Kurczę, moja Iza (prawie 6 miesięcy) ma wciąż fatalną skórę, ja na
diecie, w życiu się tyle nie nagotowałam co teraz (gotowanie kasz,
warzyw, pieczenie mięsa), do tego cuda z praniem wszystkich rzeczy,
smarowanie po kilka razy dziennie, kolędowanie po lekarzach. Mam
jeszcze dwu-latka, który też mnie potrzebuje, ale i opiekunkę do
pomocy (ale wiadomo-nie zastąpi mamy).
Macierzyński już przeleciał, wypoczynkowy się kończy, "wyżebrałam"
(bo inaczej się umawiałam i inne plany sobie szef porobił - a gościu
jest naprawdę w porządku) jeszcze 2 miesiące wychowawczego.
Odstawiać od piersi nie chciałabym, bo bardzo to lubię i - co tu
dużo mówić - wspiera moje słabe poczucie własnej wartości jako
matki

((
No i tu jest moje pytanie: da się te wszystkie rzeczy związane z
szeroko pojętą opieką nad małym alergikiem pogodzić z pracą
zawodową - pn-pt 8 godzin dziennie (na początki 7h ze względu na
karmienie)??? Żadnych dodatkowych zleceń nie chciałabym dawać
opiekunce, bo i tak będzie miała sajgon z dwójką dzieci...
Jak jest u Was?