Dodaj do ulubionych

leki ziolowe i wymioty

14.10.06, 22:53
czesc,

czy ktos ma podejrzenia, ze leki homeopatyczne, ktorymi sie leczy
lamblię/candidę moga powodowac wymioty? czy ktos sie z tym spotkal?

moja corka (rok i 9 mies) przyjmowala dwa dni leki homeopatyczne SANUM na
lamblie i candide (chinskie ziola, albicansan d5 i sancombi d5) i trzeciego
dnia bardzo wymiotowala (nie miala zadnych innych objawow infekcji). leczenie
przerwalismy w porozumieniu z lekarzem i wymioty przeszly. oczywiscie moglo
byc 100 powodow i mam nadzieje ze to nie te leki, ale dla ostroznosci pytam:
czy ktos mial taką reakcję?

pozdrawiam. sylwia
Obserwuj wątek
    • luty71 Re: leki ziolowe i wymioty 14.10.06, 23:15
      A może była to reakcja oczyszczania sie organizmu z toksyn? U nas w drugą dobę
      po podaniu Zentelu (walczyliśmy z glistą) zawsze przychodziło nasilenie objawów
      (wysypka i świąd)i była to właśnie reakcja organizmu na większą ilość toksyn
      glisty
      • nowajulka Re: leki ziolowe i wymioty 15.10.06, 17:19
        A po kolejnych dawkach nie było świądu ? Pytam bo wiele z Was myli alerige na
        leki z oczyszczaniem z toksyn...............
        • luty71 Re: leki ziolowe i wymioty 15.10.06, 22:17
          Uczulenie na lek też biorę pod uwagę.
    • malka21 Re: leki ziolowe i wymioty 15.10.06, 22:56
      Tych leków nie używałam ale podawałam dzieciom balsam kapucyński. Mój synek ma
      stwierdzone lamblie. Gdzieś znalazłam informację, że może powodować wymioty
      (chyba w związku z leczeniem pasożytów). Moja córka nie miała stwierdzonej
      lamblii ale wymiotowała pół dnia chyba w 4 dniu podawania balsamu. Pominęłam 1
      dawkę i później kontynuowałam (wymioty wiązałam albo z balsamem albo z tym co
      zjadła - trochę namieszała), po tygodniu wymiotował mały (też pół dnia) wtedy
      już podejrzewałam balsam ... dopóki nie dopadło opiekunki, mnie i męża. My już
      mieliśmy zdecydowane objawy grypy żołądkowej, które trwały dobę. Jest duże
      prawdopodobieństwo, że u dzieci to też był wirus, który przeszły bardzo
      łagodnie. Niewiele Ci to pewnie pomoże ale przyczyn wymiotów może być masa, u
      nas w ostatnim czasie to właśnie panująca grypa żołądkowa.
      • sigvaris Re: leki ziolowe i wymioty 16.10.06, 12:00
        Podpisuję się pod tym co napisała Malka21.
        1. Ja po metronidazolu przy lambliozie wymiotowałam strasznie. Wiele osób z
        forum też skarżyło się na takie objawy u siebie lub dzieci w trakcie jej
        wybijania (oczywiście przy łagodniejszych lekach także). Więc może to być objaw
        wybijania gada smile) bardzo pozytywny, bo oznacza że leki działają.
        2. grypa krąży. Mieliśmy teraz po kolei wszyscy bezgorączkowe wymioty w domu,
        poza najmłodszym smile)
        3. co do "alergii" na izopatyczne leki sanum jeszcze się nie spotkałam z taką
        reakcją, podobnie na zioła od M. Jeśli sie więc to nie powtórzyło po powtórnym
        podaniu leków - sądzę że to raczej przyczyna 1 lub 2.

        Odpisuję tu, nie w tym poprzednim wątku. Ale tam doczytałam że termin blisko.
        Życze Ci szybkiego, szczęśliwego porodu. I żadnych problemów po porodzie!
        Serdecznie pozdrawiam.
        • sil100 urodzilam 22.10.06, 21:26
          dzieki wszystkim za rady, a tobie, sigvaris za zyczenia.

          urodzilam pare dni temu, bolalo strasznie, ale na szczescie tylko dwie godziny smile

          zuzanka zdrowa, je i spi i kupy robi w dobrym kolorze smile)))) (mamy z tego forum
          to naprawde maja hopla na punkcie ogladania kupek dzieci,nie?)

          co do wymiotow marysi - trwaly jeden dzien i przeszly bezpowrotnie i bez
          jakichkolwiek innych objawow. mysle ze to jednak byla reakcja na lek lub jego
          dzialanie.

          natomiast mam jedna watpliwosc. leczymy sie u dr m a wiec eksperta w dziedzinie
          zwalczania pasozytow, a jednak ona podala marysi tylko ten jeden lek (chinskie
          ziola) bez powtorzen. i nazwala cala sprawe cyt: "warto marysie troche PODLECZYC
          zanim urodzi sie maluszek". mowila mi tez ze "chodzi o to, zeby utrzymac
          pasozyty w ryzach, bo one zawsze sa i beda w nas siedzialy tylko wazne zeby
          organizm dawal sobie z nimi rade. to one nas sie boja, poki co a nie my ich".
          wiec filozofia zwalczania robakow w opinii pani dr polega nie na zabiciu, ale
          utrzymaniu w defensywie. nie chce z nia dyskutowac na zasadzie "a czytalam na
          forum....." bo nie chce kwestionowac jej autorytetu, ale tu cichutko zapytam:
          czy ktoras z was, jej pacjentek spotkala sie z takim wlasnie podejsciem? fakt,
          ze my nie jestesmy obloznie chorzy, jak wiele z was/waszych dzieciaczkow. co
          myslicie? zwlaszcza ty, sigvaris?

          pozdrawiam i dziekuje, sylwia
          • sigvaris Re: urodzilam 23.10.06, 23:13
            GRATULACJE!
            Ja rodziłam też niedawno, więc pamiętam troche jak to jest... Misio (najmłodszy
            w domu) ma dziś 5 msc ... I też to trwało 2 godziny, więc fart.

            Co do tezy M. to słysze ją po raz pierwszy od Ciebie. Mimo, że kilkakrotnie z
            nią rozmawiałam... Nie wiem co to ma być.
            Ale co do lamblii - ją sie leczy jednokrotnie, bo to dziadostwo nie ma jaj a
            rozmnaża sie przez podział. Więc jak trafisz z leczeniem ( a te tajemnicze
            zioła są skuteczne..) to wystarczy że je potraktujesz raz. Leki na robaki się
            powtarza, bo te leki nie są za bardzo skuteczne przy wybijaniu larw i jaj. Więc
            trzeba odczekać i robić powtórki kuracji kiedy larwy i jaja będa "starsze".

            Prywatnie powiem Ci, że wolę wierzyć, ze robaki można wybijac i ich nie mieć.
            Ta teza M. mnie przeraża.. Brrrrr!
            • sil100 ulżyło mi 26.10.06, 16:36
              dziekuje. najbardziej sie ciesze z faktu nieposiadania brzucha wielkosci
              australii. choc przyznam, ze lapie sie na tym, ze zapominam ze go juz nie mam i
              zachowuje sie tak ostroznie, jakby on tam nadal byl smile

              och, ulżyło mi (w sprawie lamblii). juz sie martwilam, ze pani dr potraktowala
              nas jakos mniej powaznie z powodu niewielkich negatywnych objawow naszych
              chorob. jednak przez te ciagle pomylki roznych lekarzy, czlowiek nie potrafi juz
              normalnie po ludzku zaufac.
              dzieki jeszcze raz za info.

              sigvaris, czy pisalas gdzies na forum co u was z leczeniem? przeczytalam twoja
              historie, ale doszlam tylko do momentu, w ktorym udalo sie zdiagnozowac
              przyczyne chorob i rozpoczac wlasciwe leczenie. ciekawa jestem, bo wasza
              historia to jedna z najbardziej mrozacych krew w zylach. podeslij linka, albo
              napisz trzy slowa. czy juz wszystko w porzadku? czy nadal zyjecie na diecie i
              lekach?

              pozdrawiam serdecznie, sylwia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka