pyttacz
26.05.09, 16:07
Biedny Miś stał w drzwiach chatki.
Machinalnie czochrał się włochatymi plecami o futrynę ubogiego domku.
Nagle usłyszał niezwykły, znajomy skądś dźwięk.
Porzucił czorchranie i pobiegł w te pędy do sklepiku.
I były tam!
Wołały do niego czerwone, dojrzałe, prześliczne pomidory!
Jeszcze szklarniowe, ale już pachnące i odpowiednio jędrne...
Wysupłał pięc złociszów i już po chwili pałaszował kromkę chleba z
masełkiem, tłustym plastrem pomidora, odrobiną cebuli, pieprzu i
soli.
"Lato idzie" - zamyslił się Miś, odpoczywając po uczcie i dłubiąc
igłą od strzykawki w zębach.
"To dobrze"