Dodaj do ulubionych

wrocław - gdzie rodzić

20.05.06, 12:20
Hej dziewczyny, czy możecie sie podzielić ze mna swoimi doświadczeniami w
szpitalach wrocławskich, gdzie warto rodzić??? smile
Obserwuj wątek
    • basia2332 Re: wrocław - gdzie rodzić 20.05.06, 15:43
      Ja rodziłam na Kamieńskiego 7 lat temu bo miałam tam lekarza prowadzącego ciązę.
      Był to mój pierwszy poród i trwał długo. Położne były miłe choć zaliczyłam
      zmianę i rodziłam z dwiema położnymi. Był to poród rodzinny i to sobie chwalę.
      Ogólnie całość wspominam dobrze, nikt mnie źle nie potraktował, po porodzie
      opieka też była ok. Teraz zastanawiam się nad porodem w Trzebnicy. Opinie o tym
      szpitalu są bardzo dobre (lepsze niż o szpitalach wrocławskich)a ja nie mam tam
      daleko. Byłam zobaczyć porodówkę. Sale są czyściutkie, szpital wygląda na nowy,
      położna z którą rozmawiałam miła, udzieliła mi podstawowych informacji.
      • iwonagos Re: wrocław - gdzie rodzić 20.05.06, 21:14
        Styczeń br. urodziłam na Dyrekcyjnej. Koszmar.
        • malutka.j.g Re: wrocław - gdzie rodzić 22.05.06, 18:19
          ja też rodziłam na dyrekcyjnej w zeszłym roku w marcu i tak samo nie polecamsad
          po 13 godzinach porodu wywoływanego po terminie skończyło się cc bo zanikało
          tętno dziecka. Tak nas wymęczyli..dziecko duże, 8 dni po terminie, trzy
          kroplówki na wywołanie.
    • linn3 Re: wrocław - gdzie rodzić 21.05.06, 09:19
      tydzień temu, ale w Trzebnicy - było ok. Jesli jesteś zainteresowana pytajsmile
      • jovi78 Re: wrocław - gdzie rodzić 21.05.06, 18:51
        a możesz coś więcej napisać, jak tam personel, warunki, poród rodzinny???
      • nat.wroclaw Pytania do linn3. 21.05.06, 19:43
        Witaj, nie jestem w prawdzie autorką wątku, ale mam sporo pytań o Trzebnicę, na
        razie jest to numer jeden na mojej liście miejsc do porodu. O wrocławskich
        szpitalach opinie rodzących a także pracujących (!!!) tam kobiet są na tyle złe,
        ze bliżej mi do Trzebnicy, Lubina czy Oławy.

        Po pierwsze gratuluję udanego finiszu, no i jestem pełna podziwu, że 7 dni po
        porodzie masz głowę do tego, żeby pomyśleć o nas ciężarówkach i pojawić się na
        forum.

        Nie będę pytać o warunki sanitarne, wyposażenie i czystość sal, bo wiem, że w
        Trzebnicy są najlepsze na Dolnym Śląsku. Ale mam kilka pytań dotyczących
        personelu i przebiegu porodu:

        1. Jak wyglądała 1 i 2 faza porodu. Czy mogłaś "rodzić aktywnie", czy miałaś
        miejsce i warunki do tego, żeby kucać, klęczeć na materacu, zwisać na
        drabinkach, skakać na piłce, wziąc prysznic lub zanurzyć się w wannie (przed,
        nie chodzi mi o poród w wodzie).

        2. Czy w tym czasie mąż mógł yć cały czas z Tobą?

        3. Gdzie były położne w 1 i 2 fazie porodu? Czy odpowiedziały na wszystkie Twoje
        pytania, czy mogłaś je w każdej chwili zawołać, czy były _serdeczne_, czy
        pomogały Ci ułożyć ciało tak, by zmniejszyć ból i pomóc dziecku w schodzeniu do
        kanału rodnego, czy masowały Ci krocze (przepraszam, jeśli to zbyt intymne
        pytanie).

        4. Jak wyglądała 3 faza porodu, czy mogłaś wybrać pozycję (domyślam się, że
        raczej nie pozwolono Ci rodzic na kucaka albo na taborecie porodowym, ale czy
        miałaś podniesione plecy w czasie skurczów partych, czy mogłaś być "półsiedząco"?

        5. Czy położne chroniły twoje krocze podczas parcia, czy raczej od razu
        uprzedziły Cię o nacinaniu, czy przynajmniej próbowały nie nacinać?

        6. Czy mówiły Ci dokładnie jak oddychać, czy udzielały jasnych wskazówek, czy
        były cierpliwe? Gdzie w tym czasie był Twój mąż i "co mu było wolno"?

        7. Kiedy pojawił się lekarz i ile zrobił smile (Słyszałam, że dąży się do
        wyeliminowania lekarzy z porodów, czy to prawda, że w Trzebnicy cięcie zszywają
        położne?)

        8. Co zrobiono z dzieckiem po porodzie? czy położono Ci je na brzuchu, czy
        miałas możliwość się z nim "przywitać"?

        9. Pytanie, które może wydać się idiotyczne, ale czy po obowiązkowych 2
        godzinach odleżanych na sali porodowej umożliwiono Ci umycie się? Czy ktoś Ci w
        tym pomógł, czy mógł pomóc Ci w tym mąż? Czy na salę po-porodową zawieziono Cię,
        czy musiałaś tam iść na nogach? Jeśli nie mogłaś umyć się po porodzie, kiedy Ci
        to umożliwiono - podprowadzono do prysznica? (na wrocławskich Kinikach kobiety
        zakrwawione, spocone, zapłkane po porodzie w 6-osobowych salach czekają na
        pomoc, czy pozwolenie na umycie się nieraz całą noc, w tym czasie dziecko leże
        przy nich i muszą się nim zajmować).

        10. Jak wyglądała pomoc na oddziale noworodków? Czy pomagano Ci w myciu,
        przewijaniu i co najwazniejsze - karmieniu dziecka. Czy w razie kłopotów z
        ssaniem Ty, cz inne obecne tam kobiety mogły liczyć na cierpliwą i skuteczną
        pomoc położnych w przystawianiu dziecka do piersi?

        11. Czy pediatra odpowiedział na wszystkie Twoje pytania? Czy poświęcił TOBIE
        (nie Twojej sali) tyle czasu, ile chciałaś?

        12. Jak długo po porodzie mąż mógł być przy Tobie? W kolejnych dniach - gdzie i
        jak długo mógł być mąż?

        13. Czy dziecko było przy Tobie w pokoju, czy na sali z noworodkami?

        Uff ... Ja wiem, że tych pytań jest mnóstwo, ale jeśli znajdziesz chwilę, proszę
        odpowiedz chociaż na część z nich, może być w odcinkach smile)

        Bardzo Ci dziękuję za wszelkie wskazówki i pozdrawiam Ciebie z maluchem,

        Natalia
        • linn3 Re: Pytania do linn3. 22.05.06, 14:11
          Witam i dziekuję, mała zaraz się obudzi , więc będe się streszczać. Ogólna
          refleksja - warunki i personel fajne, ale wszystko musisz mieć swoje - podkłady
          ( te na łóżko też) kubek, łyżka, nóż itp,pampersy i chusteczki dla dzidzi ,
          wodę, a jedzenie też - bo to co dają jest (dla mnie ) mało jadalnesmile
          1. Prawdę mówiąc na sali przedporodowej jest materacyk i możesz sonie tam
          Cwiczyć - niestety nie wpuścili tam mojego męża, a na sali porodów rodzinnych
          byłam dosłownie trzy skurcze (bardzo szybko szło rozwarcie i wsadzili mnie od
          razu na łóżko) i z tego co widziałam jest tam worek sako, muzyczka, drabinek ani
          wanny nie widziałam. Jeśli nie masz pełnego rozwarcia możesz robić co chcesz -
          połozna proponuje różne pozycje. Druga faza na bardzo wygodnym łóżku porodowym -
          u mnie część na boku ( czekaliśmy na męża z roztrzygnięciem) potem pozycja
          "szpitalna" - położna bardzo pomocna - mówi kiedy i jak oddychać.
          2. Na sali przedporodowej nie, potem tak - co najważniejsze przy badaniu dziecka
          mógł być obecny - na tym nam zależało najbardziej.
          3. Były cały czas w pobliżu, nie wiem jak by reagowały na prośby, bo radziłam
          sobie sama, ale ogólnie były serdeczne i pomocne. Większą cześć porodu spędziłam
          na przedporodówce ( na początku szło b wolno - potem bardzo szybko) więc przy
          typowym porodzie, kiedy cały czas jesteś na porodówce - położna pewnie więcej
          jest z Tobą - tak sądze
          4.wydaje mi się że trzecia faza to rodzenie łożyska, w kalsycznej "szpitalnej
          pozycji, ale tobie chodzi chyba o rodzenie dziecka - mnie pierwsza zaproponowana
          pozycja bardzo odpowiadała, ale zmiana wysokości oparcia , czy rozstawienia nóg
          jest możliwa. O rodzenie w kucki nie pytałam.
          5.Chciały uniknąć nacinania (to mój drugi poród), ale były na nie przygotowane.
          Ostatecznie mała wyskoczyła na jednym skurczu i to bardzo szybko i nie zdążyły
          naciąć.
          6. Wskazówki co do oddychania bardzo pomocne, były miłe, a mąż ( kiedy w końcu
          dojechałsmile) był od strony głowy smile) masował plecki - ogólnie bez większych
          ograniczeń.
          7.Lekarz pojawił się na ostatnim skurczu ( prawdopodobnie nie sądził, że to tak
          pójdzie) i to on mnie zszywał
          8.Oczywiście dziecko położono na mój brzuch, zaraz po przecięciu pępowiny (przez
          mężasmile)
          9.Dwie godziny na sali poporodowej - mężem, dzieckiem i miłym personelem, potem
          ja i dzidzia windą zodtałyśmy zawiezione na oddział, mąż poszedł na około i
          posiedział u nas do wieczora - mieliśmy życzenia co do szczepień dziecka -
          uwzględniono je bez problemu. Nie chciałam położnej do wstawania - pomógł mi mąż
          wstałam, kiedy sama sobie tego życzyłam, poszłam do łazienki ( z mężem) położna
          przyszła tylko sprawdzić czy wszystko ok.
          10. powiem tak, pielęgniarki od noworodków są cały czas na miejscu interesują
          się i zawsze można poprosić o pomoc, ja nie miałam takich potrzeb, ale innymi
          zajmowały. pielęgniarki również kąpią dzieci, widzialam,że w razie problemów
          przy karmieniu też pomagały.
          11.Wizyty pediatrów dość szybkie, ale na pytania odpowiadają cierpliwie -
          standardowo robią usg główki i brzuszka i badanie słuchu - informują o stanie
          zdrowia dziecka.
          12. Nie było żadnych problemów z byciem męża na oddziale, był ile chciał,
          widziałam też dzieci odwiedzające mamy - nikt ich nie wyganiał.
          13. Dziecko było ze mną, a jak zabierali ją na kąpiel czy badania - człapałam za
          nimi - nikt nie próbował nawet mnie wyganiaćsmile
          jak masz jeszcze jakieś pytania, pisz

          pozdrawiamsmile
          • nat.wroclaw No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 22.05.06, 16:57
            Linn, ogromne dzięki za ten długi list. Twój opis bardzo zachęca do porodu w
            Trzebnicy i z zazdrością czytałam o tym, jak fajnie Wam to wszystko poszło.

            Masz rację, pisząc o 3 fazie porodu, miałam na myśli poród dziecka - skurcze
            parte. Tak mi się utrwaliło po przeczytaniu jakiejś książki, ale być może
            pomyliłam numerację.

            Jeśli dobrze rozumiem, najdłuzszą fazę porodu - gdy są skurcze, ale jeszcze nie
            parte - własnie wtedy, gdy kobieta może bujać się na piłce, zwieszać na
            drabinkach, klęczeć na materacu - spędziłaś na sali przedporodowej. Czy to jest
            normą tam? Czy po prostu akurat tak się zdarzyło, bo sala porodów rodzinnych
            była jeszcze zajęta, no i nie było drugiego uczestnika ceremonii, czyli małżonka?

            Dlaczego tak o to pytam, otóż, ta faza - jeszcze nie parta - może przecież trwać
            wiele godzin i jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że mój mąż czeka na korytarzu, a
            ja fikam na materacyku całą noc smile)

            Naczytałam się po prostu o porodach aktywnych, piłkach, pozycjach wertykalnych,
            muzykach, cudach wiankach i tak chciałabym urodzić tego mojego pierworodnego.

            >5.Chciały uniknąć nacinania (to mój drugi poród), ale były na nie przygotowane.
            > Ostatecznie mała wyskoczyła na jednym skurczu i to bardzo szybko i nie zdążyły
            > naciąć.

            O Królowo! smile) No to się nazywa speed.

            > 7.Lekarz pojawił się na ostatnim skurczu (...) to on mnie zszywał.

            Hmm położne nie nacinały, ale coś tam było do szycia jednak tak? Czy zrobiono to
            w znieczuleniu?? We Wrocławiu nie znieczulają do szycia sad(

            No i ostatnie pytanie, ale wydaje mi się, że zgaduję po cichu, że chyba nie .. -
            czy miałaś tam "swojego" lekarza lub położną, czy przyjechałaś po prostu urodzić
            dziecko bez ceregieli?

            Jeszcze raz, bardzo bardzo dziękuję za Twój czas i odpowiedzi.

            Pozdrowienia
            Natalia
            • linn3 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 22.05.06, 18:34
              Co do fazy skurczowej to myślę, że zwykle odbywa sie na rodzinnej porodówce, u
              mnie przebieg porodu był nietypowy, nie miałam skurczy tylko podobno jakieś bóle
              krzyżowe i ktg nic nie pokazywało, poza tym były niereguralne a rozwarcie szło
              bardzo wolno, dlatego nie kierowano mnie na porodówkę - miało to trwać jeszcze
              wiele godzin, potem po prostu nagle wszystko przyśpieszyło (w godzinę z 2
              zrobiło się 7 cm)to poszłam na porodówkę, po kolejnych 10 min miałam pełne
              rozwarcie - myślę, że zwykle cały ten czas spędzasz z mężem na porodówce rodzinnej.
              Mała wyskoczyła na jednym skurczu i mam małe pęknięcia czy właściwie
              otarcia(widziałam, że położna nie miała żadnych szans żeby coś zrobić), zszywane
              ze znieczuleniem
              Pojechałam "z partyzanta" nie miałam tam ani lekarza ani położnej, nikomu nie
              płacilamsmile
              pozdrawiam,
              • nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 22.05.06, 19:43
                Jeszcze raz, bardzo, bardzo pięknie dziękuję za odpowiedzi.

                Trzymajcie się z latoroślą zdrowo. Dużo snu i słońca życzę smile

                Natalia
                • jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn3 23.05.06, 10:25
                  Witajcie !! pozwole się wtrącic w rozmowe.
                  WIesz może jak jest ze znieczulieniem ??
                  Nie rozmumiem tez tej kwestii obecności męża. Nie bbyło go bo I faze
                  przechodziłas na sali ogólnej,nie w tej do porodów rodzinnych , tak ?? (była
                  zajęta czy ie wykupiłas jej ??)
                  Bo ja rozumiem to tak, że jak płacę za sale rodzinną to łaski nie robia i mąż
                  jest ze mną cały czas. Przecież w I fazie właśnie najbardziej jest chyba
                  potrzebna bliska osoba...?
                  Głęboko zastanawiam sie nad Trzebnica, ale jak maja mi męża nie wpuścic to
                  odpada.
                  rodził z toba jeszczze ktos ??
                  pozdrawiam
                  • nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 10:57
                    Hej, w prawdzie to nie ja rodziłam, ale z tego, co zrozumiałam, linn pisała, że
                    czekała na męża, bo chyba dojeżdżał do niej. Ale nie wiem tez dlaczego nie mogła
                    od razu być na sali porodowej, może faktycznie była zajęta.

                    Na kiedy masz termin? Ja - listopad.

                    Nat
                    • linn3 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 12:06
                      Mąż odwiózł mnie do szpitala rano, nikogo innego nie bylo na porodówce, ale
                      miałam za małe rozwarcie, więc odesłali go do domu, bo nie było pewności czy to
                      już porod (słabe, niereguralne skurcze, małe rozwarcie), nie bylo też sensu
                      żebyśmy być może jeszcze 12 -20 godzin spędzali na porodówce w takiej sytuacji.
                      Powiedzieli żebym położyła się i wyspała, bo poród zapowiada się na noc w
                      najlepszym wypadku. A że zaparta jestem zołza to chodzilam i ćwiczyłam, żeby
                      podgonić trochę skurcze, więc potem jak ruszyło, to mąż ledwo dojechał. W
                      normalnej sytuacji kiedy rozwarcie idzie w sensownym tempie (5cm w godzinę to
                      nie jest "norma") i masz skurcze - cały ten czas jesteś na rodzinnej porodówce z
                      mężem.
                      A za poród rodzinny nie płaciłam smile
                      a nawet jak sala rodzinna jest zajęta, to druga para może być na sali
                      przedporodowej o ile nie ma tam innych pacjentek i też mieć poród rodzinny.
                      pozdrawiam,
                      • jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 13:24
                        aha, no to teraz wszystko jasne. smile) dzieki za odpowiedz.
                        ja osobiscie nie puscilabym juz meza ze szpitala, nawet gdyby mialo to trwac i
                        trwac. poza tym jestem zdziwiona ze eni odeslali cie do domu jak "wrózyli" ze
                        porod zacznie sie w nocy a przyjechalas rano. w innych szpitalach wyganiaja dfo
                        domu jak jest za male rozwarcie i nie ma regularnych skurczy.

                        powiedz mi jeszcze prosze czy wczesniej ogladalas porodowke ?? umawaialas sie z
                        jakas polozna czy jechalas w ciemno ?? myslalas w ogole o poloznej czy z gory
                        nie zamierzalaas brac ??
                        a dlaczefgo nie placilas za prod rodzinny ?? nie chcieli kasy ??
                        chodzilas wczesniej do jakiefgos lekarza/lekarki z tego szpitala ??

                        prawie jestesm zdecydowana na ten szpital, tylk tern brak respiratorow mnie
                        smuci......
                        • linn3 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 13:38
                          Nie wiem dlaczego mnie nie odesłali, może dlatego, że bylam już po terminie, a
                          może bo byłam z Wroclawia?? nie wiem. Nie chciałam żeby mąż cały dzień spędzał w
                          szpitalu kiedy nic takiego się nie działosmile
                          Nie oglądałam porodówki, nie miałam lekarza ani położnej (zamierzałam brać ale
                          jakoś nie mogłam się zdecydować - teraz wiem ,że byłoby to kompletnie nie
                          potrzebne)
                          Nie płaciłam za poród bo nikt nie chcial kasy - a ja nie dopominałam sięsmile
                          Pozdrawiam,
                          • jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 13:57
                            NO tak, jak wszystko idzie dobrze to lekarz nigdzie nie jest potrzebny.
                            ja sie obawiam ze u mnie moze byc inaczej, dlatego pytam. jak sa komplikacje to
                            polozna juz niestety nie wystarczy sad(
                            rodze pierwszy raz wiec nie wiemjak sie sprawa potoczy....
                            ehhh. zdecyduej sie tu czlowieku na cos.

                            co rodzials w oglole ?? synka czy coreczke ??
                    • jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 13:24
                      ja na sierpien.

                      chodzisz do jakiegos lekarza stamtad ??
                      • nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 14:14
                        jooska2 napisała:
                        > chodzisz do jakiegos lekarza stamtad ??

                        Alez skąd. Też jestem z Wrocławia, nikogo w Trzebnicy nie znam, tu chodzę do
                        Corfamedu, a do szkoły rodzenia idziemy do Bocianka na klinikach. Podobno
                        położne są tam cudowne, ale na tym kończy się moje dobre zdanie o tym szpitalu.
                        Idealnie byłoby móc miec ze sobą położną z klinik w Trzebnicy smile

                        Moja koleżanka urodziła synka w Trzebnicy na początku maja, na razie nie chcę
                        jej nachodzić, ale gdy się z nią spotkam - wypytam na pewno o wszystkie
                        szczegóły - tak jak linn i obiecuję, że napiszę tu, co powiedziała. Będziemy
                        mieć dwa szcególowe opisy z pierwszych rąk smile

                        Pozdr.
                        Nat
                        • jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 23.05.06, 15:02
                          ok. wypytaj o wszystko. smile)
                          czy miala polozna, lekarza. znieczulenie, jak obcnosc meza.
                          generalnie wiesz o co pytac, bo wypytalas linn o wszystko co mnei tez
                          interesuje.

                          piszesz o cudownych poloznych z klinik ?? nie wiem czy tak jest. pewnie zalezy
                          od tego na jaka trafisz. ale jesli tak to czegoz wiecej chciec ???
                          ja jelsi eni na trzebnice to na kliniki sie chyba zdecyduje.

                          bylas w ogole juz ogladac szpital czy sie dopiero wybierasz ?? pewnie jeszcze
                          masz czas na to wszystko.

                          pozdrawiam
                          • nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 23.05.06, 15:10
                            > piszesz o cudownych poloznych z klinik ?? nie wiem czy tak jest. pewnie zalezy
                            > od tego na jaka trafisz. ale jesli tak to czegoz wiecej chciec ???

                            Oooooo, sporo, sporo się znajdzie. Sama będziesz zaskoczona, że wcześniej o tym
                            nie pomyślałaś. Na przykład o tym, że po porodzie po 2 godzinach na porodówce
                            wioza cię brudną, w zakrwawionej koszuli, potarganą, nierzadko zapłakaną do sali
                            na oddział. A tam panie - impreza, bo sale na klinikach są 4 i 6 i 7 osobowe.
                            Rodzina u kazdej mamuśki, a spod Ciebie leje się krew.

                            Myślisz, że pójdziesz zaraz pod prysznic? No way, pielęgniarka przyjdzie po
                            ciebie po kilku godzinach, choć mogła zaprowadzić cię pod prysznic, albo
                            poprosić o to twoje męża tuz po wyjściu z porodówki.

                            Dziecko nie chce ssać? nie chwyta piersi? Dostanie butlę, a ty nie doprosisz się
                            nikogo o pomoc. Dziecko nauczy się ssać smoka, a ty dostaniesz zapalenia piersi.

                            Będzie dobrze, jeśli nie dostaniesz zakażenia albo nie zakażą ci dziecka -
                            kliniki - numer dwa na liście szpitali zakażających noworodki.
                            Skąd to wiem? od kobiet rodzących tam i od pracowników. Bida z nędzą. Chciałoby
                            się jeszcze, żeby lekarze nie pytali się "od kogo jesteś" czyli czyje nazwisko
                            za tobą stoi, żeby nie podrzucali Ciebie sobie nawzajem, gdy okażesz się
                            niełatwym przypadkiem. Myślę, że fajna połozna to dopiero połowa sukcesu.

                            Pozdrawiam smile
                            Nata - tak czy siak - jeśli nie wyjdzie Trzebnica - tez jadę na Kliniki, - mimo
                            wszystko.
                            • nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 23.05.06, 15:16
                              się wnerwiłam i mi się przypomina teraz coraz więcej przykładów smile

                              No bo dobrze by było, żeby cię jednak znieczulili do szycia .. tam - nie
                              znieczulają.

                              • jooska2 Re: nat.wroclaw 23.05.06, 15:36
                                opwiedz, opowiedz. poslucham chetnie.
                            • jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 23.05.06, 15:36
                              NO TAK, TO SPRAWY TEZ BARDZO WAZNE. JA NA RAZIE PROBUJE PRZEJSC PRZEZ ETAP JAK
                              TU URODZIC. potem wydaje mi sie ze sie jakos zniesie te 3 dni. no ale nie wiem
                              bo nie rodzialm jeszcze wiec moze sie myle. sale 4 osobowa jeszcze jestem sobie
                              w stanie wypbrazic ,ale 7-dmio ....... ??? hmm.
                              o zakazeniach slyszalam ze kliniki i dyrekcyjna bija rekordy. niestey stare
                              mury robia swoje. no ale gdzie tu rodzic ?? zostaje kamienskiego-nie wiem czy
                              tam chce. sama nie wiem.
                              a skad wiesz ze na klinikahc eni znieczulaja do szycia ?? a w trzebnicy
                              znieczulaja ??
                              generalnie widze ze najlepeij miec swojego lekarza. dlatego rozwazam taka opcje.
                              w trzebnicy nie ma respiratora. myslalas o tym problemie ??
                              • jovi78 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 23.05.06, 21:11
                                Hej dziewczyny, ja mam termin na początek października...Tez słyszałam, ze
                                szpital w Trzebnicy nie ma specjalistycznego sprzętu, wię też się
                                zastanawiam...Natko a czemu piszesz, że jak nie tam, to Kliniki??? Dlaczego np.
                                odrzucasz Brochów???
                                Teraz w większości szpitali będzie remont, a porodówka z dyrekcyjnej ma być
                                przeniesiona gdzies....
                                • nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 23.05.06, 22:10
                                  > Hej dziewczyny, ja mam termin na początek października...Tez słyszałam, ze
                                  > szpital w Trzebnicy nie ma specjalistycznego sprzętu,

                                  Hej, no właśnie, warto to dokładnie sprawdzić. Bo tak po prawdzie, to
                                  najbardziej specjalistyczny sprzet ma we Wrocławiu tylko Dyrekcyjna. Zaś co do
                                  dokładnego wyposażenia Trzebnicy - zapytam tę znajomą, która tam rodziła, no i
                                  pojadę jeszcze sprawdzić sama. Znajoma jest fizjoterapeutą, zna szpitale od
                                  środka - myślę, że będzie mieć rzetelne informacje sprzętowe o Trzebnicy.

                                  > Natko a czemu piszesz, że jak nie tam, to Kliniki??? Dlaczego np.
                                  > odrzucasz Brochów???

                                  Echh .. opieram to niestety wyłącznie na statystykach. Więcej zebrałam
                                  "pierwszorękowych" - nie licząc tych w internecie - dobrych opinii o Klinikach.
                                  Na 6 znanych mi kobiet tylko jedna była niezadowolona z położnych, reszta bardzo
                                  połozne chwaliła. O Brochowie słyszałam tylko złe opinie - niezyczliwi lekarze i
                                  nieżyczliwe połozne. Pomijam standard i czystość - Brochów oczywiście lepszy.
                                  Ale praktykuje się tam zostawianie matek po porodzie samych z dzieckiem bez
                                  żadnej pomocy - także tych po cesarce. Znajoma z pociętym brzuchem od pierwszych
                                  chwil fikała z dzidzią, którą pielęgniarki po prostu zostawiły jej przy łóżku i
                                  tyle je widziała - taki nowoczesny "rooming-in".

                                  > Teraz w większości szpitali będzie remont, a porodówka z dyrekcyjnej ma być
                                  > przeniesiona gdzies....

                                  A to chyba praktykuje się co roku latem. Ja rodzę na początku listopada, więc po
                                  wszelakich remontach już.

                                  Ten Brochów to może jeszcze przemyślę. Jeśli tam, to raczej ze swoją położną,
                                  ale o ile połozne z Klinik poznam w szkole rodzenia - zapisałam się do Bocianka,
                                  o tyle te z Brochowa to czarna magia dla mnie.

                                  Niezła kołomyja z tymi szpitalami, co? Takie duże miesto, a taka maniana .. sad(

                                  • jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 24.05.06, 08:24
                                    hej, na brochowie mozesz zapomniec o swojej poloznej. jest zakaz i zadna nie
                                    przyjedzie do porodu, chyba z a trafisz na jej dyzur. szkole prowadzi jedna
                                    polozna , wiec prawdopodobienstwo ze trafisz akurat na nia jest znikome. chciaz
                                    rozne to bywa... zreszta jesli jeszcze nie chodzisz do bocianka to zawsze mozan
                                    sie przepisac, chyba ze chcesz koniecznie bocianka. niestety trzeba sie
                                    zdecydowac wczesniej.
                                    aha, n i na brochowie nie ma znieczulen.
                                    pozdrawiam
                                    • galea1 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 24.05.06, 08:45
                                      mam lekarza z Brochowa i póki co, zapewniał mnie, że mogę umówić się z położną
                                      na poród, zakaz dotyczy zzo. mam tylkoinny dylemat - termin ma na 16 sierpnia,
                                      a szpital będzie remontowany do 14 sierpnia - aaaaaaaaa.... a jak moja malutka
                                      zechce wcześniej wyjść na świat? aaaaaaa...
                                      • jooska2 galea1 24.05.06, 12:44
                                        hmm. ja mam inne informacje na ten temat.
                                        kiedys podobno funkcjonowal zwyczja wynajmowania poloznej-oficjalnie. ale teraz
                                        nie mozna juz tak robic bo ordynator zabronil. dotyczy to ploznych i lekarzy.
                                        nie wiem kto ma aktualniejsze informacje smile ??
                                        chyba ze jak pojdziesz rodzic, to zlapisz jakas polozna i sie z nia umoiwsz ($)
                                        na miescu zeby sie toba opiekowala.

                                        • galea1 Re: galea1 24.05.06, 14:09
                                          przekonam się w sierpniu
                                          • jooska2 Re: galea1 25.05.06, 08:36
                                            jesli uda ci sie wpasowac przed lub po planowanej przerwie smile
                                            termin masz "na dwoje babaka wrózyła"..... oczywiscie jesli chodzi o brochow smile
                                            no chyba ze sie szykujesz na cc, to zmienia postac rzeczy.
                                            pozdrawiam
                                    • nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 24.05.06, 11:37
                                      No i własnie to mnie odrzuca od Brochowa. Albo zakazy, albo czegoś nie ma, jakby
                                      na złość kobietom po prostu. O zzo - w przypadku porodu we Wrocławiu nawet nie
                                      marzę, ale do szycia to jednak wolałabym, żeby mnie znieczulono, to nie są
                                      jakieś mecyje dla nich, a dla mnie trochę bólu mniej.

                                      Bocianka .. chyba jednak chcę. smile) Rozmawiałam z tymi babeczkami, no i trzy moje
                                      najblizsze przyjaciółki chodziły tam parę miesięcy temu - wszystkie trzy
                                      zachwycone. Mnie na pierwszy rzut oka tez tamtejsze połozne prowadzące szkołę
                                      bardzo przypadły do gustu. Szkołę zaczynam jednak dop. w sierpniu.

                                      Jooska, a powiedz mi, bo napisałaś wyżej, że chyba postarasz się o swojego
                                      lekarza. Co Ci to da i jak chcesz to osiągnąć? Bo doświadczenie uczy, że "manie"
                                      swojego lekarza daje NIC. Najwyżej gigantyczne rozczarowanie i wielkie nerwy
                                      podczas porodu.

                                      Pozdr
                                      Nat
                                      • jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 24.05.06, 12:53
                                        mowisz o trzebnicy oczywiscie ??
                                        popytam dzwieczyn ktore tam urodzily i dowiem sie jacy lekarze tam pracuja i
                                        postaram sie do nich dotrzec. pewnei pracuja w jakichs przychodniach lub
                                        prywatnych gabinetach. jesli nie to jakos indywidualnie dotre. ale raczej kazdy
                                        gdzies dorabia.
                                        a co mi to da ?? to np. ze jak beda komplikacje przy porodzie, to nie bede
                                        czekac az mi sie dziecko udusi tylko zechce cesarke. o tym decyduje przeciez
                                        lekarza a nie polozna. a jak sie nei ma swojego lekarza to moze zwleac z
                                        podjeciem takeij decyzji. a wiadomo ze w takich chwilach decyduja minuty.
                                        doswiadczen nie mam jeszcze w tym "maniu" i "nie maniu" lekarza, ale wydaje mi
                                        sie ze lekarz daje jeakis poczucie bezapieczenstwa bo bardziej kolo ciebei lata
                                        a nie nerwy. zwlaszcza jak respiratora tam brak...
                                        jak wszystkoidzie o k to pewnie jest zbedby ale jak nie ..... tego wlasnie nikt
                                        nie wie, i to jest ten problem.
    • nati_28 Kliniki 24.05.06, 11:35
      Ja zamierzam rodzić na klinikach. Pierwsze słyszę, że na klinikach zarażają
      noworodki. Najbardziej niebezpiecznym ze szpitali we Wrocławiu pod tym względem
      jest w szpitalu na Kamieńskiego. Która z koleżanek tam rodziła miała problem z
      dzieckiem, zarażonym bakteriami. Dziecko musiało zostać w szpitalu przez około
      2 tygodnie, co powodowało dodatkowy stres dla matki. Na Brochowie nie jest źle,
      ale kiedyś było dużo, dużo lepiej. Teraz jest to kołchoz, kombinat. Na
      klinikach jest kameralnie i przede wszytkim pomimo starych murów bardzo czysto,
      kilka znajomych tam rodziło i zadna nie miała problemów z zakażonym dzieckiem.
      Położne miłe, choć wiadomo, że wszystko zalezy od tego na kogo trafimy. Położna
      też człowiek, i jak wszędzie są sympatyczniejsze i mniej sympatyczne, choć
      złych opinii o położnych z klinik nie słyszałam.

      Ponoc nie jest te zle na Dyrekcyjnej.

      Ja jednak wybieram kliniki. Chodze tam do szkoly rodzenia, wielokrotnie
      widzialam porodowke i nie mam zadnych zastrzezen, mile zaskoczyla mnie
      natomiast niesamowita czytosc i schludnosc.
      • nat.wroclaw Re: Kliniki 24.05.06, 11:46
        Hej, Nati (imienniczka? smile)

        Dlatego właśnie Kliniki są moim drugim po Trzebnicy wyborem, ze względu na
        serdeczność położnych i dobrze wyposażoną salę porodów rodzinnych (piłka,
        materac, sako, drabinka chyba, wanna do porodu wodnego).

        Dwie moje znajome po szkołach medycznych miały na przestrzeni ostatnich dwóch
        lat praktyki we wszystkich wrocławskich szpitalach i miały dostęp do różnych
        statystyk. To, co powiedziały mi o zakażeniach noworodków, to wiedza własnie z
        tych zestawień.

        Osobiście znam 6 kobiet rodzących na klinikach - żadne dziecko nie zachorowało,
        ale trzy babki źle pozszywali (dwie z nich zszywała Pani doktor Murzynka - serce
        kobieta, ale kiepsko szyje). Skończyło się u nich długo gojącym się zakażeniem
        krocza.

        Skoro chodzisz już do szkoły - to rozwiązanie lada miesiąc? Napiszesz nam jak
        było, co? smile) Czy twój lekarz prowadzący pracuje na Klinikach? Słyszałam, że to
        albo dobrze albo źle. Dobrze, jeśli jest lubiany, gorzej - gdy zespół ma z nim
        na pieńku.

        Pozdrawiam serdecznie
        Natalia
        • nati_28 Re: Kliniki 24.05.06, 13:23
          Termin mam na koniec czerwca, ale coś czuję, że dzidziuś wcześniej zechce
          przyjść na ten świat. Na razie lekarz nakazał mi leżenie z uwagi na\skracającą
          się szyjkę Mam zamiar rodzić sn, najlepiej w wodzie (sala do porodów wodnych
          jest super, a i poród mniej bolesny). Jednak plany, planami, a życie życiem. Na
          razie dzidziuś ułożony jest pośladowo, jeśli się to nie zmieni będę miała cc,
          którego bardzo się obawiam. Tak czy inaczej opiszę wrażenia z porodu. Zawsze
          też możesz napisać do mnie na priva, jesli w ferworze zajęć zapomnę o forum.
          Mam lekarza z klinik, jest tam ordynatorem, ale nie wiem czy to będzie miało
          jakiekolwiek znaczenie, zwłaszcza że nie umwaiam się z lekarzem na poród. Ten
          kto będzie na dyżurze będzie się mną znajmował. Chyba, ze to będzie cc, to
          wolałabym żeby je robił mój lekarz, jednak nie wiem czy sie zgodzi i czy nie
          będzie w tym czasie na urlopie (okres wakacyjny).

          Pozdrawiam smile
          • nati_28 Re: Kliniki 24.05.06, 13:25
            Przepraszam, pomyliłam się. termin mam na koniec lipca.

            A kiniki są zamknięte od 5 czerwca do 5 lipca z uwagi na remont. Mam nadzieję,
            że dzidziuś poczeka smile
          • nat.wroclaw Re: Kliniki 24.05.06, 13:34
            Mam lekarza z klinik, jest tam ordynatorem, ale nie wiem czy to będzie miało
            > jakiekolwiek znaczenie, zwłaszcza że nie umwaiam się z lekarzem na poród.

            Ooo, czyli jesteś pacjentką Korzenia, tak? No to chyba dobra rekomendacja, dla
            reszty zespołu. Moja przyjaciółka rodziła pod koniec lipca rok temu - Korzeń
            był, jak najbardziej i odbierał jej poród własnie.

            pozdr

            • nati_28 Re: Kliniki 24.05.06, 13:59
              No to miała szczęcie, ze na niego trafiła. Ja nie wiem czy mi się uda. Nie
              zawsze ma przecież dyżur.
            • nati_28 Nat.Wrocław! 24.05.06, 14:15
              "Moja przyjaciółka rodziła pod koniec lipca rok temu - Korzeń
              > był, jak najbardziej i odbierał jej poród własnie. "


              A jak ta twoja koleżanka wspomina poród, szpital, lekarza, warunki szpitalne,
              położne itp?
              • nat.wroclaw Re: Nat.Wrocław! 24.05.06, 14:30
                Well, myślę, że miała szczęście do swojego lekarza - tez była pacjentą Korzenia
                - bo nie miała akcji porodowej, więc umówiła się z nim po prostu na konkretny
                dzień kiedy "przyjdą rodzić". Wówczas miała pewność, że po 1 - sala do porodów
                rodzinnych bedzie wolna i mogła też zarezerwować sobie salę VIP-owską -
                poporodową jedynkę. Przyszła, dostała oksytocynę i skakała na piłce i wariowała
                na sprzęcie wspomogającym poród. To od niej wiem najwiecej o fajnych położnych -
                ona zaprzyjaźniła się z kilkoma jeszcze na szkole rodzebia w Bocianku. Te z
                dyżuru przy jej porodzie wg jej sów tez były bardzo fajnei pomocne, nacieły, ale
                zapytały wczesniej czy się zgadza, zszyły w porządku, ona potem jakoś się umyła
                i w sumie bez wiekszych kłopotów fikała już po swojej sali z synkiem.

                Z pytanych przeze mnie osób - ona poród na Klinikach wspomina najlepiej, potem
                trochę miała kłopoty z karmieniem i nie bardzo chciano jej tam pomóc, ale
                nagabywaniem i długimi prośbami wymusiła skuteczną pomoc w nauczeniu synka jak
                ssać.

                Muszę jednak przyznać, że dziewczyna z niej bardzo silna, bezproblemowa,
                wysportowana, zdrowa. Ona nie oczekiwała cackania się z nią i warunki sanitarne
                Klinik, czy gorsze toalety, czy takie sobie korytarze w ogóle jej nie
                przeszkadzały. Zrobiła swoje, wiedziała co i jak a potem ona była szefową w
                swoim własnym pokoju smile Także brak minusów w jej opowieści kładę trochę na karb
                jej silnego charakteru. Ja niestety jestem wrażliwiec z dość wysokimi wymaganiami.

                Aha - rodziła oczywiście półsiedząc - żadne pozycje wertykalne, do nacinania i
                szycia nie została znieczulona.

                Pozdr
                Nat
                • nati_28 Re: Nat.Wrocław! 24.05.06, 14:50
                  Hmmm...ja też jestem wrażliwcem, chociaż nie mam specjalnych wymagań co do
                  super toalet czy ilości osób w pokoju. Toalety oglądałam (w szkole rodzenia
                  byliśmy na "inspekcji") , wszystkie wyremontowane, czyste, odnowione.

                  Natomiast dziwi mnie brak znieczulenia przy szyciu. Przy nacięciu nie znieczula
                  się, bowiem nacięcia dokonuje się na szczycie skórczu, więcrodząca nie czuje
                  bólu spowodowanego nacięciem. Jednak - jak mówiono nam w szkole rodzenia -
                  szycie odbywa się ze znieczuleniem. Rodziłam 11 late temu i też byłam
                  znieczulana, a teraz? Bez względu na dramatyczny stan służby zdrowia nie
                  powinno być problemu ze znieczuleniem. Przecież to nienormalne! Ja nie dam się
                  zszyć bez znieczulenia. Nie wyobrażam sobie po prostu tego.

                  Co do pozycji, mówiono nam, iż można przyjmować różne pozycje, natomiast samo
                  parcie odbywa sie już na łóżku porodowym, w pozycji pól leżącej. Myślę, ze to
                  też jest do wytrzymania. Ja rodziłam w pozycji zupełnie leżącej, bowiem taka
                  wydawała mi się wówczas najwygodniejsza. Dopiero teraz, w szkole rodzenia,
                  dowiedziałam się, iż nie nalezy leżeć, ponieważ to opóźnia akcję porodową. Jak
                  najbradziej w szpitalu namawiają na aktywny poród, przyjmowanie różnych
                  pozycji, korzystanie z prysznica, piłki, worka sako. Samo parcie nie trwa długo
                  i bezpieczniejsze jest (położna, lekarz mają dobry dostęp) dla rodzącej.
                  Zreszta to krótki okres, więc da się wytrzymać.

                  Najbardziej jednak przeraża mnie to szycie bez znieczulenia
                  • nat.wroclaw Re: Nat.Wrocław! 24.05.06, 19:12
                    Hej Nati,

                    Fajne rzeczy piszesz o tych klinikach, w sumie sama nie mogę doczekac się szkoły
                    rodzenia tam. Chyba się przemogę i "wykonam telefon" smile do .... mojego dawnego
                    serdecznego kolegi, który teraz jest ... położnikiem na Klinikach. O ironio smile)

                    Wypytam go dokładnie o znieczulenie. Wiem, że moja koleżanka jedna nie była
                    znieczulana do szycia, a nacięcie jedną nie bolało, bo położna trafiła w szczyt
                    skurczu, a drugą zabolało bardzo. Trzecia miała łyżeczkowanie, więc znieczulenie
                    dostała tak czy siak.

                    No w kazdym razie będę dalej drązyć temat.

                    Pozdr.
                    Nat
                    • nati_28 Re: Nat.Wrocław! 24.05.06, 19:16
                      Mając kolegę położnika na klinikach, nie zastanawiałabym się nad porodem
                      właśnie tam. Zawsze możesz go poprosić żeby był przy twoim porodzie. Wypytaj o
                      wszystko, a ja swoją drogą zapytam w piątek w szkole rodzenia czy aby na pewno
                      zawsze dają znieczulenie (mówiono nam, że tak, ale upewnię się jeszcze).

                      Osobiście uważam, ze zawsze lepiej jest rodzić w szpitalu, w którym się kogoś
                      zna. Zawsze wtedy raźniej. Jeśli dowiesz się czegokolwiek - pisz, albo tu na
                      forum albo na priva.

                      Pozdrawiam smile
      • jooska2 Re: Kliniki 24.05.06, 12:58
        nie wiem. ja mam zgola odmienne informacje od twoich. dyrekcyja i kliniki -
        słyna z gronkowcow.
        wlasnie znajomej dziecko lezy na klinkach z gronkowcem. a to ie jeden przypadek
        o ktorym slyszalam. klinii wydaja mi sie wiekszym kombinatemod brochowa. na
        klinikach nei ma nawet sal 2 ososbowych tyl jakies kolchozy 7 osobowe;jak
        pisala tu nat.wroc.
        ja nei wiem , nikomu nie odradzamani i nie radze szpitala. nie wykluczam tez ze
        tam bede rodzic. w koncu gdzies trzeba urodzic....
        • nati_28 Re: Kliniki 24.05.06, 13:33
          Pisząc o Brochowie jako o kombinacie miałam na myśli, iż cała tamtejsza
          porodówka jest tak duża jak kombinat, na Klinikach jest bardziej kameralnie.

          Zależy co kto lubi.

          Widzisz, nie wiem czy najwazniejsze jest to ilu osobowe są sale poporodowe. Ja
          myślę, iż najistotniejsze jest to, jaka jest opieka, jakie jest podejście
          połoznych do ro0dzącej, jak przebiega poród.

          Ja rodziłam synka 11 lat temu w bardzo dobrym szpitalu (poza Wrocławiem).
          Opieka była super, poród wspominam bardzo mile. Byłam bardzo zadowolona i nie
          dam sobie o tym szpitalu nic złego pwoiedzieć. A było to 11 lat temu! Jednak po
          porodzie przebywałam w sali 8 osobowej. Zupełnie mi to nie przeszkadzało.
          Dziecko na noworodkach miało dobrą opiekę, mogło przebywac ze mną, a jak
          chciałam odpocząc było zabierane. Na sali było przyjemnie, rozmawiałyśmy dużo z
          dziewczynami. Naprawdę nie było to problemem, ze jest nas więcej. Nie bałam się
          też wyjść z sali z obawą o rzeczy osobiste, czy dzidziusia. Zawsze któraś miała
          oko na rzeczy osobiste.\

          Najważniejszy jest sam poród, jego przebieg i opieka, a nie sala kilku osobowa.
          Zreszta w jedynce byłoby mi smutno. A 3 dni w szpitalu nawet wśród kilku osób
          na sali poporodowej, to chyba nie problem. Nawet jeśli wolałabyś być sama.
          przeciez to tylko kilka dni.
          -
          Moje ukochane Maleństwo
          • jooska2 Re: Kliniki 24.05.06, 13:56
            nie sama na sali nie chcialabym byc smile ale w 8 osobowej tez niekoniecznie.

            a dlaczegi nie zdecydujesz si eteraz raodzic poza wroclawiem w szptalu w
            ktotrrym rodzials 11 lat temu. ??
            • nati_28 Re: Kliniki 24.05.06, 14:03
              Miszkałam wtedy na Sląsku, rodziłam w Mikołowie. Z Wrocławia to troche za
              daleko. A szkoda. Chociaż nie wiem jaka opinia teraz cieszy się ten szpital.
              Wszystko mogło się zmienić. Wówczas był to najlepszy szpital na Sląsku, a 3 w
              Polsce wg akcji "Rodzić po ludzku"
              • jovi78 Re: Kliniki 24.05.06, 17:52
                Dziewczyny dajcie znac, jak sie dowiecie co faktycznie jest z tym sprzetem w
                Trzebnicy. Teraz wiem jeszcze mniej niz na początku smile
                • jooska2 Re: Kliniki 25.05.06, 08:37
                  nie trzeba sie dowiadywac-po prostu go nie ma.
        • maya009 Re: Kliniki 24.05.06, 22:22
          Zgadzam się w 100%. Na Klinikach dziecko znajomej dostało w prezencie
          urodzinowym gronkowca. Sama rodziłam na Brochowie i Kamieńskiego. Oba szpitale
          są ok. Na Brochowie miałam salę 1-osobową, na Kamieńskiego 2-os. Na klinikach
          byłam u znajomej - porażka - sale mnie przytłoczyły (7-os!). A wiadomo dzieci
          są różne - jedno płacze, drugie śpi, mamusie chcą choć trochę wypocząć po
          porodzie. A odwiedziny w sali 7-os. to koszmar!!! Położne jak to położne, o
          tych z Trzebnicy też się nasłuchałam. Najwazniejsze to mieć w szpitalu swojego
          lekarza lub/i położną.
          pozdrawiam i życzę szybkiego porodu wink
          • maya009 Re: Kliniki 24.05.06, 22:24
            Oczywiście zgadzma się z jooska2 smile
    • anisiap1 Re: wrocław - gdzie rodzić 25.05.06, 22:00
      Ja rodziłam w listopadzie 2005 na Kamieńskiego - polecam!!!
      • ktoto007 Re: wrocław - gdzie rodzić 26.05.06, 00:22
        Zdaję sobie sprawę że każda mama chce najlepiej dla siebie i swojego maleństwa
        i nie dziwią mnie posty o takiej czy innej treści na temat szpitali;ich
        wyposażenia czy personelu. Jednak należy sobie zdać sprawę z sytuacji jaka
        panuje obecnie w służbie zdrowia.Brakuje personelu a pacjentów jest coraz
        więcej. Dwie czy trzy położne na dyżurze na ok. 60 pacjentów ( w tym połowa z
        nich to noworodki )to trochę za mało prawda ? Ja swoją córeczką rodziłam rok
        temu w jednym z wrocławskich szpitali i na prawdę wierzcie mi, było żal mi tych
        dziewczyn tam pracujących.Strają się jak mogą ale przecierz musza iść z
        lekarzem na wizytę, zrobic zlecenia, podać leki a do tego dochodzi kompanie
        maluszkow ( bo mamy same robić tego nie mogły, nie wiem jak teraz )i wiele
        innych rzeczy.Spotkałam się z niezrozumieniem innych koleżanek, bo każda
        chciała by już, zeby to ją właśnie w tym momencie obsłuzono. A jak tu sie
        podzielić na 30 kawałków ? Poza tym ja też leżałam na 5-cio osobowej sali i
        jakoś przeżyłam te 3 dni. Jest raźniej,pomagałyśmy sobie nawzajem a chyba każda
        z nas ma język w buzi żeby wyprosic tłum odwiedzających na korytarz. My
        przynajmnie nie pozwoliłyśmy sobie na to, żeby nad naszymi maluszkami stała
        chmara ludzi, zaraz robi się okropnie duszno i nie ma czym oddychać. Poza tym
        obolałe i zmeczone mamy prawo do odrobiny intymności. Ach i jeszcze jedna
        kwestia - zakażeń szpitalnych. Poczytajcie o zakażeniach szpitalnych, każdy z
        nich jest seidliskiem różnorakich bakterii, więc bez sensu jest przypinanie
        etykietek z gronkowcem poszczególnym szpitalom, nigdzie nie ma jałowych
        warunków.Ja też marzyłam o super warunkach, pojedynczym pokoju gdzie mogłabym
        być tylko ze swoim maleństwem. Ale tak się nie stało, może to i lepiej, bo na
        przeciwko miałam dyżurkę połoznych i zawsze mogłam się do nich zwrócić o pomoc
        a to że akurat w tym czasie były zajęte, to normalne i wcale nie miałam do nich
        o to pretensji tylko czekałam cierpliwie na swoją kolej.Nigdy nie wiesz gdzie
        trafisz i gdzie odbędzie się poród, ważne żeby wszystko skończyło się dobrze.
        Po tych paru dniach warto wyjść do domu z maleństwem na ręku i ze świadomością
        że jesteście zdrowi a nie rozstrząsać ten kilkudniowy pobyt w szpitalu, bo
        przed wami jest całe życie i problemy dopiero się zaczną. Pozdrawiam z moją
        córeczka Julką!
        • kikaaaa Re: wrocław - gdzie rodzić 26.05.06, 07:01
          Mam zaplanowana cc, termin na 2 lipca, nie wiem gdzie rodzić bo już teraz są problemy z miejscami, w wakacje są remonty, czy na cesarkę muszę się umawiać czy jadę jak zacznie się akcja? No i jak się umawiać z kim???
          Proszę poradźcie, jak było z Wami.
          Dziękuję
          • nati_28 Re: wrocław - gdzie rodzić 26.05.06, 13:04
            Najlepiej gdybyś poromawiała na ten temat ze swoim lekarzem. To on powinien
            podjąć decyzję

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka