kielcz
14.07.04, 21:41
Istnieje spora grupa ludzi, którzy nie mając formalnie żadnego immunitetu
maja go faktycznie. Myślę tu o różnych stanowiskach obieralnych. Osobnik taki
może w imieniu instytucji, którą kieruje narozrabiac, a następnie doczekac
końca kadencji i "zwalić" konsekwencje na następcę. Jego głowne zadanie w
cięzkiej sytuacji to maksymalnie przedłuzac jesj wyjasnienie. Dowcip polega
bowiem na tym, ze błedy popełnia konkretny człowiek, a odpowiada za nie
instytucja. Na pewno potrzebna jest jakaś wieksza tolerancja dla ludzi
kierujących ważnymi urzedami lub instytucjami. Nie wiem jednak czy my nie
przegielismy trochę pały. Taka nieprzyjemna sytuacja jest np. w Unii
Europejskiej, gdzie nie ma sposobu, aby usunąc nawet zwykłego urzednika,
który po prostu nie nadaje sie na zajmowane stanowisko. Myślę, że dobrze
byłoby zrobić jakiś wykaz takich "nienaruszalnych" stanowisk i stanowisk,
gdzie można unikac odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Nie mysle tu o
takich, gdzie jest to jakos ustawowo zagwarantowane, ale o takich, gdzie
łatwo sie od odpowiedzialnosci wymigac lub przenieść ja na nastepce. Ja na
pierwsze miejsce proponuje urzedników unijnych. Aby takiego ruszyc trzeba mu
zapłacić kupe forsy. A nie odpowiada praktycznie przed nikim. Jak macie inne
kandydatury, to napiszcie.