micka72
18.06.07, 11:21
dzisiaj z rana przeżyłam chwile grozy, otóż moją małą ukąsiła w policzek i
rączke chyba muszka, bo slad był mały, a ja żadnego owada przy niej nie
widziałam. Mała siedziała w wózku, chciałam ją wyciągnąć co by trochę sobie
pochodziła i szok!!!! Policzek i rączka jak bania, myślałam że zejdę z tego
podołu ze strachu. Pierwsza myśl to osa, albo inne pokrewne cholerstwo, ale
nie było zaczerwienienia i mała nie płakała. Na moje szczęscie sąsiadka była
z psem na dworze i mnie uspokoiła, bo byłam bliska histerii. Do przychodni
daleko, a pogotowie zanim by przyjechało to trwało by z 10-15 minut. Mała
była pogodna, a opuchlizna po jakiś 15 minutach zaczęła powoli schodzić.
teraz śpi, więc sobie ją obejrzałam i nie ma żadnego śladu po ukąszeniu.
Wcześniej trzymała w rączce kawałek trawki, ale to chyba niemożliwe, żeby
spuchła od źbła trawy?
genrlanie jestem przerażona, bo mieszkam praktycznie w samym parku, gdzie
owadów miliard. Czy można sie zabezpieczyc jakoś na przyszłość? Wiem, że są
zestwy antywstrząsowe, ale nie wiem czy dla tak małych dzieci (12 mc). Czy
leki antyhistaminowe podawane systematycznie chronią przed wstrząsem po
ukąszeniu przez owada? Malutka ma megaalergię pokarmową, boję się, ze jad
owadów może ją uczulać, a przecież nie moge jej trzymać w domu. No tragedia!