Dodaj do ulubionych

Universytet - kiedy ? - jutro ?

23.03.02, 09:37
jest wątek o TVP, jest o Lotnisku .. ale o Universytecie ??? Jakoś sobie nie
przypominam. No a jast to przecież kolejny temat, którego nie należy odpuszczać.

No więc może jeden okazyjny link na początek ?
www.slowoludu.com.pl/gazeta/codzienna/2002/III/22/5.pdf

Jak myślicie: czy AŚ powinna się połączyć z PŚ ? Czy zupełnie nie ma takiej
potrzeby.... (?)
Obserwuj wątek
    • gorol_z_kielc Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? 23.03.02, 10:31
      yahagi napisał(a):

      > jest wątek o TVP, jest o Lotnisku .. ale o Universytecie ??? Jakoś sobie nie
      > przypominam. No a jast to przecież kolejny temat, którego nie należy odpuszczać
      > Jak myślicie: czy AŚ powinna się połączyć z PŚ ? Czy zupełnie nie ma takiej
      > potrzeby.... (?)

      Yahagi - dałeś się i dajesz się łatwo prowokować?
      No coż - widzisz bicie piany tak troszkę jest nasza-Kielczan domeną.
      Ma to szczególne miejsce - właśnie - kiedy... zaczyna się mówić o wyborach.

      Ja zadał bym inne pytania, mianowicie:
      1. dlaczego w Kielcach miałby powstać Uniwersytet
      2. jakie są tego plusy i jakie minusy
      3. co można w tej materii zrobić szybko - co jest oporne, co staje na drodze
      4. czy władze lokalnych uczelni chcą powołania Uniwersytetu
      3. kto tak naprawde chce powołania Uniwersytetu - a kto bije piane


      • yahagi Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? 23.03.02, 12:00
        > Yahagi - dałeś się i dajesz się łatwo prowokować?
        > No coż - widzisz bicie piany tak troszkę jest nasza-Kielczan domeną.
        > Ma to szczególne miejsce - właśnie - kiedy... zaczyna się mówić o wyborach.

        Eeee... chyba nie.... nie sądzę, żebym się dał prowokować. Ja jestem po prostu
        zainteresowany tym, żeby Universytet w Kielcach powstał.

        > Ja zadał bym inne pytania, mianowicie:
        > 1. dlaczego w Kielcach miałby powstać Uniwersytet

        Bo jest na tyle _liczne_ (podkresliłem) środowisko studenckie, że trzeba by je
        jakoś zacząć _wzmacniać/podnosić rangę_ .. już czas na to. Miasto jest na tyle
        duże i rozwojowe, że powołanie takiej instytucji jest rzecza jaknajbardziej
        celową.

        > 2. jakie są tego plusy i jakie minusy

        Plusy - są, i to bardzo różne. Całkiem inaczej słucha się (powinno tak być)
        człowieka po Universytecie, niż po WS..x. Ludzie, którzy studiuja w Wąckowicach
        na WS..x będa przyjeżdżać do Kielc, bo przynajmniej papier ktoy dostaną będzie
        lepiej brzmiał. To nakręcikoniunkturę (chocby na rynku budowlanym - bo przecież
        będą musieli gdzieś mieszkać).... Aktywniejsze środowisko naukowe - choćby z
        prostej przyczyny - bo liczniejsze, co za tym idzie większa grupa
        intelektualistów w mieście. Jeżeli większa jest grupa intelekutalistów - rosną
        również ich potrzeby. A ich potrzeby to (często.... no bo nie zawsze..:)) np.
        imprezy kulturalne. Jeżeli imprezy kulturalne - no to ma sens powołanie kolejnego
        teatru (np. KTT), kolejnej galerii ... itd, itd - czyli wzrasta poziom życia
        kulturalnego miasta. A jeżeli tak się dzieje - wzrasta atrakcyjność miasta.
        Jeżeli studenci będą chcieli zostać w Kielcach (bo warto, bo coś się dzieje), no
        to będą generować pracę i miejsca pracy. (jak by nie patrzył - bezrobocie wśród
        najlepiej wykształconych jst najniższe)

        Minusy - dla niektórych - juwenalia (jeśli studenci nie będa po sobie sprzarać)

        > 3. co można w tej materii zrobić szybko - co jest oporne, co staje na drodze

        Szybko - nie wiele; ja nie chcę Universytetu 'naciąganego' za wszelką cenę. Nowe
        universytety ktore powstały, powstały na bazie połączeń różnych uczelni. W
        Kielcach lepiej żeby to była AŚ ... i tyle...
        Co staje na drodze ? mieszkania dla 'profesorów' o których był atyle razy mowa...
        i nic.

        > 4. czy władze lokalnych uczelni chcą powołania Uniwersytetu

        Zazwyczaj chcenie wzmaga się przy okazji wyborów. (patrz wnioski o powołanie Univ
        p. Bartosa - bez konsultacji z Massalskim)

        > 3. kto tak naprawde chce powołania Uniwersytetu - a kto bije piane

        Ja - chcę (ktoś jeszcze ?)

        Pianę biją - niektózy politycy - nie wszyscy - żeby było jasne, i to nie ma nic
        wspólnego z programem który się reprezentuje. Czas już, aby zrozumieli, że minął
        okres pustych obietnic... teraz liczą się już czyny. Mam nadzieję, że mieszkańcy
        Kielc nauczą się te obietnice egzekwować.
        • Gość: rz Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.kielce.uw.gov.pl 25.03.02, 13:17
          yahagi napisał(a):

          > Plusy - są, i to bardzo różne. Całkiem inaczej słucha się (powinno tak być)
          > człowieka po Universytecie, niż po WS..x. Ludzie, którzy studiuja w Wąckowicach
          >
          > na WS..x będa przyjeżdżać do Kielc, bo przynajmniej papier ktoy dostaną będzie
          > lepiej brzmiał. To nakręcikoniunkturę (chocby na rynku budowlanym - bo przecież
          >
          > będą musieli gdzieś mieszkać).... Aktywniejsze środowisko naukowe - choćby z
          > prostej przyczyny - bo liczniejsze, co za tym idzie większa grupa
          > intelektualistów w mieście. Jeżeli większa jest grupa intelekutalistów - rosną
          > również ich potrzeby. A ich potrzeby to (często.... no bo nie zawsze..:)) np.
          > imprezy kulturalne. Jeżeli imprezy kulturalne - no to ma sens powołanie kolejne
          > go
          > teatru (np. KTT), kolejnej galerii ... itd, itd - czyli wzrasta poziom życia
          > kulturalnego miasta. A jeżeli tak się dzieje - wzrasta atrakcyjność miasta.
          > Jeżeli studenci będą chcieli zostać w Kielcach (bo warto, bo coś się dzieje), n
          > o
          > to będą generować pracę i miejsca pracy. (jak by nie patrzył - bezrobocie wśród
          >
          > najlepiej wykształconych jst najniższe)
          >

          własnie o to chodzi!
          tylko, że niektóre z naszych kieleckich "elit" czują się takim scenariuszem
          najwyraźniej zagrożone...
          pozdr rz
    • ckdezerter Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? 25.03.02, 07:50
      yahagi napisał(a):

      > Jak myślicie: czy AŚ powinna się połączyć z PŚ ? Czy zupełnie nie ma takiej
      > potrzeby.... (?)

      Nie powinna. Dlatego ,że żadna z czołowych politechnik w kraju nie zabiega o to
      aby przekształcić się w uniwersytet.
      Ewentualny Uniwersytet Świętokrzyski przez ładnych kilka lub kilkanaście lat
      będzie zajmował ostatnie pozycje w rankingach, więc co to za przywilej dla
      politechniki spaść ze środka rankingu na sam jego dół jako uniwersytet.
      Jeżeli chodzi o powstanie uniwersytetu to jestem za, ale na bazie samego WSP.


      • drs Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? 25.03.02, 17:59
        Jestem zwolennikiem powstania Uniewersytetu na bazie Akademii
        Swietokrzyskiej,ale jest ale.
        Przede wszystkim same chęci powstaniu uczelni nie pomogą,potrzeba
        zaangażowania sie wszystkich sił z całego regionu nie tylko samych Kielc.Czy
        nie dziwi was to,że poza Kielcami tak naprawdę chyba nikt,żadne miasto z
        woj.Świetokrzyskiego nie jest zainteresowane budowaniem tej uczelni,wolą
        jeździc studiować do Lublina,Krakowa,Łodzi,Katowic czy Warszawy i diabli
        jeszcze wiadomo gdzie.Żaden samorząd nie zadeklarował poparcia.
        Po drugie jesli już posłowie przygotowuja jakiś projekt do przedstawienia w
        Sejmie,na komisji,to niech to ma rece i nogi,a nie tak jak rok temu/pełna
        kompromitacja/bez porozumienia lewicy z prawicą-tu nie może być podziałów
        politycznych.Po trzecie władze Kielc i wojewodztwa musza wyasygnować na ten cel
        pewną ilość pieniedzy,bo bez ściągnięcia pewnej ilości profesorów i zapewnieniu
        im mieszkań marzyć co nie ma o utworzeniu Uniewersytetu.
        Tu niestety nie zgodze sie z Yahagim,że lepiej mieć dobrą AŚ niż kiepski
        uniwersytet.Może i tak,ale dobry uniwersytet to może /jeśli powstanie
        oczywiście/Kielce bedą miały za jakiś 30-40lat- jak okrzepnie i się umocni.W
        obecnej sytuacji niestety nie bedzie sie mógł równać długo z renomowanymi
        ośrodkami.Miasta typu Rzeszów,Opole,Zielona Gora uczyniły to mówiąc szczerze na
        wydrę,są to marne uczelnie/ale są/i wszyscy o tym wiedzą,że niespełniaja norm
        ale,predzej czy później sie wzmocnią,a tymczasem Kielce bedą sie nadal chlubiły
        AŚ z przewaga kierunków nauczycielskich,a młodzież nadal będzie uciekać z
        Kielc, aby studiować prawo,medycynę czy nauki ekonomiczne gdzie indziej..Jak
        tak obserwuje te dyskusje o uniwersytecie to nasuwa się analogia z Ośrodkiem
        TV,niby wszyscy sa zgodni,że jest potrzeba chwili,że ranga miasta i regionu,że
        trzeba zahamować odpływ mlodzieży z regionu itp. itd,tylko,że jak co to czego
        przychodzi to dokladnie nic sie robi.Puste deklaracje,zawiazywanie
        stowarzyszeń,komitetów,przyrzeczenia posłów/np.Długosza/i dalej nic,nic się
        robi.Słusznie kiedyś w temacie TV jakis czlowiek z Rzeszowa/chyba max przygonił
        Kielcom,że tam u nich po prostu ludzie się zawzięli,stworzyli w Warszawie silne
        lobby i dopieli swego i mają ten lichy bo lichy Uniwersytet,maja swój osrodek
        Tv mimo,że są mniejszym miastem od Kielc,podobnie w Zielonej
        Górze,Opolu,Olsztynie/.Kielce i region mając tylu ludzi prominentych w
        Warszawie na różnych stanowiskach nie umieja,nie chcą lub nie potrafią tego
        wykorzystać,zawiazuje sie jakieś durne stowarzyszenia górali Kieleckich w
        Warszawie po to tylko ,aby sie od czasu do czasu spotakć i napić chyba
        wódki.Inna rzecz,że mozna posatwić tez tezę co za Kielczanie w warszawie
        zasiadają,że zapomnieli jaka to ziemia ich wykarmiła i wychowała.
        W ogóle jak tak obserwuje tematy Uniwersytetu,Telewizji,to ogarnia mie czarna
        rozpacz,to tak jakby wszyscy uparli się na te biedną Kielecczyznę,na Kielce i
        na siłę chcą tu stworzyć skansen Polski i Europy.Aż sie cisnie na usta teoria
        spiskowa dziejów.Tylko czy my Kielczanie sami troche nie jesteśmy temu
        winni..........????????????????
        • Gość: Yahagi Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.kielce.tpsa.pl 03.04.02, 17:02
          www.fmup.org.pl/?s=pokaz_osw&k=6

          Warto zauwazyć, że Częstochowa ma poparcie dla pomysłu swojego Universytetu
          nawet z takich środowisk. Ciekawe, czy my też możemy się czyms podobnym
          pochwalić....
          • Gość: Yahagi Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.kielce.tpsa.pl 04.04.02, 21:48
            www.slowoludu.com.pl/gazeta/codzienna/2002/IV/4/2.pdf

            Teraz nawet firmy z obcym kapitałem chcą wspierać Fundację na rzecz
            Universytetu.

            Ktoś się może orientuje jakie sukcesy ma już ta fundacja ? No bo trochę
            przecież istnieje....
    • drs Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? 09.04.02, 10:07
      W celu podniesienia upadajacego tematu.Ktoś coś wie na ten temat,jakieś
      niusy.Może przy okazji wizyty p.min.Łybackiej czegoś się dowiemy?Temat dla
      drążącego reportera.
      • Gość: Yahagi Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 09.04.02, 15:23
        Podejmę polemikę z DRS, bo jak nie ... to temat zginie...:))

        W innym wątku rzuciłem link do RZP zawierający ranking wyższych uczelni w
        Polsce. Obok Polityki jest to wg mnie najrzetelniejszy ranking, chociaż wyniki
        się nieco różnią.
        Obok wysokiej lokaty WSEiA (którą to pozycję przyjąłem z nieukrywanym
        zdziwieniem) warto popatrzeć na lokaty PŚ i AŚ. (odpowiednio 58 <wzrost o 1> i
        60 <spadek o 8>). Jakieś wnioski ? Ano takie, że bez dobrego przygotowania nic
        nam nie wyjdzie z Universytetu. Nie przejdzie już drugi taki numer, jak wyszedł
        z URzeszowskim i UZielonogórskim; MEN już nie da się nabrać na coś takiego; te
        uczelnie mają raczej bardzo wątpliwą opinię w środowisku; nie wiele odstaje
        UOpolski. Na przykładzie tego ostatniego ឤ spadek o 13> jednoznacznie widać,
        że sama zmiana nazwy (poza prestiżem – nie wiele daje).
        Wracając do AŚ: jak by nie patrzył – w wielu kategoriach wyniki mamy bardzo
        złe!. Najbardziej boli chyba kategoria ‘moc naukowa’ w której dostaliśmy 8 pkt.
        Nie maam pojęcia co się kryje pod tym hasłem, no ale przypuszczać należy, że ma
        to związek z kadrami. A jak z nimi jest – no to wszyscy wiemy. Jakie wyjście ?

        Myślę, że można tu przytoczyć historię z TVP O/Kielce. Od dawna mówiło się, że
        trzeba..., że powinien... , ale dopiero bodziec w postaci decyzji o obcięciu
        środków finansowych na produkcję programów regionalnych w Kielcach spowodował,
        że Kielczanie się ‘wściekli’ .... no i ED podniosło protest; temat przez
        ładnych dni parę był poruszany w każdym wydaniu ED (no i nie tylko, ale ED w
        tej sprawie było najbardziej zdeterminowane). Co to dało ? Ja nie chcę oceniać
        jak znaczący był udział ED w całej sprawie, no ale pod wpływem zaistniałej
        sytuacji na poważnie za sprawę wzięli się rajcy miejscy, itd. Noo... i nawet p.
        Braun się obudził, co naprawdę wróży że TVP O/Kielce jest tuż-tuż (sorry, p.
        Juliuszu: nie lubię Pana i tyle... miał Pan czas się wcześniej wykazać, ale
        jakoś nie dostrzegłem wysiłków w tym kierunku. Nawet pomysł z lokalizacją w
        KCK – też nie jest ‘górnych lotów’; lokalizacja – dobra, ale sam bym ją
        wymyślił, gdyby ktoś mnie o to zapytał, nie ma się czym chwalić.... Teraz, gdy
        o TVP O/Kielce trąbią już wszyscy – wywiady z Panem czytam w co drugiej
        gazecie.... Nie mniej jednak uważam, że z politycznego punktu widzenia – to co
        Pan robi jest bardzo dobrym sposobem na zbijanie kapitału wyborczego; jak TVP
        O/Kielce powstanie – pewnie w wyborach będzie Pan miał dużą szansę).

        Taki sam szum trzeba zrobić dookoła UŚv. Trzeba podjąć temat; dać do
        zrozumienia rajcom (jejaaaa... czemu oni sami tego nie rozumieją..???, przecież
        od tego są...), że dla dobra miasta sprawą o wiele bardziej istotną od remontu
        stadionu Błękitnych (czy ktoś wie ile kosztowała lub mogła kosztować ta
        visualizacja ???) jest podniesienie rangi AŚ. Przydałoby się, żeby np. ED (bo
        GW pewnie się nie odważy) znów podtrzymywała temat przez jakiś czas. O
        korzyściach i celowości powstania UŚv – nie ma co debatować. Fajnie by było,
        gdyby wśród polityków znalazł się ktoś, kto by potraktował ten temat jako
        inwestycję polityczną; gdyby potrafił powalczyć – wyborcy by mu tego nie
        zapomnieli. A jest o co walczyć; wiadomo, że jeden człowiek w pojedynkę nie
        wiele zrobi... ale może np. załatwić finansowanie kopuły obserwatorium na
        budynku za EXBUDem. Nie są to wielkie pieniądze i jestem przekonany, że przy
        odrobinie wysiłku – znalazłby sponsora (sponsorów). A gdyby tak było, gdyby
        było obserwatorium – AŚ dostałaby więcej punktów w kategorii ‘możliwość
        rozwijania zainteresowań naukowych’, to podniosłoby jej pozycję w rankingach,
        jak również atrakcyjność zarówno dla studentów jak i wykładowców... no i byłoby
        kolejnym krokiem do UŚv. Czy to naprawdę jest tak bardzo niemożliwe do
        zrobienia ? A przecież takich ‘drobnych’ działań wspomagających powstanie UŚv
        jest bardzo wiele... Zastanawialiście się, dlaczego w Kielcach nie ma radia
        akademickiego ? To byłby kolejny czynnik rozwoju szkolnictwa wyższego w
        mieście ... no i czynnik integrujący środowisko studenckie... bo na temat jego
        obecnego ‘zintegrowania’ – szkoda gadać....widać to na juwenaliach....

        Warto powołać się na CTK (tu odpowiedni link z wątku CTK :)). Jest to doskonały
        przykład tego jak bardzo ‘pracogenne’ są jakiekolwiek miejsca pracy. W jakimś
        opracowaniu czytałem, że każde miejsce pracy powoduje powstanie 0,09
        nastepnego. (czyli 11 pracujących tworzy pracę dla 12-go). To samo dotyczy
        universytetu; pisałem już o tym w www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?
        dzial=0511&forum=KIELCE&wid=1442576&aid=1443000

        Naprawdę najwyższy już czas, aby podjąć temat w sposób zdecydowany i
        konsekwentny (ciekawe, czy podejmie się tego któraś gazeta (?)); rajcy miejscy
        i politycy powinni już pojąć, że jeżeli nie znajdą kilkunastu mieszkań dla
        profesorów (niech kupią jakiś bloczek od UNIMAXu, albo co...???), no to o
        unversytet będziemy się starać pewnie jeszcze z 10 albo 15 lat (a potem pewnie
        przyjdzie ustawa, która ‘z urzędu’ przemianuje wszystkie akademie na
        universytety... no i będziemy mieć spokój). Tylko czy tak będzie ? Warto się
        zastanowić, co jest istotniejsze dla regionu: powołanie Uśv, czy ciągnięcie
        zwłok Żeromskiego do Ciekot ....(?). (Tego ostatniego pomysłu nie mogę jakoś p.
        Olszewskiemu wybaczyć....).
        • drs Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? 09.04.02, 15:58
          Podobno móc to chcieć,ale z samego chciejstwa jeszcze nic nie wynika,trzeba
          działania i pieniedzy.Przytoczony ranking uczelni/niestety nie czytałem
          go/pokazuje tylko jak jeszcze słabe kadrowo sa kieleckie uczelnie państwowe.Jak
          władze uczelni i miasta i regionu niewiele robia w celu ścinięcia kadry
          naukowej niezbednej do podniesienia rangi kierunków czy wydziałów,bez tego oraz
          dobrej bazy materialnej nie ma szans na uniwersytet/choc tu plus dla
          rektora/plany budowy nowego budynku dla wydz.Zarzadzania i Administracji,budowa
          planetarium/to dobry prognostyk.Pewnie AŚ nawet jak zostanie UŚ nie dorówna UJ
          czy UW,ale kiedys ma szanse być niezłym ,niewielkim uniwerkiem,do tego jednak
          juz teraz trzeba sie wziąć do roboty,bo rzeczywiscie za 10-15 lat z awansu
          zostanie uniwersytetem.
          Ale to żarty.Nie wiem co sądzić o obecnym układzie/jesli idzie o samorząd,to
          wybory na jesieni,obecny prezydent moze juz nie chce sie angażować,potencjalni
          kandydaci jeszcze nie odkryli swych kart i obietnic przedwyborczych.Władze
          regionu/wojewoda,marszałek województwa też poza obietnicami nie robia nic/znów
          te wybory/.Pozostaja posłowie,jeszcze pamietam wypowiedzi p.Długosza jak
          zapewniał,że Uniwersytet na pewno powstanie w krótkim czasie?!Czy na obecnym
          etapie tez tak mówi?Nie słyszy się.Nie ma w ogóle jakiejkolwiek wspólnej
          taktyki,frontu działania,nikt z posłów z różnych ugrupowań nie stara sie
          wytworzyć szerokiej koalicji ponad podziałami,nie tworzy sie lobbingu tam w
          Warszawie na Wiejskiej,ale tworzy sie jakieś durne Stowrzyszenia Górali
          Świetokrzyskich/chyba po to aby napic sie wódki i pogwarzyc o starych
          karabinach/.Tak,że władze uczelni pozostaja same sobie a w ogólnej mizerii
          finansowej nie udźwigną tego problemu.Rozumiem ,że URZ,UO,UZG to słabe
          uniwersytety,ale one juz są i dla mnie to wątpliwa pociecha ,że lepiej mieć
          AŚ,choć i ona w porównaniu np.z krakowską APedagogiczną jest gorsza w
          rankingu.Na koniec taka trochę smutna refleksja.Do ilu postów dobijemy w
          temacie UŚ lub TV/O Kielce nim to wszystko rzeczywiscie się spełni?
    • ckdezerter Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? 10.04.02, 07:59
      Czy ktoś wie ile miałaby kosztować modernizacja stadionu błękitnych. Otóż
      ciekawy jestem ile za te pieniądze dałoby się kupić mieszkań dla przyszłej
      kadry naukowej. Tak jak Yahagi uważam, że futbol lepiej zostawić Ostrowcowi Św.
      a u nas postarać się o uniwerek i TVP.
    • jarmush Re:NIE 10.04.02, 08:03
      Polaczeniu Politechniki z AS mowimy nie!
      • Gość: Yahagi Universytet - GW IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.02, 23:17
        Więcej takich informacji...:

        Od Instytutu do Akademii

        wal (10-04-02 20:45)

        - Myślę, że jesteśmy świadkami historycznego momentu, realizujemy marzenia
        środowiska lekarskiego w Kielcach - powiedział rektor Akademii Świętokrzyskiej
        Adam Massalski, dokonując oficjalnego otwarcia nowej siedziby Instytutu
        Kształcenia Medycznego AŚ. Placówka działa już od lutego 2001. Kształci się tu
        930 studentów na kierunkach fizjoterapia i pielęgniarstwo. W następnym roku
        akademickim ma być utworzony trzeci kierunek - położnictwo. AŚ stara się też o
        utworzenie pielęgniarskich studiów magisterskich. W Instytucie powstanie
        nowoczesna, fachowa biblioteka, z której będzie mogło również korzystać
        kieleckie środowisko lekarskie. - Moim zdaniem jest to początek akademii
        medycznej w Kielcach - stwierdził marszałek województwa Józef Kwiecień.

        ... jeszcze jakiś instytut prawa by się przydał....
    • drs Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? 11.04.02, 08:42
      Tym bardziej ,że prawo w odróżnieniu od kierunków medycznych/wiem bo
      studiowałem/nie wymaga aż takiej infrastruktury
      sprzętowej/labolatoria,pracownie itp/.Raczej na porządnym poziomie kadra
      profesorska oraz dobre zaplecze typu biblioteka.Bez kierunku
      prawniczego/wydziału prawa/nie wyobrażam sobie obecnie nowoczesnego
      uniwersytetu.W ogóle na AŚ chyba nadal za dużo jest kierunków stricte
      nauczycielskich nie za bardzo przystających do rzeczywistości,niż kierunków
      magisterskich po których absolwent może znaleźć zatrudnienie.
      • Gość: Yahagi Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.kielce.tpsa.pl 12.04.02, 21:41
        www.slowoludu.com.pl/gazeta/codzienna/2002/IV/11/2.pdf

        .. no i jest prawie 'medycyna'... tak całkiem bez dużego rozgłosu się
        pojawiła...
        Naprawdę jeszcz prawa brakuje...

        Ciekawe czy na URzesz i UZielon jest prawo i medycyna....
        • drs Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? 13.04.02, 11:13
          Z tego co wiem,to w Rzeszowie jest prawo,gdyż tam połączyły się WSP i filia
          UMCS/a był tam wydział prawa i administarcji/.Jeśli chodzi o kierunki medyczne
          to też chyba kombinują coś na wzór Kielc.Nie wiem jak jest w Zielonej,ale tam
          obawiam sie,że kierunków medycznych ani prawa chyba nie ma.
          • Gość: Yahagi Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.kielce.tpsa.pl 17.04.02, 00:18
            www.slowoludu.com.pl/gazeta/codzienna/2002/IV/16/3.pdf

            .. fajnie brzmi, to porozumienie ponad podziałami. Ciekawe jakie porozumienie
            miał na mysli p. Jaskiernia, jezeli w Kielcach politycy nie mają pojęcia o tym,
            jakie są plany ani potrzeby AŚ. Dzisiejsze ED podaje, że np. posłowie Pawlak i
            Kałamaga nie orientują się, czy UŚv ma powstać na bazie AŚ czy AŚ + PŚ...
            (ciekawe czy wiedzą już, że AŚ to AŚ a nie WSP....(?)).

            Wojewoda Wójcik też sie nie popisał, bo przekonywał, że 'można zwolnić część
            profesorów, z kierunków, gdzie jest ich nadmiar (ciekawe które to...(?))...

            A prezydent Stępień opowiada, że wazniejsza od domków dla profesorów, jest wola
            powołania uczelni...(dobrymi chęciami, to jest..... widomo co)

            Jeja....!!! I z kim tu o ten UŚv walczyć ???

            Gdybym ja w swojej pracy prezentował taki poziom kompetencji, to bez obrazy,
            ale pół województwa nie mogłoby chyba nigdzie się dodzwonić....:(( No i z
            marszu z roboty bym wyleciał... a oni ?
            • Gość: Yahagi Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? - SL IP: *.kielce.tpsa.pl 23.04.02, 17:30
              Zdecydowanie godna przeczytania wypowiedź:
              www.slowoludu.com.pl/gazeta/codzienna/2002/IV/22/8.pdf

              Cóż.... jezeli prawdą jest to co ów goś napisał, no to chyba jasne, że UŚv nie
              powstanie zbyt szybko. Jeszcze nie czytałem dzisiejszego SL (spodziewam się
              jakiejś reakcji, najpierw ze strony czytelników, a potem władz uczelni...
              ciekawe co będą mieli do powiedzenia)... ale jeżeli jest faktycznie tak jak
              można przeczytać w tym liście, no to jest to temat na pierwszej jakości aferę.
              Jeżeli dobrze zrozumiałem, to Wydział Zarzadzania i Administracji nie cierpi w
              najmniejszym stopniu na braki funduszy... wręcz przeciwnie.... jeżeli jest to
              prawdą, podobnie jak to, że zaległości czesnego liczone są w milionach (ciekawe
              czy WSU ma jakiekolwiek zaległości.... nie sądzę... jako oni to robią ..??).
              Jeżeli tak, to nie sądzę, żeby znalazł się sponsor wspierający budowę
              obserwatorium... bo szkoła - jak widać - do najgospodarniejszych nie należy, a
              to zawsze budzi wątpliwości.

              Bolesny jest poziom wykladowców AŚ.. to co publikowali, co wykazali, z kim
              utrzymują kontakty, jakimi językami mówią itd... Nie ma szans, na zbudowanie
              UŚv, jeżeli tam pracuja nie _naukowcy_ a _wykładowcy_...
              Chyba czas pomyśleć o ich weryfikacji (nie wiem w jaki sposób, ale chyba nalezy
              to zrobic). Zaraz okaże się, że zaczną się pojawiać prace naukowe, projekty,
              pomysły... pojawi się _środowisko naukowe_ którego tak bardzo AŚ brakuje....
    • kaczusia_ Uniwersytet po co? Telewizja w Kielcach - po co? 24.04.02, 08:41
      Ostatnio miałem mozliwość postudiować takie dokumenty jak Strategia Rozwoju
      Województwa Świętokrzyskiego i Kontrakt Wojewódzki. Zaskoczyło mnie w tych
      dokumentach motywowanie dlaczego ma powstać uniwersytet i TVP w Kielcach.
      Według autorów strategi powstanie ośrodka TVP ma wpłynąć na rozwój bazy
      ekonomicznej województwa - jestem ciekaw jak, ponieważ autorzy nic na ten temat
      nie napisali, a ograniczyli się do takiego pustosłowia.
      Jeżeli zaś chodzi o uniwersytet nie zrozumnie mnie źle, ale tworzenie fikcji
      jest wielką głupotą. Powstanie tego typu uczelnii nie spowoduje zachamowania
      odpływu młodzieży. Dlatego, że ludzie młodzi wyjeżdżają z tego województwa za
      pracą i nawet jak jadą na studia do Warszawy, Krakowa itd. to dla tego, że
      papierek tamtych uczelni lepiej jest postrzegany przez pracodawcę, poza tym w
      tych ośrodkach po skończeniu studiów łatwiej jest znaleźć pracę. Jeżeli chcemy
      ograniczyć ucieczkę ludzi młodych i rozwijać województwo to musiałaby być
      uczelnia, w której wykładaliby wysokiej klasy specjaliści. Tacy do Kielc nie
      przyjadą choćby nawet dostali duże pieniądze i mieszkańa. Uważam tak ponieważ
      myslę, że dla profesorów, doktorów duże znaczenie ma też prestiż uczelni, a co
      za tym idzie możliwości współpracy z najlepszymi uczelniami świata.
      Tak już na koniec dla poprawy nastroju powiem, że nie jestem przeciwnikiem
      Uniwersytetu Świętokrzyskiego, ale myślę że rangę i prestiż uczelni buduje się
      latami. Dlatego niech władze tej uczelni powoli i konsekwentnie pracują nad
      powstawniem nowych kierunków i rozwojem Akademii Świętokrzyskiej. A żałośni
      politycy niech sobie znajdą inny zastępczy temat.
      • Gość: Yahagi Re: Uniwersytet po co? Telewizja w Kielcach - po co? IP: *.kielce.tpsa.pl 25.04.02, 00:39
        > Według autorów strategi powstanie ośrodka TVP ma wpłynąć na rozwój bazy
        > ekonomicznej województwa - jestem ciekaw jak, ponieważ autorzy nic na ten temat

        Kaczuś - to bardzo proste, jestem pod wrażeniem, że tego nie pojmujesz. Jeżeli
        będzie TVP O/Kielce - to czyje sprawy będzie filmował ? Ano kieleckie, czyli
        nasze lokalne. Jeżeli tak, no to będzie miał kto pokazać jak wyglądają np targi w
        CTK. Będzie mógł zrobić to napewno lepiej, niż ktoś, kto przyjezdża na kilka
        godzin z Krakówka, czy Stolicznej, bo bedzie na miejscu i będzie znał klimaty.
        Jeżeli odpowiednio atrakcyjnie pokaże CTK (a będzie miał warunki żeby to zrobić),
        i jeżeli będzie przygotowywał materiał z większości imprez targowych, a nie
        tylko z MSPO, ALARMU i LOGISTYKI - jak to ma miejsce ostatnio (pominąłem coś ?),
        to będzie to informacja dla ludzi w kraju, że Kielce nie są jakąś zapyziałą
        targową dziurą (nie każdy czyta rankingi), tylko miejscem, gdzie zjeżdża się
        kilkudziesięciu / kilkuset wystawców, którzy mają warunki żeby się pokazać,
        podsykutować, pomarudzić i wypić wódkę..... Co z tego więc będzie miało miasto że
        będzie TVP ? Ano promocja np. przez CTK, a co za tym idzie zyski, podatki, pracę..
        www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KIELCE&wid=1255731&aid=1524352
        ... i nie mów, że to jest mało ważne. TVP może załatwić Kielcom promocję, a w
        wielu wypadkach, np. CTK jest co promować i jest to opłacalne. Baaa....rdzo...
        Zobacz jakie pierdoły pokazuje się w Teleexpresie. Czy spotkałeś tam chodź jedną
        wzmiankę o tym, że mieliśmy w Kielcach Festiwal Tańca ??? !!! A przecież była to
        impreza na naprawdę wysokim poziomie... Więc co jest ? Dlaczego w Polsce o tym
        nie mówiono ? Gdyby to było w Wawie, no to nawet w Kielcach mielibyśmy ich
        plakaty... Przyczyna prosta: bo nie mamy TVP O/Kielce. Jeżeli mielibyśmy, jeżeli
        migawki z FT pojawiłyby się w Teleexpresie, a co za tym idzie na POLONII no to
        np. w Wiedniu i w Madrycie wiedzieliby o tym, że mamy taki festiwal; że wystepuje
        tam nie byle kto i że może warto do tych Kielc w przyszłym roku przyjechać, bo
        tam się spotyka naprawę czołówka europejskich tancerzy. (myślę, że kwestia czy
        dobrze mieć taki festiwal - raczej nie podlega dyskusji)). To samo dotyczy NURTU.
        Slyszał ktoś o tym w kraju ? Ja nie spotkałem żadnej 'telewizyjnej' informacji...
        www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KIELCE&wid=676340&aid=679461

        > Jeżeli zaś chodzi o uniwersytet nie zrozumnie mnie źle, ale tworzenie fikcji
        > jest wielką głupotą. Powstanie tego typu uczelnii nie spowoduje zachamowania
        > odpływu młodzieży. Dlatego, że ludzie młodzi wyjeżdżają z tego województwa za

        Owszem, spowoduje... Teraz młodzież ma argument typu: jesteśmy jedynym
        województwem bez Univ.... i dlatego nie warto tu zostawać... trzeba uciekać. A
        jeżeli Univ będzie, to będzie to też kolejny argument do tego by twierdzić, że
        Kielce nie są gorsze od innych miast (bo nie są). Poza tym powielasz pewien
        utarty pogląd; a mianowicie taki, że w Kielcach pracy nie ma, a wystarczy tylko
        wyjechać do Stolicznej czy Krakówka no i tam nie ma problemu.... Zachęcam:
        popytaj, albo nawet wyjedź i sam się przekonaj, bo jesteś w błędzie...
        Poczytaj o Szczecinie; specjalnie dla Ciebie zawiesiłem to w sieci
        bofh.shaco.pl/~yahagi/Szczecin.htm ... i wyciągnij wnioski. Dlaczego
        Szczecin ? Bo właśnie kolega dzwonił ze Szczecina i pytał, czy jakiejś pracy bym
        dla niego w Kielcach nie znalazł... A przecież Kielce nijak się mają do
        Szczecina, no nie ? 2 razy większy, własny Univ, TVP ... itd... więc co jest ??

        Tak się składa, że powstawanie czegokolwiek w tym mieście (w Kielcach),
        niezależnie od tego, co to jest, czy TVP czy UŚv, czy cywilizowane budki z
        hotdogami obok dworca PKP, czy dyskoteka przy ARALU, czy inne pomysły o których
        możesz przeczytać w wątku INVESTYCJE, świadczą o jego rozwoju i perspektywach.
        To daje ludziom prace (hipermarkety to inny temat) i zwiększa ich szansę na
        przeżycie. Jeżeli nic się nie dzieje, no to udziela się marazm, no bo 'Bóg o
        Kielcach zapomniał'. A tu tak się składa, że naprawdę dużo się dzieje. Tylko my
        sami musimy to dostrzec

        > powstawniem nowych kierunków i rozwojem Akademii Świętokrzyskiej. A żałośni
        > politycy niech sobie znajdą inny zastępczy temat.

        Z tym się nie zgodzę... niech politycy jątrzą temat... tylko my nauczmy się ich z
        tego rozliczać. Bo wciąż tego niestety nie potrafimy, i dlatego oni mają czelność
        wciskać nam głupoty ...
        www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KIELCE&wid=646132&aid=1696629
        Za ten text, niektórzy powinni naprawdę zostać pociągnięci do odpowiedzialności.
        Naprawę już czas by niektórzy zrozumieli, że to oni pracują dla nas za nasze
        pieniądze, anie że to my jesteśmy dla nich....
        • Gość: Yahagi Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? - SL IP: *.kielce.tpsa.pl 25.04.02, 00:44
          Jeszcze o szansach na Universytet...
          www.slowoludu.com.pl/gazeta/codzienna/2002/IV/23/2.pdf
        • Gość: Yahagi Re: Uniwersytet po co? Telewizja w Kielcach - po co? IP: *.kielce.tpsa.pl 25.04.02, 02:21
          Jeszcze jeden link.. co prawda nawiązuje do Szczecina, ale jest dość rozsądny
          no i odpowiada na Twoje wątpliwości...

          www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=358&wid=221244&aid=547162
        • kaczusia_ Re: Uniwersytet po co? Telewizja w Kielcach - po co? 25.04.02, 08:55
          Gość portalu: Yahagi napisał(a):

          > Kaczuś - to bardzo proste, jestem pod wrażeniem, że tego nie pojmujesz. Jeżeli
          > będzie TVP O/Kielce - to czyje sprawy będzie filmował ? (...)Co z tego więc
          > będzie miało miasto że będzie TVP ? Ano promocja np. przez CTK, a co za tym
          > idzie zyski, podatki, prac

          Z tą promocją przesadzasz. Weź na przykład Rzeszów, mają ośrodek telewizji i
          jakoś nie zauważyłem, żeby dużo wiecej o tym mieście było w TVP? NIe zauważyłem
          też, aby z tego powodu Rzeszów specjalnie szybko się rozwijał, napływały tam
          inwestycje. Nie chcę powiedzieć, że telewizja w kielcach nic nie zmieni, ale
          myślę że przecenia się w Kielcach mozliwości wynikające z powstania takiego
          oddziału.

          >
          > Owszem, spowoduje... Teraz młodzież ma argument typu: jesteśmy jedynym
          > województwem bez Univ.... i dlatego nie warto tu zostawać... trzeba uciekać.

          Przeceniasz to, mam znajomych studiujących w W-wie i Krakowie, Poznaniu i
          myślisz, że jak powstałby Uniwersytet w Kielcach to nie wyjechaliby na studia do
          tamtych miast? Otóż nie dla nich przedewszystkim liczy się to, że studiują na
          UW, UJ, SGH, AE w Krakwie, Szkole Wyższej Psychologi itd., a dlatego ponieważ
          dyplom z tych uczelni da im większą szansę otrzymania dobrej pracy. Zgadnij gdzie
          będą szukać najpierw pracy? Oczywiście, że w tych miastach, co nie znaczy, że ją
          tam znajdą. Być może wrócą do Kielc, ale jak narazie z osób, które znam i które
          ukończyły te uczelnie teraz pracuje w tych miastach. Poza tym podkreślę, nie
          liczy się nazwa. Liczy się poziom nauki. W Nowym Sączu jest Wyższa Szkoła
          Biznesu, nie jakiś tam uniwersytet, tylko poprostu wyższa szkoła, ale jest na
          wysokim poziomie i ludzie się tam garną pomimo wysokiego czesnego. To samo jest
          ze Szkołą Wyższą Psychologi bardzo wysoki poziom, z tego co mi wiadomo to studia
          psychologi na tej uczelni są na wyzszym poziomie niż na UW. Dlatego jeszcze raz
          powtóżę, Kielcom potrzebna jest nowoczesna uczelnia, na której z kierunkami
          przystosowanymi do rzeczywistości, współczesności i może się nazywać Akademia
          Świętokrzyska. Potrzebna nam jest uczelnia poprostu na wysokim poziomie, nie
          zależnie od tego jak się będzie nazywać.


          > wyjechać do Stolicznej czy Krakówka no i tam nie ma problemu.... Zachęcam:
          > popytaj, albo nawet wyjedź i sam się przekonaj, bo jesteś w błędzie...

          Od lipca zeszłego roku pracuję spowrotem w Kielcach, wcześniej pracowałem w
          Warszawie i zdaję sobie sprawę z tego, że w tych miastach nie jest już tak łatwo
          jak kiedyś, ale zawsze łatwiej niż w Kielcach.

          > Z tym się nie zgodzę... niech politycy jątrzą temat... tylko my nauczmy się ich
          > z
          > tego rozliczać. Bo wciąż tego niestety nie potrafimy, i dlatego oni mają czelno
          > ść
          > wciskać nam głupoty ...
          > <a href="www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KIELCE&wid=646132&
          > aid=1696629"target="_blank">www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KIELCE
          > &wid=646132&aid=1696629</a>
          > Za ten text, niektórzy powinni naprawdę zostać pociągnięci do odpowiedzialności.

          Niestety problem jest taki, że mamy ordynację wyborczą narzucającą nam głosowanie
          najpierw na listę, a potem na człowieka. Z czego politykom bardziej opłaca się
          przez 4 lata brylować na różnych imprezkach partyjnych niż pracować dla ludzi.
          Dopóki nie zmieni się ordynacja możesz zapomnieć o rozliczaniu polityków. Jeżeli
          jesteś zainteresowany to wyślę Ci mailem dłuższy swój tekst odnosnie oceny
          systemu wyborczego w Polsce.

          > Naprawę już czas by niektórzy zrozumieli, że to oni pracują dla nas za nasze
          > pieniądze, anie że to my jesteśmy dla nich....

          • Gość: Yahagi Re: Uniwersytet - SL cd... IP: *.kielce.tpsa.pl 29.04.02, 16:30
            Ciekawe...
            www.slowoludu.com.pl/gazeta/codzienna/2002/IV/26/9.pdf
            ... mam nadzieję, że tak jak zazwyczaj - również w tym wypadku prawda leży po
            środku...
            • wako3 Re: Uniwersytet - SL cd... 27.05.02, 19:03
              Gość portalu: Yahagi napisał(a):

              ) Ciekawe...
              ) (a href="http://www.slowoludu.com.pl/gazeta/codzienna/2002/IV/26/9.pdf"target="
              ) _blank")www.slowoludu.com.pl/gazeta/codzienna/2002/IV/26/9.pdf(/a)
              ) ... mam nadzieję, że tak jak zazwyczaj - również w tym wypadku prawda leży po
              ) środku...


              Cierszy mnie, ze uwazasz, iz jest to ciekawe. Ciekawe jest np to, ze Kolegium
              Dziekanskie nie ustosunkowalo sie do zadnego konkretnego zarzutu zbywajac
              wszystko stwierdzeniem, iz "wlasciwie wszystko jest klamstwem". Jesli mozna (nie
              wiem jaka jest "pojemnosc" tej wiadomosci) zalacze moja odpowiedz dla "Slowa
              Ludu". Mam pokwitowanie, przeslalem tez mail-em. Jesli sie nie zmiesci moge Ci
              przeslac na wskazany adres. Wyslalem ten tekst do wszystkich kieleckich gazet
              (do "Wyborczej" tez). Tak sie niestety sklada, ze aktualnie nikt nie chce
              tematu "ruszac". A szkoda, bo skonczy sie to naprawde wielka klapa calego pomyslu
              na uniwersytet.

              Pozdrowienia, W.Korczynski

              Kielce, 26 kwietnia 2002
              Redakcja „Słowa Ludu"


              Szanowni Państwo,
              nawiązując do Waszego artykułu „Pierwsza wojna uniwersytecka" („Słowo Ludu" z
              dnia
              26 kwietnia 2002) i mojego listu do redakcji „Słowa" informuję, że:
              1. Podtrzymuję wszystko, co napisałem w liście do redakcji. Pytam również,
              które mianowicie moje stwierdzenia były fałszywe i kto to sprawdził. Sprawdzenie,
              czy zarzuty są prawdziwe, w szczególności obciążenie dydaktyczne pracowników i
              ilość
              prac dyplomowych prowadzonych przez pracowników to kwestia dwu- lub
              trzygodzinnej pracy jednej osoby. Dokładnie tak samo można sprawdzić zarzut
              dotyczący kwalifikacji osób prowadzących zajęcia. W przypadku uzyskania
              zezwolenia władz zobowiązuję się udowodnić moje zarzuty przez sprawdzenie
              właściwych dokumentów. W moim liście sugerowałem wyraźnie, aby dziennikarz
              sprawdził podnoszone przeze mnie zarzuty. Z artykułu wnoszę, że nikt tego nie
              zrobił.
              2. Wszystkie zarzuty dotyczą roku akademickiego 2000/2001 lub 2001/2002. Nie
              jest
              więc prawdą, że piszę „o rzeczach sprzed dwu, trzech lat, które już zostały
              zmienione"
              (n.b. które właściwie z moich zarzutów zostały „załatwione"?). W szczególności
              pisałem o ilości dyplomantów w tym (bieżącym) roku akademickim. Warto tu zwrócić
              uwagę na dwie sprawy: wysoki tzw. „limit" dyplomantów na jednego promotora (20
              lub 30 prac) oraz fakt, że limit ten jest wielokrotnie (np. trzy- lub
              czterokrotnie)
              przekraczany. Wygląda więc na to, że mamy w Wydziale altruistów, którzy za darmo
              prowadzą np. 70 prac. Proponuję spytać, kto w innej uczelni, czy np. Wydziale
              Przyrodniczym naszej Akademii poprowadzi za darmo np. 5 prac.
              3. Z informacji o średniej (1,7) ilości prac naukowych opublikowanych przez
              jednego
              pracownika Wydziału nie wynika niestety, że sytuacja jest taka dobra. Problem w
              tym,
              iż większość tych prac ma niską (1 punkt) lub zerową ocenę punktową w
              klasyfikacji
              KBN, a rozrzut (wariancja) tej wyników jest bardzo duży. Tak więc wartość
              informacyjna tego akurat parametru jest bardzo kiepska. W liście moim
              proponowałem zresztą, aby konkretne osoby, w tym głównie Dziekan Kuleszyński,
              podały swój dorobek naukowy. Mój jest dostępny na każde żądanie. Podtrzymuję
              propozycję sporządzenia strony domowej Wydziału z takimi informacjami.
              4. Prawdą jest, że nie mam habilitacji. Nie mam też domu za siedemset
              tysięcy,
              samochodu za sto, wielohektarowej posiadłości na Mazurach, ani domku pod
              miastem. Niektórzy moi zdolniejsi koledzy (tez bez habilitacji) takie rzeczy
              mają. Ma to z poruszanymi w
              moim liście kwestiami taki mniej więcej związek jak fakt, że mam odcisk na małym
              palcu lewej nogi. Czy gdyby zarzuty podnoszone były przez faceta po podstawówce,
              to straciłyby na wartości? Skoro mowa o habilitacji. Do jej otrzymania wymagany
              jest
              tzw. „dorobek naukowy". Proponuję, by obecni na zdjęciu członkowie Kolegium
              Dziekańskiego ujawnili o jaki też dorobek oparte były i gdzie uzyskane ich własne
              habilitacje. Nie jestem pewien czy to ja mam się wstydzić (tak rozumiem fragment
              tekstu o mojej habilitacji), że habilitacji nie mam, czy oni, że ją mają.
              Chciałbym też
              wiedzieć czy tak na mnie oburzone „kuluary" mają jakieś nazwisko. Można by
              sprawdzić np. jak plasują się na wydziałowej liście osiągnięć naukowych. Można
              też
              spytać obecnych na zdjęciu, o to, który z nich zarabia poniżej stu tysięcy
              złotych
              rocznie (rozumiem, że powtórzenie tej mojej wypowiedzi w czołówce artykułu ma
              sugerować jej fałszywość).
              5. Moje oceny mają wartość opartą o powszechnie akceptowane i oficjalnie
              przez
              Komitet Badań Naukowych uznane kryteria oceny prac naukowych. Są one dostępne
              na domowej stronie internetowej KBN. Można je stamtąd „ściągnąć" i ocenić dorobek
              każdego z „oburzonych", chyba, że pozostanie on jak dotychczas tajny.
              6. Listę zdublowanych godzin, o których nikt nie chce rozmawiać, przekazałem
              (mam
              pokwitowanie) uczelnianej rewident. Udostępniłem ją również red. Rynkowskiej.
              Była
              doskonała okazja porozmawiania o konkretach i ew. skonfrontowania wszelkich
              informacji ze mną, bo w trakcie jej rozmowy z członkami Kolegium byłem na
              parterze budynku, na którego pierwszym piętrze Pani Redaktor rozmawiała z
              Kolegium Dziekańskim. Wystarczał jeden telefon.. Szkoda, że doktor Kuleszyński
              tak
              niewiele mówi, szczególnie na temat „zdublowanych" przez siebie godzin. Jest on
              jedyną osobą, która zna wszystkie szczegóły sprawy (innych zresztą też).
              7. Wbrew temu co mówi Kolegium („praktycznie nic w liście nie jest prawdą")
              list
              opisuje fakty. Chcę usłyszeć co konkretnie nie jest w nim prawdą. Mam do tego
              prawo, szczególnie w kontekście wypowiedzi o zwalnianiu mnie z pracy.
              8. Cała „afera" była do załatwienia jednym pociągnięciem pióra; wystarczyło
              po prostu
              napisać, że władze Uczelni podjęły konkretne kroki dla wyjaśnienia sprawy i
              powiadomić mnie o wynikach kontroli w zakresie podnoszonych przeze mnie
              zarzutów. Przez dziesięć miesięcy nikt tego nie uczynił. Czekałem więc jak widać
              dość długo. Nawet z wysłaniem mego listu czekałem, jak słusznie podkreśla
              Autorka,
              prawie miesiąc. Ponieważ z artykułu wnosić można, że wszystko co napisałem jest
              stekiem kłamstw, więc proponuję ujawnienie (np. na stronie internetowej) całej
              mojej
              korespondencji z władzami Uczelni i Wydziału. Brak wyraźnego (z określeniem, o
              które pisma chodzi) sprzeciwu Rektora do 2-go maja b.r. traktować będę jako
              zgodę
              na taką publikację. Warto też podkreślić, że główną przyczyną całego zamieszania
              jest
              dworski styl sprawowania władzy i ignorowanie najcięższych nawet zarzutów, jeśli
              tylko nie pochodzą z „odpowiednio wysokiego" szczebla. Nie byłoby całej sprawy
              dlatego jeszcze, że nic bym po prostu ani o „zdublowanych" godzinach, ani np. o
              kwalifikacjach moich kolegów nie wiedział. To właśnie „ręczne sterowanie"
              Wydziałem, niezrozumiałe dla mnie ignorowanie moich problemów, próba
              „wrabiania" mnie w odpowiedzialność, za decyzje, których nie podejmowałem i
              kierowane pod moim adresem groźby zmusiły mnie do zainteresowania się tymi
              kwestiami. Gdyby nie one pisałbym pewnie, jak przez ostatnie kilka lat, pisma o
              zmianę siatki godzin, „punkty kredytowe" czy ustalenie wspólnych dla wszystkich
              wymagań i na tym by się kończyło. Tak więc mówienie o tym, że to ja właśnie
              zainicjowałem całą „rozróbę" jest nieporozumieniem, by nie powiedzieć obłudą.
              Generalnie artykuł jest bardzo „ogólnikowy", więcej w nim emocji („świętości nam
              szargają") niż faktów. Ja podnosiłem w liście konkretne, dobrze zdefiniowane,
              zarzuty.
              Poza informacją o stwierdzonych przez NIK 1371 godzinach (wkrótce przekażę NIK
              posiadane informacje o prawdziwej ilości przydzielonych doktorowi, o którym mowa,
              godzin) nie ma w nim nic konkretnego. Nikt z wypowiadających się nie ustosun
              • Gość: Yahagi O AŚ... IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.02, 19:20
                Trochę się nie odzywałem w tym temacie; ale jak czytam, to wszystko co ostatnio
                pokazuje się zarówno w prasie jak i na forum w temacie AŚ a co za tym idzie
                również ewentualnego-przyszłego UŚv no to ręce mi opadają. Trochę zszokowało
                mnie to co WAKO3 napisał na temat warunków jakie panują na największym
                wydziale AS. Przez chwilę sam nie wiedziałem co o tym myśleć. Ale po
                reakcji ‘najważniejszych’ w AŚ wnioskować można że spostrzeżenia WAKO3 są co
                najmniej _zbliżone_ do prawdy. Zbliżone, chociaż ja już w zasadzie pogodziłem
                się z tym, że tak właśnie wygląda sytuacja w AŚ.
                Smutne to, ale prawdziwe. Na nic starania o Universytet, jeżeli dysponować
                będziemy takimi kadrami jakie mamy. Jeżeli taka placówka miałaby powstać, no to
                Kielce muszą dysponować kadrą na przynajmniej ‘średnim’ poziomie. A do takich
                zaliczają się niestety tylko jednostki.
                Prawdę pisząc – trochę inaczej wyobrażałem sobie przyczyny dla których
                powołanie Universytetu idzie jak krew z nosa. Wydawało mi się, że to jedynie
                kasa i tylko kasa stoi na przeszkodzie. A tu się okazuje, że problemem jest po
                prostu brak ‘osobowości’ wśród wykładowców, jakimi dysponuje AŚ. To nie są
                naukowcy, to są po prostu ludzie, którzy idą na uczelnię tak jak chodzi się do
                pracy do sklepu czy do fabryki. Odbębniają swoje ze wskazaniem na maxymalizację
                zysków i na tym się kończy. Żaden rozwój; niezbędne minimum i tyle.... Takimi
                ludźmi nie ‘uwalczymy’ Universytetu.
                Inna sprawa to sami studenci. Kiedyś już pisałem, że lepiej mieć dobrą
                Akademię, niż kiepski Universytet. Potem wydawało mi się, że powstanie tego
                drugiego byłoby celem samym w sobie, do którego warto dążyć. Jednak znów
                powracam do wersji pierwotnej: naprawdę jest nad czym pracować, jeżeli chodzi o
                poziom AŚ. Studenci ‘wychodzący’ z niej mają (zazwyczaj) dość wysokie ambicje
                co do pieniążków, które chcieliby zarabiać. Jednak poziom posiadanej przez nich
                wiedzy jest co najmniej nie adekwatny do ich zapędów. I tu również leży chyba
                istota problemu. Z AŚ wychodzą ‘tłumy’ ludzi, którzy są ‘umiarkowanie’
                przygotowani do pracy we współczesnym świecie. To trochę ich wina, bo idą
                maxymalną łatwiznę, czego przykładem może być temat prac magisterskich. Dużo
                też winy ponosi sama uczelnia, która nie kładzie nacisku samodzielność i na
                stawianie wymagań – a co za tym idzie – na rozwój młodych ludzi. Warunki jakie
                mamy w Kielczech niestety nie ułatwiają tego zadania. Brak porządnej
                biblioteki, ale chyba zwłaszcza brak ‘zwyczaju’ samodzielnego poszukiwania i
                dociekania powoduje chyba dość znaczne obniżenie się poziomu pobieranej wiedzy.
                Do tego totalne zaniżenie wymagań stawianych przez wykładowców (o czym pisał
                WAKO3)... no i mamy to co mamy. Naprawdę dużą, AŚ o naprawdę mizernym poziomie.
                Chyba pierwszym krokiem na drodze do UŚv powinno być stworzenie (tak, tak... bo
                na chwilę obecną w zasadzie w Kielcach go nie ma – no może poza pewnymi
                wyjątkami na PŚ) prawdziwego środowiska naukowego. Nie mam do końca pojęcia jak
                to zrobić, ale uważam, że jest to niezbędne. Ktoś może pamięta co wyjątkowego
                lub nowego zdefiniowali/odkryli ‘naukowcy’ z AŚ ? Bo mam wyłącznie pustkę.
                Potrzeba chyba świeżej/ambitnej krwi w tym temacie. Nie łudźmy się, że same
                mieszkania dla profesorów załatwią sprawę. Tym sposobem, to do Kielc ściągnąć
                możemy tych mniej ambitnych, albo tych całkiem wypalonych, którzy być może
                wpłyną na liczbę ‘profesorów’, ale nie na jakość środowiska naukowego w
                mieście. Nikt ‘zaangażowany’ do nas nie przyjedzie, bo my tu mamy w zasadzie
                naukową pustynie. Mamy ‘fabrykę’ magistrów ..... i tyle.....

                • Gość: Yahagi Co ma Engel do UŚv ? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.02, 19:21
                  Jedyne co mi przychodzi do głowy – to ex-trener reprezentacji Polski – Engel.
                  Przy pełnej krytyce za mundial – nie mogę jednak mu odmówić szacunku
                  za ‘polonizowanie’ w odpowiednim momencie E. Olisadebe. Zyskaliśmy prawdziwego,
                  krajowego murzyna, który we właściwych chwilach strzelał bramki pozwalające nam
                  na pojawienie się na mundialu po 16 latach przerwy. Nie było dobrych krajowych
                  napastników – no to Engel zaimportował jednego z Afryki.

                  Kiedyś miałem dużo przyjaciół wśród Ormian (tych, co handlowali różnymi
                  szmirami na bazarach). Dopóki ich nie poznałem bliżej – nie miałem pojęcia co o
                  nich tak naprawdę myśleć. A okazało się, że ci, którzy decydują się na życie z
                  handlu bazarowego daleko od ojczyzny, to byli zwłaszcza ludzie z naprawdę
                  konkretnym doświadczeniem. Znałem osobiście dyrektora domu kultury w Erewaniu,
                  jednego z technologów elektrowni jądrowej w Armenii (chyba też w Erewaniu, ale
                  nie pamiętam na 100%). Była też pani, która uczyła historii na Universytecie w
                  Erewaniu (handlowała na bazarach przy Piekoszowskiej). Szczególnie
                  zaprzyjaźniony byłem z małżeństwem, które pochodziło z miejscowości Megri. On
                  pracował w lokalnej telewizji, a ona montowała komputery pokładowe w SS-20 (to
                  taka rakieta z głowicami jądrowymi – jakby kto nie wiedział) oraz w SU-27 (albo
                  29 – też nie pamiętam). I nie była to absolutnie ściema; posadziłem kobietkę
                  przed swoją klawiaturą i widziałem co ona mi ze sprzętem wyprawiała już po pół
                  godzinie.... odgoniłem ją, bo się zacząłem naprawdę bać....
                  Do czego dążę: jeżeli nie mamy własnego środowiska, reprezentującego jakiś’tam
                  poziom naukowy – zaimportujmy tych naukowców z krajów, gdzie muszą
                  oni ‘dorabiać’ handlując pietruszką na bazarach. Stwórzmy im warunki do tego,
                  żeby mogli u nas żyć i się rozwijać; rozwijając siebie – będą też mogli wpływać
                  na poziom akademicki; przywiozą ze sobą świeżą krew, świeże poglądy,
                  odpowiednią literaturę no i kontakty..... Być może nie znalazłby pracy u nas
                  znawca historii Armenii (chociaż kto wie ? jest jakiś specjalista w Polsce od
                  historii krajów Kaukazkich ?), ale z całą pewnością już inaczej byłoby w
                  temacie matematyków, chemików, fizyków czy innych takich. Nie bójmy się, że
                  ich np. matematyka jest tak bardzo różna od naszej (chociaż trochę jednak
                  jest :) – sam się przekonałem ). Ich wymagania byłyby zdecydowanie mniejsze,
                  niż naszych krajowych wykładowców, a sądzę, że wyniki mogły by być zdecydowanie
                  korzystniejsze. Uczelnia nie zatrudniałaby już wykładowców, którzy oprócz AŚ
                  mają jeszcze w sumie 3 etaty w 6 uczelniach, no bo tacy byliby po
                  prostu ‘nieproduktywni’. Pewnie w zamian za jednego ‘krajowego’ profesora
                  bylibyśmy w stanie utrzymać trzech ‘importowanych’.
                  To wcale nie muszą być Ormianie; taka sama sytuacja jest np. na Ukrainie czy w
                  Rosji. Tam też ludzie z wyższym, naprawdę mocnym wykształceniem muszą sobie
                  dorabiać często na bardzo ‘dziwne’ sposoby; całkiem odległe od posiadanych
                  przez nie predyspozycji. Myślę, że jeżeli zaoferowalibyśmy im odpowiednie
                  warunki do prowadzenia działalności naukowej i akademickiej – nie
                  zastanawialiby się długo. Mamy kontakty z miastami partnerskimi z Winnicą i z
                  Dnieprodzierżyńskiem (czy jakoś tak); czemu nie zrobić jakiegoś kroku w tym
                  kierunku, np. zaoferować komuś ‘takiemu’ pracę na 2 lata (a jak się sprawdzi –
                  prawo do stałego pobytu). Pojawienie się takich osób z całą pewnością
                  wpłynęłoby rozwijająco – a przede wszystkim – moblizująco na naszą rodzimą
                  kadrę naukową. Ci lokalni poczuliby, że się im trochę grunt pod nogami pali i
                  pewnie zaraz by się okazało, jacy to oni są pomysłowi, rozwojowi i w ogóle; no
                  a o to przecież chodzi. Sama obecność ‘importowanych’ być może nie wpłynęłaby
                  na statystyczne szanse powołania Uśv (chociaż nie wiem; nie znam się na tym),
                  ale powodowałaby pobudzenie środowiska naukowego. A to już byłoby bardzo wiele.
                  Wyobraźmy sobie jak by to brzmiało, gdyby w opracowaniu czegoś’tam’a’czegoś
                  było napisane, że jest to wspólna praca prof. Petrosiana oraz prof. Kowlaskiego
                  z Akademii Śviętokrzyskiej. Tacy ‘Petrosianowie’ świadomi byliby tego, że ich
                  szansa na przedłużenie umowy aż do stałego pobytu, a co za tym idzie, również
                  na życie w EU zależy od ich wysiłków i efektów pracy. No i pewnie te efekty
                  byłyby....
                  Warto byłoby się w takiej sytuacji ‘zaprzyjaźnić’ ze wspomnianym Erewaniem;
                  przynajmniej byłaby szansa jakieś wymierne korzyści odnosić z takich relacji.
                  Być może to o czym piszę jest z jakichś przyczyn ‘nierealizowalne’( chociaż nie
                  bardzo wiem dlaczego miałoby to być nie do wykonania; przecież na takich samych
                  zasadach ‘nasi’ informatycy pracują u Niemcuruff), ale na chwilę obecną uważam,
                  że to najszybszy i najtańszy sposób na podniesienie poziomu naszego środowiska
                  naukowego A bez tego – ani rusz w stronę Universytetu.
                • wako3 Re: O AŚ...dobry pomysł, ALE ... 24.06.02, 14:30
                  Sam pomysł zatrudniania w Akademii zagranicznycjh profesorów jest przedni. Jest
                  on zreszta juz realizowany; mamy takich na matematyce, jezykoznawstwie i
                  zarzadzaniu. Byc moze są tez gdzieś indziej, ale ja znam tylko tych. Niewiele
                  wiem o dwóch pierwszych, znam za to dość dobrze sytuacje dwu ostatnich. Obaj
                  mieszkają we Lwowie i dojeżdżaja na zajęcia średnio raz na dwa - trzy tygodnie.
                  Przez ostatnie lata mieli zajęcia tylko na studiach zaocznych, bo "w tygodniu"
                  pracuje w swej macierzystej uczelni. Nie słyszałem by prowadzili w Kielcach
                  jakiekolwiek seminarium naukowe czy mieli np. dyżury lub konsultacje dla
                  studentów w normalnych terminach i wymiarze godzin. Nie licza sie do awansu
                  uczelni bo nie pracują u nas na pierwszym etacie, a dla dyplomantów osiagalni
                  sa głównie telefonicznie (numery telefonów znajdziesz obok pokoju 40 w budynku
                  Akademii przy Świetokrzyskiej 15). W sumie nie daja Akademii wiecej niz
                  jakikolwiek inny pracownik Wydziału. Myślę, ze nie tedy droga. Rzeczywiscie
                  warto byłoby wykorzystac różnice atrakcyjności pracy na uczelni w Polsce i
                  byłym ZSRR (nie będzie ona trwac wiecznie!!), ale trochę inaczej. Dla powstania
                  uniwersytetu ważne byłoby zorganizowanie w Kielcach jakiegos liczącego sie
                  OSRODKA NAUKOWEGO. Na sukcesy w "starych:, dobrze już zagospodarowanych,
                  dziedzinach liczyć raczejnnie możemy; brak jest wszystkiego. Literatury,
                  wyposazenia, ludzi. Należałoby pomyślec o czymś zupełnie nowym. Jest w
                  matematyce (rozumiem, ze o tym mówimy) sporo takich dziedzin. Możnaby pomyśleć
                  o PLANOWYM, SKOORDYNOWANYM W SKALI CO NAJMNIEJ UCZELNI zatrudnianiu ludzi w
                  jednej, relatywnie nowej i perspektywicznej dziedzinie. Na pewno nie tam gdzie
                  dzis jest tłok i forsa; takich kupia bogatsi i znów bedziemy z tyłu. Należałoby
                  troche pogłowkować i sprowadzić ludzi, którzy:
                  1. są dobrymi specjalistami o znaczącym dorobku. Sprowadzanie ludzi tylko dla
                  ich tytułow to po prostu bzdura.
                  2. zwiążą się z Kielcami. Jeśli mają rodziny zaproponować im jakies sensowne
                  warunki. Sprowadzanie takich, którzy w Kielcach bywać będą raz na dwa tygodnie
                  to wyrzucanie forsy w błoto.
                  3 mają dobre kontakty miedzynarodowe.
                  Bez sensownej POLITYKI w tym zakresie nic nie osiągniemy. Nasi goście zarobia
                  wprawdzie sporo (jak na ich warunki) grosza, ale do uniwersytetu nie zbliżymy
                  sie nawet na krok. MYSLE, ŻE TEMAT JEST WAŻNY. TO NAPRAWDE JEST SZANSA. JEŚLI
                  JA PRZEGAPIMY, DRUGIEJ NAM NIE DADZĄ.
                  • wako3 Re: O AŚ...dobry pomysł, ALE ... -Post Scriptum 24.06.02, 14:36
                    Myślę, że powinniśmy szukac ludzi, mieszkających bardzo daleko od Polski (np
                    Nowosybirsk, Armenia) bo ci mieszkający blisko będą często wyjeżdżać. To jest
                    normalne.
              • Gość: krzychu Re: Uniwersytet - SL cd... IP: 62.244.143.* 26.06.02, 12:50
                Ja też przeczytałam artykuły "Słowa Ludu" z 22 i 26 04.2002. Kilku spraw nie
                rozumiem. Co to są "zdublowane godziny"? Dlaczego ci profesorowie mają tyle
                prac magisterskich? To jest wbrew kodeksowi pracy. Nie wolno zmuszać ludzi do
                pracy za darmo! Bardzo dobrze, że ktoś broni w końcu pracowników! Za ilu
                dyplomantów im nie płacą?!! Ja się nie dziwię, że oni się oburzają. Jak by mnie
                ktoś kazał pracować za darmo to też bym się nie zgodziła. Rektor powinien się
                cieszyć, że ten doktor nie napisał skargi do Państwowej Inspekcji Pracy. To
                jest państwowa uczelnia i nie można tak wykorzystywać ludzi. To jest
                skandal!!! Takie zjawiska trzeba tępić. Ten rektor jest pewnie współautorem
                propozycji modyfikacji kodeksu pracy zaproponowanej przez SLD. Najlepiej
                odebrać pracownikom wszystkie prawa. Niech pracują po 16 godzin na dobę za 1000
                złoty miesięcznie. Ciekawe, ilu bezpłatnych dyplomantów ma pan rektor i dziekan
                Kuleszyński.!!!
                • Gość: wako3 Re: Uniwersytet - SL cd... IP: *.pu.kielce.pl / 192.168.192.* 26.06.02, 16:44
                  Gość portalu: krzychu napisał(a):

                  > Ja też przeczytałam artykuły "Słowa Ludu" z 22 i 26 04.2002. Kilku spraw nie
                  > rozumiem. Co to są "zdublowane godziny"? Dlaczego ci profesorowie mają tyle
                  > prac magisterskich? To jest wbrew kodeksowi pracy. Nie wolno zmuszać ludzi do
                  > pracy za darmo! Bardzo dobrze, że ktoś broni w końcu pracowników! Za ilu
                  > dyplomantów im nie płacą?!! Ja się nie dziwię, że oni się oburzają. Jak by mnie
                  >
                  > ktoś kazał pracować za darmo to też bym się nie zgodziła. Rektor powinien się
                  > cieszyć, że ten doktor nie napisał skargi do Państwowej Inspekcji Pracy. To
                  > jest państwowa uczelnia i nie można tak wykorzystywać ludzi. To jest
                  > skandal!!! Takie zjawiska trzeba tępić. Ten rektor jest pewnie współautorem
                  > propozycji modyfikacji kodeksu pracy zaproponowanej przez SLD. Najlepiej
                  > odebrać pracownikom wszystkie prawa. Niech pracują po 16 godzin na dobę za 1000
                  >
                  > złoty miesięcznie. Ciekawe, ilu bezpłatnych dyplomantów ma pan rektor i dziekan
                  >
                  > Kuleszyński.!!!



                  "Zdublowane" godziny to godziny, za które bierze się podwójną forsę. Jeśli np.
                  przeprowadzić mam zajęcia w dwu grupach po dwie godziny to normalnie przepracować
                  bym musiał cztery godziny. Jeśli połącze grupy to pracuje tylko dwie, a forse
                  biorę za cztery. Dzieje sie to oczywiście kosztem studentów, dla których
                  prowadzący zajęcia ma dwukrotnie mniej czasu. Formalnie prawo kwalifikuje to jako
                  tzw "wyłudzenie". Co do prac magisterskich, to zaszło tu pewne nieporozumienie.
                  Nikt nikogo do prowadzenia takiej ilości prac nie zmusza; są np. tacy, którzy
                  maja po kilka lub w ogóle nie prowadza prac magisterskich. Problem w tym, że
                  podejmowanie się prowadzenia tak duzej ilości prac i zgoda władz na prowadzenie
                  np. stu magistramtów to ewidentna lipa. W Krakowie na jednej z uczelni dziekan po
                  informacji, iż jeden z pracowników ma miec 60-ciu dyplomantów omal nie dostał
                  zawału serca. Skasował kilkudziesieciu, a profesor, który sie podjął prowadzenia
                  takiego tabunu ludzi miał poważne nieprzyjemności. Prowadzenie pracy
                  magisterskiej to ciężka praca. Pisałem o tym na tym forum w wątku "Sprzedaż prac
                  magisterskich".
                  • Gość: Yahagi Re: Uniwersytet - SL cd... IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.02, 22:30
                    Odnośnie tych importowanych, no to fakt, że najlepsi byliby ci z daleka, bo
                    faktycznie oni mogliby się na poważnie zająć pracą naukową. Odległość do ich
                    rodzinnych stron naprawdę powinna być na tyle znaczna, a droga na tyle męcząca,
                    że nie powinno im się chcieć zbyt często tam wracać ..:) Wiem, że to brzmi
                    trochę złośliwie, no ale z punktu widzenia Uśv no to byłoby to najlepszym
                    wyjściem. Ściągnąć powiedzmy 10 Ormian wraz z rodzinami. No i UM miałby pole do
                    popisu w zapewnieniu im stałego pobytu – wykonywaliby przecież pracę, do
                    wykonywania której trudno znaleźć kogokolwiek z naszych bezrobotnych. Tylko
                    trzeba by zapewnić pracę również ich żonom... No i tu może pojawić się problem
                    (chociaż nie musi – zależy co te ‘żony’ potrafią...może jakaś restauracja
                    ormiańska ..?). Stworzenie grona takich np. ormiańskich wykładowców mogłoby być
                    podstawą do bliższej współpracy z jakąś wyższą uczelnią z Erewania; do wymiany
                    i do odbywania stażu przez naszych i ich’nich studentów... może do stworzenia
                    jakiegoś ośrodka kultury krajów kaukazkich ?

                    Przypadki dojeżdżających ze Lvov’a chyba rzeczywiście nie mają szans na
                    wspieranie rozwoju AŚ. Jeżeli, to są przyjezdni wykładowcy ? No to ich wkład
                    automatycznie nie może być znaczący. Chyba nie tędy droga.
                    • wako3 Re: Uniwersytet - SL cd... 28.06.02, 16:00
                      Gość portalu: Yahagi napisał(a):

                      > Odnośnie tych importowanych, no to fakt, że najlepsi byliby ci z daleka, bo
                      > faktycznie oni mogliby się na poważnie zająć pracą naukową. Odległość do ich
                      > rodzinnych stron naprawdę powinna być na tyle znaczna, a droga na tyle męcząca,
                      >
                      > że nie powinno im się chcieć zbyt często tam wracać ..:) Wiem, że to brzmi
                      > trochę złośliwie, no ale z punktu widzenia Uśv no to byłoby to najlepszym
                      > wyjściem. Ściągnąć powiedzmy 10 Ormian wraz z rodzinami. No i UM miałby pole do
                      >
                      > popisu w zapewnieniu im stałego pobytu – wykonywaliby przecież pracę, do
                      > wykonywania której trudno znaleźć kogokolwiek z naszych bezrobotnych. Tylko
                      > trzeba by zapewnić pracę również ich żonom... No i tu może pojawić się problem
                      > (chociaż nie musi – zależy co te ‘żony’ potrafią...może jakaś
                      > restauracja
                      > ormiańska ..?). Stworzenie grona takich np. ormiańskich wykładowców mogłoby być
                      >
                      > podstawą do bliższej współpracy z jakąś wyższą uczelnią z Erewania; do wymiany
                      > i do odbywania stażu przez naszych i ich’nich studentów... może do stworz
                      > enia
                      > jakiegoś ośrodka kultury krajów kaukazkich ?
                      >
                      > Przypadki dojeżdżających ze Lvov’a chyba rzeczywiście nie mają szans na
                      > wspieranie rozwoju AŚ. Jeżeli, to są przyjezdni wykładowcy ? No to ich wkład
                      > automatycznie nie może być znaczący. Chyba nie tędy droga.

                      No własnie. Najlepiej byłoby oczywiście ściągnąć kilku ludzi z tego samego
                      osrodka (może byc Erewan) o takiej samej, zgodnej z naszymi potrzebami, a przede
                      wszystkim nowej, mało dotychczas eksplorowanej dziedziny. To ostatnie jest bardzo
                      ważne, nie mamy szans na odtworzenie takich zasobów literatury by móc konkurować
                      w starych, "przekopanych" już dyscyplinach. Jest jedno ale; nie my o tym
                      decydujemy. Nie wierzę, by w aktualnej sytuacji, gdy w Kielcach dokonuje sie
                      prymitywnych porównań arytmetycznych udało się jakiemus decydentowi wytłomaczyc
                      takie "subtelności". Ideologia jest taka: brać każdego z tytułem, reszta jest
                      nieważna; nawet kompletny matoł czy facet o bardzo egzotycznej specjalnośći
                      jest "arytmetcznie" przydatny. Tak działaja "mechaniczne" wymuszone przez
                      obowiązujące przepisy (kto by tam myślał o ich duchu, liczy się litera tego
                      prawa). Efekty widać gołym okiem. W moim odczuciu idziemy w złym kierunku, a
                      szans na poprawe nie widać.

                  • wako3 Post Scriptum 07.07.02, 14:42
                    Nie chcialbym pozostawiac wrazenia, ze wszyscy pracownicy Wydzialu maja tak
                    wiele godzin dydaktycznych czy prowadza po stu dyplomantow. Sa i tacy, ktorzy
                    maja goly etat (a chcieliby wiecej). Rozrzut zarowno ilosci godzin jak i ilosci
                    dyplomantow jest ogromny; niektorzy maja np. 10-12 dyplomantow (to i tak
                    duzo!), inni ponad stu. sa oczywiscie i tacy, ktorzy nie maja zadnego.
    • Gość: Jakub Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 16:34
      Zobacz lepiej inny wątek uniwersytecki pt."akademia przechowalnią
      pseudonaukowców". Sporo tych (pseudo)profesorów powinno opuścić kielecką
      uczelnię, łącznie z prof. namiestnikowskim Jaskiernią, bo to wielki wstyd.
      Zobacz w tymże wątku, z czego to Jaskiernia chciał się habilitować. Zobacz
      dzieła ich geniuszu naukowego. Żadna POLSKA uczelnia nie chce tych komunistów
      ze Szkoły Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR. A tu druh Massalski był widziany z
      Jaskiernią na wódce w Sandomierzu. Wstyd, jak cholera, bo został rozpoznany.
      Opijali uniwersytet kielecki czy też przepijali i akademię i uniwersytet
      zarazem? Bo po ostatecznym odzyskaniu niepodległości dyplomy kieleckie zostaną
      unieważnione.
      • wako3 Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? 28.06.02, 17:29
        Gość portalu: Jakub napisał(a):

        > Zobacz lepiej inny wątek uniwersytecki pt."akademia przechowalnią
        > pseudonaukowców". Sporo tych (pseudo)profesorów powinno opuścić kielecką
        > uczelnię, łącznie z prof. namiestnikowskim Jaskiernią, bo to wielki wstyd.
        > Zobacz w tymże wątku, z czego to Jaskiernia chciał się habilitować. Zobacz
        > dzieła ich geniuszu naukowego. Żadna POLSKA uczelnia nie chce tych komunistów
        > ze Szkoły Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR. A tu druh Massalski był widziany z
        > Jaskiernią na wódce w Sandomierzu. Wstyd, jak cholera, bo został rozpoznany.
        > Opijali uniwersytet kielecki czy też przepijali i akademię i uniwersytet
        > zarazem? Bo po ostatecznym odzyskaniu niepodległości dyplomy kieleckie zostaną
        > unieważnione.


        Znam ten wątek. Zabierałem w nim głos. Nie mówiłem nigdy, że mamy do uniwersytetu
        blisko; przeciwnie publicznie (zob.
        www.slowoludu.com.pl/gazetacodzienna/2002/IV/22/9.pdf) wypowiadałem się o naszych
        słabosciach i krytycznie odnosiłem sie do pomysłu na uniwersytet dziś. Zostałem
        za to, również publicznie (zob.
        www.slowoludu.com.pl/gazetacodzienna/2002/IV/26/7.pdf, nie jestem pewien końcówe,
        tj. stron podanych adresów, na pewno dobry jest jednak początek, tzn. strona
        domowa "Słowa Ludu" i daty) skarcony w dobrym, PRL-owskim stylu "kolektyw się
        zawiódł..". Nie oznacza to jednak, bym nie uważał, że prawdziwie akademicka
        uczelnia jest Kielcom potrzebna. Myślę, iż trzeba po prostu zrobić co sie da, by
        uniwersytet w Kielcach jednak powstał. Może wrócic do dawnego pomysłu na
        połączenie obu uczelni?
        • Gość: Jakub Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 21:31
          Jasne, że uniwer. w Kielcach będzie, to nie ulega wątpliwości. Lepiej zrobić go
          z obu szkół wyższych. Ale trzeba skończyć wreszcie w Kielcach z przeszłością
          komunistyczną i oczyścić z tego komunistycznego bydła to miasto. To oznacza,
          być może, nieco późniejsze utworzenie uniwersytetu, bo tzw. czerwonych
          naukowców jest tu wyjątkowo dużo.
          • yahagi Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? 01.07.02, 10:47
            Może nie wszyscy zauważyli, ale nasza lokalna prasa rozpisuje się o przyznaniu
            Instytutowi Historii prawa nadawania stopnia doktora habilitowanego....

            No i z całą pewnością jest to pozytywna sprawa. Podobno z AŚ otrzymała takie
            uprawnienia jako trzecia po Bydgoszczy i Krakowie uczelnia pedagogiczna. Tylko
            nasuwa się tu pytanie: w jakich jeszcze dziedzinach takie uprawnienia posiadają
            tamte dwie uczelnie ? Bo na AŚ historia jest pierwszym instytutem o takich
            uprawnieniach.
            Jakby nie patrzył jest to informacja całkiem pozytywna. Aby ubiegać się o
            przekształcenie w UŚv uczelnia musi mieć przynajmniej dwa instytuty z prawem
            habilitowania, a więc AŚ spełniła połowę wymagań. Pozostałe kryteria to m.in.
            prawo doktoryzowania na sześciu kierunkach (AŚ na razie ma dwa - jeszcze w tym
            roku prawo doktoryzowania powinna uzyskać pedagogika, a następnie fizyka i
            biologia). Z nawiązką spełnia kryterium liczby profesorów nominowanych -
            potrzeba 30, a ma prawie dwa razy tyle. Co do jakości tych ostatnich – nie
            wypowiadam się – ale być może nie wszędzie jest takie ‘bagno’ jak na
            Zarządzaniu ?
            • Gość: Yogi Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? IP: *.pu.kielce.pl / 192.168.192.* 03.07.02, 13:44
              Yahagi, nie znam Cię, ale wyglądasz na rozsądnego faceta. Ja też jestem z
              Wydziału Zarządzania Akademii i trochę wiem co tu jest. Nie mam takiego dorobku
              jak wako3 i nie moge sie podpisać bo bym natychmiast wyleciał. Tu jest
              dokładnie tak jak napisałeś

              Prawdę pisząc – trochę inaczej wyobrażałem sobie przyczyny dla których
              powołanie Universytetu idzie jak krew z nosa.
              Wydawało mi się, że to jedynie
              kasa i tylko kasa stoi na przeszkodzie. A tu się
              okazuje, że problemem jest po
              prostu brak ‘osobowości’ wśród wykładowców,
              jakimi dysponuje AŚ. To nie są
              naukowcy, to są po prostu ludzie, którzy idą na
              uczelnię tak jak chodzi się do
              pracy do sklepu czy do fabryki. Odbębniają swoje
              ze wskazaniem na maxymalizację
              zysków i na tym się kończy. Żaden rozwój;
              niezbędne minimum i tyle.... Takimi
              ludźmi nie ‘uwalczymy’ Universytetu.
              Inna sprawa to sami studenci. Kiedyś już
              pisałem, że lepiej mieć dobrą
              Akademię, niż kiepski Universytet. Potem
              wydawało mi się, że powstanie tego
              drugiego byłoby celem samym w sobie, do którego
              warto dążyć. Jednak znów
              powracam do wersji pierwotnej: naprawdę jest nad
              czym pracować, jeżeli chodzi o
              poziom AŚ. Studenci ‘wychodzący’ z niej mają
              (zazwyczaj) dość wysokie ambicje
              co do pieniążków, które chcieliby zarabiać.
              Jednak poziom posiadanej przez nich
              wiedzy jest co najmniej nie adekwatny do ich
              zapędów. I tu również leży chyba
              istota problemu. Z AŚ wychodzą ‘tłumy’ ludzi,
              którzy są ‘umiarkowanie’
              przygotowani do pracy we współczesnym świecie.
              To trochę ich wina, bo idą
              maxymalną łatwiznę, czego przykładem może być
              temat prac magisterskich. Dużo
              też winy ponosi sama uczelnia, która nie kładzie
              nacisku samodzielność i na
              stawianie wymagań – a co za tym idzie – na
              rozwój młodych ludzi. Warunki jakie
              mamy w Kielczech niestety nie ułatwiają tego
              zadania. Brak porządnej
              biblioteki, ale chyba zwłaszcza brak ‘zwyczaju’
              samodzielnego poszukiwania i
              dociekania powoduje chyba dość znaczne obniżenie
              się poziomu pobieranej wiedzy.
              Do tego totalne zaniżenie wymagań stawianych
              przez wykładowców (o czym pisał
              WAKO3)... no i mamy to co mamy. Naprawdę dużą,
              AŚ o naprawdę mizernym poziomie.
              Chyba pierwszym krokiem na drodze do UŚv powinno
              być stworzenie (tak, tak... bo
              na chwilę obecną w zasadzie w Kielcach go nie
              ma – no może poza pewnymi
              wyjątkami na PŚ) prawdziwego środowiska
              naukowego. Nie mam do końca pojęcia jak
              to zrobić, ale uważam, że jest to niezbędne.
              Ktoś może pamięta co wyjątkowego
              lub nowego zdefiniowali/odkryli ‘naukowcy’ z
              AŚ ? Bo mam wyłącznie pustkę.
              Potrzeba chyba świeżej/ambitnej krwi w tym
              temacie. Nie łudźmy się, że same
              mieszkania dla profesorów załatwią sprawę. Tym
              sposobem, to do Kielc ściągnąć
              możemy tych mniej ambitnych, albo tych całkiem
              wypalonych, którzy być może
              wpłyną na liczbę ‘profesorów’, ale nie na jakość
              środowiska naukowego w
              mieście. Nikt ‘zaangażowany’ do nas nie
              przyjedzie, bo my tu mamy w zasadzie
              naukową pustynie. Mamy ‘fabrykę’ magistrów .....
              i tyle.....

              Na samej uczelni nikt tego nie ruszy. Wszyscy się boją. A ja się boję że
              stracimy pracę. Już dziś mamy bardzo niski nabór. Jutro możemy w ogóle stracić
              kandydatów bo mamy złą opinię. Może wiesz co z tym zrobić.

              • drs Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? 03.07.02, 14:17
                Na pewno w tym co powiedziałeś jest duzo racji,ja niestety nie znam sytuacji na
                AŚ i w ogóle w kieleckim środowisku naukowym/jesli takowe w ogóle istnieje/ale
                tak sobie myślę,że skoro Uniwersytety powołano w Zielonej Górze ,Rzeszowie nie
                mówiąc o Olsztynie czy Opolu to zastanawiam sie czy oni także mieli taką
                silną,utytułowaną kadre profesorską,która moglaby by być znana szerzej w
                świecie lub Europie,sądzę,że wątpie aby tak było/choć mogę sie mylić/.Bo tak
                naprawdę z małymi wyjatkami to poza Warszawą,Krakowem ,Poznaniem,Wrocławiem
                może Gdańskiem to chyba/no jest jeszce KUL/to chyba uniwersytety jakiegoś
                wybijajacego poziomu nie reprezentują.Samokrytyka jest na pewno zdrowa,i jesli
                taka sytuacja jest w AŚ to lepiej,że sie o tym mówi otwarcie niz miałoby sie
                chować głowę w piasek .Niech społeczeństwo zna prawdę.Powołanie uczelni
                uniwersyteckich w ostatnim okresie mnie osobiscie wydaje sie być sprawą czysto
                polityczną.A to,że Kielce sie mimo to nie załapały to wina decydentów tu w
                Kielcach i tam w Warszawie.Jeszcze raz podkreślam nie neguję tego co
                mówicie ,na pewno jest to prawda,ale nie uwierzę aby w Rzeszowie,Zielonej Górze
                czy Opolu było pod tym względem lepiej,ale cóż,oni już szyld zmienili i nikt im
                tego nie odbierze.Pozdrawiam.
                • wako3 Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? 03.07.02, 19:31
                  Ponieważ znów wywołano (w liście Yogi'ego) mnie do tablicy, więc pozwolę sobie
                  na kilka słow sprostowania.
                  1. Z listu wynika, że mam jakiś poważny dorobek naukowy. Prostuję zatem, że tak
                  nie jest. Rozpatrywany w skali Wydziału jest być może duży (przed dwoma laty
                  był punktowo drugi w Wydziale i chyba to jest właśnie powodem takiej opinii
                  Yogi'ego), ale traktowany według normalnych kryteriów jest przeciętny. O tym,
                  że jest on przeciętny pisałem wielokrotnie (m.in. w mym piśmie do Senatu z
                  listopada ub.roku) i wykorzystywałem ten fakt jako argument dla ukazania
                  rzeczywistego stanu badań w Wydziale. Po prostu w innych jednostkach (por.
                  choćby nasz Wydział Przyrodniczy) przyjmuje się ostrzejsze kryteria oceny i np.
                  artykułu w prasie codziennej nie kwalifikuje jako publikacji naukowej.
                  2. Nie sądzę by milczenie wokół poruszanych przeze mnie spraw spowodowane było
                  strachem. Jest to raczej przejaw tego co ks. Tischner nazywał "Homo
                  Sovieticus"; obojetność ("mnie sprawa nie dotyczy, robię więc swoje i nie
                  wypowiadam się". Ten typ postaw opisywał - w znakomity sposób Sołżenicyn - i
                  nic mądrzejszego pewnie tu nie wymyslimy) niekiedy brak wyobraźni (dziś jest
                  fajnie, a jutra jeszcze nie ma; bierzmy co dają i nie martwmy sie o przyszłość)
                  i brak wiary w to, że cokolwiek można zmienić. Jeśli w ogóle widzę jakiś
                  strach, to strach przed zmianami (tak jest dobrze, po co to psuć).
                  3. Znam dość dobrze wszystkie wymienione ośrodki (Opole, Rzeszów i Zieloną
                  Górę). Każdy z nich (może z wyjatkiem Zielonej Góry) jest jako ośrodek
                  akademicki starszy niż Kielce. Opole powstało na bazie Instytutu Śląskiego i
                  miało znakomita kadrę (dojeżdżającą m.in. z Wrocławia) ofdziedziczoną po Lwowie
                  ską rekrutowali sie pracujący we Wrocławiu profesorowie. Takie nazwiska jak np.
                  Słupecki, to wierzchołek nie tylo polskiej, ale i światowej nauki. Oni jednak
                  coś po sobie w opolu zostawili. Rzeszów korzystał (i nadal korzysta) z kadry
                  naukowej Krakowa, ale dość szybko zyskał uznanie jako samodzielny ośrodek. WSP
                  w Rzeszowie znana była już w latach 60-tych i już wtedy miała swoich
                  magistrantów. W Zielonej Górze połączono WSP i Politechnikę. Co ciekawe; mimo
                  znakomitej kadry (można sprawdzić w Internecie) i wyników naukowych Inst.
                  Matematyki nie otrzymał tam praw habilitowania. Z tego co wiem, szło o to, iż
                  nie wytworzono tam jeszcze liczącego się ośrodka naukowego, tj. grupy ludzi o
                  wspólnych zainteresowaniach i liczących sie w tej właśnie dziedzinie wynikach
                  (mimo, że nikt chyba nie kwestionuje rangi dorobku poszczególnych profesorów
                  ani ich liczby). Nie przesadzałbym więc z tym pośpiechem, choć oczywiście
                  lepiej byłoby iść w strone uniwersytetu niż np. wyższej szkoły zawodowej.

                  Generalnie, sądzę, iż społeczeństwo Kielc jest mało zainteresowane sprawą.
                  Trudno się dziwić; przy tak wysokim bezrobociu, niskich płacach i marnych
                  perspektywach (zakłady pracy padają, a nowych jakoś nie widać) ludzie są
                  zmęczeni i myślą o tym jak przeżyć do jutra, a nie o uniwersytecie. Nie ma w
                  Kielcach zresztą wielkich tradycji akademickich (o Staszicu nawet nasz folder
                  reklamujący Akademią nie wspomina) i nie ma nawyku by o tym akurat rozmawiać.
                  Sposób ujmowania tematu przez kieleckie media dopełnia rzecz całą. Jest albo
                  hurra - optymizm, albo afery (por. np. dyskusje o "lewj kasie" w Akademii
                  czy "piramidkach" w politechnice). Ukrywanie tych ostatnich generuje
                  niepotrzebne napięcia i okresowe "wpadki", gdy jakiś człowiek zaczyna mieć po
                  prostu dość i głośno, a niekiedy publicznie mówi, że coś nie jest w porządku.
                  To postpeerlowski, styl sprawowania władzi i nawyki ukrywania brudów za fasadą
                  iluzji są własnie głowną przyczyną tego, co jest.
                  • Gość: Yahagi Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.02, 12:03
                    Ja również mam nadzieję, że ta kontrola wyjaśni wiele niejasności i obnaży
                    układy panujące na AŚ. Oficjalne wyciągniecie na jaw brudów i ewentualne
                    dokonanie czystek – a co ważniejsze – dokonanie zmian w funkcjonowaniu i
                    finansowaniu AŚ może wyjść tylko na dobre
                    • Gość: wako3 Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? IP: *.pu.kielce.pl / 192.168.192.* 08.07.02, 19:08
                      Gadamy, gadamy a efektu nie widac. Byc moze przyczyna jest fakt, iz wladze
                      Uczelni nie wiedza o tej dyskusji. Nie jest tez ladnie obmawiac ludzi bez ich
                      wiedzy. Powiadomilem wiec Rektora Massalskiego i Dziekana Kuleszynskiego o naszej
                      dyskusji. Przeslalem im tez kopie wypowiedzi na forum. Mysle, ze kierowani troska
                      o dobro Uczelni i opinie Wydzialu zabiora wkrotce glos (w Uczelni nikt nie chce
                      otwarcie o tych sprawach rozmawiac). Mozna wiec chyba oczekiwac ozywienia tej
                      rozmowy.
                      • Gość: Yahagi Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.02, 23:02
                        Byłoby bardzo fajnie, gdyby włączyli się do naszych dyskusji; pewnie stałyby
                        się bardziej merytoryczne. No i rzeczywiscie zywsze...
                        • wako3 DOBRA WIADOMOŚĆ 11.07.02, 17:48
                          Uzyskałem dziś informację, że po dziewięciu miesiącach zakończono w ubiegłym
                          tygodniu wewnętrzną (uczelnianą) kontrolę Wydziału Zarządzania Akademii
                          Świetokrzyskiej. Ja (pewnie
                          dlatego, ze ją spowodowałem) nie mogę otrzymac informacji o rezultatach. Myślę
                          jednak, że inni np. dziennikarze lub ludzie z Fundacji na rzecz uniwersytetu w
                          Kielcach mogliby spróbować. Dla zainteresowanych podaję adresy i telefony.
                          1. Rektor Akademii, prof. dr hab. Adam Massalski - Rektor@pu.kielce.pl, tel 344-
                          23-14
                          2. Dziekan Wydziału Zarządzania i Administracji, dr Zdobysław Kuleszyński-
                          Dziekan.WZIA@pu.kielce.pl, tel 345-47-77
                          Można też próbować uzyskać informacje w instytutach Wydziału
                          3. Inst. Zarządzania, Dyrektor, dr hab Zbigniew Olesiński -
                          Zbigniew.Olesinski@pu.kielce.pl, tel 366-07-96, 366-34-23 zast. ds Nauki dr hab.
                          Andrzej Szplit - Andrzej.Szplit@pu.kielce.pl, tel. jw.
                          4. Inst. Politologii, Dyrektor dr hab. Kazimierz Kik - Kazimierz.Kik@pu.kielce.pl
                          tel 369-21-07, 369-22-40
                          5. Inst. Ekonomii, Dyrektor dr hab. Mieczysław Poborski -
                          Mieczysław.Poborski@pu.kielce.pl, tel 342-86-89

                • Gość: JULEK Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 14:14
                  drs napisał(a):

                  > Na pewno w tym co powiedziałeś jest duzo racji,ja niestety nie znam sytuacji
                  na
                  >
                  > AŚ i w ogóle w kieleckim środowisku naukowym/jesli takowe w ogóle
                  istnieje/ale
                  > tak sobie myślę,że skoro Uniwersytety powołano w Zielonej Górze ,Rzeszowie
                  nie
                  > mówiąc o Olsztynie czy Opolu to zastanawiam sie czy oni także mieli taką
                  > silną,utytułowaną kadre profesorską,która moglaby by być znana szerzej w
                  > świecie lub Europie,sądzę,że wątpie aby tak było/choć mogę sie mylić/.Bo tak
                  > naprawdę z małymi wyjatkami to poza Warszawą,Krakowem ,Poznaniem,Wrocławiem
                  > może Gdańskiem to chyba/no jest jeszce KUL/to chyba uniwersytety jakiegoś
                  > wybijajacego poziomu nie reprezentują.Samokrytyka jest na pewno zdrowa,i
                  jesli
                  > taka sytuacja jest w AŚ to lepiej,że sie o tym mówi otwarcie niz miałoby sie
                  > chować głowę w piasek .Niech społeczeństwo zna prawdę.Powołanie uczelni
                  > uniwersyteckich w ostatnim okresie mnie osobiscie wydaje sie być sprawą
                  czysto
                  > polityczną.A to,że Kielce sie mimo to nie załapały to wina decydentów tu w
                  > Kielcach i tam w Warszawie.Jeszcze raz podkreślam nie neguję tego co
                  > mówicie ,na pewno jest to prawda,ale nie uwierzę aby w Rzeszowie,Zielonej
                  Górze
                  >
                  > czy Opolu było pod tym względem lepiej,ale cóż,oni już szyld zmienili i nikt
                  im
                  >
                  > tego nie odbierze.Pozdrawiam.

                  Witam wszystkich piszących na tym forum. Choć nie wiem, czy mam prawo
                  wypowiadać się na temat powołania Uniwersytetu Świętokrzyskiego (czy jak
                  inaczej ma być nazwany), ale trochę dziwi mnie to, co zostało napisane o
                  Olsztynie. Sam pochodzę z Warmii i Mazur (dokładnie Elbląg)i znam trochę UWM w
                  Olsztynie. W ciągu 3 lat, stał się szkoła mającą najwięcej kierunków wśród
                  polskich uniwerków,łącznie z prawem, socjologią, filozofią czy ukrainistyką
                  poza tym, kadra naukowa to naprawdę autorytety, szczególnie jeśli chodzi o
                  nauki przyrodnicze. A co się tyczy Akademii Świętokrzyskiej, to dziwi mnie to,
                  że w internecie nie można znaleźć podstawowych danych o niketórych kierunkach.
                  Chodzi mi głównie o anglistykę, bo sam siedzę w tej dziedzinie. Kto tam uczy i
                  czego? Tego będąc w Elblągu nie mogę się dowiedzieć. Większość polskich
                  uniwerków (nawet takich kiepskich jak Opole) ma strony ze spisem kadry (ale czy
                  naprawdę oni tam wykładają to już inna sprawa). Ja studiuję w Wyższej Szkole
                  Zawodowej i mimo wszsystko uważam, że jest to dobra szkoła (jeśli chodzi o
                  angisltykę). I jeszcze coś o kadrze: mimo, że moja uczelnia jest mała i bardzo
                  młoda (ma 4 lat) to uczył mnie w tym roku autorytet w dziedzine językoznawstwa.
                  Na kierunkach technicznych też są znani profesorowie. Fakt, że Elblągowi daleko
                  jeszcze do uczelni akademickiej, ale chyba nie chciałbym zamienić studiów na
                  PWSZ na studia w AŚ. To tyle ode mnie, pozdrawiam wszystkich.
                  P.S. A tak w ogóle to nizłe afery tam się na AŚ dzieją! Jak tak dalej pójdzie
                  to cały kraj usłyszy o tym i będziecie sławni ;-).
                  • Gość: krzyś Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? IP: *.mancafe2.mancomplex.pl 27.07.02, 19:01
                    Chciałbym nawiązać do twojego zapytania jak i do całościowego wątku, który jak
                    sądzę dotyczy Wydziału Zarządzania. Szczęście w nieszczęściu ukończyłem tam
                    studia. Przyglądając się innym wypowiedziom i wspominając rozmowy z kolegami
                    mogę potwierdzić jedno: być może jest sens studiować na wybranych kierunkach
                    tylko w wybranych szkołach, tam gdzie na "dzień dobry" wymagają od ciebie dużej
                    wiedzy, nauczyciele mają do ciebie większy szacunek, znasz swoje miejsce w
                    szyku. Ale faktycznie są szkółki, gdzie zdecydowana większość gra: nauczyciele
                    jak i studenci. Po pięciu latach mówi się do siebie: szkoda było czasu. Już
                    nawet akcje "zostań - studiuj w Kielcach" wydają się być wielce ośmieszone po
                    wyczynach naszych aktywistów.
                    Wracam do kwestii nauki angielskiego. Na Akademii są jednostkai uczące języka
                    angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego (?). Ogólnie poziom kształcenia dość
                    wysoki.
                    Ale wszędzie znajdą się czarne owce. Miałem okazje mieć zajęcia z niejakim
                    prof. dr hab. Adamem Hetnalem. Przedmiot - Gospodarka i rynek Stanów
                    Zjednoczonych na 5 roku studiów prowadzony w języku angielskim (!). Na początku
                    byłem zachwycony. Opowiadał o zwyczajach w tamtejszych (USA, Meksyk) krajach,
                    podawał nam wypracowanka, które mieliśmy opracowywać. Niektórzy koledzy i
                    koleżanki byli wściekli, bo tak im świetnie te studia szły, a teraz taki
                    problem! Broniłem go, mimo, iż bywał czasami odpychający. Z czasem czyniłem to
                    coraz żadziej. Wypracowanka na zajęciach tłumaczyliśmy na angielski (ogólna
                    charakterystyka USA ze szczególnym uwzględnieniem historycznych aspektów i
                    prekursorzy zarządzania (nieco rozwinięta powtórka z I roku studiów), raczej
                    nic z analizy dzisiejszej gospodarki). Przegiął w moim mniemaniu - kiedy zaczął
                    zachwalać zaradność Żydów (teraz już się temu nie dziwię) i gdy przyszło do
                    zaliczeń. Zamysł odpowiedzi po angielsku z danych ujętych w materiałach
                    sprowadził się do przeczytania fragmentu tekstu (opracowanego na zajęciach) i
                    przetłumaczenia go. Pomijam fakt, iż brutalnie obchodził się z tymi, co mieli
                    odmienne od niego opinie i tymi, co całkiem dobrze radzili sobie z angielskim,
                    ale w czymś mu podpadli. Ostatecznie studenci czytali nadziubdziane po polsku
                    tłumaczenia siedząc o 1 metr przed profesorem.
                    Ta praktyka trwa już od dwóch lat. Po części te same kserówki, które
                    otrzymywaliśmy "obowiązują" również studentów Kolegium. Po Wydziale chodzą
                    słuchy, iż ten pan przed wyjazdem z Polski był bibliotekarzem i ten tytuł
                    profesora jest trochę podejrzany (wiem że są na tym forum nieżli węszyciele,
                    może rozwikłają tę kwestię?).
                    Wiem, w systemie polskim prawie wszyscy ściągają i jest to przeważnie
                    akceptowane. Wiem ile jestem wart i często przymykałem oko na zadziwiające
                    systemy oceniania naszych "nauczycieli". Sądzę, iż te zajęcia i tak były
                    jednymi z ciekawszych.
                    Pewnie niejeden absolwent szkoły wyższej mógłby napisać liczne wspomnienia,
                    jednak po naszym Wydziale absolwenci pisaliby niezłe kryminały. Zastanawiałem
                    się czy pisać na forum. To faktycznie tak jakbym niszczył to co z takim trudem
                    osiągnąłem. Ale, pomijając sprawę profesora (są znacznie lepsi od niego
                    artyści) być może ten list oczyści trochę tę stajnię Augiasza. Żadne ankiety
                    studenckie oceniające pracowników nie zmienią sprawy - moi koledzy - aktywiści -
                    zrobią wszystko, by się przypodobać wszystko wiedzącej i akceptującej władzy.
                    Więc może korzystając z tak brutalnego narzędzia zmusi się niektóre osoby do
                    myślenia "inaczej"?
                    Z tą nadzieją pozostaję.
      • Gość: mono Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 14.07.02, 13:32
        Gość portalu: Jakub napisał(a):

        > Zobacz lepiej inny wątek uniwersytecki pt."akademia przechowalnią
        > pseudonaukowców". Sporo tych (pseudo)profesorów powinno opuścić kielecką
        > uczelnię, łącznie z prof. namiestnikowskim Jaskiernią, bo to wielki wstyd.
        > Zobacz w tymże wątku, z czego to Jaskiernia chciał się habilitować. Zobacz
        > dzieła ich geniuszu naukowego. Żadna POLSKA uczelnia nie chce tych komunistów
        > ze Szkoły Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR. A tu druh Massalski był widziany
        z
        > Jaskiernią na wódce w Sandomierzu. Wstyd, jak cholera, bo został rozpoznany.
        > Opijali uniwersytet kielecki czy też przepijali i akademię i uniwersytet
        > zarazem? Bo po ostatecznym odzyskaniu niepodległości dyplomy kieleckie
        zostaną
        > unieważnione.
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Bardzo dobra propozycja, ale czy uczelnia może się sama oczyścić? MEN umywa
        ręce od spraw zatrudnienia na uczelniach, więc nie wiadomo po co jest. A może
        ktoś wie po co? Żadnej reformy w edukacji nie da się przeprowadzić bez zmian w
        systemie zatrudniania. Pseudoprofesorowie trzymają się mocno.
        • wako3 Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? 19.07.02, 11:52
          Ja wciąż mam nadzieję, że w Akademii jest dość ludzi, którzy potrafią coś
          zmienić. Moze nowy Senat coś zrobi? W końcu Akademia to 30.000 ludzi, a Kielce
          to nienajmniejsze miasto. Nie wierzę, by wszyscy "olewali" sprawę uniwersytetu.
          Jesteśmy jedynym miastem wojewódzkim, które go nie ma.
          • wako3 Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? 19.07.02, 12:13
            Post Scriptum. Nie wypowiadam się na temat merytorycznej wartości dorobku
            naukowego prof. Jaskierni, bo sie na tym nie znam (z tego co wiem jest
            politologiem, primo voto prawnikiem). Wiadomo mi jednak, ze przed kilku laty
            był według tzw. "KBN-owskiej" punktacji trzeci w wydziałowym rankingu. Wiem
            też, że nie "dublował" zadnych zajęć ani nie prowadził setki dyplomantów. Nie
            usiłuje go bronić "politycznie", tu mam poglądy dokładnie przeciwne, mam jednak
            wrażenie, ze w tym konkretnym przypadku "zarobił" trochę za kolegów (i to
            prawdę mówiąc z innego instytutu). Inna rzecz, ze się od tego nie odciął.
            • Gość: Jakub Re: Na co Wam uniwersytet? Na wstyd? IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 19.07.02, 20:22
              Pomyłka. Primo voto to on jest komunistą. De domo tu nie wchodzi w rachubę.
              Zapytaj polską rodzinę Dzierżyńskich jak sobie poradzili z podobnym problemem.
          • Gość: karol UNIWEREK ? W KIELCACH IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 10:17
            Uniwerku w Kielcach nie będzie z prostej przyczyny - lobby szkół spod znaku
            Wyższa Szkoła Nauczania Wszystkiego Najlepszego niegdy do tego nie dopuszczą,
            by wyrosła im taka konkurencja (a nie daj boże, żeby na tym uniwerku był
            wydział prawa i nauk ekonomicznych).
            Poza tym, średnio mi się ten pomysł podoba. Kończe UAM w Poznaniu (prawo) i
            mam zamiar wrócoć do Kielc, a co to dla mnie za konkurencja - studenci z
            WS...itp.

            pozdrowionka
    • Gość: student_PSK Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.02, 23:30
      >
      > Jak myślicie: czy AŚ powinna się połączyć z PŚ ? Czy zupełnie nie ma takiej
      > potrzeby.... (?)

      Nie, nie, nie! Jestem studentem PSK, i z rozmow ze znajomymi wiem, ze wiekszosc
      studentow PSK, nie chce polaczenia z Akademia. Politechnika Swietokrzyska, to
      juz uczelnia o pewnej uznanej renomie. Na pewno jest jej bardzo daleko, do
      Warszawskiej, albo AGH, ale jest juz znana w kraju. Zwlaszcza po ostatnich
      inwestycjach (m.in. unikalne w Polsce centrum laserow). Na takim polaczeniu
      moze wylacznie stracic kosztem silniejszej liczebnie, ale prezentujacej o wiele
      nizszy poziom Akademii. Mam nadzieje, ze do takiego polaczenia nigdy nie
      dojdzie.
      • wako3 Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? 09.08.02, 12:49
        Trochę mnie w kielcach nie było. Podobno w lokalnej prasie były jakies artykuły
        o raorcie NIK o uczelniach. Kto wie niech napisze, nie mam zdrowia do szukania
        i otwierania plików PDF. Z góry dziękuję.
        • wako3 Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? 05.09.02, 17:12
          Mam ciekawostkę. Prawdopodobnie wszystkie akademie i inne "pełne" szkoły wyższe
          zostana wkrótce przemianowane na uniwersytety. Zmiane nazwy mamy wiec chyba "z
          głowy". Nie jestem tak do końca pewny czy o to własnie chodziło, ale wygląda na
          to, ze uniwerek będzie. Idziemy chyba w kierunku systemu amerykańskiego.
          • wako3 Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? 12.09.02, 16:45
            Ja napisałem co wiedziałem. Kto wie coś więcej? W Łodzi z połączenia WAM i AM
            powstaje uniwerek medyczny. To pierwsza jaskółka, co wiosne chyba jednak
            (jesienią) uczyni.
            • Gość: Pancho Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 15:25
              jak by nie bylo z tym uniwersytetem, to uniwerku na miare warszawskiego czy
              jagiellonskiego tu predko nie bedzie. naraze bedzie to uczelnia na poziomie
              uniwersytetow rzeszowskiego czy zielonogorskiego. co na pewno nie powstrzyma
              mlodych przed wyjazdem z kielc. wiadomo ze ze slabiutkich politechniki
              swietokrzyskiej czy AS potegi sie nie uczyni..
              • Gość: vila Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.pu.kielce.pl / 192.168.192.* 20.09.02, 19:15
                Z tego co wiem, wako3 myślał o przemianowaniu wszystkich szkół wyższych (chyba
                tylko mających uprawnienia do nadawania stopnia magistra) na uniwersytety. To
                nie oznacza zadnych zmian i na pewno nie pomoze AŚ ani PŚ dogonic uniwerku w
                warszawie czy Łodzi. To chyba ma byc taki jezykowy model amerykański. Mozesz
                sie nazywac jak chcesz, ważne co reprezentujesz.
                • Gość: bez nazwy Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 22.09.02, 20:23
                  No nie. U nas nie ma znaczenia co reprezentujesz, ważne jak się nazywasz!
    • Gość: lulu Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 08.10.02, 15:50
      Na zarządzaniu zatrudnili masę osób. Czy jest wśród nich jakiś profesor
      zarządzania, aby nie było w końcu powodu do likwidacji kierunku?
    • Gość: mimi Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 18:38
      Dzisiejsze Słowo pisze o możliwościach utworzeniach w Kielcach uniwersytetu. W
      pełni to popiramy. Uniwersytet powinien nosić imię Józefa Stalina, a władze
      możnaby wybrać spośród "łuconych" wymienionych w wątku Akademia przechowalnia
      pseudonaukowców. Forsą nie ma się co przejmować bo np. Wydział Zarządzania to
      16 mln wpływów rocznie. Jakby tak upomnieć się o forsę ze Staszowa i Pińczowa
      to byłoby pewnie następne 10 mln. Starczy dkadry i organizatorów uniwersytetu,
      a rozproszeni po Polsce wybitni naukowcy rodem z ANS-u chętnie połączą się ze
      swymi towarzyszami w Kielcach.
    • Gość: annar20 Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 19:24
      jesli ten Uniwersytet miałby poziom Akademii Świętokrzyskiej, to strach
      pomyslec co będzie z Polską rządzoną w przyszłości przez jego absolwentów.
      • Gość: Yahagi Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? - SL IP: spc:* / 126.87.180.* 21.10.02, 14:19
        www.slowoludu.com.pl/gazeta/codzienna/2002/X/18/9.pdf
        .. sobie można poczytać...
    • Gość: Odkrywca Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 25.10.02, 13:39
      Re: Akademia przechowalnia pseudonaukowców
      Autor: Gość: Bąbel IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl
      Data: 22-10-2002 18:04 + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując


      --------------------------------------------------------------------------------
      Gość portalu: METEOR napisał(a):

      > Jeszcze jeden uczony, Zbigniew Gazda - absolwent Wojskowej Akademii
      > Politycznej, oficer Ludowego Wojska Polskiego, teraz chyba w stopniu
      dziekana.
      > Ciekawe czego naucza!


      Gratuluję METEOR, przebiłeś mnie. Za politruków jeszcze się nie zabrałem. I to
      jeszcze dziekan!
      Ale, chyba nie będziemy mieć łatwego życia. Ponoć szkoły wojskowe będą
      likwidowane, więc takich naukowców będziemy mieli więcej.
      Narazie sądzę, iż prace domową mogą mieć studenci - spytajcie swoich tatusiów w
      czym specjalizowali się polityczni wojskowi.
      Powodzenia
      Bąbel

      Chyba Cię docenili
      masz ty drogi Bąbelku
      Zamiast z Akademiji
      kpić będziesz z Uniwerku
    • Gość: Jan Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 31.10.02, 11:18
      Macie tam jeszcze jednego oficera politycznego. Niejaki BRONKO.
      • Gość: radosław Universytet - najlepiej wcale! IP: *.*.*.* 04.11.02, 18:28
        Obrońmy Kielce przed byle jakością.
        Każde miasto wojewódzkie (po reformie) ma uniwersytet,
        tylko co one są warte? Głównie śmiechu warte.
        Wyróżnijmy się pozytywnie - my nie mamy uniwerku i byle
        jakiego nie chcemy mieć!
        AŚ jest jaka jest. Niech się spokojnie rozwija
        i umacnia. Przeciez tam musi dojść do wymiany kadry
        oficerskiej. Jeżeli mamy pozyskiwać profesorów metodą
        rozdawania mieszkań - to zycze powodzenia. Będą to tylko
        odpady lub osoby rozwodzące się i frustraty.
        Kielce są i mogą być na tyle atrakcyjne, aby chcieli tu
        robić kariery naukowe adepci nauki z wyboru.
        Jest to proces i twórzmy dogodny klimat, bez pośpiechu
        i gwałtu - tak jak to robią w Słupsku i w Siedlcach
        (a wyniki tam mają).
        • Gość: hey Re: Universytet - najlepiej wcale! IP: *.tu.kielce.pl / 10.10.3.* 05.11.02, 18:08
          Więc poczekajmy te 50 -60 lat i może wtedy ,co?
          • Gość: radosław Re: Universytet - najlepiej wcale! IP: *.*.*.* 05.11.02, 21:50
            Zdecydowanie tak. Uczmy się od tych, którzy do kwestii
            uniwersytetu podchodzą z odpowiedzialnością.
            Nas też na to stać!
    • Gość: kurczak Re: Universytet - kiedy ? - jutro ? IP: 81.26.6.* 06.11.02, 18:06
      nigdy my z politechniki nigdy się na to nie zgodzimy
      • Gość: radosław Re: Universytet - na razie nie! IP: *.*.*.* 06.11.02, 19:19
        Tu chodzi o UNIWERSYTET, a nie o politechnikę.
        Uniwersytet to coś więcej niz połączenie różnych szkół
        mniej czy bardziej wyższych.
        Oddajmy politechnice co politechniczne, a na uniwersytet
        zapracujmy tak jak to robią w ośrodkach wyżej
        wspomnianych.
        Co nagle to po diable!
        ahoj

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka