Dodaj do ulubionych

Dr Waldemar K., Gazeta (Agora), Forum dane osobowe

IP: *.codetel.net.do 10.02.05, 12:03
Agora nie musi udostępniać danych internautów

Spółka Agora nie musi udostępniać numerów IP komputerów, z których wiadomości
umieszczano na forum internetowym - uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w
Warszawie. Udostępnienia danych internautów domagał się wykładowca, o którym
napisano na forum, że za pieniądze pisze prace dyplomowe...

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050210/prawo/prawo_a_2.html
Obserwuj wątek
    • Gość: Victor Emanuel Obroniona prywatność na Forum IP: *.disca.upv.es 10.02.05, 12:14
      Generalny Inspektor Danych Osobowych chce, żeby dane uczestników forów
      internetowych można było przekazywać nawet prywatnym osobom. Na razie przegrał z
      Agorą, wydawcą "Gazety Wyborczej"...

      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2543238.html
    • Gość: miko2 Re: Dr Waldemar K., Gazeta (Agora), Forum dane os IP: *.fitzg2.qld.optusnet.com.au 10.02.05, 12:15
      Na wyczyny naszego dzielnego wako3 patrz również tu:
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,2543238.html
      • Gość: miko2 Re: Dr Waldemar K., Gazeta (Agora), Forum dane os IP: *.fitzg2.qld.optusnet.com.au 10.02.05, 12:20
        I jeszcze jedno. Jego nickiem nie ma co się sugerować występuję on na tym forum
        pod wieloma np. sowizdzal6, naukawiec itd. Mozna go rozpoznac po wrednym stylu i
        maniakalnym czepianiu sie caly czas tych samych spraw.
        • Gość: miko2 Re: Dr Waldemar K., Gazeta (Agora), Forum dane os IP: *.centrl01.va.comcast.net 10.02.05, 12:31
          I jeszcze jedno. Dr Waldemar K. vel wako3 nie jest pracownikem Akademii
          Swiętokrzyskiej. Reprezentuje on obecnie Politechnikę Świętokrzyską (patrz:
          www.tu.kielce.pl/organizacja/weaii/jednostki/jednostka.mhtml/id=200).
          • kochany.przyjacielu Re: Dr Waldemar K., Gazeta (Agora), Forum dane os 10.02.05, 17:49
            Chciałem pozdrowić Pana Korczyńskiego, który mnie kiedyś uczył.
            • kochany.przyjacielu zapraszam do pooglądania ;))) 10.02.05, 20:12
              www.um.kielce.pl/graf/galerie_u.swf
    • Gość: prowe Re: Znowu Żydzi usunęli moją wypowiedź IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 11.02.05, 13:08
      To ciekawe. Wynika z tego, że to nie byli jacyś "internauci", a tylko osoby
      związane z przestępstwami popełnianymi przez tzw. kadrę naukową Akademii
      Świętokrzyskiej. I tych właśnie ludzi chroni uparcie Gazeta Wyborcza.
      • Gość: pracownik AŚ Re: Znowu Żydzi usunęli moją wypowiedź IP: *.arlngt01.va.comcast.net 11.02.05, 15:05
        Na ogół staram się nie reagować na twoja głupkowate antysemicki teksty ale z
        tymi "przestępstwami" trochę przeholowałeś kolego. Jeśli masz na ten temat jakąś
        wiedzę to proszę o numery spraw w sądzie bądź chociażby postępowań
        prokuratorskich jakie się toczą wobec pracowników AŚ. Najlepiej gdybyś wskazał,
        który z pracowników AŚ został skazany prawomocnym wyrokiem. Jeśli tego nie
        potrafisz to twoje wypowiedzi czynią z ciebie przestępcę. Chyba zdajesz sobie z
        tego sprawę?
        A swoją drogą to pogratulować dr Waldemarowi Korczyńskiemu obrońców i
        stronników: jeden świrnięty BBB a drugi przygłup-antysemita z Sandomierza. W
        ładnym towarzystwie się pan znalazł panie Korczyński!
        • Gość: prowe Re: Znowu Żydzi usunęli moją wypowiedź IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 11.02.05, 17:35
          No, proszę. Nie dość, że ten łajdak, przedstawiający się jako "pracownik AŚ",
          występuje tu jako reprezentant przestępców z Akademii Świętokrzyskiej i to w
          charakterze obrońcy tych przestępców całkowicie aprobującego ich przestępstwa,
          to jeszcze w dodatku obraża mnie, nazywając mój bardzo mądry i rzetelny pod
          każdym względem tekst (cytuję słowa tego łobuza) - "twoja głupkowate
          antysemicki teksty".

          Nie dość, że ten łobuz i kompletny - jak widać - debil, nie potrafiący nawet
          gramatycznie złożyć jednego zdania po polsku, nazywa mój króciutki
          tekst "głupkowatym" i (UWAGA!) "antysemickim", choć nie ma tam ani słowa o
          jakichkolwiek Semitach, to jeszcze dodatkowo to jakieś całkowite bydle nazywa
          mnie "kolego". Wstydziłbym się mieć takiego łobuza za kolegę i z pewnością nim
          nie jesteś.

          Ale jest natomiast bardzo ciekawe, jakim to "pracownikiem AŚ" jest ten łobuz,
          przedstawiający się za takiego pracownika. Z jego postu wynika, że jest co
          najwyżej konserwatorem powierzchni płaskich, nic więcej. Przecież renomowana
          uczelnia kielecka, mająca nieskrywane aspiracje uniwersyteckie, nie może
          zatrudniać takiego oczywistego debila jako pracownika naukowego. To jest, po
          prostu, niemożliwe.

          I na koniec: mój króciutki post, który spowodował, że zostałem w tak niski
          sposób zaatakowany, był moim pierwszym postem na forum regionalnym. Dlaczego
          ten "pracownik" twierdzi, że mnie zna? Dlaczego ubliża mi?

          Dziwne tu panują obyczaje. Ja swoje uwagi napisałem po przeczytaniu
          analitycznego postu osoby podpisanej jako Jakub, postu - należy dodać - bardzo
          rzetelnego pod względem analizy prawnej i napisanego ładnym językiem, typowym
          dla sandomierzan. Tego postu już tu nie ma, zniknął w tajemniczych dla mnie
          okolicznościach. Pojawił się natomiast tekst ubliżający mi, napisany
          prymitywnym i łajdackim językiem, pełnym błędów, a podpisany "pracownik AŚ".
          Brawo panie rektorze Adamie Massalski, gratuluję pracowników i - przy tej
          okazji - pozdrawiam Cię, Adasiu.
      • wako3 Tak to jest, 11.02.05, 15:09
        a ten wyrok jest ciekawy z kilku powodów.
        1. Sąd rozważał tylko kwestie proceduralne. Żadne fakty nie były rozwazane.
        Można zatem powiedziec, że jest to wyrok interpretujący prawo cywilne. Przy
        okazji; "Agora" ma PRAWO ujawnic takie dane, ale nie ma takiego OBOWIĄZKU.
        Miałaby, gdyby była instytucja państwową. Tak więc w takich przypadkach
        to "Agora" decyduje o winie lub jej braku.
        2. Sprawa od marca 2003 roku przeszła Prokurature Rejonową, Okregową i oba
        (Rejonowy i Okregowy) Sądy. Wszyscy orzekli, iz "nie ma interesu społecznego w
        sciganiu sprawcy". Teraz została wznowiona, ale istnieje duża szansa, ze się
        przedawni, co pewnie wiele osób ucieszy.
        3. Przyczyną całej hecy jest (nie wiem na ile uzasadnione) przekonanie
        niektórych osób, ze wszystko im wolno. Ja rzeczywiscie ujawniłem wiele
        przekretów w AŚ i stałem sie obiektem "działań odwetowych", które mialy mnie
        spacyfikować i przywrócic do pożądanego przez władze AŚ stanu milczenia nad
        tymi przekrętami. Nie potrafiłem zainteresowac tym Sądu.
        4. Ze sposobu wypowiadania sie niektórych moich adwersarzy wynosic można, iż są
        pracownikami AŚ, co wiecej w wielu miejscach explicite sie do tego przyznaja.
        Ja nie uwazam ich za REPREZENTANTÓW pracowników Aś, ale milczenie władz AS w
        tej sprawie (Panowie Massalski Adam i Markowski Mieczysław znaja ja od 5 marca
        2003) i ich bezczynnośc dają swiadectwo pewnej prawdzie. Dwa z pomawiajacych
        mnie postów zostały wysłane z serwera AŚ i można było bardzo łatwo ustalić
        nadawcę. Prosiłem o to JM Massalskiego, nieżyjacego już rzecznika
        dyscyplinarnego prof. Radzikowskiego i wszystkich członków Komisji
        Dydcyplinarnej, która uznała moje wypowiedzi za przekraczajace przyjete w
        srodowisku obyczaje. Odpowiedzi nie dostałem do dzis.
        Nie wiem czy jest sens polemizowac z wyrażanymi na tym forum opiniami, ja
        niczego z tego co kiedykolwiek napisalem lub powiedzialem nie wycofuję.

