Dodaj do ulubionych

Paranoya: Restauracja dance floor

IP: *.rmf.pl 08.07.11, 14:15
Eee, pan redaktór pominął co najmniej z połowę hinduskich knajp w Krakowie: a przybytek na Pijarskiej, a Buddha na Grodzkiej? Tym bardziej, że oba całkiem zjadliwie serwują, przynajmniej te parę razy, gdy w nich byłem.

Dużo gorzej się np. tajszczyzna miewa, bo odkąd się zamknął Shanti na Dekerta, nie ma gdzie zjeść sensownego curry; o barze Thai Sty czy o knajpie na Wiślnej (dawniej na Filipa) lepiej zapomnieć.
Obserwuj wątek
      • babcia.stefa Re: "Padre" pod cerkwią na Wiślnej 10.07.11, 22:58
        W Padre byliśmy raz i było słabo. A było to jeszcze w czasach, jak serwowali tylko kuchnię włoską. Rozszerzenie o indyjską, delikatnie mówiąc, nie zachęca - jak mawia Tessa Capponi-Borawska, jak gdzieś serwują bouillabaisse, curry i tiramisu, uciekaj byle dalej.
    • aarvedui Re: Paranoya: Restauracja dance floor 10.07.11, 11:47
      Gość portalu: xoxo napisał(a):

      > Eee, pan redaktór pominął co najmniej z połowę hinduskich knajp w Krakowie: a p
      > rzybytek na Pijarskiej, a Buddha na Grodzkiej? Tym bardziej, że oba całkiem zja
      > dliwie serwują, przynajmniej te parę razy, gdy w nich byłem.

      w Padre też bywa niezłe jedzenie

      > Dużo gorzej się np. tajszczyzna miewa, bo odkąd się zamknął Shanti na Dekerta,
      > nie ma gdzie zjeść sensownego curry; o barze Thai Sty czy o knajpie na Wiślnej
      > (dawniej na Filipa) lepiej zapomnieć.

      Sahnti zamkneli ? ehhh....widać niezłe miejsca mają u nas ciężko (chociażby los ColorSpot)

      całkiem ok są tajskie potrawy z pl Wolnica, sushi tam średnie ale inne potrawy raczej udane.
      • Gość: punjab sorry.. IP: *.home.aster.pl 10.07.11, 12:16
        jadłem w Padre - tragedia!!! zarówno hinduska jak i włoska kuchnia im kompletnie nie wychodzi, nawet pizze są straszne.

        lubiałem kiedyś Bombaj Tandoori na Szerokiej, ale jak ostatnio jadłem tam Chicken Tikka Masala, i niestety kucharz chyba nie wie co to za danie bo dostałem co innego..

        muszę przetestować Sławkowską i Grodzką.
    • Gość: kokakola Paranoya: Restauracja dance floor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.11, 12:41
      Po przeczytaniu piątkowej recenzji udałam się do Paranoyi - ucieszył mnie fakt, że wreszcie po długim czasie na Kazimierzu ponownie otwarto indyjską restaurację.
      Na początek klasyk czyli samosy - jeżeli ktoś je jadł w innych, prawdziwych jadłodajniach indyjskich w Londynie lub w Indiach, stwierdzi, że są takie jak trzeba i wie, czego się po nich spodziewać.
      [Nie należy pisać o nich, że są "bez zadęcia". To nie foie gras z truflami i koniakiem.]
      Potem, jak mawiają na Wyspach "brytyjski" klasyk - kurczak Tikka Masala i ryż. Idealny kremowy sos, lekko pomidorowy plus BARDZO WYCZUWALNE kolendra i kumin.
      [palę od 20 lat i wyczułem przyprawy panie Nowicki].
      Stwierdziłam, że jeszcze nie czas na pochwały - przyjdę tu jeszcze i wtedy się wypowiem.
      Słoneczna sobota zachęciła mnie do kolejnej próby w Paranoyi - tym razem zjadłam kurczaka Madras a mój towarzysz podróży kurczaka w szpinaku. Po chwili kelnerka podeszła do stolika z pytaniem od kucharza "czy życzę sobie klasyczny indyjski Madras czy łagodniejszy "europejski" - uparcie obstawałam przy klasycznym czyli ostrym.
      Kurczak ze szpinakiem łagodny, ale znowu świetnie (korzennie doprawiony) w lekkim sosie a Madras - genialny, ostry, konkretny i kremowy. Do tego chlebek nan i ryż. :)
      STWIERDZAM WIĘC JEDNOZNACZNIE - TO MIEJSCE JEST NAJLEPSZĄ INDYJSKĄ RESTAURACJĄ JAKA KIEDYKOLWIEK W KRAKOWIE ISTNIAŁA.
      Kiedyś był Bombaj na Mikołajskiej - zepsuł się po dwóch latach, a po przeniesieniu na Szeroką jest indyjski tylko z nazwy. Była też restauracja na Krakowskiej - dobra, domowa ale niestety mało popularna i szybko skończyła swój żywot a jeden z kucharzy, prowadzi Indyjską na Sławkowskiej. Chwilowo pojawiła się restauracja na Starowiślnej , w piwnicy - też w porządku ale piwnica była wilgotna...
      Jedzenie w Paranoyi jest świetne, jest idealnie indyjskie, jest takie jak trzeba.
      Niech pan Nowicki dalej pisze, bo dzięki temu dowiaduję się o nowych miejscach - za to dziękuję, natomiast nie ma racji o przyprawach i smaku, widocznie nie w jego gustach indyjskie potrawy - lepiej mu wychodzą recenzje, gdzie za obiad płaci 200 złotych bez wina.

      P.S. Nie jestem kelnerką, kelnerem, kucharzem i nie pracuję "na zmywaku" w Paranoyi.
    • Gość: vertuś Paranoya: Restauracja dance floor IP: *.dynamic.chello.pl 10.07.11, 14:18
      nie polecam, na początku po otwarciu piwo po 6, 5 zł ze względu na pustki, zapraszanie własnej rodziny i znajomych dla pokazania, że ktokolwiek tam chodzi (żenada?) dostałem ulotkę na ulicy i tylko z tego względu odwiedziłem to miejsce, chłopak (od ulotek) był całkiem przekonywujący, że warto ale w środku okazało się, że oprócz tego piwa i kilku drinków nie ma nic innego. mała cena - mało jedzenia tak na prawdę, dla bardziej zamożnych, którzy już tam trafią to może i być, ale jest wiele innych miejsc na kazimierzu, które warto odwiedzić! i jakoś mam wrażenie, że ta kuchnia indyjska to właśnie z tego względu, że jest tego mało i trzeba jakoś zarobić na życie... może trochę pasji, zaangażowania?

      imo, wolne myśli

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka