no i skonczyly sie zapasy... co ja teraz dam Jeremiemu do jedzenia??? do
licha. nie ma dyni, nie ma cukinii. a on wlasciwie niewiele wiecej je. jest
jeszcze kalarepa - ale chyba uczula, jest brokul, ale bez dyni i tak zupy nie
zje, wiec co mi po nich. no coz, przeciupiemy na ziemniakach, dyni
sloiczkowej, kapuscie i cebuli. no chyba, ze podrzucicie jakies pomysly na
nowosci mozliwe na przedwiosniu?

amarantus odpadl - nie smakuje,
sprobujemy tapioke jako baze na budyn z owocem. co by tu jeszcze? poratujcie!
dzieki.