pepe49
25.01.25, 03:22
Dla czytelników PiG coś wartościowego. Nie jest to pierwsza publikacja na temat CO2 w atmosferze Ziemi pokazywana tutaj, ale wnosi coś nowego. Dwa cosie.
*
W rozmowie z p. Cukiernikiem, dr. inż. Tomasz Wójcik z Politechniki Wrocławskiej, emerytowany chemik, opowiada o badaniach nad wpływem CO2 na przyrodę.
- Wzrost temperatury atmosfery Ziemi poprzedza wzrost stężenia CO2 w atmosferze.
Praca z 2013 r. Norwegów, mianowicie prof. Olego Humluma i jego współpracowników, którzy nie wykonywali badań, ale skorzystali z baz danych i wyników pomiarów, które są prowadzone na całym świecie przez różnego rodzaju systemy pomiarowe, łącznie z satelitarnymi, i wykonali wykres zmian temperatury na Ziemi i zmian stężenia dwutlenku węgla w atmosferze od roku 1980 do 2012, więc przez 32 lata.
Czym się różniło ich podejście od dotychczas stosowanych zestawień? Otóż dotychczas, mówiąc o klimacie oraz związku temperatury i CO2, wykresy były robione na skali czasu w milionach lat, tysiącach lat, setkach lat. Oni natomiast robili to w skali miesięcy, czyli co miesiąc. I okazało się, że zmiany temperatury wyprzedzają zmiany stężenia CO2 o dziewięć miesięcy.
- CO2 pochłania ciepło do określonego swojego stężenia w otoczeniu. Powyżej tego stężenia wzrost pochłaniania ciepła nie występuje.
W 1900 r. szwedzki fizyk Knut Ångström na podstawie przeprowadzonego eksperymentu stwierdził, że występuje tzw. zjawisko nasycenia. W atmosferze ziemskiej jest pochłaniana jakaś część tego promieniowania, a reszta spokojnie dalej przechodzi. Czyli krótko mówiąc, dokładanie dalszych stężeń dwutlenku węgla nie powoduje zatrzymywania tego promieniowania. To było dość rewolucyjne stwierdzenie jak na owe czasy, ale przez ponad 100 lat nie wykonano kontrpomiarów, które by wykazały, że jest ono błędne.
Nikt tego jakoś nie powtórzył i dopiero w roku 2020 ukazała się praca trzech badaczy z Wojskowej Akademii Technicznej, którzy dokonali pomiaru absorpcji promieniowania podczerwonego w dwutlenku węgla.
Wynik tych pomiarów pokazuje, że rzeczywiście zjawisko nasycenia występuje. I tak jak pokazał Knut Ångström, absorpcja promieniowania termicznego w dwutlenku węgla nie może przekroczyć określonej wartości.
Ångström podał 16 proc., im wyszło ok. 15 proc. Nasycenie następuje już ok. 200 ppm (jednostek na milion). Obecnie w atmosferze jest ponad 413 ppm.
Chodzi o to, że jeśli dwutlenku węgla jest więcej niż 200 ppm, to przestaje on mieć wpływ na ocieplenie.
Wniosek jest taki, że ile byśmy spalili węgla, ile byśmy spalili gazu, ile byśmy spalili benzyny, ilość dwutlenku węgla, która się dostanie do atmosfery, na temperaturę nie ma żadnego wpływu.
Badania przeprowadziło trzech naukowcówz WAT: dr inż. Jan Kubicki, dr hab. inż. Krzysztof Kopczyński, profesor WAT, i dr hab. inż. Jarosław Młyńczak, profesor WAT.
To są, w tych zagadnieniach, bardzo wysokiej klasy specjaliści. Ich prace zostały opublikowane w anglojęzycznych recenzowanych czasopismach, np. Jan Kubicki, Krzysztof Kopczyński, Jarosław Młyńczak, „Climatic consequences of the process of saturation of radiation absorption in gases”, „Applications in Engineering Science” 2024, nr 17.
W takim razie skąd się to wszystko wzięło? Dlaczego w ogóle ogłoszono, że dwutlenek węgla powoduje globalne ocieplenie?
Myślę, że wzięło się to z pewnego niezrozumienia. Sprawą tą zajmowali się głównie klimatolodzy. Wykresy zmian temperatury i stężenia dwutlenku węgla w atmosferze rysowali na osi czasu wiele milionów, tysięcy lat. I tam ta korelacja jest bardzo wyraźna.
Ale to jest uśrednienie na przestrzeni wielu lat. Jako że w widmie dwutlenku węgla jest to pasmo absorpcyjne w zakresie podczerwieni, to dla nich był – tak ja próbuję to zrozumieć – oczywisty dowód, że ta zależność między dwutlenkiem węgla a temperaturą istnieje.
Tylko że pomylili kierunek, bo nie zbadali zjawiska dokładnie.
Dopiero wspomniani Norwegowie zrobili dokładne badanie, gdzie uśrednili temperatury na poziomie miesięcy i wykazali, że przesunięcie stężenia CO2 i temperatury jest takie, że to temperatura powoduje zmiany CO2, a nie odwrotnie.
lobbyści robią z tych wyników to, co uważają za stosowne. Politycy próbują z tego robić swoje narzędzie działania i to jest zupełnie odrębne zagadnienie. Jeżeli świat nauki powie, że nie wolno mówić, iż emisja CO2 w wyniku spalania paliw kopalnych powoduje ocieplenie, to niech politycy z tego wyciągną wnioski, ale wara politykom od twierdzenia, że to CO2 powoduje wzrost temperatury. Oni się na tym nie znają i niech nie gadają głupot.
Ale cały czas gadają te głupoty i ludzie w to wierzą.
Rozmawiamy właśnie po to, żeby pokazać opinii publicznej, że rzeczywistość fizyczna jest inna. Że teza, iż CO2 ogrzewa atmosferę, jest mitem. Mitem, którego bardzo chętnie używają politycy do swoich celów, i opinia publiczna powinna być tego świadoma.
dorzeczy.pl/swiat/677319/szkodliwosc-wegla-to-klimatyczne-klamstwo-ekspert-wyjasnia.html
*
U. E. musi zostać zakończona.
Wcześniej opłaca się i warto, żeby Polska z tego wyszła.