Moja Iza - 5,5 misiąca - podobno ma alergię (2 dermatologów tak
twierdzi), ale od 2 miesięcy nie mogę dojść na co. Już naprawdę mało
jem, piorę wszystko w Jelpie, a Izy rzeczy to nawet po zwykłym
praniu piorę jeszcze na 90 stopni bez proszku, wszystko płuczę po
500 razy, nie przegrzewam (15 stopni na dworzu to np. body z krótkim
rękawem, pajac welurowy, czapeczka bawełniana i pieluszka flanelowa
do przykrycia).
I nic

((
Fenistil nic nie pomaga, Zaditen również. Elidel na krótko,
natłuszczanie maścią cholesterolową kilka razy dziennie też nie za
bardzo. Skóra jest sucha, w zgięciach czerwona, na głowie
ciemieniucha, a brzuszek, uda i wewnętrzne strony rączek wyglądają
jak polane wrzątkiem. Innych objawów brak (bóle brzuszka, brzydkie
kupki, dolegliwości układu oddechowego).
Wysłałam najpierw mojego męża, żeby sprawdził te testy
biorezonansem. Wyszło mu sensownie, ale on ma w sezonie koszmarny
katar sienny, więc alergia jak byk.
Wczoraj poszłam sama (ostatnio mam suche placki po wewnętrznej
stronie ramienia i dermatolog Izy określiła je jako zmiany
alergiczne, poza tym raczej nie jestem alergikiem) głównie po
natchnienie w sprawie Izy, i generalnie na nic nie jestem uczulona,
tylko na ... wodę z kranu (przyniosłam własną próbkę).
Czy u Izy może być to samo? To by tłumaczyło, dlaczego najlepiej z
całego jej ciałka wygląda buzia (przemywam tylko przegotowaną wodą)
i pupa (do przewiajania używam tylko nawiżanych/natłuszczających
chusteczek, żadnej ciepłej wody z mydłem).
Myślałam, żeby Izę też na takie testy zawieźć, ale zalecają powyżej
6 miesięcy i co najmniej tydzień po odstwieniu leków
przeciwuczuleniowych, a my ten Zaditen mamy jeszcze 4 tygodnie
dawać...
Od wczoraj mimo braku zmian po Zaditenie ("na pewno" tym razem miał
już wyciszyć tą skórę - wg. dermatolog) próbuję dawać ziemniaczki.
Mam własne, niepryskane. Iza aż się cieszy na widok łyżki i próbuje
mi ją zabierać i sama sobie pakować do buzi
Jak myślicie, może to być woda z kranu? I jak to sprawdzić? Nie
myć???
Czy ma szansę z tego wyrosnąć bez poważnych konsekwencji (marsz
alergiczny w kierunku np. astmy)
Jeśli to nie woda, to już nie mam pomysłów. Myślałąm o pasożytach,
ale nie mamy nawet śladu dolegliwości brzusznych. Chociaż pewnie też
zrobię te badania, tak na wszelki wypadek.