Dziewczyny, wiem ze buty to temat na granicy Niemowlaka, ale moze ktoras z Was ma temat rozpracowany.
Nosilam sie z zamiarem kupna butkow dla corki dlugo, ale zaczela juz byc nieco dwunozna, wiec w koncu zawitalam w pobliskim sklepie z bartkami/emelami i po opowiesciach (kompetentnej, jak mi sie wydawalo) sprzedawczyni, macaniu, mierzeniu i puszczaniu dziecka luzem kupilam - tadam! - fajne emele.
Tyle tylko ze te ze zwykla podeszwa mialy byly za niskie w podbiciu dla mego brzdaca, nozka sie zle ukladala, wiec te 'nasze' maja inny kroj i taki... obcasik, wiecie, maly ale jednak. I minimalnie sztywniejsza podeszwe. Dopiero w domu, slepa kura, doczytalam na spodzie ze to jakas 'ortho line', choc pani za lada zapewniala, ze jak najbardziej sie nadaja. Mnie chyba jakas pomrocznosc jasna dopadla...
No i szlag, 170 zl poszlo, i co ja mam teraz z tymi butami zrobic? Wymienic? Czy to moze zaszkodzic?
Czy takie z obcasikiem to buty dla dzieci z jakimis dysfunkcjami stopy, ktorych zdrowe nie powinny uzywac?