        Panu "kochany.przyjacielu" dziekuję za pozdrowienia, a Jakubowi za radę.
        Spróbuję z niej skorzystac.

        Waldemar Korczyński
        • Gość: wako4 Re: Tak to jest, IP: 200.87.126.* 11.02.05, 21:15
          > 2. Sprawa od marca 2003 roku przeszła Prokurature Rejonową, Okregową i oba
          > (Rejonowy i Okregowy) Sądy. Wszyscy orzekli, iz "nie ma interesu społecznego w
          > sciganiu sprawcy". Teraz została wznowiona, ale istnieje duża szansa, ze się
          > przedawni, co pewnie wiele osób ucieszy.

          Ty jesteś Waldek jednak cholerny pieniacz. Zawrać głowę swoim urażonym ego
          organom ścigana przez tyle lat, obejść wszystkie instancje, narazić się na
          ośmieszenie w centralnej prasie ("Gazeta Wyborcza" i "Rzeczpospolita") to jednak
          zastanawia i budzi poważne obawy o stan twoich władz umysłowych. Jesteś naprawdę
          niesamowity.
        • Gość: Ania Re: Tak to jest, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 08:10
          Panie Waldemarze Korczynski, czy Pan opisywal w swoich wystapieniach 10 etatow
          dziekana????? Nie przesadzil Pan? A doliczyl Pan inne szkoly? Czlowiek ciezko
          pracuje, a tu go nie umieja docenic:))).

          Wydział Informatyki WSEiA im. prof. E. Lipińskiego w Kielcach
          25-713 Kielce, ul. Karczówkowska 41
          tel. (041) 345 13 13, 345 52 56
          wseia.edu.pl/wi
          Dziekanem Wydzaiłu Informatyki jest dr Robert Kowal
          (robert.kowal@pu.kielce.pl)
          Wydział Inforamtyki kształci studentów na kierunek informatyka, specjalność
          systemy informatyczne zarządzania.
    • Gość: Ania Re: Tak to jest, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 07:51
      Jej, ile tu nienawisci. Jaki pelny obraz stosunkow miedzyludzkich panujacych w
      instytucji pelnej madrych ludzi... Problem polega na tym, ze pan Korczynski od
      poczatku wystepuje na tym forum jawnie. Jego adwersarze zas - tylko i wylacznie
      jako osoby anonimowe. Wlasciwie kazda dyskusja, w ktorej pojawil sie glos Pana
      Korczynskiego, zamieniala sie w pseudodyskusje na temat Jego zycia prywatnego i
      kariery. Teraz widze, ze przeciwnik tego Pana zaczal popisywac sie swoja wiedza
      informatyczna i pokazuje, ze mozna sie laczyc z forum GW na wszystkie mozliwe
      sposoby. Nie jestem za sciganiem internautow, nie jestem za karaniem ludzi
      tylko dlatego, ze wyrazali gdzies swoje opinie. Nie umiem jednak powiedziec, co
      pomyslalabym, gdyby ktos anonimowy na forum oskarzyl mnie o popelnienie
      przestepstwa.I gdybym wiedziala, ze zrobil to moj kolega z pracy.
      • Gość: Babcia klozetowa Re: Tak to jest, IP: *.ph.ph.cox.net 12.02.05, 17:03
        Jejku Aniu strasznie mnie zabolały twoje słowa. Gdzież ty w moich listach
        dopatrzyłaś się nienaiwści? A już zwłaszcza do mojego serdecznego kolegi
        Waldemara. Napisałem o nim, że jest pieniacz bo jest. A samych spraw sądowych z
        Akademią ma chyba z pięć (zaraz pewnie sam przypomni tutaj ich dokładną liczbę).
        Jest to jedyny problem prawny tej uczelni. Teraz nieoceniony Wladek próbuje
        jeszcze zainteresować swoim urażonym ego wszystkie instytucje Rzeczpospolitej. Z
        całym szacunkiem dla jego naukowego geniuszu chyba byłoby dla niego lepiej gdyby
        zadbał o swoją niezrobioną habilitację zamiast tracić czas na donosy i
        pomówienia o niepopełnione przestępstwa swoich byłych kolegów z Wydziału
        Zarządząnia i Administracji AŚ.
        PS. Przypominam, że żadna z wielu przeprowadzonych kontroli zarówno wewnętrzna
        jak i zewnętrzna nie potwierdziły ani słowa z donosów Waldemara Wspaniałego,
        wszystkie organy prokuratorskie i sądowe oddaliły jego skargi jako bezzasadne
        albo z braku znamion czyny zabronionego. Kolega Waldek przegrał wszystkie sprawy
        w Sądzie Pracy jakie wytoczył Akademii Świętokrzyskiej. Czy te fakty to już
        wystarczający komentarz? Czy naprawdę nie można uwierzyć, że jego władze
        umysłowe nie są w pełnej formie? Czy to nie dyskwalifikuje go jako nauczyciela
        akademickiego? Odpowiedz sobie na te pytania sama.
        • Gość: Ania Re: Tak to jest, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 07:35
          Nie bylo nienawisci? Naprawde? Jako blondynka - zle zrozumialam?:))) Widzisz,
          zastanawia mnie, ze az tak atakujesz "wako" (Pana Korczynskiego). Jesli ktos
          atakuje druga osobe az tak bardzo i tak wszechstronnie, musi miec jakies
          osobiste powody... Tylko wtedy mozna sie az tak angazowac w te internetowa
          dyskusje. Prawda?
    • Gość: psychodekoder Prawo & internet IP: 82.160.68.* 13.02.05, 10:57
      Do 1 maja 2004 - Agora nie musiała...
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050210/prawo/prawo_a_2.html
      "Prawo & internet"
      www.vagla.pl/
      "...Przepis ten umożliwia przekazywanie danych osobom i podmiotom, które w
      sposób wiarygodny uzasadnią potrzebę ich posiadania. Do 1 maja 2004 r. (a
      sprawa dotyczy wcześniejszego okresu) nie dotyczył jednak administratorów
      prywatnych, a takim jest spółka. Obecnie obowiązująca ustawa zlikwidowała te
      ograniczenia..."
      • wako3 Ten nieskalany Wydział 13.02.05, 16:24
        Nie miałem zamiaru polemizować z rozmaitymi "Fayolami", "miko2" ani
        innymi "pracownikami AŚ", ale pamiętam powiedzenie jednego z "klasyków", iż
        kłamstwo odpowiednio często powtarzane staje się prawdą. Może wpierw trochę
        statystyki. Otóż według oficjalnych, akademijnych (wydany w 2001 roku
        folder "reklamujący" AŚ), źródeł, Wydział Zarządzania i Administracji Akademii
        Świętokrzyskiej liczył w roku 2000 ponad 7300 studentów i 99 nauczycieli
        akademickich, w tym 11 profesorów, 20 doktorów habilitowanych i 37 doktorów.
        Gdyby było to prawda, to mielibyśmy ca 73 studentów na pracownika i ok. 710 na
        profesora (ten ostatni wskaźnik jest dla Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego
        jednym z ważniejszych). Jednak współczesne (z ubiegłego roku - por.
        www.opi.org.pl, bazy.opi.org.pl/raporty/opisy/instyt/3000/i3968.htm)
        dane pokazują zupełnie inny obraz wydziału; profesorów jest 10 w tym 4 uzyskało
        stopnie lub podjęło prace w WZiA AŚ po 2001 roku, a niektóre pozycje wydają się
        być bardzo dziwne, np. prezydent Krakowa, Jacek Majchrowski. Doktorów
        habilitowanych jest według tegoż źródła 19. Albo więc oba źródła podają
        prawdziwe dane i WZiA nie tyle się rozwija, co zwija, albo jedno z tych źródeł
        łże. Napisałem "albo", ale nie można niestety wykluczyć faktu, iż oba źródła
        podają nieprawdę, bo OPI tworzy bazę na podstawie danych od władz AŚ, a te
        wielokrotnie podawały publicznie dane o wątpliwej wartości (np. o "odrabianiu"
        zdublowanych na czwartym i piątym roku studiów zajęć dydaktycznych). Załóżmy
        jednak, iż dane te są prawdziwe. W roku akademickim 2000/2001 jedynie na
        politologii prowadzone były jednolite studia magisterskie. Na zarządzaniu były
        to studia dwustopniowe, a większość absolwentów liencjackich studiów na
        ekonomii "dorabiała magisterium" na zarządzaniu. Sprawność nauczania sięgała w
        tym wydziale 80% (wliczyłem rezygnujących z nauki z przyczyn finansowych), więc
        można spokojnie przyjąć, iż dyplomantów było wówczas nie mniej niż 1500. Tak
        więc według foldera mielibyśmy średnio ok. 1500/(11+20+37)=1500/68=22 prace na
        promotora. I byłoby może nie najlepiej, ale znośnie. Byłoby, gdyby folder
        podawał prawdziwe dane. Proponuję naszemu wielu imion miko2 wymienienie nazwisk
        owych "11 profesorów, 20 doktorów habilitowanych i 37 doktorów", o których
        wspomina folder. Ja przez 10 lat pracy w tym wydziale tylu nie poznałem. Gdyby
        przyjąć, że prawdę napisano w danych OPI, a JM Massalski nie mijał się z prawdą
        w wypowiedziach o dynamicznym rozwoju AŚ, to wynik za rok 2001 byłby znacznie
        gorszy. Prawdziwym problemem było jednak rozłożenie wydziału przez przyjęcie na
        tzw. magisterskie studia uzupełniające obłędnie dużej ilości studentów w roku
        2001, głownie z jednej ze szkół prywatnych, której ówczesny dziekan był
        udziałowcem. Powiatowy Urząd Pracy opublikował dane, z których wyczytać można,
        iż w roku 2003 WZiA AŚ wyprodukował ok. 3000 absolwentów. Daje to średnio nieco
        poniżej 30 dyplomantów na pracownika wydziału (wliczając w to również
        kierownika obiektu, woźnych i sprzątaczki). To właśnie ten fakt był jedną z
        głównych przyczyn całej rozróby, bo nadmierne obciążanie pracowników zakładu,
        którym wówczas kierowałem "rozwalało" wszelki próby jakiegokolwiek rozsądnego
        zorganizowania pracy, przeciw czemu jeszcze PRZED przyjęciem takich mas
        studentów protestowałem. Chętnie się dowiem, które z kontrolujących Wydział
        komisji fakty te sprawdzały (a dane są ogólnie dostępne), a istniejący stan
        uznały za normalny. Może np. jakieś nazwiska ludzi, którzy uważają, że jest to
        w porządku? Obejrzyjmy teraz kadrę Wydziału. Według wspomnianego foldera w 2000
        roku w Wydziale opublikowano 130 prac, co daje wskaźnik 1,37 prac na jednego
        pracownika. Ja miałem ich wtedy chyba z 6, a średnia dla pracowników "mojego"
        zakładu była ok. 2. W 2000 roku ok. 70-80 procent tzw. samodzielnych
        pracowników swą "samodzielność", tj. habilitację wywodziło z rozmaitych szkół
        partyjnych, niekiedy specjalnych studiów habilitacyjnych. Ja bardzo długo nie
        wierzyłem, że coś takiego w ogóle istniało, ale jednak było. Taki "aspirant"
        uzyskać mógł habilitację mając nawet zerowy dorobek naukowy. Dla porównania,
        moje ca 80 prac takim dorobkiem nie było i ja ten fakt akceptuję, bo dorobek
        ten uważam za raczej przeciętny. Można oczywiście argumentować, że praca owego
        aspiranta tworzy w nauce nową jakość, rewolucję czy co tam kto woli. Byłaby
        wtedy powszechnie znana. W przypadku, o którym mówię, jest ona jednak tak
        tajna, ze aż nieobecna we wszystkich polskich bibliotekach., więc nie wiadomo
        jak można u nas tę genialność rozpoznać. Jest to ewenement na skalę
        wszystkich "demoludów", gdyby odnosić się np. do całej Europy, byłby on jeszcze
        rzadszy. Ja sprawdziłem trochę dokładniej kilku tylko uczonych z WZiA AŚ, jeśli
        ktoś ma ochotę może posprawdzać innych. Może miko2 poda nazwiska ludzi, którzy
        uznali takie przypadki za normalne? O problemach z oceną tzw. samodzielnych
        pracowników naukowych pisał m.in. Rektor Uniwersytetu Warszawskiego prof.
        Węgleński (por. Gazeta Wyborcza z 22 grudnia 2004,
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2461098.html), a ostatnio okazało się, że
        są one chyba jeszcze większe (por. www.nauka-
        edukacja.p4u.pl/articles.php?id=59). Podejrzewam, że wspomniane wyżej przypadki
        uznać by można w tym względzie za "modelowe". Warto o tym pamiętać czytając
        zapewnienia miko2 o tym jak to wszystkie kontrole uznają WZiA za
        wydział "pozytywny".
        • wako3 Skąd ta nienawiść 13.02.05, 16:26
          Chciałbym się jeszcze odnieść do wspomnianej przez Panią Anię nienawiści. Otóż
          jest to właśnie jeden z istotniejszych problemów w całej tej sprawie. Nie będę
          tu pisał o moralnych kwalifikacjach nauczyciela akademickiego piszącego takie
          jak miko2 teksty; pozostawiam ich (tych tekstów) ocenę tym, którzy je czytają.
          Można się tu posłużyć jakimś Kodeksem Etycznym pracowników nauki i szkolnictwa
          wyższego np. wydane przez Komitet Etyki w Nauce "Dobre Obyczaje w Nauce". Tu
          jednak chodzi o problem znacznie ogólniejszy. PRL umożliwiła wielu ludziom,
          nie tylko w nauce czy szkolnictwie wyższym, "załapanie się" na bardzo wygodne
          synekury. W latach 1989-1992 wielu z nich obawiając się (niesłusznie, nie było
          chyba takich szans) ich utraty włożyło sporo trudu w znalezienie sobie w nowej
          rzeczywistości odpowiadającej im "niszy". Powstały wtedy zupełnie nowe,
          nieznane dotąd, koalicje i układy, które potrafiły skutecznie zadbać o swoje
          interesy. W nauce i szkolnictwie wyższym wyrazem tej dbałości była m.in. ustawa
          sejmowa gwarantująca wszystkim posiadającym w PRL stopnie i tytuły naukowe
          (niezależnie od sposobu ich uzyskania) ważność tych tytułów i stopni w III RP.
          W ten prosty sposób facet, który za "cytologię Lenina", pracę "porównawczą"
          (taką rzecz trudno zawalić, bo wystarczy wskazać różnice miedzy jakimiś
          obiektami) czy "monografię" konkretnego obiektu (to też trudno zawalić, choć
          bywa użyteczna i pracy wymaga sporej) uzyskał habilitację czy tytuł profesorski
          w jakiejś partyjnej szkółce stawał się dla uczelni nabytkiem równie cennym, jak
          ten, który naprawdę coś w nauce popchnął. Ja nie mam złudzeń co do wartości
          większości (w tym i moich) prac naukowych i możliwości skonstruowania
          jakichkolwiek dobrze działających pozytywnych kryteriów oceny pracujących w
          szkolnictwie ludzi, ale kryteria NEGATYWNE są. Jeśli się NIC nie robi, to ocena
          winna być negatywna. I tu pojawia się właśnie kwestia owej nienawiści. Nauka i
          szkolnictwo wyższe są strukturami silnie hierarchicznymi z "jednokierunkową"
          ścieżką kariery nazywanej tu "rozwojem naukowym". W systemie tym, począwszy od
          poziomu doktora habilitowanego, praktycznie można tylko awansować, nie ma
          żadnej możliwości "wypadnięcia". Aby z tego poziomu spaść trzeba się naprawdę
          mocno postarać. Generuje to problemy z oceną samodzielnych, bo nie ma ani
          mechanizmów takiej oceny ani nie da się stworzyć instytucji, która z zewnątrz
          mogłaby to robić. Każdy próbujący takiego "samodzielnego", np. z WZiA AŚ,
          oceniać okrzyknięty zostaje natychmiast niekompetentnym i ma być po krzyku. Ten
          mechanizm funkcjonował przez wiele lat i ludzie się do niego przyzwyczaili. Co
          gorsza przegapiono zarówno społeczne jak i technologiczne zmiany sytuacji i nie
          wypracowano niczego nowego. Tak więc usytuowany zbyt wysoko w stosunku do
          swoich kompetencji facet nie ma dobrych sposobów obrony "zapożyczonego" od tych
          normalnych pracowników nauki autorytetu (zauważmy jak chętnie się za ten, nie
          swój przecież, autorytet chowa). Jeśli przyzwyczajony był do rozgrywek
          personalnych w stylu np. ludzi rządzących PRL-em, to reaguje tak, jak potrafi
          tzn. argumentami "ad personam", bo nigdy pewnie o Schopenhauerze nie słyszał.
          Tak na marginesie warto zauważyć, że każdy społeczny system silnie
          hierarchiczny niesie niebezpieczeństwo ułatwiania awansu niezgodnego z
          przyjętymi oficjalnie regułami. W tym przypadku, ZAWSZE bardzo dla kariery
          ważny, charakter staje się jeszcze ważniejszy i przesłania oficjalnie
          deklarowane jako decydujące o karierze kompetencje. Jeśli więc np. żądza władzy
          (i pieniążków) jest ZNACZNIE większa od kompetencji, to powstałe napięcie
          wytwarza uczucie silnej nienawiści w stosunku do każdego, kto fakt ten zauważy.
          Przepraszam za tak długi wywód i serdecznie pozdrawiam, również Pana miko2,
          życząc Mu lepszego argumentowania swych racji i proponując na dziś szklankę
          zimnej wody.

          • Gość: miko2 Re: Skąd ta nienawiść IP: *.ph.ph.cox.net 13.02.05, 21:15
            Nienawiść? Wobec kogo? Wobec Waldka? Przecież to taki przemiły człowiek! Jak
            można nienawidzieć takiego wspaniałego kolegi (ach te pisane piękną polszczyzną
            donosy!), świetnego organizatora (zorganizował pracę kieleckiej prokuratury na
            długie lata), wyśmienitego naukowca (ta odkrywcza habilitacja napisana i
            obroniona w Meksyku). Jeśli ktos go może nienawidzieć to tylko człowiek o
            małostkowy i zawistnik (na pewno po jakimś ANS-ie albo i czymś jeszcze gorszym).
            Powiem tak: ci co piszą tu coś na Waldka to nie ludzie to wilki! Wszyscy
            uczestnicy tego forum powinni zorganizować wiec poparcia dla Wladka przed
            siedzibą Wydziału Zarządzania AŚ! Na czele powinien maszerować Waldek z Asią,
            dalsze tło to Jakub i kobylebbb, potem może Filip i Ania a na końcu ja zwykły
            szary "miko2" Może wtedy Waldemar Wspaniały uwierzyłby we własne siły i
            rozpoczął jeszcze jedną (siedemnastą?) batalię sądową?
            Pozdrawiam Waldziu, życze dużo zdrowia i pieniędzy (na adwokatów).
        • Gość: Babcia klozetowa Re: Ten nieskalany Wydział IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 13.02.05, 20:35
          Jako człowiek, któremu forum.gazeta.pl nie wypelnia całego życia odpowiem dośc
          krótko. Nadal proszę cię bardzo o zacytowanie jakiegokolwiek fragmentu z raportu
          NIK (masz go przecież) oceny PKA, którą dokonana została w listopadzie (to
          równiez już na pewno masz) lub innej, jakiejkolwiek instytucji mającej
          uprawnienia kontrolne wobec szkół wyższych w tym kraju, któraby potwierdziła
          chociaż słowo z twoich bzdurnych wynurzeń. Resztę możesz sobie darować. Możesz
          również zacytować sentencje wyroków w sprawach, które przegrałeś. Nie krępuj się.
          PS. Za kubek zimnej wody dziękuję. Mniam, mniam pyszna.
          PS 2. Ja naprawdę cię lubię. Któż inny dostarczałby mi tyle darmowej rozrywki.
          Pozdrawiam serdecznie i życzę więcej powodzenia na salach sądowych :)
          • Gość: psdychodekoder ..... nieskalany Wydział IP: 82.160.68.* 13.02.05, 21:22
            jakbym to skądś znał...słowo w słowo
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=20392530&v=2&s=0
            i 'babcia klozetowa' której nienawiść zaślepiła pod słońcem drzwi do kibla też

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka