Drogie Mamy, może Wy mi coś poradzicie.
Agatka ma rozpoznany AZS, kąpiemy ją w emolientach, leczymy i jej stan nie
jest zły. Ale od przytulania jej takiej "natłuszczonej" na moich bluzkach
zostają plamy, które nie znikają po praniu. Tu jednak muszę przyznać, że
piorę na ogół w niskiej temperaturze (40 stopni - mam wiele ubrań, których w
wyższej prać nie można) i w mniejszej ilości proszku niż zalecana - w
przeciwnym wypadku mam wrażenie że ubrania są niedostatecznie wypłukane i
swędzi mnie skóra. I teraz pytanie - jak pozbyć się tych plam? Czy jednak
zaryzykować wyższą temperaturę i więcej proszku? Czy macie jakieś inne
sposoby? Czytałam, że czarnych kulek powstających również z emolientów można
pozbyć się gotując ubranie w wodzie z proszkiem. Ale boję się trochę, że mi
się te bluzki tak pokurczą, że posłużą już najwyżej Agatce

(