Gość: 1kabat Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.10, 09:11 A co powiecie na kilo bilu.kilo ratek.pół fonta leberki Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 12:42 Oczywiście, że kilo bilu. Ratki były też nazywane rapetkami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: git Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.zax.pl 26.09.10, 15:23 Mam obecnie w domu w lodówce kilkanaście filiżanek z przetworzonymi ratkami i golonką. Żelatyna oczywiście jest naturalna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Muranowianka Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.147.13.32.nat.umts.dynamic.eranet.pl 26.09.10, 15:21 Fantastyczne :) Proszę , przetłumacz i powiedz skąd pochodzi (podejrzewam że śląskie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stan O -żesz IP: *.1-3.cable.virginmedia.com 26.09.10, 09:39 Z licznych -żesz, najlpesze jest "Ożesz ty ku(...)wa!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zalogowany O żeŻ IP: *.ztpnet.pl 26.09.10, 12:04 Stanowi się wymsknęło: ...Z licznych -żesz, najlEpsze jest "Ożesz, ty... "O żeż, ty" -Ż! Prócz polskich gwar jest, na szczęście, polska ortografia i ortoepia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: look7 Ożesz ku..... IP: 80.51.108.* 26.09.10, 23:12 inne przekleństwa sakra fuks, krucy fiks Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: straight outta sil Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.ekspres.net.pl 26.09.10, 10:33 Rajtki, ja? A jo w szranku mom bojtel roz sztopowanych fuzekli, szlynzuchy po starku, glaskugle na krisbaum, hehnadle i kehnadle, rajtków żech tam nie widzioł, chyba że kole vestów od fatra kaś som. Ciynżko zrozumieć krakusa? A hanysa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: timmy Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.adsl.inetia.pl 26.09.10, 11:03 wystarczy znac niemiecki i po sprawie :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dominis Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.coi.pw.edu.pl 26.09.10, 11:05 Wejze chlopie bo jaksiedze w Warszawie rok tak mnie dalej czasem nie rozmuieja :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uj Jeździ się autem, a nie jakimś samochodem! IP: *.ghnet.pl 26.09.10, 11:25 Jeździ się autem, a nie jakimś samochodem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: -żeŻ! Re: Nie takie rajtki straszne IP: *.ambra.com.pl 26.09.10, 11:29 Jak już piszecie, to róbcieżta to poprawnie! Żeż piszemy z -ż na końcu, tożto partykuła, nigdy z -sz. Litości! Wróćcież to podstawówki, dziennikarzyny, bo się słabo robi, jak się czyta te Wasze wypociny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaaaaaa Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 11:34 A czy ktoś z Was wie co znaczą cudzić, jafera, kieśnia albo kapuza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Taaa Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.net-partner.pl 26.09.10, 11:51 wiem, co to kapuza. To kaptur od kurtki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaaaaaaa Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 11:55 To gratuluje, bo raczej to słowo jest mało znane. Cudzić to ciągnąć za włosy, kieśnia to kieszeń a jafera to omawiana już borówka/jagoda... ;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: behemot Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.punkt.opole.pl 26.09.10, 12:00 Kapuza to to samo co kapiszon. Kurtka z kapuzą lub kapiszonem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: behemot Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.punkt.opole.pl 26.09.10, 13:51 Moja ciotka urodziła się w Skawinie, dojrzewała w Stryju a żywota dokonała w Zabrzu. Kiedyś w Gdańsku zagadnęła młodą sklepową, wprawiając ją w osłupienie: - A po czemu te andruty? No to dejże mi pani pół funta w tytce i funt tego cwibaka... Cumel towarzyszył mi w dzieciństwie. Kiszką częstował dziadek, która podgrzewała się w szabaśniku albo bratrurze. Pijałem bawarkę, na którą woda gotowała się w saganie, zagryzając kajzerką, co było znacznie lepsze od grysiku. Smakowite też były ostrężyny prosto z krzaka rozgniecione z cukrem. Piszyngier zaś gościł na stole pod warunkiem, że udało sie kupić okrągłe andruty. Chrusty wystepowały zamiennie z pączkami w tłusty czwartek Po posiłkach brudne naczynia lądowały w szafliku. Pranie zaś było poddawane gotowaniu w baniaku a w balii się prało i krochmaliło, można też było w niej zażyć kąpieli. W dziadkowej małżeńskiej sypialni stały dwa nakastliki i trymódka (trymudka) z których babcia raz w tygodniu ścierała prochy. W sobotę czyściło się wszystkie meszty i skoki na glanc, by w nich w niedzielę pojechać trmwajką do kościoła. Zaś po podróży pociągiem z dworca wracało się fiakrą. Rajtki były zmorą mojego dzieciństwa. Bańki wieszało się na choince a z bańką chodziło po mleko do mleczarni. Weka to była bułka a weki to słoiki z przetworami na zimę. Kisiło się ogórki i kapustę. Ojciec kalkę pluskiewkami przytwierdzał do rajzbretu, strugaczką na żyletkę ostrzył twarde ołówki i na kalce rysował używając ekierek i krzywików. Po sztrece zasuwały pociągi a zimą ze sztreki zjeżdżało się na sankach pod warunkiem, że nie zarosły jej habazie. Dobrym miejscem do zabaw był też ganek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojstara Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 16:02 Pięęęękne... Ja pracowałam kiedyś (dawno!) z panią, która przyjechała jako dziecko ze Lwowa. Opowiadała ze śmiechem, jak mama wysłała ją po spirytus (do wypieków) i ona w sklepie poprosiła o "bągu" , bo tak się to kupowało we Lwowie. Szczerze mówiąc, nigdy w życiu więcej się z taką nazwą nigdzie nie spotkałam, a jestem już osobą w... hmmm... kwiecie wieku... Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 17:11 cumel, kiszka, szabaśnik, batrura/ bradura, jednak czernice (nie ostrężyny) - choć to sądeckie, piszingier tylko z okrągłych andrutów, chrust, szaflik, balia, baniak, nachtkastlik/ nakastlik - taaak, trymódki - nie znałam; fiakier - oczywiście; rajtki - takie grube, w przedszkolu, fuj; o bańkach już wspominałam (nie żadnych bombkach choinkowych), a na mleko też oczywiście bańka była a od kajzerki sztangiel/ sztangla/ sztangielka lepszy/a ;) wekę i weki też już wspominałam :) mleko jest kwaśne a ogórki i kapusta kiszone jednak była zastrugaczka/ a strugaczka poznana od innych dzieci, w podstawówce chabazie - a jakże, czyli zielsko (i przez "ch") ganek - nie weranda... a niektóre sklepy były w podworcu :) BTW: pranie trzymało się na spinaczach (nie żadnych klamerkach) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: git Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.zax.pl 26.09.10, 17:35 Jesteś galicyjką pełną gębą. Cumel, nam chłopakom służył głównie do lania wody w wielkanoc. Szabasnik. Jeju. Uwielbiam ten piec z szabaśnikiem. Tam chomikowaliśmy to co było gotowane, smaczne i się nie zjadło. Po wyjęciu wieczorem było miodzio gorące. Szaflik metalowy! Ech. Kąpanie za zasłoną. Bezcenne doznanie. Nakastlik, to już mocno południowo-wschodnia polska. Tylko bańki. Wymiennie bombki choinkowe, ale bańki są do dziś. Piszesz o wekach - pieczywie - ja o słoikach ze szklanym pokryciem, gumko-uszczelką i sprężyną. Chabazie, ile razy kryłem się w takich zaroślach w chowanego. Do przytrzymania ubrań mokrych zawsze stosuje się spinacze. O klamerkach pierwszy raz słyszę. Pozdrawiam ziomalkę galicyjską etniczną i nie naturalizowaną:) Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 18:00 azaliż, weka to pieczywo (bułka paryska), weki (słoiki) - właśnie takie z gumką i obręczą metalową oraz sprężyną; "klamerki" usłyszałam w Warszawie, czy innym Poznaniu ;p a regionalizmy uwielbiam i pielęgnuję... serdecznie odpozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tank Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.10, 10:24 A ja pierwsze pokolenie urodzone w Krakowie - z korzeniami w 'ziemiach odzyskanych' tudziez 'utraconych' ;) i 'szkieletczyźnie' Ale na choince zawsze wisiały bańki, chociaż na święta z kuzynami z Poznania prezenty nosił Gwiazdor :D Jadło się drożdżowki - z serem, makiem itp, ale i jagodzianki.. Szneka z glancem była tylko językowym wyzwaniem - czy zrozumiemy :) Weki i kajzerki, bajgle i obwarzanki - ale o sztangielkach usłyszałam dopiero pare lat temu od szwagra z Kazimierza. Z kielecką babcią jadłyśmy jagody (jednak) na ganku, które zbierałyśmy uważając na chabyzie, nie chabazie. Żeby się o nie nie pocharatać najlepiej ubrać kapotę :) Do szkoły chodziło się w chałacie i rajtkach, a na nogach czeszki albo juniorki (tfu!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jam Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: 178.219.26.* 26.09.10, 20:53 Rozumiem większość tych słów, a jestem z Rzeszowa. Ach jak pięknie brzmiało słowo "bratrura" w ustach mojego dziadka :D Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx witamy Rzeszowianina, mieszkańca Galicji ;p 26.09.10, 21:07 witamy Rzeszowianina :) toć i nie dziwię się, że rozumiesz, a wręcz byłabym zaskoczona, gdybyś nie rozumiał, bo to przecież jedna prowincja austro-węgierska była :) zwana przez nich Królestwem Galicji i Lodomerii (przez złośliwych nazywanego K. Golcji i Głodomerii), choć dla regionu nazwa Galicja znana i stosowana była jeszcze na długo przed rozbiorami o odnosiła się do ziem Polski południowo-wschodniej (obecnie Polski i Ukrainy): pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Kr%C3%B3lestwo_Galicji.png Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ślązak niemieckie "braten" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 21:40 piec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pyra Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: 89.127.232.* 26.09.10, 16:07 W poznanskim... kapoca np. kurtka z kapocom Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ślązak z niemiecka "kapuze" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 21:13 autochtoni tak mawiali Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 13:14 zawsze się w domu "kapuza" mówiło :) a kaptur pojawiał się w literaturze i powszechnym j.polskim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakowianaka jedna Re: Nie takie rajtki straszne IP: 77.236.26.* 26.09.10, 14:54 Ja zimą nosiłam jeszcze śniegowce, a do nich bundę z kapuzą. Kajzerka najlepsza z masełkiem i leberką, o ostrężnice, albo ostrężyny cały czas walczę, a chabazie wśród których rosną zawsze przez "ch". Moja przyjaciółka do prochów używała prochówki. Śmietanę kupowało się dawniej zamiast w plastikowym kubeczku, na kwaterki od chłopa który przywoził ją ze wsi dwa razy w tygodniu. A w Warszawie wtedy podobno na wagę. A wie ktoś jeszcze co to bil? Do smażenia :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: glos-z-belgradu o wychodzeniu na pole IP: *.98.148.91.adsl.dyn.beotel.net 26.09.10, 12:31 Wyrażenie "napolje" (tak, pisane łącznie) funkcjonuje też, w zasadzie jako jedyne poprawne, w języku serbskim (również chorwackim, bośniackim, czarnogórskim...) i oznacza dosłownie tyle co "na zewnątrz". Na tej podstawie wnioskuję, że dosłowne tłumaczenie zwrotu "na pole", w rozumieniu "pola" wyłącznie jako gruntu, jest błędem i powinno się go tłumaczyć jako nierozdzielną całość. Z tego punktu widzenia, istotna w serbskim jest różna pisownia "napolje" [na zewnątrz] oraz "na polje" [na pole - w sensie tego dużego, płaskiego, porośniętego trawą lub jakimś innym dziadostwem;] Jako szczegół na wsparcie mojej teorii wspomnę tylko, że wg historyków Serbowie i Chorwaci wywodzą się bezpośrednio z rejonów obecnego pogranicza małopolsko-śląsko-czesko-słowackiego, skąd przybyli na Bałkany w VII w. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: look7 Właśnie warszawioki poznaniacy IP: 80.51.108.* 26.09.10, 23:24 się z nas śmieją że "idziemy na pole" a dla nas to znaczy że idziemy po prostu z pomieszczenia, domu mieszkania na zewnątrz na świeże powietrze. Chociarz ma to też drugie znaczenie bo na wsi jeżeli chłop jest juz na polu to znaczy na zewnątrz przed swoim domem i mówi że idzie na pole to znaczy że idzie na pole czyli na grunt, role. My to odczytujemy bez dwóch zdań i każdy z nas wie czy gość idzie na pole przed dom czy na pole uprawne. role. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qrseed Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.chello.pl 26.09.10, 12:48 Ach, jakież te flizy, ferszalungi, wichajstry nasze, i pielęgnujmy i chuchajmy! Każdy znający średnio j. niemiecki skutecznie wybije wam z głowy dumę z 1/4 tego słowniczka, stąd będąc w Krakowie u znajomych nie raz śmiałem się z ich prób zażycia mnie jakimś "ścisłym regionalizmem" żywcem z niemieckiego. A gwara śląska, to już w ogóle typowy przykład (coś jak gwara marynarska) - nazywanie przedmiotów i zajść po imieniu, a jakże, tylko ich mianem niemieckim spolszczonym, lub ześląszczonym, bo własnego słowa było brak, szczególnie co do techniki - a jak wiadomo postęp techniczny wieje z zachodu, a nie odwrotnie. Stąd rodzime określenia naczyń glinianych, a jak metalowe naczynie na mleko, to już kanka - vide die Kanne, tudzież kulinaria - vide Zwieback: lat. bis coctus, wł. biscotto (dwukrotnie pieczony chleb), niem. Zwieback właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ślązak prawda to co piszesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 21:15 mimo 60 letniej komunistycznej nagonki korzeni się nie wyprzemy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zuchwa Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.krak.tke.pl 26.09.10, 12:49 Sprostowanie: tak sie nie mowi tylko w Krakowie, tylko w sporej czesci dawnej Galicji. W Rzeszowie rowniez popularne sa niektore wymienione zwroty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: git Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.zax.pl 26.09.10, 18:01 Tekst jak na GW jest fajny. Brawa dla autorki. Jedynym błędem jest napisanie że to wszystko jest krakowskie. Nie. Jest Galicyjskie. Cały region mówi podobnie i różnie od reszty Polski. Ale nie ma co winić dziennikarki. Mieszka pewnie w Krakowie, to tak napisała. Ważniejszym jest reakcja czytelników i nasz doświadczenia i wspomnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: git Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.zax.pl 26.09.10, 13:01 Zagadka. Ojciec mnie zapytał przed chwilą - po tym jak zdał egzamin na moje pytania o ferszalung, rajbetkę, majzel, dziopę - co to jest śrubstak? Nie wiedziałem. Znalazłem w sieci. Jak ktoś zechce to dopisze rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: <> Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 13:13 a kto wie co to międzuch? ;) wracajac do intonacji słów ,zaskoczyło mnie kiedy ktoś mi powiedział ,że w Krakowie charakterystycznie zaciągamy i mówimy gwarą. Odpowiedz Link Zgłoś
ma-yazmuda Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 18:48 Nie wiem, co to "międzuch". Wracając do intonacji słów, natomiast, Kraków i jego okolice miały swój własny "zaśpiew". Może mają go nadal... . Skąd to wiem? W pierwszej połowie lat osiemdziesiątych słyszałam - niejeden raz - np. taką zapowiedź pociągu: poCIĄG osobowy ze stacji Rynek – Wieliczka, wjedzie na tor przy peronie czeCIM”.... (dużymi literami usiłuję oddać akcentowane sylaby; w przypadku slowa "czeCIM" - wymowę tej nieakcentowanej, ponadto). Wtedy mnie to dziwiło i śmieszyło... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krk Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: 77.236.26.* 26.09.10, 13:16 a najlepiej to w śrubstak ręke wsadzić Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 13:20 bez szukania brzmi, jak coś od odkręcania śrub ;p Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 14:04 Wsadzać rękę w śrubstak możesz sobie ile chcesz, bieda będzie dopiero, jak dokręcisz :) Śrubstak to inaczej imadło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emeryt Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 14:35 śrubstak mówi się też na śrubokręt (wkrętak) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tank Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.10, 10:07 dokładnie, a mój padre to nawet wymawia bardziej jako 'śrubsztak' :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: git Kolejna zagadka techniczna, ale trudniej będzie IP: *.zax.pl 26.09.10, 14:49 Pięknie. Liczę, że ta odpowiedź jest z pamięci a nie z google. Mam kolejna zagadkę, ale będzie zadana odwrotnie, tzn opiszę to narzędzie. Do końca nie wiem czy ta nazwa jest galicyjska czy ogólnopolska. Pracownicy sieci sklepów z narzędziami będą wiedzieli. Jest to narzędzie, z drewnianą rączką, podłużne i długie, dawniej służyło głównie przy podkuwaniu koni (jedna z końcowych czynności). Współcześnie, oprócz serwisowania kopyt końskich służy do wstępnej obróbki drewna. Nazwa tego narzędzia w Galicji zaczyna się na "R". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakowianka jedna zagadka techniczna? IP: 77.236.26.* 26.09.10, 15:01 to na pewno będzie raszpla, stosowana też dość często jako wyzwisko określające starą, brzydką i wygadaną kobietę. Czyli po prostu pilnik. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: git Re: zagadka techniczna? IP: *.zax.pl 26.09.10, 15:06 szybko :) Kłaniam sie nisko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pyra Re: zagadka techniczna? IP: 89.127.232.* 26.09.10, 16:11 poznańskie: raszpel (rodz. męski) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ślązak Raschpeln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 21:21 z niemieckiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z Galicji Re: Kolejna zagadka techniczna, ale trudniej będz IP: *.adsl.inetia.pl 11.04.12, 22:24 Raszpla, ew. Rajszpla-pilnik o grubych, ostrych "zębach" , techn. " tarnik" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ślązak niemiecki "schraubstock" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 21:16 tako prowda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: richtigSLONZOK Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.dip.t-dialin.net 26.09.10, 13:15 Jako Górnoslazak powiem na to: 1) piekne - pieknie ze sie tego nei wstydzicie i to pielegnujecie 2) szkoda, ze nasi sasiedzidzi w (czesciowo)malopolskim zaglebiu i okolicy ani tego nie maja, ani tego nie znaja, ani nie wiedza - kim sa (brak tradycji, tozsamosci, korzeni itd.) 3) my Slazacy mamy tego jednak znaaacznie wiecej, a i zamki, palace, klasztory i "dwory".:) 4) ten punkt z tym szniclem, to pomylka: sznicel zna i "praktykuje" pól Europy (szczególnie w eks- pax germanica, ze tak powiem). 5) podobnie z weck, to po prostu regionalny synonim do: Brötchen, Semmel itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: richtigSLONZOK Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.dip.t-dialin.net 26.09.10, 13:17 6) to samo: Zwieback Odpowiedz Link Zgłoś
the_rapist Pole kontra dwor 26.09.10, 13:30 Wytlumaczenie tych zwrotow jest proste - kto mieszka we dworze wychodzi na pole, kto mieszka na polu idzie na dwor. Z moich przygod z dialektami pamietam probe kupna biletu tramwajowego w Zabrzu bodajze. Chcialem dotrzec do Katowic w okolice dworca, kumpel, ktorego odwiedzalem mniej wiecej powiedzial mi jaki to ma byc rodzaj biletu. Na moja prosbe pani kioskarka o cos sie zapytala, niestety nie zrozumialem ani slowa. Dopiero widzac, ze ja ''nietutejszy'' powiedziala to samo po polsku. W tramwaju pewien pan tez czegos ode mnie chcial i tez go nie zrozumialem. Cholera tak blisko, a tyle trudnosci w porozumieniu sie. Niemniej swoje sporadyczne kontakty z mieszkancami Slaska wspominam bardzo milo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iga Re: Pole kontra dwor IP: *.chello.pl 16.10.10, 18:01 Piękne wytłumaczenie wymyślili sobie Krakowianie: "kto mieszka we dworze , wychodzi na pole i odwrotnie". Królewicze.. Raczej wątpię, że właśnie dlatego tak się mówi. A każdy Krakowianin mi tak genezę zwrotu "na pole" tłumaczy. Może to jakiś kompleks? Odnośnie gwar lokalnych to w Krakowie spotkałam się także z określeniem "pomadki" na bombonierkę, paczkę czekoladek, czy "peszingery" na ciasteczka. Z takich najzabawniejszych dla mnie rzeczy, mówiąc juz ogólnie o różnicach pomiędzy regionami Polski, są sposoby jedzenia niektórych potraw, np: Krakowiacy bardzo mi sie dziwią jak ja mogę jeść gołąbki z ziemniakami (bo przecież według nich tam już jest ryż, to po co ziemniaki?) lub Krakowiacy jedzą kopytka z cukrem, szok dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
vratislaver zastrugaczka / zastrugiwaczka to NIE tylko Kraków! 26.09.10, 13:31 wypraszam sobie! pochodzę właśnie z rejonu rzeszowskiego i tam również nie wiedziałem przez długie lata czym jest rzekoma temperówka! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vvv Słowo o kredce woskowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.10, 13:32 jestem zza Buga ale o kredkach świecowych nie słyszałem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z. Re: Słowo o kredce woskowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 13:38 a teraz pytanie jak się mowi inaczej na gumkę do mazania? serio ,nie wiem:) słowa auto tez sie nie uzywa w innych regionach? Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: Słowo o kredce woskowej 26.09.10, 13:59 Gumka do mazania? Niektórzy mówili na to gumka do wycierania/ścierania, ale u nas w szkole (stara część Podgórza) to zawsze była gumka do mazania. Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: Słowo o kredce woskowej 26.09.10, 17:19 nie no w Kraku tylko gumka do mazania, nie do ścierania (ogólnopolskie) ale mnie zawsze miażdżyły "mazaki" zamiast "pisaki"... przecież one służyły do pisania, kolorowania, rysowania, a nie mazania ;p ...i była taka reklama o dziecku "mażącym" po ścianie... toż przecież ono tę ścianę babrało, czyli pisało, a nie mazało ;> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: behemot Re: Słowo o kredce woskowej IP: *.punkt.opole.pl 26.09.10, 20:10 raderka - gumka ołówkowa, myszką zwana od wizerunku myszki na gumce, chyba znaku firmy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: git Re: Słowo o kredce woskowej IP: *.zax.pl 26.09.10, 15:13 Auto to nie wiem, ale na małopolskiej wsi do dziś na autobusy mówi się PEKAES. Wynika to z tego, że PEKAES dawniej rządził, był synonimem pojazdu do przewozu dużej ilości pasażerów. Na busa dzis mówią bus. Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... 26.09.10, 13:40 no tak jeszcze wśród tych naszych regio-krako-małopolo-galicyjsko-austro-węgiersko: chałat (nie fartuch), fajrant (nie koniec pracy), hebel (nie strug), pościelić (nie słać) łóżko, bański (nie żadne bombki, kto by na choince - dawniej drzewku - jakieś bomby, nawet małe, wieszał) ;p szlajać się (wałęsać bez celu), łajza (niechluj), upierdliwy (niesamowicie znajomych w Warszawy cieszy to słowo) poza tym: w Starym Podgórzu, w Podgórzu, w Bronowicach, w Krowodrzy, w Nowej Hucie, w Broku Fałęckim, etc. (nie "na"). nie "na mieszkaniu" (studenckie, napływowe), tylko "w mieszkaniu", a także "w Rynku" warzywa i owoce kupuje się na placu/ w Warszawie na bazarku; chodzi się na grandę/ w innych rejonach Polski "na szaber" bardzo archaiczne: na ile kapusta/ ziemniaki (ja już mówię "po ile", ale jeśli babę/ chłopa na placu w Krakowie zapytać "na ile, to zdziwienia nie będzie") weka - taaak, nie żadna tam bułka paryska; no i oczywiście wek/ weki to słoik/ słoiki wihajster - jedno z ulubionych słów z domowych "buzer" - czyli woda gazowana z sokiem malinowym, wzięło się stąd, że dawniej w Podgórzu była knajpa "u Buzera", gdzie był syfon i serwowano z musztardówki napój z sokiem (tata tam chadzał) "knajpa" (nie pub, bar czy kawiarnia) - właściwe określa te wszystkie 3 przybytki; określenie znane w innych regionach Polski, ale najbardziej popularne w Małopolsce i stąd możne wywiezione; mieliśmy kiedyś ze znajomymi "knajping" w przeciwieństwie do warszawskiego i światowo "clubbingu/ klubingu) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: git Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.zax.pl 26.09.10, 17:17 z tym "w" "na" to jest różnie. 1. Jak pracuję to jest na ul. Karmelickiej lub w Kombinacie. 2. Sami krakusi mylą się i mówią w ul. Karmelickiej lub na Kombinacie. Ja używam formy z pkt. 1. Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 18:04 oczywiście, że "na" ulicy :) nigdy "w" ulicy i "w" Kombinanie nie "na" - yyyy to mylenie w Krakowie "w" i "na" to duża zasługa studentów ;p zdecydowanie pkt. 1 zatem :) Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr 26.09.10, 18:03 *fajrant (koniec pracy) - wpisałam błędnie "nie" Odpowiedz Link Zgłoś
margotje Re: Nie takie rajtki straszne 26.09.10, 13:52 Niechj sobie Krakusy gadaja jak chca, byleby sie to nie szerzylo. Moga sobie "rajtkowac" czy "bajokowac", ale niech to robia na wlasnym podworku (na dworze, a nie na polu ;-). My pozostaniemy raczej przy rajstopach lub rajtuzach, a dzieciom pozwalamy wyjsc na dwor. Na pole wychodza chlopi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zenotka Re: Nie takie rajtki straszne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 13:56 ;) a wiesz cwaniaczku skąd sie wzielo na dwór? po prostu w Galicji wychodzilismy na własne pole ,a wy zanosiliscie daninę na dwór do pana. w ogole jakis koszmar jezykowy na dwór. Pole też moze byc drażniące ale na dwór?? lepiej juz używac na zewnatrz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Haha Re: Nie takie rajtki straszne IP: *.acn.waw.pl 26.09.10, 19:02 O nie, biedaku, wy tam po prostu miast nie mieliście, to się dzieciaki na polu ganiały. U nas na podwórkach. Ta krakowska gwara niech faktycznie pozostanie w Krakowie, my nie chcemy germanizmów... "Na dwór" to NORMALNE wyrażenie, "na pole", straszny potworek językowy i obiekt zartów całej Polski... A co do "noszenia daniny panu" to poczytaj podręczniki historii, bo bredzisz, dziadu małoposlki, oj bredzisz.... Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx na dwór - to także regionalizm 26.09.10, 19:56 "Na dwór", to także regionalizm, który ZYSKAŁ miano normy ogólnopolskiej. Radzę czasem poczytać, a nie mówić, że "na pole" to potworek językowy, gdyż tak nie jest: Polski język ogólny w swoim rozwoju podlegał zwykle wpływowi jakiegoś centralnego ośrodka kulturalnego, ośrodka władzy, i dialektu jego okolic – najpierw wielkopolskiego, później małopolskiego, wreszcie mazowieckiego (warszawskiego). Po pierwszej wojnie światowej problematyka regionalizmów językowych była dyskutowana, bo w jednym państwie znaleźli się Polacy mówiący w różny sposób i ukształtowani językowo w różnych warunkach. W 1914 r. Kazimierz Nitsch w klasycznym artykule Odrębności słownikowe Poznania, Krakowa, Warszawy konstatował: na pole (wyjść), na polu (zimno) Kr[aków] – na dwór, na dworze P[oznań], W[arszawa], Lwów; i w Kr. dziś coraz częściej dwór, a archaiczne pole w wymienionych zwrotach ginie. Tendencje ujednolicające i centralizacja państwa sprzyjają szerzeniu się form językowych właściwych centrum kulturalnemu (i politycznemu). Ponieważ takie tendencje były silne, na dwór nie było traktowane i opisywane jako regionalizm (bo też było bardzo rozpowszechnione), ale jako wariant standardowy. Artur Czesak, IJP PAN, Kraków (językoznawca) poradnia.pwn.pl/lista.php?kat=18&szukaj=regionalizmu btw: a "na dworzu" to błąd językowy, wynikający z nieumiejętności deklinacji, jeśli już ktoś na ten "dwór" musi wychodzić (nie wiem po co, dach naprawiać? - niach, niach ;>), to niechaj już coś się dzieje "na dworze" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: <> Re: Nie takie rajtki straszne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 23:31 jaki dwór:0 warsiawiaku? taa pewnie z dziada pradziada ,a przyjechalo toto pierwszą furmanką zza Buga budować stolyce po wojnie.Myle się?;) na dwor dziecko to taki sam regionalizm ,a historii nie musisz nikogo uczyć ,bo jestes na bakier;) acha wy za to macie rusycyzmy na jedno wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: socjolog a kaj tam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 21:26 na "pole" to idą wieśniacy/rolnicy gdzie są pola na terenach zurbanizowanych są podwórka - stąd "na dwór" Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: Nie takie rajtki straszne 26.09.10, 14:19 margotje napisała: > Niechj sobie Krakusy gadaja jak chca, byleby sie to nie szerzylo. Jeżeli coś się ma nie szerzyć, to wolałabym, żeby się nie szerzyło chamstwo, zadzieranie nosa i protekcjonalny stosunek do innych. Odpowiedz Link Zgłoś
margotje Re: Nie takie rajtki straszne 26.09.10, 21:59 minerwamcg napisała: > Jeżeli coś się ma nie szerzyć, to wolałabym, żeby się nie szerzyło chamstwo, za > dzieranie nosa i protekcjonalny stosunek do innych. A gdziez Ty tutaj widzisz chamstwo lub protekcjonalny stosunek do kogokolwiek? Czyzby jakies kompleksy Cie zjadaly? Mowcie sobie jak chcecie, Krakusy - powtarzam - ale niechaj to pozostanie Wasza gwara regionalna. Jezyk polski ma pozostac polskim. Ot co! Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: Nie takie rajtki straszne 27.09.10, 15:57 > Czyzby jakies kompleksy Cie zjadaly? Nie mam powodu mieć kompleksów. Jestem z Krakowa. Kompleksy to niech ma reszta świata - wobec nas :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: git Re: Nie takie rajtki straszne IP: *.zax.pl 27.09.10, 22:58 "Język polski ma pozostać polskim". Smutne co napisałaś Gebelsie vel Mołotowie uniformizacji. Totalitaryzm bije z tego postu. Smutne to, język polski jako uniwersalne spoiwo komunikacji jest ok, ale nie zgodzę się na niszczenie regionalizmów i tego, by ludzie małej wspólnoty nie mogli porozumiewać si·ę w swoim narzeczu. Jedź do UK, tak zobaczysz czym jest język angielski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: historyk ot efekty polonizacji wielu ziem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.10, 00:45 po 1945roku Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: Nie takie rajtki straszne 26.09.10, 18:14 chłopi idą "w pole" lub "do pola" - to znaczy obrabiać; "na pole", czyli zewnątrz, wyjdzie większość osób z południowo-wschodniej Polski ..."na dwór" zawsze mnie miażdżyło, ale jeszcze bardziej, że coś jest "na dworzu", a nie "na dworze" (prawidłowa odmiana) - toż to byk, aż miło podoba mi się tłumaczenie: <i>Mówimy: wyjść na dwór, być na dworze, wracać z dworu, ponieważ wyraz "dwór" w znaczeniu 'przestrzeń otaczająca dom, miejsce pod gołym niebem' jest wyrazem rodzaju męskiego i nie może się odmieniać inaczej. Argument, że takie formy zarezerwowane są dla dworu w znaczeniu 'wielki dom na wsi, majątek ziemski, folwark', nie ma racji bytu. W wypadku rzeczownika dwór obowiązuje homonimia fleksyjna, tzn. mimo różnych znaczeń odmienia się on tak samo. Formy dworza, na dworzu są błędne, gdyż mianownik musiałby wówczas brzmieć dworze, a nie: dwór. Być może ktoś mówi na dworzu przez analogię do wyrażenia na podwórzu. Podwórze to jednak słowo rodzaju nijakiego (to podwórze), a przez to przyjmujące w deklinacji inne końcówki.</i> Maciej Malinowski (mistrz ortografii polskiej, blog: obcyjezykpolski.interia.pl/?md=answers) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: look7 No właśnie IP: 80.51.108.* 26.09.10, 23:34 w dawnej Galicyji i Lodomeryji mówimy na pole to znaczy na dwór, a idziemy w pole to znaczy w innych regionach idziemy na pole śmieszne ale prawdziwe. Jak ktoś wyżej napisał mieszkaliśmy we dworze więc szliśmy na pole, wieśnioki z Warszawy mieszkały na wsi więc szły na dwór. Ogólnie lubie wieś i sam mieszkałem na wsi nazywanie kogoś wieśniakiem jest obraźliwe.Nie wiem czemu do końca chociarz wiem tak się przyjęło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.ists.pl 26.09.10, 13:54 Bajgla bajoki, to se Żydy na szabes robiły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: 83.141.106.* 26.09.10, 18:20 moja babcia mowila: po czemu? i mam pytanie -czy to nie jest tozsame z jakims zydowskim zapytaniem(Zabkowice k/Pogorii) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Macho Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: 83.1.102.* 26.09.10, 18:30 Te region należały do zaboru rosyjskiego. To co mówi twoja babcia to kalka rosyjskiego "pa cziemu" (nie mam klawiatury z cyrylicą). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakuss Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.adsl.inetia.pl 27.09.10, 08:36 "pa czemu" po rosyjsku oznacza "czemu? lub dlaczego?. "po czemu" w Krakowie to znaczy w jakiej cenie Vide taka podspiewywanka dziecięca : "Kukułeczka Hajka sprzedawała jajka A po czemu? po złotemu i skończona bajka" Niektóry pytaja tez " Na ile ta sałatka?" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.10, 08:59 - na ile ta sałatka? - taki pojemnik to nawet na trzy osoby... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babaryba Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.10, 19:26 No proszę, jak to się w imię poprawności stare wyliczanki zmienia! [b]ŻYDÓWECZKA CHAJKA sprzedawała jajka itd itd... Znam to od mojej babci, a sama już też jestem babcią... Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Sztangle :) 26.09.10, 14:44 a co powiecie na sztangle/ sztangielki :) podłużne bułki z rozmaitą posypką... zawsze najlepszy był wierzch :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krakowianka jedna Re: Sztangle :) IP: 77.236.26.* 26.09.10, 14:57 jakoś wolę bośniaczki (te kwadratowe) ze świeżutką leberką ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: Sztangle :) 26.09.10, 21:19 dla mnie bośniaczki "bez szału", bo za kminkiem nie przepadam, ale leberka nie jest raczej krakowska/ małopolska/ galicyjska; jest poznańska (od leberwurst) i pewnie najlepsza na sznytce czy innej skibce chleba :) ... leberka - ogólnopolska wątrobianka, w Krakowie na pewno zywana pasztetową/ pasztetówką (nie mylić z pasztetem ;p), te obydwie nazwy no "P", zdaje się, że funkcjonują też powszechnie, nie tylko w Kraku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ślązak Re: Sztangle :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 21:38 leberwurst z niemieckiego Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: Sztangle :) 27.09.10, 10:17 no jasne, że z niemieckiego <lol> poznańska leberka - w nawiasie, od leberwurst, a oczywistą oczywistością jest, że to j.niemiecki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gonia Re: Sztangle :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 18:34 ja pochodzę z Kaszub i moja mama, na racuchy drożdżowe mówi: ru...ki:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gonia Re: Sztangle :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 18:37 dlaczego,żeście wykropkowali,przecież to regionalna nazwa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ślązak Re: Sztangle :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 21:31 od niemieckiego: "sztangen" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: Sztangle :) IP: *.adsl.inetia.pl 27.09.10, 08:38 sztangielki i owszem, ale u mnie na Grzegórzkach w piekarni Zawodnego były "solodrążki" Pamiętacie??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kotlarska niegdyś Re: Sztangle :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.10, 10:24 Za to u Arazowej były sztangle. U Weissowej? Jasny gwint, nie pamiętam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krakowianka jedna Re: Sztangle :) IP: *.tktelekom.pl 24.11.10, 16:55 Jasne że pamiętamy Dziadek Tadeusz Zawodny w piekarni na Grzegórzkach robił najlepsze.To smaki z mojego dzieiciństwa. Kiedy to było ...Ale to się juz nie wróci... Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx pischingier/ piszingier 26.09.10, 14:48 ehh i pischingier/ piszingier (małopolski, podkarpacki i śląski) nie żaden andrut, czy nie daj szmatanie - wafel ;p komus można najwyżej, Ty waflu, powiedzieć ;) choć oczywiście piszingiera robi się z wafli (+ masło, jajko, cukier i kakao), ale nigdy z masy krówkowej (gotowane mleko skondensowane), zwanej w Warszawie czy innych regionach, kajmakową.. kiedyś w niedzielne popołudnie połasiłam się u koleżanki w Warszawie na takie cuś, domowe, pocięte w trójkąty, myśląc że to poczciwy piszigier, tylko ona inaczej na niego mówi, a tu w środku gotowa masa (z puszki) - ikkk, nie że nie lubię masy takowej, bo jest <mlask> pyyyszna, ale to zupełnie inny deser z ciast to jeszcze sernik - tata (w poprawnej odmianie: tato) do tej pory mówi serowiec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tu i tam Pytanie o "dzindziboły"... IP: 194.33.17.* 26.09.10, 15:03 czy to śląskie, czy krakowskie? Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: Pytanie o "dzindziboły"... 26.09.10, 15:10 u mnie się tak mowi ,(krakowskie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakowianka jedna Re: Pytanie o "dzindziboły"... IP: 77.236.26.* 26.09.10, 15:12 Myślę że krakowskie, ja używam jeszcze określenia "łogawe". Coś albo ktoś może być łogawy jeśli do niczego się nie nadaje. mam inny problem - pawlacz, czy antresola? Ja raczej trzymam rozmaite dzińdziboły na antresoli. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: Pytanie o "dzindziboły"... 26.09.10, 18:32 A, nie. U nas dzindziboły tylko na pawlaczu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Re: Pytanie o "dzindziboły"... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.10, 09:06 antresola to pomieszczenie wizytowe na poddaszu, bądź na podwyższeniu, zazwyczaj bardzo eleganckie, natomiast pawlacz to rodzaj szpejownika, może być nawet w pokoju, bądź w przedpokoju, pod sufitem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ślązaczka Re: Pytanie o "dzindziboły"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 20:43 Na Śląsku :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakowianka mątewka IP: *.173.5.119.tesatnet.pl 26.09.10, 15:08 u mnie to się nazywało : kołotuszka :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakowianka jedna Re: mątewka IP: 77.236.26.* 26.09.10, 15:14 a nie "fyrtaczka"? :):) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: git Re: mątewka IP: *.zax.pl 26.09.10, 15:40 stanowczo protestuję:) To był dla mnie, jest i będzie zawsze rogalik (rogi gałązek)! Matewka też jest ok, od mącenia ruchem obrotowym, kołotuszka też od wprawiania rogalika w ruch kołowy.... Za tydzień jadę na wieś do rodziny, wybiore się do lasu i przywiozę kilka rogalików. Dam je na prezent rodzinie :) Myslę, że w Krakowie ten przyrząd kuchenny ma tyle nazw ile regionów, z których w Nowej Hucie osiedlali się przyjezdni. Ja jestem z klanu rogalików, na południowy-wschód od Krakowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakowianka jedna Re: mątewka IP: 77.236.26.* 26.09.10, 16:00 Moim zdaniem fyrtanie to też szybki ruch kołowy, tyle, że naprzemiennie w jedną i drugą stronę, więc fyrtaczka jak najbardziej pasuje. Moja mama mówiła też żebym się "przefyrtnęła" po coś do sklepu. czyli przeleciała szybko tam i spowrotem :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: git Re: mątewka IP: *.zax.pl 26.09.10, 17:45 fyrtanie to bardzo erotyczna nazwa a zwłaszcza jej definicja:) Szybki ruch kołowy naprzemienny, i jeszcze przelecieć tam i z powrotem... :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bw Re: mątewka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.10, 08:21 rogalka :) - na południowy zachód od Krakowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: weranda Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.chello.pl 26.09.10, 15:40 Mieszkam w Krakowie od 3 lat. Przeprowadzilam sie z kujawsko-pomorskiego i o regionalizmach moglabym juz ksiazke napisac ;-) Oczywiscie pierwsze bylo 'pole' a potem sznycel, zastrugaczka, na nogach (pieszo)i najciekawsze- nie wiem jak w innych regionach PL ale tutaj nie maja pojecia co oznacza 'odkluczyc' i 'zakluczyc' drzwi czyli otworzyc drzwi kluczem i zamknac drzwi kluczem :-) Nie pamietam na te chwile wszystkich słow. Czasami jak sie zapomne to powiem swoj regionalizm czyli 'jo' i wtedy widze niezle zdziwienie na twarzy rozmowcy ;-) . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jo Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.tvk.torun.pl 26.09.10, 20:08 Ja znam z kolei: zakietować drzwi, szneka z glancem (ciastko na amoniaku z polewą), szałerek (pomieszczenie na różne drobiazgi i narzędzia). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: look7 Włąśnie zakluczyć odkluczyć IP: 80.51.108.* 26.09.10, 23:44 byłem w poznańskiem i kazali mi zakluczyć drzwi do komórki niby wiedziałem o co chodzi ale chwila zastanowienia była. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PRZEMO Re: Włąśnie zakluczyć odkluczyć IP: *.116.234.191.lapy234.tnp.pl 27.01.11, 15:13 Istnieje taka forma wyrażenia jak "zakluczyć drzwi", ale pochodzi z czasów bardzo odległych, z epoki prawosławia. Używana w językach słowiańskich, w Polsce w dialektach północnej części kraju w języku potocznym. Zwroty takie nazywa się "rusycyzmami". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakuska Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.12.10, 23:57 A ja jestem z Krakowa i to dla mnie oczywiste, że na nogach, a tymczasem w Rzeszowie to na mesztach robią 8-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... IP: *.centertel.pl 26.09.10, 15:42 a co to jest kwirlejka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lanka wita Łódź - miasto 4 kultur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 16:06 Mieszkali tu Niemcy, Polacy, Żydzi i Rosjanie. Mamy leberkę, lufcik, znam raszplę, mamy kartofle ale też ziemniaki. Jemy zalewajkę (żurek) i bełdki (grzyby) prażochy i kapuśniak. Weka to angielka :) Terakota i glazura - potocznie kafelki wychodzimy na podwórko, chociaz długo w dziecinstwie wychodziłam na pole, bo nowy blok stał na brzegu pola, były jeszcze uprawy jakiegoś zboża. Teraz to stara dzielnica Łodzi. Na pewno u Żydówki na rogu były do kupienia bajgle, uwaga! trzymane na parze (wiadro z gorącą wodą) pod spódnicą - z opowioeści babci. ale też mamy krańcówkę i migawkę :) kto wie co to? Jak mi się coś przypomni to podrzucę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lanka Re: wita Łódź - miasto 4 kultur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 16:19 Na rynku też usłyszymy "po czemu" stoimy za czymś w kolejce po mieso chodziliśmy do rzeźnika nie do mięsnego pakowaliśmy w tytki, teraz w foliówki do szkoły nosiliśmy sznytki teraz kanapki końcówka chleba to przylepka, dupka, piętka robotnicy mieszkali w famułach moje ulubione pieczywo z dzieciństwa chałka i żulik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pyra Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: 89.127.232.* 26.09.10, 16:17 no w poznańskim tak się mówi na tą ichnią mątewkę Odpowiedz Link Zgłoś
nenya1986 Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią krak... 26.09.10, 16:07 Jak dla mnie wygrywają wielkopolskie "oszczytko" i "szwamka";-) (dla niewtajemniczonych - temperówka i gąbka) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maa Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 17:34 nie "oszczytko" tylko "ostrzytko" - od ostrzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Śląskie Re: Nie takie rajtki straszne, czyli jak mówią kr IP: *.ostrog.net.pl 26.09.10, 22:10 oszczyczka - temperówka, i szwam (r.m.) - gąbka Odpowiedz Link Zgłoś