Dodaj do ulubionych

Przesadzają bywalcy i rodzice

19.10.11, 07:26
Bezstresowo wychowani rodzice produkują następne pokolenie. Zamiast "żyj i pozwól żyć innym" - "rób co chcesz i miej wszystkich w d.."
Obserwuj wątek
    • jakubdiduch Przesadzają bywalcy i rodzice 19.10.11, 07:31
      O 22 w lokalu z maluchem? Na kozetkę! Dziecko, bo na starych już za późno.
    • Gość: Suzi Chora akcja IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.11, 08:13
      - tak myślałam na początku. A teraz wiem, które miejsca omijać szerokim łukiem żeby w spokoju zjeść czy wypić kawę :] Lokale przyjazne bachorom i ich roszczeniowym rodzicom są dla mnie, mojej rodziny i znajomych po prostu spalone. Dzięki więc za gotową listę! :)
      • gazeta_mi_placi Re: Chora akcja 19.10.11, 11:10
        Jest już ta lista w internecie? Jeśli tak proszę link.
        Na pewno nie będę się pchała w te miejsca :-)
        Choć znając życie rodzice z dziećmi i tak będą się pchać także wszędzie indziej bo im się należy.
        • haldeman79 Ja też poproszę na namiary. 19.10.11, 11:45
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Jest już ta lista w internecie? Jeśli tak proszę link.
          > Na pewno nie będę się pchała w te miejsca :-)
          > Choć znając życie rodzice z dziećmi i tak będą się pchać także wszędzie indziej
          > bo im się należy.

          Ale trochę innego rodzaju. Na restaurację czy knajpę w której droga gazeta_mi_placi pokaże, że ciety jezyk ma nie tylko w sieci.
    • Gość: Yogi Re: Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 19.10.11, 08:17
      jakby miał dzieci to raczej tak bym właśnie wychowywał żeby wszytkich miały w d... Tak obecnie działa większość społeczeństwa więc i dziecko trzeba uczyć żeby sobie w takich warunkach dało radę. Mnie uczyli żeby ustępować i być miłym - tragedia na stare lata !!!

      Certyfikaty dobre - będę wiedział gdzie nie chodzić :)
    • Gość: vet Re: Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.tesco-europe.com 19.10.11, 08:21
      Każda akcja w tym mieście zawsze skutkuje jedynym słusznym tokiem rozumowania czyli resztę mam w d. I tak oto kilku właścicieli spieprzyło sobie całkiem fajne lokale ulegając kretyńskiej modzie.
    • Gość: krakowska sama mam dziecko IP: *.180.31.57.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 19.10.11, 08:33
      i mimo to, uważam, że ci którzy pomstują na niektórych rodziców mają sporo racji. nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko latało po całej knajpie, darło się w niebogłosy, łaziło ludziom po stołach i talerzach. szlag mnie trafia jak widzę takie mamuśki i takich tatusiów, co to siedzą i mają w doopie że ich dziecko terroryzuje innych, a oni nie reagują, bo to przecież 'tylko dziecko, a oni muszą złapać chwilę oddechu'.
      • Gość: m. Re: sama mam dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.11, 13:36
        W zupełności się zgadzam. Nigdy nie zdarzyło mi się, by moje dziecko biegało w restauracji, wrzeszczało, czy w jakiś inny sposób zakłócało spokój innym gościom, choć bywamy w takich miejscach praktycznie odkąd potrafiła samodzielnie usiąść. Nigdy nie szukałam miejsc "przyjaznych dzieciom", lecz kładłam nacisk na to, by moje dziecko nie zachowywało się jak uciążliwy klient. Prawda jest taka, że jak sobie dziecko wychowasz, takie masz. Co więcej, wstąpiłam kiedyś z moją córką (lat 6) do nowego lokalu przyjaznego dzieciom, a ona zobaczywszy i usłyszawszy harmider rozwrzeszczanych dzieciaków poprosiła, żebyśmy poszły gdzie indziej. Dziecko, z którym się rozmawia samo wiem, że to, co przystoi na placu zabaw, działa na nerwy w restauracji, kawiarni, etc.
        • filakia Re: sama mam dziecko 19.10.11, 14:03
          Gratuluję dobrych metod wychowawczych i mądrej córeczki. :-)
    • Gość: Paskudny Stary Ron Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.11, 08:58
      To rodzice nadmuchali całą sprawę najwyrażniej w ramach tzw. społeczeństwa obywatelskiego bo i ile takie problemy pewnie się pojawiały to nikt nie wywlekał tego na forum publiczne bo i po cholerę? Przecież to są normalne relacje międzyludzkie, które najwyrażniej według niektórych ludzi powinny być regulowane administracyjnie bo nie widzę inaczej sensu takich akcji jak ta z przyjaznością miejsc dla dzieci. Po raz kolejny widzimy, ze socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju!
    • Gość: czytelnik Czekam na ciche lokale IP: *.dynamic.chello.pl 19.10.11, 09:15
      Czekam na ciche lokale, gdzie nie będzie bachorów i niemców. Widziałem lokal w Turynie z napisem na drzwiach proszącym rodziców dopilnowanie swoich pociech aby te siedziały na miejscu i były cicho, oraz prośbę do "turystów z północy" (w j. ang. i niem.) aby dali żyć pozostałym klientom.
      • Gość: Anna Re: Czekam na ciche lokale IP: *.dynamic.chello.pl 19.10.11, 09:26
        W całej rozciągłości popieram,podpisuję się dwoma rękami.Anna
        • Gość: Dwoma rękami? Re: Czekam na ciche lokale IP: *.aster.pl 19.10.11, 10:08
          Jednym rękiem i jedną ręką?
          • Gość: chyba Re: Czekam na ciche lokale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.11, 16:25
            To jest liczba podwójna występująca kiedyś w języku polskim.
            l. poj. - ręką, l. pod. - rękoma, l. mn. - rękami;
            l. poj. - okiem, l. pod. - oczyma, l. mn. - oczami.
      • Gość: krakowianka Re: Czekam na ciche lokale IP: *.emea.ibm.com 19.10.11, 10:01
        W Krakowie już pojawiły się tabliczki "no stag parties allowed". Wyłącznie w języku angielskim :)
      • gazeta_mi_placi Re: Czekam na ciche lokale 19.10.11, 11:16
        Gość portalu: czytelnik napisał(a):

        > Czekam na ciche lokale, gdzie nie będzie bachorów i niemców. Widziałem lokal w
        > Turynie z napisem na drzwiach proszącym rodziców dopilnowanie swoich pociech ab
        > y te siedziały na miejscu i były cicho, oraz prośbę do "turystów z północy" (w
        > j. ang. i niem.) aby dali żyć pozostałym klientom.

        W czasach obecnego dzieciocentryzmu i "maniu" w pewnej części ciała całej reszty społeczeństwa to niesamowita odwaga.
        I nikt się nie zainteresował tą knajpą? Swego czasu klienci-rodzice zaskarżyli do sądu właściciela kawiarni w Berlinie, że wydzielił drugą salę (mniejszą zresztą od pierwszej) z przeznaczeniem tylko dla osób dorosłych. Sprawa była dość głośna w mediach jakiś czas temu.
        I ja też czekam na listę cichych lokali, mogą być nawet i dla rodziców z dziećmi o ile owi rodzice gdy dziecko zacznie się wydzierać nie będą czekali na miejscu do oporu, ale wyjdą z lokalu uspokoić malucha.
        Taka akcję niestety widziałam na oczy tylko raz, za granicą, choć nie wiem czy to ma jakieś większe znaczenie.
    • Gość: Mama Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.dynamic.chello.pl 19.10.11, 09:28
      Muszę przyznać, że wszyscy komentujący mają rację. Oprócz jednego. Nie nazywajmy dzieci bachorami. To przecież rodzice odpowiadają za to jak się dzieci zachowują. Jestem mamą dwójki maluchów i przyznam, że rzadko bywam z dziećmi w lokalach, gdyż to wątpliwa przyjemność. To ogromny stres. Sport ekstremalny. Latanie za dzieciakami i próba utrzymania ich w miejscu. Staram się jak mogę, by ich wychować jak należy, ale...mają dzieciaki temperament, więc...socjalizacja w teatrze, kinie, na placu zabaw. Jedzenie raczej w domu. Bezstresowe wychowanie???Hmmm!!!Jeżeli chcemy wychowywać swoje dzieci bezstresowo - w porządku, ale niech to nie powoduje stresów u współobywateli. Pozdrawiam.
      • Gość: czytelnik Czekam na ciche lokale IP: *.dynamic.chello.pl 19.10.11, 10:10
        Szanowna Pani bardzo mi przykro, ale mali ludzie naprawdę dzielą się na dzieci i na bachory. Pisze Pani o "sporcie ekstremalnym", a kto jest temu winien, raczej nie Pani potomstwo. Nie doświadczałem "sportów ekstremalnych", a mam doświadczenie w liczbie trojga, i daję Pani słowo nie są to spokojni, pokorni ludzie. W ich wychowaniu nie było zamordyzmu, było przysłowie "nie czyń drugiemu...." i nauka (uświadomienie) empatii.
        Pozdrawiam i życzę sukcesów w kształtowaniu potomstwa.
    • misself Lubię dzieci. 19.10.11, 09:28
      Ale nie lubię rodziców, którzy swoje dzieci spuszczają ze smyczy.

      Po to się wychodzi z dziećmi z domu, żeby (między innymi) nauczyły się, że:
      - w aptece się nie krzyczy,
      - po kościele się nie biega,
      - w restauracji należy siedzieć grzecznie, używać sztućców i nie bawić się jedzeniem,
      - marmurowe podłogi w urzędzie nie są zamiennikiem lodowiska,
      - a muzeum to miejsce do kontemplacji, nie do zabawy.

      Mnie tego nauczono w dzieciństwie, w ten sam sposób było wychowywane moje rodzeństwo. Dzieci najlepiej uczą się obserwując dorosłych, dlatego należy im dawać dobry przykład - a udawanie, że się nie widzi, praktykować w domowych pieleszach i przy zachowaniach ewidentnie prowokacyjnych.

      Mamy niski przyrost naturalny, ale to nie znaczy, że dzieciom nagle wszystko wolno. Wychowanie polega na wpajaniu pewnych zasad, także zasad współżycia społecznego.
      • saqigar dlaczego w aptece sie nie krzyczy? 19.10.11, 09:44
        jw
        • misself Re: dlaczego w aptece sie nie krzyczy? 19.10.11, 10:06
          saqigar napisał:

          > jw

          Ciebie jak rozumiem, nikt tego nie nauczył? I krzyczysz w aptece?
          Farmaceuta musi być skupiony, bo jak wyda np. złą dawkę leku, to może z tego wyniknąć duży kłopot albo nawet tragedia. Tak samo nie wrzeszczy się w samochodzie, żeby nie zdekoncentrować kierowcy.

          Nie wiem, dla mnie to jest logiczne...
          • gazeta_mi_placi Re: dlaczego w aptece sie nie krzyczy? 19.10.11, 11:26
            Ale kogo obchodzą inni, prawda?
            A potem na innych forach pomstowanie, że jak to...
            Nikt matki z dzieckiem nie przepuścił w kolejce,młody człowiek nie ustąpił miejsca...
            Wtedy jakoś matki zauważają tych "innych", chyba jedyny wyjątek gdy matki zauważają wtedy kogoś innego niż siebie i swoje potomstwo.
      • Gość: cat Re: Lubię dzieci. IP: *.ch.uj.edu.pl 19.10.11, 09:58
        No nie wiem, czy tak bardzo lubisz dzieci, skoro trzymał(a)byś je na smyczy...
        • misself Re: Lubię dzieci. 19.10.11, 10:04
          Gość portalu: cat napisał(a):

          > No nie wiem, czy tak bardzo lubisz dzieci, skoro trzymał(a)byś je na smyczy...

          Metafora taka. Trudne słowo, nie?
          • Gość: cat Re: Lubię dzieci. IP: *.ch.uj.edu.pl 19.10.11, 10:08
            > Metafora taka. Trudne słowo, nie?

            Trudne, trudne... Ciekawe do czego metafora
            • misself Re: Lubię dzieci. 19.10.11, 10:12
              Gość portalu: cat napisał(a):

              > > Metafora taka. Trudne słowo, nie?
              >
              > Trudne, trudne... Ciekawe do czego metafora

              Więcej poezji czytaj ;-)

              Dziecko biegające i wrzeszczące jest jak pies spuszczony ze smyczy.
              Dziecko dobrze wychowane, trzymane za rączkę bądź usadzone w wózku jest jak dobrze wytresowany pies na smyczy.
      • bleku666 Re: Lubię dzieci. 19.10.11, 11:21
        Całkowicie się zgadzam, niestety w naszej ukochanej Ojczyźnie od dobrych kilku lat panują zgoła odmienne obyczaje. Dlatego moja noga nie przestąpi progu oblepionego taką etykietką z rozwrzeszczanym bachorem ;)
      • gazeta_mi_placi Re: Lubię dzieci. 19.10.11, 11:29
        Ale rozpuszczenie i pozwalanie dzieciom na wszystko bez względu na okoliczności i innych ludzi nie wpłynie na przyrost naturalny, chyba nawet odwrotnie.
        Jak młody człowiek nasłucha się wrzasków, naogląda niewychowanych rozpuszczonych krzyczących dzieci wszędzie gdzie to możliwe może już nie mieć ochoty na własne :-)
    • Gość: Sylwia Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.multi-play.net.pl 19.10.11, 09:42
      Sama jestem mamą i zgadzam się, że super jest mieć możliwość wyjścia z dzieckiem, ale moje siedzi przy stole, gdy było mniejsze na kolanach i starałam się, żeby było w miarę cicho - zabierałam odpowiednie zabawki i tyle, jednak mam dość chodzenia do restauracji, pizzeri gdzie przychodzą rodzice z dziećmi które tak wrzeszczą, że miłe wyjście zamienia się w koszmar, na dodatek muszę tłumaczyć dziecku, dlaczego nie może biegać po lokalu i czemu to obce dziecko stoi nad jego zabawkami i ryczy, że ono chce tą wiewiórkę, właśnie mojego dziecka. A rodzic chyba czeka, że moje dziecko odda swoją zabawkę. Brak kultury i tyle ze strony rodziców jak i czasami dorosłych, którzy przeklinają do woli w obecności dzieci. Zdarza się, że w lokalu dostajemy zabawki - kredki, układanki itp. staramy się je oddać w dobrym stanie, przy kolejnej wizycie słyszę nie ma tej zabawki, ktoś ją zabrał, złamał....... Wystarczy pomyśleć o innych i już lepiej się dogadamy :)
    • haldeman79 Ciekawa sytuacja. 19.10.11, 10:21
      Jak to jest, że jedni narzekają, że nie ma gdzie wyjść z dzieckiem i nawet organizuje się akcje na miejsca przyjazne maluchom i jednocześnie dowiadujemy się że brakuje miejsc gdzie tych maluchów nie ma?
      • gazeta_mi_placi Re: Ciekawa sytuacja. 19.10.11, 11:21
        Rodzice narzekają, że nie ma miejsc specjalnie przystosowanych pod kątem dzieci to jest z kącikiem zabaw, zabawkami, przewijakami w łazience.
        Co nie oznacza, że nie korzystają z miejsc gdzie ma np. kącika zabaw bo korzystają.
        Zatem nie widzę sprzeczności. Można narzekać i jednocześnie korzystać z tych "nieprzystosowanych" do dzieci restauracji z menu bez jajecznicy z jednego jajka.
        Korzystają, a jakże...
        A że narzekają to już inna sprawa.

        • haldeman79 Re: Ciekawa sytuacja. 19.10.11, 11:47
          gazeta_mi_placi napisała:

          > A że narzekają to już inna sprawa.

          Gdy w restauracji nie było np. kibla Ty oczywiście absolutnie byś nie narzekała?
          • gazeta_mi_placi Re: Ciekawa sytuacja. 19.10.11, 13:31
            Każdy obiekt typu restauracja i knajpa ma obowiązek mieć toaletę.
            Bez toalety dla klientów obiekt tego rodzaju nie może zostać dopuszczony do użytku.
            Zaś bez przewijaków i kącików zabaw jak najbardziej może.
            Taka różnica.
            • haldeman79 Re: Ciekawa sytuacja. 19.10.11, 15:24
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Każdy obiekt typu restauracja i knajpa ma obowiązek mieć toaletę.
              > Bez toalety dla klientów obiekt tego rodzaju nie może zostać dopuszczony do uży
              > tku.
              > Zaś bez przewijaków i kącików zabaw jak najbardziej może.
              > Taka różnica.

              Dlaczego bez przewijaka może się obejść? Bo nie ma tego w przepisach?
              • gazeta_mi_placi Re: Ciekawa sytuacja. 19.10.11, 16:26
                Tak, nie jest to niezbędne wymagane wyposażenie.
      • crises Re: Ciekawa sytuacja. 20.10.11, 08:56
        To proste - rozpłodowcy chadzają do miejsc całkowicie nieprzystosowanych dla dzieci i jeszcze stroją fochy.

        Pozwolisz, przykład. Siedzimy sobie w Zazie i wtem wparowują nowi goście - 2 pary łącznie z trójką dzieci, dwójka w wózkach. Przy rozmowie z kelnerką okazuje się, że państwo dzieci wózkowych w rezerwacji nie uwzględnili - "bo przecież nie zajmują krzeseł" (jasne, bo wózek albo fotelik do karmienia to, kuerwa, pod sufitem lewituje) - i jest problem, bo knajpa jest mała i ciasna, 7 osób zamiast 5 robi różnicę. Foch.

        Personel z obłędem w oczach coś tam poprzesuwał - państwo domagają się krzesełek dla dzieci wózkowych. Krzesełko jest jedno. Foch.

        W końcu jedno z dzieci zostaje usadzone na krzesełku, jedno zostaje w wózku i pojawia się problem taki, że wózki kompletnie zabiły komunikację w tej małej salce - kelnerki musiałby fruwać. Personel proponuje zniesienie jednego wózka do salki w piwnicy. Państwo się nie zgadzają, "bo jeszcze ktoś uszkodzi albo ukradnie". (Jasne, kuerwa, rozmontuje i wyniesie w majtkach wózek wielkości SUV-a - tam nie ma innego wyjścia). Foch.

        Wózek zostaje w końcu wciśnięty w przejście prowadzące do toalety i trzeba się obok niego przeciskać. Reszta wieczora upływa już sielankowo. Dziecko w krzesełku w ramach rozrywki drze i rzuca na podłogę chusteczki higieniczne. (Konkurs audiotele - czy rodzice to posprzątali? Wyślij SMS TAK lub NIE na numer 666666, koszt 5 zł + VAT.) Trzylatka cały czas papla i wrzeszczy, jak nikt nie zwraca na nią uwagi. Trzecie, niemowlę, jest zmęczone i płacze - mamuśka próbuje je uspokoić łażąc z wyjącym dzieckiem po całej salce, tam i z powrotem, żeby nikt z gości nie czuł się pominięty, a wszyscy równo obdzieleni wrzaskiem zmęczonego i sennego niemowlaka. Dziękujemy firmie Stupid Breeders, Inc. za bezpłatną rozrywkę przy kolacji.
        • haldeman79 Re: Ciekawa sytuacja. 20.10.11, 11:02
          crises napisała:

          > To proste - rozpłodowcy chadzają do miejsc całkowicie nieprzystosowanych dla dz
          > ieci i jeszcze stroją fochy.

          Cieszę się, że nie spotkałeś w restauracji osób dorosłych które zakłócałyby Ci spokojny posiłek.
          • crises Re: Ciekawa sytuacja. 20.10.11, 11:14
            "-aś", jak już.

            Owszem, ale statystycznie zdecydowanie rzadziej. W oparciu o moje w miarę reprezentatywne dane (bywam w knajpach 2-3 razy w tygodniu) mogę stwierdzić, że statystycznie najczęściej przyjemność przebywania w knajpie niweluje rodzina z dziećmi.
            • gazeta_mi_placi Re: Ciekawa sytuacja. 20.10.11, 11:38
              Dokładnie.
              Odnośnie osób dorosłych jeżeli faktycznie zachowują się głośno obsługa nie ma problemu ze zwróceniem im uwagi, zaś rodziny z wrzeszczącym przychówkiem mogą wszystko i nikt im nie zwróci uwagi, wręcz uważane jest to za coś "trendy".
              P.s. A może znasz jakieś lokale gdzie nie chadzają takie osoby? Na razie nie ma listy "lokale przyjazne osobom dorosłym".
              Jak znasz podaj na priv bo obawiam się, że osoby lubiące tachać swój przychówek wszędzie i tym miejscom nie odpuszczą, o ile jeszcze takie miejsca gdzieś się uchowały...
              • crises Re: Ciekawa sytuacja. 21.10.11, 09:21
                Zapodałabym na priv, jakbym miała jakieś pewniaki, ale szczerze mówiąc - nigdzie nie jest już bezpiecznie.

                Ostatnio widziałam w Lizard Kingu panią, która gdzieś przed 22, w środku koncertu (tłumy, huk, sporo ludzi po trzecim piwie albo piątym drinku) wparowała z dziewczynką w wieku przedszkolnym. Posiedziała beztrosko przy kawce ze trzy kwadranse, z lekko przerażonym i sennym dzieckiem.

                Więc nawet w klubach można się nadziać na rozpłodowca-idiotę z syndromem matki Adriana Mole'a ("dziecko w żaden sposób nie utrudni mi prowadzenia dotychczasowego trybu życia i jak będę chciała wybrać się na trekking po Hindukuszu, to przytroczę niemowlę do plecaka i pojadę") z przychówkiem.
    • Gość: Jeremy Re: Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.11, 10:59
      Jakoś gdy miałem cztery lata i chodziłem z mamą do kawiarni, to potrafiłem się w niej zachować. Z moją żoną było tak samo - rozbawiła niegdyś nawet pewnego znajomego rodziny gdy na jakieś pytanie znajomego rodziny, który się tam kiedyś napatoczył odpowiedziała (mając 5 lat!) "przepraszam, ale jeszcze nie skończyłam herbatki, odpowiem za chwilę". :)

      Wszystko zależy od wychowania, a tutaj niestety jest źle. Dzieci nie są uczone, że w pewnych miejscach wolno się drzeć i wariować, a w innych nie wypada. Ale jest pewna nadzieja: skoro ludziom teraz zachowanie rozwydrzonych bachorów przeszkadza, to może choć część z nich będzie o tym pamiętać wychowując swoje własne maluchy.
      • haldeman79 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 19.10.11, 11:42
        Gość portalu: Jeremy napisał(a):

        > Wszystko zależy od wychowania, a tutaj niestety jest źle. Dzieci nie są uczone,
        > że w pewnych miejscach wolno się drzeć i wariować, a w innych nie wypada. Ale
        > jest pewna nadzieja: skoro ludziom teraz zachowanie rozwydrzonych bachorów prze
        > szkadza, to może choć część z nich będzie o tym pamiętać wychowując swoje własn
        > e maluchy.

        Ale tu nie chodzi tylko o zachowanie dzieci jako takich ale o ogólny poziom kultury w społeczeństwie. No chyba, że rzeczywiście tylko dzieci nie potrafią się zachowywać w restauracjach i tym podobnych przybytkach. Nie bywam ostatnio zbyt często więc może coś się zmieniło.
        • Gość: Jeremy Re: Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.11, 12:41
          Oczywiście że zjawisko nie dotyczy tylko dzieci - ale tutaj akurat o nich jest mowa. Poza tym dzieci można czegoś nauczyć, dorosłych jest gorzej. Natomiast po okresie maksymalnego zdziczenia całego społeczeństwa przez ubiegłe lata dostrzegam teraz, że coś pozytywnego zaczyna się dziać. Tak jakby pewnej części społeczeństwa zaczęło to przeszkadzać, jakby coś dostrzegli. I w tym upatruję szansę, że coś się zmieni - ja np. widząc pokolenie chowane w ideologii "no stress, no problem" i to, jak traktuje ono swoich starych wiem, że nie tędy droga. A ponieważ mam akurat małą córeczkę to wiem, na co w stosunku do niej pozwolić sobie pod żadnym pozorem nie mogę. Wiem, że jest takich ludzi coraz więcej. Wraca czas pewnego przykręcenia śruby - na pewno nie takiego, jakie znało się z czasów szczenięcych, ale też nie jest to totalny luz prowadzący do niezbyt miłych sytuacji.

          Mam nadzieję przynajmniej że tak właśnie będzie.
    • filakia Restauracja to nie miejsce dla małych dzieci 19.10.11, 12:46
      Dobrze, że lokale będą oznaczone - wiadomo będzie, które miejsca omijać szerokim łukiem.
    • Gość: ja Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni klienci IP: *.play-internet.pl 19.10.11, 12:48
      Wlasnie a potem wrzask ze dziecko pogryzl amstaff jak to bylo w ubieglym roku.A skad wiecie ze ta dziewczynka nie otworzyla drzwi na zaplecze skoro o 22 szla sama do toalety w obcym kraju.Ale niewazne juz wyrok zapadl.Prawda jednak jest taka ze nikt bachorow nie pilnuje.A o 22 powinno dziecko ma byc w swoim lozeczku wykapane i nakarmione i slodko spac a nie szlajac sie po knajpach.Mialam dzieci i nikt mi nie powie ze nie mam racji.Tez mnie denerwuja bachory latajace wszedzie.A jesli zdarzy sie sytuacja ze musi sie dziecko zabrac to powinno sie je pilnowac.A jak bachor wpadnie na kelnera i wywali na siebie talerz z goraca zupa to tez kelner bedzie winny i dostanie wyrok?
    • nibys1 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 19.10.11, 12:51
      Dziwi mnie że nikt nie poruszy tematu cycko-mamuś jak ja je nazywam.

      Nie mam nic do karmienia piersią super, piękne, naturalne, normalne. Jasne nie ma w tym nic wstydliwego ale czy wszyscy muszą widzieć jak dziecko ssa sutka? Z możliwością obejrzenia w całości piersi i brodawki rozanielonej mamusi?

      Coraz częściej widzę wyzwolone mamusie dające cycka maluchom w każdym możliwym miejscu. Czy tak trudno znaleźć sobie miejsce trochę bardziej intymniejsze? Gdzie można zachować prywatność?

      1. W pierwszej ławce małego kościółka (w środku lata żeby nie było możliwości że kobieta mogła spokojnie wyjść do przedsieni, zakrystii czy na świeże powietrze)
      2. Na ławce w galerii krakowskiej obok wejścia na stacje pkp (są inne ławki w mniej zatłoczonych miejscach, restauracje, kawiarnie)
      3. Na ulicy floriańskiej pod bramą.
      Nie chodzi o sam fakt karmienia ale sposób kiedyś kobiety lekko się zasłoniły nie pokazywały całemu światu swoich piersi a teraz bluzka stanik w dół i jazda.
      W restauracja wygląda to podobnie ja rozumiem ze mama musi nakarmić dziecko ale przełykając spaghetti nie chce mieś widoku na jej sutki nie zawsze apetyczne. Obserwując niektóre mamy wiem że można karmić dziecko spokojnie nie serwując innym negliżu. Niestety większość matek ma naturę ekshibicjonistek.

      Poważnie rozważam podejście następnym razem i zapytanie czy ja też mam jej przed jedzeniem z tatusiem pomachać cyckami.
      • haldeman79 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 19.10.11, 13:26
        nibys1 napisała:

        > Nie chodzi o sam fakt karmienia ale sposób kiedyś kobiety lekko się zasłoniły n
        > ie pokazywały całemu światu swoich piersi a teraz bluzka stanik w dół i jazda.
        > W restauracja wygląda to podobnie ja rozumiem ze mama musi nakarmić dziecko ale
        > przełykając spaghetti nie chce mieś widoku na jej sutki nie zawsze apetyczne.
        > Obserwując niektóre mamy wiem że można karmić dziecko spokojnie nie serwując in
        > nym negliżu. Niestety większość matek ma naturę ekshibicjonistek.
        >
        > Poważnie rozważam podejście następnym razem i zapytanie czy ja też mam jej prze
        > d jedzeniem z tatusiem pomachać cyckami.

        1.Zgaduje żeś kobieta.
        2.Pomyślałaś kiedyś, że Twoje przełykanie spaghetti również może być nieapetyczne dla otoczenia?
        • Gość: nibys1 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.vsoft.pl 19.10.11, 14:05
          1. Zgaduje żeś kobieta. - raczej łatwy domysł. Tak jestem kobietą.
          2. Nie wiem czy wiesz ale istnieje coś takiego jak savoir-vivre dotyczący jedzenia spaghetti. Nie jestem mistrzem jedzenia go łyżką i widelce ale także nie jem jak prosiak. Pewnie znalazł by się ktoś o wygórowanych wymaganiach lub fobiach (nie pisze tego ironicznie, fobia natręctw nie jest przedmiotem żartów i znam osobę która z tym musi się zmagać) kto mógł by się poczuć zniesmaczony. Jednak spełniam standardowe konwencjonalne wymagania.

          Żyjemy w społeczeństwie o utartych normach w którym nagość oraz rejony naszego ciała takie jak piersi, genitalia są strefą intymną. Wytłumacz mi dlaczego mamy karmiące miały by być wyjątkiem? Nawet jako "przyszła" matka chciałabym zachować dla siebie to dla siebie i dla bliskich.
          Z drugiej strony te same matki w przypadku nagości ze strony innych podnoszą krzyk o demoralizacji. Im wolno bo są wspaniałe i błogosławione. Gloryfikujemy nie tylko dzieci ale i matki, super ale brak umiaru. Akceptujemy wszytko. Nie nie daj boże zwróć uwagę a zostaniesz zlinczowany.
          • haldeman79 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 19.10.11, 15:30
            Gość portalu: nibys1 napisał(a):

            > 1. Zgaduje żeś kobieta. - raczej łatwy domysł. Tak jestem kobietą.

            Ciekawe że widok karmiących matek najbardziej przeszkadza właśnie innym kobietom.

            > 2. Nie wiem czy wiesz ale istnieje coś takiego jak savoir-vivre dotyczący jedze
            > nia spaghetti. Nie jestem mistrzem jedzenia go łyżką i widelce ale także nie je
            > m jak prosiak. Pewnie znalazł by się ktoś o wygórowanych wymaganiach lub fobiac
            > h (nie pisze tego ironicznie, fobia natręctw nie jest przedmiotem żartów i znam
            > osobę która z tym musi się zmagać) kto mógł by się poczuć zniesmaczony. Jednak
            > spełniam standardowe konwencjonalne wymagania.

            Chcesz mi powiedzieć, że dziecko pijące mleko z piersi matki przypomina Ci prosiaka?
            • Gość: nibys1 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.vsoft.pl 19.10.11, 16:00
              Ciekawe że widok karmiących matek najbardziej przeszkadza właśnie innym kobietom.

              1. Ciekaw skąd ten wniosek? Czy prowadziłeś na ten temat ankietę na grupie statystycznej. Czy to raczej tekst rzucony ot tak? 1 historie z podanych opowiedział mi rozbawiony i zniesmaczony brat. Rozbawiony gdyż ksiądz nie gdzie podziać wzrok (ambona w tym kościele była vis a vis tej pani) a zniesmaczony zachowaniem. Raz z moimi znajomymi poruszyliśmy ten temat i wyciągną go właśnie facet gdzie z koleżanka przekonywałyśmy że nie wszystkie "mamuśki" ganią z cyckami na wierzchu.

              2. Skąd wniosek że przeszkadza mi karmienie dziecka? Jak najbardziej jest okej co podkreślałam w 1 wypowiedzi. Nie przeszkadza gdy karmi moja bratowa, przyjaciółka ale nie obca baba. Nie wiem czy nie potrafisz zrozumieć granicy pomiędzy "ekshibicjonizmem" a posiadaniem własnej strefy intymnej do której nie zapraszamy pana portiera Zenona ani innych obcych osób.

              3. Zabawa w pseudo psychologa ci nie wychodzi. Freud nie mógł by być z ciebie dumny. Jeśli już naprawdę chcesz tak się bawić poczytaj sobie lepiej co napisał i co na ten temat napisano po nim. Inaczej to kiepska zagrywka w stylu sypania piaskiem w oczy 5 latków w piaskownicy.
              • haldeman79 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 19.10.11, 16:16
                Gość portalu: nibys1 napisał(a):

                > Ciekawe że widok karmiących matek najbardziej przeszkadza właśnie innym kobieto
                > m.
                >
                > 1. Ciekaw skąd ten wniosek? Czy prowadziłeś na ten temat ankietę na grupie stat
                > ystycznej. Czy to raczej tekst rzucony ot tak? 1 historie z podanych opowiedzia
                > ł mi rozbawiony i zniesmaczony brat. Rozbawiony gdyż ksiądz nie gdzie podziać w
                > zrok (ambona w tym kościele była vis a vis tej pani) a zniesmaczony zachowaniem
                > . Raz z moimi znajomymi poruszyliśmy ten temat i wyciągną go właśnie facet gdzi
                > e z koleżanka przekonywałyśmy że nie wszystkie "mamuśki" ganią z cyckami na wie
                > rzchu.

                Ale to nie Twój brat dzieli się swoim zniesmaczeniem na forum publicznym utyskując jak mu to źle.

                > 2. Skąd wniosek że przeszkadza mi karmienie dziecka? Jak najbardziej jest okej
                > co podkreślałam w 1 wypowiedzi. Nie przeszkadza gdy karmi moja bratowa, przyjac
                > iółka ale nie obca baba. Nie wiem czy nie potrafisz zrozumieć granicy pomiędzy
                > "ekshibicjonizmem" a posiadaniem własnej strefy intymnej do której nie zaprasza
                > my pana portiera Zenona ani innych obcych osób.

                No tak bratowa z cycem na wierzchu to równa kobieta jest ale już cyc obcej baby jest zły. Dobrze, że te dzieci nie dzielą sobie świata w tak zabawny sposób.

                > 3. Zabawa w pseudo psychologa ci nie wychodzi. Freud nie mógł by być z ciebie d
                > umny. Jeśli już naprawdę chcesz tak się bawić poczytaj sobie lepiej co napisał
                > i co na ten temat napisano po nim. Inaczej to kiepska zagrywka w stylu sypania
                > piaskiem w oczy 5 latków w piaskownicy.

                Nie wystarczy że jest dumny z Ciebie?
                • Gość: nibys1 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.vsoft.pl 19.10.11, 16:36
                  Ale to nie Twój brat dzieli się swoim zniesmaczeniem na forum publicznym utyskując jak mu to źle.

                  1. Przeczytaj definicje słowa utyskiwać. Jest trochę inna. To jest forum które służy do dyskusji i rozmów. Moja wypowiedz to podzielenie się opinią. Jeśli nie potrafisz tego zrozumieć proponuje nie ozywać forum dopóki tego nie pojmiesz.

                  2. W jaki sposób ma się to do twojego stwierdzania że karmienie piersią dzieci w miejscach publicznych w taki sposób że każdy może podziwiać "mamusię" w pełni przeszkadza bardziej kobietą niż mężczyzną.

                  3. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Więc wnioskuje ze była to zwykła zagrywka w stylu "jak tak napisze to na pewno tak jest bo ja tak twierdzę"?

                  No tak bratowa z cycem na wierzchu to równa kobieta jest ale już cyc obcej baby jest zły

                  1. Proponuje poczytać o związku więzów rodzinnych/psychologicznych z akceptacja, swobodą i naturalnością w zachowaniu. Zapoznać się z definicją strefy prywatnej w słowniku. Nie mam ochoty tłumaczyć tego.

                  Dobrze, że te dzieci nie dzielą sobie świata w tak zabawny sposób.
                  1. Dzieci dzielą swój świat w dokładnie taki sposób. Doskonale widać to po ich zachowaniach gdy potrafią rozpoznać osoby które się nimi opiekują a które są obce. Doskonale pamiętam jak mój malutki bratanek tulił się do mojego brata. jak bratanica z pokaleczonym palcem biegła wprost do taty bo wiedziała ze się nią zaopiekuje. Tu także odsyłam do książek na temat psychologi dziecka skoro nie potrafisz zrozumieć różnicy pomiędzy stosunkiem dziecka do ludzi z którymi jest emocjonalnie związane a obcych.

                  Nie wystarczy że jest dumny z Ciebie?

                  1. Kolejna zagrywka. Naprawdę łopatka piaseczek babeczki? Serio???
                  • haldeman79 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 19.10.11, 17:29
                    Gość portalu: nibys1 napisał(a):

                    > Ale to nie Twój brat dzieli się swoim zniesmaczeniem na forum publicznym utysku
                    > jąc jak mu to źle.
                    >
                    > 1. Przeczytaj definicje słowa utyskiwać. Jest trochę inna. To jest forum które
                    > służy do dyskusji i rozmów. Moja wypowiedz to podzielenie się opinią. Jeśli nie
                    > potrafisz tego zrozumieć proponuje nie ozywać forum dopóki tego nie pojmiesz.

                    uskarżać się, użalać się na coś, wyrzekać na coś

                    Pierwsze z brzegu, nie uskarżasz się na dyskomfort jaki sprawa Ci widok karmiących obcych kobiet?

                    > 2. W jaki sposób ma się to do twojego stwierdzania że karmienie piersią dzieci
                    > w miejscach publicznych w taki sposób że każdy może podziwiać "mamusię" w pełni
                    > przeszkadza bardziej kobietą niż mężczyzną.

                    Własne doświadczenie.

                    > 3. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Więc wnioskuje ze była to zwykła zagrywk
                    > a w stylu "jak tak napisze to na pewno tak jest bo ja tak twierdzę"?

                    Możesz powtórzyć pytanie?

                    > No tak bratowa z cycem na wierzchu to równa kobieta jest ale już cyc obcej baby
                    > jest zły
                    >
                    > 1. Proponuje poczytać o związku więzów rodzinnych/psychologicznych z akceptacja
                    > , swobodą i naturalnością w zachowaniu. Zapoznać się z definicją strefy prywatn
                    > ej w słowniku. Nie mam ochoty tłumaczyć tego.

                    No cóż ja jednak jakoś znajduję siłe na tłumaczenie Ci, że karmiąca kobieta jest jak najbardziej naturalnym zjawiskiem i nie widzę powodu dlaczego ma się ona kryć po katach żeby Twoje skrzywdzone poczucie (tu wpisz sobie co ci pasuje) nie zostało po raz n-ty stłamszone.

                    > Dobrze, że te dzieci nie dzielą sobie świata w tak zabawny sposób.
                    > 1. Dzieci dzielą swój świat w dokładnie taki sposób. Doskonale widać to po ich
                    > zachowaniach gdy potrafią rozpoznać osoby które się nimi opiekują a które są ob
                    > ce. Doskonale pamiętam jak mój malutki bratanek tulił się do mojego brata. jak
                    > bratanica z pokaleczonym palcem biegła wprost do taty bo wiedziała ze się nią z
                    > aopiekuje. Tu także odsyłam do książek na temat psychologi dziecka skoro nie po
                    > trafisz zrozumieć różnicy pomiędzy stosunkiem dziecka do ludzi z którymi jest e
                    > mocjonalnie związane a obcych.

                    Odpowiedź zupełnie nie na temat.

                    > Nie wystarczy że jest dumny z Ciebie?
                    >
                    > 1. Kolejna zagrywka. Naprawdę łopatka piaseczek babeczki? Serio???

                    Nie ja marudzę o pseudo psychologii więc jak szukasz kogoś od łopatek z piaskownicy to poszukaj sobie lustra.
                    • Gość: nibys1 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.play-internet.pl 20.10.11, 00:11
                      Ad1.uskarżać się, użalać się na coś, wyrzekać na coś
                      W pewnym sensie tak jednak w tym wypadku to zbyt mocne słowo. W języku polskim jest wiele słów które mają podobne znacznie ale różnią się nasileniem emocji. W tym wypadku bardziej odpowiednim było by odczuwać dyskomfort, nie rozumieć kogoś. Jednak jeśli twoje emocje są skraje i potrafisz rozróżniać tylko czerń i biel. Można tak powiedzieć.

                      Ad2. Czyli ty jesteś próbką statystyczną mężczyzn. jeden za miliony nie to chyba był Mickiewicz a nie ty.

                      Ad3. Odpowiedziałeś na nie w punkcie 2.

                      Ad.4 No cóż ja jednak jakoś znajduję siłe na tłumaczenie Ci, że karmiąca kobieta jest jak najbardziej naturalnym zjawiskiem i nie widzę powodu dlaczego ma się ona
                      kryć po katach żeby Twoje skrzywdzone poczucie (tu wpisz sobie co ci pasuje) nie zostało po raz n-ty stłamszone.

                      Jedne znów wysuwasz czarno białe wnioski i zaganiasz matki w kąt ciemnego pomieszczania (może ty chcesz je tam widzieć?). Ja przez każdy post pisze że można karmić dziecko w atmosferze intymności nie pokazując całemu światu swoich brodawek. I przez cały czas podkreślam że są takie kobiety które tak robią. Wybierają miejsca bardziej intymne (jak widzisz przez cały czas używam przymiotnika intymne nie ustronne nie zaciszne ale intymne powinno to coś powiedzieć takiemu pseudo fraud'scie jak ty). I widzę matki które spokojnie usiądą na ławce nie tej obok wejścia le trochę dalej, które przytulając dziecko do piersi nie wywalaj je na wierzch. jednak dla ciebie barwy są czarno białe. Wio i na stos. Może powinieneś o tym pomyśleć?

                      Wyciągasz pseudo psychologiczne wnioski, są naprawdę przezabawne. Wiem że chcesz poczuć się lepszymi ze myślisz ze to brzmi mądrze i w jakiś sposób uderza w kogoś. Jak cię to interesuje to polecam kilka książek. Po lekturze spróbuj ponownie. To naprawdę jest marne. Nawet riposty z łopatką i lustrem. Spróbuj, iskra, coś mocniejszego, mądrzejszego. Dajesz zamiast bredni w stylu kochanego nocnikowego psychologa.

                      Ad 5. To może wytłumaczysz mi temat bo jak stwierdziłeś dzieci nie rozróżniają cycków kobiety z kolejki od cycków matki. Może moja odpowiedz była zbyt skomplikowana dla ciebie?

                      Powtarzam ci po raz kolejny bo widzę ze z zrozumieniem ciężko. W całości wypowiedzi chodzi wyłącznie o to że kobiety karmiące obnażają się w miejscach publiczny co w naszej kulturze i cywilizacji jest wbrew przyjętym konwencją. Kiedyś przy połóg owszem, w afryce ale mamy cywilizacje i możliwości aby z niej korzystać. Nikt nikogo nie wysyła za parawan sugeruje tylko zachowanie swojej strefy intymnej dla siebie i zamiast machania sutkami delikatne osłonięcie, wybranie miejsc bardziej komfortowych i dla kobiety intymniejszych. Zresztą ciekawe jako facet sugerujesz ze twoja kobieta karmiąc powinna pokazywać piersi każdemu facetowi. Interesujące.
                      • haldeman79 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 20.10.11, 10:59
                        Gość portalu: nibys1 napisał(a):

                        > Ad1.uskarżać się, użalać się na coś, wyrzekać na coś
                        > W pewnym sensie tak jednak w tym wypadku to zbyt mocne słowo. W języku polskim
                        > jest wiele słów które mają podobne znacznie ale różnią się nasileniem emocji. W
                        > tym wypadku bardziej odpowiednim było by odczuwać dyskomfort, nie rozumieć kog
                        > oś. Jednak jeśli twoje emocje są skraje i potrafisz rozróżniać tylko czerń i bi
                        > el. Można tak powiedzieć.

                        Brniesz w coraz bardziej zagmatwane zabawy semantyką. Tylko czemu ma to służyć?

                        > Ad2. Czyli ty jesteś próbką statystyczną mężczyzn. jeden za miliony nie to chyb
                        > a był Mickiewicz a nie ty.

                        To chyba oczywiste, że swoje opinie opieram na swoich doświadczeniach.

                        > Ad.4 No cóż ja jednak jakoś znajduję siłe na tłumaczenie Ci, że karmiąca kobiet
                        > a jest jak najbardziej naturalnym zjawiskiem i nie widzę powodu dlaczego ma się
                        > ona
                        > kryć po katach żeby Twoje skrzywdzone poczucie (tu wpisz sobie co ci pasuje) ni
                        > e zostało po raz n-ty stłamszone.
                        >
                        > Jedne znów wysuwasz czarno białe wnioski i zaganiasz matki w kąt ciemnego pomie
                        > szczania (może ty chcesz je tam widzieć?). Ja przez każdy post pisze że można k
                        > armić dziecko w atmosferze intymności nie pokazując całemu światu swoich brodaw
                        > ek. I przez cały czas podkreślam że są takie kobiety które tak robią. Wybierają
                        > miejsca bardziej intymne (jak widzisz przez cały czas używam przymiotnika inty
                        > mne nie ustronne nie zaciszne ale intymne powinno to coś powiedzieć takiemu pse
                        > udo fraud'scie jak ty)(...)

                        Masz chyba jakieś skrzywienie na punkcie psychologii, gdzie nie spojrzysz to wciskasz tego swojego Freuda, za chwile się dowiem że pani mgr psychologii...

                        I widzę matki które spokojnie usiądą na ławce nie tej o
                        > bok wejścia le trochę dalej, które przytulając dziecko do piersi nie wywalaj je
                        > na wierzch. jednak dla ciebie barwy są czarno białe. Wio i na stos. Może powin
                        > ieneś o tym pomyśleć?

                        Może jednak Ty pomyśl dlaczego tak bardzo przeszkadza Ci ten kawałek kobiecego cyca. Ja przyznam szczerze, że nawet nie zwracam uwagi na to jak bardzo jest odkryty kiedy spotykam karmiącą kobietę.

                        > Wyciągasz pseudo psychologiczne wnioski, są naprawdę przezabawne.

                        Przezabawna to jest ta Twoja maniera psychoanalizy na każdym kroku. Przyznaj proszę z zamiłowania to czy zwykłe skrzywienie zawodowe.

                        > Wiem że chce
                        > sz poczuć się lepszymi ze myślisz ze to brzmi mądrze i w jakiś sposób uderza w
                        > kogoś

                        Wiesz raczej, że nic nie wiesz.

                        > Jak cię to interesuje to polecam kilka książek. Po lekturze spróbuj pono
                        > wnie. To naprawdę jest marne. Nawet riposty z łopatką i lustrem. Spróbuj, iskra
                        > , coś mocniejszego, mądrzejszego. Dajesz zamiast bredni w stylu kochanego nocni
                        > kowego psychologa.

                        Mam szanownej koleżance przypomnieć kto wsadził pierwszy łopatkę w piasek?

                        > Ad 5. To może wytłumaczysz mi temat bo jak stwierdziłeś dzieci nie rozróżniają
                        > cycków kobiety z kolejki od cycków matki. Może moja odpowiedz była zbyt skompli
                        > kowana dla ciebie?

                        Wytłumaczę a owszem, że dzieci na szczęście nie przejmują się tym, że komuś tak bardzo przeszkadza skrawek nagiej piersi jego matki.

                        > Powtarzam ci po raz kolejny bo widzę ze z zrozumieniem ciężko. W całości wypowi
                        > edzi chodzi wyłącznie o to że kobiety karmiące obnażają się w miejscach publicz
                        > ny co w naszej kulturze i cywilizacji jest wbrew przyjętym konwencją.

                        Miałaś kiedyś na sobie strój kąpielowy 2cz.?

                        > Nikt nikogo nie wysyła za parawan sugeruje tylko zachowanie swojej strefy in
                        > tymnej dla siebie i zamiast machania sutkami delikatne osłonięcie, wybranie mie
                        > jsc bardziej komfortowych i dla kobiety intymniejszych.

                        Jak Ty ładnie potrafisz koloryzować.

                        > Zresztą ciekawe jako fa
                        > cet sugerujesz ze twoja kobieta karmiąc powinna pokazywać piersi każdemu faceto
                        > wi. Interesujące.

                        No nie powinienem każdego kto spojrzy na piersi mojej żony walić pałą w łeb. To pewnie też według Ciebie część naszej kultury jest.
                        • Gość: nibys1 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.play-internet.pl 21.10.11, 02:11
                          Dobra wytłumaczę ci to.
                          Do czego to zmierza hmm właściwie do niczego.
                          W przeciwieństwie do Ciebie moje wypowiedzi na forach ograniczają się do jednej dwóch na kilka miesięcy. Lubie czasem spróbować zacząć dialog z trollem internetowym. A przyznajmy szczerze że nim jesteś? Nie zgadzasz się to skąd aż tyle wypowiedzi w każdym temacie? Skąd potrzeba ostatniego zdania, odpowiadanie tylko na wybrane zagadnienia z wypowiedzi itp. Sam pewnie tego nie uznajesz ale spełniasz wymagania troll'owania. Oczywiście jesteś trochę "wyższym" trollem nie bluzgasz, strasz się brzmieć inteligentnie itd.
                          Dobra to załatwiliśmy kolejna sprawa. A wypowiedzi za miliony. Bez aluzji do Mickiewicza. Stwierdzając że przeszkadza to kobietą bardziej niż mężczyzną oparłeś się na swojej opinii. Wątpię żebyś pytał o to znajomych facetów. Jakoś nie wyobrażam sobie tego. "Cześć stary Przeszkadza ci się jak laska karmiąc piersią pokazuje sutka na ulicy?" Choć to założenie więc być może mylę. Z 2 strony ani ja ani ty nie dysponujemy badaniami ani próbką statystyczną więc w kwestii czy przeszkadza bardziej kobietą niż mężczyzną mamy w tej chwili remis 1:1. Stwierdzenie takie jest naciągane zarówno z mojej jak i twojej strony.Dlatego Najlepszym wyjściem jest kompromis czyli ciebie nie rusza, mnie nie zachęca do jedzenia.

                          Dobra sprawa 3. Psychologia. Nadal nie odgadnąłeś dlaczego przywołałam frauda ani nocnikowym psychologiem. Twój post niżej o skojarzeniach kobiety karmiącej z kupą. Taka prosta popkulturowa aluzja. Snucie domysłów w 2 stronę było dość zaskakujące bo liczyłam na coś ciekawszego. Dla wyjaśnienia nie mam żadnych specjalnych uzdolnień humanistycznych i nie interesuje mnie posiadanie wiedzy w tym temacie poza ciekawością. A pozostałe docinki o psychologi to szukanie 2 dna w wypowiedziach zamiast interpretacji ich znaczenia w prosty rzeczowy sposób. W pewnym stopniu to ciekawe. Jednak gdy zastawia się na ciebie pułapkę łatwo w nią wpadasz. Jak być nie zrozumiał moje ostanie zdanie o twojej partnerce. Dorzuciłam je na końcu brzmiało sztucznie ale jednak zareagowałeś w sposób prawie taki jak oczekiwałam.Obijanie mordy przewidziałam idealnie jednak sądziłam że bardziej zwrócisz uwagę na to że sugeruje sprzeczność. Z jednej strony mówiąc o kulturze a z drugiej sugerując zachowania typowe dla relacji kobieta własność mężczyzny. W sumie uwaga o kulturze trochę się w to wpisuje jednak nie tak idealnie jak pobicie mordy.

                          A jeszcze stroje kąpielowe. oj nie rób ze mnie starej pruderyjnej pudernicy. To kolejny element zagrywki w stylu pokazania że skoro c coś przeszkadza i opowiadasz się po stronie która sugeruje zachowanie prywatności to od razu jesteś opatulonym od stóp babochłopem. Naprawdę liczyłam na coś lepszego niż takie niskie zagrywki. Strasznie banalne i stereotypowe. Jak kobieta stwierdzi że nie opalała by się na plaży nudystów to od razu jest świętszą w rajstopach naciągniętych pod piersi. Eh liczyłam na ciekawszą wymianę zdań zamiast łopatki i piaskownicy.
                          • haldeman79 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 21.10.11, 11:47
                            Gość portalu: nibys1 napisał(a):

                            (...)

                            Tyle się spisałaś i nic nie napisałaś.
        • Gość: lalunia Re: Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.11, 14:12
          Mimo wszystko jedzenie spaghetti w restauracji jest czymś oczywistym, natomiast nie oczekuję w tym miejscu oglądania wywalonych na wierzch cycków jakiejś kobiety, niekiedy naprawdę wyjątkowo obrzydliwych.
          • haldeman79 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 19.10.11, 15:27
            Gość portalu: lalunia napisał(a):

            > Mimo wszystko jedzenie spaghetti w restauracji jest czymś oczywistym, natomiast
            > nie oczekuję w tym miejscu oglądania wywalonych na wierzch cycków jakiejś kobi
            > ety, niekiedy naprawdę wyjątkowo obrzydliwych.

            Jedzenia mleka z piersi matki tez jest czymś oczywistym.

            Przeszkadzają Ci tak bardzo te piersi? Zobaczymy co powiesz jak ktoś Ci na ulicy powie, że jesteś według niego tak brzydka że nie powinnaś się publicznie pokazywać.
            • gazeta_mi_placi Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 19.10.11, 16:24
              Oddawanie kału i moczu też jest czymś oczywistym, ale nie licząc meneli nikt tego nie robi publicznie.
              • haldeman79 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 19.10.11, 17:16
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Oddawanie kału i moczu też jest czymś oczywistym, ale nie licząc meneli nikt te
                > go nie robi publicznie.

                Interesujące porównanie karmienia piersią z oddawaniem kału i moczu. Poziom Twojego skrzywienia na punkcie dzieci jest powszechnie znany ale widzę, że szczyt wciąż przed nami.
                • gazeta_mi_placi Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 19.10.11, 17:55
                  Zarówno mleko, jak i kał oraz mocz są wytwarzane przez ludzki organizm. Co w tym dziwnego?
                  • haldeman79 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 19.10.11, 23:22
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Zarówno mleko, jak i kał oraz mocz są wytwarzane przez ludzki organizm. Co w ty
                    > m dziwnego?

                    Ale my tu chyba nie o tym skąd co pochodzi tylko co wypada publicznie. I tak jakoś się przyjęło że o ile wydalanie nie odbywa się publicznie to już spożywanie jak najbardziej. Spożywanie mleka matki również.
                  • rikol Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 20.10.11, 11:16
                    Mleko jest wytwarzane przez krowe. Mieso - przez rozne zwierzeta. I co? Jest obrzydliwe/ To nie jedz.
            • Gość: m.. Re: Przesadzają rodzice IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.11, 17:52
              haldeman79 napisał:

              > Gość portalu: lalunia napisał(a):
              >
              > > Mimo wszystko jedzenie spaghetti w restauracji jest czymś oczywistym, natomiast
              > > nie oczekuję w tym miejscu oglądania wywalonych na wierzch cycków jakiejś
              > > kobiety, niekiedy naprawdę wyjątkowo obrzydliwych.
              >
              > Jedzenia mleka z piersi matki tez jest czymś oczywistym.

              W restauracji?
              Chyba nie zrozumiałeś o czym jest ta dyskusja.
              • haldeman79 Re: Przesadzają rodzice 19.10.11, 23:35
                Gość portalu: m.. napisał(a):

                > W restauracji?
                > Chyba nie zrozumiałeś o czym jest ta dyskusja.

                Dobrze że kolega zrozumiał.
      • Gość: gość Re: Przesadzają bywalcy i rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.11, 15:00
        obwisłe piersi, zużyta pielucha, obrzygany kaftanik, brudne łapki "uroczego maleństwa" w cudzym talerzu ....
        Rodzicielstwo współuczestniczące - piękna idea, ale dlaczego ja mam uczestniczyć w wychowaniu cudzych dzieci?
        Kiedy zostaje się rodzicem nie można udawać, że nic się nie zmieniło nie można żyć jak wcześniej.
        Dzieci trzeba socjalizować, ale trzeba też je wychowywać i trzeba niestety (!) poświęcać im swój czas.
      • samira33 Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 19.10.11, 18:35
        Obnażanie się w miejscu publicznym jest karalne.

        Jeżeli ktoś czuje się w jakiś sposób zdegustowany lub urażony widokiem obnażającej się w restauracji kobiety, to najlepiej zgłosić to na policję.
      • rikol Re: Przesadzają bywalcy i rodzice 20.10.11, 11:14
        Jedzenie nie jest czynnoscia, z ktora nalezy sie ukrywac. Dlatego karmic piersia mozna wszedzie. Matki raczej sie z tym kryja ze wzgledu na wlasna wstydliwosc, a nie savoir-vivre. Butelka karmia publicznie.
    • gazeta_mi_placi Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni klienci 19.10.11, 16:31
      To kiedy akcja "Kraków przyjazny osobom dorosłym bądź pragnącym w spokoju zjeść i napić się" bez muzyki w postaci jazgotu małych gardziołek?
      Jak widać po innych postach nie ja jedna byłabym zainteresowana.
      Ale wątpię aby restauratorzy w dobie pajdokracji byli na tyle odważni aby stworzyć też opcję dla innych klientów niż "rodzina z dzieckiem"...
      • haldeman79 Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli 19.10.11, 17:20
        gazeta_mi_placi napisała:

        > To kiedy akcja "Kraków przyjazny osobom dorosłym bądź pragnącym w spokoju zjeść
        > i napić się" bez muzyki w postaci jazgotu małych gardziołek?
        > Jak widać po innych postach nie ja jedna byłabym zainteresowana.
        > Ale wątpię aby restauratorzy w dobie pajdokracji byli na tyle odważni aby stwor
        > zyć też opcję dla innych klientów niż "rodzina z dzieckiem"...

        Proponowałem żebyś założyła własną knajpę skoro nie podoba Ci się co właściciele robią w swoich ale Ty jak zwykle tylko dużo pyszczysz na forum. Skoro nie własny przybytek to może choć sama zorganizujesz taka akcję? Wyrwij się kobieto z okowów tego forum. Do dzieła na miasto!
        • gazeta_mi_placi Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli 19.10.11, 17:54
          A ja proponuję abyś założył forum dla osób z poglądami wyłącznie zbieżnymi z Twoimi, bo widzę nie umiesz dyskutować na poziomie z osobami o odmiennych poglądach.
          Poza tym już tłumaczyłam w innym wątku, że nie mam żadnego wykształcenia ani zdolności w temacie prowadzenia lokalu gastronomicznego.
          Jeżeli Ty takie masz, serdecznie Cię zachęcam do otworzenia takiego lokalu. Jeżeli tylko kuchnia będzie smaczna chętnie skorzystam i jak będę zadowolona na pewno polecę go także innym.



















          • haldeman79 Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli 19.10.11, 23:32
            gazeta_mi_placi napisała:

            > A ja proponuję abyś założył forum dla osób z poglądami wyłącznie zbieżnymi z Tw
            > oimi, bo widzę nie umiesz dyskutować na poziomie z osobami o odmiennych pogląda
            > ch

            Chcesz mi tu powiedzieć, że nie zamierzasz swoich słów przekłuć w żaden sposób w czyn? Tak sobie gadasz i tyle z tego będzie?

            > Poza tym już tłumaczyłam w innym wątku, że nie mam żadnego wykształcenia ani zd
            > olności w temacie prowadzenia lokalu gastronomicznego.

            Ale masz chęci a to już coś. Idziesz więc do restauratora i....
            > Jeżeli Ty takie masz, serdecznie Cię zachęcam do otworzenia takiego lokalu. Jeż
            > eli tylko kuchnia będzie smaczna chętnie skorzystam i jak będę zadowolona na pe
            > wno polecę go także innym.

            Ja jak pewnie zauważyłaś nie mam takich problemów z istniejącymi już knajpami.
            • gazeta_mi_placi Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli 20.10.11, 11:27
              Skoro moim gadaniem interesuje się GW cytując moje posty i do nich odnosząc część artykułu widać nie jest to całkiem czcze gadanie :-)
              Niech każdy wpływa na otaczającą nas rzeczywistość tak jak może, choćby wyrażeniem swoich opinii.
              Czasy gdy tylko jedna opinia i tylko jeden rodzaj poglądów były dozwolone w społeczeństwie minęły ponad 20 lat temu.
              Może niektórzy dalej za tym tęsknią...
              • haldeman79 Idź więc za ciosem! 20.10.11, 15:23
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Skoro moim gadaniem interesuje się GW cytując moje posty i do nich odnosząc czę
                > ść artykułu widać nie jest to całkiem czcze gadanie :-)
                > Niech każdy wpływa na otaczającą nas rzeczywistość tak jak może, choćby wyrażen
                > iem swoich opinii.
                > Czasy gdy tylko jedna opinia i tylko jeden rodzaj poglądów były dozwolone w spo
                > łeczeństwie minęły ponad 20 lat temu.
                > Może niektórzy dalej za tym tęsknią...

                GW zainteresowała się Twoim postem(bo innych pod tamtym artykułem nie było?) to może zorganizuje dla Ciebie taką sama akcję. Zobaczymy jaki będzie odzew.
                • gazeta_mi_placi Re: Idź więc za ciosem! 20.10.11, 16:17
                  Nie dla mnie, jak widać po tym i innych wątkach inne osoby niż ja (także niektóre matki małych dzieci) też by chciały mieć prawo do zjedzenia posiłku czy wypicia kawy bez wrzasków obcych dzieci gdy własne np. zostawiają z Babcią.
                  Co Cię tak boli, że inna grupa niż "rodzice z małymi dziećmi" też chciałaby mieć wybór? Nie może być tak, że wszystko jest organizowane tylko pod jedną grupę klientów, a komfort całej reszty się olewa.
                  • Gość: uuu Re: Idź więc za ciosem! IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.11, 16:54
                    Wrzaski dzieci w restauracji to naruszenie spokoju w miejscu publicznym. Gdyby ludzie odważnie sprzeciwiali się takiemu zachowaniu i częściej bardziej zdecydowanie reagowali, to nie mielibyśmy takiego problemu. A tak rodzicom wydaje się, że im wszystko wolno. Reagujcie ludzie, to może się to w końcu wypleni.
                  • haldeman79 Re: Idź więc za ciosem! 20.10.11, 17:19
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Nie dla mnie, jak widać po tym i innych wątkach inne osoby niż ja (także niektó
                    > re matki małych dzieci) też by chciały mieć prawo do zjedzenia posiłku czy wypi
                    > cia kawy bez wrzasków obcych dzieci gdy własne np. zostawiają z Babcią.
                    > Co Cię tak boli, że inna grupa niż "rodzice z małymi dziećmi" też chciałaby mie
                    > ć wybór? Nie może być tak, że wszystko jest organizowane tylko pod jedną grupę
                    > klientów, a komfort całej reszty się olewa.

                    Droga gazeta_mi_placi mnie nic nie boli w tym temacie. W żadnym wypadku też nie bronie Ci prawa do wyboru. Pytam po prostu dlaczego nic z tym nie zrobisz?
                    • gazeta_mi_placi Re: Idź więc za ciosem! 21.10.11, 18:37
                      Dlaczego ja jako klient (a nie właściciel kawiarni czy innego miejsca) mam "coś z tym zrobić"?
                      To o mnie jako o klienta na którym zarabiają (lub chcą zarobić) i moje dobre samopoczucie powinny zadbać właściciele owych miejsc dbając o to aby posiłek się jadło w miłej i spokojnej atmosferze.
                      Jeżeli chciałabym wysłuchiwać dziecięcych wrzasków poszłabym z koleżanką i jej trzylatką na znany nam plac zabaw albo do właśnie do miejsc oznaczonych nalepką "przyjazne dzieciom".
                      Tyle.
                      Tak już jest w tym świecie, że to o klienta powinno się zadbać, a nie klient sam o siebie.
                      A świat nie składa się i nie chce jakoś się składać wyłącznie z rodzicami dzieci do lat pięciu oraz osób którym głośne zachowania owych dzieci nie przeszkadzają.
                      Czas aby restauratorzy pomyśleli też o innych grupach (jeżeli oczywiście chcą na nich zarobić, a moim zdanie nie jest ich wcale tak mało, nawet zaliczają się do nich sami rodzice owych dzieci którzy czasem zostawiając dziecko pod opieką niani chcieli spędzić miło czas bez wrzasków cudzych).
                      Tyle w temacie.
                      • haldeman79 Re: Idź więc za ciosem! 24.10.11, 09:57
                        gazeta_mi_placi napisała:

                        > Dlaczego ja jako klient (a nie właściciel kawiarni czy innego miejsca) mam "coś
                        > z tym zrobić"?
                        > To o mnie jako o klienta na którym zarabiają (lub chcą zarobić) i moje dobre sa
                        > mopoczucie powinny zadbać właściciele owych miejsc dbając o to aby posiłek się
                        > jadło w miłej i spokojnej atmosferze.

                        Krótko i treściwie. Skoro o Ciebie nie zabiegają widocznie nie muszą.

                        Pozdrawiam i życzę posiłków w miłej atmosferze.
                        • gazeta_mi_placi Re: Idź więc za ciosem! 24.10.11, 15:44
                          Wątpię aby się utrzymali wyłącznie z rodzin z małymi dziećmi.
                          Im szybciej to sobie uświadomią tym prędzej poczynią kroki w kierunku innych grup klientów.
        • daga_1 Re: Wiesz co haldeman, zamknij się już. 20.10.11, 11:06
          Bo jesteś tak upierdliwy, jak ci niektórzy rodzice ze swoim niewychowanym potomstwem.
          • haldeman79 Wzorzec zachowania zabrał głos. 20.10.11, 15:20
            daga_1 napisała:

            > Bo jesteś tak upierdliwy, jak ci niektórzy rodzice ze swoim niewychowanym potom
            > stwem.
      • Gość: m.. Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.11, 18:02
        Zamiast takich akcji lepiej po prostu nie dać się terroryzować. Jeżeli dziecko wrzeszczy, ewidentnie przeszkadza w spokojnym zjedzeniu kolacji czy obiadu, to zgłaszam to kierownikowi restauracji i jeżeli nie jest on w stanie temu jakoś zaradzić, na przykład przez zaproponowanie innego spokojnego miejsca, to po prostu zostawiam zamówione danie i opuszczam restaurację.
        • gazeta_mi_placi Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli 19.10.11, 18:12
          W teorii pięknie ładnie, ale w świetle prawa jeżeli kierownik nie zgodzi się na prezentowaną przez Ciebie propozycję tj. niezapłacenia za posiłek w sytuacji gdy on jest już na stole może wezwać policję.
          W sumie do restauracji idzie się spędzić miło czas a nie awanturować z policją i kierownikiem sali.
          Choć masz rację, że to właściciel (kierownik) powinien reagować i troszczyć się jednakowo o komfort wszystkich gości.
          • samira33 Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli 19.10.11, 18:48
            Tak jak kierownik nie może nikogo zmusić do zjedzenia nieświeżego lub zimnego dania i zapłacenia za nie, tak nie może zmusić do jedzenia w towarzystwie wrzeszczącego dziecka. To przecież wrzeszczące dziecko, a nie klient chcący zjeść w spokoju, zakłóca spokój i porządek w miejscu publicznym. Policję to kierownik mógłby wezwać co najwyżej do rodziców takiego dziecka.
            • gazeta_mi_placi Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli 20.10.11, 11:29
              Jeżeli usługa nam nie odpowiada (nie tylko w tym przypadku, ale np. u fryzjera) to niestety musisz za nią zapłacić i ewentualnie później reklamować, odwoływać się lub iść do sądu.
              Oczywiście część właścicieli nie robi problemu z oddaniem np. pieniędzy lub nie wymaga zapłaty, ale niestety pod względem prawnym najpierw musisz zapłacić za daną usługę, a potem ewentualnie reklamować itp.
              • Gość: uuu Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.11, 16:35
                Za co mam zapłacić, skoro usługa nie została wykonana, bo nie miałem możliwości zjeść zamówionego posiłku? Jak kelner potknie się z moim daniem o biegające dziecko to też mam zapłacić i dopiero potem reklamować?
                • gazeta_mi_placi Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli 20.10.11, 16:50
                  No nie, dotyczy oczywiście już usług zrealizowanych (tutaj zjedzonych lub częściowo zjedzonych).
        • filakia Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli 19.10.11, 18:20
          Popieram. :-)
    • zablokowany-obrazliwy-nick wieczorne wyjścia z dzieć mi restauracji? 19.10.11, 21:10
      nająć nianię na 5 godzin a w tym czasie rodzice mogą przebywać w restauracji
      ps dla tych którzy napiszą ze ich nie stać na nianię-jesli szkoda wam kilku złotych to siedźcie w domu
      • haldeman79 Re: wieczorne wyjścia z dzieć mi restauracji? 19.10.11, 23:39
        zablokowany-obrazliwy-nick napisał:

        > nająć nianię na 5 godzin a w tym czasie rodzice mogą przebywać w restauracji
        > ps dla tych którzy napiszą ze ich nie stać na nianię-jesli szkoda wam kilku zło
        > tych to siedźcie w domu

        No tak bo zabrać dziecko do restauracji to jakaś fanaberia jest. Kto szanownego forumowicza zmusza do chodzenia do takich miejsc?
        • gazeta_mi_placi Re: wieczorne wyjścia z dzieć mi restauracji? 20.10.11, 11:22
          Jeżeli dziecko nie przeszkadza głośnym zachowaniem innym gościom niech bywa wszędzie.
          No właśnie...
          • haldeman79 Re: wieczorne wyjścia z dzieć mi restauracji? 20.10.11, 15:24
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Jeżeli dziecko nie przeszkadza głośnym zachowaniem innym gościom niech bywa wsz
            > ędzie.
            > No właśnie...

            Gdzie ja Ci znowu napisałem, że popieram głośne zachowanie?
    • Gość: Anawa Nierozgarnięci rodzice, jak was nie stać na IP: *.145.246.94.ip4.artcom.pl 20.10.11, 10:39
      opłacenie opiekunki na parę godzin, to siedźcie w domu ze swoim przychówkiem. Tylko nie mówcie, że dzieci trzeba od małego uczyć bywać w lokalach. Bo tam przy was niestety kultury się nie uczą, tylko rozpasania i bezczelności.
    • daga_1 Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni klienci 20.10.11, 10:58
      Odnośnie postu crises. Za moich czasów mając małe dzieci spotykaliśmy się w domach. Niemowlaki szły spać, starsze do kąta z zabawkami a my spokojnie mogliśmy jeść i rozmawiać. No ale wtedy, to jeszcze wszyscy byli normalni.
      • crises Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli 20.10.11, 11:07
        No, za moich dziecięcych czasów było tak samo. Odwiedzali nas znajomi albo rodzina z dziećmi, niemowlęta były wcześniej usypiane, starsze dzieci bawiły się w pokoju dziecinnym albo w ogrodzie. Nikt nikomu nie przeszkadzał, przynajmniej jednej rodzinie (zwykle tej z największą liczbą dzieci/akurat najmłodszymi) odpadała logistyka przemieszczania się.

        Ale nie, teraz trzeba spakować znudzoną trzylatkę (kurde, naprawdę, naprawdę, naprawdę dla trzyletniego dziecka parę godzin przy stole z dorosłymi i niemowlakami to nie jest żadna atrakcja) i zmęczonego, wyjącego niemowlaka, żeby po spędzeniu upojnego wieczoru na ignorowaniu tej pierwszej i noszeniu tam i z powrotem tego drugiego móc się polansować deklaracją "bywamy w Zazie".
    • jaszczurus Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni klienci 20.10.11, 11:20
      Żadnych dzieci!
      Siedzę przy obiedzie, a tu nagle wpadają rodzice z jakimiś rozwrzeszczanymi od progu małymi gnojami, które w szale niczym stado dzikich stworzeń rozpoczynają plątanie się pod nogami, zabieranie serwetek ze stołów. Rodzice oczywiście nie reagują pozostawiając gromadę bachorów na pastwę losu.

      Innym razem rodzice z dziećmi w lokalu zadziwili mnie w zupełnie odwrotny sposób. Dzieci zjadły obiad w spokoju, a potem siedziały grzecznie sącząc Colę, tudzież inne cuda.

      Najbardziej rozbrajają mnie jednak ludzie idący ze swoimi latoroślami do lokali obleganych wieczorami przez ludzi chcących napić się np. piwa. Godzina 21.00, a dzieciaki biegają jak opętane.
      Bardzo natomiast lubię sytuacje, w których rodzice straszą mną bachora. "Bądź grzeczny, bo ten pan cię zabierze" usłyszałem już nie raz. Odwracam się wtedy z uśmiechem do takiej słodkiej rodzinki i głosem grobowym oznajmiam, że "Nie zabiorę ale mamusię i tatusia wykastruję aby nie mieli już więcej dzieci skoro jednego nie potrafią wychować."
      Efekt gwarantowany :)
    • daga_1 Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni klienci 20.10.11, 11:29
      Moja synowa, pracująca w kawiarni mówi, że u nich podchodzi kelnerka do takiej mamusi biegającego dziecka po kawiarni i informuje ją, żeby przypilnowała dziecko, bo będzie musiała zapłacić za zniszczone mienie lub jakąś potrawę, gdyby dziecko coś strąciło lub potrąciło kelnerkę.
      • gazeta_mi_placi Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli 20.10.11, 11:31
        I taka mamusia się nie burzy i nie mówi o dyskryminacji matek z dziećmi oraz że to tylko dziecko?
        • daga_1 Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli 20.10.11, 11:36
          W pojedynkę to te mamusie już nie takie czupurne.
      • daga_1 Re: Dzieci w restauracji? Rodzice kontra inni kli 20.10.11, 11:34
        Efekt murowany. Mamunia szybko dopija kawę i zbiera się z szalejącym bachorem do wyjścia.
    • teczowa-szmata restauracje dla rodziców z dziećmi 21.10.11, 22:28
      nazywają się KFC i Mc Donalds
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka