Dodaj do ulubionych

Słoiczki-przechowywanie

28.07.08, 10:09
Dziewczyny,
Mam pytanie odnośnie przechowywania słoiczków z żywnością dla
maluchów.Na opakowaniu jest napisane żeby po otwarciu przechowywać
48 godzin w lodówce. Moja córa nie zjada w tym terminie nawet
najmniejszego słoiczka (nie mówiąc już o wiekszym) gdyż jesteśmy na
etapie wprowadzania nowych rzeczy. Po 2 dobach słoik ląduje więc w
koszu (dodam że prawie pełny). Wyjściem w sytuacji jest gotowanie
warzyw ( co się mi zdarza), ale inne doświadczone mamy mówią żeby
samemu nie gotować jeśli nie ma się sprawdzonego żródła pochodzenia
tych produktów. Stąd pytanie; czy Wy też wyrzucacie słoiczki po 48 h
czy zdarza Wam się trzymać je trochę dłużej ?
Obserwuj wątek
    • budzik11 Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 10:17
      A nie możesz dzielić słoiczka np. na pół i mrozić? Wyjmujesz potem i rozmrażasz
      malutką porcję, możesz mrozić np. w foremkach do lodu.
      • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 10:39
        Na słoiczkach jest napisane, żeby nie zamrażac. Podejrzewam, że
        dlatego, że bakterie namnażają się w zawrotnym tempie w czasie
        rozmrażania. Ja po 48h wyrzucałam, albo zmuszałam męża do zjedzenia
        (niestety oporny był i najczęściej jednak do kosza szło). Zawsze
        można resztki wrzucić do własnej zupy lub potrawy, którą się dla
        siebie robi.
        • budzik11 Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 13:16
          kra123snal napisała:

          > Na słoiczkach jest napisane, żeby nie zamrażac. Podejrzewam, że
          > dlatego, że bakterie namnażają się w zawrotnym tempie

          a ja podejrzewam, że dlatego, żeby słoiczka nie rozsadziło i żeby się dziecko
          nie najadło szkła. Ale jeśli się podzieli na porcje i zamraża w bezpiecznym
          pojemniku, to będzie ok. Nie wiem, co jest złego w zamrażaniu - zamraża się
          przecież i mleko, i dorosłe jedzenie - ja tak robię i nic nikomu nie jest.
          • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 15:56
            smile
            Generalnie kranówa ma mniej bakterii, ale mineralnej się używa.
            Mleko UHT po 48 h ma tyle E.coli, że możnaby porównać z zanurzeniem
            w nim kału ale ludziom nic nie jest. Kiedyś rąk nie myto, w ogole
            się nie myto smile i nie umierano z głodu, tylko cywilizacja na
            antybiotyki czekała. Jak odkrawasz zgniliznę z owocu, to też Ci nic
            nie będzie, ale mykotoksyny się kumulują i kiedyś mogą dać o sobie
            znać...
            To chyba na tym polega...
            • dagusia_29 Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 16:33
              Myślę że producenci piszą 48 godz ze względów bezpieczeństwa ale własnego.
              Wiadomo że po 48 godzinach obiadek jest dobry a więc jestem pewna że po 60 też
              będzie dobry. Tylko feler w tym że gdyby napisali że dobre przez 4 doby to
              jestem pewna się że znalazły by się takie matki, które podawały by przez cały
              tydzień jeden i ten sam słoiczek. Pomysł z mrożeniem jest bardzo dobry bratowa
              tak robiła i wszystko było ok.
            • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 18:20
              I chciałam dodać, żeby moje słowa nie zostały źle zinterpretowane:
              ja wiem na pewno, że producenci zostawiają pewien wentyl
              bezpieczeństwa co do trwałości słoiczka, ale dzieciom oszczędza się
              przecież kolonii bakterii a wentyl jest po to, żeby w najbardziej
              pesymistycznym scenariuszu oszczędzić dziecku (o niedorozwiniętym
              układzie pokarmowym) fiksacji żołądkowo-jelitowych.
              Mnie obrzydza jedzenie zupy na trzeci dzień, wiedząc o szybkim
              namnażaniu Escherichii coli, nie piję mleka UHT po terminie, nie jem
              płodów rolnych, na których jest ślad gnicia (nie powinno się też
              jeść całego "stogu" na którym ten płód rolny był), jak również jem
              tylko umyte owoce i warzywa. Mnie to po prostu obrzydza lub wiem o
              zagrożeniach (stężenie śmiertelne mykotoksyn jest chyba 100 krotnie
              mniejsze od cyjanku potasu, a mykotoksyny się kumulują w organizmie.
              Mogą też spowodować raka w dorosłym życiu). Ja nie patrzę tylko na
              moje życie w teraźniejszości, ale staram się też dbać o przyszłość.
              Korzystam z mojej wiedzy, którą się właśnie w pewien sposób
              podzieliłam. Co prawda w ułamku, ale mam nadzieję, że da Wam to coś
              do myślenia. Jak ktoś chce jeść zupę po 3 dniach, to mi nic do tego,
              ważne żeby moje dziecko tego nie robiło smile
              • memphis90 Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 18:48
                E.coli namnaża się szybko, ale w temp. 30 stopni... W lodówkowych 4 stopniach
                raczej tego nie robi- to "ludzka" bakteria i najlepiej funkcjonuje w warunkach
                zbliżonych do warunków w człowieku.
                • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 20:05
                  Powtarzam docenta mikrobiologii, który prowadził wykłady (E.coli w
                  mleku). Mykotoksyny były z kolei konikiem dr prowadzącej wykłady i
                  ćwiczenia, ale głównie zajmującej się badaniami. Przyznam, że już
                  się mniej przejmuję niż na studiach smile Jadłam już nawet nóżki i
                  skrzydełka kurczaków...
                  Jakby się zastanowić to pasteryzacja UHT zabija nawet formy
                  przetrwalnikowe, ale ja docentem nie jestem smile i nie mam takiej
                  wiedzy, badań osobiście tez nie robiłam a widmo mlecznego stawu z
                  kupskiem w środku mnie skutecznie zniechęca...
                  Z drugiej strony mleko UHT też się psuje, więc nie wszystkie żyjatka
                  padają trupem... Może bakterie psychrofilne sprintem ze ścianek
                  lodówki do otwartego kartonu gonią smile)))))
                  Co nie zmienia faktu, że Ci od których słyszałam informacje np. o
                  UHT są wiarygodni i nie nienawidzą producentów mleka smile
                  • babcia47 Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 20:44
                    jak dobrze, ze nie miałam Twoich doswiadczeń kiedy piłam mleko
                    prosto od krowy lub przechowane w kance zanurzonej w studni, jadłam
                    własnorecznie wytworzone masło (warunki sanitarne przy wytwarzaniu
                    pewnie wywołałyby u Ciebie wstrząs, butelka zatkana
                    papierowym "korkiem") kiedy wcinałam marchewki wyciagniete z ziemi i
                    otrzepane o nogawke lub owoce leśne czy ogrodowe prosto z krzaka czy
                    drzewa..i jakoś dożyłam "babciowego wieku" bez naduzywania
                    aktywnosci służby zdrowia..nawet zdarzało mi sie bez sensacji
                    mlekiem popijać śliwki i jabłka..o dziwo moja kondycja zdrowotna po
                    takich jedzeniowych "wczasach" na wsi wzrosła o 100%, wcześniej
                    wciąż miałam problemy zdrowotne i byłam klasycznym "niejadkiem"..a
                    pozatym, moze ja sie nie znam, ale chyba e.coli to w pożywieniu
                    wogóle nie powinno byc chyba, że doszło do zaniedbań sanitarnych w
                    procesie produkcji, przechowywania lub przetwarzania..
                    • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 21:26
                      A Ty znowu o tej marchewce wyciągniętej z ziemi... Studia trwają od
                      19-24 roku życia. Do tego czasu też miałam różne doświadczenia
                      niehigieniczne, gdy mama nie widziała. Chorowałam też na czerwonkę,
                      co mnie niemal niczego nie nauczyło. To że Tobie nic nie jest, to
                      nie znaczy, że niemowlę też przeżyje, nie przechoruje itp. Zresztą
                      kiedyś śmiertelność okołoporodowa była wysoka, leczenie mniej
                      skuteczne a i świadomość mniejsza - selekcja naturalna - gratuluję
                      wygranej losu, co poświadcza, że zdrowy materiał z osobnika...
                      Pragnę uświadomić, że dzisiejsza produkcja troszeczkę się różni od
                      tej sprzed laty, no i zanieczyszczenie powietrza jest inne (wiem,
                      nie widać, ale w katolickim narodzie nie powinno byc trudności z
                      braniem czegoś "na wiarę"). Tak, pisałaś kiedyś o nawozach, o DDT
                      (wybacz, mam dobrą pamięć), ale zapominasz, że to
                      dopiero "wchodziło", mieliście inne podstawy żywnościowe z młodości
                      i często była możliwość kupna od niedowiarków w zdobycz
                      cywilizacyjną. Zresztą pewnie rzadko spotykało się cwaniaków, którzy
                      przenawozili lub nie dotrzymywali terminów spożycia
                      po "podsypywaniu". Hodowla kurczaków przebiegała też zapewne zgodnie
                      z naturalnym wzrostem, gdy tymczasem dzisiaj sterydy skutecznie
                      zamieniają miesiące na tygodnie (w udkach i skrzydełkach sterydy się
                      kumulują, więc może nie warto dawać ich latorślom). Przypominam, że
                      nie było mleka UHT, było mleka pasteryzowane w butelce (chociaż nie
                      wiem, czy na takim samym poziomie co dzisiaj), której coś jak kapsel
                      rzadko spełniało swą rolę (odpadał zahaczony). Przypominam, że o ile
                      coś było, to pozwalało na przeżycie jednostek silnych. Czy kiedyś
                      były alergie? Oczywiście, ale czy silny alergik miał szansę?
                      Ja do dzisiaj nie wiem o co chodzi z tym popijaniem mlekiem, czy
                      wodą owoców. Mnie nigdy nic nie było. Nadal tak robię. Piłam mleko z
                      kanki na wsi, ale czy przy dzisiejszym stanie wiedzy bym tak nadal
                      robiła? A Ty?
                      E.coli jest wszędzie. Znalazłam kompendium
                      www.gronkowiec.pl/escherichia_coli.html
                      Wybacz nie chce mi się szukać dalej. Poza tym pewnie piłaś E.coli z
                      tej wspomnianej kanki. Kiedyś nie myto krów... Rozumiem, że
                      pragniesz poddać wnuki selekcji naturalnej smile A tak z innej beczki:
                      kiedyś z dzieciakami na podwórku siedziałam, ganiałam całe dnie i
                      jakoś nie wyobrażam sobie w dobie dzisiejszych zboczeń puścić tak
                      swoją latorośl. Swój sarkazm zachowaj dla siebie, bo kiedyś się nie
                      myto przez całe życie i nie sądzę, aby dzisiaj ktoś postrzegał to
                      jako swoistą wartość.
                      • babcia47 Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 21:59
                        > A Ty znowu o tej marchewce wyciągniętej z ziemi
                        ..bo ja ją tak wtryniałam od 1,5 roku zycia..co prawda moze juz nie
                        niemowle ale przezyłam..w rodzinie, sporej, problemów z
                        przezywalnością okołoporodową problemów nie było, mimo, ze spora
                        część rodziny żyła w warunkach, które byś obecnie oceniła jako
                        uragajacych higienie..a pozostała część z zapałem pławiła się w
                        czasie wakacji w tych "luksusach"..co do sposobów produkcji to ja
                        bym sie skłaniała z okresleniem jako higieniczna w kierunku
                        obecnej..wczesniej nawet nikt sie wieloma sprawami nie przejmował a
                        jeszcze częściej po prostu nie wiedział i nie zdawał sobie sprawy z
                        zagrożeń płynacych np. z faktu niemycia rak itd...a nawet z faktu,
                        ze nie powinno sie spozywać produktów przez jakiś czas po
                        opryskach..Mleka pasteryzowanego nie było..i już !! sprzedawano
                        mleko jedynie rozlewane, nieprzetworzone..czasem jedynie było badane
                        przez sanepid, dzięki czemu tesciowa mogła mnie w latach 80-tych
                        uprzedzić bym dzieciom nie podawała lub długo gotowała..bo krowy w
                        okolicy chorują na gruźlicę..Alergia jest chorobą cywilizacyjną
                        i "za moich czasów" była praktycznie niespotykana!! Spotkałam sie z
                        teoria, że jest wynikiem wręcz nadmiernej higieny..po prostu
                        organizm ludzki nie ma mozliwości oswoić sie z niektórymi
                        substancjami i nawet na niewielkie ich ilosci reaguje poważną
                        reakcją..jako przykład była podana miejscowość w USA gdzie dzieci
                        śpią na tak zakurzonych i zagrzybionych materacach, ze
                        normalnie "miejskie" dzieci by to zabiło..a tam na alergię nikt
                        nigdy niechorował..i podobnie było za "moich czasów". Reasumując
                        często sie zastanawiam jak to jest, ze wychowałam się w czasach
                        delikatnie mówiąc mało higienicznych (lodówka pojawiła sie w domu
                        jak miałam 12 lat) a mimo to byliśmy pokoleniem duzo zdrowszym i
                        silniejszym..oczywiscie nie piszę tu o mozliwości zachorowania i
                        koniecznosci szczepień przeciw chorobom, które od tego czasu
                        praktycznie zniknęły. Nie zamierzam wnuka poddawać selekcji
                        naturalnej (nie mam zreszta na to wpływu, tu mama rządzi i tak ma
                        być)ale też będę protestować przeciw wszelkim przesadom..choć raczej
                        chyba nie musze, bo synowa wychowana w zdroworozsądkowych warunkach
                        nie wytrząsa się też niepotrzebnie..i jak na razie dziecko (odpukać)
                        zdrowo rośnie i rozwija sie prawidłowo
                        • babcia47 Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 22:01
                          ps. mimo nieprzesadzania z higiena czerwonka moim udziałem nie była
                          • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 22:12
                            Mimo nieprzesadzania z higieną mnie nie ominęło. Nie iwem co mi
                            chcesz udowodnić, ale wychodzi na to, że skoro się z czymś nie
                            spotkałaś to tego nie ma? Czy generalnie wychodzisz z założenia, że
                            wszystkie choroby wynikają z nadmiernej higieny? Rozumiem, że
                            kojarzysz też dbałość o to co się je ze sterylizacją? Ja myję ręce
                            po skorzystaniu z WC - dla niektórych, to też zbędna czynność...
                            • babcia47 Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 22:29
                              hmm akurat tą czynność (mycie rąk) wpojono we mnie od
                              maleńkości..raczej chce powiedzieć żeby nie szukać na siłę tam gdzie
                              nie ma byc moze czego szukać..we wszystkim umiar i zdrowy
                              rozsądek..rozumiem Twoje przeczulenie po wysłuchaniu wykładów o
                              których pisałaś..ale nie doszukujmy sie wszędzie smiertelnego
                              zagrozenia bo w takim razie wypada nam juz tylko wziąść łopatke i
                              sie zakopać, tyle zagrożeń czuha na nas ze wszystkich stron..a
                              zamrozenie części "słoiczkowej" zupki raczej nikogo nie zabije,
                              jezeli będzie ją przechowywał, potem rozmrozi i poda dziecku z
                              zachowaniem zasad elementarnej higieny
                              • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 10:11
                                Dla mnie elementarną higieną jest mycie warzyw i owoców a dla Ciebie
                                to zbędna czynność...

                                "raczej nikogo nie zabije"

                                Jak dobrze, że użyłaś "raczej". Mam nadzieję, że nie kierujesz się
                                tylko życiem i śmiercią, bo dla mnie równie ważne jest, aby
                                zapobiegać fiksacjom żołądkowo-jelitowym na przykład lub innym
                                dolegliwościom wynikającym z niedbalstwa lub nieprzestrzegania
                                higieny. W moim zyciu są jeszcze szarości i może dlatego nie
                                rozumiesz mojego postępowania...
                        • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 22:25
                          Alergia jest chorobą cywilizacyjną
                          > i "za moich czasów" była praktycznie niespotykana!!

                          Jak mówiłam: selekcja naturalna.
                          Jeden z pierwszych śmiertelnych wypadków opisano już w 2641 roku
                          p.n.e., kiedy to - według hieroglifów - król Egiptu Menes zmarł po
                          użądleniu przez osę lub szerszenia (wstrząs anafilaktyczny).

                          Nie będę się licytować. Nie wiesz w jakich ja warunkach żyłam smile
                          Chociaż rzeczywiście do jedzenia to w sklepach nic nie było.
                          Kryzys.
                          Chociaż prawie na nic nie chorowałam, nauka powoduje mój rozwój nie
                          tylko intelektualny, ale i mentalny. Oczywiście zdaję sobie też
                          sprawę, że różne przypadki chodzą po ludziach i to że moja rodzinę
                          ominęło, nie znaczy, że tak będzie zawsze. Geny się mieszają smile
                          Tamta rodzina mniej odporna :p W każdym bądź razie skoro wiem, że
                          coś szkodzi, to tego unikam. Jak widać nie dla każdego jest to
                          proste jak drut!
                          • babcia47 Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 22:36
                            Ja w czasie kryzysu musiałam zapewnić żarełko małoletnim dzieciom i
                            całej rodzinie więc o "kryzysie" mnie nie ucz..i problem był że nic
                            sensownego nie mozna było kupić a nie ze było złej jakości..Wstrząs
                            anafilaktyczny jest mniej przewidywalny i rzadszy niz obecne
                            alergie..mój małż jest również uczulony na jad owadów żądlących..ale
                            skazy białkowej żadne z nas nie miało a tym bardziej żadnych
                            problemów żołądkowych po zjedzeniu banalnych produktów typu wywar z
                            mięsa, pietruszka czy seler..
                            • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 23:20
                              więc o "kryzysie" mnie nie ucz..

                              smile Rozumiem, że nie mogę napisac, że się urodziłam i żyłam w czasie
                              kryzysu, bo nabierasz przewrażliwienia i masz poczucie, że gó..ara
                              poucza starą wyjadaczkę?

                              a nie ze było złej jakości..

                              gratuluję dobrych wejść

                              wstrząs anafilaktyczny - jego przyczyną jest anafilaksja, czyli
                              nagły wyrzut histaminy spowodowany kontaktem z alergenem

                              rozumiem, że wymioty po prozaicznym białku jajka są mniej ważne niż
                              puchnięcie po ugryzieniu owada. Jedna alergia jest co? Bardziej
                              prozaiczna od drugiej?

                              > skazy białkowej żadne z nas nie miało a tym bardziej żadnych
                              > problemów żołądkowych po zjedzeniu banalnych produktów typu wywar
                              z
                              > mięsa, pietruszka czy seler..

                              Może poziom medycyny jeszcze nie pozwalał na wiązanie
                              problemów/płaczu dziecka z alergią. Poza tym alergia, to nie tylko
                              wysypka, ale i krwawienia z układu pokarmowego. Może te dzieci
                              umierały??? Ja np. nie znam osobiście przypadku nagłej śmierci
                              łóżeczkowej, ale przyznaję, że coś takiego może być. Może warto
                              rozszerzyc horyzonty poza swoje podwórko?

                              Czerwonkę można złapać jedząc marchewkę otrzepaną z ziemi. Jeżeli
                              jej nie złapałaś, tzn. że niemożliwe jest zakażenie? Jeżeli nie masz
                              tasiemca, czy to znaczy, że jaja nie występują na niemytych owocach
                              leśnych? Jeżeli wychowałaś się w warunkach urągających, to gratuluję
                              w ogóle posiadania wody, ale czy mycie rąk w takich warunkach wg
                              Ciebie nie miało wydźwięku nadmiernej dbałości o higienę?
                              • babcia47 Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 01:16
                                rozumiem, że wymioty po prozaicznym białku jajka są mniej ważne niż
                                > puchnięcie po ugryzieniu owada.
                                ..wysłuchac wykładów..podobnie jak o czasach kiedy mamusia
                                musiała "zdobywać" zarełko w czasie kryzysu..to niekoniecznie
                                jeszcze znaczy "wiedzieć"..mój małż zaliczył wstrząs anafilaktyczny
                                po uządleniu..skonczyło się odwiezieniem "R"-ka do szpitala i
                                reanimacją..a opuchlizna schodziła kilka dni..nie ma pewnosci, ze
                                nastepnym razem "R"-ka bedzie na czas dostępna albo że zdąży na
                                czas. W przypadku P. Sałackiej nie było szansy na to ze dojedzie..z
                                dwojga złego wolę wymioty..śmiertelność wśród niemowląt i dzieci w
                                duzych ilościach owszem była..ale w pokoleniu międzywojennym..w moim
                                pokoleniu był to juz promil populacji..więc bez przesady!! Nie
                                odnotowałam wśród znajomych dzieci żadnego!! przypadku smierci w
                                wieku dzieciecym..były przypadki inwalidztwa po Heine-medinie..ale
                                to wynik słabej jakosci szczepionek w tym czasie..śmiertelność wśród
                                położnic i dzieci w okresie międzywojennym to też raczej wynik braku
                                w tym okresie antybiotyków i powszechnych szczepień..dzieci ginęły
                                od chorób, które my już na szczęście nie znamy lub które wskutek
                                szczepień przechodzą dużo łagodniej, bez śmiertelnego skutku..
                                > smile Rozumiem, że nie mogę napisac, że się urodziłam i żyłam w
                                czasie
                                > kryzysu, bo nabierasz przewrażliwienia i masz poczucie, że gó..ara
                                > poucza starą wyjadaczkę?
                                hmm.. pewnie masz z tego okresu bogate doswiadczenia w "zdobywaniu"
                                produktów teoretycznie niedostępnych..w takim razie przepraszam..
                                Jeżeli wychowałaś się w warunkach urągających, to gratuluję
                                > w ogóle posiadania wody, ale czy mycie rąk w takich warunkach wg
                                > Ciebie nie miało wydźwięku nadmiernej dbałości o higienę?
                                słoneczko..czym innym jest zachowanie higieny osobistej..a czym
                                innym panikowanie po zjedzeniu jagody prosto z krzaczka..rozumiem,
                                że stosujesz przejaskrawienie..i wybaczam..jestem jednak przeciwna
                                wszelkim przewrazliwieniom i paranojom
                                • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 07:55
                                  > ..wysłuchac wykładów..podobnie jak o czasach kiedy mamusia
                                  > musiała "zdobywać" zarełko w czasie kryzysu..to niekoniecznie
                                  > jeszcze znaczy "wiedzieć"..

                                  Po pierwsze nic nie pisałam o zdobywaniu jedzenia przez drogich mi
                                  rodziców (wspomniałam tylko, że tego jedzenia nie było), po drugie
                                  wytłumacz mi jak to się ma do przechowywania słoiczka w dzisiejszych
                                  czasach

                                  mój małż zaliczył wstrząs anafilaktyczny
                                  > po uządleniu..skonczyło się odwiezieniem "R"-ka do szpitala i
                                  > reanimacją..a opuchlizna schodziła kilka dni..nie ma pewnosci, ze
                                  > nastepnym razem "R"-ka bedzie na czas dostępna albo że zdąży na
                                  > czas. W przypadku P. Sałackiej nie było szansy na to ze dojedzie..

                                  W przypadku gwałtownej pierwszej reakcji, nawet pokarmowej, z
                                  wynikiem Ige zależnym, dostaje się pen z adrenaliną. Za pierwszym
                                  razem nie jest możliwe dostanie wstrząsu anafilaktycznego.
                                  P.Ewa Sałacka miała ze sobą adrenalinę, ale coś nawaliło... (może za
                                  późno podano? Nie wiem)

                                  śmiertelność wśród
                                  > położnic i dzieci w okresie międzywojennym to też raczej wynik
                                  braku
                                  > w tym okresie antybiotyków

                                  A ja nie pisałam gdzieś o antybiotykach? A antybiotyki działają
                                  przecież na bakterie...

                                  > hmm.. pewnie masz z tego okresu bogate doswiadczenia
                                  w "zdobywaniu"
                                  > produktów teoretycznie niedostępnych..w takim razie przepraszam..

                                  Nic nie pisałam o zdobywaniu nawet przez rodziców, bo to już
                                  kompletnie nie na temat. Sama zaczynasz temat i wizualizujesz
                                  odpowiedzi?

                                  > słoneczko..czym innym jest zachowanie higieny osobistej..a czym
                                  > innym panikowanie po zjedzeniu jagody prosto z krzaczka..rozumiem,
                                  > że stosujesz przejaskrawienie..i wybaczam..jestem jednak przeciwna
                                  > wszelkim przewrazliwieniom i paranojom

                                  Dla mnie zachowanie higieny, to także jedzenie umytych owoców i
                                  warzyw. Nie rozumiem jaki sens ma zjedzenie brudnego owocu czystymi
                                  rękami, skoro może nie zjem tego co mam na rękach, ale odchody
                                  zwierząt wraz z żyjątkami owszem. Gratuluję poczucia zadowolenia z
                                  siebie, ale dla mnie takie postępowanie jest nielogiczne i głupie po
                                  prostu.

                                  jestem jednak przeciwna
                                  > wszelkim przewrazliwieniom i paranojom

                                  Dodatkowo jeszcze czytam i dowiaduję się więcej, chociaż ostatnio
                                  usłyszałam, że pacjent "niewiedzący" jest szczęśliwszy. I przyznałam
                                  rację, bo człowiek głupi jest ogólnie szczęśliwy.
                                  Nie mieszkam w namiocie tlenowym, w dodatku mieszkam w dużym
                                  mieście, nie używam chloru w domu, rękę ludziom podaję smile Nie
                                  zauważam u siebie oznak paranoi, ale dziękuję za diagnozę.
                                  Przewrażliwiona jestem, ale to piękna cecha w opiece nad
                                  dzieckiem... smile

                                  Nadal uważam, że to nie spisek firmy produkującej żywność dla
                                  niemowląt, a jakieś racjonalne przesłanki powodują, że zaleca się
                                  niespożywanie zawartosci otwartego słoiczka po 48h.
                                  • memphis90 Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 11:35
                                    > W przypadku gwałtownej pierwszej reakcji, nawet pokarmowej, z
                                    > wynikiem Ige zależnym, dostaje się pen z adrenaliną. Za pierwszym
                                    > razem nie jest możliwe dostanie wstrząsu anafilaktycznego.
                                    Ale pierwsza reakcja nie musi być gwałtowna (i można nie mieć pena z
                                    adrenaliną)... Za to druga już tak.
                                    • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 13:01
                                      Gwałtowna reakcja, to też dla mnie (i chyba większości osób, które
                                      znam i lekarzy, z którymi rozmawiałam i których czytałam)
                                      opuchnięcie i wymioty, wskazujące na zależność od Ige. Jak już
                                      pisałam i co zacytowałaś za pierwszym razem nie jest możliwy wstrząs
                                      anafilaktyczny. Starałas się podkreślić moje słowa?
                                      Za to druga już tak, dlatego warto zrobić badania po gwałtownej
                                      pierwszej reakcji. Z wysypki za pierwszym razem raczej nie będzie
                                      zagrożenia życia. Piszę raczej, bo nigdy nic nie wiadomo smile W końcu
                                      uczulonym na orzeszki wykonuje się testy skórne bez gwałtownej
                                      reakcji, ale znanych jest kilka przypadków na miliony, którym się
                                      robiło testy, a którzy mieli wstrząs anafilaktyczny od tych
                                      śladowych ilości.

                                      Ale ja nadal uważam, że po 48h dziecko nie powinno dostać już
                                      zawartosci słoiczka...
                                      • babcia47 Re: Słoiczki-przechowywanie 30.07.08, 11:32
                                        mój małż zawsze nieporównywalnie do innych ludzi reagował na
                                        ukąszenia komarów, miał wręcz siniaki i utrzymującą się kilka dni
                                        opuchliznę w miejscu ukąszenia, użądlenia os czy pszczół wymagały
                                        wizyty na pogotowiu i podania zastrzyków a po użądleniu przez
                                        szerszenia skonczyło się reanimacją..o czyms takim jak pen z
                                        antidotum na prowincji się nawet nie słyszało..a juz tym bardziej w
                                        tamtych czasach (lata 80-te)
                                        • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 30.07.08, 20:45
                                          To teraz wiecie, nie musicie życ w stresie, wystarczy pójść do
                                          lekarza i poprosić o receptę na pen z adrenaliną (nie antidotum). Są
                                          jakieś specyficzne objawy w czasie których trzeba sobie wstrzyknać.
                                          Czasami jak pokazał przykład Ewy Sałackiej coś nawala, ale trzeba
                                          mieć nadzieję i unikać spotkań z żądłówkami.
                                          A po szerszeniu to chyba wielu z nas miałoby problem, tak mi się
                                          wydaje.
                      • babcia47 Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 22:21
                        , no i zanieczyszczenie powietrza jest inne (wiem,
                        nie widać, ale w katolickim narodzie nie powinno byc trudności z
                        braniem czegoś "na wiarę").
                        zanieczyszczenie powietrza jest nieporównywalnie mniejsze (normy
                        unijne i insze takie) w mojej okolicy znacznie sie poprawiło w ciągu
                        ostatnich kilkunastu lat..wcześniej tylko "wybrani" wiedzieli co sie
                        sypie na ekologoczne marchewki hodowane na działkach..
                        co do wiary..musze przyjąć na wiarę, bo z katolicyzmem nie mam nic
                        wspólnego, ale to moja sprawa i wtręt z gatunku delikatnie mówiąc
                        nieeleganckich..
                        • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 23:30
                          Ekologiczna żywnośc, to nie tylko ta niepodsypywana, ale i też
                          hodowana na terenach wolnych od ciężkich zanieczyszczeń.
                          Piszesz o sobie a nie o warunkach dzieci, więc proszę nie pisz o
                          zanieczyszczeniach za Twoich czasów. W Polsce w latach 70-tych
                          ruszył wielki przemysł i to moje pokolenie wdychało zdobycze
                          cywilizacji. Ołowica była udziałem moich kolegów i koleżanek...

                          > co do wiary..musze przyjąć na wiarę, bo z katolicyzmem nie mam nic
                          > wspólnego, ale to moja sprawa i wtręt z gatunku delikatnie mówiąc
                          > nieeleganckich..

                          miało być chociaż zamiast bo? A dlaczego nieeleganckie jest mówienie
                          o narodowej religii?
                          I coś mi się wydaje, że nawracając mnie na swoją modłę niedługo w
                          ogóle zapomnisz, że i tak żywność się psuje smile)))))))))
                          • babcia47 Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 01:34
                            Ekologiczna żywnośc, to nie tylko ta niepodsypywana, ale i też
                            hodowana na terenach wolnych od ciężkich zanieczyszczeń.
                            ..toteż piszę, ze w latach 70-tych zanieczyszczenie powietrza i
                            ilośc toksycznych opadów była nieporównywalnie większa niż w czasach
                            obecnych!! Tzw. władze miały ekologie głęboko w ciemnościach..i
                            trwało to do lat 90-tych, kiedy to zaczęto na skutek nacisków
                            miedzynarodowych zakładać filtry na kominach, kontrolować emisje
                            spalin i budowac oczyszczalnie scieków...w porównaniu z tamtym
                            okresem zanieczyszczenie powietrza, wody i gleby widać gołym
                            okliem..w latach 80-tych snieg w moim mieście na drugi dzień był
                            szary..a nie mieszkam na Śląsku..
                            A dlaczego nieeleganckie jest mówienie
                            > o narodowej religii?
                            bo nie ma nic do tematu..i psucie się żywnosci nie jest kwestią
                            wiary..a nieeleganckie jest wtrącanie tego typu wątku do prozaicznej
                            dyskusji i wjeżdżanie komus na wierzenia, niezaleznie czy je ma i
                            jakie..(okeślenie nieeleganckie uzyłam jako b.delikatne, bo gdybym
                            uzyła własciwego moderator by nie przepuscił)
                            • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 08:07
                              Jak już wspomniałam (nie lubię się powtarzać) pisałam o Twojej
                              młodości, kiedy tę marchewkę z ziemi otrzepywałaś. Jeżeli to było w
                              latach 70-tych, to marna z Ciebie babcia. Zanieczyszczenie gleby
                              nadal istenieje pomimo większej dbałości o powietrze. W tym sensie,
                              nawet biorąc powietrze pod uwagę, dzisiaj jest większe
                              zanieczyszczenie niż gdy babcia miała 1,5 roku i zaczęła jeść
                              niemytą marchewkę. Tłumacząc dalej: marchewka zjedzona przez babcię
                              i niemyta a ta zjedzona przez wnuczka dzisiaj, to całkowicie
                              odmienny jakościowo produkt. Mam nadzieję, że tym razem jasno się
                              wyraziłam.

                              > bo nie ma nic do tematu..i psucie się żywnosci nie jest kwestią
                              > wiary..a nieeleganckie jest wtrącanie tego typu wątku do
                              prozaicznej
                              > dyskusji i wjeżdżanie komus na wierzenia, niezaleznie czy je ma i
                              > jakie..(okeślenie nieeleganckie uzyłam jako b.delikatne, bo gdybym
                              > uzyła własciwego moderator by nie przepuscił)

                              Ależ dziwne to jest w zderzeniu z tym, że ja na każdym kroku słyszę,
                              że coś jest zgodne/niezgodne z czyjąś wiarą. Nawet na zakupy nie
                              mogę iść w Zielone Świątki, bo ktoś mi rzuca argumentację o
                              wierze... Wszędzie w urzędach wiszą krzyże nad drzwiami, ja się na
                              nie patrzę. Czy wobec takiego epatowania wiarą, temat uważasz za
                              tabu? Nieelegancki? Przecież narzuca mi się czyjąś religię w życiu
                              codziennym, to ja nie mogę o niej również wspomnieć. Skoro 90% ludzi
                              bierze coś na wiarę, to nie mogę o tym nawet wspomnieć? Ja nie mam
                              problemu mówienia o tym temacie, bo się powszechnie go porusza. To
                              nie jest tabu. A wiara jest podstawą religii, myślisz że kogoś
                              obrazi, że o tym wspomnę? Ludzie wierzą i chyba się tego nie
                              wstydzą... Nie wstydź się za nich!
                              • babcia47 Re: Słoiczki-przechowywanie 30.07.08, 11:38
                                Przecież narzuca mi się czyjąś religię w życiu
                                codziennym, to ja nie mogę o niej również wspomnieć.
                                ..ja jestem osoba niewierzącą i jakkolwiek mało mnie interesuje w co
                                kto wierzy jeżeli wiare zachowuje dla siebie, to nie życzę sobie
                                stosowania tych wartosci i argumentów w stosunku do mnie, narzucania
                                swoich wierzeń..stąd uważam, że mieszanie do tego religii jest
                                delikatnie mówiąc nieeleganckie i prowokacyjne
                                • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 30.07.08, 20:50
                                  W Polsce prawo jest zgodne z prawem kanonicznym (niemalże smile) i
                                  chcąc nie chcąc jest to narzucone. A ja tylko wspomniałam, ze skoro
                                  90% społeczeństwa deklaruje, że wierzy w coś czego namacalnie nie
                                  można uwierzyc, to nie powinno też być problemów z wiarą w podanym
                                  przeze mnie przypadku smile
                                  Nic Ci nie narzucam i nadal nie sądzę, aby takie nawiązanie było
                                  nieeleganckie. Była to sugestia bez zawoalowania smile
                  • kam.xt Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 22:48
                    kra123snal zaintrygowałaś mnie! postaram się zrobić posiew mleka uth
                    po dwóch dniach w lodówce. I po 4dniach bo takie mi się zdarza pićsmile
                    Dam znać jak będzie wynik!
                    • memphis90 Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 11:38
                      Coś tam się może i posiejesmile Ale ja osobiście nie wierzę, żeby było tam tyle
                      e.coli, co po umoczeniu w mleku stolca...
                      • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 13:03
                        Nie wiem ile, ale moja wyobraźnia stworzyła taki obraz i generalnie
                        mnie to obrzydza (chociaż przyznam się, że czasami piłam na 3
                        dzień :p). Tym bardziej, że przestrzegano nas przed tym.
              • babcia47 Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 19:36
                "Mnie obrzydza jedzenie zupy na trzeci dzień"
                mnie też, dlatego po ugotowaniu, jeżeli "nagotuje mi się" za duzo
                zamrażam i mam na później jak znalazł..podobnie robię z nadmiarem
                wędlin a nawet z pieczywem..Jezeli wiadomo, że ze słoiczka dziecię
                zje tylko połowę to zamrozenie drugiej połówki po otwarciu, z
                podzieleniem na pojedyncze porcje nie zaszkodzi produktowi. Podobnie
                spora liczba mam robi z ugotowanymi przez siebie zupkami czy
                papkami..gotuje wiekszą ilość (bo łatwiej) i podzieliwszy na
                jednorazowe porcje mrozi..tydzień gotowania a potem, przez jakis
                czas, wystarczy rozmrozić kazdego dnia inne danie i podgrzać
              • mmm_marta "ślady gnicia" 28.07.08, 20:56
                sorry za OT, ale strasznie mnie zaintersowało co napisałaś o tych
                śladach gnicia - czyli co takie swojskie jabłko które ma plamkę,
                czyli że za chwilę zgnije, to powinnam wywalić? słyszałam wcześniej
                że tak trzeba postępować w przypadku pojawienia się pleśni - tzn że
                samo usunięcie części zainfekowanej nic nie da, bo zawiązki pleśni
                są już wszędzie. Ale z lekkim nadgniciem? Kurcze, ja to zawsze
                wykroiłam (np w jabłku z przysłowiowym robalem). Rany, ale człowiek
                jednak głupi smile))
                pozdrawiam ciepło
                marta
                • kra123snal Re: "ślady gnicia" 28.07.08, 21:36
                  Gnicie też może być powodowane przez grzyby (pleśń), nie tylko przez
                  bakterie.
                  I tak nie w temacie, bo ja nie wiedziałam, że brązowe plamki na
                  bananach świadczą o ich psuciu a nie o dojrzałości, czy
                  przejrzałości smile
                  • mmm_marta Re: "ślady gnicia" 28.07.08, 21:54
                    dobrze wiedzieć. a o bananach to już zupełne novum. eh człek się
                    całe życie uczy. tylko czy uda się wyplenić przyzwyczajenia. i czy
                    sie chcesmile)
                    pozdrawiam
    • matylda_milena Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 11:13
      Witajcie,

      ja nie trzymam dłużej niż 48. To co zostaje daję psu albo zjadam
      sama smile Jak nie ma chętnego (pies jest zawsze chętny) to wyrzucam.
      Jak nie masz psa to nie radzę kupować jedynie w celu konsumpcji
      niedojedzonych słoiczków po bąblu bo będzie się długo amortyzował :-
      ) Możesz dorzucić do swojej zupy albo dosmaczyć i sama się pożywić.
      Zamrażania bym raczej nie praktykowała.

      Miłego dnia i pozdrowienia
      • kk_1976 Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 17:06
        ja sama zjadalam reszte, bo maly tez jadl niewiele, ale teraz jest ok, bo nabral
        apetytu; kupuj najmniejsze gerbery, moze podawaj z kaszka? kk
    • kokolores Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 18:23
      Nie robilabym eksperymentow na dziecku i wyrzucalabym reszte po 48 godzinach
      .Tak jak zaleca producent.
      Co innego dorosly ,a co innego niemowle. Nie warto ryzykowac.

      :o)
      Koko
      • gkoz Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 21:15
        ja nie eksperymentuje wyrzucam lub zjadam
      • hanah.vic Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 21:16
        Jak widzę zdania bardzo podzielone..wychodzi na to że najlepszym
        rozwiazaniem będzie gotowanie codziennie "małych" zupeksmileZ tym
        zamrażaniem to chyba nie najgorszy pomysł, tym bardziej że zamrażam
        dla młodej swoje mleko i jakoś nie zauważyłam by po takim
        rozmrożonym coś jej dolegało...eh, to ja się zastanowię jeszcze smile)
        Pozdrawiam
    • monisienek Re: Słoiczki-przechowywanie 28.07.08, 21:37
      Moja mała od razu zjadała pół małego słoiczka 40ml.
      Potem do lodówki, na następny i kolejny dzień znów.

      Jak coś zostało, to sama zjadałam... Ileż tego było łyżeczka zaledwie. Szkoda wyrzucać...
      • hanah.vic O rety..:-)) 29.07.08, 08:54
        Dziewczyny,
        Ja widzę że tu dyskusja się wywiązała nie z tej ziemismile)nie
        wiedziałam że tak proste zapytanie może być przyczyną takiej
        polemikismile)Tak czy inaczej, wiedzę że większość z Was wyrzuca
        słoiczki po 48h, więc chyba ja też będę tak robić. Soiczek kosztuje
        ok.2,5 PLZ więc może nie zbankrutuje- zdrowie córy najważniejszesmile
        Pozdrawiam
        • mmm_marta Re: O rety..:-)) 29.07.08, 09:46
          Kochana, toć to jeden z kluczowych tematów na forum (obok: nosidełko
          vs chusta, butla vs pierś, spanie z dzieckiem vs bez etc) do
          żarliwych dyskusji, ba czasem awantur nielada smile))
          Ale za to lubię to forum smile)
          A poza tym, zawsze wpadnie jakieś info (na Twoim wątku np
          dowiedziałam się o tym że trzeba wyrzucać jabłko, nawet jak ma
          malutką plamkę, czyli zaczyna już gnić, bo jest do bani. I będę tak
          robić. No przynajmniej robiąc jedzenie dla małej smile.
          A wracając do tematu, jak daję młodej słoik (teraz już bardzo
          sporadycznie, gdzieś na wyjazdach) to rzeczywiście wyrzucałam po 2
          dobach jak nie zjadła, albo próbowałam chapnąć sama, ale niestety
          parszywe to było. Teraz gotuję sama z warzyw eko, więc porcje mam
          już dopasowane do potrzeb mojej córeczki. Czasem mrożę, jak upichcę
          za dużo, mrożę jedną-dwie porcje.
          Pozdrawiam serdecznie
      • rosentalka Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 14:31
        na słoiku czytam "chronić przed światłem". hmmm...a jak to się ma do
        rzeczywistości? na sklepowych półkach chyba są dość dobrze
        oświetlone i to przez długi czas. a może to światło w sklepach to
        siakieś takie inne, co smile. a tak serio, to chętnie poczytam jak
        interpretujecie ten zapisek na słoiku. pozdrawiam
        • hanah.vic Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 15:20
          Ja to odczytuję jako "nie wystawić na słońce".Sama przechowuję
          słoiczki w szafce,rzeczywiście w ciemnościach, ale masz rację z tymi
          półkami sklepowymi...dziwnewink
          • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 15:32
            W większości sklepów ciężko o słońce. Światło jest sztuczne
            • hanah.vic Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 15:48
              No dobrze,w takim razie jak to interpretujesz..??
              • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 17:06
                Nijak smile Doszłam do wniosku jakiś czas temu (ale dzisiaj, bo nie
                wiedziałam, że jest taki napis smile), że gdyby światło diametralnie
                zmieniało jakość, to słoiczki byłyby ciemne (jak niektóre Hippa).
                Rozumiem, że słońce może mieć wpływ na zawartość (UV), ale światło,
                to światło, może być każde... smile Może ktoś producenta spyta?
                • rosentalka Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 18:58
                  byłam przekonana że właśnie TY wiesz smile))
                  w kontekscie wcześniejszych wypowiedzi, z których wynikało, że
                  normy, zasady, obwarowania dotyczące żywności, to taka Twoja
                  obsesyjka smile)). i że wszystkie wcielasz w życie. a tu klapa smile
                  jeśli "światło to światło", jak piszesz, to każde światło szkodzi
                  (wg producenta, skoro umieszcza napis chronić przed światłem). bo
                  jeśli nie szkodziłoby, po co umieszczać taki napis? no i dlaczego w
                  takim razie sklepy/hurtownie nie przestrzegają tej zasady? no i sam
                  producent trochę się chyba zakręcił, bo zamiast umieszczać nierealne
                  nakazy, powinien pakować jadło w ciemne słoiki - jeśli "światło
                  szkodzi" oczywiście smile)
                  • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 19:55
                    smile)))))))))))))))))) Nie może być obsesją, bo bym nic nie jadła smile,
                    chociaż wielu nie jem smile
                    Dzisiaj mi się nie chciało szukać, ale kurczę, dałaś zagwozdkę smile
                    Może napiszę sama do producenta tongue_out
                    • rosentalka Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 21:08
                      no smile)) zasypmy producenta petycjami big_grin to może się podzielmy, ja
                      obstawię Gerbera, Ty Hippa, a załozycielka wątku Bobovitę smile)) i
                      podpiszmy się jako Rozjuszone Wojowniczki Walki O Nieskazitelną
                      Wartość Jedzenia dla Naszych Dzieci smile
                      Ehhh trochę rozluźnienia się przyda, Dziewczyny smile
                      A tak serio, to aż samą mnie zaintrygowało co wymyśliłam
                      pozdrawiam zimno (bo jest za ciepło) wszystkie Mamy smile
                      • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 21:12
                        Myślę, że przesadziłaś z tym "rozjuszone"......... tongue_out smile)))
                        • rosentalka Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 21:18
                          dobra, Ty napiszesz Mniej Rozjuszona smile
                          choć myślę że masz prezdyspozycję do właśnie tej Big Rozjuszonej smile)
                          • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 21:20
                            Eeeee tam....
                        • rosentalka Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 21:19
                          a tak serio, to zadzwoniłam nawet na info gerbera ale nie udało się
                          połączyć. jestem ciekawa co powiedzą. jak coś wyśledzicie, to prośba
                          o donos o co chodzi big_grin
            • rosentalka Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 17:06
              a czy jest napisane że chodzi o światło naturalne?
              +
              nawet jeżleli tak jest, to co z tymi słoikami, które pochodzą ze
              sklepów z oświetleniem naturalnym, no i pytanie jak jest w
              hurtowniach
              taka teoretyczna rozkminka smile)) ale skoro były już takie wywody
              bardzo mądre, to podrzucam kolejny temat big_grin
              pozdrawiam
              • hanah.vic Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 20:03
                rosentalkasmile)ale ja się ubawiałam.Jak znam życie to zaraz znów
                będzie jakaś awanturkasmile)no dobra, ja bym mogła zadzwonić do Hippa
                czy Gerbera i zapytać, bo rzeczywiście mnie też to
                zaintrygowało....a tym czasem, dziś znów zakupiłam kilka słoiczków
                dla młodej i problem przechowywania w/w chyba przestanie istnieć bo
                wcinała marchewkę że hejsmile
                • kra123snal Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 20:56
                  Gratuluję apetytu smile Moja córka nie lubiła z Hippa, zaczęła jeść
                  Gerbera. Niby marchewka, to marchewka, ale jak widzisz warto
                  wypróbować różne firmy (mój siostrzeniec pluje Gerberem, on uwielbia
                  Bobovitę) nawet mając na uwadze przechowywanie lub jego brak tongue_out
                  • hanah.vic Re: Słoiczki-przechowywanie 30.07.08, 20:11
                    No właśnie też zauważyłam że niby marchewka taka sama a jednak inna:-
                    )moja córa zajada się jabłkiem, ale tylko startym, to ze słoika na
                    bardzo jej nie idzie bo kwaśne jakieś takie...ale i tak najlepszy
                    cycuś...eh, aż nie chce myśleć o tym, że kiedyś trzeba będzie się
                    pożegnać z karmieniem piersią..wink
    • kasia236 Re: Słoiczki-przechowywanie 29.07.08, 22:18
      Po 48h bezwzględnie słoiczki lądowały w koszu,na szczęście mała
      szybo zaczęła wcinać coraz większe ilości,więc w sumie wywaliłam
      może z 5 szt.Potem zaczełam sama gotować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka