jop
14.06.10, 21:01
[ponieważ mój komentarz podpięty pod recenzją p. Nowickiego wylądował w
jakichś malinach na Opinie i komentarze, przeklejam tu, sorki za dubla]
Byliśmy. Warto.
Kozi ser z pistacjami, chutneyem z mango i biscotti z oliwkami - rewelacja,
idealna harmonia smaków.
Pasztet, ten sam, co opisywany przez pana Nowickiego - współbiesiadnik mówi,
że doskonały.
Chłodnik pietruszkowo-jabłkowy - trochę bez wyrazu, taka jakby zupka Gerber.
Stek z antrykotu - gigantyczny kawał mięsa nie do przejedzenia, przeraziłam
się na jego widok, ale w smaku doskonały i wysmażony zgodnie z życzeniem. (Pół
kaczki to zdarzało mi się knajpie dostać, pół krowy jednak nie...)
Gicz jagnięca - świetnie zrobiona, mięso rozpływające się w ustach.
Krem brulee - przyzwoity.
Ogólnie: jedzenie 9/10, obsługa 10/10.
Wady: nietanio (pełna kolacja z winem dla 2 osób to dobrze ponad 250 zł),
pusto (drugie pewnie wynika z pierwszego - a ja nie lubię jadać w pustych
knajpach), oraz - nie przypuszczałam, że kiedykolwiek to napiszę - porcje
mogłyby być trochę mniejsze, po zjedzeniu przystawki (spodziewałam się 2-3
krążków sera, dostałam cały spory wałek) byłam praktycznie najedzona. No i
mógłby być ciekawszy wybór win na karafki - karafka 0,5 l to doskonałe
rozwiązanie dla 2 osób, z których jedna prowadzi, więc pije niewiele.
Reasumując: bardzo dobrze, tylko raczej drogo, więc nie wróżę im sukcesu, z
dużym żalem.