Czytałam opinie na forum, skorzystałam z super oferty cenowej w Merlinie i kupiłam Magic Jinn przedmioty. W tym czasie moja córka zobaczyła jego reklamę i teraz jej największym marzeniem związanym ze świątecznymi prezentami jest znalezienie go pod choinką.
Gdy odebrałam go z punktu odbioru osobistego i przywiozłam do domu, zadałam mu dwie albo trzy zagadki (lalka/miś, karta płatnicza) i bez problemu odgadł te przedmioty. Wczoraj zabrałam się za pakowanie świątecznych prezentów i przed spakowaniem postanowiłam jeszcze raz sprawdzić „jego zgadywanie”.
No i się zaczęło…
Na początek „schowałam” telefon… szło mu całkiem dobrze… pytał się czy ma ekran i jak odpowiadałam, że tak, pytał się czy jest na literę „T” gdy odpowiadałam „tak” pytał się czy to tablet, gdy odpowiedziałam, że nie to był koniec zgadywania i się poddawał, zrobiłam tak dwa razy i za każdym razem te same pytania i taki sam finał zgadywania. Za trzecim razem znowu tak samo, ale po pytaniu o ekran nie zadał pytania czy jest na literę „T” i wtedy odgadł, że chodzi o KOMÓRKĘ, czy faktycznie nie na literę „T”. My nie używamy już określenia komórka, tylko telefon, ale kiedyś faktycznie na telefon komórkowy mówiło się komórka więc pomyślałam, że OK, wiem o co chodzi, w tej zagadce istotne okazało się nazewnictwo.
Postanowiłam schować drugi przedmiot, ulubione przez córkę klocki. Zgaduje, zgaduje, zadaje pytania i nie może odgadnąć klocka!? Próbowałam pięć razy i nic! Za drugim razem spytał się czy to jest przedmiot do zabawy, odpowiedziałam, że „tak” a on na to, że już wie „cukierek”! Czy tylko my się cukierkami nie bawimy i zaliczamy je do produktów spożywczych a nie zabawek? Pozostałe razy odgadywał, że to kulka lub koralik a o klocku ani słowa. Po piątym razie postanowiłam dać mu spokój z klockiem, a ponieważ wieszałam pranie przyszła mi do głowy skarpetka… i znowu pytania, pytania i pytanie „czy tą rzecz myjesz po użyciu” odpowiedziałam, że nie, bo nie myję skarpetek po użyciu tylko piorę, więc odpowiedział, że schowałam baletki

pomyślałam OK, może jednak to pranie to to samo co „mycie po użyciu” więc jedziemy skarpetki od nowa i tym razem odpowiadam, że „myje po użyciu” a on na to, że już wie „baletki”

kurcze, kto z was myje baletki po użyciu? Odpowiedziałam, że nie są to baletki więc wtedy powiedział, że skarpeta… ufff
Wieszałam pranie dalej i schowałam klamerkę i tu znowu ciężka sprawa, próbowałam pięć razy i nic

myślę, że w przypadku klamerki istotne jest pytanie „czy ten przedmiot znajduje się najczęściej w kuchni/ łazience?”, nie wiem gdzie jest standardowe miejsce trzymania klamerek, to już bardziej pytanie jak z Familiady

my mamy akurat w kuchni, sąsiadka w łazience, moja babcia na strychu, teściowa w przedpokoju w schowku pod schodami, próbowałam kilka razy podając różne miejsca przechowywania albo odpowiadając „to zależy” i nic…
Postanowiłam wrócić do klocka… kolejne pięć razy ze schowanym klockiem i nic… ciągle koralik albo kulka… Wrócił mąż z pracy, dałam jemu Magic Jinna i „schowany” klocek, no i dalej nic, padały odpowiedzi kulka, koralik, figurka, grzechotka… przy kolejnym zgadywaniu spytał się męża „czy ten przedmiot jest w łazience” i oczywiście odpowiedź „nie” na co on po chwili, że już wie „zabawka kąpielowa” no nie wiem gdzie ją trzymać jeżeli nie w łazience?
Po tym ostatnim razie nasza cierpliwość się skończyła i Magic Jinn trafił do szafy i nie wiemy co dalej z nim zrobić, żeby oszczędzić córce rozczarowania? Czy nasz Magic Jinn jest zepsuty? Czy Wasze odgadują klocki? Proszę o opinię i rady…