Dodaj do ulubionych

Archi-Szopa 2010: odgrzewanie secesji

IP: *.181.144.163.nat.umts.dynamic.eranet.pl 06.11.10, 12:20
PRL wpuścił chamstwo do głównego obiegu no i mamy....
awans społeczny. ręce opadają....
Obserwuj wątek
    • eluka Archi-Szopa 2010: odgrzewanie secesji 06.11.10, 12:33
      Ach ta współczesna sztuka, ciężko ją zrozumieć takiemu prostakowi jak ja. Ale według mnie te niebieskie rzeźby symbolizują psy, których właściciele udają że nie mają zielonego pojęcia co pieski robią. Tymczasem stworzenia załatwiają swoje naturalne potrzeby. Później można podziwiać brązowe rzeźby, których też nie należy deptać, ale nie ze względu na wartość kulturalną.
    • Gość: Pengos Straszny straszliwy plac IP: *.chello.pl 06.11.10, 13:52
      Szanowni redaktorzy z GW strasznie najeżdżają na ten plac... No tak, straszne - są seledynowe (czy tam morskie, nie wiem - jestem facetem :) ławki, nie mają kształtów identycznych jak na ilustracjach z XVIII w., do tego ta straszna fontanna - w której, o zgrozo! pluskają się dzieci! Dzieci w historycznym Krakowie, toż to dramat! Pomyśleć że gdy był tam parking, to przynajmniej stały tam reprezentacyjne pojazdy, podnosząc automatycznie rangę tego miejsca.

      Co innego taka perełka architektury jak stadion Wisły - na sam jego widok człowiekowi się robi ciepło na sercu, a w oczach pojawiają się łzy wzruszenia na myśl że nareszcie w naszym biednym miasteczku pojawił się tak wspaniały okaz. Pomyśleć, że są w tym mieście indywidua które śmią w ogóle powiedzieć coś złego o tej budowli!
    • Gość: miro Archi-Szopa 2010: odgrzewanie secesji IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.11.10, 21:12
      Czas już skończyć z tym dziwnym konkursem. Szukanie na siłę argumentów przeciw udanym aranżacjom architektonicznym. Przecież wszystkie nominowane obiekty wniosły ożywienie w miejsca, w których się znalazły. Trzeba by dodać, iż często są to miejsca przez lata zaniedbane i zapomniane, omijane przez mieszkańców Krakowa i turystów, jak Plac Szczepański (no tak... szkoda parkingów...), czy region Politechniki i Dworca Głównego (pewnie lepiej by było, gdyby zrobić tam parkingi?), albo prawy brzeg Wisły (za daleko od centrum na parkingi).
      Konkurs się zbłaźnił, kiedy tzw. "Archi-Szopa" Galeria Krakowska uzyskała uznanie międzynarodowego środowiska (nagroda ICSC European Shopping Center Award 2008 dla najlepszego centrum handlowego w kategorii nowych, dużych obiektów "New Developments: Large") i myślałem, miałem nadzieję, że jego pomysłodawcy się zreflektują... No cóż. Widać chęć uczynienia z Krakowa skansenu jest silniejsza.
      Od najdawniejszych czasów występuje mieszanie stylów architektonicznych i obok zabytkowych budynków (a czasem nawet w ich miejsce, niestety), powstawały budowle współczesne (gotyckie, renesansowe, barokowe, secesyjne itd.). W pewnym momencie historii Sukiennice zaczęły zasłaniać Kościół Mariacki. Gdyby wtedy w Krakowie działała Gazeta Wyborcza, Sukiennice weszłyby do historii jako "Archi-Szopa".
      Oczywiście, zawsze można coś zarzucić tzw. nominowanym obiektom. Nie podoba mi się, że fontanna z Rynku zbytnio przypomina piramidę przed Luwrem. Chociaż inspiracja nie jest plagiatem, oczywiście. Pomnik Papieża w Hucie też wydaje mi się trochę zbyt dynamiczny, ale nie zgadzam się, że nie wpisuje się w otoczenie Arki Pana. No i szkoda, że architekci nie projektują sposobu zabezpieczania obiektów na zimę. Sam mieszkam w bloku, którego wyjście znajduje się od frontu, a nie z boku, co w zimie stwarza niebezpieczeństwo oberwania zsuwającym się śniegiem i lodem ze spadzistego dachu. Projekt powstawał widać latem? Ja też kupowałem latem. Plaża... No cóż... Mam nadzieję, że to dopiero zalążek. I na pewno żaden z tych obiektów nie zasługuje na negatywne niewątpliwie miano "szopy".
      Dlatego wnioskuję o przerwanie tego bezprzedmiotowego konkursu przed ogłoszeniem wyników.
      • marek-ms Cytat: 06.11.10, 22:20
        "Od najdawniejszych czasów występuje mieszanie stylów architektonicznych i obok zabytkowych budynków (a czasem nawet w ich miejsce, niestety), powstawały budowle współczesne (gotyckie, renesansowe, barokowe, secesyjne itd.)."

        To prawda, ale nigdy wcześniej nowa architektura nie była tak wściekle agresywna wobec zastanego otoczenia... potrafiła się dopasować i wpasować. Teraz zabija, niszczy kontekst. Za bardzo się odróżnia od tego, co zastane. Coś takiego jak "klimat miejsca" znika bezpowrotnie. Nowoczesność jest po prostu chamska i prostacka... jak plastikowa "reklamówka" wyrzucona do lasu.

        Dotyczy to zresztą też współczesnych naśladownictw historycznych stylów. To głównie wina materiałów i technologii. Są nienaturalnie "doskonałe".
        • Gość: tomek nie łapię tego poetyzowanego bełkotu IP: *.chello.pl 06.11.10, 23:33
          nowoczesność bee czyli co... wracamy do drewna, słomy i gliny? Nowe budynki i architektura od zawsze budziły kontrowersje, mało tego wiele obiektów kiedyś krytykowanych teraz chronimy przez przebudową bo z czasem okazały się architektonicznie cenne. A może niekoniecznie nowa architektura musi zawsze się wpasowywać w "klimat miejsca" - może ten klimat ma właśnie stwarzać. Cała ta retoryka o strasznej nowej architekturze przypomina odwieczne utyskiwanie starców na brak wychowania młodzieży - zresztą cały ten konkurs to przypomina - permanentne zrzędzenie na wszystko co nowe...
            • Gość: tomek Re: Wielu rzeczy zdajesz się "nie łapać"... IP: *.chello.pl 07.11.10, 11:51
              Moja wypowiedź dotyczyła trochę szerszego tematu niż przebudowa placu Szczepańskiego. Po prostu drażni mnie permanentna krytyka wszystkiego co w tym mieście powstaje nowego. Może popatrzmy na to też z innej strony. Przed powstaniem Galerii Krakowskiej teren dosłownie straszył: rudery, pijaczki, prostytutki. Kiedyś odprowadzałem tam na pociąg w nocy koleżankę z zagranicy - była przerażona. Dziś to wygląda po prostu normalnie. Przed przebudową plac Szczepański przypominał zastawiony samochodami teren przed marketem, teraz może wielu nie zachwyca ale zmiana jest ewidentnie na plus.
              • Gość: któś Re: Wielu rzeczy zdajesz się "nie łapać"... IP: 46.112.63.* 07.11.10, 13:27
                Krytyka dotyczy jednak nie samego faktu zagospodarowania terenów - na przykład - w okolicy dworca - to wartość i Twoja uwaga jest w tym punkcie słuszna. Krytyka dotyczy estetyki konkretnej budowli - jeśli już przywołujemy Galerie Krakowską - i osobiście z tą krytyką się zgadzam. Podobnie jest z pl. Szczepańskim. W obu tych przypadkach mamy do czynienia z kiczem - raz pseudonowoczesnym, w drugim zaś przykładzie - histotyzującym. I wielka szkoda, że sensowne przedsięwzięcia są w tak nierozumny sposób psute.
          • marek-ms No to pobełkoczę jeszcze trochę... :) 08.11.10, 03:31
            Drewno, słoma, glina...
            PCV, wata szklana (mineralna), styropian...

            Mi jeszcze nie zamienili mózgu na procesor, a odczuć na program operacyjny... jakoś wolę tą pierwszą "trójkę" :)

            ------------------------------------------------

            "Stwarzanie klimatu"... wybacz, ale klimat supermarketu czy korporacyjnego biurowca jest mi całkiem obcy - i ten architektoniczny, i ten ludzki (?).
        • Gość: też arch. kontrast IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 07.11.10, 04:14
          jest takim samym środkiem artystycznego wyrazu jak "...dopasowanie i wpasowanie..."
          (np. dom Lisowskiego i domy Talowskiego przy Retoryka - po latach i tak chronione są wszystkie ...tego warte). "klimaty" także pozostały, chociaż przemieściły się z klatek schodowych i zamykanych podwórek przed bramy i na chodniki.

          arcy-szopką jest archi-szopa: nic z takich konkursów nie wynika
          (jak nie wynika z konkursu na najkrótsze pchnięcie kulą, najbrzydszą modelkę czy najbardziej pokrzywiony dach w Krakowie) - wielkie brawa dla organizatorów (...absurdu).
          • Gość: imd megalomania IP: 82.177.125.* 07.11.10, 08:03
            taaa, oczywiście. Dyskutować o "dziełach" architektów należy albo na kolanach albo pozytywnie w sarpowskim gronie kolesiów, przy czym ocena może być TYLKO pozytywna, a dzieła mogą dostawać WYŁĄCZNIE nagrody (wzajemnie sobie przez kolegów przyznawane, na marginesie to ze Galkrak dostał nagrodę świadczyć moze tylko o tym, że ci co ją przyznali nigdy w Krakowie nie byli).
            Coś się chyba architektom w głowach poprzewracało, skoro tak krytyki nie znoszą, zresztą bjest to zawód który przyciąga megalomanów, którzy lubią się chować za własnym niby artyzmem i kreatywnością zamiast stanąć w dyskusji twarzą w twarz. Jedyne używane argumenty to argumenty na poziomie niewykształconego społeczeństwa: "nie podoba się, bo chcecie skansenu", " a mnie się podoba", "zawsze mieszano style", "każda epoka coś nowego" i tym podobne bzdety. Dokładnie jest tak, jak napisano wcześniej - architektoniczne "dzieła" mają urok reklamówki rzuconej w lesie - świetne porówanie, faktycznie są to dziełą w tym sensie "nowoczesne".
            • Gość: też arch. organizator się odezwał? :-) IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 07.11.10, 19:42
              dyskusja a konkurs - szanowny imd - to zupełnie dwie różne i odległe sprawy - jak krytyka i krytykanctwo.
              Rozpatrywanie jakości architektury sposobem "archi-szopki" jest takim właśnie nic nie wnoszącym krytykanctwem (nadal brak pozytwnych wzorców dla KRK).
              Nie miałbym nic przeciwko "archi-szopce", gdyby konkurs stanowił dodatek do
              "Archi - GWiazdy" lub "Archi - Dzieła" ale jak widać taka idea przerasta organizatorów.
              Sens "ar-sz" konkursiku podważa wiele argumentów, np. zmienność odbioru i oceny samej architektury w czasie: 40, 50 lat temu przywołanie Nowej Huty wywoływało "odruch wymiotny" u dyskutantów; tak amatorów jak i profesjonalistów - dzisiaj stara N-H zachwalana jest pod niebiosa przez jednych i drugich, podobna sprawa z "Feniksem" w Rynku. Pytam więc i ciebie imd: co zrobią "wielcy" sędziowie i organizatorzy, gdy za "40 parę lat-jak dobrze pójdzie" - fontanna ta, czy tamta - uznana będzie za "wielki" zabytek ( w Krk ostatnio niewiele trzeba by taki status osiagnąć, wystarczą łamacze swiatła {żyletki- gdybyś nie rozumiał :-) } na kilku biurowcach/przychodniach) - czy proces rehabilitacyjny obiektu też przeprowadzą? bukiet kwiatów położą? czy i ty wtedy "...staniesz twarzą w twarz..." i podyskutujesz o architekturze? czy raczej "sprawę" - jak redaktor - przemilczysz.
              ps.
              -a może portfolio jurorów by najpierw opublikować i podyskutować o ich wkładzie w architekturę Krakowa / by oceniać trzeba samemu coś reprezentować/
              -ja zaś mam małe "pytanko" : "jak to z tymi klimatyzatorkami było" ? :-)

              • Gość: któś Re: organizator się odezwał? :-) IP: 46.112.63.* 07.11.10, 21:08
                Co do Huty to odruch wymiotny wynikał raczej z polityki - była (podobnie jak warszawski PKiN) symbolem ruskiej dominacji i "nie mogła" się podobać ze względu na skojarzenia. Obecnie - na szczęście - nie mamy do czynienia z takimi sytuacjami.

                Pomysł z publikowaniem portfolio jurorów bardzo dobry.

                Czy archi-szopa to krytykanctwo? Hm... No nie jestem przekonany.
              • marek-ms Hmm... 08.11.10, 03:18
                Nowa Huta... a może to wszystko, co po "Nowej Hucie" było, na tyle od niej gorsze, że NH doskonałością niemal się wydaje, chociaż raczej nią nie jest. Ale prawem kontrastu... w porównaniu z późniejszymi blokowiskami itd., aż do teraz?

                Któryś ze znanych architektów powiedział kiedyś, że w Warszawie architektura się skończyła na MDMie. I miał chyba rację, niezależnie od takiego czy innego odbioru estetyki MDMu, do którego każdy ma prawo. Ale jest w tym MDMie (Nowej Hucie) jakieś "coś". A później?

                To dobrze, że całej Warszawy na jeden wielki MDM nie przebudowali, jak to w planach było, ale szkoda, że... zresztą co tu pisać - wystarczy porównać panoramę Warszawy z Pragi z czasów Canaletta, z tą współczesną. I "marchewa" Pałacu im. Stalina najmniej tą panoramę psuje :)

                Nie jestem zwolennikiem "socu", chociaż jakiś swój urok ma, w przeciwieństwie do calkowicie tego pozbawionej (z niewielkimi wyjątkami) betonowo-szklano-aluminiowo-plastikowej "nowoczesności", wśród której tylko wiatr wyje i p..dzi :)

                Kontrast? A i owszem, ale jest taka fajna zasada "dobrego nie ruszaj, bo zepsujesz". To "dobre" to czasem nic wielkiego - np. po prostu widok, do którego ludzie się przyzwyczaili, polubili i uważają za swój. Dlaczego im (nam) to odbierać? Tylko dlatego, że jednemu szmalu ciągle mało, drugi ma manię pozostawienia czegoś po sobie, a trzeci na chorobę wielkoartystyczną choruje?? Czy to wystarczające powody?
                • Gość: imd Re: Hmm... IP: 82.177.125.* 08.11.10, 07:35
                  pełna zgoda! wymieniłeś wszytskie powody dla których dzieje się tak, jak sie dzieje. Tylko jedna uwaga: broń Boże nie wolno tej "archtektury" krytykować! Bo panowie autokadowi-kreślarze (bo trudno ich architektami nazwać) będę bardzo naburmuszeni. Szczególnie - a kysz! - nie może społeczność miasta krytykować "arcydzieł", bo usłyszy że głupia i niedokształcona i na niczym się nie zna (choć to ona głównie cierpi z powodu tych wytworów).
              • Gość: imd konkursiki IP: 82.177.125.* 08.11.10, 22:34
                dyskusja w przód się nie posuwa ale grzęźnie w kółko; są ludzie na argumenty nieprzemakalni. A co pan arcytekt na Makabryłę? też konkurs niefajny? promowanie publicznej dysputy jest nieokej - jasne, bo nic z niej nie wynika. A moim zdaniem wynika. No i co? Za czterdzieści lat, z całym szacunkiem ani mnie ani ciebie nie będzie, zatem w mojej opinii istotne jest jak nas - nasze działania ocenią przyszłe pokolenia. Na przykład nasi poprzednicy zostawili nam piękne i wyjątkowe miasto z którego nasze pokolenie robi chlew i zalewa betonem co popadnie. Tak, że jesli ktoś poświeci pięć minut na refleksje na temat naszych czasów za lat czterdzieści - to ty bedziesz po stronie "zalewaczy" a ja po stronie "protestantów". Jakie to ma znaczenie? dla mnie żadne, dla miasta - wielkie.
                co do klimatyzatorów nie odpowiem - bo nie kumam
        • Gość: któś Re: Cytat: IP: 94.254.225.* 07.11.10, 08:01
          Myślę, że problem leży gdzieś indziej - nie nowoczesność jest chamska i prostacka, a ludzie. Powstaje mnóstwo gustownych projektów - tyle, że albo nie są realizowane (bo mający głos decydujący prostak wybrał rozwiązanie na swoim poziomie), albo psute (przez mającego głos decydujący prostaka, bo "ja płace i ma być tak, jak chcę, a każdy widzi co jest ładne"). W tym drugim przypadku architekt (dotyczy to i innych zawodów "projektowych") albo może odmówić wprowadzenia zmian, o których wie, że są niewłaściwe (i stracić zamówienie), albo pozwolić "klejentowi" grzebać w tym, na czym zna się tak jak świnia na pomarańczach (i wstydzić się efektu - w istocie podobnego do plastikowej reklamówki).
          Swoją drogą ciekawa uwaga o nienaturalnej doskonałości naśladownictw stylów historycznych. Słusznie.
          • marek-ms :) 08.11.10, 05:02
            Czasem potrafię stać parę minut przed jakąś "ruderą" i obserwować jak świat się odbija w nierównościach starych szyb... Współczesne superpłaskie i superdoskonałe szkło jest "martwe", okna są bez wyrazu, jak oczy ślepca. Podobnie z wszystkimi innymi nowoczesnymi materiałami budowlanymi - są "martwe" i tandetne, podobnie jak meblościanka, w której drewno (jeśli to drewno) bardziej plastik jakiś przypomina, niż prawdziwe drewno. Na starą, przez stolarza zrobioną szafę - heblowaną, gładzoną i politurowaną - można patrzeć bez znudzenia, zawsze "coś nowego" się w niej znajdzie, chociażby jakieś ciekawe odbicie światła. A na meblościankę, pozornie znacznie "bogatszą"?

            Z tych nowoczesnych materiałów trudno cokolwiek ciekawego zrobić, takiego, żeby na chwilę
            chciało się przystanąć i szczegółom się przyjrzeć. Nie ma po co -,tam nic ciekawego się dzieje. Każdy arkusz blachodachówki jest taki sam, a nawet wspólczesne dachówki są absolutnie identyczne w całej dostawie. I tak dalej...

            Doskonała tandeta i tandetna doskonałość. Nie tylko w materiałach, w głowach często też.

            ----------------------------------------------

            Tak przy okazji, bo sporo o "następstwie stylów" itd. tu było - materiały budowlane, technologie, a też podejście do architektury, były praktycznie niezmienne przez setki lat. Dlatego klasycystyczna budowla doskonale się będzie komponowała z gotycką, więcej je łączy niż dzieli. A potem była rewolucja... Współczesnego szklano-aluminiowego (itp.) tworu z wcześniejszą architekturą nie łączy nic... dokładnie nic. To nie jest już kontrast, a całkiem inne światy, przy czym ten "nowy" jest nieporównywalnie bardziej agresywny od "starego". Po prostu chamsko wali po oczach... "tu JA rządzę!".

            Poza tym, warto zwrócić uwagę na to, że taka czy inna nowoczesność zwykle była dawniej w mniejszości, wchodziła stopniowo wpasowując się w zastane. Nie zawsze oczywiście, ale ogólnie tak było. Teraz to potop jakiś... potop tandetnego i agresywnego badziewia, które nawet żadnego własnego stylu nie zdążyło się dopracować, bo te różne nowoizmy, to bardziej pic na wodę niż rzeczywiste style. I totocoś na cały świat się rozpełza nie oszczędzając ani Pekinu, ani Pipidówka. Błłłłłłeee...
            • Gość: któś Re: :) IP: 46.113.88.* 08.11.10, 09:14
              Nie wylewałbym dziecka z kąpielą. Nie uważam, by było tak, że tylko "rudery" mają urok (a miewają go i rozumiem zachwyt niektórymi z nich), w przeciwieństwie do 'martwej" nowoczesności. Lubię widzieć ślad ręki rzemieślnika na meblu, domu, fotografii, co nie oznacza wcale, że - by posłużyć się ostatnim z przykładów - zdjęcie wykonane aparatem cyfrowym było gorsze od tego zrobionego na filmie WYŁĄCZNIE z powodu użytej technologii. Osobiście i doceniam wielkie zalety lustrzanki cyfrowej, i jednocześnie fotografuję na czarno-białym filmie nie chcąc rezygnować z przyjemności zabawy w ciemni, niemożności skasowania tego, co sfotografowane (no chyba że negatyw powędruje do kosza), z niepowtarzalnego ziarna. Uważam, że to, co powiedziałem o fotografii ma zastosowanie i w innych dziedzinach, w tym w architekturze. Samo zastosowanie tej a nie innej techniki o niczym nie przesądza.

              Co do stylów zaś to sprawa również wydaje mi się bardziej skomplikowana. To DLA NAS klasycyzm dobrze komponuje się z gotykiem - ze względu na dystans czasowy, który zaciera takie kontrasty: a przecież architekci Renesansu ukuli określenie "styl gotycki" jako... barbarzyński. Romantyzm powstał jako opozycja do klasycyzmu, dzisiaj mów się o ruchu klasyczno-romantycznym: ponad różnicami w formach widząc to co łączy, czyli występujący i tu, i tu - historyzm.

              A tandeta - zwielkie rozwinę myśl z mojego poprzedniego postu - bierze się nie z technik, a z mentalności. Z prostactwa, a nie z idealnie płaskich szyb.
              • marek-ms Z konieczności uproszczeń tu używamy, ale 09.11.10, 01:35
                realny świat oczywiście nie jest zero-jedynkowy (itd.).

                A co do stylów - gdyby wcześniejszy ludzim się nie znudził, to pewnie następny by nie powstał, bo i po co. Ale - moim zdaniem - na szczęście dla dawnej architektury, możliwe wariactwa były powstrzymywane m.in. przez ograniczone możliwości techniczne. Teraz to ograniczenie praktycznie zniknęło i praktycznie każdego dziwoląga da się zbudować... i się buduje. To by nie było takie złe, gdyby ograniczało się do jakiejś niewielkiej ilości eksperymentów, ale - niestety - efektem jest właśnie to, co widzimy dookoła, wszędzie. Nawet Pikutkowo Dolne nie chce przecież odstawać w wyścigu do "nowoczesności", no i jest jak jest... "Nowoczesność" stała się magicznym zaklęciem jakiejś dziwacznej (dla mnie) religii, a nie stwierdzeniem faktu. Zdarza się też odreagowanie (np. jakaś pseudosecesja), które też rzadko bywa udane. I to nie dlatego raczej, że "styl przebrzmiały", ale chyba dlatego, że to tylko udawaniem, jakąś teatralną dekoracją jest.

                W sumie jest chaos, nie ten matematyczny, który porządkuje, ale taki "chaos potoczny", balagan zwykły, powodujący oczopląs.

                GK i Sukiennice... to przecież to samo - jedno i drugie, to galerie handlowe, ale bardzo mocno wątpię, czy kilkaset lat temu ktokolwiek stwierdzić by miał ochotę, że Sukiennice to "syf miasto psujący", jak teraz o GK się często (zwykle?) mówi :)

                pozdrawiam
                marek
                • Gość: któś Re: Z konieczności uproszczeń tu używamy, ale IP: 188.33.27.* 09.11.10, 10:42
                  Im dłużej żyję, tym bardziej przekonuję się do poglądu, że nic tak dobrze nie robi twórczości jak ograniczenia: zmuszają one do wysiłku. Wolność/dowolność często rozleniwia. Czy z tego wynika, że wolność jest zła? Nie. Ograniczenia trzeba narzucać sobie samemu. Czyli wracamy do kwestii mentalnościowych.

                  Architekci szwedzcy, niemieccy, brytyjscy dysponują taką samą technologią jak nasi, a nie tworzą "dziwolągów" takich, jak u nas. Wystarczy porównać Canary Wharf z "Gargamel Towers" powstałymi w otoczeniu warszawskiego PKiN. Nawiasem mówiąc - ten ostatni bardzo wiele zyskał w tym otoczeniu, okazało się, że tow. Rudniew miał oczy i potrafiłz nich korzystać.

                  Wracając do architektury - a szerzej: estetyki codzienności w wymienionych przeze mnie krajach - nie ma tam takiej ilości kiczu i tandety jak u nas. Mimo, że możliwości techniczne są. Nie w technice problem, a w ludziach. Być może nie dojdziemy do porozumienia w tej kwestii, ale nie widzę sensu w utyskiwaniu na "nowoczesność". Ona jest i nie chodzi o to, by się na nią obrażać, a o to, by w dostępnych nam ramach robić coś watościowego, każdy na swoim polu.

                  Sukiennice zaś nie są dobrym przykładem. O ile ich funkcja jest analogiczna z GK, o tyle forma kształtowała się przez wieki a to, co w Rynku widzimy dzisiaj to efekt przeprowadzonej przez Matejkę przebudowy, która zresztą w jakimś sensie zniszczyła ten zabytek. Na fotografiach z I połowy XIX wieku widać prostopadłościenny, długi i wąski budynek o nierozczłonkowanych fasadach zwieńczony attyką. Polski renesans jak w pysk strzelił! Przy dłuższych bokach stoją "doklejone" budy o jednospadowych dachach i kojarzą się z bocznymi nawami bazyliki. A skąd te matejkowskie ryzality, wieżyczki? Warto by sprawdzić reakcje na tę przebudowę, BJ na pewno ma w swoich zbiorach egzemplarze krakowskiej prasy z tamtego czasu.
                  • marek-ms W zasadzie powodu 10.11.10, 01:06
                    do wielkiego sporu nie widzę, w jednym przypadku jedno ma większe znaczenie, w drugim może mieć co innego.

                    Inna sprawa, że jestem (chyba) trochę bardziej radykalny - w teorii i w praktyce. Nowoczesność wokół siebie ograniczam do absolutnego miniumum, nie lubię jej, nie bawi mnie. Jest dla mnie cholernie nudna i przewidywalna.

                    Co do Sukiennic... Nie muszę grzebać w BJ, bo sporo tego mam u siebie w chałupie (też zabytkowej :)). Odpowiem w taki sposób: Sukiennice, zmieniane i przekształcane, przetrwały kilkaset lat zachowując swoją ideę i podstawową formę. Zawsze potrafiły "zmieścić się" w czasie i otoczeniu. Czy GK ma na to jakiekolwiek szanse, nawet wliczając poprawkę na "kompresję czasu" w nowoczesnym świecie? Czy za 100 lat komuś przyjdzie do głowy zachować GK, nawet w trochę przebudowanej formie? Mocno wątpię - i technicznie tego nie wytrzyma i estetycznie. Pewnie za 100 lat nawet śladu po tym "dziele" nie będzie. No i chyba dobrze, chociaż kto wie, jakie cholerstwo zastąpi GK. Może będzie jeszcze paskudniejsze.paskudniejsze pppaskudniejszepaskudniejsze...
                    • Gość: imd Re: W zasadzie powodu IP: 82.177.125.* 10.11.10, 07:27
                      zabawię się w adwokata diabła: tego czy galeria za lat kilkadziesiąt zostanie czy nie wpisana do rejestru nie jesteśmy niestety w stanie przewidzieć. Być może będzie otoczona troskliwą opieką budowlańców podlewajacych ją betonem by sie nie rozpadła. Być moze pozostanie pomnikiem naszych czasów - do czego jak najbardziej będzie mieć uprawnienie. Turyści będą przyjeżdżać i pokazywać dzieciom, co budowano w czasach pazernego kapitalizmu, a inni będą oczy przecierać ze zdumienia, że to było możliwe. Zaś młodzi ludzie będą uznawać ja za miejsce kultowe i snuć sie po pustych korytarzach tłukąc wypalone świetlówki.
                    • Gość: któś Re: W zasadzie powodu IP: 46.112.244.* 12.11.10, 15:28
                      Bo i sporu tu nie widzę, a różnicę postaw. Dla mnie ani nowość, ani "starość" nie jest ani wartością samą w sobie, ani powodem do odrzucania czegokolwiek.

                      Ciekawe swoją drogą - choć w żadnym wypadku nie jest to zarzutem - że posługując się bardzo nowoczesnymi technologiami (rozmawiamy przecież za pośrednictwem komputerów, używamy ich w pracy) - niektórzy z nas odwracają się od współczesnej estetyki. Zastanawiam się, nad adekwatnością klasycystycznej (na przykład) estetyki w epoce "ponowoczesnej". I nie neguję jej, a zastanawiam się. Zastanwiam się, czy - tu mały symbol - jest sens wykonywania jońskich kapiteli z kevlaru gdy wiemy, że najbardziej odpowiednim dla nich materiałem jest marmur.

                      Bo tu wracamy do początku rozmowy - czyli imitacji stylu historycznego na Pl. Szczepańskim. Wiec jak to jest? "Nowoczesność" nie jest dobra, imitacje przeszłości - też nie? No to co budować/projektować/malować/fotografować? A przede wszystkim - JAK?

                      Co do Sukiennic i GK - no właśnie, chodzi mi o nieprzystawalność tych dwóch budowli mimo analogicznej funkcji.

                      A GK - jak sądzę - znajdzie za jakiś czas swoje miejsce na National Geographic Channel w programie "Big Demolitions" (czy jak mu tam).
      • Gość: Krakowianka Re: Archi-Szopa 2010: odgrzewanie secesji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.10, 12:56
        Zgadzam się z wypowiedzią. Na pewno lepiej byłoby organizować konkursy na najlepszą architekturę a nie na siłę wyszukiwać wady tej rzekomo najgorszej. Ja też już mam dosyć tego wiecznego narzekania, tym bardziej, że Kraków pięknieje, coraz więcej miejsc przestaje "straszyć" swym zaniedbaniem, przestrzenie miejskie "otwierają" się na mieszkańców i to jest niezaprzeczalne.
        • Gość: któś Myli Pani "pięknienie" z porządkowaniem IP: 46.112.63.* 07.11.10, 13:35
          1. Konkursy i plebiscyty na najlepszy projekt są organizowane, to Archi-szopa jest ewenemrntem.
          2. Co to znaczy "na siłę" wyszukiwać wady? Nikt nie krytykuje samego uporządkowania - na przykład - terenów wokół dworca. Co nie zmienia faktu, że architektura Galerii Krakowskiej nie jest architekturą wysokich lotów, najłagodniej rzecz ujmując. I nie widzę powodu, by udawać, że jest inaczej.
          3. Jeśli ma Pani dosyć narzekania - to proszę nie narzekać na "Archi-szopę" jeśli Pani nie odpowiada. Uczestnictwo w tym plebiscycie nie jest obowiązkowe.
    • Gość: dry Archi-Szopa 2010: odgrzewanie secesji IP: 213.17.128.* 10.11.10, 07:02
      Szczerze pisząc, dla mnie na Placu Szczepańskim najpaskudniejsze jest to, co - jak się wydaje - fachowcom niezmiernie się podoba. Czyli budynek dawnego Feniksa,późniejszej komendy milicji a teraz bodajże m.in. Solidarności. Pasuje jak kwiatek do kożucha i zawsze, gdy tamtędy idę ciśnie mi się pytanie: któż to zezwolił tam wystawić!!!?
      Ktoś napisał, że się na Szczepańskim o ławki potyka. Trzeba było tyle nie pić...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka