mariapaula
27.06.11, 08:13
Miałam ostatnio problem z wyjazdem z Nowej Huty w późnych godzinach wieczornych. Z daleka zobaczyłam nadjeżdżający autobus i w miarę moich możliwości pokuśtykałam ostanie 50 m wzdłuż jezdni do przystanku (po operacji słabo biegam). Kierowca musiał mnie widzieć (dobre oświetlenie ulicy, biegłam zanim podjechał na przystanek, miałam jasny płaszcz, było już pusto na ulicy). Gdy znalazłam się przy drzwiach, te zostały zamknięte i autobus ruszył. To była linia 139. Na szczęście po pewnym czasie nadjechał ostatni autobus innej linii i nie musiałam czekać godzinę na pierwszy autobus nocny.
Pocieszające, że kierowcy MPK na ogól są życzliwi i rzadko spotykam się z takim traktowaniem pasażerów.