Dodaj do ulubionych

myśle o oddaniu dziecka do adopcji...

22.08.08, 14:12
spodziewamy się dziecka. Ja i kobieta której nie kocham. Nie chcemy
być razem. Trudno się do tego przyznać ale to byłą wpadka...
Dziecko? ciesze się ze będe miał dzidziusia ale nie wiem czy będe
wstanie je wychować i zapewnić mu równy startsad zastanawiam się nad
oddaniem dziecka do adopcji zaraz po urodzeniu. Chciałbym pogadać z
kimś na ten temat...
Obserwuj wątek
    • leli1 Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 22.08.08, 14:35
      a co na to matka dziecka?, podziela Twoje przemyślenia?
      To, że nie będziecie razem chyba nie musi być jednoznaczne z oddaniem dziecka do adopcji. Jest wiele samotnych matek, czasem wystarczy wsparcie najblizszych, podanie ręki czy pomoc finansowa.
      Za mało informacji podałes i piszesz tylko ze swojego punktu widzenia-trudno więc sie do tego odnieść.
      • ade_k Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 23.08.08, 14:10
        matka dziecka podziela moje przemyślenia. dokładniej to jej pomysł i
        od niej to wyszło. ja chciałbym wychować dziecko ale sam nie dam
        rady. pomoc finansowa- tak- jak najbardziej. chce płacić za
        mieszkanie dal nich
        • hjijk Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 30.12.08, 13:07
          Dobre jest to , że nie zdecydowliście się na aborcje . Myślę , że
          jak urodzi się dzidziuś to mimo wszystko go nikomu nie oddacie .
          Jeżeli Bóg postanowił dać Wam dziecko to z podniesioną głową
          przyjmijcie je i wychowajcie najlepiej jak potraficie bo to wielki
          dar. To nie sztuka wymigać się od obowiązków .
          Życzę wszystkiego najlepszego.
    • bella.m Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 24.08.08, 17:12
      Bardzo przykre to co napiszę.
      Zanim poszedłeś do łózka z kobietą "której nie kochasz" powinieneś się dziesięć
      razy zastanowić lub dobrze zabezpieczyć. To bardzo przykre, że muszą być
      poczynane dzieci "nie z miłości" tylko z momentu chwili.
      Przemyśl swoją decyzję. TO JEST TWOJE DZIECKO.
      • kalina1 Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 28.08.08, 21:40
        Witaj
        jesli chcesz porozmawiać , to zapraszam 508 177 509 tel , gg 6199174
        my oddaliśmy dziecko , ale sa też inne pary ,bądz same matki ,
        napewno znajdzie się ktoś z kim będziesz mogł porozmawiać .

        pozdrawiam kalina
        • lipsmacker Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 31.08.08, 08:07
          Oczywiscie, Maryla siedzi przy kompie i dybie na kazdego posta
          ktorzy moze zaowocowac kolejna szansa posrednictwa w adopcji ze
          wskazaniem...
          • kalina1 Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 31.08.08, 08:23
            "Oczywiscie, Maryla siedzi przy kompie i dybie na kazdego posta
            ktorzy moze zaowocowac kolejna szansa posrednictwa w adopcji ze
            wskazaniem..."

            kim ty jestes ?
            że siedzisz przy kompie i dybiesz na moje posty , ja nie komentuje
            twoich wiec moze daj sobie spokoj , chyba ze to twoje zadanie .
            • lipsmacker Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 13.09.08, 03:49
              Kim ja jestem?

              Jestem kims komu kilkakrotnie proponowalas 'dziecko na szybko'
              pomimo mojego wyboru innej drogi.

              Kims kto nie popiera wolnej amerykanki w zakresie adopcji.

              Tyle Ci narazie powinno wystarczyc.

              A posty sa po to aby je komentowac, jak Ci sie to nie podoba to nie
              pisz.
      • angi223 Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 30.08.08, 14:48
        Myslisz, że Twoje umoralniające wywody komus pomogą? Brak mi słów...
        • agusia257 Re:do kaliny1 31.08.08, 14:07
          kalina1 ,ja ci radze abys juz nie mieszala kolejnej osobie w glowie bo tylko to
          umiesz.Widuje cie na wielu forach wiec zastanawiam sie jak ty kobieto to robisz
          ze masz tyle wolnego czasu ??Dziecko oddalas do adopcji bo nibyś schorowana
          taka, a tu prosze energia cie chyba rozpiera i nie masz co zrobic z wolnym
          czasem i za pomoc innym sie zabralas!!a moze tu o sama pomoc nie chodzi co??
          • anialive Re:do kaliny1 03.09.08, 08:48
            Ppzeglądan to forum i mogę Ci tylko napisac tyle z każde dziecko
            zasługuję na to by nie życ z piętnem odżucenia przez rodziców
            biologicznych.Jesteś w trudnej sytuacji,ale nie nam oceniac Twoje
            postepowanie.Każdy popełnia błędy,pozostaje tylko kwestia co z
            dzieckiem które przyjdzie na świat.Nie znam twojej wrażliwości jako
            człowieka,ale ewentualna decyzja może pozostawic piętno na całe
            życie.Pamiętac w tym wszystkim trzeba że życie jest tylko jedno i
            każdy człowiek powinien przeżyc je godnie,ponośic z podniesioną
            głową konsekwencję swojego postępowania.Nikt nie mówi że będzie
            łatwo ,jakąkolwiek decyzje podejmiesz to będzie twoja decyzja i TY
            będziesz z nią żył.
            • annakate Re:do kaliny1 04.09.08, 16:36
              ale każde zasługuje na to, żeby zyć w rodzinie, która go pragnie i kocha. Czasem
              zdarza sie tak, że jest to rodzina adopcyjna. I to jest znacznie lepsze, niż
              życie w rodzinie, która nie jest rodziną, bo jest przypadkiem albo jak kto woli
              wypadkiem w życiu rodziców. wychowanie dziecka to nie jest tylko kwestia
              zapewnienia mu chleba, trampek i książek do szkoły - nawet jeśli przy jakimś
              wysiłku autora wątku na te rzeczy byłoby stać, ale zwyczajnie tego dziecka nie
              kocha- to uważam, że lepiej dać mu szanse na przysposobienie.
              • anialive Re:do kaliny1 05.09.08, 08:30
                tak masz rację, dziecko musi by kochane,czuc że jest najważniejsze
                na świecie,nie pisałam tego bo dla mnie jest to fakt oczywisty i
                bezsporny.
                • camparis dziecko musi być kochane 28.10.08, 12:49
                  Matka biologiczna mojej córci nie potrafiła / nie chciała jej
                  kochać. Dzięki temu ja mogę kochać ją tak, że nikt z zewnątrz nie
                  powie, że nie jestem jej mamą. Czy ona nas kocha? Na pewno. Pokazuje
                  nam to każdego dnia.

                  Pozostaje mi się więc cieszyć, że jej matka biologiczna nie była
                  wystarczająco dojrzała aby być matką.
    • pyzunia2007 Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 08.09.08, 16:20
      A czy zastanowiliście się co będzie jak już oddacie dzidziusia?czy
      będziecie potrafili z tym żyć?zastanów się czy nie będziesz poźniej
      myślał co się dzieje z twoim dzieckiem,czy dobrze go traktują?
      osobiście znam kobietę która była w bardzo podobnej sytuacji i mimo
      że minęło już 17 lat odkąd oddała dziecko to dalej nie może dojśc do
      siebie,jest wrakiem człowieka i nigdy sobie tego nie wybaczy.Dobrze
      sie zastanów,to twoje dziecko!!!
    • asia123_2 Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 11.09.08, 15:24
      cześć mam nadzieje że to przemyślałaś dobrze nie wiem jaką masz sytuacje ale
      przemyśl to jeszcze raz ja nie mam dziecka i właśnie z mężem zdecydowaliśmy się
      na adopcje i nie masz pojęcia ile byśmy dali za to żeby mieć własne dziecko
      przecież to będzie część ciebie nie osądzam cię ale tą decyzje przemyśl to
      decyzja na całe życie będziesz potrafiła z tym żyć z tą świadomością że tam
      gdzieś jest twoje dziecko ja wiem że dzięki takiej decyzji ludzi my mamy szanse
      być rodzicami ale zawsze trzeba patrzeć o dobro dzieci
      • ksieni_smutnego_pierdofonu dobro dzieci? 11.09.08, 17:37
        to dlaczego nie wspieracie finansowo rodzin biologicznych, wy, bezpłodni?! bo
        chyba na tym polegałoby dbanie o dobro dzieci
        • leli1 Re: dobro dzieci? 11.09.08, 19:16
          ksieni.....zawiodłam sie..........to ze nie jestes miła to bylo wiadome, ale myslalam ze chociaz inteligentna........
          Otoz chocby cala armia bezpłodnych chciala finansowo wspierac biologicznych to czesto nie tu jest problem. Nie wiem czy czytalas wątek, para ludzi (pewnie finansowo zabezpieczona) spodziewa sie dziecka ktorego nie chce. Myslisz ze jak ktos wysunie propozycje sponsoringu to zmienia zdanie?
          My bezpłodni nie kradniemy dzieci, zapewniamy milosc tym, ktorych nikt nie chce, zaspakajac przy tym swoje potrzeby. Ale to chyba wiesz boś uczona wink
          • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: dobro dzieci? 11.09.08, 19:47
            czy ja mam ovowiązek konstytucyjny być miłą oraz sympatyczną osobą?
            jesli osoba o twoim iq pisze, że zawiodła się na mojej inte to dla mnie
            większego komplementu byc nie może.
            zrób w tył zwrot i naprzód marsz co najmniej do gimnazjum - moja wypowiedź nie
            odnosiła się bezpośrednio do tego wątku - to jest oczywiste i wynika z kontekstu
            mojej wypowiedzi.
            tak, tak własnie myślę - i znowu, jest to sad ogólny, a więc uruchom myslenie
            indukcyjne - jestem przekonana o tym, że rolą oao powinno byc zapewnianie
            stabilnej sytuacji finansowej rodzinom bio, nieporadnym, z syndromem wyuczonej
            bezradności, biednym, jesli powodem oddania dziecka jest trudna sytuacja
            materialna r.b.; cóz osrodki robia w trosce o dobro dziecka (cudzysłów) pospołu
            z r.b. in spe? pytaja m. b., czy jest pewna sowjej decyzji, z wyuczoną empatią
            (cudzysłów) i na tym sprawa się kończy. i nie kontestuj, nie spieraj się tylko
            odpowiedz, dlaczego tak się dzieje w trosce o dobro dziecka (cudzysłów)?
            • leli1 Re: dobro dzieci? 11.09.08, 20:17
              odpowiedzi zamieszczane pod wątkiem przez kogos załozonym zwykle odnoszą się do niego, jesli mialas ochotę podyskutowac to załóż własny wątek -ogólny.
              Miło mi ze mogłam komuś bezintersownie sprawic przyjemnosc, a o moją edukację sie nie martw.

              A to co napisałas później tylko potwierdza, ze nie masz bladego pojecia o temacie w jaki próbujesz sie zaangazowac. Rolą OA nie ma byc pomoc fin. rodzinie (bo i dlaczego, od tego sa MOPS-y i inne tego typu), jesli ktos nieporadny to na czym ma polegac pomoc takiej osobie i jak długo, jesli dziecko płodzi para, która spotkała sie przypadkiem na dyskotece i tak zakonczyli udana zabawe?, a co jesli dziecko jest wynikiem gwałtu, a co jak "matka" maltretuje swoje dzieci, a co jak po urodzeniu porzuca w śmietniku i znika, a co jak w szpitalu cichaczem zwleka sie z łózka i wuecej nikt jej nie widzi, a co jesli.....mnostwo jest sytuacji i chocby byl sztab pomagajacych to na brak instynktu macierzynskiego lub zapedów sadystycznych nic nie poradzisz i tu wlasnie wkracza OA i my-bezpłodni lub płodni jak najbardziej, bo dlaczego by nie.
              • xkaszmirx Re: dobro dzieci? 08.10.08, 11:11
                Brawo leli1, lepiej napisać nie mogłaś.

                Pierwszy raz piszę na tym forum, ale od dość dawna to forum
                podczytuję. Wszędzie gdzie znajdę posty ksieni-smutnego-pierdofonu
                czy jak ją tam zwą, to mną trzęsie brak kultury tej osoby, jej
                wtrącanie swoich pięciu groszy tam gdzie nie powinna, jej brak
                wyczucia, taktu, kultury.

                Tak, ksieni jesteś wyjątkowo antypatyczną osobą, gratuluję.
                • taniula Re: dobro dzieci? 08.10.08, 22:03
                  Ta kseni to chyba ma problem ze sobą. Na forum, gdzie o losach
                  dzieci się rozmawia, ona próbuje komuś udowodnic swoją wyższosc
                  intelektualną. Komu i po co?
                  • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: dobro dzieci? 17.10.08, 19:43
                    sądzę, że na tym forum rozmawia się głównie o problemach emocjonalnych osób
                    niepłodnych, które adoptowały cudze dziecko.
                    • camparis Re: dobro dzieci? 28.10.08, 12:55
                      Cudze dziecko? To biologia powoduje przynależność do kogoś?
                      Pewnie dlatego niektórzy rodzice biologiczni uzurpują sobie prawo do
                      znęcania się nad swoimi biologicznymi potomkami.

                      No i pozostaje mi zgodzić się z przedmówczyniami.
                      Jeśli nie masz nic sensownego do napisania - to po co piszesz?
                      Jak masz za dużo czasu to naucz się szydełkować ...
                • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: dobro dzieci? 17.10.08, 19:42
                  cieszę się niezmernie, że aż cię trzepie na widok moich postów!
              • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: dobro dzieci? 17.10.08, 19:41
                a mogłabyś podać argumentację na rzecz swojej tezy, że nie mam pojęcia o temacie
                adopcji? czy twoim zdaniem lekarz, który nie chorował na raka, nie ma pojęcia o
                temacie leczenia raka?
    • camel_3d pewnie masz powody... 09.10.08, 10:11
      na taka decyzje ne ma wplywu "widzimisie"... to zrozumiale.
      najpier musisz jedna sie zastanowic czy na prawde "musisz" oddac
      malucha.
      Tu nie chcodzi o to, zebys szukala rozwiazan typu dom samotnej
      matki, bo to zadne rozwiazanie, jezeli np nie chcesz lub nie jestes
      gotowa na byce matka. Dorabiac byle gdzie i byle jak i w byle
      warunkach wychowywac malucha to na prawde zadna swietlana
      przyszlosc, ani dla ciebie, ani dla dziecka.
      Ale moze zastanow sie czy nie pomoglaby ci rodzina.

      adopcja ze wskazaniem jest bardzo dobrym rozwiazaniem, jezeli znasz
      rodzine i wiesz, ze rodzina bedzie kocac malucha.
      gorzej jest jezeli nie znasz rodziny, nikt nie wie kto to, i nie
      wiesz czy to nie jest przypadkiem chwilowy kaprys.

      adopcja przez osrodek, zaleta jest to, ze rodzina jest "sprawdzona"
      przez urzednikow. Ich otochenie socjalne, warunki, stan psychiczny
      itd. Wada..byc moze nigdy nie dowiesz sie co stalo sie z twoim
      maluchem, czy mu sie dobrze powodzi, czy tez zle.. a to, ze
      urzednicy sprawdzili rodzine o niczym nie swidczy... jest to tylko
      mit. Bo ludzikiego zachownaia nie da sie przewodziec. Moze za 3 lata
      wpadna w alkoholizm, straca prace i wogole..

      Gdyby ode mnei to zalezalo i gdybym ja musial oddac swoje dziecko to
      chyba wolalbym jednak adopcje ze wskazaniem i rodzine, ktora znam
      niz "tajemniczy" osrodek.

      Ale jak napisalem wszytsko ma swoje wady i zalety.

      I wbrew temu co pisaly poprzedniczy uwarzam, ze trzeba dziecko na
      parwde kochac, zeby zdecydowac si ena taki krok i byc swiadomym, ze
      moze ktos inny zapewni mu lepsza opieka i mozliwosci.

      • zochna74 wybacz... 09.10.08, 14:28
        Cyt: "to, ze
        urzednicy sprawdzili rodzine o niczym nie swidczy... jest to tylko
        mit. Bo ludzikiego zachownaia nie da sie przewodziec. Moze za 3 lata
        wpadna w alkoholizm, straca prace i wogole.. "

        A skąd wiesz, że rodzina ze wskazania nie wpadnie w nałóg, nie
        straci pracy, nie zachoruje psychicznie??? W ośrodku badają
        potencjalnych rodziców psycholodzy, lekarze, pedagodzy, itp.;
        natomiast "nie-spacjaliście" bardzo trudno byłoby dostrzec coś
        odbiegającego od normy. Odradzam poleganie na wsłasnych uczuciach i
        odczuciach w podejmowaniu tak trudnej decyzji.
        • camel_3d Re: wybacz... 10.10.08, 14:56
          dlatego napisale, ze najlepiej jezeli zna sie dobrze rodzine. oczywiscie ze nie
          da sie nic w 100% przewidziec.

          mysle, tylko ze gdyby mnie przyszlo oddac dziecko, to chcialbym wiedziec co sie
          z nim dzieje, czy jest zdrowe itd.

          dtalego np wedlug mnie oddanie do osrodka kompletnie by nie wchodzilo w rachube,
          bo wtedy niestey tracisz kontakt z dzieckiem.

          Oczywiscie oddanie dziecka jakijs rodzinie, ktora akurat sie zglosila tez
          nie..raczej "poszukalbym" wsrod znajomych i ich znajomych...


          ale to tylko takie gdybanie
          • kawka74 Re: wybacz... 10.10.08, 16:36
            > mysle, tylko ze gdyby mnie przyszlo oddac dziecko, to chcialbym wiedziec co sie
            > z nim dzieje, czy jest zdrowe itd.
            >
            > dtalego np wedlug mnie oddanie do osrodka kompletnie by nie wchodzilo w rachube
            > ,
            > bo wtedy niestey tracisz kontakt z dzieckiem.

            A jaką masz gwarancję, że znajoma rodzina, która adoptowała Twoje dziecko,
            zechce Ci udzielić takich informacji? I czy w ogóle zechcą utrzymywać z Tobą
            kontakt? Czy nie znikną z horyzontu w obawie, że coś Ci odbije i zechcesz
            odebrać im dziecko, nawet siłą?
            Pisałam już o tym - adopcja ze wskazaniem daje złudne poczucie kontroli nad
            sytuacją: że w każdej chwili mogę się dowiedzieć i sprawdzić, bo jestem
            zakumplowany z rodzicami adopcyjnymi, względnie wiem, gdzie mieszkają. Nie masz
            żadnej gwarancji, czy dla dobra ICH dziecka nie zechcą zupełnie Cię od niego
            odizolować - to raz. Dwa - dla dziecka będziesz formalnie obcym człowiekiem i w
            związku z tym rodzice dziecka niczego Ci nie będą musieli mówić. Jedyne, co
            mógłbyś tak naprawdę zrobić, to czekać, aż dziecko dorośnie i być może samo
            zechce Cię odnaleźć, ale to dotyczy także adopcji przez ośrodek.
            • camel_3d Re: wybacz... 12.10.08, 10:42

              > A jaką masz gwarancję, że znajoma rodzina, która adoptowała Twoje dziecko,
              > zechce Ci udzielić takich informacji? I czy w ogóle zechcą utrzymywać z Tobą
              > kontakt?

              niestety tez zande, ale mimo wszytsko wieksza niz przez osrodek.

              >Czy nie znikną z horyzontu w obawie, że coś Ci odbije i zechcesz
              > odebrać im dziecko, nawet siłą?

              To niestety jest zagrozenie. I tu osrodek ma przeewage.

              > Pisałam już o tym - adopcja ze wskazaniem daje złudne poczucie kontroli nad
              > sytuacją: że w każdej chwili mogę się dowiedzieć i sprawdzić, bo jestem
              > zakumplowany z rodzicami adopcyjnymi, względnie wiem, gdzie mieszkają.

              no coz jest to mimo wszytsko nadzieje, ze taka szansa bedzie...bardziej bym sie
              obawial, ze mama biol. moze zmeinic zdanie i bedzie nachodzic rodzine lub bedzie
              chcial aodzyskac dzeicko po 10 latach..np...


              >Nie masz
              > żadnej gwarancji, czy dla dobra ICH dziecka nie zechcą zupełnie Cię od niego
              > odizolować - to raz.

              No to masz wtedy sytuacjie jakbys oddala dziecko przez osrodek, zero kontaktu.


              > Dwa - dla dziecka będziesz formalnie obcym człowiekiem i w
              > związku z tym rodzice dziecka niczego Ci nie będą musieli mówić.

              Przeciez dokladnei to samo jest podczas adopcji przez osrodek.

              >Jedyne, co
              > mógłbyś tak naprawdę zrobić, to czekać, aż dziecko dorośnie i być może samo
              > zechce Cię odnaleźć, ale to dotyczy także adopcji przez ośrodek.

              ... a czy w akcie urodzenie nie ma danych matki?
              • kawka74 Re: wybacz... 12.10.08, 12:42
                > no coz jest to mimo wszytsko nadzieje, ze taka szansa bedzie...bardziej bym sie
                > obawial, ze mama biol. moze zmeinic zdanie i bedzie nachodzic rodzine lub bedzi
                > e
                > chcial aodzyskac dzeicko po 10 latach..np...

                To prawda, też bym się tego bała. Takiego zagrożenia nie niesie adopcja przez
                ośrodek. Rodzice biologiczni nie znają danych osobowych rodziców adopcyjnych.

                > >Nie masz
                > > żadnej gwarancji, czy dla dobra ICH dziecka nie zechcą zupełnie Cię od ni
                > ego
                > > odizolować - to raz.
                >
                > No to masz wtedy sytuacjie jakbys oddala dziecko przez osrodek, zero kontaktu.
                >
                >
                > > Dwa - dla dziecka będziesz formalnie obcym człowiekiem i w
                > > związku z tym rodzice dziecka niczego Ci nie będą musieli mówić.
                >
                > Przeciez dokladnei to samo jest podczas adopcji przez osrodek.

                No właśnie. Więc po co się łudzić, że będzie jakikolwiek kontakt?
                Już pisałam o tym - moim zdaniem adopcja ze wskazaniem daje matce biologicznej
                kilka miłych złudzeń, ale raczej niewiele poza nimi.

                > ... a czy w akcie urodzenie nie ma danych matki?

                Czasem są, a czasem nie ma. Tak czy siak, z reguły dziecko nie ma do tych danych
                dostępu do ukończenia 18 roku życia. O ile w ogóle chce je poznać.
      • kawka74 Re: pewnie masz powody... 09.10.08, 15:19
        > Gdyby ode mnei to zalezalo i gdybym ja musial oddac swoje dziecko to
        > chyba wolalbym jednak adopcje ze wskazaniem i rodzine, ktora znam
        > niz "tajemniczy" osrodek.

        To 'znanie' przyszłej rodziny dziecka to złudzenie, chyba że jest to rodzina,
        którą się zna 'od zawsze'. Co można powiedzieć o ludziach, których się widziało
        kilka razy, co się o nich wie poza tym, co sami zechcą powiedzieć? Co wiadomo
        warunkach, jakie mogą stworzyć dziecku, poza tym, co zadeklarują? Mocno wątpię,
        żeby zaprosili rodziców biologicznych do siebie, żeby pokazać im mieszkanie. I
        obawiam się, że możliwość sprawdzenia, co się dzieje z dzieckiem po roku, dwóch,
        jest tylko teorią.
        Wiedza ośrodków o przyszłych rodzicach adopcyjnych może nie jest gigantyczna,
        ale jednak większa, niż wiedza matki biologicznej.
        I nie twierdzę, że rodzice adoptujący ze wskazania to bez wątpienia kryminaliści
        i łobuzy, uważam tylko, że poczucie kontroli nad sytuacją, jakie matce
        biologicznej daje adopcja ze wskazaniem, jest niestety złudne.
        • camel_3d Re: pewnie masz powody... 10.10.08, 15:01
          no wlanei mialem na mysli rodzine, ktora sie zna dobrze.
          choc nie jestem w 100% pewnien... ale chyba jednak mnie nie przekonuja osrodki.
          nie wiem czemu jakos nie bardzo czuje tej instytucji.
          • kawka74 Re: pewnie masz powody... 10.10.08, 16:30
            > no wlanei mialem na mysli rodzine, ktora sie zna dobrze.

            Dobrze? Czyli jak?
            IMO 'dobrze' oznacza dość ścisłe kontakty od wielu lat. Tylko co musi nastąpić,
            żeby dziecko jednej z nich znalazło się w drugiej? I jak potem będzie wyglądało
            życie tych rodzin i ich wzajemne relacje? Nie jest to łatwa sytuacja.

            ale chyba jednak mnie nie przekonuja osrodki.
            > nie wiem czemu jakos nie bardzo czuje tej instytucji.

            Bo to instytucja? Bo można zwyczajnie nie przejść procedury i nie dostać
            kwalifikacji, co wielu ludzi odstrasza od OAO?
            • camel_3d Re: pewnie masz powody... 12.10.08, 10:36
              kawka74 napisała:

              > > no wlanei mialem na mysli rodzine, ktora sie zna dobrze.
              >
              > Dobrze? Czyli jak?
              > IMO 'dobrze' oznacza dość ścisłe kontakty od wielu lat.

              no wlasnie tak-



              > Bo to instytucja? Bo można zwyczajnie nie przejść procedury i nie dostać
              > kwalifikacji, co wielu ludzi odstrasza od OAO?

              bo tak tez siedza moze panie ktore odfajkuja swoja robote. juz bylo sporo
              przypadkow,kiedy nagle okazalo sie, ze panie nie do konca sprawdzily rodzine, bo
              moze nie mialby czasu albo ochoty.
              Zalate jaest niewatpliwie, to ze jezeli za kilka lat mamie biologocznej sie
              "odmieni"..to nie ma szansy na nachodzenie rodzicow adopcyjnych.
              Wada..no jak pisalem, matak nie wie co sie dzeije z dzieckiem i wydaje mi sie,
              ze to moze do konca zycia ciazyc.

              Nie mam pjecia..ja sobie tylko tak "gdybam". Bo tak na dobra sprawe..100%
              idealnego rozwiazania nie ma.
              Albo mama zostawi dziecko, al eduza szansa ze zafunduje mu biede dziedziczona.
              albo odda do adopcji przez osrodek i byc moze nigdy nie zobaczy dziecka i nie
              dostanie kompletnie zadnych informacji
              albo odda dziecko "zr wskazaniem", ma szanse, ze bedzie wiedziala co sie z
              dzieckiem dzieje, ale nie jest w stanie sprawdzic rodziny, bozna ja tylko kilka
              dni. A i kontakt z dzieckiem moze byc utrudniony bo i tak gwarancji nie ma, co
              najwyzej obietnice.

              Wedlug mnie najlepszym rozwiazeniem jest np. oddanie dziecka komus z wlasnej
              rodziny jezeli chce i ma mozliwosci opieki.
    • martusia1018 Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 10.10.08, 20:27
      Mam pytanie czy Ty wiesz co mówisz?? To jest dziecko żywa istota GO
      nie można oddac jak sie znudzi czy coś takiego!! Czy Ty zdajesz
      sobie sprawę jak ono będzie sie czuło jak sie dowie że jego
      prawdziwy ojciec go nie chciał!! A nawet jeżeli to była wpadka to
      powinieneś je kochac, pragnąc najbardziej na świecie!!! Powinno byc
      dla Ciebie numerem 1 na liście żeczy najważniejszych! Gdy pojawia
      się dziecko wszystko się zmienia! Ja osobiście uważam że wolałabym
      wsadzic "zęby w parapet" ale dziecka bym nie oddała a na podstawowe
      produkty do życia pewnie zarabiasz.
      Przemyśl to bo to może byc NAJGORSZA DECYZJA W TWOIM ŻYCIU
      I PAMIĘTAJ ODDAJĄC DZIECKO DO DOMU DZIECKA NIGDY NIE WIESZ CZY KTOŚ
      JE ZAADOPTUJE I RÓWNOCZEŚNIE SKAZUJESZ JE NA SAMOTNOŚC!
      • camel_3d Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 12.10.08, 10:43
        >NAJGORSZA DECYZJA W TWOIM ŻYCIU
        > I PAMIĘTAJ ODDAJĄC DZIECKO DO DOMU DZIECKA NIGDY NIE WIESZ CZY KTOŚ
        > JE ZAADOPTUJE I RÓWNOCZEŚNIE SKAZUJESZ JE NA SAMOTNOŚC!

        boze kobieto..nie bredz. z tego co wiem sa dlugie listy ludzi oczekujacych na
        adopcje, wiec maluch nie trafi do domu dziecka.
      • zochna74 co za bzdura... 12.10.08, 13:52
        Cyt: "NAJGORSZA DECYZJA W TWOIM ŻYCIU
        I PAMIĘTAJ ODDAJĄC DZIECKO DO DOMU DZIECKA NIGDY NIE WIESZ CZY KTOŚ
        JE ZAADOPTUJE I RÓWNOCZEŚNIE SKAZUJESZ JE NA SAMOTNOŚC!"

        Hm...albo troll, albo osoba kompletnie nie znająca tematu! Czy wiesz
        jak długo czeka się na niemowlę??? ok. 2 lat! W domach dziecka nie
        ma niemowląt z uregulowaną sytuacją prawną!
        • camparis Re: co za bzdura... 28.10.08, 13:00
          Wygląda na trolla smile
          Bo jeśli się ma zerowe pojęcie o jakimś temacie, to chyba nie
          wypisuje się głupot, tylko po to aby pisać?
        • izabelar0 Re: co za bzdura... 22.11.08, 17:42
          zochna74 napisała:

          > Cyt: "NAJGORSZA DECYZJA W TWOIM ŻYCIU
          > I PAMIĘTAJ ODDAJĄC DZIECKO DO DOMU DZIECKA NIGDY NIE WIESZ CZY
          KTOŚ
          > JE ZAADOPTUJE I RÓWNOCZEŚNIE SKAZUJESZ JE NA SAMOTNOŚC!"
          >
          > Hm...albo troll, albo osoba kompletnie nie znająca tematu! Czy
          wiesz
          > jak długo czeka się na niemowlę??? ok. 2 lat! W domach dziecka nie
          > ma niemowląt z uregulowaną sytuacją prawną!

          TO CHYBA TY PISZESZ BZDURY
      • izabelar0 Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 22.11.08, 17:41
        zgadzam sie z martusia! ja tez bylam malutka, gdy trafilam do domu
        dziecka i czekalam 5 lat na adopcje
        ci, ktorzy bredza, tak BREDZA, ZE WSZYSTKIE MALUCHY ZOSTAJA
        ADOPTOWANE, to oni tak naprawde wygaduja BZDURY
        obrazacie nawet nasze uczucia i tym samym wyciszacie wlasne sumienie
        • kawka74 Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 22.11.08, 18:25
          > zgadzam sie z martusia! ja tez bylam malutka, gdy trafilam do domu
          > dziecka i czekalam 5 lat na adopcje

          Kiedy to było?
          W tej chwili małe, względnie zdrowe dzieci z uregulowaną sytuacją prawną nie
          czekają na adopcję wcale. Po takie dzieci jest kolejka, i to długa.
          Czekają dzieci starsze, chore, takie, których rodzice nie chcą się nimi
          zajmować, a nie stać ich na trudną decyzję zrzeczenia się praw.
    • zebra12 Wiecie co? Nie zrozumiemy się 17.12.08, 17:30
      To jest tak, ze każdy widzi swoje racje i swoje zdanie uważa za słuszne. Ja np.:
      czekam z niecierpliwością na miesiączkę i gdyby się okazało, że jestem w ciąży
      musiałabym dziecko oddać. Niestety. Oczywiście liczę na to, że jednak okres
      przyjdzie, bo zabezpieczenie było. I wierzcie mi, że żadna matka nie oddaje
      swojego dziecka z radością lub, żeby mieć proste i miłe życie - no chyba, że się
      mylę. I nie pomoże jakieś wsparcie finansowe raz na czas. Życie trwa
      codziennie... A dach nad głową? Nie samą miłością dziecko żyje, potrzebne są też
      warunki. Uważam, że w takiej sytuacji oddanie dziecka, to danie mu szansy,
      możliwości godnego życia. Mam 3 dzieci, dbam o nie jak mogę, ale mieszkania nie
      mogę rozciągnąć, jest ciasno. Młode wciąż się kłócą, kopią, biją. A przecież
      chcę, by miały jak najlepiej! I czasem sobie myślę, może powinnam była oddać
      najmłodszą córkę? Myślałam o tym będąc w ciąży, ale jeszcze wtedy miałam męża i
      myślałam, że może będzie ok. Teraz jestem sama. Uważacie, że dobro dziecka to
      ściśnięcie 4 dzieci w małym mieszkanku, z którego być może wkrótce będę musiała
      się wynieść? Moje dzieci są uzdolnione. Są wzorowymi uczennicami, średnia gra na
      fortepianie, ma sukcesy, starsza gra na gitarze. Gdyby następne dziecko było
      równie zdolne, czy nie lepiej by było, gdyby trafiło do ludzi, których stać na
      rozwijanie talentu dziecka?
      Naprawdę dużo myślałam o tych rzeczach i wiem, jak serce boli matkę, gdy oddaje
      dziecko. Ale pomyślcie, ze ten krok może być krokiem dla dobra dziecka. Naprawdę.
      • dosia-2 do zebra 12 19.12.08, 22:06
        Witam! wiesz ja nie potępiam , bardzo szanuję matkę biologiczną
        mojego syna , wiem że jakby nie Jej decyzja nie bylibysmy tacy
        szczęsliwi , ja nie wiem dlaczego podjeła decyzję o oddaniu
        dziecka , ale ja bedę Jej wdzięczna do końca życia i zawsze bedę
        ciepło mysleć o matce biologicznej mojego synka . świat jest czasem
        okrutny jeden cierpi ale daje radosc drugiemu. Pozdrawiam
    • wojtek.w7 Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 26.12.08, 12:54
      zaczniesz je szukac po kilku latach.
      jeśli jesteś normalny (nie pijak, nie złodziej), to nie będziesz już
      miec spokoju w życiu. To jest Twoje maleństwo, i to dotrze do Ciebie
      kiedy je zobaczysz.
      • merangue Re: myśle o oddaniu dziecka do adopcji... 17.01.09, 13:46
        Dziecko z niewiadomego pochodzenia to może być katastrofa
        wychowawcza. Najlepiej mieć dziecko oddane do adopcji przez rodzica
        zdrowego, ale co zrobić kiedy dziecko jest ofiarą kazirodztwa,
        ofiarą choroby rodzica. Co wtedy? Czy dziecko takie da nam
        szczęście, jeśli jego choroby się ujawnią, podczas naszego
        wychowywania. Najlepiej jest znać rodziców od których adoptuje się
        dzieci, i wiedzieć jak dziecko będzie wyglądać, gdy dorośnie. Jest
        dużo zbrodni w naszym społeczeństwie i najgorsze jest potem, takie
        dziecko, które obwiniamy o jego złą wolę. Pamiętajmy, że każde
        dziecko jest puszką genów i może to być puszka Pandory.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka