Mieszkamy z mężem w powiecie oświęcimskim. Zadzwoniliśmy do najbliższego OA
umówić się na spotkanie, a ponieważ był to ośrodek w Bielsku - Białej to pani
powiedziała ze nie może nas umówić bo to inny powiat, a ponieważ w naszym
powiecie nie ma OA to musimy dzwonić do Krakowa. Zadzwoniłam do Krakowa a tam
kobieta zaczęła mnie zniechęcać że sie u nich termin oczekiwania wydłużył, że
musielibyśmy pokryć wszystkie koszty, no i że w ogóle to oni przyjmują tylko z
Krakowa i czy nie lepiej było by nam na Śląsk jeździć, np. do Katowic!
Czy to jest normalne,że nie chcą nas nigdzie przyjąć tylko odsyłają z ośrodka
do ośrodka? I w ogóle co podział administracyjny ma wspólnego z adopcją?
Kierowaliśmy się wyborem ośrodka który najbliżej, a teraz co, zarówno w
Krakowie jak i Katowicach jest kilka ośrodków i nawet nie wiadomo na który się
zdecydować!
Poradźcie proszę bo utknęliśmy w martwym punkcie