Dodaj do ulubionych

Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Doga

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.11, 22:06
No fakt....z Yellow Dog to prawda! niestety pewnie częśc gosci już nie wróci. To był nieudany drugi początek! A Studio - piekne...aczkolwiek smak potraw wymaga jeszcze SPEREGO dopracowania! Policzki wołowe były suche! A parpadelle z kaczką jeszcze bardziej SUCHE!!! A warzywa? eee... chyba inny kucharz gotował! Krem ze szparagów - raczej nie ze świeżych...i był bez zielonych podany....
Ale miejsce urocze! Trzymamy kciuki!

Obserwuj wątek
    • lubo15 Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Doga 14.05.11, 05:57
      Bardzo przydatne są recenzje Wojtka Nowickiego, szczególnie w mieście gdzie restauracje zamykają się i otwierają co po chwilę. Mają również swoją ciemną stronę - nie idźcie do opisywanej restauracji tej czy innej zaraz po przeczytaniu artykułu, ani nawet tydzień później czy dwa, bo spotkacie dziki tłum chętnych by zjeść co Pan Redaktor, w karcie nie będzie połowy dań albo jak w Yellow dog deserów piwa i wolnego miejsca !
    • Gość: apo Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Doga IP: *.ghnet.pl 15.05.11, 10:48
      Z Yellow Dogiem mogło być jeszcze inaczej: obsługa wiedziała że Nowicki to Nowicki. Podszepnęła kucharzowi. Kucharz się wzniósł na szczyt. I Yellow dostał dobrą recenzję.

      Ja mam mieszane uczucia. Byłem tam trzy razy w zeszłym tygodniu, zachęcony recenzją. Tak, trzy razy. Pierwszy raz było na tyle dobrze żeby pójść po raz drugi, drugi raz było słabo więc do trzech razy sztuka, trzeci raz będzie ostatnim przed przerwą. Jedzenie bywa pyszne (zupa Pho Bo, ramen), bywa też nijakie (ryba w sosie chili). Przystawki doskonałe za każdym razem (choć nigdy nie udało mi się zamówić kimchi, mimo że jest w karcie). Dwukrotnie zamawiałem desery: wyszły. Jest kilka wtop w menu: zupa tom yum jest smaczna ale nie kwalifikuje się nawet na przystawkę do przystawki. Pięć łyżek bulionu i jedna pływająca w tym krewetka to nie jest zupa. Rolki ryżowe nem, świeże i aromatyczne, za każdym razem inne (pierwsza wizyta: "odkrycie!", druga: "to na pewno to samo danie?", trzecia: "co to jest?"). Poza tym, chyba rzeczywiście nie potrafią udźwignąć popularności: przynoszenie wszystkich dań jednocześnie, zmieniające się rozmiary porcji. Zobaczymy jak to rozwiążą.

      Obsługa ma rzadki dar: wie kiedy może być rozluźniona i pozwolić sobie na żarty a kiedy powinna być oficjalna. Duży plus.
    • leoleo parę, paręnaście razy byłem w knajpkach.... 15.05.11, 11:37
      opisywanych przez autora wojtka i potwierdzam - szmacą się błyskawicznie; było tak, czytam recenzję, ślinka cieknie, w sobotę startuję, a tam przeciętność i stagnacja; wracam więc do własnej kuchni fusion, smakuje:)
    • Gość: wz Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Doga IP: *.markom.krakow.pl 15.05.11, 12:21
      Cieszy mnie to co Pan napisał o Yellow Dog. Po wizycie w YD wyszedłem zniesmaczony ciapą makaronową z dwiema krewetkami. Podejrzewałem Pana o subsydiowaną recenzję. Za co przepraszam.
    • Gość: bruja Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Doga IP: *.tktelekom.pl 15.05.11, 12:53
      Tak,my też byliśmy w Yellow Dog,i też nie było smacznie.Na trzy osoby,które zjadły po dwa dania,jedno naprawdę smaczne(krem z kukurydzy),reszta bez smaku.Zwłaszcza rozczarowanie kurczakiem Tikka było kompletne...wodnisty sos,nie mający zielonego pojęcia o kremowych,doprawionych sosach indyjskich,podany z nijakim ryżem.
      Deserów nie było,obsługa miła,ale zapominała o różnych rzeczach,wszystkie dania od razu podane.Drugi raz nie wejdziemy.
      Polecam natomiast Zieloną Kuchnię na Michałowskiego.Też byliśmy po raz pierwszy i na pewno wrócimy,zwłaszcza na warzywne ratatouille w liściach szpinaku...
      • morfinka_12 Re: Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Do 15.05.11, 13:30
        ja też byłem, w YD, masakra, zerowa jakość obsługi, zerowa jakość jedzenia, pomyłki, brakujące rzeczy w menu, brak fotelika dla dzieci pomimo rozbudowanego kącika dla nich. ogólnie nie wiem za co zostali pochwaleni. szczególnie żenujący był kurczach w "chili" czy jakoś tak, rozgotowane mięso, poddane powtórnej obróbce termicznej, suchawe, generalnie słabe, zamiast pierożka pan przyniósł żeberka, bo pierożki sie skończyły (była 16). uważam że 300 metrów dalej w "budzie u chinola "po prawej na rogu z dolnych młynów jest smaczniej, i taniej, i smaków więcej. n ie werócę tam, i szczerze nie polecam wizyt.

        Kiedyś Sz.P. Nowicki przejechał się po restauracjach typu Pod Wawelem, Jeffs, gdzie dla porównania są rzeczy jakieś 17 razy smaczniejsze niż w zachwalanym YD. generalnie nie trzeba wiele by było lepiej niż w YD, na kacu jak nie mam smaku gotuję lepiej.
    • Gość: Barbarossa Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Doga IP: *.home.aster.pl 15.05.11, 13:09
      Niestety restauracje bardzo szybko tracą na jakości.
      Ostatnio poszedłem ze znajomymi (2x nawet) do Sycylii na Augustianskiej (róg Dietla)

      Za pierwszym razem jedliśmy tylko desery (już byliśmy po obiedzie) - były świetne,
      więc zachęceni poszliśmy po raz drugi, na całą kolacje - porażka.

      Po pierwsze - czas... ja wiem, że we Włoszech się nikomu nie spieszy ale 1,5h na przystawki i 1 danie to chyba przesada.

      Drugie - jedzenie mocno średnie, raczej w dolnych średnich wartościach.

      Trzecie - obsługa i właściciele zupełnie nie interesują się klientem, a wierzcie mi nie byłem tego dnia przesadnie przewrażliwiony :)

      Panie Nowicki - proponuje częstsze powroty do już ocenionych restauracji - szczególnie tych z dobrymi ocenami.

      pozdrawiam


    • Gość: LED Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Doga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.11, 17:31
      No cóż zachęcony recenzją powędrowałem do tej restauracji. Obsługa poniżej wszelkich kryteriów, oczekiwanie na kelnera 10 min, napoje po 30 min, a przystawka po 1 godzinie. Danie główne po jeszcze dłuższym oczekiwaniu. Policzki suche, niezbyt przygotowane, trudno znaleźć w nich to co napisał autor, więc rodzi się pytanie, czy byliśmy w tej restauracji???
    • Gość: r Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Doga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.11, 19:19
      Nie jestem obżartuchem, ale w Yellow Dog nie najadłem się dwoma daniami. Za 40zł.

      Wystrój bardzo mi się podoba, reszta leży.
    • krakusik2.0 Czemu tak dużo restauracji pochwalonych przez 15.05.11, 20:15
      Czemu tak dużo restauracji pochwalonych przez Nowickiego cienko przędzie albo już po prostu nie istnieje? Może kubki smakowe pana degustatora nie są wyregulowane na krakowskie tereny?
      • kissmygrass Re: Czemu tak dużo restauracji pochwalonych przez 18.05.11, 22:48
        krakusik2.0 napisał:

        > Czemu tak dużo restauracji pochwalonych przez Nowickiego cienko przędzie albo j
        > uż po prostu nie istnieje? Może kubki smakowe pana degustatora nie są wyregulow
        > ane na krakowskie tereny?

        Jak dużo? Może jakąś konkretną statystykę podasz skoro zadajesz pytanie z ewidentnym kontekstem?

        Kilka pochwalonych ma się całkiem dobrze.
    • Gość: Kara Thrace Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Doga IP: 91.196.215.* 17.05.11, 12:00
      Do Yellow Doga wybraliśmy się - nie ukrywam - po lekturze artykułu pana Nowickiego, zaciekawieni. Wystrój i obsługa jak najbardziej na plus - podoba mi się czyste, jasne i proste wnętrze, a nasze jedzenie dostaliśmy bardzo szybko. Kelner miły i uśmiechnięty, oby nic się w tej kwestii nie zmieniało :).
      Co do samego zaś jedzenia - bez fajerwerków niestety. Nie jestem i nie uważam się za znawcę, toteż jest to bardzo subiektywna ocena z pozycji smakosza laika. Kurczak tikka masala - niepotrzebnie wydziwnione danie, zamiast placka i chipsa wolałabym więcej kurczaka z sosem - bo te były całkiem niezłe. Laksa lemak to głównie rozgotowany makaron, który stanowi niestety ogromną większość dania.
      Jednego z trzech deserów nie było w ogóle (buuu..). Tiramisu bananowe bardzo przeciętne. Smażone lody w orzeszkowej panierce z galaretką kokosową - strzał w dziesiątkę, świetne połączenie smaków. Jedyny highlight wizyty w YD.
      Ceny w miarę przystępne, choć w stosunku do wielkości dania wypadają różnie.

      Z ciekawości do YD można pójść, ale powrotu nie planujemy.
      • jop Re: Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Do 18.05.11, 14:33
        A mnie to tiramisu bananowe akurat zachwyciło - orzeźwiające, owocowe, ani trochę nie "mulące", jak przesłodzone tiramisu czasem bywa.

        (No ale biorąc pod uwagę, co tam się dzieje, nie mamy żadnej gwarancji, że jedliśmy takie samo).
    • Gość: ingie Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Doga IP: 31.61.108.* 05.06.11, 12:27
      Myślę sobie często, że pan Nowicki jest najbardziej opiniotwórczym dziennikarzem w krakowskich okolicach. Sama częściej pewnie niż bym chciała daję się zaprosić do jakiejś nowej knajpki dzięki jego entuzjastycznym recenzjom i tak też było z YD. Tikka masala dała radę, choć nie urwała, za to znajoma moja zamówiła jakieś nudle ze szpinakiem, tofu i innymi dodatkami. Misę dostała potężną, ale jedzenie tak wstrętne, że go nie tknęła praktycznie. Zafrapowana kelnerka, zbierając talerze, zapytała, czy coś było z daniem nie tak; ja byłam zdania, że znajoma ma powinna się upomnieć o jakość posiłku, zażądać rekompensaty, jednak ona zdecydowała się pozostać miła i neutralna, zrzucając niepowodzenie na niekompatybilność swoich kubków smakowych. Kelnerka za to stanęła na wysokości zadania i przyniosła rachunek pomniejszony o wartość owego dania oraz wzbogacony przeprosinami od kucharza. Co było bardzo miłe, ale nie wróżę YD różowej przyszłości...
    • Gość: Mariusz Re: Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Do IP: *.cat.com 07.07.11, 14:41
      Co kolega miał na myśli pisząc "nieudany drugi początek"? czy to jest jakaś druga odsłona tej restauracji? nie jestem z krakowa więc nie jestem na bieżąco ale bywam czasem i ostatnio odkryłem yellow doga i bardzo mi przypadł do gustu. pozdrawiam,,, Mariusz
    • Gość: Ryszard Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Doga IP: *.ghnet.pl 09.07.11, 22:27
      Studio odwiedziliśmy po lekturze arykułu p. Nowickiego. Wystrój wnętrza jest dobry i gustowny. Dania tez były w porządku. Myślę, że chyba jakość obsługi po arykule się porawila i jest znacznie szybsza. Steki z tuńczyka oraz z poledwicy były bardzo dobre ( szczególnie ten drugi). Jedyne zastrzeżenia mam do przystawki w postaci przepiorek z czeresniami - mięso było zbyt gumowe oraz bez wyrazu. Generalnie wrażenie bardzo pozytwne - myśle, ze tam wrócimy.
    • misself Studio Qulinarne 11.07.11, 10:33
      Udało mi się wczoraj odwiedzić Studio Kulinarne. (Nie potrafię tego napisać przez Q, po prostu NIE UMIEM.)

      Pracowałam w Brasserie w zeszłym roku, więc znałam dobrze to wnętrze: te wiecznie brudne szyby, przykurzone i wyblakłe drewniane dekoracje, ciężkie i niewygodne krzesła, nie licujące w ogóle z cenami i "wannabe" standardem całej restauracji papierowe podkładki zamiast obrusów i ten całkiem odstraszający bar pod daszkiem.

      Obecne zmiany wyszły temu wnętrzu bardzo na dobre - zamiast wielkiej hali z koszmarnymi meblami mamy przytulne wnętrze podzielone bardzo przemyślnie na zaciszne kąciki. My siedzieliśmy w ogródku, który dzięki dużej ilości roślin stał się wreszcie ogródkiem z prawdziwego zdarzenia. Przyjemnie zaaranżowano też bar, dzięki przebudowie chce się tam wchodzić :-)

      O jedzeniu - chłodnik ogórkowy z arbuzem - gdyby miał więcej arbuza, byłby świetny, bo pierwsze cztery łyżki to niezmiernie ciekawy smak. Pozostała część dania smakowała jak bardzo smaczna mizeria skrzyżowana z łagodnym tzatziki.

      Papardelle z kaczką - ok. Trudno mi cokolwiek więcej o tym napisać :-)

      Bardzo dobry deser - jadłam parfait ananasowo-kokosowe - nie bardzo mam porównanie, czy to było kanoniczne parfait, ale było smaczne.

      Trochę kiepsko z napojami, aż się prosi, żeby mieli jakieś lemoniady (domowe) czy cydr - a tak to do wyboru są napoje korporacyjne albo smoothie owocowe lub warzywne.

      Obsługa bardzo miła, trudno cokolwiek zarzucić - nasza kelnerka była uprzejma, cierpliwie odpowiadała na pytania i wiedziała, co podaje.

      Na pewno tam wrócę :-) Kusi mnie lawendowa panna cotta :-)
    • Gość: RD Re: Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Do IP: *.bph.pl 17.08.11, 12:58
      Pan Nowicki, którego od czasu do czasu czytam, ale niespecjalnie lubię jego bełkotliwe teksty, którym baaaaaardzo daleko do tekstów nieodżałowanego Bobka Makłowicza, rzeczywiście powinien wracać do odwiedzanych przez siebie restauracji, którym dał dobrą ocenę.

      Bo albo mamy z p. Nowickim zupełnie odmienne poglądy na temat jakości kuchni i obsługi (smaki to rzecz gustu, o tym się nie dyskutuje), albo te knajpy po wizycie Nowickiego dostają jakiegoś małpiego rozumu i jakość momentalnie zamienia się w "jakoś".

      W weekend byłem z kilkoma osobami w Studiu Qulinarnym. Obsługa fatalna - jedno z nas długo nie mogło doczekać się na nakrycie. Przystawki nie dotarły równocześnie - jedna osoba dostała swoją, gdy cała reszta zdążyła już dawno zjeść. Dania główne - kelnerka zapomniała o części zamówienia. Gdy połowa z nas jadła (czy raczej próbowała - patrz niżej), druga połowa bezskutecznie czekała na swoje porcje i nie doczekała się!!! Na moje pytanie, co z resztą zamówienia, kelnerka stanęła jak wryta, oczy zrobiły jej się jak spodki i tylko wystękała, że zapyta w kuchni. Następnie przez ok. 20 min. omijała nasz stolik szerokim łukiem, więc przywołałem inną. Zrobiło się małe zamieszanie (my nadal czekaliśmy na jakąkolwiek odpowiedź), a po kolejnym kwadransie przyszła jeszcze inna - trzecia już z kolei - z tacą z drinkami dla tych z nas, którzy nie zjedli i zaczęła tłumaczyć, że system się zepsuł...

      Z jakością jedzenia nie było lepiej - przystawki smaczne, zupy - 2 osoby wzięły selerową. Jedna kompletnie bez soli, druga przesolona tak, że nie dało się zjeść - wróciła do kuchni. Dania drugie - steki z tuńczyka i towarzyszące im warzywa zupełnie zimne - odesłane do kuchni. Policzki wołowe - spalone na węgiel, ale znajomy zmęczył je bo umierał z głodu. Reszta dań - makarony - OK, ale bez orgazmów. No ale spieprzyć makaron, to już by była sztuka nie lada. Informacja od kelnerki - na nowe steki trzeba będzie czekać pół godziny. Zrezygnowaliśmy. Z deserów również.

      Nie wiem czy to była jednorazowa wpadka, czy norma w tej knajpie. Wiem natomiast, że już tam nie wrócę, bo chodzę do restauracji, żeby dobrze zjeść, a nie żeby obejrzeć sobie (rzeczywiście ładny) wystrój.
      • Gość: Do Re: Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Do IP: *.adsl.inetia.pl 11.09.11, 21:07
        Niestety muszę się zgodzić z powyższą opinią... To miał być przyjemny, urodzinowy obiad, ale na skutek marnej organizacji I bezpłciowych smaków przeżyliśmy srogie rozczarowanie. Co z tego że wnętrze naprawdę przyciąga, a otwarte okna zapraszają, skoro trzeba tak nieskończenie długo czekać? Kto w dzisiejszych czasach będzie czekal półtorej godziny na danie główne? Kto na ochotę dopominać się o zamówienie? Co więcej, 3 z 5 dań były letnie, letnie mięso jest niejadalne! Dwa dania wróciły do kuchni.... Jeśli chodzi o smaki, jedno słowo: bezsmak I nie pisze tak dlatego, że oczekiwanie wpędziło nas w podły nastrój. Naprawdę dania kiepsko przyprawione a to co nie było zupą bardzo suche. Porcje letniego mięsa minimalne, w papardelle z kaczką dokładnie 6 kawałków kaczki I 3 płatki pecorino.... Za to ceny hoho horrendalne. nie polecam, a szkoda, bo wnętrze piękne!
    • jop Studio Qulinarne i żółta kartka dla Yellow Doga 15.09.11, 09:45
      Niestety, kolejna żółta kartka. Zaczęli podawać jako chleb roti gotowiec dostępny w Kuchniach Świata, który (zwłaszcza zimny) rozsypuje się, kruszy i jest po prostu niedoooobry. No ludzie - to już przegięcie. Co dalej, zupa z puszki?!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka