IP: *.* 30.10.02, 16:11
Jestem mama 2,5 miesiecznej Małgosi.Dziecko jest karmione piersią i dokarmiane Nutramigenem.Pojawily sie na jej pleckach i szyji czerwone krosteczki , olbrzymia ciemieniucha ,zielone kupki i strupki za uszami.Jeden z lekarzy stwierdzil ze jest to alergia kontaktowa ,drugi ze jest to atopowe zapalenie skóry zwiazane ze skazą białkową.Oczywiscie odstawiłam mleko,czekolade i wszystkie rzeczy ktore zawieraja mleko ze swojej diety,ale uczulenie powrócilo.Jak myslicie czy powinnam zrezygnowac z karmienia piersia, bo w sumie nie wiem co ją jeszcze uczula i podawac tylko Nutramigen? Licze na waszą pomoc.Serdecznie pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: gutki Re: pomocy! IP: *.* 31.10.02, 10:26
      Alek w tym wieku miał dokładnie te same objawy, a ja – te same wątpliwości. Musiałam go dokarmiać Nutramigenem, bo b. słabo przybierał na wadze, 180 g w 6 tygodni (myślę teraz, że był to jeden ze skutków alergii), i kiedy okazało się, że mam nie jeść niczego, co zawiera mleko lub jajka, myślałam, że skapituluję. Powstrzymały mnie przed ty6m. dwie rzeczy: 1) posty mam z e-Dziecka, 2) wrodzone lenistwo. Co do postów udowadniających, jak potrzebne jest mleko mamy – poszukaj gdzieś w czerwcu/lipcu (Pierś kontra nutramigen, czy jakoś tak). A jeśli chodzi o lenistwo... Nie znoszę gotowania butelek, mleko w proszku zawsze gdzieś mi się rozsypie, albo wychlapie z niedokręconej butelki, raz dziennie to jeszcze do zniesienia, ale sześć? I to podgrzewanie mleka w nocy.... Tak więc zawzięłam się i przeszłam na ścisłą dietę. Początkowo śniły mi się po nocach kanapki z serem! ale postanowiłam, że przemęczę się do 6. miesiąca, a potem szybko odstawię malucha, żeby móc jeść wszystko, co lubię. Największym problemem było na początku ustalenie, co nie zawiera mleka (i jego pochodnych) ani jajek; producenci bywają podstępni, mleko w proszku jest np. w niektórych gatunkach pieczywa (uwaga na „polepszacze”!), podobnie jest z dodatkiem laktozy (np. w parówkach), masła, białka z jajek itp. Na szczęście Alek nie był uczulony na owoce i warzywa, więc z tego „koszyka” jadłam wszystko, co nie powodowało kolki. A poza tym – dwa rodzaje chleba, których skład sprawdziła mi uprzejma pani w sklepie piekarniczym; zamiast masła – zielona lub niebieska Finea; na kanapki – szynka albo pieczone w domu mięso (wieprzowe albo indyk), no i wszelkie dżemy; makarony z pszenicy durum (bezjajeczne); zamiast majonezu – sos vinaigrette; w kategorii „słodycze” – ciasteczka „Digestive”, pierniczki typu Katarzynki, suszone owoce... Efekt: po ok. 14 dniach wygładziła się buzia, powoli znikły ranki za uszami i ciemieniucha. Nieco dłużej zajęło doprowadzenie kupki do normalnego wyglądu (zielonkawy kolor i dziwna konsystencja utrzymywały się jeszcze ponad miesiąc). Skończyły się też problemy z przybieraniem na wadze, mimo że Nutramigen podawałam już tylko sporadycznie. Teraz, kiedy Alek kończy szósty miesiąc, a karmienie piersią to już sama przyjemność i wygoda, szkoda mi się zdecydować na odstawienie. I co, miałabym już więcej nie widzieć tego słodkiego pyszczka przy swojej piersi i nie czuć protekcjonalnego poklepywania, kiedy mleczko dobrze leci? Nie widzieć min i uśmieszków przesyłanych mi znad piersi? I znów przygotowywać ileś razy dziennie ten „pokarm dla rybek” (znasz Nutramigen – czy nie wydaje Ci się, że pachnie jak suszone dafnie? ;) ). A może go próbowałaś? Brrrr.... Dodatkowym argumentem jest to, że alergia powoli się wycofuje: ostatnio kilkakrotnie zaryzykowałam plasterek żółtego sera na kanapce (wcale nie jest takim przysmakiem, jak mi się przez te miesiące wydawało ;) ) – i NIC! Za jakiś czas mam zamiar spróbować, czy mogę jeść już jogurt (na razie przerwałam eksperymenty, bo Alek zaczyna jeść obiadki ze słoiczka, muszę obserwować, czy dobrze na nie reaguje).Aha, i jeszcze jedna malutka satysfakcja: nikt mi już nie może powiedzić, że nie odchudzam się z braku silnej woli: tę ostatnią chyba wystarczająco udowodniłam przestrzegając antyalergicznej diety!!!PS. Ważne: dla uzupełnienia wapnia w organizmie trzeba zażywać je w tabletkach – w ilości 1000 mg dziennie (w 2 dawkach) – najlepiej wchłania się z preparatów uzupełnionych wit. D3.
      • Gość: Maarta Re: pomocy! IP: *.* 31.10.02, 15:33
        Bardzo dziękuje za radę.Masz racje ciezko byloby bez tego maluszka przy dydusiu i tego mruczenia podczas jedzenia.Warto się poświecić.Jeszcze raz dziękuje za pomoc w chwili zwątpienia.
    • Gość: misie_pysie Re: pomocy! IP: *.* 31.10.02, 11:54
      Cześć Mimi !Miałam do niedawna podobny dylemat, na szczęście już rozwiązany. Też nie wiedziałm co moją Zuzę uczula, sama układałam dietę eliminując z niej najczęstsze alergeny (karmię ją piersią) i z doświadczenia wiem, że na własną rękę jest to baaardzo trudne. Dlatego najlepiej, żebyś znalazła pediatrę-alergologa, który się Wami zajmie (ja znalazłam dzięki dziewczynom z forum regionalnego-Joanna, dzięki!!!). Dietę powinno się zacząć od jedzenia jednego produktu i jeśli wszystko jest o.k.- to można wprowadzać pojedynczo nowe rzeczy. Ja jestem w tej komfortowej sytuacji, że mogę zacząć od indyka i brokułów :D(to już mam sprawdzone, ale z tego co czytałam na forum, to dziewczyny katowały się przez tydzień samym ryżem). Wymaga to ogromnego samozaparcia, ale moja alergolog powiedziała, że dużo lepiej dla malucha jest jeżeli mama karmi piersią i trzyma dietę od sztucznego mleka ( a moja Zuza ma już ponad 11 miesięcy i w sumie mogłąbym ją odstawić od cycusia).Jeżeli to Ci pomoże, to napiszę, co mamy "dozwolone" (to są początki naszej diety)- oczywiście nie wszystko naraz, tylko jak wcześniej napisałam jeden produkt, potem co 3 dni nowa rzecz. Oto moja lista w miarę bezpiecznych rzeczy:indyk, wieprzowina, brokuły, kalafior, biała kapusta, marchewka,buraki czerwone, pory, ziemniak, jabłko, gruszka, śliwka, morela, brzoskwinia, winogrona, rodzynki. Z przypraw tylko sól. No i musisz na wszystko uważać- jak robisz zupę- to żadnych kostek rosołowych, veget i inyych "dodatków". Jeśli decydujesz się na kanapkę- to chleb z zaprzyjaźnionej piekarni (bo może być z dodatkiem mleka), margaryna bez serwatki i innych pochodych mleka a wędliny- nawet te np. z indyka są przeważnie tak nafaszerowane, że różnie to może być. Trzeba po prostu uważać na wszystko co się je i czytać dokładnie etykiety na opakowaniach.Ta lista produktów, które podałam nie jest oczywiście w 100% bezpieczne, bo dziecko może być uczulone praktycznie na wszystko i coraz częściej słyszę o alergii na jabłko czy ziemniaki :(. Dlatego najlepiej robić wszystko pod kontrolą lekarza, choćby z tego względu, że człowiek nie czuje się zdany tylko na własne siły. Jestem dopiero na początku leczenia mojej córki- więc jeśli napisałam coś nie tak, to mam nadzieję, że emamy z większym doświadczeniem w tym temacie mnie sprostują.Trzymaj się dzielnie i powodzenia! :hello:Justynaps.jeżeli jesteś z okolic Sosnowca to mogę Ci dać namiary na "moją" panią doktor.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka