Witajcie,
na początek pochwalę się, że 6 sierpnia w nocy na świat przyszedł nasz synek, dla porządku dodam, że działo się to oczywiście w domku
i tu się zaczyna farsa po prostu - nie mamy książeczki zdrowia dziecka ani testów przesiewowych. Spoko, dowiedzieliśmy się wcześniej, że możemy dostać to w szpitalu. Dzwonimy na położnictwo, mówimy co i jak - oni nam nie mogą tego dać, bo to jest dla dzieci urodzonych w szpitalu, jest ewidencjonowane itd. W innym to samo.
w NFZcie powiedzieli, że takie rzeczy mają TYLKO szpitale i oni nie wiedzą, co nam doradzić.
czyli sytuacja wygląda tak, że szpital ma, ale nie da, dziecko domowo urodzone 'nie istnieje'.
może macie jakiś pomysł, bo mi ręce opadły ?
a może jak nie będę mieć tej książeczki zdrowia, to nic się nie stanie ? starszych dzieciaków książeczki się kurzą...
no ale może jednak by wypadało 'jak-by-co'...
no i te testy przesiewowe chyba jednak są ważne - a jest jakiś inny sposób na ich wykonanie ?