Pisałam wcześniej o moim 8 miesięcznym synku i jego problemach ze skórą i
kupką:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=56609863
Dzisiaj dzwoniłam do Jeżowej z pytaniem o wyniki, miałam nadzieję,
że powie - nic nie ma, wszystko w porządku, ale nie usłyszałam tego...
"Wyniki są bardzo brzydkie"
Mały ma
dwoinkę nieżytową
pneumokoki
no i sławnego gronkowca złocistego chorobowego"
Jeżowa proponuje autoszczepionkę na pół roku (to zawsze tak długo trwa?).
Czekam jeszcze na wynki badań grzybów (MSWiA)- będą za dwa tygodnie
i będziemy jeszcze robić pasożyty, lamblie na Przybyszewskiego.
Jestem przerażona, Jeżowa powiedziała to takim tonem...
Czy ktoś podawał 8 miesięcznemu dziecku autoszczepionkę,
jak dzieci to znoszą i jakie są efekty?
Czy powinnam poczekać na resztę wyników czy iść i szczepić małego?
Pediatra, z którą konsultowałam podeszła do tematu z ogromnym dystansem:
Jeżowa nie jest lekarzem, my lekarze inaczej patrzymy na różne sprawy,
gronkowiec jest normalnym zjawiskiem, itd.
Pediatra polecona przez znajomą, szkoli się w Stanach, pisze artykuły do
jakiegoś ich pisma...
Może wieczorem ze mną porozmawia normalnie, teraz była zajęta, może jakiś
inny lekarz słuchał, co mówi

Na razie czuję się, jakbym trafiła głową na mur.
I jeszcze nie mogę dodzwonić się do Jeżowej, żeby uzyskać szczegóły
(wcześniej musiałam przerwać rozmowę.
Jeżeli powiedziała, że gronkowec zł. chorobotwórczy, że jest źle, proponuje
autoszczepionkę, to chyba nie jest dobrze?