cc na Zelaznej

14.11.07, 17:00
Mam wskazanie do cc. Moja lekarz prowadzaca jest z Zelaznej, dlatego
tam planuje cc. Mam pytanie do dziewczyn, ktore rodzily w sw Zofii
przez cc o opinie z porodu.
    • ano14 Re: cc na Zelaznej 14.11.07, 17:57
      Witam. Jestem miesiąc po cc na Żelaznej. CC również było ze
      wskazania. Jeśli chodzi o moje odczucia - wszystko przebiegło bardzo
      sprawnie, do niczego nie można się doczepić. Do szpitala zostałam
      przyjęta dzień wcześniej wieczorem. Najpierw wypelnienie dokumentów,
      ktg, potem już na oddziale kąpiel w specjalnym dezynfekującym mydle,
      pobieranie krwi i dobra rada - niech się pani wyśpi smile. Rano znów
      kąpiel w tym mydle, potem ktg, welflon i czekanie na swoją kolej. Na
      salę operacyjną schodzi się tuż przed wyznaczoną godzinę. Tam
      najpierw znieczulenie na leżąco, a potem podłączanie do niezbędnej
      aparatury. No a potem to już przyszedł mój lekarz i powiedział, że
      zaczynamy smile. Gdybyś miała jeszcze jakieś dodatkowe pytania - pytaj.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • kamis72 Re: cc na Zelaznej 17.11.07, 13:03
        Dziekuje za odpowiedz. Czy po cc lezy sie w sali dzieckiem? Nie
        mialas problemow z karmieniem dziecka i generalnie opieka nad nim w
        szpitalu. Moje pierwsze dziecko rodzilam naturalnie i nie mialam
        zadnych problemow z karmieniem piersia, sama tez przewijalam
        dziecko. Zastanawiam sie, jak to jest po cc.
        • monikapaulina Re: cc na Zelaznej 18.11.07, 15:12
          Ja chcialam rodzic naturalnie ale skonczylo sie cesarka.Pierwsza noc
          mozna oddac dziecko na oddzial noworodkowy zeby samej nabrac
          sily.jesli nie bedziesz miala problemow z przystawieniem malucha i
          pokarmem bedziesz karmila sama a jesli nie to Ci dokarmia.Ja mialam
          problemy nie mialam pokarmu ale moja kolezanka z sali normalnie
          karmila.Wiec na to nie ma reguly.
          pozdrawiam
    • kluseczka74 Re: cc na Zelaznej 19.11.07, 15:38
      Ja jestem 10 m-cy po cc na Żelaznej. Jestem bardzo zadowolona. Małą dostałam po
      południu ( cięcie 8,00 rano). Oczywiście spotkałyśmy się na sali operacyjnej ale
      tak na stałe około 15. Było to moje II cięcie czułam się bardzo dobrze i małą
      zajmowałam się cały czas sama. Początkowo w pierwszych godzinach kiedy jeszcze
      nie zupełnie zeszło znieczulenie trochę pomagała mi położna w przystawianiu
      małej ale potem już było dobrze. Dostałam ją wcześnie bo miała bardzo silny
      odruch ssania i trzeba to było wykorzystac.
      Polecam
      • ano14 Re: cc na Zelaznej 19.11.07, 17:51
        Ja synka dostałam tuż po cięciu - tylko na chwilę do przytulenia.
        Potem było zszwywanie a mąż razem z synkiem poszli na mierzenie,
        ważenie etc. Po około 1,5 godziny wróciłam na salę. W tym czasie
        synek z mężem byli na noworodkach. Nie pamiętam po jakim czasie, ale
        niedługo potem przywieźli synka na karmienie, co szło tak sobie, bo
        mały nie potrafił chwycić brodawki. Oczywiście pomoc położnych
        okazała się niezbędna, ale i tak wychodziło nam bardzo nieporadnie.
        Następnie synek został ubrany w swoje ubranka i chcieli go zabrać,
        żebym odpoczęła, ale mąż się zadeklarował że będzie go bawił. I tak
        synek był z nami od samego początku.
        Jeśli chodzi o karmienie - chyba nie jestem zbyt dobrym przykładem,
        bo przeszłam swoje sad. Od samego początku synek był bardzo nerwowy
        przy karmieniu - prężył się, płakał i trochę to musiało potrwać
        zanim załapał o co w tym wszystkim chodzi. Opinie co do tego były
        różne - najpierw, że mam za mało pokarmu, bo po cc to tak przeważnie
        jest. Więc wypożyczyłam laktator i stymulowałam cały dzień piersi
        płacząc z bólu jednocześnie (bo synek w międzyczasie pogryzł
        brodawki do krwi). Ale dzięki temu udało się i potem miałam tego
        pokarmu za dużo. Dobra muszę kończyć - dokonczę następnym razem.
        • ano14 Re: cc na Zelaznej 20.11.07, 11:28
          Kamis72- odpowiadając dalej na Twoje pytania - co do karmienia po cc
          nie było więc łatwo. Ale uparłam się - zniosłam już nawał,
          zapalenie piersi, kurację anttybiotykową i inne tym podobne. Poza
          tym cały czas pamiętałam o tym, co słyszałam w szkole rodzenia - za
          pokarm odpowiada przysadka mózgowa, więc każda kobieta niezależnie
          od rodzaju porodu może mieć pokarm. Czasami trzeba jednak na to
          trochę więcej czasu. Pierwsze trzy tygodnie to dla mnie mały
          koszmar, ale powoli wszystko wychodzi na prostą. Pozdrawiam i życzę
          powodzenia.
          • karlajn75 Re: cc na Zelaznej 20.11.07, 13:09
            witam
            dwa lata temu miałam planowane cc na żelaznej. Z opieki po zabiegu byłam bardzo zadowolona. Miałam synka cały czas przy sobie (tzn. od drugiej godziny po porodzie) zostawili mi go na noc (bo bardzo chciałam - dostałam warunek, że nie zabiorą mi go jeśłi do 17.00 wstanęo własnych siłachsmile.
            Ale mam teraz kłopoti tym samym prośbę do was.
            Za 4 stycznia mam termin porodu (znowu synek) i znów wskazanie do cc od okulisty. Chciałam znowu rodzić na żelaznej, wtedy umówiłam się w fundacji przyszpitalnej z lekarzem ustalającym terminy operacji i nie było problemu. A dziś dzwoniłam dowiedziałąm się, że coś się pozmieniało. Lekarz ustalający terminy nie przyjmuje w fundacji, prowadzą pacjentki w ramach jakiegośprogramu "mama, zdrowie i ja" czy coś takiego i nie można się już umówić do końca roku. Ciążę prowadzi mi lekarz z mojego rodzinnego miasta a ja nie przypuszczałam, że mogę mieć kłopot z porodem.
            Mogłybyście mi coś poradzić? Może mogłabym pójść do któregoś z waszych lekarzy?
            Byłabym wdzięczna.
            Karolina
            • kasia79a Re: cc na Zelaznej 21.11.07, 19:13
              ja rodziłam przez cc 10 tyg temu na żelaznej; miałam wskazanie ze
              względu na dysproporcję płodow-miednicową; przyjęli mnie wcześniej
              na oddział, zabieg o 9.30 trwał na moje oko 20 min- wszystko w super
              przyjemnej atmosferze, po operacji extra położne na sali
              dla "pooperacyjnych" i ich opieka i pomoc przy dziecku i
              przystawianiu do piersi; szpital świetny, lekarze i położne też
              do karlajn75- polecam dr Joannę Pieles ona przyjmuje prywatnie w
              babka medica (wrzuć w wyszukiwarkę) i pracuje na zlaznej- wielu
              lekarzy z żelaznej jak ma prywatne pacjentki to "pomagają" im rodzić
              w św. Zofii (ja akurat załapałam się na program mama zdrowie i ja ,
              ale 2 moje koleżanki chodziły prywatnie i też się udało, przy czym
              nie do dr. Pieles lecz ją polecam bo miałam z nią wielokrotnie
              doczynienia i jestem nią zachwycona, następną ciążę będę chciała
              prowadzić u niej; moja prowadząca dr. Wróblewska też ok ale nie wiem
              gdzie przyjmuje prywatnie)
              • karlajn75 Re: cc na Zelaznej 22.11.07, 13:06
                kasiu,
                bardzo Ci dziękuję.
                Zapisałam się już do dr. Pieles na wtorek i jestem spokojniejsza.
                Zależy mi na porodzie na żelaznej bo poprzednie cc dwa lata temu wspominam bardzo dobrze. Tzn. nie samą operację bo to był dla mnie koszmar ale podejście lekarzy i opiekę po porodzie a przede wszystkim ogromną pomoc pielęgniarek przy karmieniu piersią. po cc to nie jest takie łatwe a tam robiono wszystko aby dziecka nie dokarmiać. jedna pielęgniarka siedziałą ze mną przez pół nocy i pomagała mi karmić. Synka miałam cały czas przy sobie nawet pierwszej nocy (choć mogłam go oddać gdybym się źle czuła). To prawda - luksusów nie było, leżałam na 6 osobowej sali bo brakowało miejsc ale najważniejsza jest opieka nad dzieckiem.
                Samo cc przebiegło ekspresowo, blizna jest ślicznasmile tylko dla mnie to był ogromny stres, bałam się jak nigdy w życiu. Marzyłam o tym, żeby rodzić naturalnie ale niestety mój okulista stanowczo się nie zgadza. Czeka mnie kolejne cc. mam nadzieję, że na żelaznej.
Pełna wersja