Dodaj do ulubionych

Szkoła International House wprowadza uczniów w ...

IP: *.ghnet.pl 01.05.10, 09:22
Ciekawe kto wykazał się tymi niezwykłymi umiejętnościami 'diju spik inglisz'.
Pewnie uczą nie w jednym liceum i innej szkole.
Obserwuj wątek
    • Gość: englishunlimited [...] IP: *.satkol.pl 01.05.10, 11:15
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: GT Re: Szkoła International House wprowadza uczniów IP: *.aof.su 01.05.10, 12:05
        oraz sztukę gratisowej reklamy na koszt Wyborczej, nieprawdaż?
    • Gość: ST Szkoła International House wprowadza uczniów w ... IP: *.wkwtor.vivi2.kapper.net 01.05.10, 11:52

      Chodziłam kiedyś do tej szkoły - po sam koniec lat 80, jeszcze, zanim
      właściciel nie zakupił franczyzy
      od IH - i lektoraty odbywały się w podziemiu kulturalnym (i podatkowym) w
      salach katechetycznych jednego z kościołów dzielnicy Kraków-krowodrza,
      (koło miasteczka studenckiego). W roku 1989 semestr kosztował 25 000 zł.
      Pan W., założyciel i właściciel, zawsze ciaszył się tą samą opinią, podobnie
      jak jego belfrzy,
      traktowani wszyswcy byliśmy w sposób typowo feudalny, nikt nas nie pytał o zdanie,
      a jakośc nauczania.... - i jedno, co mnie dziwi, że to dopiero teraz...
    • Gość: as Szkoła International House wprowadza uczniów w ... IP: *.net-serwis.pl 01.05.10, 11:55
      Dyplomy świadczące o znajomości języka :). To zawsze było dla mnie dziwne. Czy tak trudno sprawdzić czy osoba potrafi mówić w danym języku ? W rozmowie wszystko wychodzi i dyplomy lub ich brak nic nie zmienia.
    • Gość: gosc Szkoła International House wprowadza uczniów w ... IP: *.ghnet.pl 01.05.10, 12:02
      Ciekawe,czy tego komentarza tez nie opublikuja:)Jezeli nie
      opublikuja, to juz Waszej gazety wiecej nie kupie, bo moj komentarz
      nie byl ani obazliwy, a ze zawieral przytyk do sensownosci
      niektorych zdan w artykule...
      Prestizowy dyplom ze szkoly jezykowej otwierajacy wiele drzwi, no
      no..
    • Gość: Gość Szkoła International House wprowadza uczniów w ... IP: *.mas.abpl.pl 01.05.10, 12:16
      W ogóle dla mnie ta szkoła jest dziwna głównie z powodu dziwnych zwyczajów
      lektorów (skończymy 40 minut wcześniej, bo o 18 mam jogę na drugim końcu
      miasta), sekretariat też pozostawia sporo do życzenia i brak rozbicia
      odpłatności za naukę na opłaty semestralne.
      • Gość: Anna Re: Szkoła International House wprowadza uczniów IP: 74.63.112.* 01.05.10, 13:36



        Chodziłam kiedyś do tej szkoły - po sam koniec lat 80, jeszcze,
        zanim właściciel nie zakupił franczyzy
        od IH - i lektoraty odbywały się w podziemiu kulturalnym (i
        podatkowym) w salach katechetycznych jednego z kościołów dzielnicy
        Kraków-krowodrza,
        (koło miasteczka studenckiego). W roku 1989 semestr kosztował 25 000
        zł.
        Pan W., założyciel i właściciel, zawsze ciaszył się tą samą
        opinią, podobnie jak jego belfrzy,
        traktowani wszyswcy byliśmy w sposób typowo feudalny, nikt nas nie
        pytał o zdanie,
        a jakośc nauczania.... - i jedno, co mnie dziwi, że to dopiero
        teraz...






        Pierwsza moja reakcja była: gratuluję szczęściaro, że nie trafiłaś
        do Poligloty!
        (Z całym szacunkiem dla Właściciela, przecież niegdysiejszego
        herosa z KPN).

        Jednak... wydaje się, że Kraków jest w ogóle małym miastem i jeżeli
        pojawia się ktoś, kto tłumaczy raczej stołeczną cenę swoich usług
        franczyzą, którą musi płacić jakiejś szkole językowej zza oceanu czy
        innego kanału, której nazwa jakoś dziwnym trafem nic nikomu u nas
        nie mówi, a w praktyce przekłada się absolutnie wyłącznie na cenę,
        choć oczywiście
        właściciel szkoły wie, co powiedzieć gazecie, zaś gazety zwykle
        jego reklamę kupuje.
        I nie ma znaczenia, czy jest to szkoła ze Smoleńsk, obecnie
        Michałowskiego, czy patyzancka szkółka gdzieś na Krupniczej, gdzie
        nie ma nawet toalety, a lektor słowo "mother" wymawia "mudr", z
        tymże akcentem chwaląc się, że był egzaminatorem w Bristsh
        Council, "czy sieć akson"...

        W latach 80 jedynymi krakowskimi ticzerami na europejskim poziomie
        byli lektorzy z British Council, który nie miał w Krakowie
        oficjalnej filii, ale firmował Studium Doskonalenia Językowego
        Nauczycieli Akademickim w Collegium Novum UJ, gdzie nikt z miasta na
        kursy nie był przyjmowany w ogóle - lecz skąd lektorzy,głównie
        zresztą a Polacy, byli rzeczywiście rozchwytywani. Założyciel
        wspomnianej szkoły (w latach 80 "uczenie religii po angielsku" u
        misjonarzy, potem tzw. Intensive English Project gdzie za 2
        nieobecności skreślali, potem IH, gdzie ten miły punkt regulaminu
        również był), podchodząc z całym realzmem do swojego akcentu i
        fluencji, umiał podłapać kilku z nich (tychże lektorów), oraz dwoje
        z trojga zamiaszkałych w Krakowie nativów (trzecią osobę, rodowitą
        Angielkę, wymawiającą "broad" jak " bruuud", podłapała dawno
        nieistniejąca szkoła-krzak z ulicy Św. Anny), i stosunkowo
        przyzwoicie im płacił - jednak żaden z nich na dłuższą metę nie
        wytrzymał delikatnie mówiąc temperamentu Pana Założyciela,
        szczególnie po tym, jak skierował on swoją ambicję w kierunku
        polityki i cały budynek IH pzy Pijarów był oklejony plakatami
        wyborczymi z jego podobizną, niekoniecznie sfinansowanymi z budżetu
        państwa.

        Więc, czasy heroiczne minęły, a ktoś, kto chce po prostu uczyć się
        języka w Krakówku, dalej nie wie, czego się trzymać - ale na pewno
        nie reklamówek, zamieszczanych przez same szkoły tu i ówdzie.
      • Gość: Anna Re: Szkoła International House wprowadza uczniów IP: 66.90.73.* 01.05.10, 13:41




        Pierwsza moja reakcja była: gratuluję szczęściaro, że nie trafiłaś
        do Poligloty!
        (Z całym szacunkiem dla Właściciela, przecież niegdysiejszego
        herosa z KPN).

        Jednak... wydaje się, że Kraków jest w ogóle małym miastem i jeżeli
        pojawia się ktoś, kto tłumaczy raczej stołeczną cenę swoich usług
        franczyzą, którą musi płacić jakiejś szkole językowej zza oceanu czy
        innego kanału, której nazwa jakoś dziwnym trafem nic nikomu u nas
        nie mówi, a w praktyce przekłada się absolutnie wyłącznie na cenę,
        choć oczywiście
        właściciel szkoły wie, co powiedzieć gazecie, zaś gazety zwykle
        jego reklamę kupuje.
        I nie ma znaczenia, czy jest to szkoła ze Smoleńsk, obecnie
        Michałowskiego, czy patyzancka szkółka gdzieś na Krupniczej, gdzie
        nie ma nawet toalety, a lektor słowo "mother" wymawia "mudr", z
        tymże akcentem chwaląc się, że był egzaminatorem w Bristsh
        Council, "czy sieć akson"...

        W latach 80 jedynymi krakowskimi ticzerami na europejskim poziomie
        byli lektorzy z British Council, który nie miał w Krakowie
        oficjalnej filii, ale firmował Studium Doskonalenia Językowego
        Nauczycieli Akademickim w Collegium Novum UJ, gdzie nikt z miasta na
        kursy nie był przyjmowany w ogóle - lecz skąd lektorzy,głównie
        zresztą a Polacy, byli rzeczywiście rozchwytywani. Założyciel
        wspomnianej szkoły (w latach 80 "uczenie religii po angielsku" u
        misjonarzy, potem tzw. Intensive English Project gdzie za 2
        nieobecności skreślali, potem IH, gdzie ten miły punkt regulaminu
        również był), podchodząc z całym realzmem do swojego akcentu i
        fluencji, umiał podłapać kilku z nich (tychże lektorów), oraz dwoje
        z trojga zamiaszkałych w Krakowie nativów (trzecią osobę, rodowitą
        Angielkę, wymawiającą "broad" jak " bruuud", podłapała dawno
        nieistniejąca szkoła-krzak z ulicy Św. Anny), i stosunkowo
        przyzwoicie im płacił - jednak żaden z nich na dłuższą metę nie
        wytrzymał delikatnie mówiąc temperamentu Pana Założyciela,
        szczególnie po tym, jak skierował on swoją ambicję w kierunku
        polityki i cały budynek IH pzy Pijarów był oklejony plakatami
        wyborczymi z jego podobizną, niekoniecznie sfinansowanymi z budżetu
        państwa.

        Więc, czasy heroiczne minęły, a ktoś, kto chce po prostu uczyć się
        języka w Krakówku, dalej nie wie, czego się trzymać - ale na pewno
        nie reklamówek, zamieszczanych przez same szkoły tu i ówdzie.
      • Gość: !!! [...] IP: *.betanet.pl 03.05.10, 00:30
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: mm Za chwilę będzie można składać pozwy zbiorowe... IP: *.compower.pl 01.05.10, 14:37
      Więc oszustwa tego typu będą miały dużo krótsze nóżki niż do tej pory... więc
      nie wiem po co im to...
    • Gość: eeeee Szkoła International House wprowadza uczniów w ... IP: *.med.nyu.edu 01.05.10, 14:41
      pierwsze slysze zeby dyplom IH cieszyl sie miedzynarodowym uznaniem;
      mozeby tak wybiórcza skoro juz decyduje sie na artykuly sponsorowane
      podala link do jakichs swiatowych rankingow szkol jezykowych i oceny
      poziomu ich nauczania; wtedy przynajmniej brzmialoby to bardziej
      wiarygodnie;

      • Gość: h. Re: Szkoła International House wprowadza uczniów IP: 82.41.223.* 01.05.10, 22:41
        moge sie niestety tylko zgodzic. art. jest na zenujaco niskim poziomie. moze by
        tak wyslac red. na studia za ocean, poducza sie warsztatu? takze jezyka, beda
        wtedy wiedziec, ze dyplom jakiejs szkoly jezykowej nie otwiera zadnych drzwi (?)
        i jeszcze do tego pana powyzej (wykazujacego sie ograniczonym rozsadkiem), ktory
        twierdzi, iz "w rozmowie wszystko wyjdzie".
        znajomosc jezyka nie ogranicza sie jedynie do swobody wypowiadania sie w tymze.
        znam ludzi, ktorzy mowia koszmarnie - akcent, wymowa, plynnosc wypowiedzi - a
        znaja ang. swietnie i kiedy przychodzi im czytac Heidegerra po ang., czy tez
        dyskutowac o nim, to nie maja z tym wiekszych problemow. znam tez wielu takich,
        ktorzy mowia plynnie, zdaje sie swobodnie, biegle, iz mozna im tylko
        przyklasnac: wow, jaki poziom! a gdy zaczynamy drazyc nieco mniej przyziemne
        tematy, to okazuje sie, ze nie potrafia "nazwac rzeczy po imieniu". wniosek
        tylko jeden: nie oceniac zbyt pochopnie. no i dodatkowo: nie ludzic sie, ze
        mozna sie jezyka nauczyc w szybkim tempie. ang. to MILION slow, i ich
        przyswojenie, chocby w drobnej czesci (stutysieczny "slownik" w glowie), to
        proces trwajacy wiele lat, jesli nie cale zycie. chyba, ze masz to szczescie
        urodzic sie w obszarze tego wlasnie jezyka. no, ale nie od dzis tez wiadomo, ze
        w Polsce wszyscy ang. znaja biegle, oczywiscie.
        • Gość: num no,no, no IP: *.ghnet.pl 02.05.10, 09:37
          Taka szkoła ma uczyć techniki mówienia w obcym języku a nie studiów z zakresu
          filozofii. Nie ma usprawiedliwienia na pomyłki językowe u wykładowcy. Nie znam
          akurat tej szkoły ale spotkałam się z wieloma 'uczonymi' w krakowskich liceach.
          Poziom jest żenujący.
    • Gość: JS Służba Polsce- niewolnicy PRL IP: 80.86.105.* 15.05.10, 12:23
      Byłam niewolnikiem PRL - dowiaduję się dopiero teraz z Gazety!

      Kiedy dostałam się do liceum, w wieku 14 lat, za darmo wyrywaliśmy i cięliśmy
      buraki, powyżej kostek w glinie, na polach, należących do krakowskiego ZOO.
      Jedna koleżanka trafiła wówczas do szpitala, gdyż kolega nożem do cięcia
      buraków przeciął jej kozak i odciął palec u nogi (przyszyli, na szczęście).
      Rzecz działa się w roku 1979, w Krakowie; nadzorcami byli nasi wychowawcy z
      naszego liceum - VII LO w Krakowie, przy Skarbińskiego.
      Czy i kto za to wziął pieniądze? Niewykluczone, że ZOO liceum coś odpaliło -
      to był tylko tydzień, ale rzeczywiście była katorga, od rana do wieczora.
      W pewnym momencie uczniowie pobuntowali się i oświadczyli, że mają dość.
      Wówczas podbiegła tzw. psycholog szkolna i zaczęła wrzeszczeć: Co to będzie!
      Co powiedzą! Że klasa pierwsza D nie pracuję!itd.
      To fachowe działanie okazało się skuteczne.
      Oczywiście żadnego BHP, przyuczenia. itp.

      Więc my w VII Liceum też byliśmy niewolnikami PRL.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka