Wiem ze to moze pytanie nie na ta grupe - ale tutaj macie najwieksze
doswiadczenie w pielegnacji skory z problemami.
Choc chyba zazwyczaj innymi...
Moj syn ma zmiany lojotokowe.
Sa na wiekszosci jego ciala - porozrzucane, ale bardzo slabo nasilone.
Sa powiazane z wrodzona drozdzyca jelit z ktora walczymy caly czas
ewentualnie juz ja pokonalismy a teraz walczymy z powiklaniami.
Kiedys jego skora byla bardzo sucha.
W chwil kilka od rozpoczecia leczenia zrobila sie pieknie mieciutka
aczkolwiek tu i owdzie sa zoltawe plamki.
Od jakiegos czasu mamy odwrotny problem (? a moze to nie probklem i nalezy
sie cieszyc?) - nawet po dokladnym umyciu synka mydelkiem, w cieplej wodzie,
i splukaniu prysznicem - skora wyglada jakby byla posmarowana tluszczem -
woda sie jej wogole nie trzyma, splywa kroplami. W dotyku jest to nie
wyczuwalne wogole, skora sprawia wrazenie normalnej, ale po wodzie najlepiej
to widac.
Ostatnio troszke mu sie pogorszyl stan plecow ktore byly juz praktycznie
normalne (stalo sie to w dobe po kolejnym odrobaczeniu - moze byly jeszcze
jakies robale? U Przemka wlasnie toksyny z jelit spowodowaly problemy
skorne) - i razem z taka troszke kaszkowata skora pojawilo sie wlasnie takie
silne natluszczenie.
Jak z tym postepowac???
Czy myc Przemka codziennie, czy moze wrecz odwrotnie zmniejszyc ilosc kapieli?
Bo moze kapanie zwieksza jeszcze produkcje gruczolow lojowych? A moze nie?
Uzywac mydla? Normalnie uzywamy go sporadycznie - kapiac syna w platkach
owsianych, Oilatum, sodzie itp.
Z jednej strony mydlo usywa nadmiar tej wydzieliny, ale z drugiem moze
dodatkowo powoduje zwiekszona produkcje?
Przemka kapiemy w stosunkowo cieplej wodzie - w takiej znikaja wszelkie
ewentualne zaczerwienienia, skora wyglada ladniej.
Po ostatniej cieplej kapieli w platkach owsianych i z pilingiem z tychze
(subtelnym bardzo oczywiscie) - wygladala bosko. Nawet stan karku -
najbardziej chorego fragmentu skory - poprawil sie spektakularnie.
Jakich kosmetykow uzywac?
Nawilzajacych? Jakichs osuszajacych?
Skora Przemka ma taka dziwna wlasciwosc ostatnio ze swietnie reaguje na dany
kosmetyk kilka dni - po tym czasie jakby sie do niego przyzwyczajala i skora
powolutku znowu robie sie podatniejsza na podraznienia. Wystarczy wprowadzic
kolejny kosmetyk - a od razu widac poprawie, i tak w kolko.
Tyle ze nie jest to alergia, jak sie nawet uzywa na zmiane dwoch rzeczy to
pomagaja - byleby je co kilka dni zmieniac.
Wg. lekarki to wynik bytowania na skorze patogennych bakterii i grzybow ktore
traktuja kosmetyki jako pozywki - i w chwili zmiany kosmetyku troszke je to
przetrzeba, ale szybko sie przyzwyczajaja do nowego.
Czy tak moze byc?
Czy ktos moglby mi doradzic co z taka lojotokowa skora nalezy robic zeby
utrzymac ja w dobrym stanie?
Bo wszedzie sa porady co robic z sucha skora - zreszta to tez przechodzilam

Na razie z kosmetykow uzywamy - Oilatum, Sudocremu, Bepanthenu (na jakies
zaczerwienienia), kremu Bambino.
Miejsca szczegolnie zaatakowane (obecnie w zasadzie tylko kark okresowo)
smarujemy Sebodermem.
Co zrobic zeby udroznic gruczoly lojowe, zeby zaczely wlasciwie pracowac?
Moze jakies maseczki?
O rety, ale mi post wyszedl...
Sorry ze musieliscie przez niego przebrnac