Dodaj do ulubionych

streptokoki

18.12.09, 00:55
Pewnie nie mam, daj Panie, ale oczywiście się martwię, co by było,
gdyby... W tamtej ciąży w ogóle się nie martwiłam, bo w ogóle nie
wiedziałam, nie słyszałam i żyłam szczęśliwie.
No więc się zastanawiam skąd to się bierze, co robić, by tego
uniknąć i nie dać się podłej bakterii, no i co, jak ktoś ma.
Czytałam, że u nas, jak zwykle, to jakaś panika i nie wiadomo co, a
na zgniłym Zachodzie i w USA jakoś zupełnie inaczej do tego
podchodzą. Nie wiem czy pełen lajcik, ale jakoś nie łączą tego z
końcem świata. Jak jest u nas - to, że na dom szlaban, to wiem, a w
szpitalu? Normalny naturalny (o ile u nas zdarza się poród
naturalny)?
Obserwuj wątek
    • monicus Re: streptokoki 18.12.09, 07:54
      w usach to samo co u nas. antybiotyk dozylnie. tylko ze tam, polonze (niektore)
      moga go w domu podawac.
      ja doszlam do wniosku, ze skoro 30 albo wiecej procent go ma to tak jak blond
      wlosy smile nie ma co sie przejmowac. tym bardziej, ze mam znajomą, ktora nie miala
      paciorkowac. a dzieko sie urodzilo i mialo...
      • kaczkastrofa Re: streptokoki 18.12.09, 11:16
        to nie prawda, że na dom szlaban. Położne domowe dają osłonę
        antybiotykową doustnie jak tylko się zaczyna poród. Wcześniej też
        zalecają przeczelenie się dopochwowo. Recepty trzeba mieć od gina.
        Po porodzie tylko nie wiem czy tego samego czy następnego dnia
        pobierają maluchowi morfologię, CRP i wymaz z ucha, aby wiedzieć czy
        wszystko ok.
        Myślę , że jakoś specjalnie tego nie można uniknąć, możesz się
        zarazić np. u ginekologa.
        Także można rodzić w domusmile No chyba, że wasza wybrana położna z
        zasady nie przyjmuje takich porodów. Jednak myślę, że można z nią
        na ten temat dyskutowaćsmile
    • kaakaa Re: streptokoki 18.12.09, 13:55
      W USA taki sam świr jeśli chodzi o paciorkowca typu B, co u nas - mamy standardy
      zaimportowane właśnie z USA. Ale w reszcie "zgniłego zachodu" aż tak się tym nie
      przejmują.
      Ważna uwaga - tym się nie trzeba zarażać. To jest taka bakteria, co to
      kolonizuje przewód pokarmowy i drogi moczowe zdrowego człowieka, więc nosimy ją
      w sobie i nie robi nam żadnej krzywdy. Z dróg moczowych może się łatwo dostać do
      pochwy i ją skolonizować, co zazwyczaj nie daje żadnych objawów. Może zaszkodzić
      tylko noworodkowi albo osobie o bardzo obniżonej odporności (tzw. zakażenie
      oportunistyczne).
    • kwiecienka1 Re: streptokoki 18.12.09, 15:40
      oj, laski, co wy tak wszedzie z tym zgnilym Zachodem? smile

      mieszkam w Niemczech i tu pierwsze co zrobiono mi w szpitalu
      (przedwczesne skurcze w 25tc) to byl wlasnie posiew + antybiotyki
      (rzeczywiscie, wyszly streptokoki sad)

      standardowo robi sie tez pod koniec (fiizjologicznej) ciazy - miedzy
      35 a 38 tygodniem - fakt, trzeba samemu zaplacic, ale wiekszosc
      kobiet robi (podobnie jak wiecej niz 3 usg)*

      nie uwazam, zeby to byla panika

      pozdrawiam
      Kwiecienka po Antybiotykach

      * tak twierdzi moja ginka, bynajmniej nie Polka
      • kaczkastrofa Re: streptokoki 18.12.09, 16:42
        ja też nie uważam aby to była panika. fakt faktem ,że kiedys tego
        nie badano i było niby wszystko ok, ale kiedyś tez nie robiono wielu
        innych rzeczy o których już tak powiedzieć nie można.
        Suma sumarum dobrze się przebadać i mieć świadomość tego czy się ma
        strepto czy nie.
        • jola-kropek Re: streptokoki 18.12.09, 20:42
          co do usa...
          po porodzie dziecko sie obserwuje, a matce niekoniecznie podaje sie antybiotyki.
          jest takie zalacenie, ale jak ktos nie chce, to nie ma problemu. co do porodow w
          domu. nie wiem jak w innych stanach, ale u mnie polozna domowa w ogole sie tym
          nie przejmowala. powiedziaal, na co w razie czego zwracac uwage u dziecka i tyle.
          • juleg Re: streptokoki 18.12.09, 21:04
            Tak Kropeczko, to w jelitach siedziuncertain trzeba tylko zadbać o właściwe środowisko
            w pochwie, Kaakoo a ta witamina c też jest dobra na złe środowisko dla bakcylów ?smile
          • konfietka.14 Re: streptokoki 18.12.09, 21:05
            a mnie wlasnie s powodu streptokokow polozna odmowila porodu domowego
      • kropkaa Re: streptokoki 18.12.09, 22:48
        "Zgniły Zachód" - wiadomo - tam można rodzić na stojąco, w domu i
        takie tam różne dziwadła wymyślają, szczególnie chyba Holandia
        cieszy się "złą sławą". A u nas to położna przecież nie będzie się
        schylać, bo to nie "zgniły Zachód" właśnie big_grin. Ale do Zachodu,
        Wschodu, Północy, Południa jak i do USA nic nie mamysmile Po
        dzisiejszym mrozie może tylko do biegunów bym miłością bym nie
        pałała, brrr. Często dziewczyny sprawdzają i porównują zalecenia do
        tego, co się robi w USA, nie wiedziałam, że w tym przypadku oparto
        się na Stanach właśnie.
    • donkaczka Re: streptokoki 18.12.09, 21:55
      ja mam, w standardzie, jak to mowi moj gin, ten typ tak ma smile

      wymazy mialam robione w kazdej ciazy, z czego w dwoch wyniki byly juz po porodzie wink

      przy pierwszym porodzie dostalam antybiotyk w zyle, bo taki byl protokol w szpitalu
      przy drugim nic, kazali obserwowac dziecko
      trzeci porod byl w domu, tez mialam tylko malego obserwowac

      nikt paniki nie wykazywal, domowa polozna tez nie


      a czemu na dom szlaban? tak dla zasady?
      • swoja_wlasna Re: streptokoki 18.12.09, 22:10
        Mnie też położna z góry zapowiedziała, że jeśli wyjdą mi streptokoki w
        wymazie to nie będzie domowego... buu
      • kropkaa Re: streptokoki 18.12.09, 22:54
        I pod jakim kątem się obserwuje? Bo chyba sama bakcyla w uchu nie
        zauważęwink
        Kaakaa, pocztą pantoflową dowiedziałam się, że trzeba o środowisko
        swoje wewnętrzne dbać, łykać probiotyki, aplikować sobie
        lactovaginal, pić soki z vit. C. Poszłam do apteki, zaopatrzyłam się
        w ProBacti4, Provag i Lactovaginal, piję sok wyciskany z grejfrutów.
        Co mogę zrobić generalnie, by te bakterie, mikroby i inne grzyby
        zostały tam, gdzie są i nie pojawiały się tam, gdzie ich nie chcę?
        • juleg Feminella Vagi C 19.12.09, 12:53

          • free.pati16 Re: Feminella Vagi C 19.11.10, 06:53
            Wiem,ze to wątek z zamierzchłych czasów ale roziń jak możesz
            Szukam informacji na temat Feminelli- oczywiście wiarygodnych od użytkowniczek a nie raklamy i ulotki
            • juleg Re: Feminella Vagi C 20.11.10, 08:07
              Brałamwink streptokoka nie wytłukła, ale chyba na candidę jest fajna.
        • kaakaa Re: streptokoki 19.12.09, 14:29
          kropkaa napisała:

          > I pod jakim kątem się obserwuje? Bo chyba sama bakcyla w uchu nie
          > zauważęwink
          No, bakcyla nie zauważysz, dlatego, jeśli wiadomo, że było ryzyko, że się
          dziecko zainfekuje - matka z paciorkowcem + długi poród, szczególnie, gdy
          wcześnie pękł pęcherz płodowy - to wypadałoby pobrać dziecku posiewy. A oprócz
          tego, trzeba szczególnie czujnie obserwować w kierunku rozwijającej się
          infekcji. Bardzo groźne jest zapalenie płuc, może wystąpić również sepsa. To są
          bardzo rzadkie przypadki ale szczególna czujność jest w skazana. U dziecka
          powinny zaniepokoić wszelkie objawy mogące wskazywać na infekcję - podwyższona
          temperatura, przyspieszony oddech, senność, bezdechy.

          > Kaakaa, pocztą pantoflową dowiedziałam się, że trzeba o środowisko
          > swoje wewnętrzne dbać, łykać probiotyki, aplikować sobie
          > lactovaginal, pić soki z vit. C. Poszłam do apteki, zaopatrzyłam się
          > w ProBacti4, Provag i Lactovaginal, piję sok wyciskany z grejfrutów.
          > Co mogę zrobić generalnie, by te bakterie, mikroby i inne grzyby
          > zostały tam, gdzie są i nie pojawiały się tam, gdzie ich nie chcę?

          Kropkoo miła! Prośbę mam wielką - nie przeginaj! Pamiętaj, że lepsze jest
          wrogiem dobrego. Jeśli nic się nie dzieje, to odradzam Ci jakiekolwiek
          medykamenty. Sok wyciskany z grapefruitów, to sobie możesz pić (byle nie
          hektolitry...), bo to raczej nie zaszkodzi. Jeśli do tej pory nic Ci "oddolnie"
          nie dolega, to ja bym z tymi specyfikami się nie wyrywała. Jeśli obserwujesz
          jakieś objawy infekcyjne, to można zakwaszać środowisko pochwy (ale też warto
          zdecydować się na jeden preparat, bo sobie krzywdę zrobisz). Jeśli jesteś
          zdrowa, to można ten stan zdrowia pielęgnować przy użyciu następujących prostych
          środków:
          * nie jeść cukru - bo stwarza korzystniejsze warunki do rozwoju grzybów
          * podmywać się tylko wodą lub łagodnym płynem bez perfum o kwaśnym pH w kierunku
          od przodu do tyłu
          * nie nosić sztucznej bielizny i wkładek higienicznych
          * unikać noszenia spodni, szczególnie obcisłych i rajstop (wiem, jaka jest
          pogoda...), czyli przynajmniej w domu z nich wyskakiwać i najlepiej chodzić w
          spódnicy a jeśli
          nie czujesz się niekomfortowo, to bez majtek
          * nie moczyć się w gorącej kąpieli, raczej wybrać prysznic
          * dbać o swoją odporność - gimnastyka, ruch na świeżym powietrzu, regularny tryb
          życia.
          • kropkaa Re: streptokoki 20.12.09, 21:18
            Prowadziłam się dobrze i tylko na prawo, na lewo nawet nie
            spoglądałam, a jakiś bakcyl się przyczepiłsad Faktycznie dzięki
            ograniczonemu spożyciu cukru i picia tego kwaśnego jak diabli soku,
            który smakował mi jak mało co, wszelkie grzybice mnie omijały, ale
            nie zapobiegło to bakteriom. Nawet nie wiem jaką gościłam, bo
            lekarka dzwoniła po wyniku posiewu i początku nie słyszałam,
            odebrałam receptę, a wizytę mam na początku stycznia. Streptokok to
            nie był na pewno, ale właśnie ponieważ on jest jedyny
            przeciwskazaniem do porodu domowego, chciałabym uniknąć
            nieproszonego gościa.
            • kaakaa Re: streptokoki 20.12.09, 21:27
              Jak masz infekcję, to Feminella, reklamowana przez juleg powyżej, jest świetnym
              środkiem zakwaszającym (to jest dopochwowa witamina C). Warto stosować to, lub
              inny zakwaszacz, żeby stworzyć środowisko korzystne dla rozwoju prawidłowej
              flory bakteryjnej. Im więcej będzie bakterii Lactobacillus (czyli tych od
              kwaśnego), tym mniejsze szanse, że rozwinie się jakaś paskuda, bo te
              Lactobacillusy nie będą jej chciały wpuścić.
              Przy infekcji, w ramach zakwaszania, polecam też do higieny intymnej coś
              bardziej kwaśnego. Mi się sprawdzał Lactacyd płyn ginekologiczny (nie żel) taki
              w okrągłej butelce (nie w spłaszczonej).
              • monicus Re: streptokoki 20.12.09, 21:50
                a na hipotetyczna grzybice po megadawace antybiotyku? poza ziolami na zimno
                (kora debu, szalwia,nagietek), globulek nagietkowych i propolisowych
                lactovaginalu, lactacydu, tantum rosa... (oczywiscie nie ze wszystko na raz
                hurraa tylko jakos rotacyjnie)? zeby jakos do powrotu medykow dotrzymac... aa no
                i jeszcze clotrimazol w masci. i witamine b mam zamiar dorzucic big_grin
                moge sobie jeszcze jakos ulzyc i podleczyc?
                nie chce mi sie isc do jakiegos przypadkowego dziada...
                • monicus Re: streptokoki 21.12.09, 08:54
                  no! to teraz bede miec jednolita flore smile wczoraj polknelam lactovaginal... heh
                  • juleg Re: streptokoki 21.12.09, 10:33
                    monicus napisała:

                    > no! to teraz bede miec jednolita flore smile wczoraj polknelam lactovaginal... heh

                    Ała, ałasmile

                    Monicus, czy Ty jesteś w ciąży a ja coś przeoczyłamsmile?
                    • monicus Re: streptokoki 21.12.09, 10:36
                      heh. nie jestem.
                      i bede dzielna - zaraz zadzwonie do kurczuk.
                  • kropkaa Re: streptokoki 21.12.09, 22:10
                    Nieźle, nieżlesmile
                  • kropkaa Re: streptokoki 03.01.10, 15:06
                    Przywitaj mnie w klubie, Monicus... Tak się wczułam w te wszystkie
                    żelaza, vitaminy i inne kapsuły, że wczoraj z rozpędu też łyknęłam
                    sobie Lactovaginal... Na szczęście "zamiast" nic nie zdążyłam
                    zaaplikowaćwink
                    • oldzinka Re: streptokoki 03.01.10, 22:26
                      Hłe hłe. Dobrze, że czopków nie połykacie wink
                      • juleg Re: streptokoki 04.01.10, 09:23
                        Kropko a robiłaś jakiś posiew? U mnie póki co spokój, teraz szaleję z feminellą,
                        biorę probiotyki i piję olej z pestek dyni, mniamwink
                        • kropkaa Re: streptokoki 08.01.10, 23:18
                          Lek dowcipny przepisała mi na podst. posiewu. W ogóle nim ja
                          zauważyłam, to już miałam receptę, bo na wizycie mi właśnie posiew
                          zrobiła. Nie wiem, czy coś podejrzewała, czy tak robiła standardowo.

                          A co do łykania tego, co do łykania nie jest - dopóki nie pomylę
                          Lactacydu z Maaloxem, będzie dobrzewink
                          • juleg Re: streptokoki 10.01.10, 15:58
                            Lactacyd będzie ciężko, chyba że chcesz go wypićbig_grin
                            • kropkaa Re: streptokoki 11.01.10, 12:33
                              No, Maalox jest w płynie big_grin
                              • juleg Re: streptokoki 11.01.10, 14:33
                                aaaaaaaaaaaaaaaaaaaasmile
                • amparito Re: streptokoki 23.12.09, 11:08
                  Ja jestem fanką globulek propolisowych przeciw grzybicy i przeciw różnym infekcjom od czasu, kiedy propolisem wyleczyłam trwającą rok grzybicę, której ciąg leków od ginekologa nie dawał rady. Była poprawa, gdy brałam leki (partner też brał te doustne), kończył się lek, grzybki wracały. A po propolisie nie smile
                  Odpowiednio wcześnie przed wymazem zapodałam sobie profilaktycznie kilka dni propolis, potem Lactovaginal, a po jakimś czasie zrobiłam wymaz. Wyszedł idealny. Ech, gdyby to był jedyny warunek kwalifikacji do porodu domowego.
                  • monicus Re: streptokoki 23.12.09, 11:27
                    nooo ja jestem fanka propolisusmile i na gardło i na "afty" nieleczalne latami (juz
                    ich nie ma), i na dowcipne problemy. ale teraz to nie wiem czy podola, bo ostro
                    było (ale jakos jest niezle).
                    a ktory stosujesz? bo teraz w aptece byl tylko słowacki. zawsze leciałam na
                    naszym polskim.
                    • juleg Re: streptokoki 23.12.09, 12:22
                      Wiecie co a ja kiedyś będąc na wakacjach i nie mając apteki w pobliżu,
                      zaaplikowałam sobie miód dowcipnie, bo coś tam czułam nie taksmile niby nie
                      zaszkodziło, ale też nie pomogło, może za mało propolisu, bo to raczej kiepski
                      miód byłtongue_out
                      • monicus Re: streptokoki 23.12.09, 12:41
                        ojjjjj ciekawie sie robi smile
                        • 987ania Re: streptokoki 24.12.09, 23:25
                          Ja będąc kiedyś we Włoszech i mając oddolny problem uratowałam się płukanką z
                          olejku z drzewa herbacianego. Zabija wszelkie zarazki smile
                          • monicus Re: streptokoki 25.12.09, 13:45
                            aaa to prawda. i lawendowy. tez uzywam. lazienka pachnie juz jak sklep zielarski wink
                    • amparito Re: streptokoki 25.12.09, 08:11
                      Najpierw stosowałam firmy Apipol Farma, jak zniknął z aptek przerzuciłam się na Bartpol, ten też zniknął, ale niedawno znalazłam Apivaginum - propolis z kwasem hialuronowym, sprawdziłam przed chwilą faktycznie słowacki. Dziwne, bo byłam przekonana, że to też Apipol. Ten kwas do szczęścia mi nie potrzebny, ale skoro nie znalazłam bez, a nie przeszkadza jakoś specjalnie, to mam na wszelki wypadek smile
                  • nurfe Re: streptokoki 30.12.09, 17:39
                    > Odpowiednio wcześnie przed wymazem zapodałam sobie profilaktycznie kilka dni pr
                    > opolis, potem Lactovaginal, a po jakimś czasie zrobiłam wymaz. Wyszedł idealny.
                    > Ech, gdyby to był jedyny warunek kwalifikacji do porodu domowego.

                    Ile wczesniej, mozna wiedziec? wink
                    Bo w pierwszej ciazy streptokok byl maupa obfity, a w tej wolalabym uniknac
                    wlasnie ze wzgledu na domowy z Irena Ch.
                    Po co sie nadmiernie stresowac wink
                    Tez bym sobie cos profilaktycznie w stosownym momencie zapodala, choc obecnie
                    dopiero 17 tydzien.
              • kropkaa Re: streptokoki 21.12.09, 00:43
                Jak wykończę Lactovaginal i zrobię sobie przerwę, to spróbuję,
                dzięki. A na ten Lactacyd przeszłam na początku ciąży (wcześniej
                miałam żel, ale marnie skończył - córunia chciała sobie pianę zrobić
                w kąpieli, a że się nie robiła, to lała i lała, aż doszła do dna...).
        • donkaczka Re: streptokoki 22.12.09, 20:39
          kropkaa, w sumie to nic konkretnego nie kazali obserwowac hmm, pamietam ze
          pierwsze trzy doby po porodzie mialam dzwonic gdyby dziecko zaczelo goraczkowac
          i tyle

          moza trafilam na patalachow wink na szczescie wszyscy zdrowi i nieswiadomi co nas
          ominelo big_grin
          • orzechowa1 Re: streptokoki 25.12.09, 20:12
            Miałam. Położna zmartwiła się i kazała przeleczyć. Poszłam do
            ginekologa po receptę: on przyznał że takimi rzeczami - wymazy/ ich
            wyniki, bo bakteria to rzecz ludzka - się nie przejmuje, ale na mój
            i położnej wniosek dostałam doustnie i oddolnie antybiotyki.
            Cierpiałam psychicznie bo nie kocham antybiotyków. Był to jednak
            warunek domowego. Kolejny posiew wyszedł czysty. Po antybiotyku
            aplikowałam dodatkowo oddolnie pałeczki kwasu mlekowego. Po porodzie
            położna pobrała CRP i posiew z ucha noworodka. Była też wzmożona
            obserwacja neonatologa, badanie moczu i krwi. Wszystko OK.
            Acha. W okolicznych śląskich szpitalach, które brałam pod uwagę,
            NIGDZIE nie stosowano antybiotykowej osłony okołoporodowej i jedynie
            obserwowano noworodka po porodzie (CRP). Czyli działania
            standardowe. W domu miałyśmy lepiej i czujniej smile Hawk.
    • juleg A na zgagę 10.01.10, 16:03
      Próbowałaś może wód leczniczych? Na mnie działa Zuber i Franciszeksmile
      • kropkaa Re: A na zgagę 11.01.10, 13:06
        Juleg, ja z Maaloxu nie zrezygnuję za nic z świecie! Tyle czasu się
        męczyłam ze zgagą (w pierwszej ciąży też), że jak on mi pomógł, to
        ja z wdzięczności nawet za mąż bym za niego wyszławink
        • juleg Re: A na zgagę 11.01.10, 14:34
          To ja za Franciszka, Zubera i teraz Henryk doszedł, wszyscy kapitalnie mi dobrze
          robiąbig_grin
          • 987ania Re: A na zgagę 11.01.10, 15:29
            > To ja za Franciszka, Zubera i teraz Henryk doszedł, wszyscy kapitalnie mi dobrz
            > e
            > robiąbig_grin

            A mąż nie zazdrosny? big_grin
            • monicus Re: A na zgagę 19.01.10, 14:58
              porucznika zubera...smile
    • edytadk Bezobjawowa infekcja możliwa? 19.01.10, 14:24
      Pozwolę sobie podpiąć się pod wątek, coby nie mnożyć bytów...

      Pytanie mam, jak w temacie - czy zakażenie paciorkowcem może przebiegać bezobjawowo?

      Z nielicznych posiewów, jakie mi się zdarzyło robić (z czego jeden w poprzedniej ciąży) nic bakteryjnego mi nie wychodziło. W obecnej ciąży posiewu jeszcze nie robiłam, ale też nie zauważyłam nic niepokojącego. I tak się zastanawiam czy może mnie czekać taka niespodzianka, jak kontrolnie zrobię sobie posiew pod koniec ciąży (zakładając, że nadal nie będzie objawów?). Antybiotyki to ja szerokim łukiem omijam, ale gdyby miało mnie to zdyskwalifikować do rodzenia w domu, to wielkiego wyboru nie będzie - i pewnie lepiej prędzej przeleczyć, niż miałoby być za późno:/.
      • kaakaa Możliwa 19.01.10, 15:39
        GBS w pochwie nie musi dawać żadnych objawów. I zazwyczaj nie daje.
        • juleg Re: Możliwa 19.01.10, 18:16
          Moja gina mówi, że biała, gęsta wydzielina, ale tylko przy wzroście obfitym.
          • edytadk Re: Możliwa 20.01.10, 09:49
            Dzięki za odpowiedzi. Pozostaje odpowiednio wcześnie posiew zrobić...
        • edytadk Re: Możliwa 20.01.10, 18:49
          Wybaczcie, ale podrążę jeszcze temat, bo nie daje mi spokojusad.

          Doczytałam trochę o GBS i już wiem, że moje powyższe pytanie nie było najmądrzejsze, skoro w większości przypadków kolonizacja GBS nie daje objawów. I jeszcze zdążyłam się zorientować, że w pierwszej ciąży wcale nie miałam badania w kierunku GBS - po prostu tzw. stopień czystości pochwy, a tu zdaje się nikt GBS nawet nie szuka?

          Generalnie w tym temacie zalecany sposób postępowania jest jeden - posiew w 35-37 tygodniu celem stwierdzenia ewentualnego nosicielstwa i w przypadku dodatniego wyniku okołoporodowa antybiotykoterapia. No i jeszcze, że nie stosuje się antybiotyku "przed", coby wybić paskudztwo zanim nastąpi poród, bo to niby i tak nieskuteczne. Powyżej pojawiła się wypowiedź (autorstwa Orzechowej), że antybiotyk pozwolił jednak wytruć dziada i następny posiew wyszedł czysty. To jak to jest? Po prostu łut szczęścia, że się udało? Czy też lekarze nawet nie próbują, bo skoro wystarczającą metodą zapobiegania zakażeniu noworodka jest dowalenie rodzącej antybiotyku, to po co się szarpać wcześniej? Heh, uwielbiam to założenie, że każda będzie rodzić w szpitalu, gdzie ten antybiotyk jej się poda:/.

          Czy stosując "standardowe" metody zapobiegania infekcjom, chociażby te wymienione już w niniejszym wątku, zmniejszę prawdopodobieństwo kolonizacji GBS? Czy to po prostu taka jednostkowa uroda?

          dzięki z góry za podzielenie się Waszą wiedzą...
          • buncia3 Re: Możliwa 04.03.10, 23:13
            Kurcze, nie straszcie mnie... Ja jestem w 37 tyg, a wyniki posiewu dopiero za
            tydzień. Położna mi powiedziała, ze jak wyjdzie dodatni to nie będzie domowego,
            a jak zacznę rodzić przed wynikiem, to uzna go za dodatni!!!
            • kropkaa Re: Możliwa 05.03.10, 00:09
              Też się bałam, na szczęście żaden paciorek się nie wychodował. Nie
              masz co się stresować, bo i tak żadnego wpływu na wynik nie masz.
              Ale jest to wkurzające, że właściwie do ostatniej chwili nie wiesz
              na czym stoiszsad
              • juleg Re: Możliwa 05.03.10, 07:34
                Ze Streptokokami to loteria, w dwóch poprzednich ciążach mi nie wyszedł a
                robiłam zawsze po trzy posiewy dla pewnościwink Teraz mi nagle wyszedł i moja
                położna twierdzi, że wcześniej też go miałam, ale wody ochroniły dziecko.
                Ponoć on raz wychodzi raz nie, nie wiem od czego to zależyuncertain
                Na szczęście moje położne w domu stosują antybolabig_grin
              • buncia3 Re: Możliwa 05.03.10, 20:37
                No jest to wkurzające. Musimy z córeczką lawirować między różnymi
                "ograniczeniami". Teraz do wtorku ma zakaz rodzenia się, potem za 2 tyg. położna
                jedzie na 5 dni urlopu i też wtedy nie mogę rodzić... smile
                • 987ania Re: Możliwa 06.03.10, 07:50
                  buncia a skąd Ty jesteś?
                  • buncia3 Re: Możliwa 09.03.10, 15:23
                    Z Warszawy jestem.
                    Wyszły mi POJEDYNCZE KOLONIE!!!!!

                    DZIEWCZYNY CZY TO SIĘ DA WYLECZYĆ?
                    JA CHCE RODZIĆ W DOMU! A JESTEM W 38 TYG.!

                    • juleg Bunciu 09.03.10, 16:57
                      U mnie pojedyncze sztuki i będę rodzić w domu z antybolem w tle, podaj mi maila
                      to napiszę Ci szczegółysmile
                      • buncia3 Juleg 10.03.10, 01:25
                        Juleg,
                        Wysłałam Ci wiadomość z adresemsmile
                      • juleg Re: Bunciu 10.03.10, 07:41
                        Napisałamsmile
                    • nurfe Re: Możliwa 09.03.10, 21:20
                      Spróbuj z czosnkiem!
                    • buncia3 Re: Możliwa 09.03.10, 21:27
                      Dzwoniłam do mojej położnej (Ireny) i powiedziała, że skoro są pojedyncze
                      kolonie, to będziemy walczyć. Mam kupić jakieś globulki (lekarz wypisze, mam
                      nadzieję, receptę) i brać przez 12 dni, potem posiew a podczas porodu
                      antybiotyk. Tylko jeśli pęknie pęcherz płodowy bez skurczów to i tak wyląduję w
                      szpitalu...
          • konfietka.14 Re: Możliwa 08.03.10, 10:15
            u mnie tez wyszedl paciorkowiec i moja ginka tez mowila ze sie nie
            lieczy,ale jak polozna powiedziala ze nie przyjmie w domu bo go mam
            to poszlam do innego lekarza z ogramna prosba mnie wyleczyc.dostalam
            antybiotyk,po ,,przelieczeniu,, paciorkowca juz nie bylo ale polozna
            i tak odmowila.moja depresja predporodowa z tego powodu jeszcze sie
            powiekszyla.tyle zachodu i tak wszystko na nic
            • juleg Re: Możliwa 08.03.10, 13:06
              No bo położna wie, że przeleczenie nic nie da, zostaje nosicielstwo, skąd jesteś?
            • konfietka.14 Re: Możliwa 09.03.10, 09:53
              dziwne rzeczy sie robi jak sie chce urodzic w domu
              • buncia3 Re: Możliwa 10.03.10, 02:00
                Czy wiecie jak się nazywają te globulki dopochwowe na wytępienie streptołobuza
                przed porodem?

                Czytałam, że w czasie porodu trzeba podać antybiotyk dożylnie, ale moja położna
                mówi, że wezmę jakiś doustnie. To ma sens?
                Słuchajcie, a może w takiej sytuacji to naprawdę bezpieczniej rodizć w szpitalu.
                Naczytałam się że dziecko może mieć od tego nawet zapalenie opon mózgowych!
                • kaakaa Re: Możliwa 10.03.10, 06:34
                  buncia3 napisała:

                  > Czytałam, że w czasie porodu trzeba podać antybiotyk dożylnie, ale moja położna
                  > mówi, że wezmę jakiś doustnie. To ma sens?
                  To ten sam antybiotyk, więc jeśli pomaga podany dożylnie, to i doustnie pomoże w
                  takim samym stopniu.

                  > Słuchajcie, a może w takiej sytuacji to naprawdę bezpieczniej rodizć w szpitalu.
                  Jeśli bezpieczniej będziesz się czuła w szpitalu, to na pewno tam będzie
                  bezpieczniej... Racjonalnych przesłanek nie widzę ale jeśli Twoja intuicja
                  podpowiada Ci, że lepiej w szpitalu...
                  Zauważ tylko, że GBS zaczyna być groźny dla dziecka dopiero po przerwaniu
                  ciągłości błon płodowych. W szpitalu, niestety, masz duże szanse, że mimo GBSa
                  komuś przyjdzie na myśl przebić pęcherz, żeby przyspieszyć poród. W domu, z
                  kolei, masz większe szanse na zachowanie wód do II okresu. A wtedy nawet jeśli
                  pęcherz pęknie, to mikrob ma mało czasu na kolonizację dziecka. Dodatkowo,
                  niezaburzony pierwszy kontakt da dziecku większe szanse na rozwój prawidłowej
                  flory bakteryjnej.

                  > Naczytałam się że dziecko może mieć od tego nawet zapalenie opon mózgowych!
                  Może je mieć również od jakieś paskudnej bakterii szpitalnej, która w dodatku
                  może być oporna na większość powszechnie stosowanych antybiotyków...
                  Jeśli chciałabyś uniknąć wszelkiego możliwego ryzyka, to muszę Cię
                  zasmucić - nie da się sad Zawsze jest tak, że coś się może zdarzyć, dziecko może
                  zachorować, pijany kierowca może wjechać w ludzi spokojnie stojących na
                  przystanku, trzęsienie ziemi może zrujnować całe miasto... Życie to ciągłe
                  ryzykowanie...
                  • buncia3 Re: Możliwa 10.03.10, 12:29
                    Dzięki kaakaa, rzeczywiście masz rację. Tylko jak mi odejdą wody na wstępie to
                    trzeba będzie jechać. Jeśli pęcherz będzie cały to zostajemy.
                    Jejku, ta niepewność jest okropna!

                    Idę dzisiaj po receptę na te globulki. Mam nadzieję, że lekarz nie będzie kręcił
                    nosem.
                    • buncia3 Re: Możliwa 10.03.10, 18:35
                      Ale ze mnie gapa!!!:0
                      Pojechałam do lekarza po receptę, a on mi mówi, że ja wcale nie mam żadnego
                      streptokoka tylko staphylococca, a to zupełnie niegroźna bakteria!
                      Źle przeczytałam wyniki!smilesmile:0
                      • kaakaa Re: Możliwa 10.03.10, 18:53
                        Buncia, nie siej niepotrzebnie paniki, kobieto wink
                        Cieszę się, że to tylko nieporozumienie! smile
                        Powodzenia!
                        • buncia3 Re: Możliwa 11.03.10, 13:41
                          No widzisz jaka ze mnie panikara. Pewnie też kilka fałszywych alarmów wywołam
                          twierdząc, że już rodzę.
                          Wczoraj miałam na to już ochotę, bo zaczęłam czuć ból brzucha jak przy
                          miesiączce.. Już miałam męża budzić, ale zasnęłamwink
                          • marianna0077 Podbijam niestety 27.08.10, 10:28
                            Jw, niestety muszę podbić, mam w posiewie streptococcus b-
                            hemolityczny gr.B. 34 tc, mam jakieś cztery tygodnie, może nawet juz
                            mniej (od 20 września miałam zielone swiatło od połoznej, nigdy
                            jeszcze nie dotrwałam do końca 38 tygodnia).
                            Położna kazali się przeleczyć antybiotykiem, dziś odbieram lekarstwo
                            (z augmentinu, nystatyny i czegośtam jeszcze dowcipnie). Od
                            przedwczoraj zapodaje sobie lactowaginal na noc i czopki propolisowe
                            rano. Kako kochana, czy to ma sens? nie za dużo tego? Co najlepiej do
                            tego antybiola dodać (będę go brała 2 razy dziennie przez 6 dni) żeby
                            sobie kuku nie zrobić i żeby działanie tych specyfików na siebie źle
                            nie wpływało? No bo jeszcze mam opcję czosnku dopochwowo na noc, ale
                            to juz chyba nie z antybiotykiem? A po muszę odczekać tydzień do
                            nowego posiewu i nie wiem, czy wtedy ewentualnie moge czosnek
                            zapodawać, albo propolis cały czas walić, czy mam być zupełnie saute?
                            Bo nie mam więcej czasu, przed porodem dobrze byłoby mi wiedzieć, czy
                            mam dalej wzrost obfity czy już nie.
                            Połozna na szczęście nawet jeśli się nie uda ubic nie wyklucza domu,
                            zastanawia się nawet nad antybiotykiem podczas porodu dla mnie w zyłę,
                            choć nie wiadomo czy zdąży (ostatnio dziecko było po 50 minutach od
                            jej wejścia do domu). Zobaczymy, na razie jest próba leczenia. Choć w
                            pierwszej chwili pani połozna trochę zaczęła się wycofywać i zaczęła
                            być mowa o szpitalu, procedurze jaka tam jest i zalałam łzami
                            planty... Na szczęście wieczorem juz była pokonsultowana z innymi
                            połoznymi ze sląska, z kimśtam jeszcze, bardziej wyluzowana a ja
                            bardziej pozbierana i po przemyśleniu kilku kwestii.
                            I tak. Czy dobrze na mój babski rozum kombinuję, że przy załozeniu,
                            ze bakterie jak są tak i bedą to i tak bezpieczniej jednak w chałupie?
                            Bo jak sobie pomyślę, że primo, rodzę w szpitalu. Jak zdążę smile.
                            Sekundo, moje nowonarodzone dziecko kolonizuje się sympatycznymi
                            bakteriami szpitalnymi, tertio, na przywitanie dostaje w żyłę NA
                            WSZELKI WYPADEK antybiotyk przez trzy doby, który zabije te kilka
                            dobrych naszych kochanych bakterii, które uda mu się zlizać ze mnie,
                            jeśli mi je (dziecko) łaskawie dadzą, jesli przeciwskazań żadnych nie
                            będzie... aż do wyniku crp, to mi serce staje. To chyba kiepski start
                            dla odporności?
                            A w domu można by przeciez pobrać tak samo wszystko do badania, czekać
                            te trzy dni do wyniku obserwując po prostu dziecko, w naszych domowych
                            przyjaznych warunkach, małe na start dostaje nasze bakterie, nie
                            dostaje antybiotyku, który je rozwala. Bo rozumiem, że
                            prawdopodobieństwo rozwinięcia się infekcji jest niewielkie i ten
                            antybiotyk to naprawdę nie jest świetny pomysł?
                            Wymyśliłam też wyjście pośrednie. Jeśli z jakichś powodów muszę
                            jechać rodzić do szpitala (na przykład rodzę w 35 czy 36 tygodniu, bo
                            i tego nie mogę wykluczyć) albo cokolwiek innego, połozna nie może
                            dojechać itd. To na izbie przyjęc nie informuję nikogo o paciorkowcu,
                            w końcu nie wymagają tego badania. Jak tylko urodzę i obie bedziemy
                            całe i zdrowe to ewakuuję się natychmiast i jadąc do domu, czy juz w
                            domu pobieram materiał do badań i w domu swoim BEZ antybiotyku czekam
                            na wynik?
                            Co o tym sądzicie dobre kobiety? Jakieś rady, sugestie? Trochę mnie
                            to rozwala, przyznam szczerze i czuję że mam napięcie już i cieżko mi
                            trochę, płaczliwa się zrobiłam...

                            Acha, jeszce jedno mi przyszło do głowy. Wyczytałam, że paciorkowiec
                            może osłabiać błony płodowe i byc przyczyna wczesniejszego pekania.
                            Moje porody zawsze zaczynały sie od pęknięcia, potem skurcze. Pierwszy
                            w 35+6, drugi 37+5. Może pan p cały czas u mnie pojawia sie i znika?
                            Ale akurat wcześniej w posiewie nie wychodził? Pani połozna tez miała
                            myśl, że może mam go od dawna, ale sądząc po tym, że dzieci zdrowe i
                            nic sie nie działo nigdy to nie jest on agresywny.
                            • bonga_dax1 Re: Podbijam niestety 27.08.10, 10:42
                              > Acha, jeszce jedno mi przyszło do głowy. Wyczytałam, że paciorkowiec
                              > może osłabiać błony płodowe i byc przyczyna wczesniejszego pekania.

                              to samo mówiła moja położna. Jestem jeszcze przed posiewem, w razie gdyby coś
                              wyszło, kazała mi się przeleczyć i sprawdzić pod koniec ciąży.
                            • kaakaa Re: Podbijam niestety 27.08.10, 10:57
                              Marianno - problem nie jest prosty a każda decyzja potencjalnie może być
                              brzemienna w skutki.
                              Moje przemyślenia i moja wiedza przedstawiają się tak (mało to uporządkowane,
                              ale może warte zastanowienia się):
                              1. Nie odważyłabym się podać rodzącej w domu antybiotyku dożylnie - to się może
                              skończyć wstrząsem i co wtedy? Jeśli ochrona antybiotykowa w domu, to tylko
                              antybiotyk doustny i tak robią położne związane ze szpitalem św. Zofii
                              2. Przy kolonizacji GBSem najbezpieczniej dla dziecka jest, gdy rodzi się w
                              czepku (pęcherz płodowy nie pęka aż do końca). Im więcej czasu upływa od
                              pęknięcia pęcherza do urodzenia się dziecka, tym większe ryzyko, że bakteria
                              skolonizuje jego organizm, a tym samym zwiększa się ryzyko infekcji.
                              3. Kolonizacja dziecka nie równa się infekcji - posiew do badania pobiera się z
                              ucha, bo tam jest najwięcej resztek wód płodowych, więc w istocie z posiewu
                              wynika tylko tyle, czy bakterie przeniknęły do wód płodowych i się tam
                              namnożyły. Za to CRP pokazuje, czy w organizmie dziecka toczy się proces
                              zapalny, jeśli z posiewy wyrośnie GBS a u dziecka wychodzi CRP, to wyciąga się
                              wniosek, że widocznie to ten GBS broi.
                              4. Infekcje GBSem u dzieci należą do wielkiej rzadkości (i to pozytywna strona)
                              ale jak już się rozwijają, to idzie to w tempie piorunującym i jest dla życia
                              dziecka bardzo niebezpieczne. Dlatego w szpitalu nikt nie czeka na wyniki badań,
                              tylko rąbią noworodkowi antybiotyk profilaktycznie a po uzyskaniu wyników
                              negatywnych odstawiają.
                              5. Jeśli rodzisz tak szybko, to w przypadku decyzji o porodzie szpitalnym Twoje
                              szanse na zgodną z planem antybiotykoterapię osłonową są jeszcze mniejsze niż
                              przy porodzie domowym, bo zanim dotrzesz do szpitala i podadzą Ci antybiotyk, to
                              maluch już pewnie będzie na wychodzie a przyjmuje się, że, żeby było skutecznie,
                              to antybiotyk trzeba podać min. 2 godziny przed urodzeniem się dziecka.
                              6. Antybiotykoterapia u dziecka przez 3 pierwsze doby może mieć długotrwałe
                              przykre skutki i to też trzeba brać pod uwagę sad
                              7. Posiew z pochwy, żeby był rzetelny, powinien być wykonany w jakiś czas po
                              odstawieniu leków. Ale ja bym się zastanawiała nad kontynuowaniem jakiejś
                              naturalnej terapii po odstawieniu antybola aż do porodu (propolis tudzież
                              czosnek i jakiś laktovaginal do tego). W przypadku pobierania posiewu przy
                              kontynuowaniu podawania leków, materiał na posiew należałoby pobrać w jak
                              największym odstępie od ostatniej dawki jakichkolwiek preparatów, żeby to było
                              jak najbardziej adekwatne do stanu tego, co w istocie rośnie w pochwie a nie np.
                              do tego, co jest w Lactovaginalu. Tudzież można sobie zrobić dzień przerwy w
                              przyjmowaniu tych preparatów, żeby zrobić posiew. Ale to są wyłącznie moje
                              przemyślenia a nie jakieś zalecenia mądrych głów, wiec może ktoś zaproponuje
                              jakieś ciekawsze rozwiązanie (np. z własnego doświadczenia). Postępowanie zależy
                              też od tego, czy potrzebny Ci wynik dla Ciebie (rzetelna informacja), czy dla
                              czynników medycznych (taki, żeby było dobrze).
                              W tej chwili nic mądrzejszego do głowy mi nie przychodzi. Jakbyś miała jakieś
                              pytania, to pisz. Jakąkolwiek decyzję podejmiesz, to Ty będziesz się potem
                              zmagać z jej ewentualnymi skutkami i to Ty będziesz musiała z tym żyć, warto
                              więc, żebyś sama była przekonana do tego, co postanowisz i gotowa na zmierzenie
                              się z konsekwencjami.
                            • monicus Re: Podbijam niestety 27.08.10, 11:22
                              w I ciazy nie bylo paciorkowcow ani przed ani po, a zaczelo sie peknieciem
                              pecherza (infekcja jakas byla, sprzedali mi ja badacze czystosci wod), w drugiej
                              byl a pecherz byl do 7 cm caly dopoki wielki paciorkowiec-polozna nie przebila.
                              wiec tez pewnie niekoniecznie przegryza te blony
                              • marianna0077 Re: Podbijam niestety 27.08.10, 11:55
                                Tak, wiem, ze niekoniecznie przegryza i że niekoniecznie ten poród
                                musi się zacząć w ten sam sposób (najbardziej bym soobie życzyła
                                dziewczynki w czepeczku oczywiscie) taka tylko miałam mysl, ze może
                                tak to było u mnie.
                                Kako, dziekuję Ci bardzo za odpowiedź. I tak,
                                ad 1. Z tym do żyły to p. połozna wyskoczyła, choć o wstrząsie też
                                mówiła. Ale jak znam ja to się nie zdecyduje, jest ostrożną osobą smile
                                ja też nie muszę, ostatecznie.
                                ad 2. No chciałabym bardzo, zeby pecherz się zachował, ale to tylko
                                moje chcenie. Ostatnio od pęknięcia do pojawienia sie dziecka minęły
                                jakies 4 godziny (skurcze zaczęły się pojawiać po godzinie).
                                ad 3. Czyli najważniejsze crp? I to 3 dni, nic krócej się nie da, tak?
                                ad 4. Najważniejsza dla mnie kwestia: Infekcja to wielka rzadkość. Jak
                                dla mnie super. Ale, zakładając, że wydarza nam się ten rzadki
                                przypadek, co to dokładnie znaczy że idzie w tempie piorunującym?
                                Patrze na dziecko, widzę że coś sie dzieje, rośnie temperatura czy
                                jakikolwiek inny niepokojący objaw. pakuję majdan i pruję do szpitala.
                                To zmniejsza jego szanse na udane leczenie? Antybiotyk dostaje dopiero
                                w tym momencie. Pytanie właściwie takie: czy podawanie tego
                                antybiotyku po urodzeniu rzeczywiście pomaga dziecku i radykalnie
                                zmienia jego sytuację w przypadku, kiedy rzeczywiscie rozwija się
                                infekcja przez paciorkowca? Bo
                                ad 6. Antybiotykoterapia "profilaktyczna" u noworodka jest w tym
                                wszystkim tym właśnie co budzi mój największy smutek. Mogę rodzić w
                                szpitalu itd, ale walić malutkiej proceduralnie takie świństwo to
                                musze byc przekonana, ze w sytuacji, kiedy jest infekcja to jej
                                naprawdę pomoże. Bo jesli ma niewielkie znaczenie, czy antybiotyk
                                podaje się po urodzeniu czy po pierwszych niepokojacych objawach, no
                                to cholera nie widze sensu.
                                Z resztą, czyż nie jest tak, że wiele kobiet rodzi bez świadomości że
                                ma paciorkowca, potem czasem rozwija się infekcja u dzieci i potem
                                okazuje się, że to paciorkowiec. No to rozumiem, że leczenie zaczyna
                                się po wystąpieniu objawów, nikt nie daje antybiotyków profilaktycznie
                                wszystkim noworodkom. I większośc tych dzieci chyba jest wyleczona,
                                nie umiera, prawda?
                                ad 7. Wynik jest mi potrzebny dla mnie, więc rozumiem, że powinnam byc
                                te 7 dni bez niczego, potem jak jeszcze bedzie czas bedę walić czosnek
                                i propolis.
                                Bo najbardziej bym chciała oczywiście przytępić te bakterie i
                                zobzczyć na wyniku "pojedyncze" czy "nieliczne", bo wtedy mogę być
                                spokojniejsza, czy tak?
                                • hab_ek Re: Podbijam niestety 27.08.10, 12:40
                                  Nie wiem na ile Cię to pocieszy, ale też mam paskudziaka, i w poprzedniej ciąży miałam. Jeśli chodzi o pękanie pęcherza - ja ciążę przenosiłam prawie 10dni. Także z tym pękaniem to różnie bywasmile
                                  Lekarz mnie informuje, że powinnam rodzić w szpitalu z kroplówką, ale po konsultacji z położną decyduję się na opcję domową z antybiotykiem doustnie, wymaz dziecku po porodzie, obserwacja i jeśli coś się będzie działo - wyjazd do szpitala z maleństwem, tudzież w przypadku wyniku pozytywnego też do szpitala.
                                  Oczywiście pamiętam, że nie może za dużo czasu minąć od pęknięcia pęcherza do urodzeniasmile
                                  pozdrawiam i trzymam kciuki za dobre decyzjesmile
                                  • marianna0077 Re: Podbijam niestety 27.08.10, 14:11
                                    Dzięki smile no jak dla mnie brzmi bardzo rozsądnie.
                                    Teraz chciałabym się tylko wywiedzieć tego, czy rzeczywiście podanie
                                    dziecku antybiotyku zaraz po urodzeniu jakoś radykalnie zmienia jego
                                    szanse na wyleczenie w przypadku kiedy infekcja się rozwija, czy
                                    istotnego znaczenia to nie ma i wystarczy ekspresowo reagować
                                    leczeniem w wypadku pojawienia się objawów.
                                    A może nawet paradoksalnie bezpieczniej dać jej na start wszystkie
                                    nasze bakterie domowe, siary bez ograniczeń i tulenie się do nas i
                                    naszych pościeli i po stwierdzeniu dopiero infekcji dowalić
                                    antybiotyk, ale już z jakąś bazą odpornościową. Czy ja myslę
                                    życzeniowo? smile
                                    Na kiedy masz termin?
                                • kaakaa Re: Podbijam niestety 27.08.10, 14:29
                                  > ad 1. Z tym do żyły to p. połozna wyskoczyła, choć o wstrząsie też
                                  > mówiła. Ale jak znam ja to się nie zdecyduje, jest ostrożną osobą smile
                                  > ja też nie muszę, ostatecznie.
                                  No, to kamień spadł mi z serca smile

                                  > Ostatnio od pęknięcia do pojawienia sie dziecka minęły
                                  > jakies 4 godziny (skurcze zaczęły się pojawiać po godzinie).
                                  No, to gdyby tym razem paskud się nie wytępił, to trzeba by antybola brać
                                  natychmiast po pęknięciu pęcherza. 4 godziny, to kupa czasu, jak ma antybol dać
                                  jakąś ochronę, to w takim czasie zdąży.

                                  > ad 3. Czyli najważniejsze crp? I to 3 dni, nic krócej się nie da, tak?
                                  Ale o co chodzi z tym 3 dniami? Wynik CRP to może być natychmiast, tyle tylko,
                                  że to CRP będzie narastać dopiero jak infekcja zacznie się rozwijać a nie musi
                                  się zacząć rozwijać natychmiast po porodzie, więc trzeba by małej tą krew na CRP
                                  pobierać na ten przykład dwa razy dziennie profilaktycznie. No głupie mi się to
                                  wydaje cokolwiek... Tym bardziej, że infekcja nie musi się rozwinąć w pierwszych
                                  dobach (choć najczęściej tak bywa) a zdarza się nawet przez pierwsze 3 miesiące
                                  życia dziecka.

                                  > ad 4. Najważniejsza dla mnie kwestia: Infekcja to wielka rzadkość. Jak
                                  > dla mnie super.
                                  No, samo to, że szacuje się że GBSa ma ok 10-30% rodzących (w Polsce niby 18%) a
                                  do niedawna żadna z nich nie dostawała ochrony antybiotykowej, bo to dość nowy
                                  pomysł jest, a przecież dzieciaki masowo nie marły do tej infekcji... Szacuje
                                  się, że aktywna infekcja rozwija się u ok. 1% skolonizowanych dzieci a
                                  oczywiście, nie wszystkie dzieci matek nosicielek się w czasie porodu kolonizują.

                                  > Ale, zakładając, że wydarza nam się ten rzadki
                                  > przypadek, co to dokładnie znaczy że idzie w tempie piorunującym?
                                  To znaczy, że jak się zorientujesz, że coś się dzieje, to maluch już może być
                                  cały zakażony bakcylem i jego stan w ciągu najbliższych godzin robi się bardzo
                                  ciężki. Problem polega też na tym, że infekcja nie ma jakiś charakterystycznych
                                  objawów wczesnych a objawami niecharakterystycznymi mogą być np. wymioty czy
                                  senność - ciężka sprawa to wcześnie rozpoznać.

                                  > To zmniejsza jego szanse na udane leczenie? Antybiotyk dostaje dopiero
                                  > w tym momencie.
                                  Wersja pediatrów, z którymi rozmawiałam jest taka, że dziecko, u którego
                                  rozwinie się już taka infekcja (sepsa, zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowych)
                                  może być trudno uratować sad Nie znam dokładnych danych dotyczących
                                  śmiertelności (i nie chcę niepotrzebnie siać paniki, choć wiem, że taka infekcja
                                  bywa przyczyną śmierci noworodka) ale np. w przypadku takiego zapalenia opon
                                  mózgowo-rdzeniowych szacuje się, że 25-50% dzieci, które to przeszły ma
                                  uszkodzenia OUN)
                                  > Pytanie właściwie takie: czy podawanie tego
                                  > antybiotyku po urodzeniu rzeczywiście pomaga dziecku i radykalnie
                                  > zmienia jego sytuację w przypadku, kiedy rzeczywiście rozwija się
                                  > infekcja przez paciorkowca?
                                  No, założenie jest takie, że jak się poda antybiotyk, to infekcja się nie
                                  rozwinie wcale. Oczywiście, nie da się potem sprawdzić, czy tez podania
                                  antybiotyku by się rozwinęła, czy nie.

                                  > ad 6. Antybiotykoterapia "profilaktyczna" u noworodka jest w tym
                                  > wszystkim tym właśnie co budzi mój największy smutek.
                                  Ja to rozumiem, ale pediatrzy niestety bagatelizują ryzyko związane z
                                  profilaktyczną antybiotykoterapią sad

                                  > Bo jesli ma niewielkie znaczenie, czy antybiotyk
                                  > podaje się po urodzeniu czy po pierwszych niepokojacych objawach, no
                                  > to cholera nie widze sensu.
                                  I tu jest właśnie pies pogrzebion... Bo jeśli dziecko miałoby zachorować, to
                                  wcześniejsze podanie antybola bardzo mu pomaga (przynajmniej wg. badań
                                  amerykańskich tak im wychodzi), bo nie zachoruje. Ale jak by miało nie
                                  zachorować, to mu ten specyfik nie pomoże, a czy nie zaszkodzi, to już kwestia
                                  otwarta...

                                  > Z resztą, czyż nie jest tak, że wiele kobiet rodzi bez świadomości że
                                  > ma paciorkowca, potem czasem rozwija się infekcja u dzieci i potem
                                  > okazuje się, że to paciorkowiec. No to rozumiem, że leczenie zaczyna
                                  > się po wystąpieniu objawów, nikt nie daje antybiotyków profilaktycznie
                                  > wszystkim noworodkom.
                                  No, z tym różnie bywa - w niektórych znanych mi szpitalach serwuje się ochronę
                                  antybiotykową każdej rodzącej bez posiewu GBS i każdemu noworodkowi, co się
                                  urodził z matki bez posiewu, której nie zdążyli podać antybola odpowiednio
                                  wcześnie. Czyli występuje domniemanie mania GBSa jeśli kobieta nie ma wyniku
                                  posiewu wykazującego jego brak. Ale to zależy od szpitala.

                                  > I większośc tych dzieci chyba jest wyleczona,
                                  > nie umiera, prawda?
                                  Nie mam pojęcia, jaki jest odsetek tych, które umierają, ale wiem, że zdarzają
                                  się takie przypadki.

                                  > ad 7. Wynik jest mi potrzebny dla mnie, więc rozumiem, że powinnam byc
                                  > te 7 dni bez niczego, potem jak jeszcze bedzie czas bedę walić czosnek
                                  > i propolis.
                                  No, sama nie wiem - nie mam przekonania, czy te 7 dni bez niczego nie stanowią
                                  ryzyka powtórnej kolonizacji. Może lepiej 7 dni z czosnkiem i propolisem, o ile
                                  i tak zamierzasz go używać do samego porodu? Tak sobie jeszcze pomyślałam, że
                                  przecież ten GBS nie bierze się w pochwie znikąd, tylko migruje sobie z przewodu
                                  pokarmowego, może więc trzeba by pogadać z kimś mądrym, co zrobić, żeby to i w
                                  tym przewodzie pokarmowym przetrzebić (nie koniecznie antybolem)? Ja nie wiem,
                                  czy on jest na pewno wrażliwy na czosnek (trzeba by z jakim mądrym
                                  bakteriologiem to skonsultować) ale jak tak, to może dobrym rozwiązaniem byłby
                                  czosnek na przewód pokarmowy odgórnie (znaczy się w pożywieniu tudzież
                                  kapsułkach) i oddolnie (lewatywa)?

                                  > Bo najbardziej bym chciała oczywiście przytępić te bakterie i
                                  > zobzczyć na wyniku "pojedyncze" czy "nieliczne", bo wtedy mogę być
                                  > spokojniejsza, czy tak?
                                  Eee tam, "pojedyncze" czy "nieliczne"... ja Ci życzę pieczątki "Paciorkowców
                                  beta-hemolizujących nie wyhodowano"!
                                  • marianna0077 Re: Podbijam niestety 27.08.10, 15:19
                                    No, to gdyby tym razem paskud się nie wytępił, to trzeba by antybola
                                    brać
                                    > natychmiast po pęknięciu pęcherza. 4 godziny, to kupa czasu, jak ma
                                    antybol dać
                                    > jakąś ochronę, to w takim czasie zdąży.

                                    Doustnie wystarczy? Na ten przyklad, mam już kupiony lek, puszcza mi
                                    pęcheż i łykam sobie dawkę czekajac na skurcze?


                                    Ale o co chodzi z tym 3 dniami? Wynik CRP to może być natychmiast,
                                    tyle tylko,
                                    > że to CRP będzie narastać dopiero jak infekcja zacznie się rozwijać
                                    a nie musi
                                    > się zacząć rozwijać natychmiast po porodzie, więc trzeba by małej tą
                                    krew na CR
                                    > P
                                    > pobierać na ten przykład dwa razy dziennie profilaktycznie.

                                    Chodzi tylko o to, ze położna mówiła jakie u nich procedury są, i że
                                    jak po 3 dobach crp jest ok, to się przerywa antybiotykoterapie i
                                    wypuszczają. Stąd założyłam te 3 magiczne dni (myślałam, że tyle może
                                    trzeba na wynik czekać) teraz rozumiem o co chodzi. Nie wiem w takim
                                    razie ile razy i po jakim czasie badają ale po tych 3 dniach orzekają.
                                    Czyli zakładają, że 3 doby leczenia wystarczą, skoro infekcja może się
                                    rozwinąc dużo później.

                                    To znaczy, że jak się zorientujesz, że coś się dzieje, to maluch już
                                    może być
                                    > cały zakażony bakcylem i jego stan w ciągu najbliższych godzin robi
                                    się bardzo
                                    > ciężki. Problem polega też na tym, że infekcja nie ma jakiś
                                    charakterystycznych
                                    > objawów wczesnych a objawami niecharakterystycznymi mogą być np.
                                    wymioty czy
                                    > senność - ciężka sprawa to wcześnie rozpoznać.
                                    >

                                    Hmm... I to jest to, czego nie chciałam się dowiedzieć winka raczej,
                                    chciałam usłyszeć: o tak, skacze temperatura, jedziesz do szpitala i
                                    jest dobrze...
                                    Trudna decyzja to bedzie, jeśli się okarze, że się nie udało wytępić...

                                    w niektórych znanych mi szpitalach serwuje się ochronę
                                    > antybiotykową każdej rodzącej bez posiewu GBS i każdemu noworodkowi,
                                    co się
                                    > urodził z matki bez posiewu, której nie zdążyli podać antybola
                                    odpowiednio
                                    > wcześnie. Czyli występuje domniemanie mania GBSa jeśli kobieta nie
                                    ma wyniku
                                    > posiewu wykazującego jego brak.

                                    Toś mnie zaskoczyła, nie wiedziałam, że tak jest.

                                    A czosnek odgórnie oczywiście też. O lewatywie nie słyszałam smile jakby
                                    to zrobić? Kupić lewatywę i wcisnąć doń czosnek?
                                    No nic, łykam, aplikuję i czekam co będzie.
                                    • kaakaa Re: Podbijam niestety 27.08.10, 15:42
                                      marianna0077 napisała:

                                      > Doustnie wystarczy? Na ten przyklad, mam już kupiony lek, puszcza mi
                                      > pęcherz i łykam sobie dawkę czekajac na skurcze?
                                      Położne z warszawskiej "Zośki" uważają, że doustnie wystarczy. Tylko się kolejne
                                      dawki podaje chyba co 4 godziny (jeśli mnie pamięć nie myli) aż do końca porodu.

                                      > Czyli zakładają, że 3 doby leczenia wystarczą, skoro infekcja może się
                                      > rozwinąc dużo później.
                                      Tak zakładają. Robią CRP w trzeciej dobie i jak nic nie ma to uznają, że albo
                                      się nie miało rozwinąć albo się nie rozwinęło nawet jak miało. Po przewleczeniu
                                      antybolem, to już się nic nie powinno rozwinąć. No, chyba, że wyjałowiony
                                      antybiotykiem dzieciak złapie cóś (ot, choćby tego GBSa) później z innego źródła.

                                      > Hmm... I to jest to, czego nie chciałam się dowiedzieć winka raczej,
                                      > chciałam usłyszeć: o tak, skacze temperatura, jedziesz do szpitala i
                                      > jest dobrze...
                                      > Trudna decyzja to bedzie, jeśli się okarze, że się nie udało wytępić...
                                      I to jest w tej sprawie najgorsze. Ale uważam, że lepiej wiedzieć, o co chodzi
                                      i podjąć decyzję świadomie.

                                      > A czosnek odgórnie oczywiście też. O lewatywie nie słyszałam smile jakby
                                      > to zrobić? Kupić lewatywę i wcisnąć doń czosnek?
                                      Raczej kupić jakąś gruszkę, czy inną wlewkę wielorazową i samemu sobie
                                      przygotować stosowny specyfik. Przepis znajdziesz bez trudu w necie jak zapytasz
                                      wujka Googla o "lewatywę czosnkową" Zazwyczaj to się poleca na owsiki. Tylko tu
                                      trzeba by pewną ostrożność wykazać, bo lewatywa w terminie okołoporodowym może
                                      mieć działanie naskurczowe a przez to indukujące poród. Niby, jak organizm
                                      niegotowy, to nic nie wyindukuje ale warto mieć to na uwadze.
                                      • juleg Re: Podbijam niestety 27.08.10, 22:30
                                        Co cztery godziny, ale najpierw jedną tabletkę a po czterech godzinach tylko
                                        połówkę.
                                • kaeira Re: Podbijam niestety 27.08.10, 20:50
                                  Kiedyś na stronie fundacji poświęconej zwalczaniu Paciorkowca B
                                  www.gbss.org.uk znalazłam następujące dane :

                                  Na 700,000 dzieci (mniej więcej tyle rocznie rodzi się w Wielkiej Brytanii)
                                  - 230,000 rodzi się matkom nosicielkom
                                  Bez zastosowanie terapii zapobiegawczej:
                                  - 88,000 dzieci zostanie skolonizowane paciorkowcem.
                                  - 700 zachoruje (najczęściej sepsa, zapalenie opon, zapalenie płuc)
                                  - 75 do 100 umrze.

                                  Wniosek z tego, że zachorowalność jest bardzo niska, ale umieralność zastraszająco wysoka - z tym że nie wiemy, ile z tych dzieci poddano natychmiastowemu leczeniu.
                                  • kaakaa Re: Podbijam niestety 27.08.10, 21:19
                                    Ja tam lubię zobiektywizować, coby lepiej zrozumieć jak się problem prezentuje.
                                    I po dokonaniu stosownych obliczeń wychodzi mi, ze w Wielkiej Brytanii problem
                                    wygląda następująco:
                                    * 33% rodzących to matki skolonizowane przez GBS (u nas podają, że ok. 18%,
                                    czyli niby bardziej optymistycznie)
                                    * 13% dzieci matek nosicielek ulega kolonizacji (jak rozumiem, w trakcie porodu
                                    lub jeszcze przed nim)
                                    * u 1% spośród skolonizowanych rozwija się infekcja.
                                    * 14% z chorych dzieci umiera (co stanowi 0,11% spośród tych skolonizowanych i
                                    0,04% spośród dzieci urodzonych przez matki nosicielki)
                                    Tylko nie wiem, czy to są informacje z realiów przedprewencyjnych (gdy nie
                                    podawano osłony antybiotykowej), czy z realiów z prewencją antybiotykową. A to
                                    istotna różnica.
                                    Tak mi się jeszcze przypomniało, że większe ryzyko rozwoju takiej infekcji (w
                                    przypadku kolonizacji, rzecz jasna) mają wcześniaki i dzieci chore i osłabione z
                                    innego powodu a także dzieci matek, u których GBS powodował infekcje układu
                                    moczowego w czasie ciąży i tych, które mają cukrzycę.
                                    • hab_ek Re: Podbijam niestety 27.08.10, 21:44
                                      Nie jestem ekspertem, ale tak jak wcześniej napisałam, i co pośrednio wynikało choćby z wypowiedzi Kaakii - uważam, że jeśli się ma świadomość, należy się przeleczyć, potem wziąć antybiotyk w trakcie porodu, zrobić badania maleństwu i obserwować.
                                      Jestem przeciwna ładowaniu antybiotyków maleństwu tylko dlatego, że profilaktycznie się je w szpitalu podaje. I uważam, że paradoksalnie układ odpornościowy dziecka urodzonego w szpitalu jest bardziej narażony na ostateczne zarażenie niż w domu. Ale, jak słusznie napisała kaakaa - to już indywidualna decyzja każdej z nas...
                                      pozdrawiamsmile

                                      P.S. trzymajcie kciuki... czuję, że się zbliżam, ale muszę poczekać co najmniej do 1 wrześniasmile
                                      • juleg Re: Podbijam niestety 27.08.10, 22:25
                                        Moja położna uważa, że absolutnie nie można się leczyć przed porodem, żeby
                                        paciorkowiec mógł być wybity podczas porodu a tak tylko się uodporni na
                                        antybola, bo przecież o to chodzi, żeby wyjałowić na chwilę kanał rodny...
                                    • szczur.w.sosie Re: Podbijam niestety 27.08.10, 23:23
                                      www.homebirth.org.uk/gbs.htm
                                      Tu jeszcze taka ciekawa strona na ten temat.
                                      W sumie ja już drugą ciążę przechodzę w UK i nikt mi nigdy nie
                                      wspominał o tym problemie.
                                      • housewife1 Re: Podbijam niestety 09.12.10, 21:25
                                        niestety u mnie w 27 TC też sie okazało, że je mam, streptokoki sad

                                        i nie wiem, co teraz... jak na razie jestem umówiona 20.12 na wizyte u mojej starej zaufanej lekarki z zofii i zobaczymy co ona na to, bo ta co prowadzi moją ciążę jest przypadkowa i ostatnio mnie nieźle wnerwiła ( patrz dialogi z IP ) , w dodatku nie mam do niej juz zaufania, bo z wszelkimi problemami poza ginekologicznymi w tej ciąży odsyła mnie do internisty ( np. wysoka leukocytoza), a internista ze zdziwieniem; ale po co ona panią do mnie przysyła, pzreciez to ona powinna pania prowadzić w tej sprawie sad
                                        • kropkaa Re: Podbijam niestety 09.12.10, 22:02
                                          Housewife, położne z Zofii przyjmują porody ze streptokokami - mają bazę do badań. Juleg urodziła z nimi (i położnymi i streptokokami) w domu.
                                          Niestety, I. nie przyjmuje, bo dla niej jest to jednak trudne odległościowo, formalnie itp.
                                          • housewife1 Re: Podbijam niestety 10.12.10, 10:17
                                            musze to sobie przemyśleć, z I. jestem umówiona wstepnie, jeszcze jej nie pytałam co w przypadku streptokoków, bo mamy sie spotkac w styczniu dopiero, poza tym dzis mam usg łozyska i szyjki, więc będe wiedziała co także w tej sprawie ( przodujące, nisko, czy sie podniosło do normalnej wysokości ), ale ona ma do mnie daleko, jeszcze dalej niz ja do zofii, więc hmmm

                                            bo jak będę miała i streptokoki i łozysko nisko, to raczej sie zdecyduje po prostu na pojechanie do zofii, bo jednak jestem za minimalizowaniem ryzyka, ale musze tez miec w zanadrzu wyjście awaryjne, bo mój trzeci poród może byc np dłuzszy niz drugi i wtedy spoko, ale może byc tez krótszy i wtedy nigdzie nie zdążę

                                            no i musze pogadac najpierw z ta moja zaufana lekarką, co ona o tym mysli...
                                            bede miała za tydzien wszystkie wyniki w reku, wtedy sie będe zastanawiac...

                                            a może uda sie je przeleczyć ? w sumie brałam teraz duomox przez 10 dni..., musze wyciągnąc od mojej prowadzącej by mi powtórzyła badanie za jakis czas
                                            chociaz podobno nawet jak kanał szyjki będzie czysty, to one moga zalegac w przewodzie pokarmowym i w trakcie porodu np. przy wypróżnieniu przejść

                                            kurcze, jak mnie to wszystko juz męczy...

                                            • housewife1 Re: Podbijam niestety 10.12.10, 14:11
                                              no więc jestem juz po usg, łozysko bardzo ładnie sie podniosło, jest juz na normalnej wysokości poza ryzykiem przodowania, tak więc zostaje kwestia tych streptokoków
                                              • housewife1 Re: Podbijam niestety 10.12.10, 14:15
                                                Juleg, a jest gdzies opis tego jak rodziłaś ze streptokokami w domku?
                                                Juleg, jesli tak, to plis o linka, nie umiem wyszukiwać czyichs postów na tym forum sad
                                                albo na priv gazetowy, tylko daj mi znac prosze tutaj, bo ja w ogóle do tej poczty nie zaglądam. byłabym wdzięczna
                                                • kropkaa Re: Podbijam niestety 10.12.10, 14:49
                                                  Tak sobie pomyślałam, że skoro teraz I. współpracuje z Mariolą, to może w tej kwesti coś się zmieniło i kwalifikują z paciorkowcem.
                                                  • kaakaa Re: Podbijam niestety 10.12.10, 16:07
                                                    Nic się nie zmieniło - I. nie przyjmuje porodów z GBSem z braku dostępu do zaplecza szpitalno-laboratoryjnego. Polecam kontakt z Edytą lub Marią z Żelaznej.
                                                  • soldie Re: Podbijam niestety 10.12.10, 16:20
                                                    Dziewczyny, czy któraś może mi powiedzieć co to są Enterococcus faecalis, wyszło mi to wymazie na steptokoki i nie wiem czy to wymaga atybola w porodzie czy nie,a się na razie nie mogę z położna skontaktować...
                                                  • soldie Re: Podbijam niestety 10.12.10, 16:33
                                                    Doszukałam się,że to paciorkowiec z grupy D..nie wiem co o nim myśleć...
                                                  • kropkaa Re: Podbijam niestety 10.12.10, 17:37
                                                    Pomyślałam, że bez sensu, iż napisałam coś, co było aktualne kiedyś, a teraz nie musi być.
                                                  • juleg housewife1 12.12.10, 17:40
                                                    Wyślę Ci opis, bo mam gdzieś na dysku a tu na forum jeszcze nie wrzucałam, bo miałam na nieczynnym dysku, który teraz odzyskałamsmile
                                            • juleg Przeleczenie 12.12.10, 17:38
                                              Według Marii nic nie daje i tak trzeba traktować raz ujawnionego streptokoka, jako nosicielstwo, także polecem poród z Marią, u nas wszystko poszło zgdonie z planem bez problemówsmile
                                              • housewife1 Re: chyba sie uda 13.12.10, 19:59
                                                Rozmawiałam tel. z Irena i Marią, najprawdopodobniej uda sie urodzić w domu z Marią lub Edytą. Jeszcze tylko musze skonsultowac się z lekarka, ta zaufaną, do której chodze prywatnie, bo ze względu na moje szybkie porody plus odległośc od szpitala będę musiała brac ten antybiotyk wcześniej, a nie dopiero w momencie porodu, czyli musze mieć już wczesniej wykupiony, no ale to są kwestie jeszcze do dogadania. Nie macie pojęcia jaka ulge czuję, wiedząc, że byc może wszystko uda sie załatwic tak, by rodzić w domu.
                                                • juleg Re: chyba sie uda 14.12.10, 08:49
                                                  Ojej to jak się wstrzelisz? W moim przypadku wzięłam totalnie instynktownie, bo jestem z długo
                                                  • housewife1 Re: chyba sie uda 14.12.10, 09:06
                                                    no, niestety, może sie okazac, że nawet kilka dni wczesniej niz zacznie sie poród, zazwyczaj mam wtedy skurcze przepowiadające i wtedy trzeba będzie zacząc brać, chyba zeby do terminu porodu nic nie było, no to wtedy ( tak rozumuję), że po prostu jak na badaniach kontrolnych będzie widac, że szyjka sie rozwiera ( u mnie zaczyna sie rozwierac na kilka dni przed własciwym porodem) , to trzeba będzie zacząc brac. Antybiotyk, antybiotykiem, ale jednak najwazniejsze, zeby dziecku nic nie było, więc jak kilka dni przed porodem pobiorę to nic sie nie stanie, trudno, trzeba będzie więcej leków osłonowych wziąć. W sumie najwazniejsze, zebym zdązyła zacząc brac PRZED porodem.
                                                    Jeszcze będę konsultowac to z zaufaną lekarz, do której pójde prywatnie, a która tez jest z zośki i połozne z nią pracują.
                                                  • juleg Re: chyba sie uda 14.12.10, 11:07
                                                    Najważniejsze, że jesteś w świetnych rękachsmile
                                                  • housewife1 Re: chyba sie uda 13.01.11, 17:09
                                                    ciekawa rzecz z tymi streptokokami, na najnowszym wymazie ich nie wykazało, eh, musze powtórzyć jeszcze w końcówce ciąży
                                                  • jola-kropek Re: chyba sie uda 19.01.11, 05:56
                                                    www.suite101.com/content/group-b-strep-treatment-questioned-a139897
                                                    dla tych co po angielsku czytaja... ciekawe badania nt strep B.
                                                  • housewife1 Re: chyba sie uda 21.01.11, 03:44
                                                    mam tez bardzo mieszane uczucia na temat rutynowego podawania antybiotyku w przypadku stwierdzenia streptokoka, zastanawiam sie jak to się ma do tego, że inne badania wykazały, iz matka rodząca sn, w momencie, gdzy dziecko przechodzi przez kanał rodny "obdarowuje" go mnóstwem dobrych drobnoustrojów, które przyczyniają się do zwiększenia odporności dziecka, tworzą na jego ciele odpowiednia flore bakteryjną, no a wiadomo, ze jak antybiotyk wyjałowi kanał rodny to ze wszystkiego i teraz zastanawiam się, czy to na pewno słuszne działanie przynoszące wymierne korzyści, bo przeciez procentowo u niewielu noworodkuów ostatecznie rozwija sie infekcja...

                                                    Moje połozne twierdzą, że skoro juz raz mi wykazało streptokoka, to kolejne wyniki są "nieważne" , przyjmuje sie, że pacjentka jest w "grupie ryzyka" i podaje antyb
                                                    Ja z kolei jestem umówiona z lekarką, że zobaczymy jaki będzie ten końcowy wynik i wtedy zadecydujemy

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka