umiesz migac to ciezko bedzie uczyc migania
      jako "pierwszego jezyka". Tu lekarze maja troche racji. Jest jedno ale - z
      punktu widzenia medycyny gluchota jest inaczej widziana niz z innych punktow
      widzenia. Mysle ze dla Ciebie najlepiej bedzie znalezc jakas szkole dla gluchych
      i porozmawiac, popatrzec czy komunikacja j. migowym by Ci odpowiadala.

      PS. Jezyka migowego w sensie stricte to raczej nie poznasz, ale masz szanse
      calkiem szybko opanowac system jezykowo migowy - ot miganie pod molska mowe.
      • anamalia Re: j.migowy 11.08.07, 15:47
        Nie umiem migac, ale moze łatwiej mi przyjdzie nauka podstaw
        migowego niż jemu mowy. I nie chodzi tu o to co mi bardziej
        odpowiada , tylko o to czy pomogę mu tym miganiem (on ma teraz 2
        lata) czy wrecz przeciwnie.
        • niewyspany77 Re: j.migowy 11.08.07, 16:02
          anamalia napisała:

          > Nie umiem migac, ale moze łatwiej mi przyjdzie nauka podstaw
          > migowego niż jemu mowy. I nie chodzi tu o to co mi bardziej
          > odpowiada , tylko o to czy pomogę mu tym miganiem (on ma teraz 2
          > lata) czy wrecz przeciwnie.

          Mysle ze sobie poradzisz, tak jak masa ludzi sobie radzi. Nie jest to
          szczegolnie trudne, raczej sporo ludzi traktuje jako fajna zabawe. Tym bardziej,
          ze masz z kim "trenowac". Co do ocen szans na mowe - nie wiem, nie jestem w
          stanie nic pwiedziec. Sama musisz to ocenic. Jednak zauwaz, ze jedno drugiego
          nie wyklucza. Malo, w takim przypadku zaleca sie silny nacisk na dwujezycznosc,
          bardziej z naciskiem na mowe, z tego wzgledu, ze migania to sie Twoje dziecko
          nauczy blyskawicznie. Mowa - jak najbardziej i starac sie to rozwijac w jak
          jakwiekszym stopniu. Miganie wbrew pozorom nic nie szkodzi, choc prawda jest, ze
          rozleniwia smile
          • anamalia Re: j.migowy 11.08.07, 16:15
            Jednak zauwaz, ze jedno drugiego
            > nie wyklucza. Malo, w takim przypadku zaleca sie silny nacisk na
            dwujezycznosc,
            > bardziej z naciskiem na mowe, z tego wzgledu, ze migania to sie
            Twoje dziecko
            > nauczy blyskawicznie. Mowa - jak najbardziej i starac sie to
            rozwijac w jak
            > jakwiekszym stopniu. Miganie wbrew pozorom nic nie szkodzi, choc
            prawda jest, z
            > e
            > rozleniwia smile

            Widzisz ty piszesz ze zaleca sie silny nacisk na dwujezycznosc, a
            moi lekarze mowia ze miganie to ostatecznosc. Masz może namiary na
            jakies opracowania na temat tej zalecanej dwujezycznosci????? A co
            do lenistwa , to on i tak jest juz strasznym leniem , zwłaszcza na
            mowe, woli przyjsc i wziac mnie za reke niż powiedziec "chodz"
            • niewyspany77 Re: j.migowy 11.08.07, 16:28
              anamalia napisała:

              > Widzisz ty piszesz ze zaleca sie silny nacisk na dwujezycznosc, a
              > moi lekarze mowia ze miganie to ostatecznosc.

              Coz, rozni mowia roznie. Punkt widzenia czesto zalezy od punktu siedzenia.

              > Masz może namiary na
              > jakies opracowania na temat tej zalecanej dwujezycznosci?????

              D. Bouvet - mowa dziecka, O. Perier - dziecko z uszkodzonym narzadem słuchu.
              Dobre na poczatek.
              • anamalia Re: j.migowy 11.08.07, 21:49
                dzieki za namiary, poszukam smile))
      • anamalia Re: j.migowy 11.08.07, 15:51
        niewyspany77 napisał:
        > Sa wiarygodne badania, ktore mowia jasno: dzieci gluche gluchych
        rodzicow
        > osiagaja lepsze wyniki w nauce i szybciej sie socjalizuja niz
        dzieci gluche
        > rodzicow slyszacych.

        Akurat tym nie jestem wcale zdziwiona, w koncu nie maja barier w
        domu, wiec wychowanie nie jest tak zaburzone jak u mnie.
        • fogito Re: j.migowy 11.08.07, 16:54
          moze mi ktos wytlumaczy - o jakie bariery chodzi? Powiem szczerze,
          ze nie lapie. Czy chodzi o dzieci calkowiecie gluche czy rowniez o
          dzieci niedoslyszace...
          • niewyspany77 Re: j.migowy 11.08.07, 20:11
            fogito napisała:

            > moze mi ktos wytlumaczy - o jakie bariery chodzi? Powiem szczerze,
            > ze nie lapie. Czy chodzi o dzieci calkowiecie gluche czy rowniez o
            > dzieci niedoslyszace...

            Kolezanka wyzej piszac o barierach ma na mysli, ze jesli mama jest glucha i
            dziecko gluche, to oczywiscie latwiej jest jej migac do dziecka (z calym
            spektrum konsekwencji). Dokladnie tak samo jak mama slyszaca do slyszacego
            dziecka mowi. W obu przypadkach brak bariery komunikacyjnej matka <-> dziecko.

          • anamalia Re: j.migowy 11.08.07, 22:02
            Tak dokladnie to chodzi o to ze na obecnym poziomie rozwoju mojego
            dziecka, brak prosetj komunikacji, możliwosci szybkiego wyjasnienia
            o co chodzi, na przyklad ktora zabawke akurat podac, czy jakie
            picie, denerwuje mojego synka. Mysle ze rodzice migajacy i gluche
            dzieci nie maja tego problemu bo ono od malego widzi jakie gesty
            wykonuja rodzice i tez jakos szybko wchlania jezyk, ktory jest dla
            niego naturalny. Wiec rozwija sie bez niepotrzebnego stresu. Tylko
            to mialam na mysli mowiac o barierach. Na szczescie bariery można
            pokonywać smile))
    • fogito Re: j.migowy 11.08.07, 16:56
      Ja bedac w twojej sytuacji na pewno nie uczylabym dziecka jezyka
      migowego.
      • tubisa Re: j.migowy 12.08.07, 08:47
        Witam. To co piszesz jest trochę niepokojące.sad U nas na samym
        początku reagował podobnie jak w aparatach czyli na instrumenty
        muzyczne, na pukanie, na wołanie po imieniu. Przez kolejny miesiąc
        nastapił postęp w reagowaniu na inne dzwieki czyli cichsze wołanie,
        różne szmery, dzwonki. Tak około miesiąca po ustawieniu zaczął mówić
        mama, a-a (Tata) ne ma ( nie ma) baba, lala, papa, naśladował
        zwierzątka, pokazywał gdzie oko, noga, piesek, krowa itd. Wykonywał
        kilka prostych poleceń. POtem był zastój. Ale po pół roku od
        wszczepu mówił już znacznie więcej prostych słów ( chociaż część z
        nich dość niewyraźnie) Obecnie łączy wyrazy w zdania typu tata myje
        auto. Mama pije wode. Ide do baby i dziadzi. Mama pomóż. Misiu ti (
        śpi). Tworzy wiele zdań "po swojemu" które tylko ja potrafię
        rozszyfrować. np choła dziepynka ide do epu ( chora dziewczynka
        idzie do sklepu )
        A kto Wam ustawia procesor? Bo my bylismy zmuszeni zmienić osobę
        ustawiającą bo po ustawieniach syn zachowywał się niewspólmiernie
        do sytuacji np nie reagował na bicie dzwonu w kościele a cichy
        szelest folli wywoływał u niego histerie. Druga sprawa że wszelkie
        moje sugestie ustawiający zbywał. Po zmienie inzyniera widzę że jest
        coraz lepiej.
        Co do języka migowego. Sama jestem lekarzem chociaż innej
        specjalności ale mam wielu kolegów po fachu i oni zdecydowanie
        odradzają naukę migowego. Chociaz jest to tylko spojrzenie czysto
        medyczne bo co innego teoria a co innego praktyka.
      • tubisa Re: j.migowy 12.08.07, 08:49
        Witam. To co piszesz jest trochę niepokojące.sad U nas na samym
        początku reagował podobnie jak w aparatach czyli na instrumenty
        muzyczne, na pukanie, na wołanie po imieniu. Przez kolejny miesiąc
        nastapił postęp w reagowaniu na inne dzwieki czyli cichsze wołanie,
        różne szmery, dzwonki. Tak około miesiąca po ustawieniu zaczął mówić
        mama, a-a (Tata) ne ma ( nie ma) baba, lala, papa, naśladował
        zwierzątka, pokazywał gdzie oko, noga, piesek, krowa itd. Wykonywał
        kilka prostych poleceń. POtem był zastój. Ale po pół roku od
        wszczepu mówił już znacznie więcej prostych słów ( chociaż część z
        nich dość niewyraźnie) Obecnie łączy wyrazy w zdania typu tata myje
        auto. Mama pije wode. Ide do baby i dziadzi. Mama pomóż. Misiu ti (
        śpi). Tworzy wiele zdań "po swojemu" które tylko ja potrafię
        rozszyfrować. np choła dziepynka ide do epu ( chora dziewczynka
        idzie do sklepu )
        A kto Wam ustawia procesor? Bo my bylismy zmuszeni zmienić osobę
        ustawiającą bo po ustawieniach syn zachowywał się niewspólmiernie
        do sytuacji np nie reagował na bicie dzwonu w kościele a cichy
        szelest folli wywoływał u niego histerie. Druga sprawa że wszelkie
        moje sugestie ustawiający zbywał. Po zmienie inzyniera widzę że jest
        coraz lepiej.
        Co do języka migowego. Sama jestem lekarzem chociaż innej
        specjalności ale mam wielu kolegów po fachu i oni zdecydowanie
        odradzają naukę migowego. Chociaz jest to tylko spojrzenie czysto
        medyczne bo co innego teoria a co innego praktyka.


        • tubisa Re: j.migowy 12.08.07, 11:20
          Ale czego tyczy się Twoje "Dlaczego?"?
          • anamalia Re: j.migowy 12.08.07, 13:27
            Sorry - to "dlaczego" to bylo pytanie do fogito smile
            • fogito Re: j.migowy 12.08.07, 20:04
              Jesli chodzi o to dlaczego ja bym nie uczyla migac to po prostu
              odpowiem, jak pozostale osoby - najpierw dalabym szanse jezykowi
              mowionemu. No i na pewno powinnas sie z kims skonsultowac w sprawie
              ustawien procesora. Chociaz ja sie kompletnie na tym nie znam, sama
              wielokrotnie powracam do audiologa na kolejne ustawienia jesli cos
              jest nie tak.
              pozdrawiam i zycze powodzenia
              • anamalia Re: j.migowy 13.08.07, 12:08
                fogito napisała:

                >No i na pewno powinnas sie z kims skonsultowac w sprawie
                > ustawien procesora.

                Myślisz o konsultacji z jakimś innym ośrodkiem niż Kajetany?
                • fogito Re: j.migowy 13.08.07, 15:16
                  tak, ale w zwiazku z tym, ze ja robie badania w Stanach, to nie wiem
                  gdzie powinnas sie udac w Polsce. Mam jednak nadzieje, ze poza
                  Kajetanami ktos sie jeszcze na implantach zna. Moze forumowicze
                  pomoga. Dla mnie Kajetany to byla porazka. Profesor zamiast
                  zdiagnozowac syna wyslal nas do domu, zeby czekac i nigdy tez nie
                  skomentowal kilku zlych wynikow - poza stwierdzeniem, ze dziecko ma
                  plyn w uszach. Juz kiedys o tym pisalam wiec nie chce mi sie wracac.
                  Generalnie, lepiej miec opinie kogos jeszcze dla porownania i
                  wlasnego spokoju.
        • anamalia Re: j.migowy 12.08.07, 13:33
          O kurcze widze ze sie moj post nie wyslal. Wiec pisze jeszcze raz
          Wiesz tubisa, nas tez to wszystko bardzo niepokoi. Ale lekarze wciaz
          nam mowia ze jest ok bo badania z wolnego pola wychodza ok. (A jak
          jest u was?) I każą nam czekać (ja juz mam alergie na
          słowo "czekac"). A jak zmieniłaś ustawiającego? po prostu
          poprosiłaś? Czy to wogoole ma znaczenie kto ustawia? myslalam ze oni
          maja jakies zasady wprowadzania programów a nie ze kazdy ustawia
          według własnego czucia...hmmm
      • anamalia Re: j.migowy 12.08.07, 10:53
        Dlaczego?
    • tubisa Re: j.migowy 11.08.07, 21:36
      Witaj Anamalio. nasze dzieci są w podobnym wieku i z tego co widzę
      to operowani byliscie cos około tygodnia po nas. U nas wszystko
      przebbiega skokowo - zastój i do przodu, zastój i ponownie postęp. A
      jak to jest u Twojego synka? Co mówi? Łączy w zdania? Może on po
      prostu potrzebuje jeszcze trochę czasu. Ja osobiście kiedys w
      przeszłości myślałam o migowym, o tym że mógłby pomóc ale w chwili
      obecnej nie widzę potrzeby wspomagania go w ten sposób Tym bardziej
      że logopedzi KATEGORYCZNIE zabraniają odkreślają jednocześnie że
      ggyby nie było postepów to owszem
      • anamalia Re: j.migowy 11.08.07, 21:56
        Czesc tubisasmile

        U nas na poczatku tez bylo ok, w aparatach tez mial jakies krzysci.
        Po zaimplantowaniu ladnie mowil "ne ma" nasladowal zwierzatka, auta
        etc. Potem byla zmiana trybu ustawienia procesora i maly na jakies 2
        miesiace przestal slyszec, wtedy tez przestal mowic wogole i
        nasladowac dzwieki otoczenia i do tej pory nie mowi zadnego slowa.
        Wiec nie ma mowy o łaczeniu zdan. Co prawda juz teraz dobrze slyszy
        przynajmniej na poziomie 35 - 40 dB i zaczyna rozumiec proste
        polecenia, ale nie mowi nic a nic. A jakie argumenty wysuwaja twoi
        logopedzi kategorycznie zabraniając, tez tak jak moi mówia o tym
        rozleniwieniu?
    • maalik Re: j.migowy 12.08.07, 14:04
      Witaj, ja się wypowiem na przykładzie własnego doświadczenia. Otóż jak
      zaczynaliśmy rehabilitacje córki b. głęboki niedosłuch, postanowiliśmy, unikamy
      migów, nawet typowych, pojawiających sie przy rozwoju dziecka słyszącego. To
      prawda, ze dzieci łatwiej przyswajają miganie niż mowę, co możemy zaobserwować
      również wśród dzieci słyszących. Równocześnie mieliśmy świadomość, ze musimy
      córcię b. dokładnie obserwować aby nie utracić kontaktu z dzieckiem, czyli żeby
      nie okazało się iż nie umiemy porozumiewać sie ani mową ani migami i chodziło o
      to, żeby ewentualnie w odpowiednim momencie wkroczyć z jęz. migowym. Niewątpliwe
      jest jednak to, żeby walczyć o mowę bez pomocy migania. Zgadzam sie z opinią
      Twoich lekarzy, że maleństwo nie będzie chciało mówić, jednak przestrzegam przed
      zatwardziała walką o mowę. Język migowy również jest językiem - tak więc
      najpierw daj szanse mowie i obserwuj. Wierzę, ze serce Ci podpowie do której
      chwili masz tylko mówić -życzę Ci, abyś nie musiała wprowadzać migowego. Dzisiaj
      moja córka ma 13 lat od września idzie go gimnazjum masowego.Skończyła masowa
      podstawówkę i bardzo chce nauczyć sie dobrze migać (zna podstawowe znaki i
      świetnie palcuje). Teraz to jest jej wybór i bardzo mi sie on podoba.

      Najważniejszy jest uśmiech dziecka
      • niewyspany77 Re: j.migowy 12.08.07, 14:26
        maalik napisała:

        >To
        > prawda, ze dzieci łatwiej przyswajają miganie niż mowę, co możemy zaobserwować
        > również wśród dzieci słyszących. Równocześnie mieliśmy świadomość, ze musimy
        > córcię b. dokładnie obserwować aby nie utracić kontaktu z dzieckiem, czyli żeby
        > nie okazało się iż nie umiemy porozumiewać sie ani mową ani migami i chodziło o
        > to, żeby ewentualnie w odpowiednim momencie wkroczyć z jęz. migowym.


        > Niewątpliw
        > e
        > jest jednak to, żeby walczyć o mowę bez pomocy migania. Zgadzam sie z opinią
        > Twoich lekarzy, że maleństwo nie będzie chciało mówić, jednak przestrzegam prze
        > d
        > zatwardziała walką o mowę. Język migowy również jest językiem - tak więc
        > najpierw daj szanse mowie i obserwuj. Wierzę, ze serce Ci podpowie do której
        > chwili masz tylko mówić -życzę Ci, abyś nie musiała wprowadzać migowego. Dzisia
        > j
        > moja córka ma 13 lat od września idzie go gimnazjum masowego.Skończyła masowa
        > podstawówkę i bardzo chce nauczyć sie dobrze migać (zna podstawowe znaki i
        > świetnie palcuje). Teraz to jest jej wybór i bardzo mi sie on podoba.
        >
        > Najważniejszy jest uśmiech dziecka

        No, piekne, po porstu piekne. Wszystkim dzieciom zycze takich rodzicow.

        PS. pozniej zapodam pare cytatow z ksiazki, teraz ide sie wyspac.
        • tubisa Re: j.migowy 12.08.07, 21:31
          Amalio myslę że ustawienie procesora to proces bardzo indywidualny i
          nie ma tu "zasad" a u tak małego dziecka które przecież nie powie
          jak i co słyszy to jest właśnie taka gra w ciemno. Czy Twój synek
          reaguje na proste polecenia typu podaj kubeczek? załóz buty? Czy
          wskazuje gdzie jest mama, tata, misiu? Czy Twoim zdaniem słyszy
          dobrze? Bo jeśli nie to sprawa dla panów inżynierów. Gorzej moim
          zdaniem jeśli słyszy a nie rozumie
          • anamalia Re: j.migowy 13.08.07, 11:54
            Ja rozumiem ,że proces jest indywidualny ale po to są przeciez
            badania z wolnego pola zeby ustalic co taki maluch slyszy naprawde
            skoro sam nie może nam o tym nic powiedzieć. Reaguje na proste
            polecenia ale tylko kilka : góra 4 "załóż buty", "idziemy
            dada", "zób papa". Ale nie reaguje na pytanie "gdzie jest mama" a to
            już chyba nie ma nic prostszego prawda? Za to wydaje mi sie, że
            dzwieki otoczenia dosc dobrze słyszy i rozumie.
            • niewyspany77 Re: j.migowy 13.08.07, 18:01
              anamalia napisała:

              > Reaguje na proste
              > polecenia ale tylko kilka : góra 4 "załóż buty", "idziemy
              > dada", "zób papa". Ale nie reaguje na pytanie "gdzie jest mama" a to
              > już chyba nie ma nic prostszego prawda? Za to wydaje mi sie, że
              > dzwieki otoczenia dosc dobrze słyszy i rozumie.

              Ja na Twoim miejscu poszedlbym pogadac z jakims psychologiem dzieciecym - moze
              to jest cos z tego tematu nie tak. Ale to tak strzelam w ciemno, bo na tym sie
              nie znam.
              • anamalia Re: j.migowy 14.08.07, 15:34
                Nasza pani psycholog zleciła badania pod katem autyzmu. Znalazłam
                prywatny ośrodek w warszawie bo na kase to trzeba czekać 10
                miesięcy. I już jesteśmy po pierwszej sesji obserwacji i po 2
                godzinnym wywiadzie. mamy jeszce w planie 1 obserwacje i końcowy
                rezultat. Ale po pierwszej sesji podejrzenia nasazej pani psycholog
                się chyba nie potwierdzają. Mały jest kontaktowy, lubi się
                przytulać, chetnie bawi się interaktywnie i jest mocno zaintersowany
                wszystkikm co się dzieje na okolo. Jesli wynik bedzie negatywny (mam
                nadzieje) to dalej nie wiemy co jest grane.
          • anamalia Re: j.migowy 13.08.07, 11:57
            Aha, zapomniałam zapytać jaki niedosłuch ma twoje dziecko?
      • anamalia Re: j.migowy 13.08.07, 12:05
        maalik dzieki za odpowiedźsmile) Tez bym wolała , żeby mały nauczył się
        słyszeć i mówić, ale zuepłnie nie wiem jak długo można zwlekać z
        wprowadzeniem migowego i obawiam się przeoczę ważny moment skoro
        wszyscy którzy mnie prowadzą sa zagforzałymi przeciwnikami. A kiedy
        ty już wiedziałaś, że nie bedzie takiej konieczności u was? Ile mała
        miała wtedy lat? I skąd zna te podstawowe znaki i palcowanie skoro
        chodzi do masówki? może macie znajomych głuchoniemych? Przepraszam ,
        że tak strzelam pytaniami smile)
        • maalik Re: j.migowy 13.08.07, 15:34
          Witaj anamalia, teraz siedzę w pracy więc tak króciutko napiszę.
          Bardzo chętnie udzielę Ci odpowiedzi na wszystkie pytania (
          oczywiście w miarę mojej wiedzy ) jak również podzielę się swoimi
          doświadczeniami. Uważam, ze wszystkie pytania mają sens. My też
          kiedyś zaczynaliśmy i byliśmy pełni obaw, lęku i ciągłego pytania –
          dlaczego? Zresztą nadal się uczymy. Chcę Ciebie prosić o jakieś
          dodatkowe namiary na siebie ( poczta, gg)–może by to ułatwiło
          kontakt. Mój nr gg 3933057


          Najpierw dziecko a potem niepełnosprawność
          Najważniejszy jest uśmiech dziecka
          • tubisa Re: j.migowy 13.08.07, 19:57
            Amalio nie znam Twojego dziecka ale posłuchałabym rady niewyspanego
            i udała się do psychologa. nie jestem zwolenniczką "oblatywania"
            lekarzy ale fakt że 2 latek reaguje tylko na 4 polecenia jest
            niepokojący. Czy Twój synek te polecenia odbiera słuchem czy może
            czyta z ust albo sytuacja podpowiada mu co zrobić czyli np widzi że
            wszyscy szykuja się do wyjścia i biegnie po buty? Piszesz że rozumie
            dzwięki otoczenia czyli na dzwięk dzwonka biegnie do drzwi a na
            pstrykniecie czajnika patrzy na czajnik? Ja też uważam że należy
            pytać w końcu mamy wspólne doświadczenia
            • anamalia Re: j.migowy 14.08.07, 15:42
              Najpierw rzeczywiśącie polecenia rozumiał tylko w kontekscie i to
              mnie zmyliło. myślałam, ze dużo więcej rozumie. Potem jednak
              sprawdziłam i okazało się że ze słuchu rozumie tylko tych kilka. A
              co do dziweków otoczenia to biegnie do telefonu gdy zadzowni, na
              dzwięk włączanego komputera dobija się do drzwi pokoju. Słyszy gdy
              automat kuchenki sygnalizuje koniec pieczenia, gdy brat się odezwie
              na pietrze to bniegnie do schodów szybciej niż ja. Nadjeżdzające od
              tyłu auto też słyszy. Więc z dzwiękami otoczenia nie jest źle. tylko
              to rozumienie mowy jest beznadziejne.
          • anamalia Re: j.migowy 14.08.07, 15:29
            nie mam, ze wzgledu na kompletny brak czasu i skłonność do
            uzależnień hehe. A co do poczty to anama1@wp.pl
        • maalik Re: j.migowy 14.08.07, 22:58
          Witaj Anamalio, spróbuję odpowiedzieć na Twoje pytania.. My córkę
          zdiagnozowaliśmy na początku 3 m.z, a zaaparatowaliśmy w 4 m.ż w instytucie w
          W-wie. Wówczas dzieci poniżej 3 r.ż nie implantowali. Tak wiec dano nam czas na
          rehabilitację –polegało to na tym ze dano adres olsztyńskiego ośrodka i kazano
          się nie martwić. Tam również wychwycono inne nieprawidłowości i kazano najpierw
          tym się zająć. Tak wiec pierwszy rok życia to była ciężka rehabilitacja ruchowa
          i słuchowa. Naszym założeniem było nauczyć córcie podstawowego funkcjonowania w
          śród ludzi słyszących, zwłaszcza, ze powiedziano nam ze z taka wada dzieci
          raczej rzadko uczą się mówić ( UL – brak odpowiedzi, UP 80-90 dB). Oleńka mowę
          rozwijała na równi z rówieśnikami, oczywiście była ona cięższa. Musze przyznać,
          ze b. szybko opanowała czytanie z ust. Jak również zaobserwowałam, ze jak nie
          chce czegoś słyszeć, to udawała ze nie słyszy. I to był ten moment w którym
          uznaliśmy z mężem ze jęz. migowym owszem ale jeszcze chyba nie teraz, chociaż
          cały czas mieliśmy go w zapasie. Przed sobą stawialiśmy małe cele, tzn. w
          pierwszej kolejności zależało nam na radosnym i uśmiechniętym dziecku. Nie
          chcieliśmy odebrać jej dzieciństwa. Czyli – fajnie jak pójdzie do zwykłego
          przedszkola( w razie czego jak się nie odnajdzie mamy w zapasie przedszkole
          integracyjne) – udało się. Idziemy dalej- próbujemy szkolną zerówkę- jak coś to
          albo będzie powtarzać albo integracyjna ( udało się) , no i przed nami
          podstawówka – p. dyrektor zna problem, jest nauczycielka, która chce mieć Olę w
          klasie – zaczynamy( przecież jakby coś to mamy jeszcze integracyjną, jak tam się
          nie odnajdzie mamy w mieście szkołę dla niesłyszących – czyli jesteśmy spokojni,
          córka ma doskonałe zabezpieczenie i nie musimy odbierać jej dzieciństwa).W
          miedzy czasie jeździmy z poradnią na turnusy i tam poznajemy dzieci i dorosłych
          migających ( to jest ten moment w którym wiem, że świat ludzi migających może
          być cudowny, wartościowy i ze przed nim nie uciekniemy – bez względu do jakiej
          szkoły będzie chodziła Ola to jest również jej świat i wcześniej czy później
          musimy ja do niego wprowadzić aby mogła go poznać) Przed rozpoczęciem I kl Oli
          ja zaczęłam uczyć się migowego– podstaw (to był mój pierwszy krok aby móc
          rozmawiać z niesłyszącymi) i Oleńka to podgląda. Tą Oli wiedzę wykorzystuje jej
          wychowawczyni w szkole. Ucząc dzieci poszczególnych liter wprowadza w szkole
          masowej (nie integracyjnej!!) znaki daktylograficzne oraz podstawowe pojęcia
          związane z tematem. I sukces –klasa palcuje, dzieciaki się cieszą, pojawiają się
          rozmowy, mnie na odległość witają migając. Dyrektor dumny –do tej klasy
          przyprowadza wycieczki – w końcu mogą pochwalić się 3 językami. Ola na starcie
          szkoły wraz ze swoja wadą zostaje pokazana jako ktoś, kto nawet potrafi więcej
          od innych (a znaków uczyła się dopiero przed lekcją). W tym miejscy składam
          serdeczne podziękowania kadrze S.P nr 13 w Olsztynie. Tak wiec jej wada zostaje
          w pełni zaakceptowana, dzieci wiedzą, ze Ola musi widzieć jak mówią ( no cóż
          jednak jej podstawą jest czytanie z ust). Nie chcę, żebyś myślała ze wszystko
          było tak słodko, w trakcie były łzy zarówno jej jak i moje. Jednak udało się.
          Nigdy, nawet jak była malutka nie męczyłam jej systematycznymi ćwiczeniami
          –nauka była w trakcie zabawy, gotowania, sprzątania- zwyczajnie wpleciona w
          domowe zajęcia. No i co najważniejsze –mój dom był zawsze pełen dzieci, nawet
          kosztem sprzątania, obiadu. Ola ma 3 lata starszego brata więc od początku
          zapraszałam jak najwięcej maluchów, rówieśników syna. Dzieci te miały opiekę,
          ich rodzice chwilkę wytchnienia a moja Ola najwspanialszych „rehabilitantów”
          Nikt tak nie mobilizował do mowy jak drugie dziecko. W tej chwili Ola skończyła
          6 kl. ( średnia powyżej 5 )Przed nami nowe wyzwanie, którego się boimy ale
          jesteśmy pełne wiary ( przecież jak coś to mamy szkolę integracyjną)
          Anamalio, w twoim przypadku, dałabym jeszcze szanse Witusiowi. Napisałaś, ze
          słyszy dźwięki, reaguje na nie. Pozwól mu nacieszyć się tymi dźwiekami i daj
          osłuchać. Przypomniała mi się sytuacja z córką. W chwili kiedy zaczęła chodzić,
          przestała mi mówić. Okazało się, ze jej zafascynowanie nową umiejętnością było
          tak silne, ze mowa i jej rozumienie poszło na 2 plan .A to że synek słyszy
          dźwięki, to dobrze rokuje. No i jeszcze jedno, bardzo ważne, nie przyrównuj
          dzieci do dzieci ani wad słuchu. Dzieci niesłyszące mają prawo do różnego tempa
          rozwoju tak jak i dzieci słyszące.
          Oj, ale się rozpisałam, ale to wszystko jakoś samo ze mnie wyszło, z nikim
          jeszcze się nie dzieliłam swoim doświadczeniem a już na pewno w miejscu tak
          publicznym.


          Najpierw dziecko a potem niepełnosprawność
          Najważniejszy jest uśmiech dziecka
          • housewife1 Re: j.migowy 16.08.07, 02:27
            dzieci z głębokim niedosłuchem obuusznym lub głuchota całkowita- jak
            najwczesniej migowy, także ze względów psychologicznych- brak słuchu, brak
            komunikacji, niewykształcone więzi, itd...

            niedosłuch mały- aparatowanie+ język mówiony. + wspomaganie migowym jesli
            dziecko chce w późniejszym wieku

            mam 2 głęboko niedosłyszace kolezanki- aparatowane, ich rodzice nie pozwalali im
            migać,chodziły do szkół masowych, zawsze czuły sie inaczej niż wszyscy dookoła,
            nie przynależały nigdzie, świat słyszących ich odrzucał , bo nie słyszały
            dobrze, świat głuchych odrzucał, bo nie umiały migać. Dopiero jak dorosły, jako
            18-19 latki nauczyły sie migac i odnalazły psychicznie.

            Drodzy rodzice nie myślcie tylko w kategoriach medycyny, w kategoriach BRAKU,
            nie myslcie tak naprawde o sobie, myślcie o psychice dziecka, a potem dorosłego.

            lekarz medycyny inaczej podchodzi do sprawy, niz psycholog. ( w tym także
            psychologia rozwojowa dzieci)
            Dla zwykłego lekarza jest to BRAK, dla psychologa jest to inność.

            Jestem córka głuchych rodziców, ile to się nasłuchałam historii, od ludzi
            głuchych- znajomych moich rodziców, jak to ich rodzice nie mogli sie pogodzic z
            głuchotą lub niedosłuchem u dziecka i zabraniali migać, ile cierpienia, ile
            odrzucenia. Niektórzy do dziś czują , że nie znają do końca swego miejsca w
            świecie.

            To naprawdę wymaga wielkiej rozwagi i dojrzałości, aby zobaczyć, czy dziecko
            chce mówic , czy nie.

            Obserwujcie je dokładnie, jesli zdecydowanie i radośnie podchwyca każdy znak
            migowy, jesli prosi żeby migać i nie reaguje na mowę waszą, to może jest
            szczęśliwsze z migowym. a co jest ważniejsze, szczęśliwy człowiek, który miga,
            czy nieszczęśliwy, który przepięknie mówi i rodzic z lekarzami mają satysfakcję
            "ale go wyrehabilitowaliśmy", ale zapomnieli o psychice,
            nie róbcie z głęboko niedosłyszących ludzi słyszących, jesli tego nie chcą.

            Mały niedosłuch powoduje, że dziecko identyfikuje się ze światem słyszących
            (jeśli aparaty dają mu poprawę słuchu taka, że słyszy 90%) i takie dziecko w
            aparacie chętnie uczy sie mówic, bo to dla niego naturalne, parę migów nie
            zahamuje tego procesu.

            Inna sprawa z dużym ubytkiem, tutaj w Polsce (bo na świecie juz się tak nie
            robi, poczytajcie chociazby szwedzkie strony, ) wciaz się uważa, że mowa mówiona
            ponad wszystko, a przeciez dziecko, jesli nie nauczy się jakiegokolwiek ( bo to
            wszystko jedno, chodzi o to by wykształcić w mózgu struktury odpowiedzialne za
            umiejętności językowe) języka, to potem zdecydowanie będzie miało problemy z
            opanowaniem języka w ogóle. nie mówiąc już o tym, że życie ze świadomością, że
            nie wolno mówic w ukochanym języku, ukrywanie go przed rodzicami, nie polepsza
            na pewno więzi rodzica z dzieckiem, ale czasem rodzice tak bardzo chcą mieć
            "normalne" dziecko, że są ślepi na wszystko.
            • niewyspany77 Re: j.migowy 16.08.07, 04:18
              Zgadzam sie ze wszytkim co piszesz w 100%.

              Z mojej strony tylko mala uwaga odnosnie:

              > Inna sprawa z dużym ubytkiem, tutaj w Polsce (bo na świecie juz
              się tak nie
              > robi, poczytajcie chociazby szwedzkie strony, ) wciaz się uważa,
              że mowa mówion
              > a
              > ponad wszystko

              Moim zdaniem nie jest to jakas szczegolnie typowo polska
              specjalnosc. Liczy sie bardziej cos, co nazywam "efektem pierwszego
              uderzenia". `Rodzic dowiaduje sie o problemie od lekarza, ten wie
              zazwyczaj tyle, ile wyniosl ze studiow. Rodzice zaczynaja patrzec na
              uszkodzenie sluchu przez pryzmat wady, nie cechy, bo tak patrzy
              typowy medyk.

              Moim zdaniem, ale gleboko przemyslanym, jest to, ze gdyby pierwszym
              ogniwem informacji nie byl lekarz, lecz *kompetentny* psycholog,
              sporo dzieci mialoby szczesliwsze dziecinstwo.

              Oczywiscie sa tez madrzy rodzice (nie mylic z IQ), ktorzy nie
              zakladaja, ze ich dziecko "musi", cokolwiek przez to rozumiec.
              Takich jest niestety niewiele.
            • achoc Re: j.migowy 16.08.07, 10:12
              Przepraszam, ale to co piszesz to bzdura! Brak słuchu - brak komunikacji????? Co
              to znaczy brak komunikacji? Ja z moim dzieckiem - głuchym jak pień - rozmawiam,
              ona do mnie przybiega i mówi "kocham cię mamusiu, moja kochana" - i to nie tylko
              dlatego, że ktoś ją nauczył jak małpę to powtarzać, tylko rozumie sens tych
              słów. Opowiada o wszystkim, co lubi czego nie lubi. O koleżankach, kolegach, o
              tym, że pójdzie we wrześniu do przedszkola, gdzie "pani uczycielka będzie ją
              uczyć czytania i pisania...". Rozmawiamy nawet jak jedziemy samochodem - ona na
              tylnym siedzeniu w foteliku i opowiadamy sobie co po drodze mijamy...
              Mojej córce jest niepotrzebny język migowy, po co skoro może powiedzieć o swoich
              potrzebach, uczuciach? Czy to naprawdę takie istotne jest dzielenie świata na
              głuchych i resztę???? Mam czasami wrażenie czytając te komentarze, że niektórzy
              koniecznie chcą mieć "własny świat". Znam też dorosłych niesłyszących,
              niemigających - nie mają problemów z tożsamością. Wiedzą, że są
              pełnowartościowymi ludźmi, bo tak zostali wychowani, nikt im nie wmawiał, że
              koniecznie mają migać lub nie migać, bo będę nieszczęśliwi Nie będę zabraniała
              Majce uczyć się migowego jak będzie chciała, tak samo jak nie będę zabraniać
              nauki angielskiego. Moje dziecko jest szczęśliwe - i każdy ją zna to potwierdzi
              - uwielbia gadać, nawija nawet przez sen. W imię czego mam je uszczęśliwiać na
              siłę językiem, którego nikt z jej otoczenia nie zna???
              • a.jaworskaa Re: j.migowy 16.08.07, 14:36
                Niewyspany i housewife to co piszecie nie uwzględnia możliwości
                jakie daje wspólczesna medycyna. kto powiedział że przy ubytku 80 db
                dziecko nie słyszy? że trzeba je uczyć migowego bo nie nawiąże
                komunikacji z otoczeniem? Z jakim otoczeniem skoro w moim otoczeniu
                nikt nie zna migowego. Z kim będzie sobie migało ? z Lustrem?
                Zgadzam się że gdy wyczerpane zostaną wszystkie możliwości by
                nauczyć dziecko mowy to trzeba sięgnąć do języka migowego. Ale
                dopiero wówczas. Moje dziecko ma implant, mówi lepiej niż inne 2-3
                latki. Tak jak Majka rozmawia swobodnie podczas jazdy samochodem,
                przy włączonym radiu i otwartym oknie. Nie różni sę niczym od
                rówieśników. Jest wesołe, rezolutne i bardzo kochane. I ja mam teraz
                myśleć co z jego tożsamością za 20 lat? A co ma być? Jest normalnym
                dzieckiem. I żaden smerf Maruda nie zmówi mi że jest inaczej.
                • niewyspany77 Re: j.migowy 16.08.07, 15:04
                  a.jaworskaa napisała:

                  > Niewyspany i housewife to co piszecie nie uwzględnia

                  Ciach.

                  Do was mozna mowic jak do sciany: nikt nie kaze wam migac, miganie
                  jest wskazane, jak jest taka potrzeba.

                  Mozna mowic tak w kolko.

                  W sumie nic nowego. No bo przeciez wiadomo, ze gluchy nie ma prawa
                  do glosu, bo lepiej wie kazdy, poza tymi, ktorzy o swoich odczuciach
                  moga powiedziec per JA.

                  Nie czytacie ze zrozumieniem, co pisza tu glusi, przynajmniej w
                  liczbie sztuk 2. Te sztuk 2 wcale nie pisze, ze "jezyk migowy
                  rzondzi reszta won". Wrecz przeciwnie.

                  Po mnie to splywa, bo nie nie propaguje tu zadnej opcji, Propaguje
                  zdrowy rozsadek.

                  W efekcie co jakis czas ktos sie na mnie rzuca z geba, o cos czeo
                  nie powiedzialem.

                  Kochani rodzice. Za 30 latek na wasze dorosle juz dzieci beda sie
                  rozni rzucac z geba, bo wiadomo, racji miec nie moga. Niezaleznie,
                  czy mowia rzeczy sluszne, czy niesluszne, czy tak jak JA - prosza o
                  zdrow rozsadek.

                  Dobranoc, ide pospac.
            • mjtom Re: j.migowy 03.10.07, 19:53
              Hm, Niestety już tak jest, że nie wszystkie dzieci, które nie słyszą i we
              wczesnym okresie "nie pozwalano" im migać nie od znalazły się "psychicznie".
              Znam wiele przypadków takich i sama jestem tego dowodem. Do dziś nie umiem
              migać i dopiero od niedawna po zakończonej edukacji w wyższej uczelni robię
              przymiarki do nauki języka migowego. Jestem dzieckiem słyszących. Jednak dzięki
              temu, że nie umiałam migać byłam zmuszona mówić. Chodziłam i do żłobka, do
              przedszkola i do masowej podstawówki. Myślę, że zależy to w głównym mierze od
              dziecka. Niektórych trzeba zmusić do nauki, bo są z natury leniwe. Ale każdy
              przypadek jest inny i z innego powodu nie chce "mówić". Pamiętajcie o tym by dać
              czas dziecko na oswojenie z słuchaniem mowy, potem idzie mowa. Patrzę na moje
              słyszące dziecko, które w wieku 2 lat przestało mówić i cofnęło się do "mama" i
              "tata". wygodniej mu było nie mówić, tylko migać po swojemu. A my z mężem
              uparcie odmawialiśmy rozumienia tego co on nam komunikuje. I udało się! Miał 3
              lata i 4 m-ce, dwa tygodnie przed Wigilią zaczął mówić pełnymi zdaniami, jeszcze
              nie składnie, ale przecież cały czas doskonali mowę. Dlatego podpatrzcie na
              słyszące dzieci jak one się zachowują. Teraz mam inny problem z mową u synka.
              Niestety ja tego nie skoryguję, tylko otoczenie i ono samo. Powtarza słowa po
              mnie błędnie, np. zamiast mówić "szyny" mówi czasem "syny" lub "czyny".
              Pozdrawiam serdecznie, Magda
            • mjtom Re: j.migowy 28.03.08, 17:24
              Hm, ja jestem tym dzieckiem z głębokim niedosłuchem obustronnym. W wieku 2 lat
              straciłam słuch poprzez paracentezę(byłam w 100% zdrowa). Mam mieszany i typu
              odbiorczego. Diagnoza dopiero w wieku 6 lat, pierwszy aparat w wieku 8 lat. Taki
              kiedyś były czasy. Moi rodzice nie dali mnie do szkoły dla głuchych sprzeciwili
              się kuratorium. Poszłam do tzw. masowej szkoły. do czasu pójścia do szkoły
              chodziłam do żłobka, przedszkola. Kiedy w CZD w W-wie zakładali mi pierwszy raz
              aparat słuchowy, byli w szoku słysząc moją mowę. Przy moim ubytku słuchu nie
              miałam prawa mówić tylko bełkotać... Owszem czułam się inna, ale to wynikało z
              zachowania osób z otoczenia. Byłam szykanowana, bita, ubliżali mnie, itp.
              Zaparłam się. Dziś mam certyfikat księgowego, skończone studia magisterskie i
              podyplomowe na AE w Poznaniu, patent żeglarza, gram na gitarze, maluję,
              pracuję... Mam też wspaniałego męża słyszącego i też słyszącego, ale ciężko
              chorego synka Mikołaja. Gdybym miała wybierać dziś czy chcę od razu mówić czy
              migać. Wybrałabym to pierwsze. Może dlatego też, że ciągła walka o przetrwanie,
              o to żeby udowodnić iż tacy jak ja potrafią czasem więcej niż ci słyszący....
              Ale przede wszystkim dlatego, że nie boję się teraz walczyć z mukowiscydozą o
              każdą chwilę życia synka. I dziękuję Bogu, że mam takich rodziców. Nie jestem za
              tym by uczyć dzieci od razu języka migowego. Znam też takich jak ja mniej więcej
              w moim wieku, co mają ten sam pogląd na temat nauki języka migowego u małego
              dziecka (też chodzili do masowej szkoły i są po studiach). Pozdrawiam
              serdecznie, Magda
          • anamalia Re: j.migowy 16.08.07, 15:16
            Dzieki za list, podnosi baaaardzo na duchu. A wogole to w
            listopadzie, bede mieszkała już w olsztynie i na pewno zgłoszę się
            do Ciebie po namiary na jaichś sensownych specjalistów od
            rehabilitacji. A to co piszesz o szkole to też nieasamowite,
            Chciałabym trafić na takich rozsądnych ludzi. A słyszałaś jakies
            opinie o olsztyńskim przeszkolu integracyjnym ?
            Serdecznie pozdrawiam

            Anamalia - mama Witusia ur 03.05.05 - brak odpowiedzi UL-Phonak
            Supero 412, UP-Nucleus Freedom (16.08.06) i Piotrusia ur 27.06.03 -
            dobrze słyszy
            • housewife1 Re: j.migowy 17.08.07, 02:49
              niewyspany, ja tez czasem mam wrażenie , że mówię do osób niepełnosprawnych ale
              umysłowo, może to trochę ostre, ale przeczytajcie sobie mój poprzedni długi post
              jeszcze raz, to może zrozumiecie sens...
              bardzo wyraźnie jest napisane, żeby obserwowac dziecko i "dać mu wybór" . i
              tylko tyle, ale widocznie zbyt wiele dla niektórych, a lekarze to odrębna
              działka, oni zawsze będa dążyć do udoskonalania człowieka, nawet jeśli miałby to
              pozostac jedynie móżg z wszelkim innym zaimplantowanym... bo taki ich zawód,
              więc chociaz z szacunkiem, ale nalezy rozpatrzyc wszystkie aspekty życia, nie
              tylko medyczne. Oczywiście głusi SĄ zadowoleni z życia, nawet jesli sa głusi, a
              słyszący tego nigdy nie zrozumieją, także czasem tego, że niektórzy byliby
              jeszcze szczęśliwsi mając bardziej akceptujących ich inność rodziców. Bo nawet z
              superimplantem są inni i już. A takie zapalczywe walki i mówieni "moje dziecko
              jest takie samo jak wszystkie, jest zwyczajne" to oszukiwanie siebie i dziecka,
              lepiej dziecku pokazać , że innośc jest ok. a nie, że ono jest ok tylko wtedy,
              gdy tak fajnie siedzi na tylnym foteliku i jest prawie jak słyszące i
              uzaleznianie go od sprzętu.
              • housewife1 Re: j.migowy 17.08.07, 03:03
                sprzęt ma pomóc dziecku słyszec wtedy kiedy ono chce, ale zrozumcie, że bywaja
                dzieci i dorośli, którzy wcale tego nie potrzebują np. w domu, w prywatnych
                sytuacjach, moje kolezanki zdejmują aparaty w domu i mówia, że nareszcie sa
                wolne, ja sama mam dwa superwysokiej klasy wewnątrzuszne aparaty cyfrowe (mam
                mały ubytek) i moge sobie je nosic na zmianę, ale zazwyczaj leżą w szufladzie i
                torebce, używam ich tylko na wykłady, czy tez np angielski. Bo bez nich tez
                jestem przez wszystkich akceptowana.
                czasem sobie mysle, że to lenistwo rodziców i niechęć do nauki migowego sprawia,
                że wymyslają tysiące przeciw... mimo, że współczesna psychologia mówi co innego
                i w USA tworza sie nawet tzw szkoły bobomigów- uczy sie tam rodziców i
                niemowlęta CAłKOWICIE SłYSZąCE MIGANIA, bo to rozwija komunikację między
                dzieckiem, a rodzicem oraz znacznie przyspiesza budowanie struktur
                odpowiedzialnych w mózgu za znajomośc języków.
                No ale ci rodzice chca zainwestowac troche czasu swego w naukę migania.

                I naprawdę badania mówią , że nauczenie dziecka migania jeszcze nikogo nie
                uwsteczniło. Zaś zadaniem rodzica jest odpowiednio zmotywować dziecko
                niesłyszące by zechciało nauczyc sie jeszcze mówić. No ale niektórzy wierzą, że
                wystarczy zaimplantowac dziecko, a ono- buch- zmieni sie w idealne słyszące
                dziecko smile))
                • fogito Re: j.migowy 26.08.07, 05:17
                  moj synek tez jest szczesliwym trzylatkiem, ktory mowi w dwoch
                  jezykach (i nie chodzi mi tu bynajmniej o jezyk migowy) i nosi
                  aparaty na uszach. Nie widze roznicy miedzy nim a slyszacymi
                  rowiesnikami tak samo jak nie uwazam zeby byl lepszy od tych co
                  nosza okulary albo jezdza na wozku.
                  • niewyspany77 Re: j.migowy 26.08.07, 08:06
                    > Nie widze roznicy miedzy nim a slyszacymi
                    > rowiesnikami

                    No ba. Cala idea integracji (czy w stanach: mainstreaming/inclusion) opiera sie
                    o zalozenia, ze roznicy nie ma.

                    Tylko, cholercia, jak czyta sie badania powaznych ludzi, czy to robione w usa,
                    czy w uk, czy w pl, to jakos nikt nie pisze, ze jest cacy i roznic brak. Wrecz
                    przeciwnie. Od cacy daleko, a roznice sa warte wzmianek w dobrych swiatowych
                    journalach naukowych.

                    Gópi naókowcy!! Banda nieukow i ignorantow!!

                    PS. Jak to z Dosia. 80% gospodyn nie widzi roznicy.
                    • fogito Re: j.migowy 26.08.07, 14:31
                      Ale czy Ty Niewyspany czujesz sie gorszy, bo nie slyszysz? Mam
                      wrazenie, ze tak i chyba stad pochodzi twoja frustracja.
                      Mnie bardziej raza roznice intelektualne niz ewentualne wady sluchu,
                      wzroku czy tez niemoznosc chodzenia na wlasnych nogach.
                      Roznice wystepuja miedzy ludzmi z zalozenia wiec jak sie do tego
                      podejdzie od tej strony to faktycznie sa jakies roznice miedzy
                      kazdym czlowiekiem. Ja tylko nie widze sensu demonizowania i
                      podkreslania niektorych roznic i budowania na tym jakiejs ideologii.
                      Owszem moj syn ma wade sluchu ale co z tego skoro jest inteligentnym
                      dzieciakiem, ktory w wieku trzech lat posluguje sie lepiej jezykiem
                      angielskim niz wielu znanych mi profesorow. Jest tez o wiele
                      madrzejszy niz wielu jego rowiesnikow. Dlatego ocenianie go poprzez
                      pryzmat wady sluchu jest bez sensu, bo uszkodzony sluch nie
                      ogranicza jego mozliwosci rozwoju. Klasyfikowanie ludzi na tych z
                      wada sluchu i tych slyszacych bardzo dobrze jest jak dla mnie
                      kompletnym nieporozumieniem i raczej charakterystyczna postawa ludzi
                      slyszacych.
                      • niewyspany77 Re: j.migowy 26.08.07, 15:13
                        > Owszem moj syn [...] w wieku trzech lat posluguje sie lepiej jezykiem
                        > angielskim niz wielu znanych mi profesorow.

                        No comments.
                        • fogo Re: j.migowy 26.08.07, 16:31
                          smile) a tak przy okazji przypomnialo mi sie, ze kiedys ordynator
                          szpitala, ktorego nazwy z litosci nie wymienie zapytala mnie w jakim
                          jezyku mowie do dziecka surprised
                          I dla porownania - piaskownica na Pradze Polnoc - piecioletnia
                          dziewczynka slyszac rozmowe mojego syna skomentowala- "wszyscy teraz
                          mowia po angielsku" smile
                          Reasumujac mamy albo super inteligentne dzieci w naszym kraju albo
                          bardzo kiepskich profesorow smile
                          I dlatego argumenty niektorych naukowcow mnie nie przekonuja smile
                          • fogito Re: j.migowy 26.08.07, 16:52
                            ooops zalogowalam sie pod starym nickiem - sorki
                            • housewife1 Re: j.migowy 27.08.07, 03:05
                              jeszcze raz podkreslę i skondensuję sens mojej wypowiedzi, bo widze niezrozumienie.

                              JEŚLI :

                              Twoje dziecko słyszy w aparatach doskonale, śpi w nich, kąpie sie, nie chce
                              zdejmować, całkowicie się z nimi zintegrowało, nie wykazuje zainteresowania
                              językiem migowym- nie ma potrzeby go uczyć (chyba, że chcesz go rozwinac jeszcze
                              bardziej intelektualnie, polepszyc jego zdolności językowe)

                              JEŚLI:

                              Twoje dziecko nie lubi aparatów, żle znosi implant, boli go często głowa, rzuca
                              aparat(y) w kąt z wściekłością, lub czuje się swobodnie dopiero, gdy je zdejmie,
                              ma na nie uczulenie( zdarzają się ), niechętnie mówi, męczy go patrzenie na
                              usta, mówienie sprawia mu trudnośc także techniczną, za to chętnie podchwytuje
                              znaki migowego, jest nim żywo zainteresowane, cieszy się, gdy widzi, że może ci
                              coś tym szybciej przekazać- najwyraźniej twoje dziecko potrzebuje migowego-
                              nauczcie się go razem.

                              Podejdż do swego dziecka przede wszystkim indywidualnie, nic na siłę. jedno
                              dziecko aklimatyzuje się w świecie słyszących, inne już od małego nie chce do
                              niego wejść, zaakceptuj jego wybór, jakkikolwiek by był.

                              Pamiętaj, badania NAUKOWE (a nie POTOCZNE opinie lekarzy) mówią- nauczając
                              dziecka migowego- rozwijasz je, a nie uwsteczniasz, nawet jeśli jest 100% słyszące.

                              Polski Język Migowy (nie System Językowo Migowy ) to po prostu jeszcze jeden
                              naturalny język, mający swoja skomplikowana strukturę gramatyczną. Nie chcesz ,
                              żeby Twoje dziecko znało dodatkowe języki oprócz polskiego, jesli ktos uczy
                              dziecko angielskiego i innych języków, to absurdalny i śmieszny wydaje mi sie
                              stracch przed migowym ... chyba, że boisz się rodzicu, przeczuwasz, że dziecko
                              niesłyszące wybierze go zamiast mowy, a nie chcesz mu pozwolic na ten wybór, bo
                              nie akceptujesz swojego dziecka takiego jakim jest, czyli w tym tkwi problem
                              TWOJEGO lęku.
                              Jesli dajesz dziecku wybór, rozwijasz je.
                              • housewife1 Re: j.migowy 27.08.07, 03:09
                                Nie dając mu go, zamykasz je w świecie swoich wyobrażeń o idealnym dziecku,
                                swoich rozczarowań i lęków.

                                Jesli dziecko wybierze migowy, to oznacza to, że było mu to potrzebne.

                                jeśli widzisz, że twoje dziecko nie wybiera migowego, tylko mowę, to znaczy, że
                                bardziej odnajduje się w świecie "mówionym"

                                Twoim zadaniem jest obserwować dziecko, podązyc za jego (nie swoimi) potrzebami
                                i tylko tyle, aż tyle...
                                • fogito Re: j.migowy 27.08.07, 04:59
                                  I odnosnie powyzszego nie ma idealnych dzieci tak jak nie ma
                                  idealnych doroslych. Ale dla kazdej matki jej dziecko jest "naj" i
                                  dlatego ja uwazam, ze moj synek jest po prostu super facetem i w
                                  zwiazku z tym jest dla mnie idealem smile Sprzeczne tylko pozornie i
                                  absolutnie nie ma zwiazku ze sluchem.
                                  ps. moj 2,5 letni wtedy synek w kilka tygodni po zalozeniu aparatow
                                  przestal pokazywac raczkami, ze chce pic lub jesc, bo po prostu
                                  zaczal mowic. Wiec chyba wybral sam.
                              • fogito Re: j.migowy 27.08.07, 04:51
                                Nie wiem czy to bylo do mnie ale odpowiem. Moj synek nalezy do
                                pierwszej grupy - slyszy doskonale w aparatach na poziomie 15 Db,
                                zalozyl je rok temu i nigdy nie zdjal - poza oczywiscie kapiela i
                                pojsciem spac, bo w aparatach nie mozna wlazic do wody ani przytulic
                                policzka do poduszki smile) Nie wykazuje zainteresowania jezykiem
                                migowym, bo nikt w naszym otoczeniu go nie zna. Uczy sie w sposob
                                naturalny jezykow ojczystych - mamusi - polski i tatusia -
                                angielski. Nie boimy sie migowego, ale nie uczymy go na sile
                                trzeciego jezyka, bo jak na trzylatka to i tak ma juz dosyc. I do
                                niczego nie zmuszamy... poza porannym wstawaniem do przedszkola i
                                godzinna zabawa z logopeda raz lub dwa razy w tygodniu.
                                Na nauke innych jezykow przyjdzie jeszcze czas, ale mam nadzieje, ze
                                bedzie to francuski smile
                              • dalmag Re: j.migowy 27.08.07, 22:38
                                housewife1 napisała:

                                > jeszcze raz podkreslę i skondensuję sens mojej wypowiedzi, bo
                                widze niezrozumie
                                > nie.
                                >
                                > JEŚLI :
                                >
                                > Twoje dziecko słyszy w aparatach doskonale, śpi w nich, kąpie sie,
                                nie chce
                                > zdejmować, całkowicie się z nimi zintegrowało, nie wykazuje
                                zainteresowania
                                > językiem migowym- nie ma potrzeby go uczyć (chyba, że chcesz go
                                rozwinac jeszcz
                                > e
                                > bardziej intelektualnie, polepszyc jego zdolności językowe)
                                >
                                > JEŚLI:
                                >
                                > Twoje dziecko nie lubi aparatów, żle znosi implant, boli go często
                                głowa, rzuca
                                > aparat(y) w kąt z wściekłością, lub czuje się swobodnie dopiero,
                                gdy je zdejmie
                                > ,
                                > ma na nie uczulenie( zdarzają się ), niechętnie mówi, męczy go
                                patrzenie na
                                > usta, mówienie sprawia mu trudnośc także techniczną, za to chętnie
                                podchwytuje
                                > znaki migowego, jest nim żywo zainteresowane, cieszy się, gdy
                                widzi, że może ci
                                > coś tym szybciej przekazać- najwyraźniej twoje dziecko potrzebuje
                                migowego-
                                > nauczcie się go razem.
                                >
                                > Podejdż do swego dziecka przede wszystkim indywidualnie, nic na
                                siłę. jedno
                                > dziecko aklimatyzuje się w świecie słyszących, inne już od małego
                                nie chce do
                                > niego wejść, zaakceptuj jego wybór, jakkikolwiek by był.
                                >
                                I bardzo dziękuję Ci za tą wypowiedź! W tym tkwi właśnie cały sens
                                nauki języka migowego.
                                Dodam jeszcze, że słyszącym rodzicom dziecka niesłyszącego bardzo
                                trudno jest podjąć decyzję nauki j.migowego, bo cały czas liczą na
                                cud, że dziecko jednak będzie słyszało (nawet poprzez implant) i w
                                końcu zacznie mówić.
                                Do takiej decyzji trzeba DOJRZEĆ. Ja już ją podjęłam smile))
    • aniabj1 Re: j.migowy 05.09.07, 17:35
      Witam wszystkich
      od pewnego czasu śledze ten wątek z zainteresowaniem i postanowiłam
      napisać. Julek ( którego miże niektóży pamiętają) implant ma aktywny
      od ponad roku, nadal jednak nic nie mówi. Po czerwcowym turnusie z
      moimi rehabilitantkami i kolejnej wizycie w Kajetanach gdzie
      usłyszałam, że najprawdopodobniej Julek nie będzie rozumiał tego co
      do niego mówimy , gdyż " za dużo przeszkód" podjeliśmy decyzje o
      wprowadzeniu j. migowego. Julek już na pierwszych zajęciach
      zapamiętał znaki których się uczył i był przeszczęśliwy, że ja
      rozumiem co on chce. Zaznaczam, że są to znaki podstawowe i niektóre
      wybrane specjalnie dla niego np. oznaczające jego imię. Pod koniec
      sierpnia pojechałam na drugi turnus gdzie bt\yli również rodzice
      niesłyszący. Przeraziła mnie niemożność porozumienia się innych z
      nimi nie chcę takiej przyszłości dla mojego syna i sama nie wiem co
      mam robić. Od września synek poszedł do przedszkola jeżeli to go nie
      rozruszawrócę do nauki migowego.

      Anka
      • martas29 Re: j.migowy 06.09.07, 09:11
        Witaj Ania. Ile Julek ma lat? I czy lekarze sprecyzowali co oznacza
        za "dużo przeszkód"? Tez kiedyś na spotkaniu organizowanym przez PZG
        poznałam osoby migające ( chociaż poznałam to za duże słowo po
        prostu zobaczyłam ) i też przygnębiła mnie swiadomość że mogą
        porozumieć się tylko z niewielką grupą osób ( na spotkaniu tylko
        między sobą + logopeda )
        • aniabj1 Re: j.migowy 07.09.07, 17:40
          Witam
          Julek w lipcu skończył 3 lata. Lekarze konkretnie sprecyzowali co to
          są te przeszkody. Stwierdzono ossyfikację ślimaków ( skostnienie)
          czylo Julek ma zarośnięte ślimaki aby wszczepić implant wywiercono
          mu kanał i wprowadzono krótszą elektrodę. Kanał ten nie prowadzi
          jednak do okoła nerwu ale prostopadle do niego ( obok). Te
          przeszkody to kość i odległość oraz to, że nie cała elektroda działa
          na nerw. Tak więc nie wiadomo co słyszy i czy rozumie. Umie np.
          rozróżniać instrumenty ale różnica między tak, a nie jest dla niego
          subtelna i nie zawszwe je rozrżnia. Słyszy na poziomie 30-50
          decybeli zależności od częstotliwości

          pozdrawiam Anka
          • housewife1 Re: j.migowy 07.09.07, 18:30
            zapomniałam dodać,
            jeśli uczysz dziecko migowego, nie zaprzestawaj uczyć go mowy.
            paradoksalnie, będzie wam łatwiej się porozumieć migowym i może zachęcisz go do
            mówienia, umiejąc w migowym wytłumaczyć mu o co chodzi z mówieniem (jakies
            konkrety, jak ma to wymówić, co oznacza to słowo).
            Migajcie sobie i nie rezygnuj z nauki mowy. Ci dorośli nie potrafiący sie
            porozumiec ze światem słyszących to sa właśnie ofiary poprzedniego systemu
            nauczania- zero migów. Dzieci były zbyt głuche, by szybko przyswoić mowę, a
            migowy zabroniony, więc duuuużo trudniej było im nauczyć się jakiegokolwiek języka.
            Pocieszę Cię, że nawet jeśli twoje dziecko nie będzie mogło technicznie dobrze
            mówić, to jest szansa, że dzięki migowemu, szybciej opanuje język polski w
            piśmie (łatwe kojarzenie znaków migowych z literami i wyrazami- moje słyszące
            dziecko ma 4,5 roku i już umie pisać i czytać, a zaczęło się od migowego i
            alfabetu palcowego) ,
            nie będzie tak źle, dla ciebie jest to straszne bo słyszysz, dla głuchych jest
            to do zniesienia, oni się przyzwyczaili i sa szczęśliwi bardziej lub mniej, jak
            każdy przeciętny człowiek smile
      • anamalia Re: j.migowy 07.09.07, 18:33
        "Za dużo przeszkod" tak, Ja tez już prawdopodbnie jedna z przeszkód
        znalazłam, to znaczy nie ja, ale psycholodzy i psychiatrzy. Daliśmy
        malego poobserwowac pod kątem zaburzen autystycznych, autyzmu nie
        stwierdzono , ale znależli całościowe zaburzenia rozwojowe i teraz
        mamy zalecenie przebadania małego pod katewm integracji sensorycznej
        i rozpoczęcie rehabilitacji pod tym kątem. Musimy udac sie do
        alergologa, i wykluczyć syndrom "nieszczelnego jelita". Obłed

        Anamalia - mama Witusia ur 03.05.05 - brak odpowiedzi UL-Phonak
        Supero 412, UP-Nucleus Freedom (16.08.06) i Piotrusia ur 27.06.03 -
        dobrze słyszy
        • niewyspany77 Re: j.migowy 07.09.07, 20:59
          Ja tutaj tylko w kwestii formalnej. Czytalem powazny artykul powaznego czlowieka
          okreslajacy te cala integracje sensoryczna jako cos w desen "bubel". Zatem mysle
          ze lepiej jesli sie zdasz na wlasna intuicje jesli chodzi o te "integracje
          sensoryczna", bo ta "integracja sensoryczna" to tak naprawde jedno nie wiadomo
          co. W sumie rownie dobrze mozna sluchac Kaszpirowskiego albo isc do radiestety etc.
          • anamalia Re: j.migowy 07.09.07, 22:09
            Cześć niewyspany smile kwestia formalna ...smile Tak, przejżałam internet
            i widze ze ta cała integracja jest po prostu modna, Ale coś jest na
            rzeczy, bo obserwacje tych pan, które postawiły małemu diagnoze o
            zaburzeniach, w sporej czesci sie pokrywaja z naszymi domowymi,
            typu : mała wrazliwość na ból, ograniczona mimika - jest wiecznie
            usmiechniety i zadowolony, nie posluguje sie gestami "tak", "nie",
            potrafi zafiksować się na zabawce tak ze żadna inna nie jest w
            stanie go zaciekawic, instrumentalnie traktuje mamusie, lubi koła
            etc. Musze jescze wszystko przemyslec i ochłonąć, bo diagnoze
            dostałam wczoraj i jeszce jestem w szoku.
            • housewife1 Re: j.migowy 10.09.07, 02:00
              spokojnie przemyśl, bo być może masz tzw syndrom studenta pierwszego roku
              medycyny- objawy wszystkich chorób o których się aktualnie uczy odnajduje w
              sobie ( a ty może w dziecku).
              obserwuj, nie załamuj się, a jeśli chcesz i uważasz, że warto, to rehabilituj w
              sposób, który ci podpowiada intuicja
              pamietaj, że lekarze (a także psycholodzy) są świetni i bywaja tez kiepscy.
              • housewife1 Re: j.migowy 10.09.07, 02:01
                potwierdź diagnozę niezależnie u kilku specjalistów (nie mówiąc im wczesniej ,
                że konsultowałaś to gdzie indziej, by się nie sugerowali )
                • fogito Re: j.migowy 10.09.07, 19:33
                  A propos jezyka migowego i jego zastosowania to robilam dzisiaj
                  zakupy w Carrefourze w W-wie i obslugiwala mnie nieslyszaca osoba.
                  Sporo takich osob zostalo w tej sieci sklepow zatrudnionych.
                  Niestety jednak, zadna z nich nigdy nie odezwala sie do mnie klienta
                  ani slowem, chociaz niektore maja aparaty sluchowe na uszach.
                  Dzisiejsza kasjerka rowniez miala aparat sluchowy, ale kiedy wynikl
                  jakis problem to pokazywala o co jej chodzi rekoma i w koncu
                  musialam napisac na kartce odpowiedz. Oczywiscie z sasiednia
                  kasjerka rowniez nieslyszaca poslugiwala sie migami. Smutno mi sie
                  zrobilo, bo zaczelam sie zastanawiac, czy nic nie slyszy przez
                  aparat, ktory nosi. A jesli troche slyszy, to czy mowi. Nie wiem,
                  moze sie wstydzi. Faktem jest, ze zdolnosc komunikowania spadla do
                  zera i dzieje sie tak w przypadku kazdego klienta ktorego obsluguje.
                  Reasumujac jezyk migowy nie ulatwia jej komunikacji z otoczeniem i
                  chyba jednak lepiej jesli rodzice staraja sie nauczyc dziecko
                  nieslyszace mowic, bo to diametralnie zmienia ich szanse na dobre
                  funkcjonowanie w spoleczenstwie. Oczywiscie czasami nie da sie
                  czegos przeskoczyc, ale mysle, ze w wypadku tych 20-30-letnich
                  pracownic Carrefoura bylo to raczej zaniedbanie ze strony rodzicow i
                  opieki zdrowotnej.
                  • niewyspany77 Re: j.migowy 10.09.07, 20:17
                    fogito napisała:

                    > Reasumujac jezyk migowy nie ulatwia jej komunikacji z otoczeniem i
                    > chyba jednak lepiej jesli rodzice staraja sie nauczyc dziecko
                    > nieslyszace mowic, bo to diametralnie zmienia ich szanse na dobre
                    > funkcjonowanie w spoleczenstwie.

                    Przystopuj. W ktorym momencie i kto napisal, ze jezyk migowy ma ulatwiac
                    komunikacje z otoczeniem? No ja nie kumam, popatrz, dla tych dwoch mlodych dam
                    to Ty tak samo jestes jakims dziwolagiem, co nie potrafi sie z nimi dogadac.

                    > Oczywiscie czasami nie da sie
                    > czegos przeskoczyc, ale mysle, ze w wypadku tych 20-30-letnich
                    > pracownic Carrefoura bylo to raczej zaniedbanie ze strony rodzicow i
                    > opieki zdrowotnej.

                    Glupoty gadasz.
                    • fogito Re: j.migowy 10.09.07, 20:35
                      smile)) wiedzialam, ze nie dasz mi spokoju. No coz panie migajace w
                      sklepie byly dwie a klientow dziwologow - coz za piekne slowo -
                      niemigajacych okolo 100 w danym momencie, a w ciagu dnia pewnie
                      okolo 1000. I ich komunikacja z klientami byla zadna - dla mnie to
                      smutne, bo zapewne moglo byc inaczej.
                      Ciesze sie, ze "glupoty gadam", bo z twoich ust brzmi to jak
                      komplement. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia prawda?
                      • niewyspany77 Re: j.migowy 10.09.07, 20:45
                        fogito napisała:

                        > smile)) wiedzialam, ze nie dasz mi spokoju.

                        Ktos musi prostowac, nie?

                        > No coz panie migajace w
                        > sklepie byly dwie a klientow dziwologow - coz za piekne slowo -
                        > niemigajacych okolo 100 w danym momencie, a w ciagu dnia pewnie
                        > okolo 1000. I ich komunikacja z klientami byla zadna - dla mnie to
                        > smutne, bo zapewne moglo byc inaczej.

                        No i super, ale nadal nie rozumiem, w jaki sposob te panie sa poszkodowane?
                        Miedzy soba komunikuja sie dobrze.

                        > Ciesze sie, ze "glupoty gadam", bo z twoich ust brzmi to jak
                        > komplement. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia prawda?

                        Nie zrozumialas. Glupoty gadasz, bo nie znajac tych pan, oceniajac na podstawie
                        minutowego (czy tak jakos) kontaktu RODZICOW tych pan, jestes nie tylko
                        ignotantka, a wrecz niekulturalna i beszczelna. Gwoli scislosci przypomne, ze te
                        20 czy 30 lat temu rehabilitacji i tej medycznej i tej logopedycznej praktycznie
                        nie bylo. Integracji tez nie, a niepelnosprawni byli wstydem ustroju
                        socjalistycznego. Tak z grubsza.
                        • fogito Re: j.migowy 10.09.07, 21:06
                          Znaczy sie, ze mialam racje, ze zawinila sluzba zdrowia, skoro osoby
                          niedoslyszace w wieku 20-30 lat nie potrafia sie komunikowac z
                          otoczeniem.
                          Nie chce schodzic do twojego poziomu, wiec nie bede mnozyc epitetow.
                          Faktem jest, ze zrobilo mi sie zal tej kobiety, bo ewidentnie byla
                          przerazona faktem, ze nie potrafi mi wytlumaczyc, ze ma z czyms
                          problem. Skonczylo sie na pisaniu karteczek a w efekcie ja
                          zaplacilam dwukrotnie wyzsza cene za glupie pomidory, zeby jej
                          przykrosci nie robic. Jesli to nazywasz ignorancja, bezczelnoscia i
                          brakiem kultury to zaczynam myslec, ze ty nie z uszami masz problem,
                          tylko z tym, co pomiedzy nimi.
                          A zamiast quasi prostowac cokolwiek, moze po prostu napisz, ze twoim
                          zdaniem wyglada to zupelnie inaczej - tak bedzie bardziej
                          kulturalnie.
                          • niewyspany77 Re: j.migowy 10.09.07, 21:09
                            fogito napisała:


                            > Nie chce schodzic do twojego poziomu, wiec nie bede mnozyc epitetow.

                            Pozdrowienia od "agresywnego" i "frustrata", copyright by fogito. Reszte
                            wyczytasz w moich poprzednich postach.
                            • niewyspany77 Re: j.migowy 10.09.07, 21:44
                              O przepraszam, zasiegnelem jezyka, trzeba sprostowac dalej (prostowanie "o
                              rodzicach" juz bylo). Zatem:

                              >Znaczy sie, ze mialam racje, ze zawinila sluzba zdrowia, skoro osoby
                              >niedoslyszace w wieku 20-30 lat nie potrafia sie komunikowac z
                              >otoczeniem.

                              Malo trafny argument. W ciagu ostatnich lat rozwinieto glownie technologie
                              wszczepiania implantow. To co robiono przed 1990 rokiem czyli w sensie medycznym
                              dla gluchych byly to glownie operacje typu rekonstrukcje lub udroznienie, ktore
                              robi sie teraz owszem nieco lepiej ale rezultaty w statystycznym ujeciu sa
                              podobne. Zatem, pomijajac implenty ktorych wtedy oczywiscie nie bylo, te panie
                              nie mialy takich mozliwosci w zakresie lepszego slyszenia ze strony medycyny.
                              Idac Twoim tokiem myslenia, sluzba zdrowia jest winna, ze za 50-100 lat
                              skutecznie bedzie sie leczylo raka, ale teraz nie. Takze nie widze w Twojej
                              wypowiedzi specjalnego "mania racji" a jedynie nieszczegolnie sensownego
                              odnoszenia sytuacji.

                              Jako ciekawostke, dla Cieie do przemyslenia, jakie szanse mialby Twoj synek 30
                              lat temu? Tak tak, wiem, byloby super, bo przeciez twoj synek the best a cala
                              reszta nie bardzo.
                              • fogito Re: j.migowy 10.09.07, 22:13
                                Niewyspany czy ty sie dobrze czujesz? Ty na mnie taki wsciekly
                                jestes czy na caly swiat.
                                Wiadomo, ze 30 lat temu nie bylo takich mozliwosci jak teraz, to
                                oczywiste i dotyczy prawie kazdej dziedziny zycia. Chodzi mi raczej
                                o kwestie nauczania jezyka przez rodzicow i logopedow. W tej kwestii
                                chyba niewiele sie zmienilo.
                                I bardzo ci prosze nie wyrazaj sie pogardliwie o moim dziecku, bo to
                                bardzo zle swiadczy o twojej kulturze. A skoro pretendujesz do miana
                                zbawcy swiata, to wypadaloby trzymac okreslony poziom.
                                Jestem dumna z syna, bo to cudowny dzieciak. Wrocilismy po miesiacu
                                w Stanach i super rozwinal jezyk angielski. Dzielnie zniosl badania
                                sluchu i uslyszalam na jego temat same superlatywy. Co do "calej
                                reszty" to w poradni na Bialostockiej sa sami mali geniusze, bo
                                nawijaja jak starzy i po prostu sa super dzieciakami.
                                • niewyspany77 Re: j.migowy 11.09.07, 00:41
                                  fogito napisała:

                                  > W tej kwestii
                                  > chyba niewiele sie zmienilo.

                                  Zmienilo sie, oj duzo.

                                  > I bardzo ci prosze nie wyrazaj sie pogardliwie o moim dziecku, bo to
                                  > bardzo zle swiadczy o twojej kulturze.

                                  Kali krasc, dobrze, kalemu krasc - zle. Jezeli nie zalapiesz: Ty sie wyrazasz
                                  zle o czyjejs rodzinie - no problem. Jak ja wstawie w tekst posta ironie nt.
                                  Twojego synka - to jest "pogarda".

                                  Ja podziwiam te dwie gluche panie z Carrefoura, bo ja pewnie nie odwazylbym sie
                                  na prace, gdzie kazdy ma mnie za idiote tylko dlatego, ze migam, a nie mowie.
                                  • fogito Re: j.migowy 11.09.07, 10:11
                                    Ja nie wyrazam sie zle o rodzinie tych pan, tylko zastanawiam sie
                                    kto popelnil blad i gdzie. Bo skoro kobieta nosi aparat, to
                                    wydawaloby sie, ze slyszy i powinna mowic. A jednak jest inaczej.
                                    Tez mam duzy podziw dla nich, ze pracuja jako kasjerki, bo wiadomo,
                                    ze kazdy oczekuje szybkiej i sprawnej obslugi, a w tym wypadku nie
                                    zawsze sie to moze udac. Dlatego napisalam wczesniej, ze to smutne i
                                    wielka szkoda, ze osoba z aparatem nie mowi. W zwiazku z tym, ze nie
                                    wiem jak wygladala rehabilitacja iles tam lat temu to po prostu
                                    chcialam sie tego dowiedziec na forum. Moze ty sam zamiast ciagle
                                    ironizowac napisalbys jak to bylo, bo zdecydowanie teraz jest lepiej
                                    w tej kwestii.
                                    A pogardliwe wyrazanie sie o moim dziecku, czy tez dziecku
                                    kogokolwiek innego naprawde jest nie na miejscu. Przypominam, ze
                                    wrzuciles kilka mam do worka z napisem "mamuski synkow", tylko
                                    dlatego, ze walcza o rehabilitacje dzieci ale nie robia tego tak
                                    jakbys ty chcial.
                                    Anyway nie chce mi sie z toba gadac - jak ktos powiedzial w
                                    reklamie.
                                    • dalmag Re: j.migowy 11.09.07, 11:20
                                      " Ja nie wyrazam sie zle o rodzinie tych pan, tylko zastanawiam sie
                                      kto popelnil blad i gdzie. Bo skoro kobieta nosi aparat, to
                                      wydawaloby sie, że slyszy i powinna mowic."

                                      Ale to niekoniecznie jest regułą. Może wcale nie było nigdzie błędu.
                                      Być może aparat daje jej tylko poczucie dźwięków.
                                      Ja robię wszystko, zeby swoją córkę nauczyć mówić i na dzień
                                      dzisiejszy nie wiem czy mi sie to uda. Aparaty nie dawały jej
                                      zupełnie nic (choć były ponoć najlepsze z możliwych), ona w nich nic
                                      nie słyszała - zdarzało jej się jedynie reagować na uderzanie w
                                      bębęnek. Teraz ma wszczepiony implant od ponad dwóch lat i dalej nie
                                      mówi, choć reaguje na dźwieki otoczenia. Mam wrażenie, że poprostu
                                      nie ma rozumienia mowy. I może się tak zdarzyć, że mówić nie będzie
                                      wcale.
                                      • fogito Re: j.migowy 11.09.07, 19:45
                                        Czesc Dalmag, wiem, ze tak sie moze zdarzyc i wlasciwie nic nie moge
                                        dodac w tej kwestii. Nasz synek zostal zakwalifikowany do operacji
                                        wymiany kosteczek sluchowych. Poki co czekamy, bo jest jeszcze maly.
                                        Jednak wiem, ze lekarz syna pracuje w zespole badawczym zajmujacym
                                        sie odbudowa nerwu sluchowego z wykorzystaniem komorek
                                        macierzystych. Postep medycyny w zakresie leczenia wad sluchu jest
                                        imponujacy wiec moze za kilka lat odkryja cos nowego. Pozdrawiam.
                                        • cza_rna Re: j.migowy 11.09.07, 20:39
                                          Fogito, miedzy nami słyszącymi a niesłyszącymi jest ta różnica, ze oni nawet
                                          nosząc aparat mogą nie być w stanie opanować mowy- sam aparat, medycyna i
                                          rodzice tego nie zapewnią. Natomiast my SŁYSZACY zamiast krytykować może byśmy
                                          się nauczyli migać- zwłaszcza powinni to zrozumieć takie osoby jak my, które
                                          mamy niesłyszące dzieci. Zobacz ile dobrego z tego by wynikło.
                                          A tak na marginesie nie rób na siłę ze swojego niesłyszanego dziecka osoby
                                          słyszącej. Mam wrażenie, ze twoje ambicje odbierają jemu dzieciństwo i żebyś
                                          kiedyś się nie przejechała, gdy twoje dziecię zarzuci Ci, iż nie dałaś szansy
                                          poznać mu ludzi takich jak on. To, ze nauczył się mówić wcale nie znaczy, że
                                          świat ludzi słyszących będzie dla niego światem w jakim chciałby żyć i co
                                          wówczas zrobi zaborcza mamuśka? To ty zarówno jak wprowadzasz go w świat
                                          słyszących powinnaś wprowadzić go w świat niesłyszacych. Jeżeli tego nie zrobisz
                                          możesz skrzywdzić dziecko które nie odnajdzie się nigdzie. A sadze, ze wystarczy
                                          iż odebrałaś mu dzieciństwo, nie odbieraj mu młodości i pozwól mieć przyjaciół
                                          wśród ludzi takich jak on. Naprawdę nie mogę wyobrazić sobie jak można być tak
                                          mało wyrozumiałym i nietolerancyjnym dla niepełnosprawności, zwłaszcza
                                          niepełnosprawności jaką jest obarczone własne dziecko. Mimo wszystko życzę Ci
                                          powodzenia



                                          • housewife1 Re: j.migowy 11.09.07, 21:21
                                            fogito cyt
                                            " Znaczy sie, ze mialam racje, ze zawinila sluzba zdrowia, skoro osoby
                                            niedoslyszace w wieku 20-30 lat nie potrafia sie komunikowac z
                                            otoczeniem."

                                            tak, z tym, zę w szwecji już dawno doszli do wniosku, że to zaniedbanie dotyczy
                                            także nauczania j. migowego, dzięki któremu dzieci głuche czują się pewniej,
                                            potrafia się komunikować zanim nauczą sie mówić (a więc już w niemowlęctwie
                                            około 11 msca, a nie np dopiero koło 2-3 roku życia)

                                            po prostu Fogito, nie chcesz jakoś uparcie zrozumieć, że j.migowy bardzo wspiera
                                            rozwój mowy, oczywiście kwestią rodziców jest konsekwencja w tym, by dziecko
                                            oprócz migów starało się też mówić, ale niektórzy rodzice po prostu nie są tak
                                            pracowici i zainteresowani rozwojem swego dziecka, by poświęcić trochę czasu i
                                            uczyć się migowego z dzieckiem, wolą uparcie przytaczać prawdy sprzed 20 lat juz
                                            nieaktualne, wolą poprzestać na tym co umieją sami- na mowie.
                                            Współczuję tym dzieciom. Nie rozumiem dlaczego rodzic nie chce włożyc trochę
                                            wysiłku w naukę migowego, jeśli okaże się, że jego dziecko dzięki cudom medycyny
                                            i pedagogom, logopedom, oraz codziennym ćwiczeniom nauczy się mówić przepięknie,
                                            to samo przestanie korzystać z migowego. A jeśli nie przestanie, to znaczy, że
                                            ten migowy mu bardziej pasuje, wbrew wygórowanym oczekiwaniom rodziców i tyle.

                                            niewyspany, powiedz mi, pytam z ciekawości, jaki jest twój (wg twojej oceny)
                                            poziom mowy- technicznie- wymowa itd... Chodziłeś do masowej, pięknie
                                            posługujesz się polszczyzną pisaną, na co dzień posługujesz się migowym, czy
                                            mówionym? w którym świecie się bardziej odnajdujesz: słyszących, głuchych, czy
                                            może gdzieś tak pośrodku (kiedyś tak się wyróżniało niedosłyszących), gdzie
                                            czujesz swoje miejsce?
                                            • housewife1 Re: j.migowy 11.09.07, 21:38
                                              poza tym Fogito, naprawdę Ci tego nie życzę, ale medycyna medycyną, twój synek
                                              juz swietnie mówi, uczy się języków, czeka na kolejne operacje, wiem że zapewnie
                                              starasz się po prostu myśleć pozytywnie, ale implant jest zawsze ciałem obcym,
                                              zdarzają się odrzuty po latach, poza tym do implantu trzeba nosic ten
                                              "transmiter", jak syn go zdejmuje, to przecież nie słyszy... a jak go zgubi, lub
                                              uszkodzi, lub cos tam? spójrz na to z tej strony, że może uzależniasz swoje
                                              dziecko od cudów techniki, zamiast mu przekazać, że cud techniki WSPOMAGA go,
                                              ale , że może OBEJść SIę BEZ niego, czy może uważasz, że nie może?
                                              mówi pięknie, to ciesz sie tym, ale czemu akurat jedynym językiem , którego mu
                                              zabraniasz jest migowy??? ma się uczyć francuskiego i innych... a migowego,
                                              który jestem prawie pewna, że kiedyś mu się przyda
                                              (może będzie wolał chodzić do łóżka z niesłyszącymi dziewczynami, które też
                                              zdejmą transmiter i będą oboje czuć to samo... i będa sobie chcieli pomigać, nie
                                              myślałaś o tym??? może nie będzie chciał być w każdej sekundzie "cyborgiem",
                                              będzie chciał odpocząć??? )
                                              myślę, że ty nie tyle nie chcesz by on migał, co z całej siły (to widac po
                                              twoich postach) pragniesz zatrzymać go w swoim świecie.
                                              Prowadziłam na uniwersytecie przez ponad 3 lata zajęcia fakultatywne - lektorat
                                              migowego, nawet nie wiesz ile słyszących ludszi chciało się go uczyć, byli tym
                                              zaciekawieni, bawili się nauką migowego, to jest też super doświadczenie- mowa
                                              przestrzenna, a ty masz niepełnosprawne dziecko i nie chcesz go migowego uczyć???
                                              naprawdę dziwne
                                              • housewife1 Re: j.migowy 11.09.07, 21:50
                                                dziwne po tych wszystkich naukowych argumentach, które Ci tu parę osób
                                                przytoczyło, dziwne, bo jesteś osobą obytą w świecie, USA to pierwszy kraj,
                                                gdzie migowy jest wprowadzany wszędzie gdzie się da, jest uniwersytet itd...
                                                gdzie głusi głównie migają, wykłady w migowym itd... a ty "chronisz" syna przed
                                                migowym wbrew rozsądkowi i logice.
                                                zastanów się nad tym, nie musisz odpowiadać, tylko usiądź i pomyśl, o co ci tak
                                                naprawdę chodzi???
                                                • fogito Re: j.migowy 11.09.07, 22:42
                                                  W Stanach nie zalecano mi nauki jezyka migowego. W Polsce wrecz
                                                  zabraniano.
                                                  I na litosc ... ja go nie chronie przed migowym! Po prostu nie jest
                                                  nam w tej chwili potrzebny. Jesli kiedys bedzie, to sie nauczymy. Ja
                                                  nawet nie znam zadnego dziecka z naszej poradn, ktore uczyloby sie
                                                  migowego. Amen bo juz nie mam sily.
                                              • fogito Re: do houswife 11.09.07, 22:37
                                                jest pozno wiec krotko w odpowiedzi...
                                                Moj syn nie ma implantu tylko aparaty
                                                Slyszy rowniez bez aparatow.
                                                Operacja wymiany kosteczek sluchowych to standard.
                                                Nie zabraniam mu nauki migowego tylko nie ucze go, bo nie ma takiej
                                                potrzeby.
                                                Jak bedzie chcial pojsc do lozka z dziewczyna nieslyszaca to zapewne
                                                szybko sie nauczy - mam nadzieje, ze kolo osiemnastki.
                                                On nie jest cyborgiem, ale moze ty nim jestes.
                                                Moje dziecko nie jest niepelnosprawne tylko ma wade sluchu -
                                                niepelnosprawni to sa nasi politycy.
                                            • niewyspany77 Re: j.migowy 12.09.07, 18:50
                                              housewife1 napisała:

                                              > niewyspany, powiedz mi, pytam z ciekawości, jaki jest twój (wg twojej oceny)
                                              > poziom mowy- technicznie- wymowa itd... Chodziłeś do masowej, pięknie
                                              > posługujesz się polszczyzną pisaną, na co dzień posługujesz się migowym, czy
                                              > mówionym?

                                              Jestem gluchy postlingwalny. Inaczej mowiac - ogluchlem tuz przed szkola masowa.
                                              Choc nie do konca tak to bylo ze nagle, ale bez wnikania.

                                              Mowie i migam - nie mam problemu ni z tym ni z tamtym.

                                              > w którym świecie się bardziej odnajdujesz: słyszących, głuchych, czy
                                              > może gdzieś tak pośrodku (kiedyś tak się wyróżniało niedosłyszących), gdzie
                                              > czujesz swoje miejsce?

                                              Krotko: nigdzie.
                                          • fogito Re: j.migowy 11.09.07, 22:28
                                            ojej cza-rna wyluzuj troche. Ja nie krytykuje, tylko sie
                                            zastanawiam, bo nie wszystko jeszcze wiem.
                                            Moje dziecko slyszy niezaleznie od tego co inni sadza na ten temat i
                                            nie robie nic na sile. Ja nie buduje sztucznej bariery miedzy tymi
                                            co slysza lepiej lub gorzej ani miedzy tymi co maja np. problemy ze
                                            wzrokiem. Ja nie zabieram mu dziecinstwa - nie wiem o co ci chodzi w
                                            tym momencie - moze o te godzine u logopedy na tydzien. I oczywiscie
                                            ma mozliwosc spotkac dzieci z aparatami na uszach i implantami, bo
                                            chodzimy regularnie do poradni. Ale tam wszystkie dzieciaki mowia,
                                            no moze poza tymi, co maja kilka miesiecy. O tym, gdzie znajdzie
                                            sobie przyjaciol zadecyduje w przyszlosci sam, ale po co z zalozenia
                                            tworzyc sztuczne bariery. Ja nie rozumiem tego podejscia. Dzieci w
                                            tym wieku nie zwracaja uwagi na aparaty ani na okulary, czy w
                                            zwiazku z tym powinnam ograniczac jego kontakty z rowiesnikami w
                                            piaskownicy tylko dlatego, ze oni nie nosza aparatow.
                                            Ja nie traktuje swojego dziecka jak niepelnosprawnego i nie widze
                                            powodu, zeby go tak traktowac. Dla mnie niedosluch to wada podobnie
                                            jak wada wzroku, a nie niepelnosprawnosc. W obecnym stanie medycyny
                                            takie wady sa korygowane i czlowiek funkcjonuje normalnie w
                                            spoleczenstwie. Nie wiem dlaczego mialabym na sile zaczac go
                                            traktowac inaczej tylko dlatego, ze nosi aparaty na uszach. To jakis
                                            absurd. Nie rozumiem tego podzialu na swiat ludzi slyszacych i
                                            nieslyszacych - dla mnie to nienaturalne.
                                            Ja nie wiem, dlaczego tak trudno zrozumiec, ze dzieci z niedosluchem
                                            moga funkcjonowac normalnie w spoleczenstwie. Szczerze mowiac nie
                                            spotkalam sie z zadnym przejawem nietolerancji przez ostatni rok
                                            w "swiecie ludzi slyszacych dobrze". Natomiast tutaj na forum
                                            zdecydowanie probuje sie zaszufladkowac dziecko z niedosluchem i
                                            okreslic jego przyszlosc patrzac jedynie przez pryzmat uszu. Ja nie
                                            wiem kim syn bedzie w przyszlosci - moze astronauta, a moze
                                            malarzem, albo muzykiem (bo o zgrozo uwielbia spiewac i grac!). Ale
                                            powiedzcie mi szczerze, kto zna przyszlosc. Nikt. Wiec, dlaczego mam
                                            cos zakladac na wstepie.
                                            I zupelnie nie rozumiem kwetii "ambicji i zaborczosci" - czy
                                            chodzenie do przedszkola i nauka jezyka angielskiego przez trzylatka
                                            wykracza poza akceptowane standardy? No paranoja po prostu.
                                            ps. moj syn slyszy rowniez bez aparatow, bo gadamy sobie przy
                                            kapieli - czy wobec tego powinnam zmienic forum na "dziecko
                                            slyszace" - ale chyba takiego nie ma.
                                            Koncze z nadzieja, ze sa jeszcze tutaj jakies matki optymistki,
                                            ktore nie uzalaja sie nad losem swoim i swoich dzieci. Pozdrawiam
                                            • niewyspany77 Re: j.migowy 12.09.07, 19:06
                                              Mialem sie nie wtracac, ale delikatnie powiem tak: moze po prostu nie uzywaj
                                              skrajnych twierdzen, kazde zdanie przemysl. Mysle ze o wiele latwiej bedzie
                                              dyskutowac. Do jezyka migowego czepiasz sie ostro, a zobacz ile jest
                                              funkcjonalnych analfabetow wsrod slyszacych: nie rozumieja tekstu pisanego, nie
                                              znaja zasad gramatyki, nie znaja ortografii. W swiecie slyszacych tez sa
                                              sprzataczki, szwaczki, sklepowe, rolniczki, kucharki etc wiec czemu mialoby tego
                                              nie byc w swiecie gluchych? Skoro swiat slyszacych to swiat mowy i jezyka, czemu
                                              masa ludzi nie wychodzi poza poziom wyksztalcenia zawodowego? Z bezinteresownej
                                              ciekawosci spytam, jak to jest, bo przeciez w wieku tych 2-3 lat to chyba i
                                              gluche i slyszace dzieci maja szanse podobne. Skoro mowa jest tak wazna, to
                                              czemu jest tyle "mowiacych porazek", ze tak to ujme?
                                              • housewife1 Re: j.migowy 12.09.07, 20:47
                                                fogito, je tez tak odbieram twoje posty, jeśli nie prezentujesz skrajnej postawy
                                                antymigowej to dlaczego się tak wypowiadasz? może nie kontrolujesz tego co
                                                piszesz? albo oszukujesz samą siebie.
                                                bardzo wyraźnie widać przynajmniej w postach twoj pogardę dla ludzi
                                                niepełnosprawnych, czy też z wadami, jak zwał tak zwał, aja osobiście wolę
                                                niepełnosprawny, bo wadliwy to może być zegarek, a nie człowiek...
                                                jednoczesnie bardzo bronisz się przed nazwaniem tak swojego syna, jeśli uważasz,
                                                że twoje dziecko jest w pełni sprawne, to nie rozumiem co robisz na tym forum,
                                                po co go w ogóle rehabilitujesz, zakładasz mu aparaty (przecież słyszy), skoro
                                                jest super to już nic przecież nie musisz w nim naprawiać???

                                                a jeśli chodzi o cyborga, poczytaj fora osób, które mają różne sztuczne
                                                wspomagacze, niektórzy nie mogą bez nich żyć (np pompa insulinowa, itd...) i
                                                zdarza się, że czują się jak cyborgi i chcą od tego odpocząć. nie zawsze można,
                                                ale akurat aparaty i transmitery można zdjąć i poczuc się wolnym
                                                • housewife1 Re: j.migowy 12.09.07, 21:36
                                                  cyt " Nie rozumiem tego podzialu na swiat ludzi slyszacych i
                                                  nieslyszacych - dla mnie to nienaturalne. "

                                                  myśle, że to zdanie wyjaśnia wszystko, nie rozumiesz, nie chcesz zrozumieć, i
                                                  nigdy juz pewnie tego nie będziesz w stanie pojąć, tak jak ślepy od urodzenia
                                                  nie jest w stanie pojąc co to znaczy różowe, a co czerwone...

                                                  jestes trochę jak matki gejów, które wciąż wierzą , że ich syn jest tylko trochę
                                                  "chory" i zaraz się "wyleczy" , a to jest kwestia odrębnej kulturowości, nie
                                                  choroby.

                                                  oczywiście porównuję słyszące matki głuchych, a nie (żebyś nie
                                                  nadinterpretowała) samych głuchych do gejów.

                                                  byc może twój syn słyszy na tyle dobrze bez aparatów, że przez głuchych będzie
                                                  odbierany jako "słyszący" i nie będziesz musiała poznawac świata niesłyszących,
                                                  bo nie będzie odczuwał takiej potrzeby, by tam wchodzić ale nie oznacza to, że
                                                  on nie istnieje... dla ciebie dziewczyna była biedna w carrefourze i przerażona,
                                                  to jedna strona medalu, drugą jest to, że dziwne, iż ty matka dziecka z wadą
                                                  słuchu nie potrafiłaś przekazać tej dziewczynie o co ci chodzi... widać twoją
                                                  postawę: to ona ma mnie zrozumieć, dostosować się, a w świecie już odchodzi się
                                                  od tego stylu pojmowania niepełnosprawności... teraz stosuje się tzw zasadę
                                                  koherentności, człwiek niepełnosprawny przestaje byc traktowany jak "niepełno
                                                  człowiek", a zaczyna być po prostu " człowiekiem z jedną nogą", " człowiekiem
                                                  niesłyszącym" , "człowiekiem z niewydolnością krążenia" itd... najważniejsze
                                                  jest, że KAżDY człowiek jest w stanie odczuwac szczęście, mieć poczucie swojego
                                                  miejsca w świecie itd... tacy ludzie (np niesłyszący) wcale nie czują się
                                                  chorzy, czy niepełnosprawni, są jak to sama przytoczyłaś w opisując swego synka,
                                                  normalni.
                                                  Niektórzy nie chca się nawet "naprawiać", bo nie dążą do bycia supersprawnym
                                                  cyborgiem. a akurat głusi są w tym bardzo specyficzni, bo nie od dzisiaj
                                                  wiadomo, że "język tworzy narody", dlatego głusi migający mają własny język i
                                                  czują się odrębni nie tyle sprawnościowo, co kulturowo, jeśli jeździsz po
                                                  świecie, Fogito, i poznajesz różne kultury, to może kiedyś przestanie
                                                  kulturowość głuchych przechodzić twoje pojęcie
                                                  • fogito Re: j.migowy 12.09.07, 22:23
                                                    a propos mamy geja w rodzinie i ma sie dobrze smile
                                                    Co do reszty, to zgadzam sie ze wszystkim prawie smile Ja nie mam w
                                                    obowiazku znac jezyka migowego tak jak owa pani znac jezyka
                                                    mowionego (skoro nalezy do innego swiata surprised) Problem wynikl raczej
                                                    na linii klient i sprzedawca. Ja musialam zaplacic wiecej, bo
                                                    kasjerka nie byla w stanie sprawdzic ceny produktu. Powinna byla to
                                                    zrobic niezaleznie od jezyka, ktorym sie posluguje, bo po prostu to
                                                    jej praca. W tej relacji to jej zadaniem bylo skomunikowac sie z
                                                    klientem i przekazac problem. Ja dla swietego spokoju zaplacilam
                                                    wiecej, ale osobie slyszacej bym nie odpuscila. Zgodnie z
                                                    zasada "klient nasz pan" powinna byla przyjac nizsza cene lub wezwac
                                                    przelozonego - tyle i tylko tyle.
                                                  • niewyspany77 Re: j.migowy 12.09.07, 22:36
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja nie mam w
                                                    > obowiazku znac jezyka migowego tak jak owa pani znac jezyka
                                                    > mowionego (skoro nalezy do innego swiata surprised) Problem wynikl raczej
                                                    > na linii klient i sprzedawca. Ja musialam zaplacic wiecej, bo
                                                    > kasjerka nie byla w stanie sprawdzic ceny produktu. Powinna byla to
                                                    > zrobic niezaleznie od jezyka, ktorym sie posluguje, bo po prostu to
                                                    > jej praca. W tej relacji to jej zadaniem bylo skomunikowac sie z
                                                    > klientem i przekazac problem. Ja dla swietego spokoju zaplacilam
                                                    > wiecej, ale osobie slyszacej bym nie odpuscila. Zgodnie z
                                                    > zasada "klient nasz pan" powinna byla przyjac nizsza cene lub wezwac
                                                    > przelozonego - tyle i tylko tyle.

                                                    Dobrze, i teraz jeszcze tak do kompletu wskaz, czemu ma sluzyc ten przyklad. Bo
                                                    w takim razie ni kumam, czego sie czepiasz tej biednej pani. Jezeli pracodawca
                                                    swiadomie zatrudnia takie osoby, to jednak powinnas swoje zale wylewac na
                                                    niekompetencje badz tez hurraoptymizm manegementu tego Carrefoura czy co tam
                                                    bylo. Tu ta pani jest w tym wszystkim najmniej winna, a Tobie to sluzy jako
                                                    przyklad dobrze pasujacy do Twoich teori, jakoby miganie to a mowa tamto (owe to
                                                    i tamto mozna sobie wyczytac w Twoich poprzednich postach).
                                                • fogito Re: j.migowy 12.09.07, 22:11
                                                  Housewife, czytanie bez zrozumienia to analfabetyzm wtorny. Ja nie
                                                  pogardzam ludzmi niepelnosprawnym i nigdy czegos takiego nie
                                                  napisalam. Jedyne co budzi u mnie pogarde to ludzka glupota i
                                                  wszelkie tej glupoty konsekwencje.
                                                  Ludzie rodza sie z roznymi wadami i wiele z tych wad jest
                                                  korygowanych przez medycyne w wiekszym lub mniejszym stopniu. Wady
                                                  sluchu moga prowadzic do niepelnosprawnosci ale wcale nie musza. Nie
                                                  chce mi sie dyskutowac o definicjach, bo tych jest wiele. Jako
                                                  osoba, ktora miala spedzic zycie na wozku mam swoje wlasne zdanie o
                                                  niepelnosprawnosci i tyle.
                                                  Po co chodze z dzieckiem do logopedy - zeby nadrobic stracone dwa
                                                  lata, a poza tym dzieci dobrze slyszace tez chodza wiec to chyba nie
                                                  jest ewenement.
                                                  Czemu pisze na tym forum - zeby podzielic sie swoim doswiadczeniem i
                                                  odczuciami.
                                                  A czemu ty piszesz - nie wiem, bo chyba nie masz dziecka z wada
                                                  sluchu. No chyba, ze pracujesz z takimi dziecmi i wtedy zwracam
                                                  honor.
                                                  Co do cyborgow - jak dla mnie jest to bardzo obrazliwe stwierdzenie
                                                  i dlatego komentowac nie bede. Pozostawiam to ocenie np.
                                                  Niewyspanego, ktory wedlug twojej definicji owym cyborgiem byc
                                                  powinien. A propos, moja mama nosi od wielu lat aparat sluchowy i
                                                  ona sie cyborgiem nie czuje. No i tesciowa ma mechaniczne kolano i
                                                  tez nie ma takich odczuc. Ale pewnie cala moja rodzina jest
                                                  nienormalnie optymistyczna smile
                                                  p.s. Czy wedlug ciebie powinnam dziecku zdjac aparaty i nauczyc go
                                                  najpierw migac... Mam nadzieje, ze nie o to ci chodzilo w tych
                                                  wywodach.
                                                  p.s.2. I ja naprawde podziwiam osoby nieslyszace pracujace w
                                                  Carrefourze tylko caly czas sie zastanawiam, czy mowia. Bo chyba
                                                  Niewyspany kiedys napisal, ze nawet jesli nic sie nie slyszy to
                                                  mozna nauczyc sie mowic. Ale pewnie zaraz znow mne zakrzyczycieuncertain
                                                  • niewyspany77 Re: j.migowy 12.09.07, 22:19
                                                    fogito napisała:

                                                    > Housewife, czytanie bez zrozumienia to analfabetyzm wtorny.

                                                    A Ty czytasz ze zrozumieniem?

                                                    > Bo chyba
                                                    > Niewyspany kiedys napisal, ze nawet jesli nic sie nie slyszy to
                                                    > mozna nauczyc sie mowic.

                                                    Niewyspany podtrzymuje. Da sie calkowicie glucha od urodzenia osobe nauczyc
                                                    mowic. Nie bedzie to co prawda mowa perfekcyjna, ale mimo wad i niedociagniec -
                                                    dla typowego Kowalskiego zrozumiala.
                                                  • fogito Re: j.migowy 12.09.07, 22:27
                                                    smile)) ja tez juz nie czytam ze zrozumieniem, bo siedzenie przy
                                                    komputerze oglupia i chyba jestesmy - bez urazy - najlepszym tego
                                                    przykladem. Klocimy sie tu jak nasi ukochani rzadzacy, czyli bez
                                                    efektu.
                                                    I pomalu zmieniamy sie w cyborgi, bo zamiast mozgow mamy komputery...
                                                    To byla dawka czarnego humoru dla rozluznienia atmosfery. Ide
                                                    poczytac ksiazke, zeby uratowac resztki szarych komorek smile Dobranoc
                                                  • niewyspany77 Re: j.migowy 12.09.07, 22:39
                                                    fogito napisała:

                                                    > I pomalu zmieniamy sie w cyborgi, bo zamiast mozgow mamy komputery...
                                                    > To byla dawka czarnego humoru dla rozluznienia atmosfery. Ide
                                                    > poczytac ksiazke, zeby uratowac resztki szarych komorek smile Dobranoc

                                                    Ja nie mam implantu ;P Dobranoc.
                                                  • housewife1 Re: j.migowy 13.09.07, 14:16
                                                    fogito, odpowiedzi na prawie wszystkie pytania, które zadałas mi w ostatnim
                                                    poście, są rozproszone we wszystkich moich powyższych postach, więc nie będę się
                                                    powtarzać.
                                                    o czuciu się czasem (sic!!!) cyborgiem mam prawo się wypowiadac z osobistego
                                                    doświadczenia, również zapraszam do postów powyżej...
                                                    ja argumenty za nauką migowego przytoczyłam, a w jałowe dyskusje z osobą , która
                                                    i tak wie lepiej od ludzi nauki nie zamierzam dyskutować, bo to bezcelowe. Mam
                                                    nadzieję, że chociaż inni rodzice wchodząc na ten wątek wykażą się rozsądkiem i
                                                    spokojnie przemyślą i poobserwują dziecko, a potem zadecydują uczyć je , czy nie.
                                                    Ty już zdecydowałaś i to twoja sprawa, ale nie przytaczaj przedpotopowych,
                                                    nieaktualnych, nieprawdziwych i niczym nie potwierdzonych argumenów przeciwko
                                                    migowemu, bo szkodzisz i wprowadzasz zamęt, przez ciebie rodzice, którzy
                                                    chcieliby rzetelnie podejść do tematu migania widzą dyskusję o tym czy głuchy to
                                                    głupi...
                                                    a to nie jest meritum tego wątku.
                                                  • siuniek Re: j.migowy 08.10.07, 09:53
                                                    Miałam nie zabierać glosu w tej dyskusji, mój syn mówi, nie miga.
                                                    Rozpoczynając rehabilitację i teraz kiedy ją w zasadzie kończymy
                                                    uważałam, że musi znać język rodziców, dziadków, sąsiadów. I zna
                                                    chodzi do szkoły masowej, ma wielu kolegów i koleżanki, potrafi sam
                                                    zrobić zakupy, porozmawiać z naszymi znajomymi. Gdyby porozumiewał
                                                    się w języku migowym nie wiedziałby tego wszystkiego, co wie i na
                                                    pewno nie byłby tak szczęśliwy.

                                                    I jeszcze taki drobny cytat

                                                    Jaki język powinien być pierwszym, którego uczy się niesłyszące
                                                    dziecko? – Uważam, że jak każde powinno ono wynosić z domu znajomość
                                                    tego języka, który jest językiem większości – twierdzi prof.
                                                    Cieszyńska. – Naukę języka migowego należy rozpoczynać później, po
                                                    opanowaniu przez dziecko języka polskiego.

                                                    Cieszyńska prowadzi w Krakowie zespół diagnozy i terapii, w którym
                                                    nawet kilkumiesięczne głuche dzieci uczą się posługiwania językiem
                                                    polskim. Zaczynają od gaworzenia, od wydobywania z siebie
                                                    jakichkolwiek dźwięków.
                                                    Reszta artykułu www.polityka.pl/polityka/index.jsp?
                                                    place=Lead07&news_cat_id=1028&news_id=217658&layout=15&page=text
                                                  • siuniek Re: j.migowy 08.10.07, 10:19
                                                    Komputer mi się zawiesił i nie pokazywał że wiadomość jest zapisana,
                                                    dlatego napisałam raz jeszcze.
                                                  • fogito Re: j.migowy 08.10.07, 18:15
                                                    Hej Siuniek,
                                                    Moj 3,8 letni syn tez dostal aparaty w wieku 2,5. Nie uczymy go
                                                    jezyka migowego z tych samych powodow, ktore wymienilas.
                                                    Pozdrawiam i ciesze sie, ze nie jestem jedyna.
          • iwpal Re: j.migowy 14.09.07, 10:39
            >niewyspany77 napisał:
            > Ja tutaj tylko w kwestii formalnej. Czytalem powazny artykul
            powaznego czlowiek
            > a okreslajacy te cala integracje sensoryczna jako cos w
            desen "bubel". Zatem mysle ze lepiej jesli sie zdasz na wlasna
            intuicje jesli chodzi o te "integracje> sensoryczna", bo
            ta "integracja sensoryczna" to tak naprawde jedno nie wiadomo
            > co. W sumie rownie dobrze mozna sluchac Kaszpirowskiego albo isc
            do radiestety <

            Sory, ze sie wtrącam - po raz pierwszy na tym forum - ale móglbyś
            rzucić link do tego artykułu lub podać autora?
            Bo swiatowe badania poważnych ludzi wskazują na cos zupełnie innego.
            Integracja sensoryczna opiera sie na wiedzy o neurofizjologicznych
            podstawach rozwoju, tylko terapia wyglada później mało poważnie -
            jak zabawa.
            • niewyspany77 Re: j.migowy 14.09.07, 12:51
              Nie chce mi sie robic kolejnej klotni wink Co do tego - ja nie mam zdania. Dobrze
              wiem na czym to polega. Przytaczam tylko opinie. Swojej poki co nie mam, dla
              mnie to jest zbyt nowe. Nie pomne autora, ale jak znow to zobacze, to na bank
              dam znac.
    • siuniek Re: j.migowy 08.10.07, 10:03
      Długo zastanawiałam się czy zabrać głos w tej dyskusji, mój syn
      mówi, nigdy nie uczył się języka migowego.Od początku rehabilitacji
      do chwili obecnej kiedy już ją praktycznie kończymy uważałam że musi
      znać język, którym porozumiewamy się my - rodzice, dziadkowie,
      sąsiedzy. Dzięki wytrwałej pracy obecnie chodzi do szkoły masowej,
      doskonale porozumiewa się z otoczeniem - rodziną, nauczycielami,
      kolegami z klasy, ale również z ludźmi całkowicie obcymi spotykanymi
      w sklepie, na urlopie, w pociągu. Gdyby nie mówił, na pewno nie
      byłby tak szczęśliwym, radosnym i pogodnym dzieckiem, nie miałby
      takiej wiedzy którą posiada.
      Myślę że nauka języka migowego to decyzja osobista i indywidualna,
      która musi każdy podjąć sam, ale trudno nie przyznać racji pani
      prof. Cieszyńśkiej która wypowiada się w następujący sposób:

      Jaki język powinien być pierwszym, którego uczy się niesłyszące
      dziecko? – Uważam, że jak każde powinno ono wynosić z domu znajomość
      tego języka, który jest językiem większości – twierdzi prof.
      Cieszyńska. – Naukę języka migowego należy rozpoczynać później, po
      opanowaniu przez dziecko języka polskiego.

      reszta artykułu www.polityka.pl/polityka/index.jsp?
      place=Lead07&news_cat_id=1028&news_id=217658&layout=15&page=text
      • irys28 Re: j.migowy 05.11.07, 15:24
        witam!Jestem mama 6 letniego syna który nie słyszy od urodzenia.Syn
        chodzi do przedszkola dla dzieci niesyszących i słabosłyszących.Po
        przeczytaniu wszystkich postów uważam że nie ma reguły czy dziecko
        powinno czy też nie powinno uczyć się języka migowego myślę ze to
        wszystko zależy od rozwoju mowy dziecka ,ale może sie to zawsze
        przydać.Obsewując dzieci w przedszkolu jak i w szkole gdzie syn
        chodzi(jest to zespół szkolno- przedszkolny)zaobserwowałam że duża -
        większośc tych dzieci miga chociasz nie uczy się ich w szkole języka
        migowego a na lekcjach z nauczycielami rozmawiają.
        • martas29 Re: j.migowy 05.11.07, 19:35
          Irys czy to znaczy że uczą się migowego w domu? Że mają rodziców
          niesłyszących? Czy same na własny użytek wypracowały sobie pewne
          znaki, gesty?
          Czy te dzieci mają aparaty słuchowe czy implanty? wogóle ciekawi
          mnie jaki odsetek uczniów szkól dla niesłyszących
          -nie nosi aparatów,
          -nosi aparaty,
          -nosi implanty
          • irys28 Re: j.migowy 05.11.07, 21:06
            witam ! to jest zespół szkolno -przedszkolny dla dzieci które słabo-
            słyszą i niesłyszą wszystkie dzieci maja aparaty słuchowelub
            implanty nie wiem jak wygląda sytuacja z jezykiem migowym.Mój syn
            nie miga ja też nie umię języka migowego.Na zajęciach otwartych
            widziałam i wiem że w przedszkolu panie i dzieci używają etykiet.
            • irys28 Re: j.migowy 05.11.07, 21:08
              dodam że jestem osobą słyszącą i mąż też.
              • martas29 Re: j.migowy 06.11.07, 08:51
                w naszym mieście nie ma takiej szkoły, takiego ośrodka. Gdyby był to
                pewnie chciałabym by tam moje dziecko uczęszczało chociaż gdy tak
                mówię budzi to zdecydowany sprzeciw naszych pań logopedek. Czy Ty
                jesteś z tej szkoły zadowolona?
                • irys28 Re: j.migowy 06.11.07, 09:00
                  witaj!Bardzo jestem zadowolona syn chodzi tam 3 rok,fakt że musi już
                  tam jechec o godz.6 i wraca o17bo ma 60 kilo.do przebycia ale jest
                  busik który go zabiera z pod domu i z powrotem też go przywożą, ma
                  tam wszystkich specjalistów.Dodatkowo już nigdzie nie chodzimy tylko
                  co rok jeżdzimy do Warszwwy.
                  • eraz-lilipop Re: j.migowy 23.03.08, 17:48
                    Witam
                    Jestem corka gluchoniemego i nieslyszacej.
                    Rodzice od najmlodszych lat uczyli sie jezyka migowego w swoich szkolach,ja uczac sie mowic uczylam sie tez migac.Rodzice dumni sa ze moge i chce w srodowisku gluchych poslugiwac sie jezykiem migowym.Rodzice moich rodzicow nigdy nie nauczyli sie migac i wiem ze mama i tata maja zal(malutki) do nich,ze nie chcieli przyswoic sobie choc kilka slow.Rodzice cale zycie obracali sie w srodowisku gluchoniemych ,z osobami slyszacymi nie utrzymuja blizszych kontaktow ze wzgledu na bariere jezykowa(mowia niewyraznie).W urzedach sklepach rodzice(mama) uzywaja jezyka mowionego ,wsrod znajomych tylko migowego.Jesli chodzi o jezyk mowiony gluchoniemi mowia roznie jeden mowi pieknie i wyraznie drugi wydaje dziwne odglosy podczas mowienia( co niestety nie przypomina polskiego).Uwazam ze kazda osoba gluchoniema od najmlodszych lat powinna uczyc sie w miare poprawnej wymowy bo to przeciez jest wazne zeby kiedys gluchoniemy np mogl sam zalatwic swoje prywatne sprawy bez osob trzecich,zyjemy w swiecie ludzi slyszacych,a jezyk migowy jest wazny do kontaktow wsrod bliskich i znajomych.
                    Moja mama mowi w miare wyraznie ,dobrze czyta z ust trudniejsze wyrazy trzeba jej pokazywac migowym,moj tata niestety wogole nie urzywa jezyka mowionego,tez nie rozumie w wiekrzosci z ruchu warg z nim jedyny kontakt mam przez jezyk migowy.Moja coreczka 4 letnia uczy sie jezyka migowego zeby miec kontakt lepszy z dziadkami.
                    Moim zdaniem dziecko ktore jest wychowywane(szkolone) z innymi dziecmi gluchoniemymi z czasem samo nauczy sie migowego ,jezeli dziecko przyswaja migowy i chce sie nim poslugiwac wsrod innych nieslyszacych pozwolmy mu na to,a rodzice powinni podjac ten wysilek zeby nauczyc sie migowego.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka