Gość: student Jedno jest pewne... IP: *.play-internet.pl 03.07.11, 00:41 przechodziliśmy już przez te trzy lata przez różne sytuacje które warte też były interwencji, siedzieliśmy cicho bo każdy się bał. Ale moi drodzy ok 120 osób które siedziały na owej sali przynajmniej ponad połowa jest w stanie potwierdzić co stało się naprawdę. Opinia noob'ów , najmądrzejszych w świecie internetu powinna po nas spłynąć, jednakże cieszę się też, że i tu zdarzają się osoby które mimo nieobecności na sali, potrafią zrozumieć, że wcale nie jesteśmy cięci, nie symulujemy. Chodzi przecież o zwykłe poszanowanie człowieka, i o prawdę. Tych których sprawa nie dotyczy, nie byli na tym egzaminie, nie mieli do czynienia z tą uczelnią, przedmiotem, prowadzącym za szydercze i obrażające nas komentarze podziękuję. Czasami jak was czytam to żałuję że wolność słowa i wypowiedzi jest jednym z podstawowych praw człowieka w tym kraju. Z drugiej strony dobrze wam wychodzi obrażanie innych pod jakimś niezawierającym całej prawdy artykule, cieszę się że na jego podstawie jesteście już ekspertami w całej sprawie. Zastanawiając się, obelgi są złamaniem zasad ale zbyt dużo was jest żeby miał kto wam się do tyłka dobrać. Chociaż zdecydowanie powinni ,za to że potrafiliście zmieszać z błotem bardzo zdolną i sumienną dziewczynę, która jak widać częściowo po artykule do najsilniejszych psychicznie nie należy. Zdecydowanie należą się podziękowania ludziom którzy sie tu udzielali i potrafili nawet czytając ten artykuł - który wręcz obdarowuje doktora aureolą - obiektywnie wszystko ocenić. W jedności siła, czas uspokoić emocję, wierzę że tym razem sprawiedliwość będzie po naszej stronie. Czołem Studenci ! Tym razem nie damy się zmieszać z błotem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do tego wyżej Re: Jedno jest pewne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.11, 01:31 widzisz, jak ktoś nie jest odporny psychicznie to niech sadzi pietruszkę lub marchewkę. To zajęcie mało stresogenne, a dość intratne ostatnio (te dopłaty z Unii) . Znam podobny przypadek, tyle, że na Politechnice. Dziewczyna sumienna i wyjątkowo zdolna (studia na 6, stypendia naukowe, na dodatek nie ściągająca nigdy na egzaminie - bo wiedzę zawsze miała opanowaną), na praktyce po IV roku trafiła na budowę. I tam jakiś pijany murarz łaził po rusztowaniu na wysokości III piętra. Zobaczywszy to wrzasneła aby natychmiast schodził (tak, język murarski też miała opanowany). A on jej coś odpowiedział w tymże murarskim języku i złośliwie zaczął wychylać się coraz bardziej. Po pół godzinie na budowie było pogotowie. Nie, murarz nie spadł. Dziewczyna okazała się słabiutka psychicznie i sfiksowała. Niestety w zawodzie inżynierskim (także i inżynierii środowiska) silna psychika jest warunkiem sine qua non. Jak powiedziałem - słabi psychicznie niech sadzą pietruszkę. A jeśli już "muszą" studiować - to jest tyle przyjemnych, bezstresowych studiów (jakaś polonistyka, filozofia, teatrologia itp.) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciek [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.11, 04:05 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwent AGH Re: Jedno jest pewne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.11, 09:37 A skąd w tobie tyle nienawiści, agresji i jadu? Nie potrafisz odpowiedzieć merytorycznie i grzecznie? Niestety, ale po tym wątku widać, że większość obecnych studentów AGH jest taka jak ty. Zero kultury i zwykłe chamstwo. Wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Jedno jest pewne... IP: *.ghnet.pl 03.07.11, 12:42 Człowieku, jak nie masz nic do powiedzenia, to się nie wypowiadaj. Coś Ci ta dziewczyna zrobiła, czy co??? Co jeszcze Twoim zdaniem jest potrzebne na Inżynierii środowiska oprócz siły psychicznej? Może tężyzna fizyczna, mocne zęby, duże bicepsy, poczucie humoru, długie nogi, kręcone włosy, dar jasnowidzenia, wysoki poziom altruizmu, zamiłowanie do filatelistyki? Siła psychiczna to jest potrzebna na medycynie, żeby przebrnąć przez katorżnicze studia, a potem np. na spec. chirurgia, a nie na inżynierii środowiska. I już prędzej na polonistyce, jak po studiach masz do czynienia z hordą gimnazjalistów. Nie ma się co dziwić dziewczynie, że zemdlała, bo sytuacja była bardzo stresująca (abstrahując od tego, czy ściągała, czy nie) a pan doktor skutecznie sterroryzował tych studentów, co widać po braku reakcji sali na zdarzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentAGH Re: Jedno jest pewne... IP: *.ds7.agh.edu.pl 03.07.11, 17:10 no to fajnie, że pomogłeś koleżance, dobry z Ciebie kolega, wyszedłeś z nią z sali, chwała ci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do tej wyżej Re: żal wykładowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.11, 01:20 widać mnie pierwszy raz taki mu teatr odstawiono, i wiedział, że to udawane. Poza tym jeśli ktoś ma dostać wylewu przy kazdym wyrzuceniu za ściąganie - to niech się idzie leczyć a nie na studia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciek Re: żal wykładowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.11, 03:59 A jak ktoś zadzwoni, że bomba jest w sali, to też nic nie zrobi, bo będzie wiedział, że to udawane? Kiedyś doktorek się przejedzie i na własnej skórze się przekona, co to znaczy ignorowanie tego rodzaju sytuacji. Jak trafi do paki za nieprzestrzeganie zasad BHP, to może wbije sobie wreszcie przepisy do głupiego łba. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista najbardziej przerażający 03.07.11, 10:38 są jednak tacy wykładowcy, którzy nie umieją czytać ze zrozumieniem. Można być kiepskim naukowcem i dobrym dydaktykiem, ale do tego trzeba jednak potrafić przeczytać kilka podręczników. A ich zrozumienie jest jednak trudniejsze od jednego krótkiego posta. Mnie w całej tej sprawie oburza: a) lincz medialny b) zachowanie dziekana Piszę po raz n-ty: od tego jest komisja dyscyplinarna, by zbadać sprawę. Uczciwie i bez zbędnych emocji. Jeśli wykładowca faktycznie nie udzielił pomocy studentce, która zemdlała na egzaminie - należy się kara. Jaka, tego już nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
guru133 Brak wiedzy, brak odporności psychicznej i do tego 03.07.11, 15:21 bezczelność. Czy tak ma wyglądać kandydatka na inteligentkę? Żałosne:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzzyk Re: Brak wiedzy, brak odporności psychicznej i do IP: *.dynamic.chello.pl 03.07.11, 17:37 Późno trafiłem na tą dyskusję. Chyba prawie wszystko zostało już powiedziane, wszystkie pomyje wylane, więc tylko jako podsumowanie: Drodzy uczniowie, słuchacze, studenci macie dokładnie takich nauczycieli, doktorów, profesorów, wychowawców na jakich zasługujecie! I tego nie zmieni żadna ustawa. Wystarczy krótki spacer po szkolnym czy uczelnianym korytarzu, by wsłuchać się w język którym się na co dzień posługujecie, gdzie słowo "kurde" wręcz razi swoją elegancją, by zobaczyć, że odpisywanie czy handlowanie zadaniami, projektami, wykładami jest powszechnie akceptowane i praktykowane. Zmieniać Świat zacznijcie od siebie, a wtedy zobaczycie, że i reszta sama się jakoś zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzyyk Re: żal wykładowcy IP: *.dynamic.chello.pl 03.07.11, 17:47 Mam tylko jedno pytanie. Znasz regulamin BHP? O którym regulaminie, a dokładniej o którym jego paragrafie mówisz? Proszę o konkret, bo na AGH obowiązuje kilkadziesiąt różnych regulaminów BHP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ala Re: no i ok IP: *.ghnet.pl 03.07.11, 18:13 Bo to jest nałukofiec z KSW prawdopodobnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzzyk Re: Brak wiedzy, brak odporności psychicznej i do IP: *.dynamic.chello.pl 03.07.11, 18:58 Tacy na poziomie też są, ale wybierają pracę z innymi studentami. Co do przyczynowości mylisz się bardzo, to mistrz wybiera materię a nie odwrotnie. To oni wybierają partnerów, tzn. ludzi z którymi będą współpracowali, reszta to tzw "szum edukacyjny" który z różnych powodów pozamerytorycznych trzeba w szkole tolerować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marik Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: *.radioalfa.pl 03.07.11, 20:20 Widze, że niektórzy już wydali wyrok, a sprawą powinny sie zająć odpowiednie organy, komisja dyscyplinarna na uczelni, sąd itd. Artykuł napewno nie jest przykładem dobrego dziennikarstwa, opieranie się tylko na opinii studenta to troche za mało. Ciekawi mnie czy ta studentka udała sie później do jakiegoś lekarza, i czy jej zły stan zdrowia w jakiś sposób został potwierdzony? U nas w liceum jak trzeba było zrobić jakieś zamieszanie to mieliśmy w klasie dyżurną koleżankę, która zawsze bardzo przekonująco symulowała, że jest jej słabo, niedobrze itp. Metoda stara jak świat. Nie znam tego wykładowcy nie wiem czy jest tylko wymagający czy też złośliwy, ale takie publiczne opisywanie na stronach poczytnej gazety z podaniem nazwiska może czasami okazać się naprawdę bardzo krzywdzące. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista dalej problemy z czytaniem 03.07.11, 21:28 a) media mają prawo, a nawet obowiązek informować - ale już nie podawać nazwisko wykładowcy. Chyba, że sam na ro wyraził zgodę ale o tym w artykule nie ma ani słowa. b) Oczywiście, że dziekan ma do tego prawo i właśnie chodzi o to, że z tego prawa skorzystał. A wystarczyło cierpliwie poczekać na rozstrzygnięcie sprawy w komisji dyscyplinarnej. Skoro tyle potencjalnych świadków wypowiada się choćby na tym forum, zakładam że będą równie elokwentni podczas prac tejże komisji. Zawieszanie pracownika - podczas przerwy wakacyjnej - jest jasnym sygnałem ze strony władz wydziału dla komisji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: dalej problemy z czytaniem IP: *.ists.pl 03.07.11, 22:05 Dziekan nie ma mocy zawiesić pracownika, może odsunąć go od prowadzenia pracy dydaktycznej, w tym przypadku od sprawdzania prac i dalszego ewentualnego egzaminowania tej grupy studentów. Sprawę przekazuje do komisji dyscyplinarnej, która zadecyduje o jego dalszym losie. Pewnie skończy się na naganie bądź upomnieniu, ale cokolwiek się tam nie działo, miał obowiązek zareagować tak, żeby nie można mu było czegokolwiek zarzucić. Skoro dziekan uznał, że taka sprawa jak ma tu miejsce zasługuje na rozpatrzenie przez komisję dyscyplinarną, i odsunął tego prowadzącego i przekazał jego obowiązki komuś innemu (co nawet na stronie tego wydziału widnieje...), to coś musiało być na rzeczy. Ludzie piastujący stanowiska dziekanów, to nie są przypadkowi ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista no to bardzo dziwne 04.07.11, 08:18 bo w artykule cytowany jest dziekan, który twierdzi że wykładowcę zawiesił. Co do twojego posta - pełna zgoda. Tak powinno się postąpić, jeśli są uzasadnione wątpliwości co do rzetelnego przebiegu egzaminu. Problemem jest to nieszczęsne zawieszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: dalej problemy z czytaniem IP: *.law.uj.edu.pl 04.07.11, 11:28 Gość portalu: ? napisał(a): > Dziekan nie ma mocy zawiesić pracownika, może odsunąć go od prowadzenia pracy d > ydaktycznej, Przepisy ustawy nie pozostawiają tu wątpliwości. Oczywiście, ze może zawiesić. Inna sprawa, ze w tym konkretnym przypadku wygląda to na skrajna nadgorliwość. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista smutne, jakich 03.07.11, 21:39 mamy absolwentów. Mniejsza o nieuctwo, gorszy jest brak elementarnej kultury osobistej. Ja tu nikogo nie obrażam, nie rozumiem więc skąd ta agresja. Dziekan mógł ale nie miał obowiązku zawieszać wykładowcy. Szczególnie, że właśnie skończyły się zajęcia i sesja. Owszem, miał obowiązek przekazać sprawę komisji dyscyplinarnej, natomiast w przypadku zawieszenia wykazał się nadgorliwością. Wystarczy przeczytać mój wcześniejszy post, by się o tym przekonać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprostowanie Re: smutne, jakich IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.11, 21:57 A co powiesz na to, że na AGH sesja wcale się nie skończyła, trwa do 11 lipca ? Nie wypowiadaj się, skoro nie sprawdziłeś nawet tak podstawowej informacji, a śmiesz oskarżać kogoś o niesłuszne decyzje. Ośmieszasz się. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista ok 04.07.11, 08:16 specyfika uczelni - u nas skończyła się tydzień temu. Niemniej nie zmienia to podstawowego faktu - zawieszanie wykładowcy nie było konieczne. Moim zdaniem to nadgorliwość dziekana, która się odbije czkawką na całym wydziale. Trzeba było poczekać na werdykt komisji, dla świętego spokoju egzamin mogła sprawdzić inna osoba. Ale do tego wystarczyło polecenie służbowe, nie było konieczności zawieszania w pracy. BTW: dziekan wybierany był przez cały wydział, gdzie zgodnie z regulaminem większość mają pracownicy naukowi - samodzielni, adiunkci i asystenci. Generalnie będąc którymkolwiek z nich (na tym wydziale) - byłbym mocno rozczarowany zachowaniem dziekana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sprostowanie Re: ok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.11, 08:28 No więc nie osądzaj jeśli nie masz pełnych danych. W takich chwilach osoby z kulturą osobistą mówią takie magiczne słowo "przepraszam", a nie "ok", nie wiem czy kojarzysz? Nie sądzę, by postąpił źle, ponieważ to był dopiero pierwszy termin egzaminu, więc dziekan musiał chronić studentów przed ewentualną "zemstą" doktora na kolejnych dwóch terminach. I zrobił dokładnie jak mówisz, co zresztą wynika nawet z oficjalnej informacji na stronie wydziału, czyli przekazał prace do sprawdzenia innej osobie, a doktora nie zwolnił, więc nie wydał na nim wyroku, tylko do czasu wyjaśnienia sprawy zawiesił w obowiązkach. Inaczej nie miałby podstaw do odsunięcia go od przedmiotu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Jeszcze smutniejsze jakich IP: *.ghnet.pl 04.07.11, 09:58 mamy pracowników naukowych. Mniejsza o nieumiejętność czytania ze zrozumieniem, ale odporność na argumenty oraz poziom frustracji dają do myślenia. A wydawałoby się, że naukowiec powinien mieć elastyczny umysł i umiejętność wieloaspektowego spojrzenia na każdą sytuację. W tym wypadku wystarczy zwrócić uwagę na łamanie przepisów przez doktora prowadzącego egzamin i wyobrazić sobie, co by było, gdyby dziewczynie coś poważnego się stało i nikt jej nie pomógł. Dziekan słusznie postąpił odsuwając go od obowiązków z kilku powodów, m.in. dlatego, że jeśli sytuacja by się powtórzyła i tym razem, z powodu bezmyślności i łamania przepisów przez pracownika naukowego, student poniósłby uszczerbek na zdrowiu, brak reakcji ze strony dziekana w obecnym przypadku mógłby się obrócić przeciwko niemu samemu. Za nieprzestrzeganie przepisów powinno ponosić się konsekwencje czy się jest zasłużonym profesorem, zdolnym młodym geniuszem czy zakurzonym starszym wykładowcą bez doktoratu. Co do poziomu frustracji w Pańskich wypowiedziach, to jestem w stanie zdobyć się na empatię: słabe zarobki, marne perspektywy na, pewnie kiepskiej, uczelni, wakacje i brak studentów oraz pracowników technicznych, którym można by okazywać swoją wyższość - to wyjaśnia hiperaktywność na formu :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krakowianin Re: Jeszcze smutniejsze jakich IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.11, 10:29 Studenci też nie są bez winy. Skoro podaje im się jak mają dostarczyć pracę a ci podają jakieś adresiki. Czy tu można mówić o rozumieniu nie wspomnę o inteligencji a tak się często dzieje. Potem płacz. Nauczyciele przechodzą specjalne kursy aby móc stwierdzić czy potrzebna jest pomoc ambulatoryjna. Skoro twierdzi że studentka wyglądał i kojarzyła jak należy mógł ją wypuścić. Jeżeli niedomagała to po co poszła kilka godzin później do lekarza a nie powiedział tego wykładowcy? Bardzo dziwnie to wygląda tak jakby ją KTOŚ NAMÓWIŁ Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: dalej problemy z czytaniem 03.07.11, 23:13 Gość portalu: też wykładowca napisał(a): > Ale ty bredzisz, chłopie. Zastanawiam się, czy ty w pracy naukowej też jesteś t > aki nierozgarnięty, czy tylko udajesz takiego ciemnego. Złamał prawo, to źle, t > eraz dochodzimy do tego, że postąpił zgodnie z prawem i też źle... To można być wykładowcą, mając tak potężne problemy z czytaniem ze zrozumieniem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iksinska Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.11, 00:03 Stronniczy artykuł. Bardzo stronniczy. Co do dyskusji o lekceważeniu zagrożenia - zrozumiałam, że studentka wstała o własnych siłach, zanim zdązył podejść. To jakie łamanie przepisów BHP? On do niej podchodził, więc może jednak chciał zobaczyć, co się z nią dzieje. Studentom gratuluję pomysłu na udupienie strasznego wykładowcy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dr Re: Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: 80.83.125.* 04.07.11, 00:15 Też uważam, że wykładowca powinien był zareagować. Bez względu na to, czy wydawało mu się, że studentka symuluje, czy nie. Z artykułu wynika, że jego reakcja na zdarzenie była żadna. Tak więc złamanie przepisów BHP jest ewidentne i wykładowca powinien ponieść zasłużone konsekwencje. Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie 04.07.11, 00:20 Gość portalu: dr napisał(a): > Też uważam, że wykładowca powinien był zareagować. No już to napisałeś 12 razy. Wystarczy. > Bez względu na to, czy wydaw > ało mu się, że studentka symuluje, czy nie. Z artykułu wynika, że jego reakcja > na zdarzenie była żadna. Nie. NIC TAKIEGO nie wynika. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dr Re: Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: 80.83.125.* 04.07.11, 00:23 spokojny.zenek napisał: > No już to napisałeś 12 razy. Wystarczy. Wydaje mi się, że raz. Jakieś kłopoty z liczeniem? > Nie. NIC TAKIEGO nie wynika. Więc proponuję jeszcze raz przeczytać artykuł. Tym razem ze zrozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bzzyk Re: żal wykładowcy IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.11, 03:13 Ok POwski krętaczu (choć wcale nie jestem fanem PiSu). Co innego zwykły ludzki odruch, czy nawet obywatelski obowiązek, a co innego regulamin którego zresztą nie ma. Chodzi mi tylko o precyzyjne nazywanie rzeczy takimi jakimi są, a nie fantazjowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzzyk Re: zmień nick IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.11, 03:18 W tej chwili ustalenie rzeczywistego przebiegu wypadków jest prawie niemożliwe, chyba że był włączony monitoring i coś się nagrało (ale znając życie myślę, że nawet jeśli był to zdolni studenci zadbali by przynajmniej w czasie egzaminu nie działał), a wersji jest kilkanaście. Nie ma też obdukcji więc niemal nie ma sprawy. Jest bicie piany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nn Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: *.geol.agh.edu.pl 04.07.11, 10:19 A może fakty co należy zrobić w momencie omdlenia? na poniższej stronie Ratownik pisze : * wyniesienie poszkodowanego z miejsca, w którym omdlał (np. kościół), a gdy jest to niemożliwe zapewnienie dostępu świeżego powietrza, * ułożenie na wznak (na plecach), * ocena funkcji życiowych, czyli udrożnienie dróg oddechowych poprzez odgięcie głowy do tyłu a następnie ocena oddechu przez 10 sekund (w tym czasie powinniśmy usłyszeć co najmniej dwa oddechy), * uniesienie nóg poszkodowanego do góry. Po wykonaniu powyższych działań osoba poszkodowana po chwili powinna odzyskać świadomość. Jeśli tak się nie dzieje, to mamy do czynienia z utratą przytomności i koniecznie musimy wezwać pogotowie ratunkowe (numer telefonu 999 lub 112, z naciskiem na ten pierwszy). www.ratowniczy.net/pierwsza-pomoc-omdlenie/ Czy studentka była świadoma? Czy w związku z tym złamał prowadzący procedurę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: *.law.uj.edu.pl 04.07.11, 11:32 Gość portalu: nn napisał(a): > Czy studentka była świadoma? Skoro zaraz wstała, o własnych siłach wyszła z sali i sensownie odpowiadała na pytania egzaminatora, to chyba oczywiste, ze była świadoma? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dru Re: Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: *.ghnet.pl 04.07.11, 21:08 człowiek w szoku też wstanie i sobie pójdzie.. ale nie jest świadomy Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie 04.07.11, 11:18 Młodzieżą? Dwudziestoparoletni studenci to dorośli ludzie, a nie żadna młodzież. Muszą wreszcie nauczyć się, jak wygląda dorosłe życie, a nie przysyłać babcie z usprawiedliwieniami "bo wnusia brzuszek bolał i nie mógł przyjść na egzamin". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: żal wykładowcy IP: *.law.uj.edu.pl 04.07.11, 11:30 Odkąd to studenci AGH mogą się podpisywać jako "prawnicy"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nn Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: *.geol.agh.edu.pl 04.07.11, 11:48 Na AGH przeprowadza się szkolenie z BHP dla studentów rozpoczynających zajęcia. W zarządzeniu Rektora nr 7/2003 , załącznik 1 $3 Obowiązki pracownika, doktoranta, studenta w pkt. 2 jest napisane: "... W szczególności doktoranci i studenci są zobowiązani do: .... 2.6 niezwłocznego zawiadomienia prowadzącego zajęcia lub przełożonego o zauważonym wypadku albo zagrożeniu życia lub zdrowia ludzkiego oraz ostrzeżenia osób znajdujących się w rejonie zagrożenia, o grożącym im niebezpieczeństwie, ..." Czy w związku z takim obowiązkiem ktoś ze studentów zawiadomił prowadzącego o fakcie zemdlenia studentka? Bo w przeciwnym razie 120 osób na sali złamało przepisy BHP, do przestrzegania których jest zobowiązana. Prowadzący nie jest wszechwidzący i należało wstać, krzyknąć lub coś powiedzieć a nie siedzieć cicho. Ponadto jeśli podejmuje się akcję resustytacji to prawo tego kraju chroni ratownika od momentu podjęcia działań! Studenci III roku takich oczywistych prawd nie wiedzą? Prowadzący złamałby prawo gdyby komuś "zabronił" udzielenia pomocy!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: *.law.uj.edu.pl 04.07.11, 11:55 To jest tu istotne. Wszystko wskazuje na to, że studenci, jeśli to rzeczywiście było omdlenie, zachowali się poniżej wszelkich standardów, zaś akurat wykładowca zachował się prawidłowo - podszedł, upewnił się, czy studentka nie wymaga pomocy, na jej wyraźną deklaracje wypuścił ją z sali (co miał zresztą zrobić? przytrzymać ją siłą???). Zupełnie niezrozumiałe jest to zawieszenie wykładowcy. Czemu miałoby służyć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WK Re: Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: *.opera-mini.net 04.07.11, 14:35 Taaa... W jednym są dobrzy nasi naukowcy -w pokrętnych tłumaczeniach. szkoda, że w niczym więcej. panie "nn" czy pan nie pomylił profesji? Bo mnie się wydaje, że powinien pan był zostać politykim a nie naukowcem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ochroniarz Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: 195.150.156.* 04.07.11, 16:15 Większość postów piszą studenci którzy zyskają na uwaleniu niewinnego a wymagającego wykładowcy. Studentka przyaktorzyła i udawała zapewne żeby wzbudzić litość w nadziei że po tym jak przewróci sie o plecak prowadzący w strachu o własny zadek żeby nie pisała durnej skargi pozwoli jej usiąść ponownie na miejscu i dalej ściągać. Ogólnie wiadomo że zażalenia nie wniosła studentka a jej znajomi z kierunku IŚ którzy zauważyli łatwą możliwość zdania egzaminu bez jakiegokolwiek nakładu pracy gdyż oprócz w.w. prowadzącego egzamin gleboznawstwem na tej uczelni zajmuje się pani inżynier która nie jest wymagająca (wiem bo miałam z nią ćwiczenia). Do egzaminu u Dr. podchodziłam 4 razy i w czwartym terminie (dobra wola wykładowcy że taki zrobił) zdałam ... wystarczyło sie nauczyć a nie kombinować i to samo polecam studentom IŚ. Szkoda tylko że za ich lenistwo musi płacić i cierpieć ktoś inny wysłuchując oszczerstw na swój temat od dziekana i reporterów gazety ... Odpowiedz Link Zgłoś
spokojny.zenek Re: Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie 05.07.11, 19:35 Gość portalu: Ochroniarz napisał(a): > Większość postów piszą studenci którzy zyskają na uwaleniu niewinnego a wymagaj > ącego wykładowcy. Studentka przyaktorzyła i udawała zapewne żeby wzbudzić litoś > ć w nadziei że po tym jak przewróci sie o plecak prowadzący w strachu o własny > zadek żeby nie pisała durnej skargi pozwoli jej usiąść ponownie na miejscu i da > lej ściągać. Ogólnie wiadomo że zażalenia nie wniosła studentka a jej znajomi z > kierunku IŚ którzy zauważyli łatwą możliwość zdania egzaminu bez jakiegokolwie > k nakładu pracy gdyż oprócz w.w. prowadzącego egzamin gleboznawstwem na tej ucz > elni zajmuje się pani inżynier która nie jest wymagająca (wiem bo miałam z nią > ćwiczenia). Do egzaminu u Dr. podchodziłam 4 razy i w czwartym terminie (dobra > wola wykładowcy że taki zrobił) zdałam ... wystarczyło sie nauczyć a nie kombin > ować i to samo polecam studentom IŚ. Szkoda tylko że za ich lenistwo musi płaci > ć i cierpieć ktoś inny wysłuchując oszczerstw na swój temat od dziekana i repor > terów gazety ... Trzeźwy i przyzwoity głos - oczywiście zawrzeszczany chamsko przez uważających, ze cel uświęca środki... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ochroniarz Re: Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: 195.150.156.* 04.07.11, 17:04 Jestem studentkom 5 raku na AGH kierunku ochrona środowiska a uważam że historyjka o mdlejącej studentce to kompletnie wyssana z palca bajeczka !! ten rok 3 IŚ w środowisku akademickim znany jest z pisania skarg i donosów nie tylko na wykładowców ale także i na inne grupy m.in. na Ochrone Środowiska na której studiują moje znajome. Oni widzą tylko czubek swojego nosa i nie mają pojęcia o czymś takim jak poczucie godności o czym świadczy m.in. ten donos do gazety ... na stronie wydziału pojawiła się niedawno informacja: "Informuję uprzejmie, że ocenę prac egzaminacyjnych I terminu egzaminu przeprowadzi Pani dr inż. Urszula Aleksander-Kwaterczak, która będzie również egzaminatorem Państwa podczas ewentualnych terminów poprawkowych. Dziekan Wydziału prof. dr hab. inż. Jacek Matyszkiewicz" więc osiągnęli swoje cele ale tego im jeszcze było mało i musieli zszargać opinie dr. publicznie więc wydaje mi się że nic nie trzeba dodawać gdyż wszystko jest jasne... do czego to doszło w tym kraju żeby można było w taki sposób zmieszać kogoś z błotem tylko dlatego że jest wymagający niedługo zaczną pisać takie donosy na wszystkich wykładowców po 6 - 7 donosów na sesje bo przecież to jest łatwiejsze niż nauka ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz1 Zły to objaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.11, 13:40 Do ochroniarza kiedy władze odsuwają od pracy wymagającego i nieprzekupnego wykładowcy i egzaminatora . Najpierw trzeba udowodnić jakieś nieprawidłowości no i jakieś wyjątkowo negatywne cechy charakteru . Działanie" pod publiczkę " to zły przykład . Ale jako nauczyciel w różnych szkołach doznałem takiego działania ze strony uczniów i ... podobnej reakcji dyrekcji . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dru Re: Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: *.ghnet.pl 04.07.11, 20:45 niestety wiekszosc ludzi by tak zrobilo, dlatego sa przepisy.. gdy sie ich nie przestrzega to mozna zaczac postepowanie karne.. przy braku normalnego odruchu ludzkiego nie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Franek Re: Skargi na wykładowcę po omdleniu na egzaminie IP: 195.150.156.* 04.07.11, 20:58 A chrzań sie Staszek w koncu wakacje są niech sobie pisze jak chce ... Odpowiedz Link Zgłoś