Mam ogromny dylemat z kupnem pierwszego wózka. Jestem zdecydowana na początek kupić dziecku wózek głęboki , a później spacerówkę. Mam duży ogród i kiedy będzie ciepło mała na pewno bedzie duzo spać na dworzu ( kiedy ja będe sie opalać

), wiec na pewno gondola będzie na początek najodpowiedniejsza. Mój problem polega na tym , iż nie wiem czy decydować się na zakup Inglesiny - droższej , ale z wersja głęboko-spacerową i możliwością montazu fotelika (oddzielnie gondola, siedzisko i fotelik) czy kupić tani polski wózek i po jakims czasie dobrą spacerówkę ( Raider, Quinny). Boję się , że mała będzie chciała szybko "oglądać" świat i gondola na długo mi nie posłuzy, wtedy chyba lepiej mieć siedzisko zakładane na stelaż gondoli, który ma lepsze resorowanie i bujanie niz tradycyjne spacerówki. Jeśli zdecydowałabym sie na Inglesinę chciałabym użytkować ją ok. rok . Z kolei w sklepach z wózkami doradzali polski wózek (1/3 ceny Inglesiny) , który podobno niewiele rózni się od swojego włoskiego konkurenta i dodatkowo posiada dużo lżejszą gondolę i bardziej miękkie zawieszenie (paski - mozna bujać we wszystkie strony). Wózek powinien starczyc na ok 6 m-cy (niby też ma siedzisko spacerowe , ale jest beznadziejne) i potem można kupic spacerówke , która posłuży "do końca". Zastanawiam sie , czy taka spacerówka jest odpowiednia dla maluszka, który może jeszcze nie siedzieć samodzielnie , czy nie jest za duża i za twarda . Czy uzytkowanie tej samej spacerówki od 6 m-cy do 3 lat jest mozliwe? Czy dziecku bedzie wygodnie? Moze lepiej kupic duża spacerówkę dopiero, kiedy dziecko dobrze siedzi i zaczyna chodzić? Proszę doradźcie - czy lepiej inwestować w droższą Inglesinę na cały okres niemowlęcy , czy kupić tani polski wózek i już za kilka miesięcy dobrą spacerówkę na jesienne spacery ? PozdrawiamAnia ( która ma zostać mama równo za miesiąc

)