jovi78 20.05.06, 12:20 Hej dziewczyny, czy możecie sie podzielić ze mna swoimi doświadczeniami w szpitalach wrocławskich, gdzie warto rodzić??? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
basia2332 Re: wrocław - gdzie rodzić 20.05.06, 15:43 Ja rodziłam na Kamieńskiego 7 lat temu bo miałam tam lekarza prowadzącego ciązę. Był to mój pierwszy poród i trwał długo. Położne były miłe choć zaliczyłam zmianę i rodziłam z dwiema położnymi. Był to poród rodzinny i to sobie chwalę. Ogólnie całość wspominam dobrze, nikt mnie źle nie potraktował, po porodzie opieka też była ok. Teraz zastanawiam się nad porodem w Trzebnicy. Opinie o tym szpitalu są bardzo dobre (lepsze niż o szpitalach wrocławskich)a ja nie mam tam daleko. Byłam zobaczyć porodówkę. Sale są czyściutkie, szpital wygląda na nowy, położna z którą rozmawiałam miła, udzieliła mi podstawowych informacji. Odpowiedz Link Zgłoś
iwonagos Re: wrocław - gdzie rodzić 20.05.06, 21:14 Styczeń br. urodziłam na Dyrekcyjnej. Koszmar. Odpowiedz Link Zgłoś
malutka.j.g Re: wrocław - gdzie rodzić 22.05.06, 18:19 ja też rodziłam na dyrekcyjnej w zeszłym roku w marcu i tak samo nie polecam po 13 godzinach porodu wywoływanego po terminie skończyło się cc bo zanikało tętno dziecka. Tak nas wymęczyli..dziecko duże, 8 dni po terminie, trzy kroplówki na wywołanie. Odpowiedz Link Zgłoś
linn3 Re: wrocław - gdzie rodzić 21.05.06, 09:19 tydzień temu, ale w Trzebnicy - było ok. Jesli jesteś zainteresowana pytaj Odpowiedz Link Zgłoś
jovi78 Re: wrocław - gdzie rodzić 21.05.06, 18:51 a możesz coś więcej napisać, jak tam personel, warunki, poród rodzinny??? Odpowiedz Link Zgłoś
nat.wroclaw Pytania do linn3. 21.05.06, 19:43 Witaj, nie jestem w prawdzie autorką wątku, ale mam sporo pytań o Trzebnicę, na razie jest to numer jeden na mojej liście miejsc do porodu. O wrocławskich szpitalach opinie rodzących a także pracujących (!!!) tam kobiet są na tyle złe, ze bliżej mi do Trzebnicy, Lubina czy Oławy. Po pierwsze gratuluję udanego finiszu, no i jestem pełna podziwu, że 7 dni po porodzie masz głowę do tego, żeby pomyśleć o nas ciężarówkach i pojawić się na forum. Nie będę pytać o warunki sanitarne, wyposażenie i czystość sal, bo wiem, że w Trzebnicy są najlepsze na Dolnym Śląsku. Ale mam kilka pytań dotyczących personelu i przebiegu porodu: 1. Jak wyglądała 1 i 2 faza porodu. Czy mogłaś "rodzić aktywnie", czy miałaś miejsce i warunki do tego, żeby kucać, klęczeć na materacu, zwisać na drabinkach, skakać na piłce, wziąc prysznic lub zanurzyć się w wannie (przed, nie chodzi mi o poród w wodzie). 2. Czy w tym czasie mąż mógł yć cały czas z Tobą? 3. Gdzie były położne w 1 i 2 fazie porodu? Czy odpowiedziały na wszystkie Twoje pytania, czy mogłaś je w każdej chwili zawołać, czy były _serdeczne_, czy pomogały Ci ułożyć ciało tak, by zmniejszyć ból i pomóc dziecku w schodzeniu do kanału rodnego, czy masowały Ci krocze (przepraszam, jeśli to zbyt intymne pytanie). 4. Jak wyglądała 3 faza porodu, czy mogłaś wybrać pozycję (domyślam się, że raczej nie pozwolono Ci rodzic na kucaka albo na taborecie porodowym, ale czy miałaś podniesione plecy w czasie skurczów partych, czy mogłaś być "półsiedząco"? 5. Czy położne chroniły twoje krocze podczas parcia, czy raczej od razu uprzedziły Cię o nacinaniu, czy przynajmniej próbowały nie nacinać? 6. Czy mówiły Ci dokładnie jak oddychać, czy udzielały jasnych wskazówek, czy były cierpliwe? Gdzie w tym czasie był Twój mąż i "co mu było wolno"? 7. Kiedy pojawił się lekarz i ile zrobił (Słyszałam, że dąży się do wyeliminowania lekarzy z porodów, czy to prawda, że w Trzebnicy cięcie zszywają położne?) 8. Co zrobiono z dzieckiem po porodzie? czy położono Ci je na brzuchu, czy miałas możliwość się z nim "przywitać"? 9. Pytanie, które może wydać się idiotyczne, ale czy po obowiązkowych 2 godzinach odleżanych na sali porodowej umożliwiono Ci umycie się? Czy ktoś Ci w tym pomógł, czy mógł pomóc Ci w tym mąż? Czy na salę po-porodową zawieziono Cię, czy musiałaś tam iść na nogach? Jeśli nie mogłaś umyć się po porodzie, kiedy Ci to umożliwiono - podprowadzono do prysznica? (na wrocławskich Kinikach kobiety zakrwawione, spocone, zapłkane po porodzie w 6-osobowych salach czekają na pomoc, czy pozwolenie na umycie się nieraz całą noc, w tym czasie dziecko leże przy nich i muszą się nim zajmować). 10. Jak wyglądała pomoc na oddziale noworodków? Czy pomagano Ci w myciu, przewijaniu i co najwazniejsze - karmieniu dziecka. Czy w razie kłopotów z ssaniem Ty, cz inne obecne tam kobiety mogły liczyć na cierpliwą i skuteczną pomoc położnych w przystawianiu dziecka do piersi? 11. Czy pediatra odpowiedział na wszystkie Twoje pytania? Czy poświęcił TOBIE (nie Twojej sali) tyle czasu, ile chciałaś? 12. Jak długo po porodzie mąż mógł być przy Tobie? W kolejnych dniach - gdzie i jak długo mógł być mąż? 13. Czy dziecko było przy Tobie w pokoju, czy na sali z noworodkami? Uff ... Ja wiem, że tych pytań jest mnóstwo, ale jeśli znajdziesz chwilę, proszę odpowiedz chociaż na część z nich, może być w odcinkach ) Bardzo Ci dziękuję za wszelkie wskazówki i pozdrawiam Ciebie z maluchem, Natalia Odpowiedz Link Zgłoś
linn3 Re: Pytania do linn3. 22.05.06, 14:11 Witam i dziekuję, mała zaraz się obudzi , więc będe się streszczać. Ogólna refleksja - warunki i personel fajne, ale wszystko musisz mieć swoje - podkłady ( te na łóżko też) kubek, łyżka, nóż itp,pampersy i chusteczki dla dzidzi , wodę, a jedzenie też - bo to co dają jest (dla mnie ) mało jadalne 1. Prawdę mówiąc na sali przedporodowej jest materacyk i możesz sonie tam Cwiczyć - niestety nie wpuścili tam mojego męża, a na sali porodów rodzinnych byłam dosłownie trzy skurcze (bardzo szybko szło rozwarcie i wsadzili mnie od razu na łóżko) i z tego co widziałam jest tam worek sako, muzyczka, drabinek ani wanny nie widziałam. Jeśli nie masz pełnego rozwarcia możesz robić co chcesz - połozna proponuje różne pozycje. Druga faza na bardzo wygodnym łóżku porodowym - u mnie część na boku ( czekaliśmy na męża z roztrzygnięciem) potem pozycja "szpitalna" - położna bardzo pomocna - mówi kiedy i jak oddychać. 2. Na sali przedporodowej nie, potem tak - co najważniejsze przy badaniu dziecka mógł być obecny - na tym nam zależało najbardziej. 3. Były cały czas w pobliżu, nie wiem jak by reagowały na prośby, bo radziłam sobie sama, ale ogólnie były serdeczne i pomocne. Większą cześć porodu spędziłam na przedporodówce ( na początku szło b wolno - potem bardzo szybko) więc przy typowym porodzie, kiedy cały czas jesteś na porodówce - położna pewnie więcej jest z Tobą - tak sądze 4.wydaje mi się że trzecia faza to rodzenie łożyska, w kalsycznej "szpitalnej pozycji, ale tobie chodzi chyba o rodzenie dziecka - mnie pierwsza zaproponowana pozycja bardzo odpowiadała, ale zmiana wysokości oparcia , czy rozstawienia nóg jest możliwa. O rodzenie w kucki nie pytałam. 5.Chciały uniknąć nacinania (to mój drugi poród), ale były na nie przygotowane. Ostatecznie mała wyskoczyła na jednym skurczu i to bardzo szybko i nie zdążyły naciąć. 6. Wskazówki co do oddychania bardzo pomocne, były miłe, a mąż ( kiedy w końcu dojechał) był od strony głowy ) masował plecki - ogólnie bez większych ograniczeń. 7.Lekarz pojawił się na ostatnim skurczu ( prawdopodobnie nie sądził, że to tak pójdzie) i to on mnie zszywał 8.Oczywiście dziecko położono na mój brzuch, zaraz po przecięciu pępowiny (przez męża) 9.Dwie godziny na sali poporodowej - mężem, dzieckiem i miłym personelem, potem ja i dzidzia windą zodtałyśmy zawiezione na oddział, mąż poszedł na około i posiedział u nas do wieczora - mieliśmy życzenia co do szczepień dziecka - uwzględniono je bez problemu. Nie chciałam położnej do wstawania - pomógł mi mąż wstałam, kiedy sama sobie tego życzyłam, poszłam do łazienki ( z mężem) położna przyszła tylko sprawdzić czy wszystko ok. 10. powiem tak, pielęgniarki od noworodków są cały czas na miejscu interesują się i zawsze można poprosić o pomoc, ja nie miałam takich potrzeb, ale innymi zajmowały. pielęgniarki również kąpią dzieci, widzialam,że w razie problemów przy karmieniu też pomagały. 11.Wizyty pediatrów dość szybkie, ale na pytania odpowiadają cierpliwie - standardowo robią usg główki i brzuszka i badanie słuchu - informują o stanie zdrowia dziecka. 12. Nie było żadnych problemów z byciem męża na oddziale, był ile chciał, widziałam też dzieci odwiedzające mamy - nikt ich nie wyganiał. 13. Dziecko było ze mną, a jak zabierali ją na kąpiel czy badania - człapałam za nimi - nikt nie próbował nawet mnie wyganiać jak masz jeszcze jakieś pytania, pisz pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nat.wroclaw No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 22.05.06, 16:57 Linn, ogromne dzięki za ten długi list. Twój opis bardzo zachęca do porodu w Trzebnicy i z zazdrością czytałam o tym, jak fajnie Wam to wszystko poszło. Masz rację, pisząc o 3 fazie porodu, miałam na myśli poród dziecka - skurcze parte. Tak mi się utrwaliło po przeczytaniu jakiejś książki, ale być może pomyliłam numerację. Jeśli dobrze rozumiem, najdłuzszą fazę porodu - gdy są skurcze, ale jeszcze nie parte - własnie wtedy, gdy kobieta może bujać się na piłce, zwieszać na drabinkach, klęczeć na materacu - spędziłaś na sali przedporodowej. Czy to jest normą tam? Czy po prostu akurat tak się zdarzyło, bo sala porodów rodzinnych była jeszcze zajęta, no i nie było drugiego uczestnika ceremonii, czyli małżonka? Dlaczego tak o to pytam, otóż, ta faza - jeszcze nie parta - może przecież trwać wiele godzin i jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że mój mąż czeka na korytarzu, a ja fikam na materacyku całą noc ) Naczytałam się po prostu o porodach aktywnych, piłkach, pozycjach wertykalnych, muzykach, cudach wiankach i tak chciałabym urodzić tego mojego pierworodnego. >5.Chciały uniknąć nacinania (to mój drugi poród), ale były na nie przygotowane. > Ostatecznie mała wyskoczyła na jednym skurczu i to bardzo szybko i nie zdążyły > naciąć. O Królowo! ) No to się nazywa speed. > 7.Lekarz pojawił się na ostatnim skurczu (...) to on mnie zszywał. Hmm położne nie nacinały, ale coś tam było do szycia jednak tak? Czy zrobiono to w znieczuleniu?? We Wrocławiu nie znieczulają do szycia ( No i ostatnie pytanie, ale wydaje mi się, że zgaduję po cichu, że chyba nie .. - czy miałaś tam "swojego" lekarza lub położną, czy przyjechałaś po prostu urodzić dziecko bez ceregieli? Jeszcze raz, bardzo bardzo dziękuję za Twój czas i odpowiedzi. Pozdrowienia Natalia Odpowiedz Link Zgłoś
linn3 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 22.05.06, 18:34 Co do fazy skurczowej to myślę, że zwykle odbywa sie na rodzinnej porodówce, u mnie przebieg porodu był nietypowy, nie miałam skurczy tylko podobno jakieś bóle krzyżowe i ktg nic nie pokazywało, poza tym były niereguralne a rozwarcie szło bardzo wolno, dlatego nie kierowano mnie na porodówkę - miało to trwać jeszcze wiele godzin, potem po prostu nagle wszystko przyśpieszyło (w godzinę z 2 zrobiło się 7 cm)to poszłam na porodówkę, po kolejnych 10 min miałam pełne rozwarcie - myślę, że zwykle cały ten czas spędzasz z mężem na porodówce rodzinnej. Mała wyskoczyła na jednym skurczu i mam małe pęknięcia czy właściwie otarcia(widziałam, że położna nie miała żadnych szans żeby coś zrobić), zszywane ze znieczuleniem Pojechałam "z partyzanta" nie miałam tam ani lekarza ani położnej, nikomu nie płacilam pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 22.05.06, 19:43 Jeszcze raz, bardzo, bardzo pięknie dziękuję za odpowiedzi. Trzymajcie się z latoroślą zdrowo. Dużo snu i słońca życzę Natalia Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn3 23.05.06, 10:25 Witajcie !! pozwole się wtrącic w rozmowe. WIesz może jak jest ze znieczulieniem ?? Nie rozmumiem tez tej kwestii obecności męża. Nie bbyło go bo I faze przechodziłas na sali ogólnej,nie w tej do porodów rodzinnych , tak ?? (była zajęta czy ie wykupiłas jej ??) Bo ja rozumiem to tak, że jak płacę za sale rodzinną to łaski nie robia i mąż jest ze mną cały czas. Przecież w I fazie właśnie najbardziej jest chyba potrzebna bliska osoba...? Głęboko zastanawiam sie nad Trzebnica, ale jak maja mi męża nie wpuścic to odpada. rodził z toba jeszczze ktos ?? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 10:57 Hej, w prawdzie to nie ja rodziłam, ale z tego, co zrozumiałam, linn pisała, że czekała na męża, bo chyba dojeżdżał do niej. Ale nie wiem tez dlaczego nie mogła od razu być na sali porodowej, może faktycznie była zajęta. Na kiedy masz termin? Ja - listopad. Nat Odpowiedz Link Zgłoś
linn3 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 12:06 Mąż odwiózł mnie do szpitala rano, nikogo innego nie bylo na porodówce, ale miałam za małe rozwarcie, więc odesłali go do domu, bo nie było pewności czy to już porod (słabe, niereguralne skurcze, małe rozwarcie), nie bylo też sensu żebyśmy być może jeszcze 12 -20 godzin spędzali na porodówce w takiej sytuacji. Powiedzieli żebym położyła się i wyspała, bo poród zapowiada się na noc w najlepszym wypadku. A że zaparta jestem zołza to chodzilam i ćwiczyłam, żeby podgonić trochę skurcze, więc potem jak ruszyło, to mąż ledwo dojechał. W normalnej sytuacji kiedy rozwarcie idzie w sensownym tempie (5cm w godzinę to nie jest "norma") i masz skurcze - cały ten czas jesteś na rodzinnej porodówce z mężem. A za poród rodzinny nie płaciłam a nawet jak sala rodzinna jest zajęta, to druga para może być na sali przedporodowej o ile nie ma tam innych pacjentek i też mieć poród rodzinny. pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 13:24 aha, no to teraz wszystko jasne. ) dzieki za odpowiedz. ja osobiscie nie puscilabym juz meza ze szpitala, nawet gdyby mialo to trwac i trwac. poza tym jestem zdziwiona ze eni odeslali cie do domu jak "wrózyli" ze porod zacznie sie w nocy a przyjechalas rano. w innych szpitalach wyganiaja dfo domu jak jest za male rozwarcie i nie ma regularnych skurczy. powiedz mi jeszcze prosze czy wczesniej ogladalas porodowke ?? umawaialas sie z jakas polozna czy jechalas w ciemno ?? myslalas w ogole o poloznej czy z gory nie zamierzalaas brac ?? a dlaczefgo nie placilas za prod rodzinny ?? nie chcieli kasy ?? chodzilas wczesniej do jakiefgos lekarza/lekarki z tego szpitala ?? prawie jestesm zdecydowana na ten szpital, tylk tern brak respiratorow mnie smuci...... Odpowiedz Link Zgłoś
linn3 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 13:38 Nie wiem dlaczego mnie nie odesłali, może dlatego, że bylam już po terminie, a może bo byłam z Wroclawia?? nie wiem. Nie chciałam żeby mąż cały dzień spędzał w szpitalu kiedy nic takiego się nie działo Nie oglądałam porodówki, nie miałam lekarza ani położnej (zamierzałam brać ale jakoś nie mogłam się zdecydować - teraz wiem ,że byłoby to kompletnie nie potrzebne) Nie płaciłam za poród bo nikt nie chcial kasy - a ja nie dopominałam się Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 13:57 NO tak, jak wszystko idzie dobrze to lekarz nigdzie nie jest potrzebny. ja sie obawiam ze u mnie moze byc inaczej, dlatego pytam. jak sa komplikacje to polozna juz niestety nie wystarczy ( rodze pierwszy raz wiec nie wiemjak sie sprawa potoczy.... ehhh. zdecyduej sie tu czlowieku na cos. co rodzials w oglole ?? synka czy coreczke ?? Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 13:24 ja na sierpien. chodzisz do jakiegos lekarza stamtad ?? Odpowiedz Link Zgłoś
nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) do linn 23.05.06, 14:14 jooska2 napisała: > chodzisz do jakiegos lekarza stamtad ?? Alez skąd. Też jestem z Wrocławia, nikogo w Trzebnicy nie znam, tu chodzę do Corfamedu, a do szkoły rodzenia idziemy do Bocianka na klinikach. Podobno położne są tam cudowne, ale na tym kończy się moje dobre zdanie o tym szpitalu. Idealnie byłoby móc miec ze sobą położną z klinik w Trzebnicy Moja koleżanka urodziła synka w Trzebnicy na początku maja, na razie nie chcę jej nachodzić, ale gdy się z nią spotkam - wypytam na pewno o wszystkie szczegóły - tak jak linn i obiecuję, że napiszę tu, co powiedziała. Będziemy mieć dwa szcególowe opisy z pierwszych rąk Pozdr. Nat Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 23.05.06, 15:02 ok. wypytaj o wszystko. ) czy miala polozna, lekarza. znieczulenie, jak obcnosc meza. generalnie wiesz o co pytac, bo wypytalas linn o wszystko co mnei tez interesuje. piszesz o cudownych poloznych z klinik ?? nie wiem czy tak jest. pewnie zalezy od tego na jaka trafisz. ale jesli tak to czegoz wiecej chciec ??? ja jelsi eni na trzebnice to na kliniki sie chyba zdecyduje. bylas w ogole juz ogladac szpital czy sie dopiero wybierasz ?? pewnie jeszcze masz czas na to wszystko. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 23.05.06, 15:10 > piszesz o cudownych poloznych z klinik ?? nie wiem czy tak jest. pewnie zalezy > od tego na jaka trafisz. ale jesli tak to czegoz wiecej chciec ??? Oooooo, sporo, sporo się znajdzie. Sama będziesz zaskoczona, że wcześniej o tym nie pomyślałaś. Na przykład o tym, że po porodzie po 2 godzinach na porodówce wioza cię brudną, w zakrwawionej koszuli, potarganą, nierzadko zapłakaną do sali na oddział. A tam panie - impreza, bo sale na klinikach są 4 i 6 i 7 osobowe. Rodzina u kazdej mamuśki, a spod Ciebie leje się krew. Myślisz, że pójdziesz zaraz pod prysznic? No way, pielęgniarka przyjdzie po ciebie po kilku godzinach, choć mogła zaprowadzić cię pod prysznic, albo poprosić o to twoje męża tuz po wyjściu z porodówki. Dziecko nie chce ssać? nie chwyta piersi? Dostanie butlę, a ty nie doprosisz się nikogo o pomoc. Dziecko nauczy się ssać smoka, a ty dostaniesz zapalenia piersi. Będzie dobrze, jeśli nie dostaniesz zakażenia albo nie zakażą ci dziecka - kliniki - numer dwa na liście szpitali zakażających noworodki. Skąd to wiem? od kobiet rodzących tam i od pracowników. Bida z nędzą. Chciałoby się jeszcze, żeby lekarze nie pytali się "od kogo jesteś" czyli czyje nazwisko za tobą stoi, żeby nie podrzucali Ciebie sobie nawzajem, gdy okażesz się niełatwym przypadkiem. Myślę, że fajna połozna to dopiero połowa sukcesu. Pozdrawiam Nata - tak czy siak - jeśli nie wyjdzie Trzebnica - tez jadę na Kliniki, - mimo wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 23.05.06, 15:16 się wnerwiłam i mi się przypomina teraz coraz więcej przykładów No bo dobrze by było, żeby cię jednak znieczulili do szycia .. tam - nie znieczulają. Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 23.05.06, 15:36 NO TAK, TO SPRAWY TEZ BARDZO WAZNE. JA NA RAZIE PROBUJE PRZEJSC PRZEZ ETAP JAK TU URODZIC. potem wydaje mi sie ze sie jakos zniesie te 3 dni. no ale nie wiem bo nie rodzialm jeszcze wiec moze sie myle. sale 4 osobowa jeszcze jestem sobie w stanie wypbrazic ,ale 7-dmio ....... ??? hmm. o zakazeniach slyszalam ze kliniki i dyrekcyjna bija rekordy. niestey stare mury robia swoje. no ale gdzie tu rodzic ?? zostaje kamienskiego-nie wiem czy tam chce. sama nie wiem. a skad wiesz ze na klinikahc eni znieczulaja do szycia ?? a w trzebnicy znieczulaja ?? generalnie widze ze najlepeij miec swojego lekarza. dlatego rozwazam taka opcje. w trzebnicy nie ma respiratora. myslalas o tym problemie ?? Odpowiedz Link Zgłoś
jovi78 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 23.05.06, 21:11 Hej dziewczyny, ja mam termin na początek października...Tez słyszałam, ze szpital w Trzebnicy nie ma specjalistycznego sprzętu, wię też się zastanawiam...Natko a czemu piszesz, że jak nie tam, to Kliniki??? Dlaczego np. odrzucasz Brochów??? Teraz w większości szpitali będzie remont, a porodówka z dyrekcyjnej ma być przeniesiona gdzies.... Odpowiedz Link Zgłoś
nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 23.05.06, 22:10 > Hej dziewczyny, ja mam termin na początek października...Tez słyszałam, ze > szpital w Trzebnicy nie ma specjalistycznego sprzętu, Hej, no właśnie, warto to dokładnie sprawdzić. Bo tak po prawdzie, to najbardziej specjalistyczny sprzet ma we Wrocławiu tylko Dyrekcyjna. Zaś co do dokładnego wyposażenia Trzebnicy - zapytam tę znajomą, która tam rodziła, no i pojadę jeszcze sprawdzić sama. Znajoma jest fizjoterapeutą, zna szpitale od środka - myślę, że będzie mieć rzetelne informacje sprzętowe o Trzebnicy. > Natko a czemu piszesz, że jak nie tam, to Kliniki??? Dlaczego np. > odrzucasz Brochów??? Echh .. opieram to niestety wyłącznie na statystykach. Więcej zebrałam "pierwszorękowych" - nie licząc tych w internecie - dobrych opinii o Klinikach. Na 6 znanych mi kobiet tylko jedna była niezadowolona z położnych, reszta bardzo połozne chwaliła. O Brochowie słyszałam tylko złe opinie - niezyczliwi lekarze i nieżyczliwe połozne. Pomijam standard i czystość - Brochów oczywiście lepszy. Ale praktykuje się tam zostawianie matek po porodzie samych z dzieckiem bez żadnej pomocy - także tych po cesarce. Znajoma z pociętym brzuchem od pierwszych chwil fikała z dzidzią, którą pielęgniarki po prostu zostawiły jej przy łóżku i tyle je widziała - taki nowoczesny "rooming-in". > Teraz w większości szpitali będzie remont, a porodówka z dyrekcyjnej ma być > przeniesiona gdzies.... A to chyba praktykuje się co roku latem. Ja rodzę na początku listopada, więc po wszelakich remontach już. Ten Brochów to może jeszcze przemyślę. Jeśli tam, to raczej ze swoją położną, ale o ile połozne z Klinik poznam w szkole rodzenia - zapisałam się do Bocianka, o tyle te z Brochowa to czarna magia dla mnie. Niezła kołomyja z tymi szpitalami, co? Takie duże miesto, a taka maniana .. ( Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 24.05.06, 08:24 hej, na brochowie mozesz zapomniec o swojej poloznej. jest zakaz i zadna nie przyjedzie do porodu, chyba z a trafisz na jej dyzur. szkole prowadzi jedna polozna , wiec prawdopodobienstwo ze trafisz akurat na nia jest znikome. chciaz rozne to bywa... zreszta jesli jeszcze nie chodzisz do bocianka to zawsze mozan sie przepisac, chyba ze chcesz koniecznie bocianka. niestety trzeba sie zdecydowac wczesniej. aha, n i na brochowie nie ma znieczulen. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
galea1 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 24.05.06, 08:45 mam lekarza z Brochowa i póki co, zapewniał mnie, że mogę umówić się z położną na poród, zakaz dotyczy zzo. mam tylkoinny dylemat - termin ma na 16 sierpnia, a szpital będzie remontowany do 14 sierpnia - aaaaaaaaa.... a jak moja malutka zechce wcześniej wyjść na świat? aaaaaaa... Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 galea1 24.05.06, 12:44 hmm. ja mam inne informacje na ten temat. kiedys podobno funkcjonowal zwyczja wynajmowania poloznej-oficjalnie. ale teraz nie mozna juz tak robic bo ordynator zabronil. dotyczy to ploznych i lekarzy. nie wiem kto ma aktualniejsze informacje ?? chyba ze jak pojdziesz rodzic, to zlapisz jakas polozna i sie z nia umoiwsz ($) na miescu zeby sie toba opiekowala. Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 Re: galea1 25.05.06, 08:36 jesli uda ci sie wpasowac przed lub po planowanej przerwie termin masz "na dwoje babaka wrózyła"..... oczywiscie jesli chodzi o brochow no chyba ze sie szykujesz na cc, to zmienia postac rzeczy. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nat.wroclaw Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 24.05.06, 11:37 No i własnie to mnie odrzuca od Brochowa. Albo zakazy, albo czegoś nie ma, jakby na złość kobietom po prostu. O zzo - w przypadku porodu we Wrocławiu nawet nie marzę, ale do szycia to jednak wolałabym, żeby mnie znieczulono, to nie są jakieś mecyje dla nich, a dla mnie trochę bólu mniej. Bocianka .. chyba jednak chcę. ) Rozmawiałam z tymi babeczkami, no i trzy moje najblizsze przyjaciółki chodziły tam parę miesięcy temu - wszystkie trzy zachwycone. Mnie na pierwszy rzut oka tez tamtejsze połozne prowadzące szkołę bardzo przypadły do gustu. Szkołę zaczynam jednak dop. w sierpniu. Jooska, a powiedz mi, bo napisałaś wyżej, że chyba postarasz się o swojego lekarza. Co Ci to da i jak chcesz to osiągnąć? Bo doświadczenie uczy, że "manie" swojego lekarza daje NIC. Najwyżej gigantyczne rozczarowanie i wielkie nerwy podczas porodu. Pozdr Nat Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 Re: No to chyba rodzę w Trzebnicy :))) 24.05.06, 12:53 mowisz o trzebnicy oczywiscie ?? popytam dzwieczyn ktore tam urodzily i dowiem sie jacy lekarze tam pracuja i postaram sie do nich dotrzec. pewnei pracuja w jakichs przychodniach lub prywatnych gabinetach. jesli nie to jakos indywidualnie dotre. ale raczej kazdy gdzies dorabia. a co mi to da ?? to np. ze jak beda komplikacje przy porodzie, to nie bede czekac az mi sie dziecko udusi tylko zechce cesarke. o tym decyduje przeciez lekarza a nie polozna. a jak sie nei ma swojego lekarza to moze zwleac z podjeciem takeij decyzji. a wiadomo ze w takich chwilach decyduja minuty. doswiadczen nie mam jeszcze w tym "maniu" i "nie maniu" lekarza, ale wydaje mi sie ze lekarz daje jeakis poczucie bezapieczenstwa bo bardziej kolo ciebei lata a nie nerwy. zwlaszcza jak respiratora tam brak... jak wszystkoidzie o k to pewnie jest zbedby ale jak nie ..... tego wlasnie nikt nie wie, i to jest ten problem. Odpowiedz Link Zgłoś
nati_28 Kliniki 24.05.06, 11:35 Ja zamierzam rodzić na klinikach. Pierwsze słyszę, że na klinikach zarażają noworodki. Najbardziej niebezpiecznym ze szpitali we Wrocławiu pod tym względem jest w szpitalu na Kamieńskiego. Która z koleżanek tam rodziła miała problem z dzieckiem, zarażonym bakteriami. Dziecko musiało zostać w szpitalu przez około 2 tygodnie, co powodowało dodatkowy stres dla matki. Na Brochowie nie jest źle, ale kiedyś było dużo, dużo lepiej. Teraz jest to kołchoz, kombinat. Na klinikach jest kameralnie i przede wszytkim pomimo starych murów bardzo czysto, kilka znajomych tam rodziło i zadna nie miała problemów z zakażonym dzieckiem. Położne miłe, choć wiadomo, że wszystko zalezy od tego na kogo trafimy. Położna też człowiek, i jak wszędzie są sympatyczniejsze i mniej sympatyczne, choć złych opinii o położnych z klinik nie słyszałam. Ponoc nie jest te zle na Dyrekcyjnej. Ja jednak wybieram kliniki. Chodze tam do szkoly rodzenia, wielokrotnie widzialam porodowke i nie mam zadnych zastrzezen, mile zaskoczyla mnie natomiast niesamowita czytosc i schludnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
nat.wroclaw Re: Kliniki 24.05.06, 11:46 Hej, Nati (imienniczka? ) Dlatego właśnie Kliniki są moim drugim po Trzebnicy wyborem, ze względu na serdeczność położnych i dobrze wyposażoną salę porodów rodzinnych (piłka, materac, sako, drabinka chyba, wanna do porodu wodnego). Dwie moje znajome po szkołach medycznych miały na przestrzeni ostatnich dwóch lat praktyki we wszystkich wrocławskich szpitalach i miały dostęp do różnych statystyk. To, co powiedziały mi o zakażeniach noworodków, to wiedza własnie z tych zestawień. Osobiście znam 6 kobiet rodzących na klinikach - żadne dziecko nie zachorowało, ale trzy babki źle pozszywali (dwie z nich zszywała Pani doktor Murzynka - serce kobieta, ale kiepsko szyje). Skończyło się u nich długo gojącym się zakażeniem krocza. Skoro chodzisz już do szkoły - to rozwiązanie lada miesiąc? Napiszesz nam jak było, co? ) Czy twój lekarz prowadzący pracuje na Klinikach? Słyszałam, że to albo dobrze albo źle. Dobrze, jeśli jest lubiany, gorzej - gdy zespół ma z nim na pieńku. Pozdrawiam serdecznie Natalia Odpowiedz Link Zgłoś
nati_28 Re: Kliniki 24.05.06, 13:23 Termin mam na koniec czerwca, ale coś czuję, że dzidziuś wcześniej zechce przyjść na ten świat. Na razie lekarz nakazał mi leżenie z uwagi na\skracającą się szyjkę Mam zamiar rodzić sn, najlepiej w wodzie (sala do porodów wodnych jest super, a i poród mniej bolesny). Jednak plany, planami, a życie życiem. Na razie dzidziuś ułożony jest pośladowo, jeśli się to nie zmieni będę miała cc, którego bardzo się obawiam. Tak czy inaczej opiszę wrażenia z porodu. Zawsze też możesz napisać do mnie na priva, jesli w ferworze zajęć zapomnę o forum. Mam lekarza z klinik, jest tam ordynatorem, ale nie wiem czy to będzie miało jakiekolwiek znaczenie, zwłaszcza że nie umwaiam się z lekarzem na poród. Ten kto będzie na dyżurze będzie się mną znajmował. Chyba, ze to będzie cc, to wolałabym żeby je robił mój lekarz, jednak nie wiem czy sie zgodzi i czy nie będzie w tym czasie na urlopie (okres wakacyjny). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nati_28 Re: Kliniki 24.05.06, 13:25 Przepraszam, pomyliłam się. termin mam na koniec lipca. A kiniki są zamknięte od 5 czerwca do 5 lipca z uwagi na remont. Mam nadzieję, że dzidziuś poczeka Odpowiedz Link Zgłoś
nat.wroclaw Re: Kliniki 24.05.06, 13:34 Mam lekarza z klinik, jest tam ordynatorem, ale nie wiem czy to będzie miało > jakiekolwiek znaczenie, zwłaszcza że nie umwaiam się z lekarzem na poród. Ooo, czyli jesteś pacjentką Korzenia, tak? No to chyba dobra rekomendacja, dla reszty zespołu. Moja przyjaciółka rodziła pod koniec lipca rok temu - Korzeń był, jak najbardziej i odbierał jej poród własnie. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
nati_28 Re: Kliniki 24.05.06, 13:59 No to miała szczęcie, ze na niego trafiła. Ja nie wiem czy mi się uda. Nie zawsze ma przecież dyżur. Odpowiedz Link Zgłoś
nati_28 Nat.Wrocław! 24.05.06, 14:15 "Moja przyjaciółka rodziła pod koniec lipca rok temu - Korzeń > był, jak najbardziej i odbierał jej poród własnie. " A jak ta twoja koleżanka wspomina poród, szpital, lekarza, warunki szpitalne, położne itp? Odpowiedz Link Zgłoś
nat.wroclaw Re: Nat.Wrocław! 24.05.06, 14:30 Well, myślę, że miała szczęście do swojego lekarza - tez była pacjentą Korzenia - bo nie miała akcji porodowej, więc umówiła się z nim po prostu na konkretny dzień kiedy "przyjdą rodzić". Wówczas miała pewność, że po 1 - sala do porodów rodzinnych bedzie wolna i mogła też zarezerwować sobie salę VIP-owską - poporodową jedynkę. Przyszła, dostała oksytocynę i skakała na piłce i wariowała na sprzęcie wspomogającym poród. To od niej wiem najwiecej o fajnych położnych - ona zaprzyjaźniła się z kilkoma jeszcze na szkole rodzebia w Bocianku. Te z dyżuru przy jej porodzie wg jej sów tez były bardzo fajnei pomocne, nacieły, ale zapytały wczesniej czy się zgadza, zszyły w porządku, ona potem jakoś się umyła i w sumie bez wiekszych kłopotów fikała już po swojej sali z synkiem. Z pytanych przeze mnie osób - ona poród na Klinikach wspomina najlepiej, potem trochę miała kłopoty z karmieniem i nie bardzo chciano jej tam pomóc, ale nagabywaniem i długimi prośbami wymusiła skuteczną pomoc w nauczeniu synka jak ssać. Muszę jednak przyznać, że dziewczyna z niej bardzo silna, bezproblemowa, wysportowana, zdrowa. Ona nie oczekiwała cackania się z nią i warunki sanitarne Klinik, czy gorsze toalety, czy takie sobie korytarze w ogóle jej nie przeszkadzały. Zrobiła swoje, wiedziała co i jak a potem ona była szefową w swoim własnym pokoju Także brak minusów w jej opowieści kładę trochę na karb jej silnego charakteru. Ja niestety jestem wrażliwiec z dość wysokimi wymaganiami. Aha - rodziła oczywiście półsiedząc - żadne pozycje wertykalne, do nacinania i szycia nie została znieczulona. Pozdr Nat Odpowiedz Link Zgłoś
nati_28 Re: Nat.Wrocław! 24.05.06, 14:50 Hmmm...ja też jestem wrażliwcem, chociaż nie mam specjalnych wymagań co do super toalet czy ilości osób w pokoju. Toalety oglądałam (w szkole rodzenia byliśmy na "inspekcji") , wszystkie wyremontowane, czyste, odnowione. Natomiast dziwi mnie brak znieczulenia przy szyciu. Przy nacięciu nie znieczula się, bowiem nacięcia dokonuje się na szczycie skórczu, więcrodząca nie czuje bólu spowodowanego nacięciem. Jednak - jak mówiono nam w szkole rodzenia - szycie odbywa się ze znieczuleniem. Rodziłam 11 late temu i też byłam znieczulana, a teraz? Bez względu na dramatyczny stan służby zdrowia nie powinno być problemu ze znieczuleniem. Przecież to nienormalne! Ja nie dam się zszyć bez znieczulenia. Nie wyobrażam sobie po prostu tego. Co do pozycji, mówiono nam, iż można przyjmować różne pozycje, natomiast samo parcie odbywa sie już na łóżku porodowym, w pozycji pól leżącej. Myślę, ze to też jest do wytrzymania. Ja rodziłam w pozycji zupełnie leżącej, bowiem taka wydawała mi się wówczas najwygodniejsza. Dopiero teraz, w szkole rodzenia, dowiedziałam się, iż nie nalezy leżeć, ponieważ to opóźnia akcję porodową. Jak najbradziej w szpitalu namawiają na aktywny poród, przyjmowanie różnych pozycji, korzystanie z prysznica, piłki, worka sako. Samo parcie nie trwa długo i bezpieczniejsze jest (położna, lekarz mają dobry dostęp) dla rodzącej. Zreszta to krótki okres, więc da się wytrzymać. Najbardziej jednak przeraża mnie to szycie bez znieczulenia Odpowiedz Link Zgłoś
nat.wroclaw Re: Nat.Wrocław! 24.05.06, 19:12 Hej Nati, Fajne rzeczy piszesz o tych klinikach, w sumie sama nie mogę doczekac się szkoły rodzenia tam. Chyba się przemogę i "wykonam telefon" do .... mojego dawnego serdecznego kolegi, który teraz jest ... położnikiem na Klinikach. O ironio ) Wypytam go dokładnie o znieczulenie. Wiem, że moja koleżanka jedna nie była znieczulana do szycia, a nacięcie jedną nie bolało, bo położna trafiła w szczyt skurczu, a drugą zabolało bardzo. Trzecia miała łyżeczkowanie, więc znieczulenie dostała tak czy siak. No w kazdym razie będę dalej drązyć temat. Pozdr. Nat Odpowiedz Link Zgłoś
nati_28 Re: Nat.Wrocław! 24.05.06, 19:16 Mając kolegę położnika na klinikach, nie zastanawiałabym się nad porodem właśnie tam. Zawsze możesz go poprosić żeby był przy twoim porodzie. Wypytaj o wszystko, a ja swoją drogą zapytam w piątek w szkole rodzenia czy aby na pewno zawsze dają znieczulenie (mówiono nam, że tak, ale upewnię się jeszcze). Osobiście uważam, ze zawsze lepiej jest rodzić w szpitalu, w którym się kogoś zna. Zawsze wtedy raźniej. Jeśli dowiesz się czegokolwiek - pisz, albo tu na forum albo na priva. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 Re: Kliniki 24.05.06, 12:58 nie wiem. ja mam zgola odmienne informacje od twoich. dyrekcyja i kliniki - słyna z gronkowcow. wlasnie znajomej dziecko lezy na klinkach z gronkowcem. a to ie jeden przypadek o ktorym slyszalam. klinii wydaja mi sie wiekszym kombinatemod brochowa. na klinikach nei ma nawet sal 2 ososbowych tyl jakies kolchozy 7 osobowe;jak pisala tu nat.wroc. ja nei wiem , nikomu nie odradzamani i nie radze szpitala. nie wykluczam tez ze tam bede rodzic. w koncu gdzies trzeba urodzic.... Odpowiedz Link Zgłoś
nati_28 Re: Kliniki 24.05.06, 13:33 Pisząc o Brochowie jako o kombinacie miałam na myśli, iż cała tamtejsza porodówka jest tak duża jak kombinat, na Klinikach jest bardziej kameralnie. Zależy co kto lubi. Widzisz, nie wiem czy najwazniejsze jest to ilu osobowe są sale poporodowe. Ja myślę, iż najistotniejsze jest to, jaka jest opieka, jakie jest podejście połoznych do ro0dzącej, jak przebiega poród. Ja rodziłam synka 11 lat temu w bardzo dobrym szpitalu (poza Wrocławiem). Opieka była super, poród wspominam bardzo mile. Byłam bardzo zadowolona i nie dam sobie o tym szpitalu nic złego pwoiedzieć. A było to 11 lat temu! Jednak po porodzie przebywałam w sali 8 osobowej. Zupełnie mi to nie przeszkadzało. Dziecko na noworodkach miało dobrą opiekę, mogło przebywac ze mną, a jak chciałam odpocząc było zabierane. Na sali było przyjemnie, rozmawiałyśmy dużo z dziewczynami. Naprawdę nie było to problemem, ze jest nas więcej. Nie bałam się też wyjść z sali z obawą o rzeczy osobiste, czy dzidziusia. Zawsze któraś miała oko na rzeczy osobiste.\ Najważniejszy jest sam poród, jego przebieg i opieka, a nie sala kilku osobowa. Zreszta w jedynce byłoby mi smutno. A 3 dni w szpitalu nawet wśród kilku osób na sali poporodowej, to chyba nie problem. Nawet jeśli wolałabyś być sama. przeciez to tylko kilka dni. - Moje ukochane Maleństwo Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 Re: Kliniki 24.05.06, 13:56 nie sama na sali nie chcialabym byc ale w 8 osobowej tez niekoniecznie. a dlaczegi nie zdecydujesz si eteraz raodzic poza wroclawiem w szptalu w ktotrrym rodzials 11 lat temu. ?? Odpowiedz Link Zgłoś
nati_28 Re: Kliniki 24.05.06, 14:03 Miszkałam wtedy na Sląsku, rodziłam w Mikołowie. Z Wrocławia to troche za daleko. A szkoda. Chociaż nie wiem jaka opinia teraz cieszy się ten szpital. Wszystko mogło się zmienić. Wówczas był to najlepszy szpital na Sląsku, a 3 w Polsce wg akcji "Rodzić po ludzku" Odpowiedz Link Zgłoś
jovi78 Re: Kliniki 24.05.06, 17:52 Dziewczyny dajcie znac, jak sie dowiecie co faktycznie jest z tym sprzetem w Trzebnicy. Teraz wiem jeszcze mniej niz na początku Odpowiedz Link Zgłoś
jooska2 Re: Kliniki 25.05.06, 08:37 nie trzeba sie dowiadywac-po prostu go nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
maya009 Re: Kliniki 24.05.06, 22:22 Zgadzam się w 100%. Na Klinikach dziecko znajomej dostało w prezencie urodzinowym gronkowca. Sama rodziłam na Brochowie i Kamieńskiego. Oba szpitale są ok. Na Brochowie miałam salę 1-osobową, na Kamieńskiego 2-os. Na klinikach byłam u znajomej - porażka - sale mnie przytłoczyły (7-os!). A wiadomo dzieci są różne - jedno płacze, drugie śpi, mamusie chcą choć trochę wypocząć po porodzie. A odwiedziny w sali 7-os. to koszmar!!! Położne jak to położne, o tych z Trzebnicy też się nasłuchałam. Najwazniejsze to mieć w szpitalu swojego lekarza lub/i położną. pozdrawiam i życzę szybkiego porodu Odpowiedz Link Zgłoś
anisiap1 Re: wrocław - gdzie rodzić 25.05.06, 22:00 Ja rodziłam w listopadzie 2005 na Kamieńskiego - polecam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ktoto007 Re: wrocław - gdzie rodzić 26.05.06, 00:22 Zdaję sobie sprawę że każda mama chce najlepiej dla siebie i swojego maleństwa i nie dziwią mnie posty o takiej czy innej treści na temat szpitali;ich wyposażenia czy personelu. Jednak należy sobie zdać sprawę z sytuacji jaka panuje obecnie w służbie zdrowia.Brakuje personelu a pacjentów jest coraz więcej. Dwie czy trzy położne na dyżurze na ok. 60 pacjentów ( w tym połowa z nich to noworodki )to trochę za mało prawda ? Ja swoją córeczką rodziłam rok temu w jednym z wrocławskich szpitali i na prawdę wierzcie mi, było żal mi tych dziewczyn tam pracujących.Strają się jak mogą ale przecierz musza iść z lekarzem na wizytę, zrobic zlecenia, podać leki a do tego dochodzi kompanie maluszkow ( bo mamy same robić tego nie mogły, nie wiem jak teraz )i wiele innych rzeczy.Spotkałam się z niezrozumieniem innych koleżanek, bo każda chciała by już, zeby to ją właśnie w tym momencie obsłuzono. A jak tu sie podzielić na 30 kawałków ? Poza tym ja też leżałam na 5-cio osobowej sali i jakoś przeżyłam te 3 dni. Jest raźniej,pomagałyśmy sobie nawzajem a chyba każda z nas ma język w buzi żeby wyprosic tłum odwiedzających na korytarz. My przynajmnie nie pozwoliłyśmy sobie na to, żeby nad naszymi maluszkami stała chmara ludzi, zaraz robi się okropnie duszno i nie ma czym oddychać. Poza tym obolałe i zmeczone mamy prawo do odrobiny intymności. Ach i jeszcze jedna kwestia - zakażeń szpitalnych. Poczytajcie o zakażeniach szpitalnych, każdy z nich jest seidliskiem różnorakich bakterii, więc bez sensu jest przypinanie etykietek z gronkowcem poszczególnym szpitalom, nigdzie nie ma jałowych warunków.Ja też marzyłam o super warunkach, pojedynczym pokoju gdzie mogłabym być tylko ze swoim maleństwem. Ale tak się nie stało, może to i lepiej, bo na przeciwko miałam dyżurkę połoznych i zawsze mogłam się do nich zwrócić o pomoc a to że akurat w tym czasie były zajęte, to normalne i wcale nie miałam do nich o to pretensji tylko czekałam cierpliwie na swoją kolej.Nigdy nie wiesz gdzie trafisz i gdzie odbędzie się poród, ważne żeby wszystko skończyło się dobrze. Po tych paru dniach warto wyjść do domu z maleństwem na ręku i ze świadomością że jesteście zdrowi a nie rozstrząsać ten kilkudniowy pobyt w szpitalu, bo przed wami jest całe życie i problemy dopiero się zaczną. Pozdrawiam z moją córeczka Julką! Odpowiedz Link Zgłoś
kikaaaa Re: wrocław - gdzie rodzić 26.05.06, 07:01 Mam zaplanowana cc, termin na 2 lipca, nie wiem gdzie rodzić bo już teraz są problemy z miejscami, w wakacje są remonty, czy na cesarkę muszę się umawiać czy jadę jak zacznie się akcja? No i jak się umawiać z kim??? Proszę poradźcie, jak było z Wami. Dziękuję Odpowiedz Link Zgłoś
nati_28 Re: wrocław - gdzie rodzić 26.05.06, 13:04 Najlepiej gdybyś poromawiała na ten temat ze swoim lekarzem. To on powinien podjąć decyzję Odpowiedz Link Zgłoś