Dodaj do ulubionych

nie na temat.....

10.12.05, 08:21
wiem, że to nie ten wątek, ale tutaj bywam najczęściej, no więc pytam: Czy
ćwiczyłyście na czymś takim jak Gazelle Freestyle?????????Mam sporo kilo do
przodu po ciąży i czas się wziąść za siebie!!!Siłownia odpada, bo pracuję,
więc już mnie wystarczająco w domu nie ma.
Obserwuj wątek
    • maja285 Re: nie na temat..... 10.12.05, 08:22
      www.allegro.pl/show_item.php?item=71956533
      • iwek33 Re: nie na temat..... 10.12.05, 09:38
        Maju! Ja po ciąży też byłam do przodu ok.10 kg. Nie mam takiego urządzenia ak
        pokazujesz, kupiłam wtedy ab-swing ( reklama w telewizji cena 350 zł !!!) Za
        pół roku widziałam te ab-swingi w hipermarketach za ok.100 zł. No cóż. Narwana
        jestem. Ale... ćwiczyłam regularnie ok.10 minut dziennie, tak jak polecali,
        urządzenie, które mam służy przede wszystkim do ćwiczenia mięśni brzucha i ud,
        a o to mi chodziło. Faktycznie mięśnie się wzmocniły, al
        • iwek33 Re: nie na temat..... 10.12.05, 09:43
          (mały coś kliknął) cd.
          ale tak prawdę mówiąc, gdyby nie solidna dieta, którą zastosowałam, chyba by mi
          te 10 kilo nie spadło. Zastosowałam jednak dietkę, to znaczy odstawiłam
          wszystkie produkty mączne ( wszystkie!) i po miesiącu stosowania żadnych
          efektów. Już się miałąm zniechęcić, a tu w drugim i trzecim miesiącu stosowania
          kilogramy zaczęły spadać na łeb na szyję. W efekcie w ciągu trzech miesięcy
          zrzuciłam te 10 kg ( moje dwie koleżanki stosowały też taką dietkę i efekt był
          podobny) . Co ważne w tej chwili juz jem normalnie, czyli pieczywko, makarony
          czyli mączne rzeczy też i nie ma efektu jo-jo. A urządzenia używam, ale jak mam
          czas. Nieregularnie.
          • maja285 Re: nie na temat..... 10.12.05, 09:51
            wszystkie mączne........rany...chyba mnie to czeka sad
            • iwek33 Re: nie na temat..... 10.12.05, 10:06
              Maju, najgorsze są pierwsze dwa tygodnie, potem organizm się przyzwyczaja i juz
              nie odczuwa sie taaakiej potrzeby jedzenia. Ja odstawiłam białe pieczywo,
              czasem jadłam ciemne, przeważnie razowy prasowany chlebek Wasa. Nie jadłam
              ziemniaków, makaronów ( np: w niedzielę rosołek z mięskiem i warzywami,a
              rodzince dawałam normalnie makaronik) żadnych klusek. Obiad to zupa i porcja
              mięska z górą surówki. To się da znieść! A ponieważ uwielbiam słodycze i tak do
              końca nie potrafiłam z nich zrezygnować to pozwalałam sobie codziennie na
              czekoladkę ( 2-3 kostki)lub czekoladowego cukierka: w tym przecież nie ma
              mąki...( Hi hi). Na początku głód zabijałam mandarynkami. Był wtedy na nie
              sezon i jak tylko zaczynałam myśleć o jedzeniu to...mandarynka lub jabłko. Rano
              przygotowywałam dwie miseczki surowej marchewki, jabłek, jak miałam akurat to
              surowy kalafior no i te mandarynki i taka miska stała na stole. Co chwilę
              podjadałam, bo ciągle byłam głodna, ale takie przekąski nie tuczą. I jak piszę
              dwa tygodnie to horror, a potem to już łatwo. A jak byłam dumna, jak udało mi
              się zrzucić te kilogramy! POwodzenia!!! Teraz też jest sezon na mandarynki!!!
              • madzialena11 dieta... 11.12.05, 00:01
                Próbowałam wszystkiego i... zrzuciłam ok 10 kg (jeszcze z 10 i by było ok ale
                zabrakło mi silnej woli...). Po pierwsze w ciągu pierwszego miesiąca ni
                estosowałam diety (ścisłej), zrzucałam wodę w organizmie, potem poszło lepiej...
                Brałam wspomagająco Bio-ślim( to nie jest reklama i nie wiem czy mi to
                pomogło...- jeszcze mi zostało). Na śniadanie (ok godz. 9 było jajko gotowane na
                twardo i chlebek Wasa (trzy ziarna albo siedem ziaren- nie pamiętam, ale bdb!),
                potem ok. godz. 12 - jogurt naturalny, następnie ok 14,30 obiad najczęściej
                gotowane warzywa Hortexu (paczka mieszanki wiosennej albo jesiennej wystarczała
                na 2 razy) z ziemniakiem i kawałkiem mięsa gotowaego (najczęściej kurczak, choć
                często mięso z sosu!!), potem ok. 16.30 jabłko, następnie ok 18 kolacja (np.
                grachamnka z serkiem topionym bez masła, lub Wasa z pomidorem, ogórkiem i innymi
                warzywami. Starałam się nie jeść nić więcej potem ale jakieś chrupki
                kukurydziane(ukradkiem podwędzone dzieckuwink zjadłam). Głowna zasada to : jeść o
                stałych porach (da się zrobić, choć trudne), i dużo warzyw. Zrezygnowałam z
                cukru i masła (margaryny). Muszę jeszce do tej diety wrócić, choć ciężko mi sie
                za to zabrać... Od razu mówię, że suplementy diety typu Bio-Slim pomogą ale w
                tym stopniu, że dodają zdecydowania (wg mnie działaja typowo na psychikę dzięki
                czemu wierzy się , że się schudnie). Poza tym, gdy miałam ochotę na kawałek
                czekolady, lub CHIPSA!!! to zjadłam go , i to mi nic nie przeszkadzało w
                chudnięciu( oczywiście 1 szt, a nie paczkę). Najlepiej zjeść ten kawalek niż
                czekać aż chęć się skumuluje i zje się całą tabliczkę Milki (np). Najlepsze to
                chudnąc ok 3 kg na miesiąc - długo..., ale mamy pewność, że po miesiącu
                zakończonej diety nie przytyjemy 2 razy tyle co schudłyśmy.
                PS. Nie jestem dietetykiem, i dzielę się tylko swoimi spostrzeżeniami, jakoby od
                małego borykam się ze swoją nadwagą...aż w końcu coś mi sie udało (mało ale
                kiedyś się wezmę...za resztęsmile)) Najgorsze sa początki, kiedy organizm się
                przestawia- u mnie to trwało ok 1 miesiąca z utratą nieszczęsnej wody razem...
                Życze powodzeniasmile))
                • mamamalgosi Re: dieta... 11.12.05, 00:19
                  Witam smile

                  Podniesiona na duchu, ze można schudnąć - biorę się też za swoje "zapasy". I to
                  od JUTRA !!! Do wiosny muszę się pozbyć tego balastu. Chodzę też na basen 2 x w
                  tygodniu, bo nie lubię żadnych ćwiczeń, kiedy to się człowiek musi pocić smile
                  Najgorsze jest u mnie makabryczne pożądanie słodyczy smile nie wiem jak sobie
                  poradzić.
                  Trzymajcie za mnie kciuki smile Ja za Was też będę smile
                  Muszę zgubić 10 kilo a chciałabym 15. Uff...
                  • madzialena11 Re: dieta... pożegnanie ze słodyczami... 11.12.05, 00:30
                    Proponuję zrobić dzień pożegnania z dotychczasowym trybem życia.. np. pizza,
                    "ciacho", czekolady różnego typu, bomba kaloryczna-obiad, np schabowy itp. To
                    czasem naprawdę pomaga - trzeba tylko nastawić sie mocno psychicznie...
                    • madzialena11 PS. Proponuję założyć wirtualny klub odchudzania.. 11.12.05, 00:32
                      W związku z tym, że mi tez by się jeszcze rochę przydało zrzucić proponuję od
                      poniedziałku zacząć dietę... a jutro zrobić sobie dzień pożegnania... Jakby był
                      ktoś chętny to piszcie... Razem zawsze łatwiej. Reszta szczegółów, jak i
                      wszelakie propozycje, gdyby był ktos chętnywink))
                      • mamamalgosi Re: PS. Proponuję założyć wirtualny klub odchudza 11.12.05, 00:38
                        TAK, to dobry pomysł. Razem łatwiej smile Będziemy się wzajemnie pilnowały i
                        dopingowały smile
                    • mamamalgosi Re: dieta... pożegnanie ze słodyczami... 11.12.05, 00:37
                      Właśnie... nastawienie psychiczne...

                      Już się raz w życiu odchudzałam, schudłam 15 kilo. Teraz jednak nie potrafię
                      się aż tak zmobilizować. Ale muszę i koniec i to jeszcze w tym roku. Do świąt
                      sobie poodmawiam, żeby już coś schudnąć, to się nie będę tak opychać
                      smakołykami na Wigilii u mamy smile żeby nie przytyć smile
                      • iwek33 Re: nie na temat.... 11.12.05, 09:44
                        Podam Wam jeszcze sposób na schudnięcie mojego wujka: Jeść wszystko, ale w
                        ilościach połowę mniejszych, tzn: jak normalnie na śniadanie zjadasz dwie
                        kromki-zjedz jedną. Jak zjadasz jedną zjedz pól. Jak jesz ciastko do kawki-
                        zjedz pół ciastka- wtedy niczego nie trzeba sobie odmawiać, a się chudnie.
                        Zamiast dwóch chochli zupki:jedna. Żołądek szybko przyzwyczaja się do
                        mniejszych ilości i się obkurcza, a organizm dostaje połowę mniej kalorii!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka