Gość: kobieta za ladą
IP: *.chello.pl
14.10.07, 11:22
sluchajcie, może bzdura, ale irytujaca, mam dość oszukiwania w
sklepach- i przymykania na to oka. Kupiłam wczoraj ser, data jest
jeszcze o.k., ale nie nadaje się do spozycia, jest sens iść -bez
paragonu- i poprosić o wymianę? O.k., moze to nie wina sklepu, a
może jednak przechowywania? Inny sklep, do którego przez to juz
chodze w ostateczności- prosze o 10-15 deko szynki,dostaje 25, nikt
nie pyta, czy może być, ile jest, po prostu widze w domu, że duzo i
sądząc po cenie więcej. Prosze o sałatkę, termin "do dziś", babka
nic nie mówi. Powinna. Kupuje drugą, w której- na 100%- całości nie
ma, nie wiem, ktoś ujadł? Kobieta obsługuje zza lady, pakuje do
siatki, nawet obejrzec nie mozna. I jeszcze krzywo patrzy, jak
wymieniam sałatke na inna- z dłuższym terminem i jest nieuprzejma.
Tak traci się klientów. Chyba przerzuce się jednak na markety, choc
zdecydowanie wolę od zawsze małe osiedlowe sklepiki. Iść z tym
serem? jak myslicie? czy wyrzucać dalej pieniadze w błoto, bo to
niedobre, to zepsute.. Koniec, robię się bojowa bez mobilizacji,
idę!!!