ann007
21.12.03, 13:02
Pracuję w szpitalu dziecięcym. Od lipca na jednym z oddziałów leży chłopiec -
obecnie ma 9 miesięcy. Jego matce zabrano prawa rodzicielskie ( wieku 4
miesięcy trafił do szpitala ważąc 2 kilo!!!) obecnie rozwija się ładnie. Ale
chciałam poruszyć w związku z tym inną kwestię: Otóż prosto ze szpitala, w
którym mały jest ulubieńcem pracowników, bez przerwy ktoś przy nim jest,
bierze go na ręce, przytula, rozmawia etc. ma trafić do domu dziecka, w
którym, wiadomo, dzieci jest wiele, nie będzie na pewno otrzymywał tyle
ciepła, co tutaj. A czeka go jeszcze cały proces adopcyjny (jeśli się szybko
ktoś zgłosi po niego, to może nie taki długi). Padła myśl, że może byłoby
możliwe przeprowadzenie tego wszystkiego bez zahaczania o dom dziecka. Czyli
adopcja prosto ze szpitala (jest możliwość, by został u nas dłużej). Nie wiem
na ile ten pomysł jest racjonalny, prawnie jednak raczej niewykonalny. Bo dom
dziecka musi "zaliczony". Bardzo to smutne, nieprawdaż?