annakamila
21.02.06, 08:45
Ten watek powstal w celu opisywania przypadkow chorob naszych dzieci na
etapie leczenia/wyleczenia. Ma na celu pomoc tym rodzicom ktorzy w jakis
sposob stana przed podobnymi problemami czy watpliwosciami.
Zgodnie z prosba Sigvaris przedstawiam na poczatek zmagania naszej rodziny o
zdrowie coreczki.
CANDIDA
Nasz przypadek jest o tyle ciekawy ze diagnozowany byl powoli, krok po kroku.
Wszystko zaczelo sie gdy coreczk wtedy 2 letnia zaczela chodzic do
przedszkola. Na poczatku razem z opiekunka, potem na kilka godzin by od 2,5
roku normalnie. Byla zbyt mala (teraz to wiem) i wiele rzeczy zaczelo dzialac
niekozystnie na jej zdrowie.
- Nowa dieta wraz z mlekiem kartonowym (zaczely sie zatwardzenia ), wieksza
ilosc pieczywa, wiecej produktow przetworzonych
- Stres (spowodowany nowymi ludzmi, dziecmi, wymaganiami)
- Brak codziennego snu w przedszkolu ( bo nie mogla zasnac) ktory wczesniej w
domu miala zapewniony i to nawet do 2 godzin
- Infekcje (leczone syropami - cukier!) oraz antybiotykami. Wtedy jeszcze nie
mialam pojecia o naturalnych metodach jak sok z cebuli, czosnek w formie
perelek, ....... Probiotyki podawalam ale razem z antybiotykiem i konczylam
rownoczesnie z koncem antybiotyku. Teraz wiem ze to podstawowy blad bo trzeba
podawanie kontynuowac minimum 2 tygodnie by odtworzyc wybita flore. Przy
wybitej florze candida swietnie sie rozwijala pozywiana slodziutkimi
syropkami.
Dziecko bylo na tyle male ze w duzej mierze nie sygnalizowalo wielu
problemow, nie umialo o nich opowiedziec.
Wszyscy bylismy w ogromnym stresie poniewaz choroby sie pojawialy coraz
czesciej a my jako rodzice musielismy isc do pracy wiec w weekendy staralismy
sie podleczyc mala. Jej organizm nie mial wytchnienia ktore zapewniloby walke
z wirusami i bakteriami przedszkolnymi.
31XII 2005 jedna z nielicznych madrych lekarek z Luxmedu wyslala nas na
przeswietlenie pluc. Poczatek zapalenia pluc! Antybiotyk kolejny zostal
podany. Nastepnie lekka grzybica krocza, nystatyna. Pojawil sie kaszel ktory
mimo wyleczenia zapalenia nie przechodzil, nasilal sie w nocy (bo wieczorem
podawalam kubek cieplego mleka z miodem). Wreszcie pomyslalam o alergii
pokarmowej. Bingo!
Zaczal sie drugi etap. Zabranie dziecka z przedszkola na 3 miesiace i walka z
dieta eliminacyjna. Szukanie, bladzenie, obserwowanie. Notowalam kazdy
produkt podany, starlam sie wnioskowac co moge podac. Wykluczylam wiec caly
nabial, wedliny gotowe, wszystkie owoce z wyjatkiem jablek i wiele innych.
Reagowala na tak wiele rzeczy ze nie moglam uwierzyc, bo jako 2latek nie
miala reakcji alergicznej na zaden sloiczek z deserkiem owocowym ani sok.
Po podaniu np lizaka, miala czerwone policzki w ciagu 5 minut. Jednak
odseparownie od chorujacych dzieci w przedszkolu dalo efekt, 3 miesiace bez
infekcji.
Mala byla taka jakby slaba. Inne dzieci na spacerach biegaly, jezdzily na
rowerku a moja 3 latka raczje nie miala sily. Myslalam ze to brak
wczesniejszego ruchu, a teraz wiem ze jej jelito nie czerpalo zwiazkow
pokarmowych potrzebnych do rozwoju bo przeszkadzal temu rozwijajacy sie
grzyb! Powoli jednak dzieki diecie mocno zblizonej do antygrzybicznej i
faktowi przerwania infekcji (na ktore organizm nie musial tracic sil) corenka
odzyskiwala energie. Codziennie spala w dzien godzinke- dwie, miala 2 godziny
spacerow na swierzym powietrzu. Nadal szukalismy alergenow. Zaczal sie
natomiast katarek szczegolnie na spacerach puzna wiosna. Pojechalismy do
Rabki. Zrobilismy testy z krwi ale nie wykazaly zadnej alergi czyli u malej
nie jest to alergia IgE zalezna. Pozostale wyniki byly ok.
Etap trzeci to byl powrot do przedszkola w czerwcu, oraz wojna z przedszkolem
o przestrzeganie diety. Nie bylo latwo. Wojna skonczyla sie w momencie kiedy
postawiono nam alternatywe ze albo zabierzemy mala albo bedziemy przywozili
wszystko dla nieJ gotowe do jedzenia. (to jest drogie prywatne przedszkole!)
Panie maja tylko podgrzewac i zgodnie z moim wymogiem nie w mikrofali. To
pracochlonne rozwiazanie okazalo sie swietne poniewaz nie musze sie
denerwowac ze znowu jej cos podali a ja nie wiem co wywoluje rakcje . Dziecko
juz starsze a dodatkowo w okresie cieplej wiosenno letniej aury malo lapalo
infekcji i my tez juz stosowalismy leczenie naturalne. Zrobilismy testy
alergiczne na biorezonansie. Bylam zdziwiona, na sporo rzeczy wyszla alergia
a najdziwniejsze ze na Candide Albicans o ktorej nie mialam pojecia.
Zrobilismy wedlug wskazania badanie kalu na grzyby i plesnie w Luxmedzie i
nic nie wyszlo. (NIC !)
Pojechalam z corenka nad morze na 2 tygonie i w tym okresie zaczela sie robic
coraz silniejsza, taka zywotna, mowa zaczela sie rozwijac ekspresowo.
Etap czwarty to moment kiedy trafilam przypadkiem przeszukujac internet na
Forum Alergiczne a z niego na Forum Candidy. (Zauwazcie ze napisalam z duzej
litery). To byl wrzesien. Zapisalam sie na wizyte do dr M, zrobiulam badanie
na Kinowej w miedzyczasie. Bez wynikow intuicja mi podpowiedziala ze to tedy
droga. Ja to po prostu wiedzialam! Gdybym poprzestala na wynikach z Luxmedu
to tkwilabym pewnie w gabinecie alergologa do dzis.
Wyszla candida ++-, zero lambli. Zaczelismy leczenie izopatycznymi lekami
sanum, po 3 tygodniach prawie calkowicie minalo drapanie wieczorne dziecka.
Dieta zamienila sie w calkowicie antygrzybiczna czyli 0 ( na 100% 0) cukru,
mlecznych, pszennych, slodkich, owocowych produktow. Duzo warzyw , kolka
ryzowe , margaryna Oliwio, miesa na kanapki pieczone tylko wlasne, zupy,
kasze mozliwe do zastosowania. Na forum zaczelam sie doksztalcac z gotowania
i okazalo sie ze ja wspaniale czuje sie w kuchni i potrafie robic rzeczy o
pojeciu ktorych nie maja pojecia moje kolezanki z pracy. One poprostu nie
musialy kombinowac a ja tak. Zaczelam odkrywac mozliwe produkty ale bylo
trudno bez maki, owocow, orzechow, jajek i wielu innych. Gdy sie okazalo ze
mala nie reaguje alerguicznie na pomidora to prawie sie rozplakalam. Dieta
antyalergiczna okazala sie byc bardzo bliska tej wypracowanej na bazie
eliminacji ale ja zyskalam jakby kierunkowskaz. I okazalo sie ze ta lista
rzeczy ktore mala moze, nie powoduje wysypek, swedzenia.
Mala chodzila do przedszkola, powoli wprowadzalam do diety wit C na codzien,
perelki czosnkowe, miksture sloneckiego by zwiekszyc odpornosc organizmu.
Odstawilismy Zyrtek. Bylam taka szczesliwa bo wiedzialm juz z czym i dlaczego
walcze.
Zrobilismy testy na biorezonansie i okzalo sie ze jest duzo alergenow
(alergia na candide zniknela) a wsrod nich sa 3 rodzaje plesni. Po odczuleniu
2 z nich prawie calkowicie minal poranny katarek u malej. Wywiezlismy
wszystkie kwiatki doniczkowe, zaczelismy walke o bardziej suche powietrze
czyli czeste wietrzenia, brak nawilzania ktore sugerowala babcia.
Przeziebienia leczylismy z malutka iloscia lekow, zawsze bez cukru i
alkocholu. Skutkuje bo od lutego 2005 mala nie brala antybiotyku. Co dzien
probiotyki 2 razy dziennie dzialaj dobrze na jej brzuszek. Oczywiscie
zrobilismy odrobaczenie calej rodziny i ogolne porzadki, w badaniu
plasterkowym nie wyszly owsiki wiec w sumie nie wiem czy dlatego ze ich nie
bylo czy dlatego ze przeprowadzilismy kuracje skutecznie.
Jesienia chodzilismy codzinnie po powrocie z przedszkola na spacer.
We pazdzierniku corka spedzila 2 tygodnie w domu a 2 w przedszkolu
W listopadzie znowu 2 na 2.
W grudniu lepiej 1 do 3.
W styczniu caly miesiac w przedszkolu.
W lutym jak na razie 1 na 1.
Statystyka pokazuje ze jest lepiej, za corenka jest silniejsza, zdobywa
odpornosc chorujac i potrafi infekcje zwalczyc bez syropow i antybiotykow.
Robie co moge, inhalacje, banki, aloes, czosnek, sok z cebuli bez cukru,
spacerki.
Na wizycie w styczniu dr M powiedzial ze juz mozemy skonczyc z sanum bo
dziecko powinno byc zdrowe ale ja jej mowilam ze nie jest. Ze po podaniu np
burakow gotowanych ktore maja wysoki indeks gli