piotrjackowski1
10.05.05, 07:54
Iluż powiewów nauki zaznaliśmy w ostatnich dziesięcioleciach, iluż
ideologicznych prądów, ile sposobów myślenia... Łódeczka myśli wielu
chrześcijan była nierzadko huśtana przez te fale - miotana z jednej
skrajności w drugą: od marksizmu do liberalizm aż po libertynizm; od
kolektywizmu do radykalnego indywidualizmu; od ateizmu do niejasnego
mistycyzmu religijnego; od agnostycyzmu po synkretyzm i tak dalej. Każdego
dnia rodzą się nowe sekty i urzeczywistnia się to, co święty Paweł
nazywa "oszustwem ze strony ludzi i przebiegłością w sprowadzaniu na manowce
fałszu" (por. Ef. 4,14). Posiadanie jasnej wiary, zgodnej z credo Kościoła,
zostaje często zaszufladkowane jako fundamentalizm. A tymczasem relatywizm,
to znaczy zdanie się na "każdy powiew nauki", zdaje się być jedyną postawą
godną współczesności. Ustanawiany jest rodzaj dyktatury relatywizmu, która
nie uznaje niczego za pewnik, a jedynym miernikiem ustanawia własne ja i jego
zachcianki.
My natomiast mamy inną miarę wielkości: Syna Bożego, prawdziwego człowieka.
To on jest wyznacznikiem prawdziwego humanizmu. Wiara "dorosła" nie idzie z
prądem mód i nowinek; wiara dorosła i dojrzała jest głęboko zakorzeniona w
przyjaźni z Chrystusem. Ta przyjaźń otwiera nas na każde dobro dając nam
zarazem kryterium rozeznania prawdy i fałszu, odróżnienia ziarna od plew. Do
tej dorosłej wiary musimy dojrzewać, ku niej powinniśmy prowadzić Chrystusową
trzodę. I właśnie ta wiara - i tylko ona - tworzy jedność, realizując się w
miłości. Święty Paweł w tym kontekście - w przeciwieństwie do nieustannego
miotania się tych, którzy niczym dzieci pozwalają się nieść falom - daje nam
piękne słowo: czynić prawdę w miłości, jako podstawową zasadę
chrześcijańskiego życia. W Chrystusie spotykają cię prawda i miłość. W miarę
zbliżania się do Chrystusa także w naszym życiu prawda i miłość stapiają się
ze sobą. Miłość bez prawdy byłaby ślepa; prawda bez miłości byłaby
niczym "cymbał brzmiący" (1Kor 13,1).