Dodaj do ulubionych

To niesprawiedliwe...

07.01.05, 13:24
...że musicie tłumaczyć się ze swojego wyboru. Że mamy karmiące butelką, a
mieszanką (zgroza) w szczególności, muszą się na każdym kroku
usprawiedliwiać, albo ukrywać ten fakt przed lekarzami, rodziną, otoczeniem.
Dlaczego forum "Karmienie piersią" ma eksperta, a to tylko moderatora?
Sama karmię piersią, ale nie jestem fanatyczką.
Zrobiło mi się niedobrze, gdy przeczytałam, że mamusi z ran po pogryzieniu
przez roczne dziecko leci krew z ropą, a ona upiera się przy karmieniu
piersią. (Ale ze wstydem przyznaję, że nie miałam odwagi napisać tego na
tamtym forum.)
Sama najpierw płakałam na myśl o kupieniu mieszanki. A teraz kolejna
wylądowała w szafie, bo dziecko nie akceptuje. A ja marzę, by podać wieczorem
mieszankę i przespać trochę więcej niż 2-3 godziny. By wyjść gdzieś na
dłużej, bez "odpokutowywania" tego z laktatorem.
Pozbyłam się poczucia winy, że dla własnej wygody chcę podać sztuczny pokarm.
Mój mąż to rozumie i akceptuje (sam mi to zaproponował, widząc moje
zmęczenie, niewyspanie), rodzina się nie wtrąca, pediatra się nie czepia, a
położna sama podpowiedziała, którą mieszankę wybrać. Tylko dziecko odmiawia
współpracy:(
Obserwuj wątek
    • bettinaj Re: To niesprawiedliwe... 07.01.05, 18:33
      hmmm, a ja nie mogę karmic piersią bo Julka po 2 tygodniowym pobycie w szpitalu
      po prostu odmawia cyca (czasami uda mi sie ja nakarmic w nocy jak jest
      niewybudzona i nie kojarzy czy to butla czy piers mamy:))
      i uwarzam,ze niesprawiedliwe jest to, że mamy które chcą karmic piersia z wielu
      powodów nie moga, a mamy których dzieciaczki nie odstepuja piersi na minutę:))
      chcą karmic butlą...
      uwierz mi, ze baaaardzo chcialabym się z Toba zamienic:))
      ale masz racje, że o wyborze sposobu karmienia powinnysmy decydowac my same ( w
      naszym przypadku dzieciaki:)))
      nie nawidze jak wszyscy teraz w kolka sie nade mna użalają i ich teksty
      typu"oj, ale szkoda", "moze jeszcze sie uda.." itp.
      presja otoczenia sprawia, ze czuje sie niedowartościowana i ...gorsza, a nie
      powinno tak byc, bo moja córcia jest radosna, uśmiechnięta i cudowna...
      no to się wygadałam
      pozdrawiam
      beata
    • amra1 Re: To niesprawiedliwe... 07.01.05, 18:57
      Ja też uważam, że to niesprawiedliwe... Bardzo chciałam karmić piersią, całą
      ciążę sobie to wyobrażałam i cieszyłam się na tą myśl. Wydawało mi się, że to
      taki symbol macierzyństwa - dziecko przy piersi, patrzące w oczy mamie. Że
      dzięki temu stworzę lepszą więź z moją córką. I wydawało mi się to takie
      proste... Tymbardziej, że moja przyjaciółka, na moich oczach niemalże, bez
      żadnych problemów, wykarmiła piersią dwoje dzieci, a pokarmu miała od pierwszej
      doby (oba porody przez cc) tyle, że dokarmiała jeszcze swoim pokarmem dwoje
      innych dzieci w szpitalu. Więc myślałam, że ja też tak będę miała. Ale
      rzeczywistość okazała się inna. W moim przypadku potwierdziło się, że stres
      zabija laktację (pobyt w szpitalu przez tydzień z dwutygodniowym dzieckiem,
      które zakażone gronkowcem, musiało przejść zabieg w narkozie, a potem tydzień
      bardzo silnego antybiotyku, po którym córka była w takim stanie, że nawet nie
      chce mi się o tym pisać...). A po drugie dziecko tak osłabione, że odmówiło
      ssania... Tylko butelka została. Teraz jest i na butelce i na piersi, której
      nie potrafi dobrze ssać (lubi gdy pierś jest pełna, bo wtedy samo leci, jak
      trzeba się trochę pomęczyć to jest wrzask) ale mnie już nie udało się odbudować
      laktacji, tak by jej starczyło pokarmu. Też bym się chętnie z Tobą zamieniła...
      I fakt, dookoła ludzie pytają "Ale karmisz piersią oczywiście?". A mnie szlag
      trafia... Pediatra też nie przyjęła moich tłumaczeń do wiadomości, uznając, że
      za leniwa jestem na to, by odbudować laktację i nauczyć córkę prawidłowego
      ssania. Poszłam do innej lekarki, która na szczęście jest młoda, niedawno
      odchowała swoje dziecko i sama karmiła butelką, więc się nie czepia... Ale i
      tak presja otoczenia mnie wykańcza...
      Choć nie ukrywam, sympatyczne są noce - moje dziecko (6 tyg.) śpi 7 godzin bez
      przerwy... :)
      Pozdrawiam
      Asia
    • mlodamama1 Re: To niesprawiedliwe... 07.01.05, 19:04
      Oj, presja jest niestety, czy to w szpitalu, czy w przychodni... a takze wsród znajomych... wlaściwie to pierwsze pytanie jakie słyszałam od wiekszości to " czy karmie piersią " - troche denerwujace biorac pod uwagę że karmiłam tylko miesiąc.
      Wydaje mi się że dużo dziewczyn wybrałaby nawet butelkę, bo nie " czuje ", czy nie lubi karmienia piersią, albo sprawia to problemy i ból, ale karmi piersią ze względu na przymus, modę, terror, czy jak to nazwać.
      • marianna18 Re: To niesprawiedliwe... 09.01.05, 17:49
        no jeśli jakaś mama karmi piersią pod presją przymusem, jest terroryzowana
        przez otoczenie to jest to bez sensu! Ja pierwsze dziecko karmiłam piersią 1,5
        roku i żadnych mlek modyfikowanych, drugie karmię już 9 m-cy. powód jest jeden -
        zdrowie moich dzieci i dlatego że ja wolę swieżą zupę niż chińską z torebki...
        Jak kto karmi jego sprawa, ja spotkałam się z kolei z ostracyzmem
        mam "butelkowych" - "zwariowałaś, będziesz miała obwisły biust" "jak ty znosisz
        te pobudki co 2 godz., daj butlę prześpi całą noc". Przyznam że nie raz gdy
        podpierałam się nosem po nieprzespanych nocach odgrażałam się butlą. Może gdyby
        to mleko sztuczne było jak to gdzieś przeczytałam "bardziej zhumanizowane"to
        złamałabym się. Ja wiem, że powiecie, że wiele dzieci karmionych sztucznie
        dobrze się ma, ale na zdrowy żołądek w wieku lat 40 pracuje się od urodzenia.
        Jest wiele matek karmiących sztucznie, które za wszelką cenę chciałyby karmić
        piersią i się z tego powodu obwiniają, ale jest też wiele matek łatwo
        rezygnujących z karmienia piersią bo są "uwiązane". Niestety urodzenie dziecka
        to ogromny zwrot w życiu już nic nie będzie tak samo, co nie znaczy, że będzie
        gorzej.
        Pozdrawiam wszystkie mamy,bez względu na rodzaj karmienia.
        • szyszunia75 Re: To niesprawiedliwe... 11.01.05, 11:28
          Jakoś nie poczułam z treści Twojego listu zrozumienia dla mam karmiących
          butelką, mimo że je deklarujesz. Porównanie z chińską zupką z torebki... Bardzo
          błyskotliwe. Bardzo wielką przykrość zrobiłaś mnie i pewnie wielu mamom, które
          to przeczytają. Wrócę z pracy i wieczorem szykując dziecku butlę z ”chińską
          zupką” będę miła jeszcze bardziej gorzkie myśli niż zazwyczaj. Gratuluję, udało
          ci się.
          • marianna18 Re: To niesprawiedliwe... 11.01.05, 13:01
            Przepraszam nie chciałam żeby tak odebrany był mój post. mam pełne zrozumienie
            dla mam które chcą karmić, a nie mogą. natomiast trudno mi zrozumieć mamy,
            które mają nawał pokarmu i walczą aby nie karmić, choćby dlatego, że to jest
            dużo wygodniejsze (dziecko często płacze czekając na posiłek z butelki a cyc
            jest zawsze gotowy bdo "spożycia") no i jak już wspominałam dużo zdrowsze.
            Jeszcze raz przepraszam jeśli kogoś uraziłam. Może ja jestem takim zagorzałam
            zwolennikiem karmienia piersią bo moje dzieci są zdrowe jak rydze. jeden ma 6
            lat a drugi 9 m-cy i do tej pory jedyną chorobą jaką przechodzili była
            trzydniówka. Ale może to zasługa czegoś innego? No bo zanam też dzieci na cycu
            które chorują na okrągło.
            Pozdrawiam
            • aiszka4 Re: To niesprawiedliwe... 11.01.05, 15:18
              marianna18 napisała:

              > natomiast trudno mi zrozumieć mamy,
              > które mają nawał pokarmu i walczą aby nie karmić, choćby dlatego, że to jest
              > dużo wygodniejsze

              A dlaczego?
              Kiedy zakładałam ten wątek, nie dzieliłam mam na karmiące butelką, bo muszą i
              na karmiące, bo chcą. To ich wybór, który należy uszanować bez komentowania.
              Właśnie odkarmiam trzecie dziecko i nikt nie ma prawa mówić o mnie, że jestem
              wygodna.
              • melba76 Re: To niesprawiedliwe... 11.01.05, 17:13
                Mnie boli nadmierne zainteresowanie znajomych. O tym, że prawdopodobnie nie uda
                mi się karmić piersią, wiedziałam już kilka lat temu i miałam czas na oswojenie
                się z tą myślą. W szpitalu położniczym przezyłam z córką horror, ale już tu o
                tym pisałam.
                Pediatrzy - rewelacja! NIGDY nie usłyszałam zbednego pytania czy komentarza.
                Tylko ci znajomi, przyjaciele, kumple z pracy. ZAWSZE pada pytanie: "Ale
                karmisz piersią" . "Nie". "Dlaczego?" "Bo nie mogę" I co? Ja już dawno bym
                umilkła, ale zawsze jest pytanie - a dlaczego nie? i wtedy wyciągam koronny
                argument ;) BO NIE i ucinam temat, ale jest mi przykro...

                Szok - koleżanki mojego męża z pracy też pytały, czy karmię, a kiedy się
                dowiedziały, że nie , kilka dni go męczyły, że POWINNAM przystawiać i NA PEWNO
                będzie pokarm (!!!!!) . A ja tych dziumdź w życiu nawet na oczy nie widziałam,
                ale jak widać karmienie to nie intymna sprawa kobiety, ale wyzwalacz batalii
                pt. "karmienie a sprawa polska"...
        • mamaskarba Do marianna 11.01.05, 17:51
          Jak mogłaś porównać mleko modyfikowane z chińską zupką!? Czuję się bardzo
          urażona! Nie każda z nas ma możliwość karmienia piersią mimo iż bardzo tego
          pragnie, i czy z tego powodu mamy zagłodzić własne dzieci? Zastanów się nad
          tym, zanim jeszcze raz napiszesz coś takiego!
          • mama_zuzi1 Re: Do marianna 11.01.05, 19:57
            Witam

            Również popieram Wasze oburzenie "chińską zupka"!!!
            To, że moja córeczka jest karmiona "chińską zupką" nie było moja decyzja- po
            prostu pokarm przestał płynąć i już.
            Mój poród odbył sie przez cesarskie cięcie i szczerze mówiąc obawiałam sie, że
            mogą być problemy z karmieniem piersia ale wiele moich znajomych po cc z
            powodzeniem karmiło dzieci piersia. W moim przypadku nie bez znaczenia były
            chyba uwarunkowania genetyczne (moja mama i babcia tez nie miały pokarmu). Ale
            wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy to pierwszy raz zobaczyłam córeczke
            kiedy przystawiono mi ja do piersi a tu... MLEKO!! LECI!! Popłakałam sie
            podwójnie 1-zobaczyłam moje dziecko, 2- MAM POKARM.
            Niestety raj nie trwał długo i po wyjsciu ze szpitala stopniowo pokarm zanikał,
            nie pomogło ciagłe przystawianie, herbatki czy inne cuda. Próbowałam dodatkowo
            jeszcze odciagać, żeby pobudzic laktacje ale bez rezultatów.
            Na dokładke jeszcze wdało sie zapalenie piersi i to był koniec moich marzeń o
            chociaz odrobince mojego mleka dla Zuzi!
            Strasznie mnie boli podejście ludzi gdy okazuje sie, że nie mam pokarmu i uwagi
            w stylu "a to szkoda", "jak sie chce to sie wszystko da", "musisz tylko chcieć"
            itp. i traktowanie jak bym była upośledzona czy niepełnosprawna, jakby moje
            dziecko było gorsze przez to, że nie rośnie na mleku własnej matki tylko
            na "zupkach chińskich"!!!
            Przepraszam za ton tego listu ale jestem okropnie rozgoryczona i faktycznie
            czuję sie gorsza i gdyby nie wsparcie mojego męża i mamy, która powtarzała mi,
            że przecież Zuzia wcale mniej nie będzie mnie kochac z tego powodu!
            Pozdrawiam wszystkie mamy, które nie karmia naturalnie swoich szczęść oraz mamy
            mające to szczęście, że mogą karmić piersią.
            Macierzyństwo jest super choć nie zawsze jest kolorowo.

            Mimo, że nie karmię Zuzi, a może właśnie dlatego, jest ona moim największym
            skarbem i kocham ja z całego serca!!

            Pozdrawiam wszystkich serdecznie

            Dominika i Zuzia
            • maja45 Re: Do marianna 12.01.05, 09:37
              A ja nie rozumiem skąd to oburzenie porównaniem sztucznego mleka do chinskiej
              zupki?
              Przecież tak jest-mleko modyfikwane to taki sam substytut naturalnego pokarmu
              jak chińska zupa zupy domowej!
              Mleko krowy podrasowane i wzbogacone witaminami, ale jednak do naturalnego
              pokarmu daleko.
              To sprawa matki jak karmi swoje dziecko, ale skoro dokonałyscie wyboru( nie
              wnikam w motywy), to nazywajcie sprawy po imieniu.Mleko sztuczneto nie innego
              rodzaju mleko naturalne tylko chemia.
              Pozdrawiam.
              Marta
              • mamaskarba Re: Do marianna 12.01.05, 09:53
                Jużn nie mam siły odpowiadać tak tępo myślącym osobom jak maja45. Nie miałyśmy
                wyboru: albo dziecko umrze z głodu, albo będziemy je karmić mlekiem
                modyfikowanym. Ale mamy, które nie miały problemu z karmieniem piersią nigdy
                nas nie zrozumieją, więc niech choć nie robią takich prymitywnych uwag.
                • maja45 Re: Do marianna 12.01.05, 10:07
                  Przecież Ci napisałam , że nie oceniam sposóbu karmienia-nic mi do tego, ani
                  nikomu innemu tez.Z pewnościa kochasz soje dziecko i jesteś dobra matka.
                  Ale na Boga , nie oburzaj się na mnie, lub na inne mamy , które piszą ze mleko
                  sztuvzne jest po prostu sztuczne i udawanie ze tak nie jest to dziecinada.
                  Pozdrawiam i zyczę więcej luzu.
                  Marta
                    • maja45 Re: Do marianna 12.01.05, 10:49
                      Bo to publiczne forum i wypowiedziec może się kazdy kto nie łamie netykiety.
                      Chyba, że łamaniem netykiety jest już prezentowanie własnych pogladów.
                      Jak napisałam wczesniej zyczę więcej luzu.
                      Marta
                      • mary29 Re: Do marianna 14.01.05, 12:20
                        Fajnie, że jesteś taka wyluzowana, ale nie sądzę, żebyś zastanawiała się nad
                        tym, co piszesz. Co, jesteśmy dumni z siebie, bo mamy mleczko? I od razu można
                        się lepiej poczuć, nieprawdaż? Jak ci nie wstyd na forum, gdzie piszą matki
                        załamane, bo nie mają pokarmu (też się mają czym przejmować-ale to już inna
                        sprawa)oznajmiać, że dają dzieciom czystą chemię? To już nie tylko brak taktu..
                        Jeśli musisz dowartościować się w taki prymitywny sposób, to gratulacje.
                        Wolałabym mieć matkę karmiącą mnie modyfikowanym mlekiem, ale mądrą i z
                        dystansem do świata, niż niedowartościowaną i niepewną siebie (choć wyluzowaną)
                        karmiącą piersią. I, jak mawia Lepper: Trochę kultury..
              • mlodamama1 Re: Do marianna 12.01.05, 10:20
                No nie , dobrze że tu dopiero dzis zajrzalam, bo jeszcze bardziej bym sie zdenerwowala. Gdzie słyszałaś o "sztucznym " mleku ? profesjonalnie nazywa sie je mlekiem modyfikowanym, i wiesz co może wyda ci sie to dziwne ale to nie trucizna. I nie porownuj go do chinskiej zupki - w ktorej sa same wzmacniacze smaku i E coś tam.
                W tej chwili rodzaje mleka modyfikowanego i ich jakosć jest naprawdę dobra.
                Zreszta szkoda słów, zrobiło mi sie narawdę przykro, nie wiem jak możesz oceniać matki podające butelkę. Widac ty nie miałas problemów z karmieniem i nie masz o tym pojecia :( No to jestes szcęściara, bo większosć mam na tym forum miała rożne problemy z karmieniem piersia i nie miała wyjścia/
                a nawet jesli ktoraś odstawiła bo uznala że tak jest lepiej dla niej i dzidzi to nie tobie to oceniać.
                • maja45 Re: Do mlodamama1 12.01.05, 10:47
                  A gdzie tu jakieś ocenianie?
                  Twój sposób karmienia to Twoja sprawa, co nie zmienia faktu, że mleko
                  modyfikowane( lepiej się czujesz jak je tak nazywam?)to substytut mleka matki,
                  chyba się ze mna zgodzisz.
                  Szczerze współczuję , że nie mogłaś karmić piersią. Ale też nie widze powodu,
                  żebym miała udawać, że nie widzę jakościowej róznicy pomiędzy karmieniem
                  sztucznym a naturalnym.
                  Mam chyba takie prawo.
                  Pozdrawiam.
                  Marta
                  • inka2001 Re: Do maja45 12.01.05, 11:40
                    Ja także widzę tu ocenianie - zawoalowane, ale jednak bardzo czytelne.

                    Ale nie o tym chciałam.
                    Widać, że w życiu nie miałaś opakowania mleka modyfikowanego w ręce i dlatego
                    nie masz pojęcia o czym piszesz. Według mnie jest w nim więcej witamin i
                    substancji odżywczych niż w mleku matki, która odżywia się niemalże tylko
                    chlebem i wodą, bo dziecko jest alergikiem, ale jest dumna z siebie, bo KARMI
                    PIERSIĄ!
                    Może nawet przeszłaby na mleko modyfikowane, ale takie "terrorystki laktacyjne"
                    jak Ty, nie dałyby jej spokojnie żyć.

                    Takie jest moje zdanie, do którego podobnie jak Ty, też mam prawo.

                    Pozdrawiam,
                    Inka
                    Acha -
                    • maja45 Re: Do maja45 12.01.05, 12:26
                      To prawda, w życiu nie miałam w reku op.mleka mod , bo i po co?
                      Wiem, ze jest wzbogacane i cóż z tego?
                      Ty widzę czytasz to co chcesz, bo gdzyby było inaczej to zauwazyłabys również
                      dopisek producenta ( ten drobnym) druczkiem ) na temat karmienia piersią.
                      Twój tekst o substancjach odzywczych zawartych w mleku matki( a raczej ich
                      braku), swiadczy o tym, że Twoja wiedza na temat karmienia piersią jest
                      ŻENUJACA, ale wypowiadać mozesz się na kazdy temat, to wolny kraj.
                      Pozdrawiam i jak wszystkim zyczę luzu i dystansu.
                      Marta
                      • inka2001 Re: Do maja45 12.01.05, 13:07
                        Robię dokładnie to samo, co Ty - wypowiadam się na temat, o którym nie mam
                        pojęcia.

                        Zaręczam, że dopisek na temat karmienia piersią (przynajmniej na moim mleku)
                        jest napisany dużą czcionką i przeczytałam go dokładnie, podobnie jak wszystkie
                        inne informacje na opakowaniu. Bo mam w zwyczaju wiedzieć, co jem i co podaję
                        mojemu dziecku. I co z tego? Dokładnie nic. Wiem tyle samo co wcześniej - że
                        najbardziej właściwym i najtańszym sposobem żywienia niemowląt jest karmienie
                        piersią.

                        A może rozszerzysz moją wiedzę na temat substancji odżywczych, które znajdują
                        się w mleku kobiety, która żywi się wyłącznie chlebem ryżowym i wodą? Nie
                        biorąc przy tym dodatkowych preparatów witaminowych (bo to przecież sztuczne).
                        Bo jakoś ciężko mi znaleźć w ich składzie (chleb ryżowy i woda) wszystkie
                        potrzebne do rozwoju dziecka witaminy i składniki mineralne. A może też gdzieś
                        są ich składy, których nie doczytałam, wypisane drobnym druczkiem?
                      • melba76 Re: Do maja45 12.01.05, 13:10
                        Życzę Ci jak najdłuższego karmienia piersią, oby nie przyszedł taki czas że z
                        jakichś powodów stracisz pokarm lub nie będzie Ci wolno karmić i wtedy
                        będziesz zmuszona poczytać etykietki mlek modyfikowanych.
                      • mama_zuzi1 Re: Do maja45 12.01.05, 15:59
                        Witam Maju!

                        Jesli czytałas moją wypowiedz to powinnas zrozumiec, ze to iz nie karmię
                        własnego dziecka piersią nie wynika z moich fanaberii czy z tego, ze boję się o
                        swoją figurę, czy podobnych rzeczy!!!

                        JA PO PROSTU NIE MAM POKARMU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                        Czy to tak trudno zrozumiec??????

                        To jak Twoim zdaniem mam wykarmic własne dziecko?? Czym???
                        Po co te złosliwe uwagi?
                        Mam wrazenie, ze po prostu chcesz się dowartosciowac jaka to z Ciebie cudowna
                        matka bo karmisz piersią!! A te co karmią butelką i chińską zupką są be!!
                        Co, moze nasze dzieci też są przez to gorsze???

                        Szczerze mówiąc to bardzo ale to bardzo Ci zazdroszczę, że możesz naturalnie
                        karmic swoje dziecko- ja własnego nie mogę!!

                        Podejrzewam, że żadna z mam, które poczuły się urażone Twoimi słowami nie
                        zrezygnowały z karmienia piersią bez powodu!

                        Mam dla Ciebie dobrą radę wznikającą z żzczliwości- ciesz się póki możesz bo
                        nie wiadomo czy Tobie nie przytrafi się taka sztuacja jak nam!!

                        Aha, i momyśl zanim coś napiszesz bo możesz tym wyrządzić komuś krzywdę.
                        Chyba, że o to Ci chodzi....

                        Pozdrawiam

                        Dominika i Zuzia
                      • mary29 Re: Do maja45 14.01.05, 12:34
                        Tak, widać pranko mózgu, doradca laktacyjny patrzy! a jeśli coś tu jest
                        żenujące, to Twoje uwagi. Przecież robisz innym przykrość. Celowo? A może Ty
                        chcesz dobrze, i przemawia przez Ciebie osoba przeszkolona przez sektę
                        terrorystów laktacyjnych? "karmy, karmy wszyscy razem, piersią lewą, potem
                        prawą..."sorry, ale ta nagonka na karmienie "naturalne" jest śmieszna. Na
                        studiach medycznych uczyli, że wystarczy max. 100 ml mleka z piersi żeby
                        dziecko dostało wystarczający poziom przeciwciał, i że wystarczy taką ilością
                        karmić do 3-go miesiąca życia, reszta -"że najlepiej-do6-go miesiąca karmić
                        wyłącznie mlekiem, i że należy karmić do 2 roku życia"- to
                        dopowiedzieli "doradcy laktacyjni", którzy żerują na poczuciu winy i zagubieniu
                        wielu matek. Pa!
                  • mlodamama1 do maja45 12.01.05, 14:38
                    tak, owszem lepiej sie czuje gdy tak nazywasz mleko modyfikowane.
                    Napisalaś że :

                    ". Ale też nie widze powodu,
                    > żebym miała udawać, że nie widzę jakościowej róznicy pomiędzy karmieniem
                    > sztucznym a naturalnym."

                    Hmmm, skoro tak, to powiem ci że w obecnych czasach dla mnie karmienie " naturalne ' wcale nie jest takie naturalne, biorąc pod uwagę te straszne konserwanty, sztuczne barwniki, ulepszacze, sztuczne aromaty wszechobecne w zywności, oraz trujące spaliny . A przeciez to wszystko przechodzi do pokarmu!
                    Przynajmniej mleko modyfikowane jest przebadane pod tym wzgledem i całkowicie bezpieczne :) mam chyba prawo tak uważać, prawda ?
                    • maja45 Re: do maja45 12.01.05, 14:58
                      O tak! Mleko sztuczne jest tak dokładnie przebadane, ze ostatnio dwoje
                      wczesniaków we Francji zmarło po spożyciu mleka Enfamil i producent ( ten sam
                      od mleka Nutramigen)wycofal cała partię we Francji bo miała nieprawidłowy skład.
                      Dalej twierdzisz, ze to takie bezpieczne?
                      Bo ja osobiście nie słyszałam, zeby mleko matki zabijało, a mleko modyf jak
                      widac czasem tak.
                      Pozdrawiam.
                      Marta
                      • melba76 Re: do maja45 12.01.05, 15:06
                        A słyszałaś o ZAKAZIE karmienia dziecka naturalnie, bo mleko matki szkodzi JEJ
                        WŁASNEMU dziecku? Bo ja ostatnio odbyłam na ten temat bardzo długą dyskusję z
                        neonatologiem, który absolutnie nie zmusza kobiet do karmienia piersią za
                        wszelką cenę.
                        • oxygen100 Re: do maja45 12.01.05, 17:42
                          melba moglabys mi te kwestie przyblizyc?? chodzi mi o te rozmowe z
                          neonatologiem. Bylabym wdzieczna. jesli wolisz mozemy sie skontaktowac na priv.
                          pozdrawiam.
                      • szyszunia75 Re: do maja45 12.01.05, 15:09
                        Ulżyło ci już? Szczęśliwa? Trzeba nie mieć za grosz wyczucia i empatii, żeby
                        wypisywać takie rzeczy. Proponuję, żebyś teraz zajrzała np. na forum o
                        alergiach i zgromiła matki za stosowanie maści sterydowych. Możesz podrzucić
                        parę argumentów o ich szkodliwości. Humor ci się na pewno jeszcze bardziej
                        poprawi.
                      • inka2001 Re: do maja45 12.01.05, 15:10
                        Przyszłaś tu prowadzić krucjatę i nawracać nas na jedyną słuszną drogę?
                        Jeśli tak, to tracisz czas i energię - jest już za późno.

                      • mlodamama1 Re: do maja45 12.01.05, 15:22
                        maja45 napisała:

                        > O tak! Mleko sztuczne jest tak dokładnie przebadane, ze ostatnio dwoje
                        > wczesniaków we Francji zmarło po spożyciu mleka Enfamil i producent ( ten sam
                        > od mleka Nutramigen)wycofal cała partię we Francji bo miała nieprawidłowy skład
                        > .
                        > Dalej twierdzisz, ze to takie bezpieczne?
                        > Bo ja osobiście nie słyszałam, zeby mleko matki zabijało, a mleko modyf jak
                        > widac czasem tak.
                        > Pozdrawiam.
                        > Marta


                        Powiem tylko tyle, ze jest sporo chorób, leków i sytuacji które wykluczają karmienie piersią. A wiesz że w przypadku alergii na mleko krowie często poleca sie kobietom karmiącym piersią picie mieszanek takich dla alergików ? te kobiety tez potępiasz, i uważasz że truja dzieci ? ;)
                        zresztą, właściwie to mnie to nie interesuje, brak mi słów ...
                        • monikacg Re: do maja45 12.01.05, 15:38
                          mlodamama1 napisała:

                          > A wiesz że w przypadku alergii na mleko krowie często poleca sie
                          > kobietom karmiącym piersią picie mieszanek takich dla alergików ?
                          > te kobiety tez potępiasz, i uważasz że truja dzieci ? ;)

                          Ja dostałam od pediatry zalecenie picia Isomilu (mleko sojowe), bo u Oli było
                          podejrzenie alergii na mleko krowie. Na szczęście skończyło się tylko na
                          podejrzeniach. Nie uważam, że ją trułam. Siebie też nie otrułam ;)
                          • maja45 Re: do maja45 12.01.05, 15:48
                            Miałam tego nie pisać, ale skoro tak na mnie nskoczyłyscie ....
                            Skoro jesteście takie zadowolone ze karmienia dziecka sztucznie, to skąd taki
                            poziom frustracji, poczucia winy i udawadniania mi swoich racji w tak
                            niewybredny sposob?
                            Nigdzie nie potepiałam matek karmiacych sztucznie a jedynie zaapelowałam o
                            nazywanie sprawy po imieniu-sztuczne/modyfikowane to jednak nie naturalne ,
                            wbrew temu co być moze chciałybyscie usłyszec.
                            Tylko tyle, bez przypisywanych mi checi prowadzenia jakiejś krucjaty i terroru
                            laktacyjnego.
                            Mimo wszystko pozdrawiam.
                            Marta
                            • mamaskarba Re: do maja45 12.01.05, 15:59
                              Sama prowokujesz! Widzę, że lubisz się dowartościować wchodząc na to forum.
                              Poczucie winy wzbudzają w nas takie terrorystki laktacyjne jak ty, poziom
                              frustracji stąd, że musimy się ciągle tłumaczyć, czemu nie karmimy piersią, a
                              racje musimy udowadniać w tak niewybredny sposób, bo inny do was nie dociera!
                            • inka2001 Re: do maja45 12.01.05, 16:06
                              Ależ ja naprawdę jestem zadowolona :)
                              I do frustracji bardzo mi daleko, i poczucia winy nie mam :)

                              Jedyne, co próbuję cały czas Ci przekazać, to fakt, że mleko modyfikowane też
                              ma wartości odżywcze i dzieci nim karmione świetnie rosną i rozwijają się.

                              Również ciepło pozdrawiam,
                              Inka
                            • szyszunia75 Re: do maja45 12.01.05, 16:47
                              Do mai45: niektóre z nas są zadowolone, inne nieszczęśliwe, że muszą karmić
                              sztucznie. Ja mam z tym nadal problem i nie ukrywam, że hasła przez ciebie
                              wygłaszane mnie bolą. Proszę bardzo, nazwij to frustracją. Jestem sfrustrowana,
                              a ty pogłębiasz ten stan. Myślę, że na to nie zasługuję. Jest mi przykro. I
                              tyle.
                      • mary29 Re: do maja45 14.01.05, 13:17
                        To nie był Enfamil, tylko Pregestimil, hydrolizat białkowy zaeirający tłuszcze
                        MCT, stosowany w zaburzeniach trawienia i wchłaniania tłuszczów, białek i
                        węglowodanów (u wcześniaków, tylko jak są wskazania), jednym słowem-lek, a nie
                        mleko modyfikowane przeznaczone do szerokiego użytku. I Ty tu mówisz o
                        wiedzy... A może byś tak już się nie kompromitowała? Wiesz, jakie o sobie
                        wydajesz świadectwo, podając fałszywą informację i wprowadzając zamęt w
                        umysłach matek stosujących mleko modyfikowane?
    • mamaskarba Re: To niesprawiedliwe... 12.01.05, 10:04
      A "elikatna" różnica między zupką chińską a mlekiem modyfikowanym polega na
      tym, że zupka chińska nie ma żadnych wartości odżywczych ani witamin, a mleko
      modyfikowane wręcz przeciwnie.
      • szyszunia75 Jednak modyfikowane 12.01.05, 12:42
        Powyżej maja45 zapytała, czy lepiej się czujemy, kiedy nazywa mleko
        modyfikowanym, a nie sztucznym. Odpowiadam: tak, lepiej, ponieważ jest to
        bardziej zgodne z prawdą i precyzyjne. Bo nie jest określeniem pejoratywnym. Bo
        nie ma w sobie ładunku emocjonalnego i nie powoduje nieprzyjemnego skurczu
        serca. I na dodatek opisuje produkt pozyskiwany z naturalnego mleka, dzięki
        postępowi medycyny tak MODYFIKOWANEGO (a nie ”usztucznianego”), by jak
        najlepiej zaspokoic potrzeby dziecka.
        To taka subtelna różnica, ale ważna. Tak samo ważna jak różnica między
        np: ”Azjatą” a ”żółtkiem” (żeby już pozostać przy dalekowschodnich
        skojarzeniach rozpoczętych hasłem ”chińskiej zupki”).
        • maniakow Re: Jednak modyfikowane 13.01.05, 11:49
          Ale "dyskusja"!!! I ja się wtrącę.
          Popieram mamy karmiące butelką - choć ja zaliczam sie i do tych butelkowych
          (karmię mlekiem modyfikowanym) i cycusiowych (karmię piersią). Nie wiem skąd
          tyle złości u maja45 ? Widać, że to ty jesteś sfustrowana, nie możesz ścierpieć
          takich mam, które z wyboru lub nie karmią butelką. Skoro jesteś
          taka "naturalna" to dlaczego sama jesz "sztuczności"? Jestem pewna, że nie masz
          pod domem ogródka, sadu ze zdrową żywnością i na pewno nie pieczesz sama
          chleba. Więc wygląda na to, że bardziej podtruwasz swoje dziecko niż my.
          Jak moja córka zachorowała to nie mogłam karmić piersią - miałam wręcz zakaz.
          Przez tydzień miała podawane "niezdrowe sztuczne mleko" i to na zalecenie
          lekarza (w szpitalu). Szpital jest po to żeby leczyć, jednak według Twojej
          teorii, truje!!!
          Mamy karmiące butelką mają rację. Jeśli zdecydowały się karmić piersią lub nie
          miały pokarmu to ich sprawa i na pewno nie wyrządziły tym dziecku żadnej
          krzywdy. Lepiej jeśli karmią butelką niż piersią - z poczuciem winy,
          poddenerwowane - dzieci to BARDZO odbierają, to na pewno im może zaszkodzić.
          Ja mam małego alergika w domu i podaję preparat mlekozastępczy - jak sama nazwa
          wskazuje to nawet nie jest mleko a jakoś córka się chowa (ma już 9 miesięcy).
          Nie uważam żebym wyrządzała dziecku krzywdę podając mleko modyfikowane.
          Ciesz się, że masz zdrowe dziecko, dużo pokarmu i możesz karmić piersią - obyś
          w przyszłości nie miała problemów z dzieckiem, alergią i brakiem pokarmu!
          Ciekawe co zrobisz jeśli dziecko Ci zachoruje - nie podasz lekarstw, przecież
          to sama chemia!
          • maja45 Re: Jednak modyfikowane 13.01.05, 17:33
            No niestety trafiłaś jak kulą w płot-mieszkam na wsi, w domu z ogródkiem, jem
            ekologiczne produkty z własnej działki.Sztuczności nie jadam wcale -mam wybór.
            Nie jestem fanatyczką , stosuję leki kiedy trzeba.
            Wszystkie rzeczy o których napisałas są dla mnie tak oczywiste, ze aż banalne.
            Dziękuje za życzenia zdrowia dla mojego dziecka, na szcescie nie choruje, bo
            jest wybitnie zdrowym egzemplarzem.
            Czego i Tobie zycze.
            Pozdrawiam.
            Marta
            • melba76 Re: Jednak modyfikowane 14.01.05, 11:04
              Się ubawiłam wyobrażając sobie jak boso w kraciastej zapasce stoisz na klepisku
              zagniatając zaczyn na chleb, który upieczesz swojej rodzinie, wąchając wywar z
              liści z przydomowego zielska w miejsce herbaty z supermarketu i mieszająć masło
              w osełce z mleka made in Krasula z własnej obory. Pozazdrościć.
              • maja45 Re: Jednak modyfikowane 14.01.05, 12:34
                No cóz, pozazdrościc wyrafinowanego poczucia humoru...
                Ja tam zadowolona jestem...
                Omija mnie co prawda tyle " miejskich" atrakcji ( te spaliny, hałas, brudne
                przystanki, korki, życie w bloku z wielkiej płyty...pomarzyć...), ale dzieki
                temu ja i moje dziecko zdrowi jesteśmy.
                Jezeli droga Melbo masz takie wyobrażenie o zdrowym zyciu, to moze lepiej ,że
                karmisz swoje dziecko butelką.
                Pozdrawiam.
                Marta
                • mamaskarba Re: Jednak modyfikowane 14.01.05, 13:22
                  A teraz sobie myślę, że ta cała maja45 jest taką samą prowokującą wariatką jak
                  ten zboczeniec którego posty zostały dziś skasowane. Nasze argumenty trafiają
                  do niej (bądź niego) jak grochem o ściane, wydaje się być bardzo zadowolona z
                  robienia przykrości innym. Wypowiedzi takiej osoby powinny być IGNOROWANE. Bo
                  dewiantom właśnie chodzi o wywoływanie zamieszania na forum. Jeśli ta osoba ma
                  dzieci to bardzo im współczuję takiego rodzica-fanatyka-terrorysty. (Bo co
                  będzie, jeśli kiedyś w przyszłości jej córka nie będzie mogła wykarmić swego
                  dziecka piersią? Strach pomyśleć.)
                  • maja45 Re:mamaskarba 14.01.05, 13:35
                    Droga Mamoskarba!
                    Może zamiast sie tak niezdrowo egzaltować popracujesz nad ortografią?
                    Szcerze mówiac nie zauwazyłam, żeby mamy karmiące piersia były tak agresywne i
                    prymitywne w sposobie wypowiadania się jak niektóre tutaj mamy karmiące
                    sztucznie.
                    Każdy czyta i widzi co chce-w zadnym ze swoich postów nie skrytykowałam zadnej
                    z Was,wiec nie rozumiem skąd ten bezpardonowy atak?

                    Nie musisz również współczuć mojemu dziecku, bo jest zdrowe,pięknie się
                    rozwija, czego naturalnie równiez Twemu dziecku zycze.
                    P.S.
                    A od kiedy to karmienie piersią jest zboczeniem jak pedofilia?
                    Niezłe porównanie, nie ma co.
                    Marta
                • melba76 Re: Jednak modyfikowane 14.01.05, 17:03
                  No może i lepiej, bo jakbym nie karmiła go butelką, umarłoby z głodu, ale nie
                  wiem czy dobrze robię, może tak bardziej zbratałabym się z naturą? Dzięki,
                  miałam operację piersi i super czyta mi się takie komentarze. Gratuluję
                  kultury, taktu i delikatności, bo słowo "empatia" chyba na wieś jeszcze nie
                  dotarło?
          • bettinaj Do Majki... 13.01.05, 17:42
            nie chce mi się dyskutować na temat czy to sztuczne czy modyfikowane czy
            jeszcze inne, chce Ci napisac tylko, ze mojego pierwszego syna karmiłam przez 3
            lata piersią, a teraz karmię butelką, bo szpital, choroba dziecka i wiele,
            wiele innych czynników tak wpłynęło na moja laktację!!!
            i taa...czuję się gorsza jak cholera!!!
            nie wiem jaki masz cel w potępianiu mleka modyfikowanego??
            i bardzo Cie prosze - nie zapieraj się tak przy karmieniu piersią ...
            nie życzę Ci tego, ale choroby chodzą po ludziach...i uwierz mi, ze dwa
            miesiące karmienia bardzo bolą jako wspomnienie!!!
            więc przestań prosze dołować jeszcze bardziej te z nas, które karmią butlą nie
            z własnego wyboru i ciesz się ze swoim Maleństwem każdą chwilą spędzaną przy
            piersi...
            pozdrawiam
            beata i julcia
    • aiszka4 Drogie "butelkowe" mamy:)) 13.01.05, 19:36
      Miałam dobre intencje, zakładając ten wątek i przykro mi, że stał się dla Was
      źródłem dodatkowej frustracji.
      Opisujecie, jak ciężką drogę przeszłyście zanim, z wielu, często dramatycznych
      powodów, zdecydowałyście się podać Waszym maluchom mleko z butelki. Uważam, że
      Wam jest trudniej, niż mamom, którym pokarm sam płynie z piersi na samą myśl o
      dziecku, a ich maleństwa nie odchorowują mleka mamy.
      Mnie dane jest karmić piersią i to bez większych problemów. Pisząc tu, nie
      kierowałam się jakimś fałszywym współczuciem, tylko szczerą sympatią.
      Kiedy czytam w Waszych wątkach o prawdziwym laktacyjnym terroryźmie (bo tak
      chyba trzeba nazwać podejście wielu osób), to się we mnie gotuje. Nie jest Wam
      lekko, a tu jeszcze ktoś Wam dokłada.
      Jeśli coś Wam to pomoże, to przesyłam słowa wsparcia w chwilach zwątpienia i
      życzenia zdrowia dla Was i Waszych pociech:))
      Agnieszka, mama trójki
        • mary29 Re: Drogie "butelkowe" mamy:)) 14.01.05, 12:04
          Wiecie co, tu na forum najlepiej widać, jak to niektóre kobitki brak poczucia
          własnej wartości nadrabiają tym, że karmią piersią. Dobrze, że to jest im dane!
          mogą się dowartościować, poczuć się lepsze, a bez tego, to kto wie... Tak, ja
          będę karmić, najlepiej do 4-go roku życia, za cenę nierzadko głodzenia dziecka,
          zmęczenia, frustracji i nieprzespanych nocy, ale WSZYSTKIM I SOBIE SAMEJ
          pokażę, jaka to ze mnie dobra matka...Nie przejmujcie się. Jesteście
          najlepszymi mamami dla swych skarbów i co ma do tego rodzaj pokarmu? Czasem mi
          się zdaje, że wszyscy wkoło powariowali z tym karmieniem. W Polsce jest obecnie
          moda na karmienie piersią, ale popatrzcie na Niemcy, Francję, Wielką
          Brytanię...Tam kobieta karmiąca powyżej 4-go miesiąca życia jest rzadkością.
          Przestańcie walić deprechę i cieszcie się macierzyństwem, każdym dniem (tak
          szybko dzieci dorosną i wtedy powiecie: te pierwsze miesiące byłam wciąż
          załamana i zdołowana)i waszymi wspaniałymi dziećmi, a mamusiami wypowiadającymi
          się w stylu maraianny i mai się nie przejmujcie, one muszą się jakoś
          dowartościować. Pozdrawiam
      • oliwka79 Re: Pozdrawiam wszystkie tolerancyjne mamy 14.01.05, 23:12
        Jak to dobrze, że wśród mam karmiących piersią są też takie jak Ty aiszka4 -
        mające szacunek dla uczuć innych - a także, a może przede wszystkim szacunek i
        akceptację dla wyborów dokonywanych przez inne mamy... tym bardziej, że wybory
        te bardzo często zostały dokonane za nas (przez różne okoliczności i sytuacje
        życiowe).
        A tak wracając do tych mam karmiących naturalnie i umoralniających bywalczynie
        tego forum - chciałabym je poinformować, że sto razy bardziej wolę podać mojemu
        dziecku "chińską zupkę" niż "naturalne mleko" w ich wydaniu - wzbogacone
        nienaturalną dawką jadu...
        Ale ponoć jad żmii leczy - tylko nie stosowany wewnętrznie a zewnętrznie -
        najlepiej strzyknąć odrobinę między łopatki - po czym troszkę wetrzeć...
        Pozdrawiam wszystkie tolerancyjne mamy
        • oliwka79 Re: zapomniałam dodać 14.01.05, 23:20
          Zapomniałam dodać, że pozdrowienia dotyczą wszystkich tolerancyjnych mam -
          wszystkich niezależnie od sposobu karmienia, a także przyczyn, dla których
          karmią w ten a nie w inny sposób.
          Trzymajcie się dziewczyny...
    • bea-ta Litości!!! 14.01.05, 14:13
      Drogie mamy jeszcze takiej zajadłości i zawzietości bronienia swoich racji nie
      widziałam, ale to chyba dobra cecha nas Polaków. Tylko jedno ale? Nie można
      popadać w skrajności, bo jest to zdecydowanie niezdrowe...Prawda leży po środku
      zazwyczaj. Ja karmie mlekiem sztucznym, modyfikowanym czy jak go tam zwał. Pies
      trącał...Najważniejsze to, że mam swoja kruszynkę, patrze jak rośnie i widze
      jego radosny uśmiech gdy zaglądam do łóżeczka o poranku. Zarówno jeden sposób
      jak i drugi ma wiele plusów i minusów. To my matki dokonujemy wyboru wszystko
      jedno czy z przymusu czy z własnej woli, bo to równiez my będziemy ponosić tego
      konsekwencje. Każdy ma swój indywidualny sposób na życie jak i sposób na
      wychowanie swoich pociech. Dzisiaj jest moda na karmienie piersią, a niewiadomo
      co będzie za kilka lat. Mysle, że niejedna z nas wychowano na mleku krowim lub
      tym w niebieskim woreczku, bo nie bylo innego wybory i co ? Dziś dzoiłchy jak
      sie patrzy. Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej ( wyłączając z
      tego pewien margines społeczny) i to jest najważniejsze. Więc może lepiej nie
      spierajmy sie tylko wspierajmy, aby wyrosło man dorodne pokolenie, abyśmy mieli
      pocieche na stare lata. Nie ma co sie obruszać o nazwy - to szczegół jak
      widzisz uśmiechnieta pociechę w swoich ramionach!
    • higa zdrowy rozsądek 16.01.05, 15:23
      dziewczyny, po Waszych tonach wypowiedzi widzę, że na pewno nie zrozumiecie
      tego co chcę przekazać takie panuje tu zacietrzewienie ale i tak to napiszę:
      Chryste, skąd w Was tyle złośliwości i zajdłości???? Jestem mamą karmiącą
      mlekiem modyfikowanym i troszkę swoim - ściągam ile się da laktatorem ale i tak
      może z jedna porca dziennie się z tego uzbiera a czasem i nie. coraz gorzej
      jest. jestem mamą butelkową. też dostarczyłam terroru laktacyjnego, nie będę
      opisywać bo znamy to wszystkie az za dobrze. ale to co widzę w tej dyskusji ( a
      może nie dyskusji bo to krucjata po prostu) to brak tolerancji dla odmiennych
      poglądów. Maja ma prawo nazywać mleko modyfikowane sztucznym i gorszym bo to
      JEJ POGLĄD a od tego jest forum. OK - dajemy jej nasze argumenty i logiczne
      (witaminy itp w mleku modyfikowanym) i emocjonalne ale nie możecie atakować Jej
      za to że ma własne poglądy. OK - robi nam tym przykrość ale od tego jesteśmy
      istotami ludzkimi żeby mieć prawo do swoich myśli i poglądów a nie żeby każdy
      myślał tak samo. ja też uważam że mleko modyfikowane jest sztuczne i gorsze.
      ale jednocześnie wiem że ja sama i moja siostra byłyśmy tak karmione i jesteśmy
      zdrowe i nic nam nie brakuje. ja mojego dziecka też nie mogę karmić naturalnie.
      nie uważam żebym robiła jej tym fundamentalną krzywdę - choć wiem że byłaby
      zapewne bardziej odporna na choroby po moim mleku. nie atakuję mam karmiących
      naturalnie i oczekuję że nikt nie będzie atakował mnie. ale mam zdrowy rozsądek
      i nie będę mówić że coś jest czarne kiedy ewidentnie jest białe. mleko
      modyfikowane jest po prostu sztuczne, choć słowo sztuczne jest pejoratywne a ja
      nie uważam żeby było ono złem. jednak sztuczne jest. no co może wolicie
      naturalne inaczej, tak? przecież to paranoja. dziewczyny, błagam, wiem że
      porównanie do chińskiej zupki było za ostre i zrobiło wielu osobom przykrość
      (mi trochę też) ale nie ciosajcie tej dziewczynie kołków na głowie tylko dla
      tego że ma inne poględy do Waszych - ma do tego prawo. jeśli chcecie słuchać
      tylko ugładzonych wypowiedzi i takich które w pełni Wam się podobają - to Wy
      stajecie się butelkowymi terrorystkami. i tagłupota, która razi mnie u osób
      zmuszających na siłę do karmienia piersią i ta zajadłość, pojawia się tutaj
      tylko w odwrotnej formie. nie chcę się wstydzić przynależąc do tego forum. a
      tak jest jak czytam tę dyskusję. polowanie na czarownice. to nie jest wymiana
      myśli na temat merytoryczny tylko wzajemne obrzucanie się obelgami. na pewno o
      to chodzi?
      ok - teraz pewnie ataki przeniosą się na mnie... coz, jestem na to gotowa. po
      prostu kocham tolerancję i wolność słowa a także odwagę mowienia prawdy. prawdą
      jest że mleko modyfokowane jest sztuczne i nie jest naturalne. choć w mojej
      opinii jest zdrowe i wszystko jest z nim OK. a także z nami - mamami tak
      karmiącymi. i jeszcze raz powtarzam: wiem, że przykre jest porównanie do zupki
      chińskiej ale to że ktoś nam zrobił przykrość to nie powód żeby zamykać oczy na
      prawdę i nazywać białe czarnym.
      dobra, nie chce mi się już tego ciągnąć, jak ktoś jest zajadły i złośliwy to
      takim pozostanie więc czekam teraz na obrzucenie błotem mnie, za to że w ogóle
      mam mózg i raczę go używać odrobinę inaczej niż ogół.
      higa
      • melba76 Re: zdrowy rozsądek 16.01.05, 16:37
        Higa, ja rozumiem, o co Ci chodzi, jest jednak tylko drobna sprawa. Ja, mama
        butelkowa, nie robię desantu na forum karmiących piersią i ich tam nie atakuję.
        W ogólę tam nie zaglądam, bo to nie moja rzeczywistość. Więc nie czuję
        się "terrorystką butelkową" i myślę, że żadna z nas, tu się wypowiadających,
        tak nie postępuje. Nie szydzimy z nikogo, kto karmi piersią i nie niesiemy
        sztandarów z napisem :precz z cycem, karm silikonem!
        ;)
      • atlantis75 Re: zdrowy rozsądek 16.01.05, 19:24
        > dobra, nie chce mi się już tego ciągnąć, jak ktoś jest zajadły i złośliwy to
        > takim pozostanie więc czekam teraz na obrzucenie błotem mnie, za to że w
        ogóle mam mózg i raczę go używać odrobinę inaczej niż ogół.
        > higa

        Pisząc tak pięknie o prawie Mai do wyrażania własnych poglądów zapomniałaś o
        prawie całego tego "bezmózgowego ogółu" do poglądów odmiennych od Mai.
        Śledziłam ten wątek i rozumiem rozgoryczenie dziewczyn sformułowaniem "chińska
        zupka" lub sugerowaniem egoizmu, bo wybrało się butelkę. I pewnie pomyślisz, ze
        moja tolerancja sięgnęła szczytów głupoty, ale zupełnie nie dziwi mnie ten
        atak - bo rozumiem, ze gdy rozgoryczenie sięga zenitu i mama karmiąca butlą
        musi ciągle coś udowadniać oraz tłumaczyc sie ze swojego wyboru... to człowiek
        bije na oślep, czasami bez zastanowienia. I mnie to nie razi, bo czasami tez
        mnie trafia szlag, gdy od koleżanki słyszę peany na cześć karmienia naturalnego
        i wyrazy współczucia względem mojej osoby, która dokarmia dziecko Bebiko.
        Mimo, iż nie brałam udziału w dyskusji poczułam się urażona powyższym
        sformułowaniem (które zacytowałam)... sugerowanie innym, że nie mają mózgu, bo
        dali sie ponieść może niezbyt sympatycznym emocjom, to jest chwyt na pziomie,
        który rzekomo tak cie razi.


        -------
        NOWE fotki Kubusia :)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18324000&a=18324000
        • bea-ta Re: Może zakończymy wątek? 17.01.05, 09:14
          To przykre ,że rzeczowa dyskusja, która mogłaby przynieść jakies pozytywne
          efekty w zrozumieniu sie mam karmiących piersia i tych "butelkowych" skończyła
          sie wzajemnym obrażaniem, wytykaniem głupoty czy niewłaściwej pisowni.
          Mysle, że jedna i druga strona sporu jest nieco przewrażliwiona na swoim
          punkcie. Nacisk społeczny jaki w ostatnich latach jest na karmienie piersia i
          ciągłe o tym przypominanie - niemal na każdym kroku - doprowadził do tego, że
          jesteśmy tacy a nie inni. Mamy karmiące piersia tak maja zakorzenione, że tylko
          ten sposób i żaden inny jest najwałaściwszy, a mamy "butelkowe" z powodu całej
          tej nagonki nabawiły sie niepotrezebnych nikomu wyrzutów sumienia nawet wówczas
          gdy nie karmią piersią, bo zwyczajnie nie pozwala im na to różne względy
          zdrowotne co jest jak najbardziej usprawiedliwione. Myśle, że propagatorzy
          zaponinają ile szkody można narobić głosząc radykalne poglądy ( w życiu nie ma
          tylko czerni i bieli, ale jest też cała gama szarości ) szczególnie wiedząc, że
          każda mama jest przewrażliwiona na punkcie swojego dziecka chcąc dla niego jak
          najlepiej i jak łatwo można zburzyć spokój nas - matek. Kiedy chodzi o
          najdroższy skab - dziecko trudno trzymać na wodzy emocje. Myśle, że gdzieś tam
          o tym zapomniano, a my tak łatwo dajemy sie ponieść emocjom i to tym
          niezdrowym. Proponuje zakończyć ten watek.
      • maja45 Re: Higa 17.01.05, 09:40
        Higa-lejesz miód na moje serce, bo straciłam nadzieje, że jest tu jakaś mama,
        ktora zrozumiała o co mi chodzi.
        Pozdrawiam serdecznie.
        Marta
    • makoc Re: To niesprawiedliwe... 20.01.05, 00:53
      Walczyłam o mleko 2 miesiące. Nie miałam już siły i poddałam się. Chyba dobrze
      zrobiłam, bo byłam już bliska nerwicy, wycieńczona fizycznie i psychicznie
      cogodzinnym odciaganiem, także w nocy, walką o każdą kroplę, stosowaniem
      wszystkich cudownych środków, a moje złe samopoczucie przechodziło też na
      dziecko. Jednak presja społeczna jest teraz tak wielka, że mam ogromne wyrzuty
      i wstydzę się tego, że nie mogę wykarmić córki...W przychodni mam wrażenie, że
      inne mamy karmiące piersia patrzą na mnie z pobłażaniem, jak wyciągam butlę.
      Wieczorem nie mogę zasnąć, bo myślę, jaki błąd popełniłam, że odniosłam porażkę
      w karmieniu piersią. A najbardziej bolą mnie stwierdzenia, że każda z nas może
      karmić jeśli tylko chce...
      Jak pozbyć się tego poczucia winy?
      • bea-ta Re: do makoc 20.01.05, 09:09
        Miałam podobne przeboje z karmieniem i gdyby nie lekarz , który naskoczył na
        mnie w poradni, że robie wszystko żeby nie karmić dziecka piersią, a urlop
        macierzyński to kobieta ma włąsnie po to żeby tylko karmić dziecko piersią, to
        nie popadłabym w wyrzuty sumienia. Po tym też zaczęłam walczyć z odciagaczką.
        Bez sensu. Przeszło mi z czasem wszystkie wątpliwości, chociaz przeszłam
        eksperymenty z mlekiem na dziecku, żeby dobrać właściwe; zaparcia, które często
        towarzysza maluchom karmionym sztucznie; niedobrze mi było od gotowania butelek
        i ciągania sie wszędzie z całym tym majdanem, ale trudno. Głową muru nie
        przebijesz. Stwierdziłam, że zamiast wykładu pana doktora powinnam usłyszeć
        słowa wsparcia, a nie łajanie! Na oddziale tez nikt nie kwapił sie patrzec czy
        dobrze to robie. Poza tym stwierdziłam, że mimo wykształcenia ( pielęgniarka 13
        lat stażu + studia) , przeczytania sterty literatury nie byłam przygotowana na
        to , teoria sobie, a życie sobie. Byłam po c.c i czułam sie fatalnie, sama z
        dzieckiem - mama 2 dni przed moim pójsciem do szpitala złamała noge -gips od
        biodra do kostki, męża nie było i ja sama z duzym klockiem, wiecznie głodnym.
        Nieraz mało nie przewróciłam sie ze zmęczenia, ale... doświadczenie uczy. Przy
        drugim dziecku juz wiem czego moge sie spodziewac i jak sie przygotować, co
        jest mniej ważne , a co najważniejsze. Trzeba pozbyć sie wyrzutów sumienia,
        wynieść nauke na przyszłość i tyle. Pociesza mnie fakt, że maluch rosnie i
        wszystko jak na razie jest ok. Nie jestem pierwszą, ani ostatnia matką która,
        tak krótko karmiła. Pociesze Cie - naukowcy myślą jak zmodyfikować geny, żeby
        krowy miały odpowiednie mleko dla niemowląt- to nie kawał, mamy
        czytające "Język niemowląt" też na to sie natknęły.
        Poza tym więcej powinno się pisać i mówić o tym co faktycznie czeka matke po
        urodzeniu dziecka, wszystkich tych problemach, niedogodnościach, a nie same
        peany na temat macierzyństwa, karmienia piersią, bo kto powiedział, że zawsze
        jest łatwo, przyjemnie i bez komplikacji? Pozdrawiam, Beata.
        • mamaskarba Taka refleksja... 20.01.05, 13:03
          Właściwie miałam już nic nie dopisywać, ale zastanawia mnie jedno. Jakie są
          statystyki? Oglądałam w tvn style program klub młoej mamy i tam wypowiadał się
          pediatra na ten temat. O ile dobrze pamiętam: do pierwszego miesiąca życia
          dziecka 90% mam karmi piersią, a powyżej pierwszego miesiąca już tylko 10%. Jak
          to jest? (może mi się coś pomyliło, ale raczej dobrze pamiętam.) Z moich
          znajomych, jak policzyłam, na siedem mam tylko jedna karmiła długo piersią,
          reszta właśnie nie dłużej niż miesiąc (ale każda bardzo chciała karmić).
          • bea-ta Re: Taka refleksja... 20.01.05, 13:26
            Ja czytałam gdzies 60% do pół roku i pow. 6mż. zostaje połowa karmiacych.
            Kiedys było zaledwie 30% karmiacych piersią mam. Ale nie wiem czy to wiarygodne
            statystyki.Jesli byłoby tak jak piszesz to naprawde nie dziwi mnie to, bo ile w
            duzych miastach może łatwiej o porade doradcy laktacyjnego to w mniejszych
            miescinach ( ja z takowej pochodze) pies z kulawą noga nie widział takiej
            osoby. Wyłączając przypadki kiedy faktycznie nie mozna karmić ze względów
            zdrowotnych , to mam wrażenie , że oprócz propagowania karmienia piersia zwykłą
            paplanina niewiele sie robi, żeby początkujacym mamom pomóc, a nie wszystko jak
            wiadomo z przytaczanych na forum historii idzie z płatka i jest wspaniała
            sielanka w czasie karmienia cycem. Inie ma co się dziwić ,że kobiety popadaja w
            obłed i poczucie winy na tym tle.
            • mamaskarba Re: Taka refleksja... 20.01.05, 13:43
              Nawet jak są takie ośrodki informacji laktacyjnej, to często się nie korzysta z
              ich pomocy, bo jest już za późno, jak było w moim przypadku. Myślę, że
              najlepiej było by uczyć mamy karmienia jeszcze w szpitalu, ale tam kończy się
              tylko na "gadaniu", a nawet utrudnia. Bo pielęgniarkom nie zawsze się chce
              zawieść dziecko mamie do karmienia i dają mu butlę. Ja tak prosiłam położne,
              żeby mi synka nie dokarmiały, ale miałam pecha, bo moja sala znajdowała się
              daleko od ich dyżurki i karmiły małego butlą, a tydzień w szpitalu i choroba
              małego zrobiły swoje: nie chciał cyca.
              • mamaskarba Re: Taka refleksja... 20.01.05, 14:04
                Żeby mnie nikt źle nie zrozumiał, nie mam nic do pielęgniarek, zdaję sobie
                sprawę, że mają dużo pracy, ale odrobina dobrej woli i szanowanie prośby
                innych... Chodzi o to, żeby w szpitalu mógł być taki punkt informacji, lub
                pomocy laktacyjnej, żeby mamom pomagać od samego początku.
                • bea-ta1 Re: Taka refleksja... 20.01.05, 14:57
                  Sama jestem pielęgniarką i wiem jak to jest, niestety moim koleżankom nie chce
                  sie ...Przykro mi tym bardziej. Będąc pacjentką miałam okazje sie przekonać jak
                  to jest od drugiej strony. Nieciekawie. Pracowałam z dziećmi ale to dawno i
                  nieprawda jak to sie mówi i zdążyłam zapomieć wiele rzeczy. Żeby przypomniec
                  sobie jak mam kąpać malucha , pielęgnowac pepek sama prosiłam ,żeby mi pokazano
                  co i jak. Zero inicjatywy z drugiej strony. Do karmienia zostawiano mi dziecko
                  i pani sobie szła do siebie, a ja po c.c nie mogłam sie ruszyć, aka słabizna
                  byłam. Nikomu sie nie skarzyłam , bo chce nadal pracowac tam gdzie pracuje, a
                  rodziłam w swoim szpitalu:-))))Dobre co?Także podpisuje sie pod tym co
                  Napisałaś. Oczywiście nie można uogólniać , bo pewnie są i dobre dziewczyny,
                  ale tych ze świeca szukać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka