Dodaj do ulubionych

Pracujecie?

16.10.07, 20:37

Kurczę, moja Iza (prawie 6 miesięcy) ma wciąż fatalną skórę, ja na
diecie, w życiu się tyle nie nagotowałam co teraz (gotowanie kasz,
warzyw, pieczenie mięsa), do tego cuda z praniem wszystkich rzeczy,
smarowanie po kilka razy dziennie, kolędowanie po lekarzach. Mam
jeszcze dwu-latka, który też mnie potrzebuje, ale i opiekunkę do
pomocy (ale wiadomo-nie zastąpi mamy).

Macierzyński już przeleciał, wypoczynkowy się kończy, "wyżebrałam"
(bo inaczej się umawiałam i inne plany sobie szef porobił - a gościu
jest naprawdę w porządku) jeszcze 2 miesiące wychowawczego.

Odstawiać od piersi nie chciałabym, bo bardzo to lubię i - co tu
dużo mówić - wspiera moje słabe poczucie własnej wartości jako
matki sad((

No i tu jest moje pytanie: da się te wszystkie rzeczy związane z
szeroko pojętą opieką nad małym alergikiem pogodzić z pracą
zawodową - pn-pt 8 godzin dziennie (na początki 7h ze względu na
karmienie)??? Żadnych dodatkowych zleceń nie chciałabym dawać
opiekunce, bo i tak będzie miała sajgon z dwójką dzieci...

Jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • kruffa Re: Pracujecie? 17.10.07, 06:32
      Zawsze wracałam po macierzyńskim do pracy, tyle że na pół etatu dopóki dziecko
      nie kończyło 6 m-cy (z synem akurat bylam w domu 5,5 m-ca). Córki nie mogłam
      długo karmić, syn był karmiony rok z "okładem". Dużo pomaga niania , ale jak
      dwójka jest w domu to prasować często musimy sami. Jednak nieoceniona jest pomoc
      nawet w drobiazgach - zamówienie i odebranie recept, drobne zakupy czy
      ugotowanie dzieciom.
      Moim zdaniem wszystko da się poukładać i znaleść jeszcze czas na parę innych
      spraw. My oprócz tego mamy mnóstwo innych rzeczy których trzeba dopilnować i
      jakoś się daje.

      Kruffa
    • mama_marunia Re: Pracujecie? 17.10.07, 09:43
      1/2 etatu, to dla mnie idealane rozwiązanie i zamierzam tak pracować aż Młody
      pójdzie do przedszkola.
    • pacia811 Re: Pracujecie? 17.10.07, 10:22
      nie pracuje, jestem na wychowawczymsmile
      nie wiem czy ktoś podjąłby się opieki nad moim chorym dzieckiem,

      Zuzia wymaga wielkiej opieki, trzeba ją bardzo często smarować,
      przewijać, pilnować, żeby się nie drapała, i żeby ją nie swędziało,
      przygotowywać spejalne kąpiele.....nie wiem cz komuś by się chciałotongue_out

      a poza tym obecnie leczym lamblie i candide, więc nie chce żeby ktoś
      obcy był z moim dzieckiemsmile
      • mloda121 Re: Pracujecie? 17.10.07, 12:37
        pracuję na cały etat i zbawieniem jest dla mnie teściowa, której się
        chce bo kocha małego, i go smaruje, pilnuje, karmi tak jak chcę,
        trzyma mu dietę i tak dalej, a opiekunce tym bardziej powinno "się
        chceć" skoro ma za to płacone; ta decyzja zależy od Ciebie - musisz
        być przekonana, ze chcesz wracac do pracy albo nie, mnie przekonał
        brak kasy na te wszytskie maści, lekarzy, itd.smile ale nie czuje ze to
        jakis dramat smile
    • setia Re: Pracujecie? 17.10.07, 19:53
      na pierwsze dziecko wzięłam rok, na drugie 1,5 wychowawczego. nie wiem jak
      miałabym isc do pracy kiedy cały dzień stoję przy garach; kazdy posiłek jest u
      nas gotowany, dzieci nie jedzą nic "gotowego". na dodatek zadna babcia nie moze
      się teraz zająć dziećmi, no może w przyszłym roku.
      • mw115 Re: Pracujecie? 19.10.07, 11:08
        Ja wróciłam do pracy po pierwszym dziecku jak synek miał 6 m-cy,
        karmiłam go dalej do 10 m-ca piersią został z teściową. Z drugim ( a
        z zasadzie z dwójka już, róznica 2 latka 2 m-ce) byłam aż młodszy
        skończył 8 m-cy. Zostali oboje z tesciową. Potem starszy poszedł do
        przedszkola ale sie nie nachodził, siedzi w domu chory ciągle. Nadal
        karmię młodszego piersią, też gotuję dla nich i dla siebie i piekę
        wszystko sama. Żadnych gotowych słoiczków, oprócz deserków nie
        uzywam. Utrudnieniem jest niestety że musimy ich codziennie wozić do
        teściowej, niby blisko, ale zawsze pakowanie maluchów, wozenie w te
        i we wte to kłopot jakby nie było.
        Ja korzystam z pomocy opiekunki jakieś 1-2 razy w tygodniu jak
        potzrebuje coś załatwić, zeby nie obciążać juz teściowej dodatkowo,
        warto miec kogoś w zanadzru, szczególnie że mój mąż wraca wieczorem.
        • aska_kit Re: Pracujecie? 19.10.07, 13:28
          Moja córeńka ma teraz skończone 6 miesięcy. Ja po macierzyńskim i 2
          tygodniach wypoczynkowego wróciłam do pracy.
          Mała nie zna smaku mleka modyfikowanego, 2 razy dziennie ściągam
          mleko w pracy i raz wieczorem w domu.
          Na codzień córcia chodzi do żłobka, a jak jest chora, to zostaje z
          opiekunką w domu.
          Jest ciężko, ale da się wszystko pogodzić. Nam dużo pomagają panie
          ze żłobka (np. nauczyły moją córeńkę jeść łyżeczką).
          Z alergią borykamy się od skończenia przez nią półtora miesiąca.
          Jest coraz lepiej (moze to zasługa pogody???) ale nie ma już ranek w
          zgięciach łokci i pod kolankami.
    • e-florka Re: Pracujecie? 19.10.07, 15:58
      Mój synek też już ma 6 miesięcy i jest alergikiem. Oczywiście smaruję go różnymi
      dziwnymi specyfikami, bierzemy górę leków które mają mu pomóc a nie pomagają a
      ja od 3 miesięcy jestem na ostrej diecie eliminacyjnej, która nie przynosi
      żadnych rezultatów.
      2 tygodnie temu musiałam podjąć decyzję czy wracam do pracy czy zostaje z
      synkiem w domu. I zostałam. Po prostu nie wyobrażam sobie, że mogę go z kimś
      obcym zostawić. Wiem, że to nie rozsądne ale chyba w moim przypadku jeszcze nie
      została przecięta pępowina.

      To chyba nie wygląda najlepiej
    • kkraksa1 Re: Pracujecie? 21.10.07, 21:47
      Ja wróciłam do pracy na cały etat zaraz po macierzyńskim, mały na
      codzień chodzi do żłobka i Panie są tam cudowne bo bardzo go pilnują
      żeby nie chwycił czegoś niedozwolonego. U nas też wszystko sama
      gotuję i noszę do żłobka codziennie, piekę chlebek, z gotowych dań
      nadaje się tylko deserek gruszka. I tak już od ponad roku, mały 3
      listopada skończy 1,5 roku, ja czasami ryję nosem po betonie, ale
      cóż ekonomia - to niealergizujące jedzenie pochłania sporo kasy i z
      jednej pensji byłoby ciężko. Zawsze w takich momentach gdy mam już
      dość pocieszam się tym, że to tylko alergia i mogło być gorzej i
      jakoś ciągnę dalej, choć czasem jest cięzko, ale czego się nie robi
      dla swojego dziecka. Pozdrawiam, napewno podejmiesz słuszną dla Was
      decyzję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka