Dodaj do ulubionych

Nasze dzieci

08.12.05, 15:35
Michałek ma 16 miesiecy. Ulegl poparzeniu w wyniku braku wyobrazni osoby
trzeciej. Wylal na siebie kubek swiezo zaparzonej herbaty. Oparzenie objelo
lewy policzek, szyje, lewa strone klatki piersiowej i lewa raczke do lokcia. W
chili wypadku bylismy w Poznaniu, oddalonym od Warszawy o 300 km. Michal w
szpitalu na ul. Krysiewicza spedzil ponad 2 tygodnie. Oparzenia 2 i 3 stopnia,
16% cialka. Obylo sie na szczescie bez przeszczepu. W chwili obecnej jestesmy
nadal na etapie opatrunkow z linomagu na klatce i na raczce, oraz na
natluszczaniu buzi i szyjki. Na szyi tworza sie nieladne blizny, skora jest
twardawa i nierowna. Na klatce zaczal tworzyc sie bliznowiec, jak na razie
jest niewielki jak groszek.
Obserwuj wątek
    • mama4dzieci Re: Nasze dzieci---WROCŁAW 08.12.05, 17:48
      Witam serdecznie.
      Nazywam sie Basia,mam 32 lata oraz czworo dzieci.
      Moj synek w wieku 8-miu miesiecy rowniez ulegl poparzeniu,,,ma 15% poparzonego
      ciala.
      W chwili obecnej ma 4 latka,,,po tym bardzo przykrym wypadku pozostaly na ciele
      bardzo brzydkie bliznowce.....blizny przerostowe-keloidy.
      Dopiero teraz wychodzi na jaw,ze........w szpitalu do ktorego synek trafil tuz
      po oparzeniu bardzo nas zaniedbali,choc przyznam sie,ze lekarz dostal od nas
      lapowke,,,,,,aby dobrze zajal sie dzieckiem.
      Nikt nam nie powiedzial jakie masci mamy kupic,czy masowac czy nie....
      Jak synek skonczyl 2 latka poszlismy do prywatnego lekarza.....,ktory po
      ogladnieciu dziecka zalamal rece !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Zalecil nam plastry silikonowe i zabiegi endermologie.
      Plastry stosowalismy przez pol roku,,okazaly sie beznadziejne,,choc koszmarnie
      drogie.
      Endermologii mielismy 40 zabiegow,,,juz po 4 zabiegu BYLO WIDAC
      EFEKTY !!!!!!!!!!!!!!
      Niestety.....Pani,ktora robila zabiegi endermologii powiedziala,ze juz szkoda
      pieniedzy na te zabiegi,bo skora juz sie nie poddaje zabiegom,trzeba zrobic 1-
      1,5 roczna przerwe,,,i potem znowy sprobowac.
      Potem dowiedzielismy sie o masci zeraderm ( teraz nazywa sie veraderm ).
      Naswietlamy synka lampa bioptron.
      Wczesniej uzywalismy cepan,tointex,contarctubex,,,,i to byla starta pieniedzy i
      czasu.
      Teraz juz wiem,ze te zabiegi,masci i naswietlania gdyby byly robione od razu
      tuz po zagojeniu sie ran...moj synek by nie mial blizn i nie ciarpial tak.
      Sa rozne fundacje,ktore pomagaja dzieciom poparzonym,chorym na raka...jedna z
      FUNDACJII niedawno zamoila mi lampe bioptron,do drugiej napisalam o zakup
      BIOZOMATIC ( to to samo co BALSAN FUTURA ) tylko lepszej generacjii.
      W tej chwili synek bardzo drapie blizny,ktore go bola..szukamy kliniki,ktora
      podjelaby sie zoperowania synka i usunela bliznowce.
      Jedna klinika mi odmowila,twierdzac,ze blizny sa zbyt stare i bardzo rozlegle...
      Ja cuiagle mama nadzieje,ze moze jednak znajdzie sie ktos,,,kto zchce nam pomoc.

      W lecia wychodzac z dziecmi na dwor,,,zlaszcza nad woa,na basenie,gdzie
      Konradek jest rozebrany do majteczek,,,widze glupie usmieszki starszych
      ludzi,docinki dzieci,,,,przykre,,,,,po prostu czasem sie czuje jak w
      czarnogrodzie. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • annluis2 Re: Nasze dzieci---WROCŁAW 25.01.07, 17:00
        Witam.Jestem z Wrocławia.Mam na imię Ania i czwórke pociech.Radka 13l,Wiktorię
        6l,Weoronikę 4l i Lilianke 16 miesięcy.Najmłodsza Liliana wylała na siebie
        dzbanek z herbatą(góra 10 minut odstałą)Moj syn zapatrzony w gierki internetowe
        siedział obok a ja mu kazałąm zrobić herbate!Teraz jeszcze jestem cała w
        nerwach i dole psychicznym.Dzis 11 doba od oparzenia.A mała ma gorączke.Jutro
        kontrola i nie wiem czy ospa(córy wysypane a syn przechodził 2 tyg temu)lub
        angina(na oddziale dziecko chore!!Jak mogli)Powoli zaczynam wariować bo przy
        poniedziałkowej kontroli lekarzowi"coś" sie nie podoba.Chętnie poznam mamy z
        Wrocławia celem wymiany opinii o lekarzach.Tyle dzieci mam i nie uchroniłam
        najmłodszej od oparzenia.Dziękuje Marcie za te forum.Ania
    • ma.kupczyk Re: Nasze dzieci 09.12.05, 12:48
      Witam
      Mam na imię Gośka mieszkam w Wyszkowie mam 25 lat i jestem mamą 14 miesięcznej
      Alicji
      Alunia przez naszą nieuwagę oparzyła się gorącą herbatą jak miał 13 miesięcy
      Już prawie wszystko się zagoiło a teraz będziemy walczyć z bliznami
      Pozdrawiam
      • vanessa_io Re: Nasze dzieci 09.12.05, 15:29
        Witam.

        Nazywam się Agnieszka. Mam 27 lat i 2-letniego synka Michałka. Mieszkamy w
        Warszawie.
        Michałek w wieku 1,5 roku poparzył się wrzącą herbatą. Stało się to za moimi
        plecami. Mimo szybkiej interwencji i fachowej opieki musiał mieć przeszczep.
        Poparzone 6% ciała- II i III stopnia: prawy bark, klatka piersiowa i brzuszek.

        Od początku tzn. już 2 tyg. po operacji stosowaliśmy Madecassol, 2 razy
        dziennie, od czerwca (czyli 2 miesiące po poparzeniu) stosujemy koszulke
        uciskową szytą na zamówienie w Hiszpanii. Nosi ją 24 h na dobę. Oprócz tego sera
        zabiegów laserem. Lekarz prowadzący (dr Piątek z Niekłańskiej) jest bardzo
        zadowolona z rezulatów. Blizny wygladają naprawdę ładnie, a minęło dopiero pół roku.

        Michałek rozwija się rewelacyjnie i całej tragedii już nie pamięta (wiem, bo
        chodziłam z nim na oddział). Jest bardziej posunięty w rozwoju niż jego
        rówieśnicy, poza tym niesamowicie radosny. Chodzimy na basen i mam głęboko w
        poważaniu spojrzenia i komentarze innych.

        Serdecznie pozdrawiamy i życzymy pogody ducha (nam to pomogło szybko wrócić do
        normalności)

        oto my: www.malymis.prv.pl

        pozdrawiamy
        Aga i Michałek
    • ladylazarus Przedstawiamy się- Iwona i Wiktoria 12.12.05, 11:30
      Wikunia ma 2 lata i 3 miesiące. W maju tego roku zdjęła z szafki i wylała na
      siebie gorącą herbatę babci. Poparzone CAŁE lewe przedramie, początkowo podczas
      pobytu w szpitalu widmo przeszczepu, na szczęście nas to ominęło. W tej chwili
      na ręce został kwadrat wielkości 2x2 cm, który zaczyna niebezpiecznie
      przejawiać tendencje do twardnienia ! Reszta zeszła bez śladu, jedynie podczas
      kąpieli miejsce poparzenia robi się czerwone. Nasza walka to- początkowa
      DERMAZIN + Linomag, od chwili zagojenia Contratubex, przez jakiś czas były
      plasty silikonowe ale okropne uczulenie, seria laserów, teraz ubranka uciskowe
      + contratubex + tointex. Czekamy na dostawę maści madecassol z Francji. Wysłana
      ma być dzisiaj więc wkrótce dotrze.
      • madda_sk Re: Przedstawiamy się- Iwona i Wiktoria 12.12.05, 12:36
        Cześć wszystkim jestem Magda. We wrześniu zdarzył się wypadek i nasza obecnie
        14 miesięczna córeczka Daria oparzyła się wrzątkiem. Leżałyśmy w szpitalu i
        rana okazała sie dosyć głęboka więc nasza mała miała przeszczep. Główne miejsca
        opażenia to dekolt, ramionko i odrobina szyi z lewej strony (II, 10%). Otoż
        lekarz powiedziała że rana bardzo ładnie się goi, a smarujemy contratubexem
        tylko i wyłącznie. Niestety mała strasznie sie drapała i ten dekolt jest cały
        podrapany, zrobił się obrzęk wiec teraz dodatkowo stosujemy plastry sylikonowe.
        Niby po 3 miesiącach jest duża poprawa ale nadal wygląda to nieciekawie -
        zwłaszcza dekolt. Jutro idziemy na kontrole. Zobaczymy co dalej.
        • koliberkiaaa Witam wszystkich. 07.01.06, 13:31
          Nazywam się Agnieszka, mam 20 miesięczną córeczkę Oliwkę. W sierpniu zeszłego roku moja córcia oparzyła się dopiero co zalaną herbatą. Oparzone miała 18% ciała( twarzyczka,szyja,klatka piersiowa i kawałek lewego barku),I i IIa i IIb stopnia. Niestety nie obeszło się bez przeszczepów. Przeszczep ma na szyi, barku i klatce piersiowej. Reszta ciała została pozostawiona do leczenia zachowawczego. Jednak my patrząc na Oli twarzyczkę nie wierzyliśmy, że bez leczenia nie będzie miała blizn. Następnego dnia po oparzeniu zaczeliśmy smarować niemiecką maścią o nazwie: Brand- und Wundgel. Po tygodniu zaczeła odradzać się jej zdrowa skórka. Lekarz, który przyszedł z urlopu stwierdził, że bardzo szybko się to goi( trzeba tu zaznaczyć, że nic nie wiedział, że ją smarujemy). Oli lezała w szpitalu 2 tygodnie. Po 3 tygodniach poszłyśmy na wizytę do chirurga dziecięcego specjalisty od chirurgi plastycznej. Kiedy zobaczyłam te wszystkie dzieci w poczekalni i efekt jego leczenia zaczeliśmy szukać innego jednak nie znalazłam żadnego w Gdańsku od chirurgii dzieciecej o tej specjalizacji. Zaczełam szukać w internecie dowiedziałam się, że w Łodzi szyje się ubranka uciskowe. W październiku Oli już nosiła ubranko oprócz tego smarowaliśmy tydzień Cepanem( tylko tydzień, bo nie mogłam znieść tego zapachu) przerzuciliśmy się na Contratubex. Cały czas miałam na uwadze Medacassol jednak nie miałam źródeł, żeby go sprowadzić. W grudniu udało się teściowa sprowadziła mi 4 tubki tej maści. Aktualnie smarujemy Madecassolem cały dzień nosi kamizelkę (od 2 dni plastry silikonowe pod kamizelkę) na noc samrujemy też tą maścią, ale nie zakładamy kamizelki, żeby sobie odpoczeła. Oliwka na twarzy nie ma śladu oparzenia szyja też wygląda nie źle oprócz jednego biznowca z którym mamy zamiar walczyć poprzez Silon. Klatka piersiowa wygląda według mnie nie źle, ale to nie koniec mojej walki o brak znamion. To przez nieuwagę moją i mojego męża to się stało, dlatego nie ustanę w walce. Przegrałam bitwę, ale nie wojnę.
          Jeżeli ktoś chce zobaczyć efekt leczenia Oli twarzy na zdjęciech mogę wysłać na maila.
          • goga5551 do koliberkiaaa 26.09.06, 20:33
            witaj

            powiedz czy jesteś zadowolona z MAdesaccol=u

            mama Oliwka
    • blou1 Re: Nasze dzieci 12.01.06, 11:19
      Moja córka miała 14 kiedy się oparzyła. Już w domu widzałam jak schodzi skórka
      z okolic szyi. Na pogotowiu dostała morfinę, jechaliśmy ok.80km do szpitala w
      Opolu. Mała miała oparzenia 1, 2b/3 st. W szpitalu mówiono że ma poparzone 11%
      ciała, na wypisie już 6%. Oparzony był lewy policzek, lewa strona szyjki, lewy
      bark i pleki do połowy na lini kręgosłupa, dekold, lewa pierś i lewa rączka do
      łokcia. Większość to pierwszy i drugi st.po którym są teraz białe plamy, 2b/3
      to bark, ślad ma kształt pająka ok. 5/5 cm. Widać go tylko wtedy gdy małą kąpię
      albo zmarznie. Skórka jest tam prawie bez zmian, teraz martwią mnie te białe
      plamy gdzie było słabsze oparzenie, czy aby napewno znikną.
      W szpitalu miała okłady z argosulfanu, po wyjściu jeszcze przez prawie miesiąc
      w domu bo martwica ziarnicowała (chyba pomyliłam słowo) czyli sama się goiła i
      narastała nowa skórka. Opatrunki robiłam sama. Po zagojeniu, skierowano nas na
      jonoforezę i laser i oczywiście masarz, cepanem (zapach mi przeszkadzał na
      początku potem tego nie czułam). Myślę że to dzięki zabiegom i masarzom tak
      ładnie się wygoiło. Teraz córcia ma 20 miesięcy i od miesiąca masuję ją raz na
      dobę, gdzie plastyk stwierdziła że masarze nie są już potrzebne. Natłuszczałam
      ją już w szpitalu linomagiem. Kiedy czytam wasze listy to stwierdzam że
      miałyśmy bardzo dużo szczęścia jak na takie rozległe oparzenie, trafiłam chyba
      też do dobrych lekarzy i ważne że zaczęliśmy działać z zabiegami w miarę szybko.
      Trzymam za wasze dzieci kciuki i za was też! Wam też potrzeba dużo siły.
      Pozdrawiam.
      • owczarerewelina84 Re: Nasze dzieci 18.11.23, 11:34
        Witam moj syn rowniez ulegl poparzeniu szukam sprawdzonego chirurga plastycznego w pani wpisie konsultowala sie pani z jakim mozna prosic namiary
    • elazc Re: Nasze dzieci 09.02.06, 10:06
      Cześć dziewczyny,
      Mam na imię Ela. Jestem mamą 16-miesięcznego Stasia. W grudniu Staś ściągnął na
      siebie z bufetu z kuchni świeżo zaparzoną kawę (rozpuszczalną na szczęście) – ja
      byłam obok. Straszny krzyk, widok przerażonego dziecka.... Nigdy tego nie
      zapomnę i nigdy sobie tego nie wybaczę. Potem chłodzenie w wannie, pogotowie.
      Kiedy usłyszałam, że musimy jechać do szpitala nogi się pode mną ugięły, nie
      miałam świadomości, że to aż tak poważna sprawa – przecież to tylko filiżanka
      kawy... W szpitalu pierwsze moje pytanie, to czy będą blizny. Na co usłyszałam,
      że teraz walczymy o życie dziecka. Muszę jednak przyznać, że trafiłam na
      wspaniałych lekarzy. Wszystko powiedziane było tak delikatnie jak tylko można,
      nie usłyszałam słowa wyrzutu. Okazało się, że oparzenie jest bardzo rozległe –
      25% ( twarz, klatka piersiowa, podbródek, ramionka w niewielkim stopniu) i
      głębokie II-III°. Zaproponowano nam przeszczep – znowu szok. Decyzję musieliśmy
      podjąć natychmiast. Zgodziliśmy się. Operacja się udała, ale potem zaczął się
      horror. Na Stasia nie działały żadne środki uspokajające. Dostawał ich tony,
      coraz to inne i nic. Rzucał się w łóżeczku, a powinien przecież leżeć spokojnie.
      Moja mama usłyszała nawet jak jakiś lekarz mówił: -Mój Boże, tyle pracy i na
      nic. Powiedziała mi to dopiero, jak było już wiadomo, że wszystko jest w porządku.
      Bałam się, że wszystko to bardzo odciśnie się na psychice Stasia. Na pewno uraz
      pozostanie, ale jest -tak jak wcześniej - niesłychanie pogodnym dzieckiem,
      rozrabia, nie boi się ludzi.
      Pozdrawiam wszystkie mamy. Bardzo się cieszę, że takie forum istnieje. Nikt
      tego nie zrozumie, jeśli czegoś takiego nie przeżył.
      • tess74 Re: Nasze dzieci 02.03.06, 09:18
        bardzo proszę napisz mi coś więcej o tym w jakim stanie jest teraz twój synek,
        mój półtoraroczny Kubuś oparzył się 9 dni temu świeżo zaparzonym rumiankiem (32
        procent) , są to oparzenia 2 i 3 stopnia, czekamy na przeszczep i strasznie się
        boimy, nie mogę teraz pisać
        • elazc Re: Nasze dzieci 02.03.06, 15:13
          Wiem, ze slowo "przeszczep" brzmi jak wyrok. Ale proszę, nie odbieraj tego w ten
          sposób. Nasz lekarz tłumaczył nam, że jest to właśnie szansa, żeby blizny były
          mniej widoczne. Po przeszczepie wszystko goi się podobno lepiej. Niemniej jednak
          rehabilitacja będzie trwała 1-2 lata. Trzeba się do tej myśli przyzwyczaić.
          Po Stasiu nie widać, że coś mu jest. Rozrabia, śmieje się, nie boi się ludzi.
          Blizny goją się powoli. Raz wydaje się, że jest lepiej, raz gorzej. Ale lekarz
          uprzedzał nas, że przez jakieś 4 miesiące blizny będą wyglądały źle. Tu potrzeba
          czasu, cierpliwości i konsekwencji.
          Trzymam za Was kciuki. Wszystko musi być dobrze!!! Teraz musisz być silna. Wiem
          co przeżywasz i łzy mi lecą, kiedy do Ciebie piszę.
          Odezwij się jak już będziesz mogła.
          Ela
          • tess74 Re: Nasze dzieci 04.03.06, 19:52
            przyszłam właśnie do domu na chwilę wytchnienia bo od 10 dni w zasadzie
            mieszkam w szpitalu,spać teraz nie mogę, zresztą na noc i tak idę z powrotem do
            Kubusia... synek nasz jest w dobrym stanie ale oparzenie klatki piersiowej jest
            naprawdę rozległe i głębokie, podobnie ręki, nawet cieszę się z przeszczepu i
            nie mogę się go doczekać bo ta otwarta rana stanowi zagrożenie dla życia
            dziecka, jestem przygotowana na rehabilitację, ale nie wiem do końca na czym
            będzie ona polegać i jak dziecko bedzie to znosić. Gdybyś mogła powiedzieć mi
            kiedy zaczęliście i co konkretnie robicie ... naprawdę trudno wybaczyć sobie
            • tess74 Re: Nasze dzieci 04.03.06, 19:57
              i proszę powiedz mi jeszcze ile czasu po przeszczepie spedziliście w szpitalu,
              lekarze nie potrafią określić, a może na wszelki wypadek nie chcą a my musimy
              jakoś zaplanować to dalsze życie, którego nie umiem sobie wyobrazić na razie
              • ewaradosz Re: Nasze dzieci 04.03.06, 20:41
                na pocieszenie Ci powiem że u mojego synka tam gdzie miał przeszczep goi sie o
                wiele wiele lepiej niż tam gdzie nie miał (blizna wybrzuszona
                hipertroficzna)...co do wybaczenia sobie będzie bardzo trudno tak jest
                przynajmniej u mnie .. nie potrafie nie moge zrozumieć nigdy sobie nie
                wybacze...
            • elazc Re: Nasze dzieci 05.03.06, 07:36
              Tess, założę nowy wątek "Po przeszczepie", żeby nie robić bałaganu w tym wątku.
              Tam się przeniesiemy, dobrze?
              Ela


    • iwka_viki Re: Nasze dzieci 19.02.06, 22:11
      Jesteśmy z Warszwy i nasza Viki (3,5l.) 5 miesięcy temu ściągnęła na siebie
      patelnię z gorącym olejem. Odrazu pojechaliśmy do szpitala na Kopernika (nie
      będę się rozpisywać ale pobyt tam to był horror, ze względu na zupełną
      dezinformację ze strony lekarzy). Oparzenie II stopnia - czółko, nosek, policzki
      i trochę rączki, na kolejnych kontrolach: smarowanie linomagiem i czekać. Więc
      czekaliśmy, ostatnio byliśmy u znakomitej dermatolog, która nas uspokoiła i
      powiedziała że nie powinno być śladu. Z rączek, policzków, noska i większej
      części czółka wszystko zeszło, jest tylko ślad na górnej części czoła i teraz
      nad tym pracujemy. Dermatolog zaleciła nam 5 dni cutivate, następne 7 dni
      coutivate+okluzje jesli nie zblednie rana, później 18 dni contratubex.
      Codziennie smarować też maścią cholesterolową z vit.A. Szczerze mówiąc czytają
      wypowiedzi innych rodziców sama nie wiem czy to wystarczy, czy może trzeba
      równocześnie stosować lasery itp. Za miesiąc idziemy na kontrolę, mamy nadzieje
      że wszystko skończy sie ok. Pozdrowiam wszystkich rodziców i ich dzieciaczki
    • gabi200 Re: Nasze dzieci 17.03.06, 14:25
      Z chęcią dam dla Michałka tubkę Veradermu. Jestem z Warszawy prosze o konakt
      • iziak80 Bartolini 11.07.06, 19:51
        Wypadek zdarzył się 27 czerwca tego roku, mąż zrobił kawę, ja jej nie widziałam
        i Bartek wylał ja na siebie. Na szczęście kawa troszkę już sobie stała
        Poparzeniu uległa klatka piersiowa, brzuszek, trochę na ramionkach. Stopień
        oceniono II. W szpitalu leżeliśmy tydzień, leczenie polegało na nakładaniu
        opatrunków, podawaniu antybiotyków i w razie potrzeby kroplówek. Do domu
        wyszliśmy po tygodniu, dwa dni po orzeczeniu, że przeszczep jest niepotrzebny.
        Nasze leczenie obecne polega tylko i wyłącznie na natłuszczaniu stanów zmienionych.

        Do końca zycia sobie tego nie wybaczę, powinnam była to przewidzieć...
    • zabieoko Re: Nasze dzieci 18.07.06, 21:39
      Lidka 25 czerwca 2006 skończyła roczek, cudowne radosne ufne dziecko nasza
      śmieszka - 14 lipca 2006 wylała na siebie gorącą kawę, byliśmy wtedy na mazurach
      na wakacjach jechalismy 20 km do Mrągowa na pogotwie, teraz opatrunki gojenie,
      rana świeża, sączy sie - prawie cała rączka oparzona.
      • halina776 Re: Nasze dzieci 18.07.06, 22:27
        Zuzia 1 czerwca w Dniu Dziecka (!!!) wylała na siebie kubek gorącej herbaty.
        Szczęście w nieszczęściu, że poparzeniu uległa TYLKO prawa ręka. Byłam zupełnie
        sama w domu i w szoku kołatało mi się po głowie tylko jedno CHŁODZIĆ CHŁODZIĆ
        CHŁODZIĆ. Potem szybko zjawili się pozostali domownicy. Nam bardzo pomogły
        opatrunki hydrożelowe, według mnie mają zbawienne działanie, zaraz po założeniu
        pierwszego jakąś godzinę po wypadku Zuźka uspokoiła się zupełnie, przestała
        płakać a po 20 min. zaczęła się po prostu najzwyczajniej w świecie bawić i
        wygłupiać. Gdyby nie rączka zawinięta w bandaż nikt by nie uwierzył co się jej
        przytrafiło godzinę wcześniej. Noc przespała najspokojnie pod słońcem, śpiąc
        nawet na poparzonej rączce, bez gorączki. Do szpitala trafiliśmy następnego
        dnia i dopiero tam dowiedzieliśmy się jak poważne jest to poparzenie. Od razu
        jednak pochwalili opatrunek hydrożelowy i pokiwali z uznaniem głową. Od tamtej
        pory mam w domu przynajmniej jeden na wszelki wypadek (oby już nigdy dla Małej)
        ale może dla kogoś innego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka