Dodaj do ulubionych

zmiana objawow - ratunku!

04.01.06, 10:49
kiedys, jak Jeremi dostal "cos" wink to bylo widac od razu, ze cos nie tak: placki zaczynaly saczyc, kark
wysypywalo, kupy byly fatalne, drapaka etc. teraz mam powazne trudnosci w okresleniu: uczulilo czy
nie. wiec biore pod uwage nawet najdrobniejsze rzeczy: niespokojny sen, odparzenie pupy (nawet
najlzejsze), furkotanie wink w nosku... i jeszcze problem z uchem: uszy mial naderwane alergicznie jako
dzidzius, potem, nawet w najgorszych czasach byly zdrowe, teraz, od paru miesiecy, bez powodu co
i raz urywa sie jedno uszko, chyba nawet wciaz te same. jakis czas temu byl kaszel
powysilkowy, ale badala go dr Z i zawsze sie upierala ze nie ma zadnej astmy, kaszel ni stad ni
zowad zniknal wink wszystko to mnie przerasta sad prosze mamy, ktorych dzieci przeszly zmiane
objawow o opinie i pomoc w tym temacie wink dzieki!
Obserwuj wątek
    • kerstink Re: zmiana objawow - ratunku! 04.01.06, 11:08
      Nie za bardzo moge pomoc. Jak patrze na CV mojego syna, to w wieku 3 miesiecy
      dostal krostki na calym ciele, potem zniknelo na dlugi czas. Jak patrze na
      zdjecia gdy mial 1-2 latka, to mial typowe czerwone policzki. (Wtedy bylam
      zielona w temacie alergii i AZS). Pozniej jak zaczal chodzic do zlobka mial
      wieczny katar i z tego powodu w ciagu paru miesiecy zaliczyl 6 razy zapalenia
      ucha. Ostatecznie wycieto trzeci migdal. Potem sprawy 'gardlowe' i 'uszne'
      ucichly, i zaczelo sie na skorze, no bo pierwsza bariere (migdal) zlikwidowano.
      Na skorze to typowe objawy byly w zgieciach rak i nog, na nogach, plecy. Plus
      wiecznie zatkany nos. Teraz objawow raczej nie ma, zajmujemy sie pasozytami.
      U corki bardzo wczesnie wystepowal zatkany nos i kaszel, czerwone policzki.
      Objawy w zgieciach miala raz w zeszlym roku. Widocznie pomogla dieta, ktora byla
      objeta z powodu diety brata. Miewala katary i kaszle, dopoki nie przeszlismy na
      diete przeciwgrzybiczna.

      Dobrze, ze objawy sa mniej widoczne, bo byc moze mniej mecza syna. Na tym etapie
      to chyba warto polegac na doswiadczeniu lekarki.

      K.

      PS. Ksiazke, o ktorej kiedys pisalam w twoim watku znalazlam. Nie wiem, czy ci
      sie przyda, moge pozyczyc.
      • patyska Re: zmiana objawow - ratunku! 04.01.06, 11:18
        dzieki! u nas teraz to wszystko dziwnie wyglada - po jablkach wysypalo kark i brodke (kark takie jakies
        grudki, brodka - klasyczne plamki suche czerwonawe, malenkie), pod kolanami krosteczki rozdrapane,
        raczki to wlasciwie caly czas tragedia - pekajace, zaczerwienione, zwlaszcza chyba prawa, no i to ucho,
        bez ladu i skladu. poza tym dzieciak jest czysty, zniknelo wszystko, nawet takie plamy na wysokosci
        nerek, z ktorymi nie moglam sobie chyba ze 2 lata poradzic. wlasciwie przed jablkami byly tylko "pregi
        podkolanne" wink i masakra raczkowa. no i ucho czasem. nic nie rozumiem. zgubilam sie. ratunku wink
        ksiazke przyslala mi beciaw2 wiec bardzo dziekuje! wink
      • nowajulka Re: zmiana objawow - ratunku! 04.01.06, 16:29
        Juz miałam napisać Ci o kanzdydozie...hi,hi...ale na szczęście doczytałam
        koniec postu.....o tej diecie przeciwgrzybicznje.mieliście chyba 1/3 objawów,
        jakie daje candida......
    • nowajulka Re: zmiana objawow - ratunku! 04.01.06, 16:29
      Patyska, a jak duża wyszła Wam candida ?
      • patyska Re: zmiana objawow - ratunku! 05.01.06, 08:57
        srednioliczna. leczylismy uderzeniowa dawka probiotykow (enterol i lacidofil).
    • xxxinkaxxx Re: zmiana objawow - ratunku! 04.01.06, 17:13
      ja tez poprosze o pocieszenie, bo wlasnie lapie dola z tego samego powodu

      juz myslalam, ze wychodzimy na prosta, a tu dupa- za przeproszeniem, wcale nie
      jest lepiej, bo skora ladna (oprocz jednego liszaja), teraz jest dopiero jazda-
      zaatakowany uklad nerwowy, czyli klopoty ze spaniem, pobudzenie, rozdraznienie,
      placz bez powodu albo wrecz przeciwnie- apatia, ospalosc


      rece opadaja
      • sigvaris Re: INKA! 05.01.06, 10:23
        Patysce już napisałm w innym wątku...
        Weź się z tym bykiem w końcu za rogi.
        Kup Pyrantelum, albo idź do M.
        Przecież to chyba lepsze niż kolejna jazda z lekami na układ nerwowy?
        Co Ci mogą teraz zaproponować? Hydrokortizon w syropie na zmianę z Prozac-iem?
        Podanie Pyrantelum jest o niebo mniej straszne niż toksyny, które dzień w dzień
        są świeżo dostarczane do organizmu.
        Sama nie wiem jak Cię tu inaczej pocieszyć.
        • patyska Re: INKA! 05.01.06, 10:49
          ale Jeremi juz znowu dobrze spi... nie dam pyrantelum na wlasna reke. chyba ze dr z pozwoli wink
        • xxxinkaxxx Re: INKA!- do Sigvaris i Patyski 05.01.06, 11:59
          Dziewczyny,

          co ja mam robic? nie wiem.... jest coraz gorzej.... i duzo roznych spraw, juz
          nie wiem co po kolei i jak robic

          dzisiaj w nocy myslalam, ze w szpitalu wyladujemy z obledu- mala budzi sie z
          wrzaskiem i placze jak opetana, potem przysypia, a potem ma cos w rodzaju
          dreszczu przez sen, wrzask i pobudka, placz i tak w kolko....

          a rano- jakby nigdy nic, dziecko pogodne, usmiechniete, zadowolone

          co byscie zrobily? jest tak:

          - Z. twierdzi, ze sie na cos uczulila wtornie i reaguje system nerwowy

          - lamblie malej raz wychodzily a raz nie wychodzily (w badaniu)na wiosne- nawet
          M. stwierdzila, ze chemia jej moze zaszkodzic, wiec nie leczona zostala, a
          teraz nie wychodza

          - Z. odradza pyrantelum i inne vermoxy w jej przypadku, bo mamy/mialysmy tez
          problemy z trzustka

          - dodatkowo mala ma krew w moczu bez zadnych innych objawow, napewno nie jest
          to zakazenia ukl moczowego ani inne zakazenie bakteryjne (sprawdzone
          w "setkach" badan), czy to tez moga byc pasozyty?
          no i czeka nas w najblizszym czasie pelna diagnostyka w szpitalu niestety
          krew pojawila sie po 1 dobie goraczki 39 stop, bez zadnych innych obajwow, po
          za leciutka wysypka po 3 dniach (ale trzydniowke w czerwcu juz przechodzila)

          - mala je: ziemniaki (duzo), kasze: jaglana, kukurydziana, gryczana; ryz,
          marchewke, groszek, zoltko przepiorcze (rzadko), jablko, gruszka,

          co ewentualnie "obstawiac" jako pierwsze?


          do sigvaris:

          pisalas, a przynajmniej tak mi sie wydaje, ze pasozyty uaktywniaja sie po
          infekcji?

          tyle ze taki niespokojny sen to juz nieco wczesniej sie zaczal, np byl na 100%
          po probie podania zyta

          co byscie obstawily jako 1. wariant? tyle sie dzieje naraz ze nie jestem w
          stanie tego jakos sensownie "zinterpretowac"....

          poradzcie, dziewczyny

          pozdr



          • patyska Re: INKA!- do Sigvaris i Patyski 05.01.06, 12:32
            sad(( jak to krew w moczu? jak to widzisz? o co chodzi? to przeciez musicie to nefrologa isc! przeciez to
            mogla byc infekcja, ktorej juz nie ma, a ktora mogla uszkodzic cos, np. miedniczki. mam zapytac dr C.
            o najlepszego nefrologa w CZD? a jesli to sie dzieje tylko w nocy to moze cos stricte niechorobowego -
            np. niewygodnie jej, za goraco, za duszno? a moze na wszelki wypadek do neurologa? ja to bym
            oczywiscie obstawiala zoltko lub kukurydze, ale tez te pasozyty widze macie niedodefiniowane sad nie
            wiem, co Ci poradzic, Inus sad((
            PS. no to klops - Jeremiemu tez nie pozwoli na leki, bo enzymy mial do niedawna zle i na kreonie jest,
            trzustka Jeremiego to potrafi zaszalec uncertain
            • xxxinkaxxx Re: INKA!- do Sigvaris i Patyski 05.01.06, 12:44
              Patysiu,

              jestesmy pod opieka nefrologa smile, a nawet dwoch, a dzis idziemy do jakiejs
              slawy z litewskiej-tam podobno najlepszy oddzial nefrologii...., no i ma
              zadecydowac kiedy do szpitala sad

              tyle tylko, ze jakos tak mialam nadzieje, ze moze ktos to juz przechodzil z
              powodu alergii- to tez podobno mozliwe, tak twierdzi Z., ponoc ma kilka takich
              przypadkow.... co nie zmienia faktu, ze pelna diagnostyka (w wiekszosci
              inwazyjna, niestety) raczej nas nie ominie...

              naprawde nie wiem, jak to bedzie, wole nie myslec, bo jesli mamy jeszcze
              problem nr 2 z nerkami to chyba sie zalamie
              • patyska Re: INKA!- do Sigvaris i Patyski 05.01.06, 12:49
                sad
                nie wiem, co powiedziec... do znachora? wink
            • sigvaris Re: INKA!- do Sigvaris i Patyski 05.01.06, 12:57
              Kobity, ja nie mogę z dr Z polemizować.
              Inaczej, gdybym była jej pacjentką - to mogę. Mogę wstać i wyjśc i zmienic
              lekarza. Mogę na nosie zagrać. Ale nie tu.
              Nawet nie jestem pielęgniarką.
              Jednak to co mnie dziwi, że taki światły lekarz a tch pasożytów rękami i nogami
              się broni. Jak Marta leżała na Działdowskiej na gastroenterologii ze względu na
              plamy i takie tam wtedy, dr. Albrecht poprosił ją (dr Z) o konsultacje.
              Pokazał jej wyniki dodatnie na lamblie u Marty (z Antalla wtedy). Dr Z orzekła,
              że to nie możliwe.
              ORZEKŁA. Z powietrza, orzekła. Dziecka nie widziała.

              Niech mi to ktoś wytłumaczy jak niemożliwe, skoro po leczeniu i ja i dziecko
              jesteśmy zdrowi??? Jedyna pozostałośc to nietolerancja mleka, po zniszczeniach
              dokonanych przez pasożyty na kosmkach jelitowych i ciągle podwyższone próby
              wątrobowe, ale spadają.Teraz wszyscy lekarze się pod lamblioza u Marty
              podpisują, że TAK OCZYWIŚCIE BYŁA!
              Bo kłopoty z wątrobą nie brały się z powietrza, tylko od pasożytów.

              Inka, to nie jest tak, że pasożyty się uaktywniają. Co raz to więcej czytam
              stąd czasami może weryfikuję też i swoją nikłą wiedzę.
              Pasożyty wydalają odchody. To dla naszych organizmów toksyny. One trafiają do
              krwioobiegu. Są wszędzie. W nerkach, wątrobie, wszedzie gdzie jest jedna choćby
              nitka z systemu krwionośnego. Częste przeziębienia to mogą być objawy
              szwankowania całego systemu odpornościowego. A to osłabia organizm. W
              osłabionym organiźmie świeza porcja odchodów/toksyn to kolejny powód do jeszcze
              większego osłabienia organizmu. Błędne koło.Stąd przy pasożytach co i rusz coś
              sie sypie. Raz przewówd moczowy, raz system nerwowy, raz wywala wszystko na
              skórę - co i rusz coś. Tak sie dzieje, jeśli też już jakis czas je mamy w
              sobie. System szwankuje, bo nie ma jak walczyć na wszystkich frontach na raz. A
              wróg jak koń trojański - w samym epicentrum, bezpiecznie sobie siedzi i truje
              wciąż i wciąż.
              • patyska Re: INKA!- do Sigvaris i Patyski 05.01.06, 13:08
                no to kochanienka, dr z zmienila podejscie, bo mnie wyslala na badania na pasozyty wink
                • sigvaris Re: INKA!- do Sigvaris i Patyski 05.01.06, 15:06
                  To musi być jakaś mega-zmiana!
                  Zbieraj kupy once again i do roboty. Tylko umów sie z Panią Kamirską jakoś na
                  dostarczenie, bo na Kinowej ktoś podebrał jej lokal i też se zrobił
                  laboratorium, a co śpiewć też każdy umie?!
                • xxxinkaxxx Re: INKA!- do Sigvaris i Patyski 05.01.06, 16:27
                  no niecalkiem zmienila, chyba smile, zdaje sie ze po prostu Jeremi (jej
                  zdaniem) "dorosl" do pasozytow...., ja przedwczoraj znowu ten temat z nia
                  poruszalam....

                  w tej panice zadzwonilam do dr z gliwic, ona twierdzi, ze takie "objawy nocne"
                  sa charakterystyczne dla pasozytow, ale ze i alergia moze dawac taki przebieg,
                  czyli "i wilk syty, i owca cala" a ja dalej nic nie wiem....

                  no moze nie do konca- kupe zbieram i jak wyjdzie tym razem + to nie bede sie
                  juz ta trzustka przejmowala!

                  ze tez czlowiek musi tak sam wszystko..... a mialam pomysl we wczesnej mlodosci
                  isc na medycyne, to mi sie nie chcialo tyle uczyc smile


                  • sigvaris Re: INKA!- do Sigvaris i Patyski 05.01.06, 16:48
                    Ja też chciałam, ale padłam na zbieraniu punktów w szpitalu. Jak zobaczyłam (a
                    byłam na chirurgii) ten ogrom bólu i cierpienia nie mogłam jeść. Zwyczajnie nie
                    mogłam. Ani spać. Te odmrożenia, amputacje, wypadki.... Łomatko! Jak doszłam do
                    ok. 36 kg (teraz to bajka z krainy wilków i słoni) - to mi zakazali chodzić do
                    jakiegokolwiek szpitala i na medycynę.
                    Ale też czasami żałuję.
                    Jak sobie tak poczytam to i owo na forum, to żałuję. Bo tak to czasami mogłabym
                    coś napisać do końca, co o tym myśłę, a tak to mogę tylko "se popisać"...
                    Inka idź do M. Jeszcze raz. I rób badania. Ja rozumiem Twoje obawym, ale kiedyś
                    musi być koniec tego pasma...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka