Dodaj do ulubionych

Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem przy ...

IP: *.telnet.krakow.pl 20.01.12, 10:21
Kiedy czytam tę przygodę, to mam nieodparte wrażenie, że autorka ją zmyśliła, albo niezbyt dobrze ją pamięta i pouzupełniała braki swoimi wyobrażeniami tego jak to mogło wyglądać DrugA Sprawa, nawet jeśli stanęła w tej kolejce, to wygląda na to, że chciała tylko tych facetów powk**wiać, bo dość szybko odpuściła.

Te kasy są po to, żeby z nich korzystały matki z dziećmi, a nie po to, żeby były uprzejmie przepuszczane przez facetów.
Obserwuj wątek
    • Gość: AC Facet to matka z dzieckiem, tak IP: *.noc.fibertech.net.pl 20.01.12, 10:37
      "Te kasy są po to, żeby z nich korzystały matki z dziećmi, a nie po to, żeby były uprzejmie przepuszczane przez facetów. "

      Rozumiem, że według Ciebie facet stojący do kasy przeznaczonej dla matek dziećmi przeobraża się w matkę z dziećmi. Bo jeśli nie, to dlaczego ustawia się w kolejce nie do tej kasy co trzeba? A może czytać nie umie? A podobno komunizm zlikwidował analfabetyzm w tym kraju.
    • Gość: qwe Przerabiałem to kilka razy z żoną.. IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.12, 10:42
      I nie tylko faceci się tak zachowują. "Szanowny Panie - mówi do mnie starsza pani, gdy z żoną prosiliśmy o pierwszeństwo - jak ja byłam w ciąży to do sklepów nie chodziłam. A jej mąż dodaje: to niech Pan żonę posadzi na ławce i sam stanie w kolejce.

      A potem wszyscy do kościółka o zdrówko prosić. No bo jest nas katolików 96% przecież... a przy okazji Boże kochany ześlij na tą głupią ciężarną dziecko z nogami do tyłu...
      • anulla1 Re: Przerabiałem to kilka razy z żoną.. 20.01.12, 10:56
        Ja byłam miło zaskoczona w carrefourze w galerii Krakowskiej. Tam w kasie uprzywilejowanej , kasjerka zwracała, aby przepuszczać kobiety w ciąży , z dziećmi itd. Co więcej jak ktoś podchodził z dużą ilością zakupów, prosiła go o zmianę kasy, aby usprawnić obsługę tych uprzywilejowanych, gdyby w miedzy czasie podeszli.
        Do tego była bardzo miła, uprzejma i nikt nie miał z tym problemu.
        • Gość: q Re: Przerabiałem to kilka razy z żoną.. IP: 62.233.210.* 20.01.12, 11:01
          Podobna sytuacja zdarzyła się w Superpharm (Galeria Kazimierz). Kasjerki widząc kobiety w ciąży lub osoby z dzieckiem w wózku zapraszały ja i obsługiwały w pierwszej kolejności.
          • gazeta_mi_placi Re: Przerabiałem to kilka razy z żoną.. 20.01.12, 12:16
            Kobiety w ciąży rozumiem, ma się wówczas wiele dolegliwości, ale w czym pokrzywdzona jest zdrowa jak mniemam osoba mająca dziecko w wózku? Na czym polega jej niewygoda, że aż trzeba ją przepuszczać? Może takie osoby się słabo czują albo moją inne tajemnicze dolegliwości i dlatego należy im się szybsza obsługa?
            • Gość: ann Re: Przerabiałem to kilka razy z żoną.. IP: 80.93.236.* 20.01.12, 15:45
              > Kobiety w ciąży rozumiem, ma się wówczas wiele dolegliwości, ale w czym pokrzyw
              > dzona jest zdrowa jak mniemam osoba mająca dziecko w wózku?

              Nie wiem, ja z dzieckiem stałam mając je malutkie w nosidełku. Mam wrażenie, że teraz jest coraz więcej grup roszczeniowych, we wszystkim. Prawie jak za socjalizmu.
            • thintaglia Re: Przerabiałem to kilka razy z żoną.. 20.01.12, 15:53
              Dzieci maja to do siebie ze z reguly odstawiaja sceny wlasnie w momencie kiedy trzeba stanac w kolejce. Z mojego doswiadczenia sto razy bardziej wolalam stac w kolejkach w ciazy niz z jednym lub dwojka dzieci. Niestety ktos kto nie ma do czynienia z dziecmi nie zrozumie tego.
              • gazeta_mi_placi Re: Przerabiałem to kilka razy z żoną.. 20.01.12, 16:50
                Człowiek nie żyje w pustce i chce czy nie ma doczynienia z dziećmi, to nie domena wyłącznie współczesnych roszczeniowych do granic mamuś.
                Kiedy macie nauczyć swoje dzieci jak należy się zachowywać w miejscach publicznych? Jak pójdzie już do szkoły i przyniesie pierwszą uwagę od wychowawczyni bo okaże się, że jednak Kubuś czy Juleczka owszem są pępkami święta, ale taki pech, że mamusi, a nie nauczycielki i innych osób w szkole.
                Poza tym kolejki są nie tylko w sklepach czy aptekach, ale także u pediatry. I co wtedy miłe Panie nie umiejące zapanować nad własnym dzieckiem w stosunkowo małej kolejce sklepowej (u lekarza często kolejki są dłuższe), wepchnięcie się przed inne Mamy z ich dziećmi?
                Jak dziecko odstawia sceny to się je karci (wychowuje), zwraca uwagę, a nie wpycha przed innych z kolejki.
                Bo jaki przekaz otrzyma rozrabiające w kolejce dziecko? Oj trochę długa kolejka, ale wystarczy rozedrzeć papę, aby było szybciej.

        • gazeta_mi_placi Re: Przerabiałem to kilka razy z żoną.. 20.01.12, 12:17
          Czy ta kasa jest też dla starszych schorowanych osób czy tylko dla zdrowych matek dzieci?
          • Gość: wika Co z niepełnosprawnymi (bardziej lub mniej)... IP: *.citypartner.pl 22.01.12, 19:06
            Hmm... tez tak się zastanawiam... a co z osobami niepełnosprawnymi (czasami na pierwszy rzut oka nie widac niepełnosprawności) .
            Niestety, ani w sklepach, ani na poczcie czy innych miejscach, gdzie trzeba "odstać swoje", jakoś nikt tych osób nie zauważa i nikt sie o nich nie upomina.
            No cóż... teraz mamy kult "matki polki" po 10-kroć po-błogosławionej, roszczeniowej mamuśki.
            Stary czy młodszy niepełnosprawny (tacy tez są jakby ktoś nie zauważał) , to chyba wg większośći nadaje się już tylko na ... "złom". I po cholerę szwenda sie po poczcie, sklepie.....
      • Gość: z chamskie odzywki były od ateistów IP: *.play-internet.pl 20.01.12, 12:16
      • Gość: AnnaManna73 Re: Przerabiałem to kilka razy z żoną.. IP: *.2.pxs.pl 20.01.12, 12:32
        A jej mąż dodaje: to niech Pan żonę posadzi na ławce i sam stani e w kolejce.
        >

        Bardzo sensowna rada! Żona sobie odpocznie, a mąż może stać (chyba nie jest w ciązy?)


    • Gość: Dosyctego Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem przy ... IP: *.61.classcom.pl 20.01.12, 10:58
      pewnie to ta sama porypana baba co do ikea jej dzieci nie chcieli wpuscic bo za niskie byly przy miarkach wzrostu. Tylko chodza po sklepach i szukaja awantur, ludzi denerwuja. Robią wielkie afery ze wszytskiego, dzieci se narobi zeby tylko pierwsza w kolejce mogla stanac.
      Żal!
      Otwórz se babo własny sklep i plac zabaw
    • kultureprofessoren Moim skromnym zdaniem... 20.01.12, 11:06
      Takie sprawy zawsze beda rodzic watpliwosci. Po pierwsze sklep powinien umiescic wyrazna tablice przy kasie z napisem typu"pierwszenstwo w tej kasie maja opiekunowie z dziecmi". Bo sama tablica nic nie znaczy, ktos moze zrozumiec ze w tej kasie obslugujemy rodzicow z dziecmi. Tak jak kiedys przy kasach byly tablice z kartami VISA. Co przeciez wcale nie znaczylo, ze pierwszenstwo maja klienci z kartami VISA.
      Inna sprawa, ze powinna Pani byc bardziej pewna siebie i zamiast domagac sie nterwencji kasjerki (ktorej zycie i tak nie rozpieszcza na kasie), wezwac ochroniarza, ktory sytuacje powinien byl zalagodzic i wytlumaczyc pozostalym o co tak naprawde chodzi.
      Inny problem, co tak naprawde bedzie oznaczac termin "dziecko"?
      Czy 8 lub 10 latek bedzie uprawnial do uprzywilejowanego korzystania z takiej kasy ??
      Gdzie bedzie ta granica wieku dziecka ? Jesli nawet ja ustalimy, to kto bedzie to egzekwowac w razie zakwestionowania wieku dziecka przez uczestnikow kolejki ? :)
      Zasda dywersyfikowania kas, to moim zdaniem i tak lekko chybiony pomysl, zawsze to bedzie rodzic jakas agresje i wzajemne animozje, lepiej wiec zeby sklep zianwestowal w chipowe kody kreskowe i za jednym przejsciem przez bramke zeskanowal wszsytkie produkty w wozku. Wtedy na pewno byloby dla wszystkich szybciej.
    • bewulf Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem przy ... 20.01.12, 11:11
      To już szczyt absurdu! Czy jak jest kolejka do stacji benzynowej to też kobiety z dziećmi mają pierwszeństwo ? Nie! Czy w korku też mamy je przepuszczać, bo chcą szybciej dojechać? Nie! Każdy jest równy i każdy swoje musi odstać, a nie wpychać się na chama przez innych ludzi. A szanowna Pani nie pomyślała, że może ci panowie też mieli ważne sprawy na głowie, może ktoś był chory i ledwo stał z zakupami etc

      O ile rozumiem kobiety w zaawansowanej ciąży czy inwalidów to pomysł pierwszeństwa dla matek z dziećmi jest jakiś poroniony. Za chwilę pierwszeństwo będą mieć ludzie z pieskiem, honorowi dawcy krwi, albo policjanci i mundurowi ?

      Poza tym jak ktoś wyżej pisał - artykuł robi wrażenie zmyślonego. Dlaczego ? Nie przytoczyła Pani ani jednej wypowiedzi kasjerki, które ma najwięcej do powiedzenia w tej sytuacji. Pisanie, że "coś tam mamrocze pod nosem" to masło maślane. Konkrety nas interesują, czyli co dokładnie powiedziała, bo nikt nie uwierzy, że NIC. Chyba, że była niemową.
      • Gość: cybek Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.dynamic.chello.pl 20.01.12, 11:39
        szanowny panie bewulf, ile masz PAN dzieci? i ile czasu z nimi spędzasz?
        • Gość: majka Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.12, 19:05
          spedzanie czasu z dziecmi w sklepie to raczej sredni pomysł
      • Gość: dsa Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: 78.133.192.* 20.01.12, 11:57
        To nie jest szczyt absurdu tylko norma w naszym społeczeństwie. Spróbuj pan wyegzekwować przed świętami, w aptece zapchanej do szczytu możliwości, swoje zasrane prawo pierwszeństwa w aptece dla zasłużonego honorowego dawcy krwi.
        Po jednej takiej próbie odechciewa się spuszczać sobie krew dla tych zrażonych komunizmem homo-sovieticus otaczających nas wszystkich.
        Niestety zaraza przenosi się również na młodsze pokolenie.
      • Gość: UTI Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.ghnet.pl 20.01.12, 12:09
        Faktycznie artykuł trochę głupi i szukanie na siłę sensacji. Mi zdarzało się przepuszczać kobiety w ciąży czy być przepuszczanym kiedy byłem z dziećmi w sklepie. W normalnej kasie, z inicjatywy osoby przede mną. Jeszcze trochę ludzi kulturalnych i empatycznych jest. Natomiast nigdy od nikogo tego nie wymagałem.

        Natomiast kompletnie nie zgadzam się z tym, że nie powinna domagać się przepuszcenia w tej kasie. Zasady w sklepie określa właściciel. Właściciel wymyślił, że są kasy pierwszeństwa i to ogłosił więc powienien to egzekwować. Nie widziałem nigdy stacji benzynowej która by miała 'dystrybutory dla matki z dzieckiem'. Dlaczego? Ano dlatego, że sklep zrobił to dla pieniędzy. Z powodów czysto marketingowych. Bo rodziny z dziećmi wydają w marketach zdecydowanie więcej pieniędzy i markety próbują je w ten sposób przyciągać. Jeśli się z tego nie wywiązują słusznym jest napiętnowanie tego. Tyle na temat. Jeśli sklep by nie miał 'kas dla matek' to nie miałby problemów ale pewnie miałby też paru klientów mniej.

        Ja akurat nie wymagam specjalnych kas ale na przykład jeżdże tam gdzie da się normalnie zaparkować i wysadzić dziecko z rodzinnego (szerokiego) auta. Unikam za to na przykład CH Zakopianka gdzie miejsca parkingowe są chyba pod parkowanie i wysiadanie z Seicento.
        • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 13:53
          >Jeśli sklep by nie miał 'kas dla matek' to nie miałby problemów ale pewnie miałby też paru klientów mniej.

          Sugerujesz, że matki małych dzieci przestałaby robić zakupy (pieluchy, jedzenie, środki czystości, chleb)? Ciekawa sprawa...
          Chyba by musiały umrzeć z głodu z takim podejściem :-)
          Zwłaszcza te w małych wsiach i małych miejscowościach gdzie ma żadnych supermarketów z kasami pierwszeństwa tylko lokalne sklepy osiedlowe.
          • Gość: UTI Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.ghnet.pl 20.01.12, 14:12
            Bynajmniej. Po prostu poszłyby do tych sklepów gdzie takie udogodnienia są. O ile sobie przypominam w Krakowie jest więcej niż jeden sklep.
            • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 17:02
              Znajoma mi matka trzyletniej dziewczynki ( a często ma pod opieką jednocześnie drugą dziewczynkę w tym samym wieku) robi zakupy (bez kas pierwszeństwa) w najbliższym supermarkecie.
              Jakieś 500 metrów dalej ma sklep (dokładnie Carrefour) z takim udogodnieniem.
              Ale widać ma lepiej wychowane dziecko któremu umie przetłumaczyć (sama jej raz towarzyszyłam w zakupach), że postanie tych 10 minut w sklepie to nie koniec świata ani trauma :-)
              Ach biedne współczesne małe dzieci, mają nogi w tak fatalnej kondycji co moja ponad 85-letnia znajoma z zakrzepicą i żylakami i biedulki nie mogą postać tych 10 minut :-(
              Czy w szpitalach nie da się jakoś rehabilitować nóżek współczesnych dzieci aby miały siłę stać?
      • Gość: AS Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.12, 12:17
        Autorce proponuję, żeby następnym razem poprosiła panów w kolejce coby jej dziecka nie stresowali bo się pożyga i kto to będzie sprzątał? :-) Bewulf – byłeś w tej kolejce chyba, tak plujesz jadem. Przeczytaj początek – akcja dzieje się w wyznaczonej przez sklep kasie z pierwszeństwem dla matek z dziećmi. Na stacji benzynowej takich kas nie ma i tam ta pani by się pierwszeństwa nie domagała. Widocznie tak ma być – tabliczka jest ale nikt z obsługi sklepu tego nie egzekwuje. Taki nasz miejscowy syf. Każdy pilnuje własnej d. i ma gdzieś innych. Jasne, ze każdy się spieszy, ale niektórzy mają prawo do ulgowego traktowania. Ale to jest egzekwowalne wyłącznie w społeczeństwie o wysokiej kulturze. Widać my takim nie jesteśmy. Banda chamów a podają się za chrześcijan.
        • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 12:28
          Wychodzi na to, że współczesnym kalectwem nie jest tylko starość i związane z nią dolegliwości, zaawansowana ciąża czy inwalidztwo pierwszej grupy, ale także posiadanie przez zdrową kobietę zdrowego dziecka.
          • Gość: AS Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.12, 12:39
            Kiedyś, jako kobieta być może zrozumiesz to co kilka matek już w tym i poprzednim wątku ne ten temat pisały. Że robienie zakupów z dzieckiem to naprawdę duży kłopot: bo siku, bo gorąco, bo chce żeby mu kupić to i owo. Skoro uważasz inaczej to walcz z sieciami handlowymi, które honorują zdrowe matki z dziećmi i – teoretycznie dają im prawo pierwszeństwa w kasach. Do nich miej pretensje a nie do ludzi którzy z danego im prawa chcą skorzystać. Powtorzę jeszcze raz, cham chamem. To nie chodzi o to że 60 sekund dłużej postoisz w kolejce bo kogoś przepuścisz. To samo odnosi się do ustępowania miejsc w tramwajach, przepuszczania kobiet w drzwiach, czy przepuszczania (również facetów) tych, którzy wychodzą z budynku czy tramwaju. Cham chamem – nie ustąpi. Kwestia wychowania, kultury, empatii. Tacy są ludzie w tym mieście, oby byli lepsi.
            • krzysieq Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 13:12
              Ja dużo rozumiem, sam mam dwójkę malutkich dzieci (prawie 3 latka, i prawie 1.5) i jeszcze teraz w drodze trzecie. I bardzo mnie cieszą kasy z pierwszeństwem dla kobiet w ciąży, tylko że już z nich nie korzystamy. Bo zawsze robię zakupy ja w któryś wieczór w tygodniu, jak położymy dzieci spać. Po problemie. Zabraliśmy maluchy do sklepu kilka razy, i już więcej nie zamierzamy aż trochę podrosną. Nie ma to sensu. Polecam wszystkim :)

              Niestety to rozwiązanie średnio pasuje dla osoby samotnie wychowującej dziecko/dzieci, i nie mogącej opieki nad nimi na czas zakupów powierzyć partnerowi czy babci/dziadkowi. Ale dla nich wymyślono chyba jeszcze takie bawialnie w centrach handlowych. Nie korzystałem więc nie wiem jak to działa, ale może warto spróbować, a nie podnosić sobie i innym ciśnienia obecnością wszędobylskich maluchów w kolejce do kas...
            • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 13:50
              Nasze matki jakoś umiały z nami - dziećmi wówczas robić zakupy z kolejkami na 2-3 godziny stania (często na zewnątrz czyli także na mrozie, śniegu).
              Dzieci były lepiej wychowane, były traktowane jak każdy inny obywatel, a nie ósmy cud świat nad którym trzeba rozkładać czerwone dywany.
              Jakoś my -pokolenie tych matek nie mamy żylaków od tego, że w wieku kilku lat trochę postaliśmy wraz z rodzicami w kolejkach.
              Czemu współczesne kilkulatki nie mogą postać nie trzech godzin, nawet nie dwóch ani nawet nie pół godziny tylko 10-15 minut ( w zdecydowanej większości przypadków tyle obecnie trwają kolejki w sklepach ) ?
              Nie stoją w deszczu, na mrozie (tak jak kiedyś my z matkami) tylko w ciepłym i suchym pomieszczeniu.
              Zaś co do siku to zapieluchowane dziecko zrobi swoje do pieluchy jak mu się naraz w kolejce zachce, odpieluchowane zaś już panuje nad swoimi zwieraczami.
              Nie róbmy ze współczesnych dzieci kalek, które nie są w stanie 10 minut postać sobie w kolejce bo od razu zasłabną lub zrobią pod siebie kupę.

              • Gość: poruszona Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.12, 14:28
                zgadzam się całkowicie NIE RÓBMY KALEK Z DZIECI ANI MATEK Z DZIEĆMI !!!!!
                ALE NIE RÓBMY ICH TAKŻE Z SIEBIE SAMYCH wykazujmy się choć odrobiną kultury i empatii i nie narzekajmy na wszystko i wszystkich a w szczególności dzieci i ich rodziców. Zaraz takim rozumowaniem dojdziemy do tego, że po co podjazdy, pojazdy, przejścia i ubikacje dla niepełnosprawnych osób? Przecież mogą kogoś poprosić o zrobienie zakupów, a kawę czy obiad mogą zjeść w swoim domu!!! a do tramwaju czy autobusu?? Zwariowali?? niech może siedzą na d... skoro i tak nie mogą się poruszać!! Tak samo ze starszymi schorowanymi i narzekającymi ludźmi. W ogóle wszyscy niech siedzą w swoich 4 ścianach, a ulice, sklepy i lokale będą dostępne tylko dla młodych, samotnych i zdrowych, bo każda inna jednostka PRZESZKADZA. Jeśli ktoś nie ma dziecka i z jakiś powodów go nie chce to niech nie ma,przymusu nie ma. Ale i niech nie narzeka w kółko jakie to utrapienie świata z tymi matkami z dzieckiem. To trzeba przeżyć i wtedy się zrozumie jak to jest być rodzicem i tak jest to CUD tylko od nas zależy jak ten cud wychowamy. Żyjemy tu razem i to powoduje, że tak jak musimy tolerować tlenione blondyny, dresów czy wiecznych malkontentów musimy tolerować matki z dziećmi i TYLKO od nas samych zależy czy to współistnienie będzie do zniesienia czy nie.
                • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 14:52
                  Osoba niepełnosprawna jest osobą najczęściej przewlekle chorą, kaleką, matka z dzieckiem nie, zatem czemu te dwie grupy osób porównujesz? Zdrową i chorą (pokrzywdzoną przez kalectwo)? Może po prostu nadajmy zdrowym matkom zdrowych dzieci uprawnienia inwalidy? Bo widzę, że na każdym kroku zdrowe dziecko traktowane jest jak inwalidztwo, kalectwo. W sumie przykre, że młode matki tak postrzegają swoje potomstwo, jak kulę u nogi.
                  Nie widzę żadnego powodu, żeby zdrową 20-30 letnią babę uważać za kalekę i nadawać jej prawa kaleki (pierwszeństwo w kolejce) tylko dlatego, że ma dziecko.
                  Kalectwo/starość z chorobami to nieszczęście, macierzyństwo nie. Chyba, że się mylę?
                  • Gość: RH Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.ghnet.pl 20.01.12, 14:57
                    A jak ktoś jest chory na głowę a nie na nogi to też ma mieć pierszeństwo?
                  • Gość: poruszona Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.12, 15:13
                    Małe dziecko nie można porównać do zdrowej, dorosłej osoby. Pod żadnym względem. Nie wykorzystywałam swojego prawa do pierwszeństwa w kolejce dokąd po 30-to minutowym staniu w kolejce na poczcie obok zakaszlanej pani, której nie obchodziło, że może zarażać i kaszlała wypluwając płuca w kierunku ludzi, moje dziecko po kilku godzinach nie obudziło się z drzemki dusząc!!! i TAK, jest to możliwe, bo zapalenie tchawicy i krtani u dzieci rozwija się w kilka godzin. Od wtedy postanowiłam nie narażać ani dziecka ani siebie na takie "miłe" przeżycia i w okresie zimowym po prostu korzystałam z prawa do szybszej obsługi. Ale jak widzę rozmowa i dyskusja z kimś kto nie posiada dzieci i nie wie jakie są przyjemności i "przyjemności" z tym związane nie ma sensu :)
                    pozdrawiam i życzę wyrozumiałości
                    • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 16:43
                      Nie ma czegoś takiego jak prawo do szybszej obsługi (obsługi poza kolejnością) matki z małym dzieckiem na poczcie, kiedyś (chyba jeszcze w latach 90-tych) był taki przywilej, ale został zniesiony.
                      Zatem przepuszczenie Ciebie z dzieckiem na poczcie poza kolejnością jest wyłącznie grzecznością pozostałych osób w kolejce, ale nie ich obowiązkiem.
                      Skoro 80-parolatek o lasce stoi wraz z innymi w kolejce to i zdrowa młoda kobieta może, no chyba że też masz 80 lat to przepraszam, wtedy zrozumiałe że już nie ma się tyle siły.
                      Co do tamtej Pani oczywiście nie powinna narażać innych ludzi na zarażenie, z drugiej strony dlaczego zdrowie Twojego dziecka ma być ważniejsze od zdrowia innej dowolnej osoby w kolejce? Równi i równiejsi? Twoje dziecko nie może zachorować, ale już inna osoba w kolejce ma być narażona? Tym bardziej, że jak dziecko zachoruje to najwyżej nie pójdzie do przedszkola, a dorosły człowiek ma wiele innych obowiązków, jak zachoruje nie pójdzie do pracy z której utrzymuje rodzinę, nie zrobi ciężarnej żonie zakupów, a kto wie, może zarazi też własne dziecko, które akurat zostało w domu z drugim rodzicem lub opiekunką? Tylko zdrowie Twojego dziecka się liczy? Ja bym Cię w kolejce na poczcie nie przepuściła, no chyba, że na Twoją grzeczną prośbę.
                      Obecnie na poczcie nie przysługuje przywilej dla matki z dzieckiem, przepisy się zmieniły.
                      • Gość: poruszona Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.dynamic.chello.pl 20.01.12, 18:00
                        po pierwsze: nie twierdze ze jest takie prawo na poczcie i piszac, ze zaczelam korzystac z mozliwsci szybszej obslugi mialam na mysli nic innego jak wlasnie uprzejmosc ze strony ludzi i obslugi, ktorych OCZYWISCIE grzecznie o to prosilam, ciagle mam wrazenie, ze uogulniasz, matka z dzieckiem i przywilej pierwszenstwa = rozwydrzony bachor i bezczelna, roszczeniowa glosno krzyczaca kobieta. Oczywiscie mozna poprosic kogos o to zeby Cie przepuscil i mnie sie nie zdarzylo zeby ktos mi odmowil czy to w kolejce czy w srodku transportu. wszytsko zalezy jak juz wczesniej wspomnialam od kultury proszacego i proszonego. I o to wlasnie sie rozchodzi! o tolerancje i kulture.
                        po drugie: nie chodzi o rownych i rowniejszych tylko o zwylka odpornosc, roczne dziecko ma zdecydowanie mniejsza odpornosc niz osoby dorosle i oczywiste jest, ze jest tym samym bardziej narazone na choroby. i NIE! nie jest to TYLKO problem, ze dziecko nie pojdzie do przedszkola bo po pierwsze jak nie pojdzie ktos z nim musi zostac i jak to pieknie ujelas nie bedzie mogl isc do pracy, zarobic, zrobic zakupow itd., a po drugie moze sie to skonczyc powaznym zachorowaniem, jak pisalam (widocznie czytasz i rozumiesz co chcesz) moje dziecko sie dusilo i skonczylo sie to interwencja pogotowia wiec nie jest to NIC TAKIEGO, lekki kaszelek.

                        caly czas chodzi o umiejetnosc korzystania z mozliwosci i sposob w jaki to robimy. sama tez dostaje goraczki jak widze ludzi, ktorym SIE NALEZY I JUZ. wychodze z zalozenia, ze wszytsko jest dla ludzi i grzeczna prosba i usmiechem mozna wiele zalatwic i skorzystac. nawet z pierwszenstwa obslugi w miejscach gdzie nie ma takich przepisow.
            • Gość: Krakus droga/i "AS" IP: *.adm.agh.edu.pl 20.01.12, 14:58
              Za granicą (nie tak odległą od Polski) za faworyzowanie kobiet, przepuszczanie w drzwiach itp. można pójść siedzieć. Nazywa się to seksizm lub molestowanie i nie jest to wyssane z palca, tylko takie są fakty...
              Równouprawnienie to działa w dwie strony...
              • Gość: AS Re: droga/i "AS" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.12, 15:50
                Nie przewracajmy świata "do góry nogami". Ja akurat pisałem o kulturze, polega to na przepuszczaniu ludzi wychodzących z budynku i ogólnej uprzejmości wobec innych.
      • Gość: Anomin Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.wibro.agh.edu.pl 20.01.12, 15:00
        Honorowi dawcy krwi mają pierwszeństwo w aptekach.
      • Gość: . Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.12, 22:17
        To jest kwestia zwykłej ludzkiej życzliwości. Jeśli jej nie masz, to trudno cokolwiek tłumaczyć. Dla jasności - nie mam dzieci i nie trawię roszczeniowych mamusiek.
    • Gość: MK "Małe dziecko", Pani szanowna... IP: *.ksi-system.net 20.01.12, 11:14
      ... to niemowlak w wózku. W życiu by mi nie wpadło do głowy pchać się z dzieciakami w wieku przedszkolnym bez kolejki.

      No ale na czymś trzeba wierszówkę wyrobić, prawda?
    • Gość: kropecka Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem przy ... IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.12, 11:31
      Ten, kto nie ma dzieci, nie zrozumie o co chodzi. Zakupy trzeba zrobić, nie każdy ma taki luksus, że ma z kim zostawić dzieci. Stanie z dzieckiem godzinami w kolejkach jest bardzo uciążliwe, bardziej dla dziecka, z którego natury wynika, iż w jednym miejscu nie jest w stanie usiedzieć zbyt długo.
      Panowie raczej nie zrozumieją tego, zwykle takie rzeczy nie są na ich głowach, nawet jak mają dzieci, to wszystko za nich robi żona. A o kawalerach to już nie wspomnę.
      Dziwię się natomiast, że autorka artykułu odpuściła. W końcu to nie jest jej wymysł, że taka kasa istnieje.
      Trudno natomiast się dziwić kasjerce, że nie potrafiła bąknąć ani słowa - gdyby potrafiła, na kasie by nie siedziała
      • kultureprofessoren Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 11:46

        > Trudno natomiast się dziwić kasjerce, że nie potrafiła bąknąć ani słowa - gdyby
        > potrafiła, na kasie by nie siedziała

        Pani wybaczy, ale moja ciotka jest kasjerka, kiedys ja podpytalem i wyszlo na jaw, ze bardzo lubi swoj zawod (przy czym nie pracuje w hipermarkecie). Jest bardzo elokwentna i potrafi uderzyc piescia w stol. Wiec prosze nie generalizowac, bo to krzywdzace jest.
        Swoja droga moglbym tez Pani odpowiedziec, ze skoro jest taka madra, to czemu nie zalatwi opieki nad dziecmi na czas zakupow ?? Parafrazujac Pani wypowiedz - bo gdyby Pani potrafila to zrobic, to by nie chodzila po markecie z dziecmi i nie stekala, o uprzywilejowane kasy. Ot co.
        • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 12:14
          Jest też możliwość zrobienia zakupów (także spożywczych i naprawdę duży wybór) przez internet w krakowskiej Almie chociażby.
      • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 12:26
        >Stanie z dzieckiem godzinami w kolejkach jest bardzo uciążliwe...

        Ostatni raz godzinami w kolejce stałam gdy miałam trzy lata, jeszcze za czasów (końca) komuny.
        Była to kolejka po cukier.
        Powiedz mi gdzie teraz jeszcze ( w jakich sklepach, możesz podać konkretne sieci ) panuje taka skandaliczna obsługa, że trzeba stać całymi godzinami?
        W większości sklepów gdzie robię zakupy (zarówno osiedlowych jak i typu Kaufland, Biedronka) najdłuższy przeciętny czas oczekiwania to około 10 minut.
        Czy zdrowe dziecko nie jest w stanie tyle wystać? Dziwne, na placu zabaw to samo dziecko jakoś ma siłę dwie godziny latać tam i z powrotem, aż dorosły opiekun ledwo za nim nadąża z pianą na ustach.
        Ciekawa wybiórczość, na placach zabawach "te biedne słabe dzieciaczki" mają siłę biegać i intensywnie bawić nawet i dwie godziny, ale biedulki w kolejce nie mogą 10 minut postać...
        Dziecko od małego powinno się uczyć, że nie jest centrum wszechświata i istnieją też inni ludzie oraz ich potrzeby z którymi przynajmniej czasem też się należy liczyć.
        Kiedyś to nazywało się wychowaniem.
        Co zaś do kasjerek to ich głównym zajęciem (za który dostają pensje) jest kasowanie produktów ( w przypadku hipermarketów szybkie bo jest im to potem zliczane jak szybko zeskanowały całość zakupów i potem uzależnione min. od tego jest ich premia z której też nierzadko muszą utrzymać własne rodziny i własne małe dzieci), jeżeli taka Pani się pomyli przy kasowaniu bo jakaś mamusia robi nad jej uchem awanturę to potem kasjerka ma problemy z ewentualnym złym naliczeniem za towar a nie awanturująca się mamuśka.
        A tak nawiasem śmiem przypuszczać, że gdyby dzieci zachowywały się względnie dobrze, a sama Pani grzecznie i z uśmiechem poprosiła o przepuszczenie reakcja pewnie byłaby inna.
    • gazeta_mi_placi Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem przy ... 20.01.12, 12:12
      "Za to inny pan w kolejce (z rzeczami już wyłożonymi na taśmę) krzyczy do mnie: - Niechże pani stąd idzie! Sklep to nie jest miejsce dla dzieci. Dziwactw się zachciało, z dziećmi do sklepu, do restauracji, do kina. Gdzie jeszcze?"

      Pan powiedział to co od dłuższego czasu myśli społeczeństwo. Matka z dziećmi to współczesna święta krowa. Wszystko jej się należy. Wszędzie ją należy puszczać.
      A ja pytam dlaczego? Rozumiem osoby w złym stanie zdrowia- źle czujące się ciężarne, osoby starsze i niepełnosprawne.
      Ale zdrowa najczęściej młoda matka ze zdrowym dzieckiem? Czemu ma mieć pierwszeństwo? Najczęściej jest na macierzyńskim więc nigdzie jej się specjalnie nie spieszy. Nie histeryzujmy.
      W dzisiejszych czasach nawet w hipermarketach kolejki do kas są maksymalnie na 10 minut, rzadziej 15 minut.
      Co się stanie młodej zdrowej matce ze zdrowym dzieckiem jeżeli oboje poczekają te 10 minut na swoją kolej?
      Nie stoją przecież na mrozie, stoją w ciepłym pomieszczeniu. A jak dziecko w wózku to już w ogóle.
      Inna sprawa, że jak są już takie kasy to należy taką osobę przepuścić.
      Ciekawe jak biedne matki zdrowych dzieci nie mogące poczekać najwyżej 10 minut (rzadko się zdarza aby kolejka w sklepie trwała dłużej) radzą sobie z dzieckiem gdy zachoruje i będzie chore, bo z tego co mi wiadomo do państwowych lekarzy pediatrów są długie kolejki i taka matka nie ma żadnych przywilejów bo w tej samej kolejce do lekarza 15 innych matek z małymi dziećmi. I co wtedy? Też się przepychają łokciami przez inne matki bo ich dzidzia musi już teraz/zaraz wejść do gabinetu bo nie może poczekać dłużej niż 10 minut? Nie, mimo że jej dziecko w danej chwili jest chore cierpliwie jakoś czeka, czasem nawet 45 minut.
      Skoro da się z chorym dzieckiem poczekać prawie godzinę w kolejce do lekarza to tym bardziej da się ze zdrowym dzieckiem poczekać 10 minut w kolejce do kasy.
      Dzieci od małego należy uczyć, że owszem są pępkami świata, ale tylko dla swoich rodziców, a wszędzie indziej muszą się liczyć także z innymi i z potrzebami także innych ludzi, innymi kolejkowiczami, innymi gośćmi w restauracji itp.
      Obecnie panuje szkodliwy dla samych matek trend (podsycany min. przez GW i jej durne akcje typu "Restauracje przyjazne dla maluchów" zapominając, że istnieją też inne grupy społecznie niż "matka z dzieckiem"), że matka z dzieckiem to święta krowa, w restauracji nikt nie ma prawa zwrócić jej i potomstwu uwagi na głośne zachowanie, najwyżej dorobić kącik do zabaw i przewijaki, ma prawo (bez względu na uciążliwość związaną z zachowaniem małych dzieci) bywać z dzieckiem w restauracjach gdzie przychodzą także osoby spędzić spokojnie czas na rozmowie a nie wysłuchiwaniu cudzych wrzasków i odganianiu od stolika cudzego potomstwa, w muzeach, bibliotekach, w sklepach ma być bezwzględnie przepuszczana (nawiasem mówiąc niedawno dwa razy byłam świadkiem, gdzie osoby faktycznie schorowane 80-85 letnie, jedna o lasce spokojnie i bez prób wejścia bez kolejki stały na poczcie- kolejka na około 20 minut stanie i w oddziale ING gdzie akurat utworzyła się naprawdę długa kolejka, ze względu na remont jednego z oddziałów). Nikt tym starszym osobom nie pomógł, kasjerka w ING też ignorowała, stwierdziła tylko, że kolejka jest jedna i starsza około 85-letnia Pani musiała czekać wraz z innymi.
      Czemu zdrowe matki zdrowych dzieci muszą się wykłócać w kolejce na maksymalnie 10 minut podczas gdy starsze schorowane osoby pokornie i bez awantur stoją nieraz w o wiele dłuższych kolejkach w banku czy na poczcie?
      Myślę, że gdyby właśnie młode matki miały mniej przywilejów typy osobne kasy i generalnie panujące w naszym kraju pajdokracja pt. dziecko ma prawo być wszędzie i przeszkadzać bezkarnie wszystkim to społeczeństwo byłoby właśnie życzliwiej do nich nastawione.



      • Gość: UTI Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.ghnet.pl 20.01.12, 12:34

        No to chyba dzieci nie masz. To znaczy gdzie są te udogonienia dla dzieci? Te badziewne kąciki w których w każdym znajdziesz te same rozwalające się zabawki z IKEA?
        Na początek wskaż mi market w Krakowie w którym są ubikacje gdzie 4-5 latek może się normalnie wysikać nie zahaczając instrumentem o zasyfioną przez 'dorosłych' muszlę. Chyba jest jeden gdzie widziałem niższe pizuary i ubikacje dla dzieci. Nie pamiętam który. Cała reszta uważa, że dzieci chodzą w pieluchach aż osiągną 150cm.
        Co do zachowania niektórych dzieci w restauracjach. Nigdy nie przeszkadzał ci ktoś kto przy sąsiednim stoliku rozmawia na cały głos przez telefon? Rozwydżone tlenione blondyny jak z 'Dnia Świra'? Dres romansujący ze swoją miłością? Paru nachlanych studentów / byłych studentów na męskim spotkaniu z których nagle wychodzi troglodyta?
        Dzieci uczą się od _rodziców_. Jeśli rodzic będzie mu dawał przykład to i 3-4 latek będzie wiedział jak się zachować w restauracji. A że większość rodziców jest taka jak opisani powyżej to czego oczekiwać?
        Problemem nie jest to, że dzieci są w restauracjach. Problemem jest to, że od paru pokoleń nikt nie uczy dzieci jak się w restauracji zachowywać. To jak ci nienauczeni mają teraz nauczyć swoje dzieci, jeśli dziś obsługa noża i widelca to dla znacznej części społeczeństwa 'rocket science'.
        • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 14:02
          Co stoi na przeszkodzie aby dziecko załatwiło się wcześniej w domu? A co byś zrobiła gdyby najbliższy supermarket (większość supermarketów, nie mylić z hipermarketami) nie miał w ogóle żadnej toalety dla klientów?
          Toalety dla klientów są tylko w największych hipermarketach.
          Co robisz gdy dziecko jest na placu zabaw oddalonym nieco od domu i zachce mu się siku? Przy placach zabaw też nie ma toalet, nie wychodzisz zatem z nim z domu na dłużej niż pół godziny?
          Za czasów komuny dzieci w wieku Twojego synka stały w 2-3 godzinnych kolejkach, często na zewnątrz, czyli mróz, śnieg, deszcz.
          Toalet przy sklepach jakoś też nie było i nikt z tego powodu nie histeryzował mimo, że w kolejkach czekało się 3 godziny, a nie po 10 minut jak teraz.

          >Paru
          > nachlanych studentów / byłych studentów na męskim spotkaniu z których nagle wyc
          > hodzi troglodyta.

          Takie osoby nie korzystają z restauracji w których bywa się na obiedzie czy kolacji tylko z młodzieżowych pubów, gdzie głównie pije się alkohol/tańczy.
          Nigdy nie widziałam tak zachowujących się studentów (młodzieży) w lokalach stricte gastronomicznych.
          Zaś w dyskotekach, młodzieżowych pubach i owszem.

          >Dres romansujący ze swoją miłością.

          Mam pecha, także nie spotkałam. Widać dres bardziej kulturalny od niektórych współczesnych matek małych dzieci, nie idzie w miejsca o których wie, że być może nie będzie umiał się zachować :-)

          >Nigdy nie przeszkadzał ci k
          > toś kto przy sąsiednim stoliku rozmawia na cały głos przez telefon?

          Zdarzyło się raz, rozwydrzone płaczące/krzyczące/piszczące dzieci w wieku od 0- 5 lat kilkanaście razy.





          • Gość: UTI Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.ghnet.pl 20.01.12, 14:45
            > Co stoi na przeszkodzie aby dziecko załatwiło się wcześniej w domu?

            Juz pisałem. Nie masz dzieci bo byś znał odpowiedź.

            > A co byś zrobiła

            Zrobił.

            > gdyby najbliższy supermarket (większość supermarketów, nie mylić z hipermarketami) nie > miał w ogóle żadnej toalety dla klientów?
            > Toalety dla klientów są tylko w największych hipermarketach.

            W Krakowie? Nie kojarzę takiego co nie ma ale pewnie da się znaleźć?

            > Za czasów komuny dzieci w wieku Twojego synka stały w 2-3 godzinnych kolejkach, często > na zewnątrz, czyli mróz, śnieg, deszcz.
            > Toalet przy sklepach jakoś też nie było i nikt z tego powodu nie histeryzował mimo, że w kolejkach czekało się 3 godziny, a nie po 10 minut jak teraz.

            No co robiło dziecko wtedy? Szło w bramę, załatwiało co trzeba i koniec. Czyli w związku z tym teraz też tak mamy robić? To może zaczniemy robić pod siebie? Kiedyś ludzie też tak robili i nikt nie histeryzował.

            Nie wiem skąd tyle emocji. Napisałem tylko, że udogodnienia dla rodzin z dziećmi są w praktyce iluzoryczne. Praktycznie ich nie ma w większości sklepów. Ubikacje nieprzystosowane, mało wind, wąskie przejścia itp. Ale potem taki jeden z drugim teoretyk zobaczy parę razy kącik do zabaw i pisze o 'pajdokracji'. Po prostu sugeruję trochę umiaru w ocenianiu rzeczy o których pojęcie ma się tylko ze słyszenia.

            A co do restauracji. Śmiem twierdzić, że jeśli częściaj trafiasz na problematyczne dzieci niż na te inne grupy to raczej sam wybierasz restauracje nastawione na rodziny z dziećmi. Twój wybór, pewnie nieświadomy ale jednak. Ja z dziećmi praktycznie nigdy nie chodzę do restauracji gdzie nie ma udogodnień dla dzieci, menu dla dzieci, parkingu obok itp. Inni rodzice raczej też bo to po prostu jest niewygodne. A jeśli restauracja jest nastawiona na takiego klienta to jest wybór właściciela. A wiele restauracji dokonuje takiego wyboru bo te też jest na koniec większy rachunek od stolika niż singiel z gazetą (albo singielką).
            • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 14:57
              Nie wybieram (może raz, jeden jedyny lokal) restauracji nastawionych na rodziny z dziećmi, dziecięcym menu itp. bo nie jestem masochistką.
              Niestety rodziny z małymi dziećmi nie mają zwyczaju trzymać się tylko restauracji rodzinnych, ale wleką się dosłownie wszędzie, wszystkim innym obrzydzając pobyt w miejscach służących do miłego spędzenia czasu, randki itp.
              Niedawno nawet Nowicki o tym wspomniał w recenzji do jednej z opisywanych przez niego restauracji (na bank nie nastawionej na rodziny z dziećmi, bez dziecięcego menu nawet w karcie, bez przewijaków itp.).
              Niestety tałatajstwo z wrzeszczącymi bachorami (kulturalni rodzice tak się nie zachowują, wiedzą gdzie mogą zabrać a gdzie nie swoje dzieci) ciągnie wszędzie, bez względu czy restauracja rodzinna czy nie.
              Czekam na pierwszą osobę z jajami która odważy się w społeczeństwie pajdokracji otworzyć pierwszy lokal typu kids-free.
              • Gość: AS Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.12, 15:59
                Nie no kobieto , naprawdę masz jakiś problem ze sobą.
                Najpierw się rzucasz, że ktoś próbuje skorzystać z przysługującego mu prawa do pierwszeństwa w kolejce. Może zbojkotuj sklepy które takie kasy pierwszeństwa wprowadziły.

                A teraz jeszcze : rodziny z małymi dziećmi nie mają zwyczaju trzymać się tylko restauracji rodzinnych. No, żesz. My rodzice z dziećmi - możemy chodzić do każdej restauracji. Nie mamy obowiązku stosować się do tego co wg. Ciebie winno być ZWYCZAJEM.

                Szkoda, że nie lubisz dzieci. Ale to Twoja strata i wybór.
                • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 16:54
                  Zatem skoro nie chcecie ułatwiać życia innym (na przykład nie wchodząc do restauracji nie przeznaczonych typowo pod rodziny z dziećmi z dzieckiem o którym wiecie, że może zapłakać, rozedrzeć się, zacząć piszczeć itp. i trzymając się rzeczonych restauracji rodzinnych) to potem nie dziwcie się, że i inne grupy społeczne (przykładowo owi mężczyźni z kolejki) nie chcą Wam ułatwiać życia.
                  Empatia, myślenie o innych i kultura osobista powinny działaś w dwie strony, a nie tylko w jedną.
                  Niestety z tego co widzę (nie tylko zresztą ja) matki wymagają tylko od innych, zrobić coś myśląc także o innych to już nie bardzo.
                  • Gość: wika do : gazeta_mi_placi IP: *.citypartner.pl 23.01.12, 11:21
                    Masz rację , choc może nie do końca we wszystkim :)
                    Mnie i moją Mamę (wiek słuszny już) strasznie irytuje ten ... "kult matki polki- świętej i nietykalnej". Wykreowane przez media , jak juz gdzieś wspomniałaś, kolorowe bzdurne pisemka itp. Więc mamuski w to uwierzyły i dalej dręczyc społeczeństwo swoim "mnie i mojemu równie "świętemu i nietykalnemu" dziecku się należy i już ! "
                    Nie ntwierdzę, że wszystkie matki (rodzice) są tacy jak w/w opisani. Ale niestety, chyba większość.
                    Tak mi się przypomniało , przy okazji, jak to jakiś czas temu jadąc z Mamą autobusem, wsiadła taka mamuśka z ok. 4-letnim dzieciakiem , trzymając go na ręku (?!) i dalej przeganiać moja Mamę (lat 75 !) z miejsca gdzie siedziała , bo jej się nalezy ! No to jej powiedziałam , że jej się g... nalezy , a nawet , jak się będzie upierać, mój łokieć pod oko "szanownej" mamuśki. NIech spada na drzewo , razem ze swoim nie-wyskrobkiem.
                    Tam jej miejsce z takim zachowaniem.
            • Gość: AS Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.12, 15:53
              Bardzo sensownie piszesz ale trafiłeś na beton. Beton nie myśli.
              Najlepszy ten zarzut - Co stoi na przeszkodzie aby dziecko załatwiło się wcześniej w domu? ... he he he.

              Też mam dziecko.

              Pozdrawiam rodziców.
              • Gość: benek Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.12, 19:54
                Z tymże betonem nie warto wchodzić w dyskusje. Ktoś, kto całymi dniami siedzi na każdym możliwym forum i wszędzie sprzedaje swoje "złote" myśli, nie może być normalny. A jeśli do tego nie potrafi określić własnej płci, to już dziękuję za uwagę.
          • Gość: KASIAr Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.cable.smsnet.pl 21.01.12, 18:32
            > Co stoi na przeszkodzie aby dziecko załatwiło się wcześniej w domu? A co byś zr
            > obiła gdyby najbliższy supermarket (większość supermarketów, nie mylić z hiperm
            > arketami) nie miał w ogóle żadnej toalety dla klientów?
            > Toalety dla klientów są tylko w największych hipermarketach.
            > Co robisz gdy dziecko jest na placu zabaw oddalonym nieco od domu i zachce mu s
            > ię siku? Przy placach zabaw też nie ma toalet, nie wychodzisz zatem z nim z dom
            > u na dłużej niż pół godziny?

            Uogólnienie za uogólnieniem...
            Mój obecnie 3-latek stoi w kolejce jak każdy inny klient, nie ma z tym problemów. Jednak pójście do hipermarketu z małym dzieckiem (0-2/3 l.) nie zawsze bywa łatwe. Mój mąż długo pracuje, nie mamy auta, więc żeby kupić co trzeba dla dziecka i domu,na zakupy jeździłam ja - autobusami z wózkiem. Nadmieniam, że pchając przez sklep wózek z maluchem - nie da się pchać wózka z zakupami, więc zakupy dźwiga się w koszyku w ręce, ładuje pod wózek etc. Jeśli tylko była możliwość to korzystałam z kas pierwszeństwa (w końcu po to ta kasa została utworzona i wstydzić powinni się Ci, co ustawiają się do takiej kasy nie będąc osobą do tego uprawnioną!!!), bo dla mnie zakupy to nie był wyskok autem na 30 min, a 3 godzinna wyprawa zakończona pchaniem dziecięcego wózka obwieszonego kilkoma reklamówkami z zakupami.
            Druga rzecz - czyli c.d. - mały ma 1,5-2 latka, uczymy się żyć bez pieluchy, muszę na zakupy - znowu autobusem. Efekt - mały wysikuje się przed wyjściem - dojście do przystanku + jazda autobusem zajmują nam ok. 35 min, mały sika więc za przystankiem po wyjściu z autobusu, podczas zakupów wylatujemy do wc, bo znów woła... przed pójściem na przystanek znowu WC.
            Dla mnie sprawa jest bezdyskusyjna - jest kasa dla ciężarnych / matek z dzieckiem / niepełnosprawnych - ja jako nieuprawniona omijam ją z daleka, a nie dywaguję, że dla puszystych blondynek też by się przydały! Jak kasy uprzywilejowanej nie ma, to już inna sprawa - albo taką "w potrzebie" ktoś przepuści, albo nie.
            Nasze społeczeństwo prezentuje wysoki poziom... braku kultury i tyle. Wystarczy życzliwość i życie jest łatwiejsze.
            Tak jeszcze z innego podwórka - w przychodni byłam świadkiem, jak moja 30-letnia koleżanka, ciężarna, uprzejmie! poprosiła o wpuszczenie poza kolejnością do laboratorium na badania, bo 1. była na czczo i było jej słabo 2. miała zrobić "krzywą cukrową" (czyli pobranie już, za godzinę i dwie godziny), a punkt pobrań czynny 2h. W kolejce sami panowie 30-50 (do badań okresowych) i jeden dziadzio, który bezczelnie powiedział młodo wyglądającej "że mogła w szkole siedzieć i się nie puszczać, to by się teraz nie musiała wpychać"... Polacy!
      • Gość: 406 Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.as13285.net 21.01.12, 21:35
        przeczytałam kilka Twoich komentarzy i odnoszę wrażenie ze jesteś ...albo bezpłodna,abo strasznie skrzywdzona przez życie ,tyle w Tobie złości , nienawiści ,braku tolerancji ,i wychowania ....a wymagasz kultury od małych kilkuletnich dzieci . Mimo całej Twojej jadowitej osobowości ....szkoda mi Ciebie.....
        • Gość: 406 Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.as13285.net 21.01.12, 21:41
          moj komentarz przeznaczony byl do " gazeta mi płaci ''
    • Gość: tooffi Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem przy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.12, 12:48
      Strasznie dużo jadu w tych komentarzach... a chyba wszystko się po prostu sprowadza do kultury osobistej i wychowania jakie otrzymaliśmy. Sama mam dziecko teraz już 5 letnie i rzeczywiście zawsze grzecznie stoję do zwykłej kasy. Te uprzywilejowane zawsze traktowałam jako taka alternatywę w NAGŁEJ sytuacji. Jeśli rzeczywiście źle sie czułam lub dziecko (wtedy jeszcze małe) było wykończone i już szalało ze zmęczenia, złości, nudów... Czasami rzeczywiście nie ma jak inaczej zrobić zakupów niż z tym "małym" przyklejonym do "spódnicy". Czasem i my dorośli i oni mali mamy paskudne humory i gorsze dni ale jeszcze raz powtarzam, że to wszystko zależy od naszej kultury i tego w jaki sposób reagujemy na prośbę lub o nią prosimy. Jeśli jest możliwość ułatwienia to dlaczego z tego samemu nie skorzystać i nie dać skorzystać w razie "kryzysowej" sytuacji?
    • Gość: rodzic Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem przy ... IP: *.dynamic.chello.pl 20.01.12, 12:53
      czytając wpisy na forum, łatwo rozpoznać kto ma dzieci a kto nie
      • tommyl.pl Jestem ojcem energicznego i szybkiego jak Bold.... 20.01.12, 13:35
        Ile ludzi tyle opinii, a pkt widzenia zależy od pkt siedzenia.

        Jestem ojcem energicznego i szybkiego jak Bold 2latka. Unikam robienia z nim zakupów, ale czasem jest mus i trzeba jechać.
        Jestem zdrowy, silny, ale zawsze szukam kasy dla "matek z małymi dziećmi" Skoro sklep tworzy takie kasy, to czemu nie korzystać . Jeśli ktoś robi tam zakupy to akceptuje regulamin sklepu.
        Spróbujcie trzymać na rękach 14.5 kilo (mimo, że wygodny wózek stoi obok ale ręce to ręce), poubieranego, znudzone 60min zakupami, dotykające wszystkiego co ma pod ręką.
        Trzeba jak najszybciej uciekać ze sklepu! I wtedy taka kasa jest zbawieniem.
        Jeśli nie ma nikogo przed kasą, to jak najbardziej każdy powinien do niej iść. Ale po co ustawiać się w kolejce? To tylko prowokuje awantury!
        To samo z kasami do 10 produktów? 10 to nie 20cia...

        Jest to wina sklepu, są kierownicy sali czy managerowie kas. To jest ich obowiązek pilnowania i przesuwania klientów przed kasami- tak mi się wydaje. Dużo mówi się o kulturze zachodu, mamy już wszystko co zachód ale mentalność komunistyczną...

        A czy art jest zmyślony czy nie nie ważne, takie sytuacje są na prawdziwe.
        • gazeta_mi_placi Re: Jestem ojcem energicznego i szybkiego jak Bol 20.01.12, 14:07
          Na Zachodzie nie ma zwyczaju przepuszczania matek z małymi dziećmi (wyjątkami są tylko lotniska).
          Nie ma też zwyczaju ustępowania miejsca ciężarnym, Polka mieszkająca w Paryżu i często wracająca z pracy metrem bardzo się dziwiła, że normą tam jest, że ciężarne stoją i nikt im nie ustąpi, ona sama w ciąży o wiele rzadziej tam (zagranicą) doświadczyła ustąpienia jej miejsca niż gdy była w Polsce.
          Na innym forum rodzicielskim forumowiczka czekająca w długiej kolejce do obsługi przez recepcję w Hiszpanii usłyszała od rzeczonego recepcjonisty "że u nich nie ma zwyczaju przepuszczania ciężarnych".
          Z kolei w Stanach w kolejkach spokojnie i w atmosferze wzajemnej życzliwości czeka każdy (nikt nikogo nie przepuszcza): młoda osoba, nastolatek, starsza Pani, ciężarna oraz matka z dwójką małych dzieci, nie więcej niż cztery lata młodsze, wiem bo sama widziałam.
          • tommyl.pl Re: Jestem ojcem energicznego i szybkiego jak Bol 20.01.12, 14:16
            Może i nie ma takiego zwyczaju, ale jak jest coś napisane to się tego przestrzega.

            W każdym razie na każdego przyjdzie czas w kolejce z dzieciakiem na ręku..... :)

            pozdro
            • gazeta_mi_placi Re: Jestem ojcem energicznego i szybkiego jak Bol 20.01.12, 14:47
              Na wiele pobytów w sklepach matkę z dzieckiem na ręku (na oko noworodkiem) widziałam słownie raz.
              Większość albo niemowlęta trzyma w wózkach albo starsze dzieci w spacerówkach lub już stojące.
              Poza tym są też kobiety, które od swoich mężów wymagają nieco więcej niż tylko przyniesienia wypłaty do domu i włączenia po prostu telewizora.
          • Gość: 406 Re: Jestem ojcem energicznego i szybkiego jak Bol IP: *.as13285.net 21.01.12, 21:51
            do '' gazeta mi płaci '' nie słuchaj opowieści znajomych tylko zapraszam (od wielu lat mieszkam za granica ) przekonaj sie sama ze na zachodzie ludzie nie robia takich problemow jak Ty i widzac kobiete w ciazy ,starsza ,czy osobe z malym dzieckiem grzecznie pytaja czy chce podejsc bez kolejki ,podkreslam PYTAJA niektóre starsze osoby badz inwalidzi ,moga sie poczuc urazone ze sie je traktuje po macoszemu .ja ostatnio mialam pelny kosz zakupow i mimo ze stalam z dwojka malych dzieci przepuscilam mlodego mezczyzne stojacego za mna z jednym produktem ,wszystko zalezy od naszej kultury osobistej ... której Tobie brakuje
            • gazeta_mi_placi Re: Jestem ojcem energicznego i szybkiego jak Bol 22.01.12, 22:34
              Mi nie brakuje kultury osobistej, nie lubię tylko nadmiernej i niczym nie uzasadnionej roszczeniowości współczesnym młodych matek, którą niestety podkręcają także media.
              Sama przepuszczam w kolejce (jeżeli mam pełen koszyk) dowolną osobę z 1-3 produktami, starszą itp.
              Ale roszczeniowości nie cierpię.
              • Gość: dido406 Re: Jestem ojcem energicznego i szybkiego jak Bol IP: *.as13285.net 30.01.12, 22:44
                do gazeta mi płaci ....to z pretensjami do właścicieli lokalu/sklepu którzy takie udogodnienia stworzyli dla poszczególnej grupy osób ,a nie do osób korzystających z tych udogodnień skoro już są .... naprawdę aż taka niemota jesteś ?! nie pojmuje co ci przeszkadza kasa dla osób uprzywilejowanych skoro ten przywilej nie dotyczy Ciebie ? w jakim celu zabierasz głos skoro nie jesteś opiekunem małego dziecka ,osoba w ciazy , niepełnosprawna ? czy mamy sie cofnac do sredniowiecza ,bo widze ze problem dla ciebie stanowia ,toalety w sklepach ,dodatkowe kasy ,secjalne parkingi pewnie tez bo za duzo miejsca zabieraja ....rob zakupy przez internet i nie psuj krwi innym !
        • Gość: jeszcze nie matka Re: Jestem ojcem energicznego i szybkiego jak Bol IP: *.warszawa.vectranet.pl 21.01.12, 21:04
          Brawo!!! popieram!
      • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 20.01.12, 14:08
        Numery do totka na najbliższe losowanie też potrafisz przewidzieć?
    • Gość: Krakus Taaa... Staruszka w ciąży z inwalidą na ręku... IP: *.adm.agh.edu.pl 20.01.12, 14:53
      Może jeszcze specjalne kasy dla:
      -łysych,
      -rudych,
      -gejów/lesbijek,
      -roboli w ubraniach roboczych,
      -uczniów gimnazjów na przerwie,
      i jeszcze parę bym wymyśłił...
      A my "zwykli" obywatel to możemy sobie postać w kolejkach...
      • gazeta_mi_placi Re: Taaa... Staruszka w ciąży z inwalidą na ręku. 20.01.12, 14:58
        Dobre!
    • Gość: JacekDNB Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem przy ... IP: *.compower.pl 20.01.12, 18:03
      Chyba nie jestem jedyną osobą której ta historia wydała się zmyślona lub mocno naciągana :)?
    • teczowa-szmata pani Wantuch wydziwia, 20.01.12, 19:41
      pociechy 2,5 i 5 lat nie są małymi dziećmi aby korzystać ze swych uprawnień
    • Gość: mama Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: 79.162.206.* 21.01.12, 18:29
      będąc jeszcze w ciąży, wraz z mężem robiliśmy zakupy w tesco w Gorzowie Wlkp. podchodząc do kasy, zapytałam dwóch panów przede mną, czy oni również w ciąży, uśmiechnęli się i puścili przodem. Kasjerka powiedziała, ze kobiety w ciązy i niepełnosprawni nie muszą ustawiać się w kolejce, muszą podejsc do sprzedawcy i po obslugiwanym kliencie bedą obsluzeni. chyba o to chodzi, prawda??
    • Gość: Matka Polka Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem przy ... IP: *.swidnica.mm.pl 21.01.12, 18:52
      Absurdalne roszczenia autorki!!! Bez przesady!!!
      Po 1. zgadzam się, ze stwierdzeniem, że 2,5 i 5 to nie są małe dzieci, które wymagały by specjalnego traktowania. Niemowlak, albo choćby roczne dziecko, które wyrywa się z rąk i biega dookoła- jasna sprawa. A jeśli Twój 3 latek nie potrafi ustać w miejscu NIE ZABIERAJ GO NA ZAKUPY. Podstawowe prawo zamieszczone w każdej książce o wychowywaniu dzieci.
      Po 2. czy na kasie jest jakakolwiek informacja o tym, że kasjerka ma obowiązek wypraszać klientów, którzy mają gdzieś "przywileje"?!! Więc zamiast fukać na pracowników sklepu (bo uważasz, że przecież Ci się należy) wykaż kobieto inicjatywę i pofukaj na ludzi przed sobą.
      Po 3. polecam zatrudnienie się w handlu na kilka miesiecy, a później publikowanie komentarzy.

      Rozwala mnie jak coś takiego czytam, zmanierowani i kapryśni ludzie mają pretensje tego typu. Jeszcze trzeba było skargę zostawić w dziale obsługi klienta, z informacją " już wiecej nie zrobię tutaj zakupów"... choć nie zdziwiłoby mnie, gdyby tak też zakończyła sie ta..historyjka.
      • Gość: . Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.12, 22:29
        Matko Polko, Tobie życie dos.rało, to znaczy, że ma też dos.rać innym? A może zmieńmy zasady i zacznijmy być życzliwi dla siebie nawzajem?
    • Gość: kasiula Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem przy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.12, 21:41
      z tymi kasami jest tak, że nawet jak się w 9 miesiącu ciąży do takiej kasy stanie to nagle każdy udaje, że jest ślepy i brzucha nie widzi.... podobnie jak w autobusie, nikt miejsca nie ustąpi...potem jak się ma dziecko w wózku, to nikt nie pomoże z własnej woli wnieść wózka do autobusu...przykłady można by mnożyć....sporo mamy jeszcze do nadrobienia....
      • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 22.01.12, 22:31
        Wnoszenie wózka to uprzejmość, a nie obowiązek. Wózki bywają ciężkie, poza tym bardzo często (co naturalne przy danej pogodzie) ubłocone i czasem trudno jest wnieść taki wózek nie ubrudziwszy sobie przy tym rąk czy ubrania, zwłaszcza jak ktoś mało wprawny.
        Zatem to Ty powinnaś poprosić o wniesienie a nie czekać aż ktoś sam się zapyta, a potem być obrażona na pół świata, że nikt sam od siebie nie zaproponował.
        Dużo jeżdżę (od 17 roku życia) komunikacją miejską i jeszcze ani razu nie zdarzyło się aby poproszony przez młodą mamę Pan odmówił wniesienia, Panowie czasem sami się garną, czasem nie, ale naprawdę ani razu nie byłam świadkiem, aby poproszony o tę przysługę Pan odmówił.
        Nie trzeba się bać poprosić.
    • Gość: fish Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz IP: *.as13285.net 21.01.12, 22:39
      do gazeta mi placi.....................przykro mi jest czytac twoje komentarze, widac ze nie masz pojecia o kulturze, mam nadzieje ze kiedys stojac w kolejce do kasy z jedna puszka groszku trafisz na starsza panie z calym koszykiem ktora bedzie placila karta i pin bedzie miala na samym dnie torebki, i ktora na twoja prosbe o przepuszczenie odpowie ci tak jak ty teraz myslisz......
      • gazeta_mi_placi Re: Jak walczyłam o miejsce matki z dzieckiem prz 22.01.12, 22:27
        Jestem młodą i zdrową osobą, jeżeli postoję dłużej niż pięć minut nic mi się nie stanie.
        Nigdy w takiej sytuacji nie proszę o przepuszczenie, skoro wybrałam się do sklepu to mam świadomość, że w zależności od tego ile rzeczy będę kupować lub jak długa będzie kolejka mogę tam być zarówno 5 minut jak i 15 minut. W dzisiejszych czasach nawet przy Paniach z wypchanymi koszykami nie stoi się dłużej niż owe 15 (maksymalnie) minut.
    • Gość: kobieta jestem za równouprawnieniem kobiet IP: *.dynamic.chello.pl 22.01.12, 08:59
      i uważam, że powinny mieć szansę wystać się w kolejce tak samo, jak mężczyźni.
      • gazeta_mi_placi Re: jestem za równouprawnieniem kobiet 22.01.12, 22:23
        Jakie "wystać" Kochana? Pokaż mi w obecnych czasach kolejkę w sklepie dłuższą niż na 10-15 minut???
        • Gość: gosc Re: jestem za równouprawnieniem kobiet IP: *.vectro.com 23.01.12, 07:34
          Pokaż mi w obecnych czasach kolejkę w sklepie dłuższą n
          > iż na 10-15 minut???

          Tym bardziej nie powinny jęczeć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka